NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 grudnia 2018

1253. Ocean's 8, reż. Gary Ross

     Minęły całe wieki od premiery pierwszego filmu z ekipą „Oceana...”. Z niewiadomych dla mnie przyczyn produkcja rozrosła się do serii, którą uwielbiają wszyscy, a ja musiałam posiłkować się coraz większą ilością wykałaczek wspierających powieki, żeby nie zasnąć. Jednakże, gdy słyszy się, że popularny obraz doczeka się kobiecej wersji, wiadomym jest jedno – trzeba to zobaczyć! I chociaż w czasie fali kinowych seansów nie miałam najmniejszej ochoty na film z kradzieżami w tle, tak już premiera DVD tytułu „Ocean's 8” skutecznie popchnęła mnie do realizacji celu.
Źródło: Galapagos Films

     Niesłusznie skazana Debbie Ocean (Sandra Bullock) po latach odsiadki próbuje stanąć na nogi. Kobieta odnawia stare znajomości, zawiera także nowe i postanawia jak najszybciej wzbogacić się idąc w ślady brata, który przed laty zasłynął z serii wielkich rabunków. Za cel obiera sobie uroczą aktorkę Daphne Kluger (Anne Hathaway), która podczas uroczystej gali MET ma założyć wspaniałą brylantową kolię wartą miliony. Do przedsięwzięcia angażuje nie tylko słynną projektantkę mody, czy wyspecjalizowaną hakerkę, ale przede wszystkim specjalistkę od biżuterii. Zasada jest jedna- żadnych mężczyzn! A jeżeli przy okazji uda się zemścić na jednym z nich, to wszystkie będą zadowolone.

     Niegdyś kino rabunkowo-przekrętowe należało do moich ulubionych i to chyba głównie zasługa brytyjskich twórców, którzy jak nikt inny rozbrajali banki i dawali pstryczka w nos gangsterom. Seria „Oceana...” to zupełnie inny poziom oszustwa. Tutaj sumienność przeplata się z kreatywnością, a delikatność krzyżuje się ze swoistą elegancją. To już nie jest kwestia obrobienia sejfu gangsterowi, a dobranie się do najpiękniejszych bogactw tego świata. Nie inaczej jest w przypadku, gdzie królują kobiety, a za sprawą pięknej blondynki wszyscy wiedzą, że najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty. Trochę więc powierzchownym i całkowicie schematycznym jest skupienie uwagi kobiecego grona na tychże przezroczystych kamyczkach, które idealnie odbijają światło i przepięknie prezentują na kobiecym ciele. Pomimo tego, że jest to stereotypowe spoglądanie na kobiety, tak nie stanowi to żadnej ujmy dla odbioru całości filmu. Bowiem akcja jest poprowadzona bardzo sprawnie, budowanie napięcia, ale przede wszystkim całej tej otoczki wielkiego przedsięwzięcia, w którym nie wiadomo czy wszystko całkowicie się zgra, jest bardzo zachęcające. W szczególności, że uderza to w tematy dotyczące głównie kobiet, mężczyźni raczej niekoniecznie odnajdą się w temacie. W końcu mamy tutaj nie tylko diamenty, które stają się obiektem pragnienia, ale także najrozmaitsze kreacje, no i przede wszystkim wyjściowy charakter tego spotkania przed telewizorem. Widz, aż niekomfortowo się czuje i zastanawia się czy nie powinien czasem przebrać się w smoking, tudzież suknię balową, która od tysiącleci kurzy się w odmętach szafy. Taki jest właśnie ten film, cuchnie przepychem, ale też i daje do zrozumienia, że każdy jest jedynie człowiekiem i podobne sytuacje przydarzyć mogą się każdemu, bez względu na to, w którym miejscu drabiny rozwojowej się znajduje.
Źródło: Galapagos Films

     Twórcom udaje się sprawnie poprowadzić intrygę, która początkowo bardzo niemrawo posuwa się na przód. Jednakże kiedy wszystkie elementy zaczynają się zazębiać, a my coraz bardziej zaczynamy odczuwać tremę przed ujawnieniem jakiegoś ze szczegółów, to wszystko nabiera całkowicie nowego wymiaru. Wraz z postępem akcji kolejne bohaterki pokazują na co je stać i po faktycznie pojawiły się przy tym projekcie, a i niektóre z nich potrafią nieźle zaskoczyć. Nigdy natomiast nie rozumiałam klasyfikacji gatunkowej tego rodzaju filmów. Opcje są dwie, albo te filmy nie są śmieszne i nie powinny być nazwane komediami kryminalnymi, albo to ja nie mam poczucia humoru. Stawiam jednak na to pierwsze, choć muszę przyznać, że wymknęło mi się parsknięcie śmiechem na widok baniek mydlanych.

     W tym wszystkim brak mi jest większej ilości nawiązań do poprzednich filmów, choć oczywiście doceniam te elementy, które faktycznie się pojawiły. Brak mi czegoś na kształt żałoby, choć nie twierdzę, że ma to być przyozdobione jakimś załamaniem nerwowym skutkującym morderstwem. Choć w sumie można spojrzeć na całą fabułę, jako formę żałoby. Uczczenie pamięci brata poprzez zrobienie skoku w jego stylu. Rzecz interpretacji.

     Uwielbiam kobiece filmy, co nie powinno być większym zaskoczeniem. Wszelkie żeńskie odpowiedzi na męskie produkcje mają u mnie plus na starcie. Nie wszystkim jednak udaje się utrzymać na poziomie, a co niektóre produkcje udowadniają, że kobiety bywają znacznie gorsze od mężczyzn. Jednakże w tym przypadku kobiety dorównują inteligencją mężczyzną, a w dodatku mają większą siłę przebicia, gdyż nikt nie będzie ich podejrzewał o to, co planują zrobić. Dlatego tak ważnym było zaangażowanie odpowiednich kobiet do tej produkcji. Wszystkie sprawdziły się bardzo dobrze, choć nie do końca udaje mi się ogarnąć casting w przypadku niektórych ról. Rihanna... serio? Sto razy bardziej wolę duet Sandry Bullock i Cate Blanchett. Te dwie idealnie dogadują się na planie, co przekłada się na całkiem zaskakujący duet. Do tego Anne Hathaway ze swoim uśmiechem i cudowną prezencją, która pięknie serwuje zamysł aktorskiej incpecji. Do tego inspirująca Helena Bonham Carter. Urocza w swojej niedoskonałości. Każda z kobiet odgrywa tutaj ważną rolę, nawet taka Sarah Paulson, która zrobiła oszałamiającą karierę na tworach „American Horror Story”.
Źródło: Galapagos Films

     „Ocean's 8” to nie jest kino, które mnie porywa. Fajnie się ogląda, można dostać ciekawej zajawki na punkcie skoków na wspaniałe bogactwa, ale tempo zdecydowanie nie moje. Historia całkiem błaha, do tego mocno spłycająca kobiety pokazując je jako istoty, które pragną jedynie diamentów, no i oczywiście zemsty. Za mało tutaj budowania jakiś większych relacji, za mało dynamizmu, który jeżył by włos na przedramieniu. Za mało tutaj pasji i kreatywności, choć ostatecznie ciekawie poprowadzony jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Do tego wszystkiego wspaniała i przepiękna obsada, którą miło się obserwuje. Nie jest to żaden ewenement w świecie kina, nie jest to nic nowego- niestety, ale na luźny, niezobowiązujący wieczór będzie idealny.


Ocena: 6/10
Recenzja filmu DVD „Ocean's 8” - dystrybucja Galapagos Films

Oryginalny tytuł: Ocean's 8 / Reżyseria: Gary Ross / Scenariusz: Olivia Milch, Gary Ross / Zdjęcia: Eigil Bryld / Muzyka: Daniel Pemberton / Obsada: Sandra Bullock, Cate Blanchett, Anne Hathaway, Mindy Kaling, Sarah Paulson, Awkwafina, Rihanna, Helena Bonham Carter / Kraj: USA / Gatunek: Komedia kryminalna

Premiera kinowa: 05 czerwca 2018 (Świat) 22 czerwca 2018 (Polska)
Premiera DVD: 14 listopada 2018

piątek, 20 kwietnia 2018

1247. 7 psychopatów, reż. Martin McDonagh

     Pięciu wielkich aktorów światowego kina, mających na swoim koncie najrozmaitsze psychopatyczne role- wampirów, ześwirowanych więźniów, czy diabłów, zbierają się w jednym filmie brytyjskiego reżysera Martina McDonagh. Twórca przebojów kina „Najpierw zwiedzaj, potem strzelaj” powraca z całkowicie oderwaną od normalności produkcją, która swoim stylem przypomina absurdalność Quentina Tarantino. „7 psychopatów”, czyli niebanalna opowieść o ludzkim przywiązaniu i pasjach, która zebrała już rzeszę fanów. 
     Marty (Colin Farrell) jest obiecującym scenarzystą filmowym, aktualnie cierpiącym na bezwład twórczy. Z pomocą, świeżymi pomysłami, przychodzi mu najbliższy przyjaciel imieniem Billy (Sam Rockwell), który wraz z Hansem (Christopher Walken) zbija majątek na porywaniu cudzych psów, aby potem odebrać znaleźne. Jednakże pewnego dnia trafiają na nieodpowiedniego psa- uroczego Shih Tzu należącego do lokalnego mafiozy- Charliego (Woody Harrelson), który zrobi wszystko, aby odnaleźć swojego pupila- nawet wymorduje całe miasto.

     Kolejna produkcja i kolejny reżyser, który na kilometr pachnie Tarantino. Taka brytyjska wersja okazuje się być całkiem znośna, nawet fajna, choć zdecydowanie odrobinę bardziej nużąca. „7 psychopatów” już samym tytułem przywołuje na myśl coś, co może się podobać, ale niekoniecznie każdemu kto sięgnie po ten obraz. Tutaj nie tylko tytuł trąci szaleństwem, czy sama obsada, ale również cała fabuła. Wariactwo to osiąga taki poziom, że momentami staje się ciężkostrawne. Aczkolwiek pozostawia widza w pewnej swoistej dysharmonii, która towarzyszy tak dobrze znanym nam tarantinowskim produkcjom. 
     Fabuła dotyka przede wszystkim psychiki człowieka, która jest odmienna dla każdego z bohaterów, a także i ugruntowana w innych przesłankach. Psychopatyczne zapędy bohaterów wynikają przede wszystkim z ich otoczenia, a także niewesołej przeszłości. Jednakże żaden z nich nie wzbudza w widzu odrazy, a jedynie wzruszenie, niekiedy nawet i rozbawienie. Bo czarne poczucie humoru, to główna zaleta tego filmu. W dość groteskowy sposób bawi widza, Dlatego właśnie poza ironicznymi, niekiedy też okrutnymi, ale również inteligentnymi dialogami, na uwagę zasługuje kilka naprawdę mocnych scen. Pojawianie się seryjnego zabójcy przestępców- Waleta Kier, co urozmaica wrażenia o nowe i całkiem zaskakujące rozbryzgi krwi, niespodziewane zakańczanie żyć, czy- skoro los tego chciał- przycinanie broni mafiozy, ale przede wszystkim genialna scena malowania w głowie Billy'ego fabuły scenariusza Marty'ego, którego zasadnicza scena rozgrywa się na cmentarzu. Świetna, nowatorska i taka makabryczna w dość nietypowy humorystyczny sposób.

     Poza tym odnajdziemy tutaj nawiązanie do ludzkich wartości, do klasycznego rasizmu oraz polskich korzeni. Pobawimy się zamiłowanie do zwierzaczków, a także dowiemy się, jak jeden mały piesek może wywołać dość niespodziewane emocje w człowieku zasadniczo twardym i bezwzględnym. Ponadto poznamy kontrowersyjne formy zemsty, choć ta zastosowana przez Billy'ego specjalnie w imieniu Hansa może wydawać się być jedną z najwłaściwszych, taki „normalny” impuls. To co intryguje w tym filmie to ta niesamowita relacja, która wiąże się pomiędzy bohaterami. Nietypowa przyjaźń, która ich łączy, autentycznie potrafi nas wzruszyć, w szczególności w sytuacji wielkich poświęceń.
     A między kim nawiązują się relacje? W zasadzie to spoiwem tych wszystkich wydarzeń jest Colin Farrell, którego szczerze nie znoszę. Rolą Marty'ego wcale nie zaskarbił sobie mojego serca, choć w zasadzie nie był aż tak drażniący jak dotychczas. Wraca do swoich korzeni, słychać w jego głosie ten brytyjski akcent, więc ogólnie wydawałby się względnie przyjemny. Postać, którą kreuje to zapijaczony scenarzysta bez weny, potrzebujący kopa w tyłek, aby ruszyć do działania. Bohater potrzebujący motywacji do tego, aby być odrobinę zaledwie lepszym. Najciekawiej pokazał się tutaj Sam Rockwell, który już miał do czynienia wcześniej z tego typu rolami. Jednakże jego występ w „Zielonej mili” mocno różnił się od tego w „7 psychopatach”. Nie mniej, zachwyca najbardziej, gdyż miał tu wielkie pole do popisu. Wykorzystał z nadwyżką swoją szansę, gdyż jego ekscentryczne filmowe alter ego, o wybujałej wyobraźni i cechujące się ewidentną bezwzględnością, przykuło całą uwagę widza. Za postacią graną przez Christophera Walkena stoi przede wszystkim historia, która zachwyca od pierwszych minut. Choć jego wątek nie jest może najciekawszym w tej produkcji to jednak jego oddźwięk powala. Pełna poświęcenia i miłości postawa, a do tego tak przekonująca. Walken idealnie się tutaj sprawdził. Sporym zaskoczeniem okazał się być tutaj Woody Harrelson, który zagrał człowieka brutalnego, ale i wrażliwego zarazem. Świetnie zbalansował te dwa pierwiastki. Morał z tego taki, że choćby Farrell stanął pomiędzy najlepszymi, to jego aktorstwo nigdy nie wzniesie się na wyżyny!
     „7 psychopatów” całkowicie porozwala nasz osobisty system wartości. Choć w trakcie seansu wzbudza najskrajniejsze z emocji, to po jego zakończeniu bardzo szybko się o nich zapomina. Bez względu na dość makabryczne poczucie humoru, pomijając świetną tarantinowską scenę na cmentarzu, a nawet zapominając o świetnych kreacjach Rockwella oraz Harrelsona, opowieść ta nie potrafi wykorzystać pełni swoich możliwości. Momentami fascynuje, aby potem całkowicie nas przynudzić. W konsekwencji jest to dość męcząca produkcja, której moc dostrzegą jedynie miłośnicy czarnych komedii.

Ocena: 6/10 

Oryginalny tytuł: Seven Psychopaths / Reżyseria: Martin McDonagh / Scenariusz: Martin McDonagh / Zdjęcia: Ben Davis / Muzyka: Carter Burwell / Obsada: Colin Farrell, Sam Rockwell, Christopher Walken, Woody Harrelson, Tom Waits, Abbie Cornish, Olga Kurylenko / Kraj: Wielka Brytania / Gatunek: Komedia kryminalna

Premiera: 10 września 2012 (Świat) 30 listopada 2012 (Polska) 

środa, 4 listopada 2015

1193. Focus, reż. Glenn Ficarra, John Requa

     Filmowy duet reżyserski od 2009 roku, kiedy to razem stworzyli „I Love You, Philip Morris”. Jednakże tym razem schodzą z dramatycznej półki i próbują oszukać widza w swoim najnowszym filmie. Glenn Ficarra wraz z Johnem Requa popełnili sprytny film robiący z mózgu człowieka totalną sieczkę. Angażują do swojego obrazu Willa Smitha a także Margot Robbie licząc na to, że wraz z nimi wzniosą „Focus” na wyżyny zaskoczenia i oszustwa. 
Źródło: Galapagos Films
     Jeden z najskuteczniejszych oszustów świata (Will Smith) powraca do gry. Bierze pod skrzydła uroczą blondynkę, specjalistkę od robótek kieszonkowych (Margot Robbie) i wciela ją do swojej ekipy utrzymującej się z drobnych sztuczek. Skutecznie odwracając uwagę swoich ofiar potrafią zrobić ponad milion dolarów w jeden tydzień. Jednakże już wkrótce zaczyna dostrzegać, że jego relacja z dziewczyną nie jest czysto zawodowa i robi wszystko, aby trzymać ją jak najdalej od problemów. Po kilku latach od rozłąki spotykają się ponownie, nie wiedząc, co planuje to drugie. A kiedy dochodzi do kolejnego przekrętu, trudno stwierdzić, czy ofiarą jest oszukiwany, czy oszust.
     Przyrównywać produkcję Ficarra i Requa do „Iluzji” byłoby sporą zbrodnią, gdyż jest to zupełnie inny typ oszustwa, zupełnie inny rodzaj rozproszenia. Nie mniej, początkowe napięcie jest dokładnie takie same, a sprawne rączki bohaterów wywołują na twarzach wielkie „Wooow!”. Nauczanie młodej adeptki sztuki odwracania uwagi i okradania każdego kogo popadnie, podawanie łupów z rąk do rąk tuż za plecami poszkodowanego, niesamowite oszukaństwo dające największy przekręt w historii- a do tego, jaki przekonujący (!) - początki są tutaj naprawdę udane. Poznajemy tajniki rozpraszania, które spokojnie mogą i nam pomóc się wzbogacić. Ot, taki poradnik dla przyszłych kieszonkowców, czyli innymi słowy... KRYMINALISTÓW! Dziw bierze człowieka i zachwyt, a z zaskoczenia ukradkiem spogląda się na towarzysza tego seansu i sprawdza, czy aby jest tak samo oszołomiony jak my. Dynamiczne sceny utrzymane w jednolitym tempie, które wprawiają ciało w lekkie drgania z powodu odczuwanej ekscytacji. I ta nadzieja, która tli się w głowie „Niech ten film cały taki będzie”. Niestety, jest to jedynie początek i szybko pożałować można, że w takim klimacie nie jest utrzymany cały film. 
Źródło: Galapagos Films
      Choć na każdym kroku spodziewać można się podstępu, to jednak gdzieś po drodze wkrada się nuda. Nuda spowita gęstą mgłą niejasnego związku romantycznego pomiędzy dwójką bohaterów. Niby łączy ich miłość, niby pasja, nibynóżki- ciężko zrozumieć, czym kieruje się Nicky zachowując się w dość... nieprzewidywalny sposób- przynajmniej do pewnego momentu. Jego zachowanie staje się bowiem aż nadto typowe i nie rozczulają już tutaj żadne gadki o trudnej przeszłości. Przeszłości, która, o dziwo, powraca. I tak, nie mylicie się- zadaniem tego manewru ma być ponowne zaskoczenie widza! Udaje się? A i owszem, bo któż by się spodziewał podobnej mieszanki. Pewne jest to, że film nie ma jednoznacznego zakończenia, nie rozwiązuje wszystkich kwestii i pozostawia jakąś dziwną pustkę w sercu.
     Bohaterstwo w pełnej krasie, czyli aktorstwo dwójki ciekawych i tak różnorodnych aktorów, jakimi są Will Smith i Margot Robbie. Pierwszy walczył z kosmitami, więc wiadomo... musi znać się na rzeczy, głowę mieć nie od parady. Oczywistym jest jednak, że jego postać jest mocno kontrowersyjna. Z jednej strony wydaje się być charyzmatyczny, wzbudza ludzkie zaufanie, tylko po to, by za chwilę wbić nóż prosto w serce. Chwila, to tylko zabawa. No cóż, ciężko zrozumieć ludzi, którzy bawią się ludzkimi emocjami. Pewnie dlatego od pewnego momentu osoba Nicky'ego jest wręcz nie do zniesienia. I oto tutaj mamy też drugą stronę medalu pod postacią Margot Robbie, czyli uroczej i jakże blond Jess. Dziewczyna tak naiwna, że łyka każde słowo swojego kieszonkowego mentora, mentora oszusta- tak, przecież! Choć wydawałoby się, że po tak długim czasie wystawiania, brudnych zagrań i tego typu rzeczy człowiek mógłby już przywyknąć, zrozumieć, umieć rozszyfrować drugą osobę, to nie... Jess jest najwyraźniej najbardziej naiwną personą EVER! Fajnie natomiast, że pojawiają się takie osobliwości jak Adrian Martinez. Wpadną, rozkręcą imprezę i zostawią nas z moralnym kacem. W takich filmach to się przydaje i tutaj sprawdza się idealnie.
Źródło: Galapagos Films
     Oto mamy, kolejny średnio udany film o oszustach i ich przekrętach. „Focus” to genialny obraz o tym, jak rozproszyć czyjąś uwagę dla własnych korzyści. Początkowo twórcom udaje się nakręcić widza na tę błahą historyjkę, tak bardzo podobną do innych, ale nakręconych z prawdziwą pasją i w bardzo dobrym tempie. Jednakże, zdecydowanie za szybko siada cała euforia pozostawiając widza z ziejącą dziurą emocjonalną nie wyrażającą zupełnie nic. To, co początkowo inspiruje, zaczyna denerwować, a spoglądanie na bohaterów i ich mocowanie się z przeznaczeniem staje się nużące, tak bardzo przewidywalne. Nie mniej, chociażby dla tych kilku genialnych oszustw warto zobaczyć ten film, bo scena na stadionie... bo Nowy Orlean, to po prostu powala!


Ocena: 6/10
Recenzja DVD „Focus” - dystrybucja Galapagos Films


Oryginalny tytuł: Focus / Reżyseria: Glenn Ficarra, John Requa / Scenariusz: Glenn Ficarra, John Requa / Zdjęcia: Xavier Grobet / Muzyka: Nick Urata / Obsada: Will Smith, Margot Robbie, Adrian Martinez, Gerald McRaney, Rodrigo Santoro, BD Wong, Brennan Brown / Kraj: USA / Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera: 11 lutego 2015 (Świat) 06 marca 2015 (Polska)

sobota, 28 lutego 2015

1169. Kingsman. Tajne służby, reż. Matthew Vaughn

Oryginalny tytuł: The Secret Service
Reżyseria: Matthew Vaughn
Scenariusz: Matthew Vaughn
Na podstawie: komiksu Marka Millara i Dave'a Gibbonsa „The Secret Service”
Zdjęcia: George Richmond
Muzyka: Henry Jackman, Matthew Vaughn
Kraj: Wielka Brytania
Gatunek: Akcja, Komedia kryminalna
Premiera: 24 stycznia 2014 (Świat) 13 lutego 2015 (Polska)
Obsada: Taron Egerton, Colin Firth, Samuel L. Jackson, Michael Caine, Mark Strong, Sofia Boutella, Sophie Cookson
     Utrzymany w klimacie superbohaterów „Kick-Ass” pokazał Matthew Vaughna jako twórcę z niesamowitym poczuciem humoru i wyczuciem smaku. Podchodząc do ekranizacji kolejnego komiksu, tym razem dżentelmenach szpiegach, zaprezentował odmienne oblicze tajnych agentów. Wraz ze wspaniałą obsadą, „Kingsman. Tajne służby” okazuje się być filmem mającym szansę stać jednym z najbardziej rozrywkowych, opowiedzianych z humorem obrazów, jakie ostatnio przyszło nam oglądać.  

niedziela, 17 listopada 2013

SZORTY #3: Wyszłam za mąż, zaraz wracam, Gorący towar, Faceci od kuchni


Oryginalny tytuł: Un Plan parfait | Reżyseria: Pascal Chaumeil | Scenariusz: Laurent Zeitoun, Yoann Gromb | Obsada: Diane Kruger, Dany Boon, Alice Pol, Robert Plagnol, Jonathan Cohen | Kraj: Francja | Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera: 31 października 2012 (Świat) 11 stycznia 2013 (Polska)

Ocena: 3/10

piątek, 28 czerwca 2013

SZORTY #1: Parker, Złodziej tożsamości, Safe Haven

Oryginalny tytuł: Parker
Reżyseria: Taylor Hackford
Scenariusz: John J. McLaughlin
Na podstawie: powieści Donalna E. Westlake'a "Flashfire"
Kraj: USA
Gatunek: Akcja, Kryminał
Premiera: 18 stycznia 2013 (Świat) 06 czerwca 2013 (Polska na DVD)
Obsada: Jason Statham, Jennifer Lopez, Michael Chiklis

niedziela, 13 stycznia 2013

1015. Mystery Train, reż. Jim Jarmusch

Reżyseria: Jim Jarmusch
Scenariusz: Jim Jarmusch
Zdjęcia: Robby Müller
Muzyka: John Lurie
Kraj: USA, Japonia
Gatunek: Komedia kryminalna, Dramat
Premiera: 06 września 1989 (Świat) 01 kwietnia 2005 (Polska na DVD)

Obsada: Masatoshi Nagase, Youki Kudoh, Nicoletta Braschi, Elizabeth Bracco, Joe Strummer, Steve Buscemi, Rick Aviles, Screamin' Jay Hawkins, Cinqué Lee

 
     Jim Jarmusch nietypowym człowiekiem jest. Kręci niebanalne filmy, a jego wizerunek mówi sam za siebie. Choć początkowo nie wiązał kariery z branżą filmową to jego pierwszy obraz o tytule „Nieustające wakacje” dał początek jego przygodzie i gwarantował pozycję wśród twórców niezależnych. „Mystery Train” to jeden z wielu jego filmów gdzie groteska prześciga się z nijakością, choć teraz w centrum wydarzeń jest nie kto inny, jak sam Elvis Presley i jego rodzinne Memphis.
     Para japońskich turystów przyjeżdża z Yokohamy do Memphis, aby poznać miejsce, w którym narodził się król. Po całodniowej wędrówce zatrzymują się w podupadającym hotelu. W tym samym czasie do miasta przybywa kobieta, która chce zabrać zwłoki męża z powrotem do Rzymu. W oczekiwaniu na samolot odwiedza pobliską kawiarnie, gdzie słyszy historię o duchu Presleya. Postanawia spędzić noc w hotelu i bierze sobie za współlokatorkę gadatliwą dziewczynę, chcącą czym prędzej wyjechać z miasta. Gdzieś obok, tej samej nocy, trzech mężczyzn rani sprzedawcę sklepu monopolowego. Muszą się ukryć, a ich wybór pada na hotel, w którym portierem jest krewny jednego z nich.

piątek, 7 września 2012

979. Tower Heist: Zemsta cieciów, reż. Brett Ratner

Oryginalny tytuł: Tower Heist
Reżyseria: Brett Ratner
Scenariusz: Ted Griffin, Jeff Nathanson
Zdjęcia: Dante Spinotti
Muzyka: Christophe Beck
Kraj: USA
Gatunek: Akcja, Komedia kryminalna
Premiera: 02 listopada 2011 (Świat) 10 listopada 2011 (Polska)
Obsada: Ben Stiller, Eddie Murphy, Casey Affleck, Matthew Broderick, Michael Pena, Alan Alda, Judd Hirsch, Tea Leoni, Gabourey Sidibe


     Kiedy za kradzież biorą się ludzie, którzy całkowicie się na tym nie znają, może wyjść z tego naprawdę niezły film. Niektórzy jednak mogą pójść w drugą stronę i stworzyć coś co nigdy nie powinno było ujrzeć światła dziennego. Do takich filmów należy właśnie „Tower Heist. Zemsta cieciów”, gdzie to teoretycznie zabawowa fabuła zamienia się w melodramatyczne wycie. Reżyserem tej niemalże porażki jest Brett Ratner, który sygnował swoim nazwiskiem takie superprodukcje jak „X-Men: Ostatni bastion”, czy też „Godziny szczytu”.
     Josh Kovacs (Ben Stiller) jest kierownikiem zmiany w luksusowym apartamentowcu Tower Heist, który zamieszkiwany jest przez najbardziej kasowych ludzi. Jednym z nich jest znany inwestor- Arthur Shaw (Alan Alda), z którym Kovacs żyje w przyjacielskich stosunkach. Pewnego niefortunnego dnia dowiaduje się, że Shaw jest oskarżony o defraudację pieniędzy. Wśród nich znajdują się też życiowe oszczędności Kovacs i jego pracowników, którzy powierzyli mu je, aby podnieść swoje przyszłe emerytury. Kiedy jeden z nich próbuje popełnić z tego powodu samobójstwo, Kovacsowi demoluje wart miliony samochód Shawa. W efekcie wraz z kolegami zostaje pozbawiony pracy i wtedy postanawiają okraść apartament businessmana w Tower Heist. Jednakże niewiele wiedzą o rabunkach, dlatego też Kovacs wyciąga z aresztu swojego sąsiada- Slide'a (Eddie Murphy), aby pomógł im ułożyć i zrealizować plan kradzieży.

wtorek, 10 kwietnia 2012

930. Szefowie wrogowie, reż. Seth Gordon

Oryginalny tytuł: Horrible Bosses
Reżyseria: Seth Gordon
Scenariusz: John Francis Daley, Jonathan M. Goldstein, Michael Markowitz
Zdjęcia: David Hennings
Muzyka: Christopher Lennertz
Kraj: USA
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 08 lipca 2011
Premiera polska: 19 sierpnia 2011
Obsada: Jason Bateman, Charlie Day, Jason Sudeikis, Kevin Spacey, Jennifer Anniston, Colin Farrell, Donald Sutherland, Jamie Fox, Julie Bowen, P.J. Byrne 

    Niemalże każdy pracownik narzeka na swojego szefa. Czy jednak zdarzają się sytuacje, w których te narzekania mają ku temu odpowiednie podstawy? Szef wykorzystujący swoich pracowników, terroryzujący ich, molestowanie w pracy, czy problemy z brakiem kwalifikacji, które mogłyby go utrzymać na najwyższej pozycji. Seth Gordon postanowił wyreżyserować film na podstawie scenariusza pomysłu Michaela Markowitza o tytule „Szefowie wrogowie”. To właśnie w nim zaprezentowane są najbardziej skrajne przypadki okropnych szefów i pracowników, którzy, doprowadzeni na skraj cierpliwości, próbują sobie z nimi poradzić w dość niekonwencjonalny sposób.
    Nick Hendricks (Jason Bateman) od ośmiu lat pracuje w firmie, której dyrektorem jest psychopatyczny Dave Harken (Kevin Spacey). Nick robi wszystko, aby przypodobać się szefowi licząc na to, że po ciężkie pracy w końcu dostanie upragniony i zapowiadany awans. Kiedy jednak jego szef sam sobie rozszerza obowiązki Nick nie wytrzymuje. Podczas tradycyjnego spotkania z przyjaciółmi w pobliskim barze okazuje się, że oni także toczą nieustanną walkę ze swoimi szefami. Dale (Charlie Day) pracując jako asystent przepięknej stomatolog- Julii (Jennifer Anniston), musi stawiać czoła codziennemu napastowaniu seksualnemu, co nie byłoby problemem, gdyby sam nie był zaręczony. Z kolei Kurt (Jason Sudeikis) chce zapobiec katastrofie w swojej firmie zmierzającej ku klęsce pod dowództwem Bobby’ego Pellitta (Colin Farrell), który odziedziczył ją po swoim zmarłym ojcu (Donald Sutherland) uwielbianego przez Kurta. Przyjaciele stając na krawędzi ludzkiej cierpliwości postanawiają wspólnie położyć kres swoim cierpieniom. Odnajdują więc mordercę na zlecenie (Jamie Foxx), który pomoże im załatwić ich szefostwo.

środa, 7 grudnia 2011

834. Nocna randka, reż. Shawn Levy

Oryginalny tytuł: Date Night
Reżyseria: Shawn Levy
Scenariusz: Josh Klausner
Zdjęcia: Dean Semler
Muzyka: Christophe Beck
Kraj: USA 
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 06 kwietnia 2010 
Premiera polska: 14 maja 2010 
Obsada: Tina Fey, Steve Carell, Mark Wahlberg, Taraji P. Henson, Jimmi Simpson, Common, William Fitchner, Leighton Meester, Kristen Wiig, Mark Ruffalo, Mila Kunis, James Franco


     W trwającej od pewnego czasu mani na komedie kryminalne zobaczyć możemy filmy lepsze i gorsze, a „Nocną randkę” zaliczyć można do pierwszej kategorii. Ojciec nowej wersji „Różowej Pantery”, a także serii o „Nocy w muzeum” - Shawn Levy, tym razem postanowił powrócić do źródeł swojej twórczości i ponownie nakręcić komedię z wątkiem kryminalnym w tle. Trochę zmodyfikował starą fabułę - dobrze wszystkim znaną, zatrudnił nowe twarze uznawane za najśmieszniejsze w tej generacji, i dzięki temu udało mu się stworzyć ciekawy, ale niestety, nie zachwycający, film.

     Claire i Phil Foster (Tina Fey, Steve Carell) to typowe amerykańskie małżeństwo, których życiem rządzi rutyna. Jednakże raz w tygodniu wychodzą do restauracji na randki, aby móc pobyć z dala od dzieci i pośmiać się z innych par chodzących na randki. Kiedy dowiadują się, że ich najlepsi przyjaciele postanawiają się rozwieść Fosterowie chcą, aby ich następna randka była najlepsza pod słońcem. Dlatego też Phil zabiera swoją żonę do nowej restauracji licząc na to, że uda im się dostać stolik. Niestety, na miejscu okazuje się, że stoliki rezerwuje się na wiele tygodni wcześniej. Szybko trafia się okazja na spędzenie miłego wieczoru, gdy para Triplehornów mających rezerwację nie pojawia się. Phil i Claire podszywają się pod nich nie zdając sobie sprawy, że za prawdziwymi Triplehornami podążają zbiry chcące ich zabić. Phil i Claire muszą szybko wykombinować, jak rozwikłać ten problem, gdyż przestępcy nie cofną się przed niczym, aby zdobyć to czego szukają.

środa, 8 grudnia 2010

481. Przekręt, reż. Guy Ritchie

411. Miss Agent, reż. Donald Petrie

368. Skok na kasę, reż. Callie Khouri

poniedziałek, 6 grudnia 2010

309. Ocean's 13, reż. Steven Soderbergh

251. Scoop- gorący temat, reż. Woody Allen

Oryginalny tytuł: Scoop
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen
Zdjęcia: Remi Adefarasin
Kraj: USA, Wielka Brytania
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 28 lipca 2006
Premiera polska: 13 kwietnia 2007
Obsada: Scarlett Johansson, Hugh Jackman, Woody Allen, Ian McShane

    Młoda studentka dziennikarstwa, Sondra Pransky, przyjeżdża z USA do Londynu na wakacje. Gdy pewnego wieczoru wybiera się wraz z przyjaciółką i jej bratem na występ znanego iluzjonisty,Watermana, bierze udział w jednym z trików. Podczas sztuczki ukazuje jej się duch zmarłego przed kilkoma dniami sławnego dziennikarza, Joe Strombela, który daje jej informacje na temat Tarotowego Mordercy. Według niego jest to syn lorda Lyman`a, Peter. Dziewczyna ma za zadanie nadane jej przez dziennikarza napisać artykuł o Peterze, żeby to zrobić musi się do niego zbliżyć. Jednak podczas śledztwa, w którym pomaga jej sam Sidney Waterman wdaje się w romans z arystokratą.
Plusy:
-    Woody Allen. Jest on twórcą i jednocześnie jedną z głównych postaci tego wspaniałego filmu. Gra on bowiem rolę Sidneya iluzjonisty. Wnosi on do filmu dużo humoru i sprawia, że film jest jeszcze bardziej niezwykły.
-    humor. Podstawą tego humoru jest rola Allena. Jednakże jest również kilka prześmiesznych sytuacji i trochę absurdalnych jak dla mnie. Gdy na przykład zmarły dziennikarz ucieka z łodzi Charona i przepływa w pław Styks, żeby odnaleźć Sondrę. Trochę mnie to rozbawiło. Tak samo jak te zawiłe próby udowodnienia winy Peter`a.
-    obsada. Jak widzimy obsada jest wyśmienicie dobrana. Bardzo podobało mi się to, że mogłam znowu zobaczyć Hugh Jackmana u boku Scarlett Johansson. Para była zachwycająca i swoją grą pokazali, że świetnie pasują do każdej roli. Ich duet był po prostu poruszający i czarujący :)
-    romans. Aż trudno uwierzyć, że młoda dziennikarka zakochuje się w przedmiocie swojego artykułu. Trochę to szokujące i wydaje się, że powinno być tutaj jakieś szczęśliwe zakończenie, na które czekałam cały film ;]
-    kryminał. Więcej tutaj właściwie wątków kryminalnych. Śledztwa, tajemnicze morderstwa, dociekanie prawdy. Oczywiście jeżeli chodzi o morderstwa to na szczęście same morderstwa nie były pokazywane. Ech. Pewnie dlatego, żebyśmy sami nie wiedzieli czy Peter naprawdę jest Tarotowym Zabójcą czy też nie. Sprytne posunięcie. Ja przyznam, że trochę byłam zaskoczona zakończeniem całej tej sytuacji.
Ulubiona scena:
-    udział Sandry w przedstawieniu Watermana.
-    spotkania Sandry z Peter`em.
Moja opinia:
    Po tym jak oglądałam film Woody`ego Allen`a "Wszystko gra" byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego filmu, ale przyznam wam szczerze, że film naprawdę mi się podobał. Nie wiem czy to za sprawą Wood`ego czy Hugh, a może Scarlett, która pokazała się tutaj z zupełnie innej strony, ale naprawdę było na co popatrzeć i jeżeli ktoś nie jest przekonany czy zobaczyć ten film to mogę was zapewnić , że warto, ale... to tylko moje skromne zdanie ;P

poniedziałek, 29 listopada 2010

224. Wasabi: Hubert zawodowiec, reż. Gerard Krawczyk

Oryginalny tytuł: Wasabi 
Reżyseria: Gerard Krawczyk 
Scenariusz: Luc Besson 
Zdjęcia: Gerard Sterin 
Muzyka: Julien Schultheis, Eric Serra 
Kraj: Francja / Japonia 
Gatunek: Komedia kryminalna 
Premiera światowa: 27 września 2002 
Premiera polska: 14 lutego 2003
Obsada: Jean Reno, Michel Muller, Ryoko Hirosue, Yoshi Oida, Carole Bouquet

    Twórca znanego hitu sprzed wielu lat o tytule „Leon Zawodowiec”- Luc Besson, może poszczycić się najznakomitszymi filmami akcji w swojej karierze, które przypadły do gustu wielu miłośnikom gatunku. W 2001 roku na ekranach światowych kin premierę miał film akcji z domieszką komedii „Wasabi”, do którego scenariusz napisał Besson. Realizacji podjął się Gerard Krawczyk („Taxi 2”), który postanowił zaangażować do filmu gwiazdę „Leona Zawodowca”- Jeana Reno. Razem stworzyli niezapomniane kino akcji, w której nie brakuje miejsca na humor, a wszystko to w klimatach orientalnych.
    Bohaterem filmu jest Hubert Fiorentini (Jean Reno), który jest jednym z najlepszych funkcjonariuszy francuskiej policji. Jednakże metody działania Huberta, pomimo tego, że skuteczne, są dość kontrowersyjne. Z tego też powodu dostaje on dwumiesięczny urlop za pobicie syna prefekta na jednej z akcji. Następnego dnia dostaje on telefon z Japonii, gdzie to zostaje poinformowany, że jego miłość sprzed 19 lat zmarła i on jest jedynym spadkobiercą. Kiedy przybywa do kraju kwitnącej wiśni od razu sprowadza na siebie kłopoty. Dowiaduje się także, że ma córkę o imieniu Yumi (Ryoko Hirosue), a także że jego ukochana Miko zostawiła mu 200 mln dolarów na koncie. Szybko jednak uzmysławia sobie, że Miko wcale nie umarła z przyczyn naturalnych, a ktoś ją zamordował. Podejrzewa, że są to Ci sami ludzie, którzy chodzą za jego córką, a on wraz ze swoim przyjacielem sprzed wielu lat- Momo (Michel Muller), zrobi wszystko, aby ją chronić.
    Fabuła filmu jest dość prosta, a co za tym idzie łatwa do przewidzenia. Jednakże pomysłowość Bessona jeżeli chodzi o tworzenie postaci jest wręcz nieograniczona. „Wasabi” to film, który w zasadzie łączy ze sobą zarówno kino akcji, jak i wyśmienitą komedię. Nie brakuje mu również dramatyzmu, a także wątków romantycznych. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że elementy te stanowią integralną całość, idealnie się uzupełniając. W związku z czym nie ma mowy o nudzie, nawet na chwilę, gdyż fabuła wciąga bez reszty. Już na samym początku dowiadujemy się, że będzie to całkiem sympatyczna komedia, która być może spowodowana jest okrucieństwem głównego bohatera. Jednakże nie wiedzieć czemu dialogi, a także wiele sytuacji, prawdziwie bawi. Komizm pojawia się także w postaci Momo, który jest nie tyle cudaczny, co bardzo dowcipny. Będzie tutaj także kilka chwil wzruszeń, czy to wtedy, gdy Hubert dowiaduje się o śmierci swojej ukochanej, którą kocha nadal po 19 latach, czy też wtedy, gdy wychodzi na jaw prawda o ojcostwie Huberta. Są to sytuacje, które wzbudzają autentyczny żal widza.
    Najważniejszym elementem w filmie jest jednakże nieustająca akcja. W zasadzie co chwilę coś się dzieje, czy to wtedy, gdy oglądamy liczne strzelaniny- jak w klubie, czy też sceny walki- w centrum handlowym, czy też przypatrujemy się zupełnie innym wydarzeniom, które stanowią część całości. Produkcji nie brakuje dynamizmu, czy to za sprawą właśnie scen walki, czy też licznych wybuchów. Pikanterii dodaje interesująca broń, a także kolorystyka Japonii. Mamy elementy tajemniczości, które zawsze sprzyjają filmom, gdzie bohaterowie prowadzą śledztwa. Najlepsze jest jednak to, że choć film ogląda się po raz n-ty to nigdy się nie nudzi.
    Sama akcja film rozgrywa się najpierw w pięknej Francji, aby później przenieść się do równie pięknej Japonii. Kraj ten sam w sobie jest dość niezwykły, gdyż słynie nie tylko ze swoich pagodowych budynków, ale też wspaniałych krajobrazów. Udało się je uchwycić na zdjęciach Gerarda Sterina, który bardzo dobrze sobie z nimi poradził. O charakterze tego pięknego kraju świadczą także ludzie, którzy nie boją się żadnego zestawienia kolorów, jeżeli chodzi o ich stylizacje. Ich ubiory są niezwykle barwne, sprawiając wrażenie, że niewiele osób odważyłoby się na takie śmiałe kroki jeżeli chodzi o stroje. Całości dopełniała niezwykła muzyka, która przewijała się przez cały film. Część z utworów miało czysto japoński charakter, który także potrafi być zaskakujący- jak ta kakofonia w pokoju Yumi. Nie mniej, zdarzały się też utwory bardzo nastrojowe, które idealnie oddawały sens konkretnej chwili, a to wszystko za sprawą kompozytorów- Erica Serra oraz Juliena Schultheisa.
    Najważniejszą postacią całego filmu jest Jean Reno. Jest on także jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób tej produkcji. Możemy go oglądać nie tylko w produkcjach francuskich, ale także i amerykańskich, gdzie wielokrotnie odgrywał role czarnych charakterów, ale też i bardzo przyjemnych postaci. Hubert Fiorentini jest jednym i drugim, gdyż ten gość o bogatym wnętrzu i ogromnym sercu potrafi też budzić postrach. Nie mniej jest to jedna z jego najciekawszych ról i godna zapamiętania. Jego partnerem na ekranie był Michel Muller, który nie jest już tak znany jak jego kolega. Nie mniej, jako Momo, stanowił punkt oparcia dla humorystycznej strony tego filmu. Jego prześmieszne uszy, wygłupy i dogadywania niejednokrotnie bawiły do łez- przykładowo smakowanie wasabi. Facet ma do tego prawdziwy talent. Aktorka wcielająca się w postać Yumi- Ryoko Hirosue, znana jest bardziej za oceanem nie tylko jako gwiazda kina, ale też muzyki pop. Jednakże swoją rolą u boku takiej gwiazdy jak Reno, z pewnością zyskała więcej plusów w skali gwiazdorstwa. Dodatkowo jej postać była na tyle barwna, nie tylko pod względem ubioru, ale przede wszystkim osobowości, że trudno byłoby dziewczyny nie polubić.
    Podsumowując, „Wasabi” to film, do którego powracać można wielokrotnie. Wszystko to za sprawą dynamicznej akcji i niegłupiego poczucia humoru. Film przyjemnie się ogląda także dzięki otoczeniu w jakim poruszają się bohaterowie, gdyż zawsze fascynują nas miejsca trudno dostępne. Ponadto produkcja daje możliwość zobaczenia Jeana Reno w zupełnie innej roli, całkowicie różnej od tej, do której przyzwyczajał nas dotycz as. Film budzi w widzu niezwykłe ciepłe uczucia, a jednocześnie bawi go i stanowi idealną rozrywkę na każdy nudny wieczór.

222. Tajniak z klasą, reż. Marcos Siega

Oryginalny tytuł: Underclassman
Reżyseria: Marcos Siega
Scenariusz: David Wagner, Brent Goldberg, Nick Cannon
Zdjęcia: David Hennings
Muzyka: BT
Kraj: USA
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 02 września 2005
Premiera polska na DVD: 27 kwietnia 2006
Obsada: Nick Cannon, Roselyn Sanchez, Shawn Ashmore, Kelly Hu

    Tracy "Tre" Stokes jest rowerowym policjantem, który bardzo chciałby zostać detektywem. Trafia mu się okazja pokazania swoich umiejętności, ale żeby tego dokonać musi wrócić na studia i zaprzyjaźnić się z najpopularniejszym chłopakiem w szkole, kapitanem drużyny koszykówki. Tre ma odkryć kto stoi za morderstwem jednego ze studentów.
Dobre strony:
-    mieliśmy już wiele filmów o agentach pracujących pod przykrywką tak jak "Miss Agent", gdzie agentka została Miss lub "Agenci bardzo specjalni" gdzie dwóch czarnych agentów zamieniło się w dwie białe bogate laski. Tu mamy coś nowego. Agent o twarzy dzieciaka trafia do szkoły- znowu.
-    momentami można się pośmiać, ale nie za sprawą śmiesznych sytuacji tylko śmiesznych choć czasami głupich gadek Tre`a.
-    fajne samochody :) prawie jak w Szybkich i wściekłych :P
-    niezłe pomieszanie wątków. Kradzież samochodów, prowadząca do narkotyków, która prowadzi do morderstwa.
Gorsze strony:
-    jak na komedię sensacyjną to było tam więcej sensacji niż komedii.
-    temat już troszkę oklepany.
-    film trochę mnie zanudził, film bez żadnych większych ekscesów.
-    dziwne zakończenie filmu, które właściwie niczego nie wyjaśnia.
-    czegoś mi brakowało w tym filmie- życia!
-    nawet gra aktorska była daremna.
Ulubione sceny:
-    chyba tylko mecze koszykówki i niezwykłe wygibasy Tre`a.
Moja opinia:
    Ocena na filmwebie była dosyć wysoka, ale mnie film się w ogóle nie podobał. Oglądało się go przyjemnie, ale nic poza tym. Nic mnie nie zafascynowało, jak zresztą widać po tym co napisałam wyżej.

piątek, 26 listopada 2010

186. Zabójczy numer, reż. Paul McGuigan

Oryginalny tytuł: Lucky Number Slevin
Reżyseria: Paul McGuigan
Scenariusz: Jason Smilovic
Zdjęcia: Peter Sova
Muzyka: Joshua Ralph
Kraj: USA
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 24 lutego 2006
Premiera polska: 18 sierpnia 2006
Obsada: Josh Hartnett, Lucy Liu, Bruce Willis, Morgan Freeman, Ken Kinglsey

    Slevin ostatnio ma niesamowitego pecha. Traci pracę, dowiaduje się, że blok w którym mieszka jest  przeznaczony do rozbiórki, przypadkowo jest świadkiem zdrady swojej dziewczyny no i dodatkowo został napadnięty i okradziony. Slevin zamieszkał w mieszkaniu swojego znajomego Nicka Fishera. Nie wie on jednak, że owy znajomy miał pełno długów u największych szych w mieście Szefa i Rabina. Wszyscy biorą go za Nicka i nikt nie chce słuchać, że jest inaczej. Aby przeżyć, Slevin zawiera umowę z dwoma walczącymi ze sobą gangsterami.
    Sama nie wiem dlaczego dopiero dziś zobaczyłam ten film, chyba tylko dlatego, że pożyczyłam płytę, na której był również ten film i tak sobie czekałam :D
    Zacznę jak zwykle od tytułu. Tym razem Polacy pokazali całkowitą swoją debilność. Nie dość, że nie przetłumaczyli dobrze tytułu to w dodatku walnęli taki tytuł, który w ogóle nie ma sensu. Wszystko wyjaśniam po kolei. Lucky Number Slevin jeżeli już to powinien zostać przetłumaczony jako "Szczęśliwy Numer Slevin", ponieważ tak nazywał się koń biorący udział w wyścigu, który zapoczątkował pewną sytuację. Zabójczy numer w ogóle jest beznadziejnym tytułem i jak się tak głębiej zastanowić to nie ma żadnego podtekstu, no chyba, żeby uznać "numer" jako jakiś wyskok albo cosik w tym stylu, to ewentualnie wtedy można byłoby się zgodzić.
    Jak zwykle to bywa słyszałam wiele różnych przeciwstawnych sobie komentarzy dotyczących tego filmu. Ja jak zwykle pozostałam niewzruszona, więc i tak się uparłam, żeby zobaczyć ten film, w końcu taka obsada :)
    Film już od samego początku mnie zaciekawił. Bruce siedzący na wózku inwalidzkim opowiadający jakiemuś mężczyźnie historię pewnej rodziny, której ojciec i mąż zapożyczył się na 20 tysięcy dolarów, żeby zagrać na wyścigach. Przegrał i wtedy dopadli go ludzie, od których pożyczył kasę. Dopadli nie tylko jego, ale również całą jego rodzinę. Masakryczne czyż nie? Jak dla mnie to nawet bardzo. Potem Bruce coś tam gada o Kansas City Shuffle i zabija tego mężczyznę. Zaskoczyło mnie to. Bruce morduje z zaskoczenia? Naprawdę mnie to zaskoczyło :D
    Potem akcja można by powiedzieć troszkę się rozwija, chociaż ja wciąż czekałam na skok napięcia, wybuch emocji i w ogóle na żywszą akcję. I co? Doczekałam się! Tak właśnie :) Slevin się zakochał w sąsiadce znad przeciwka, Lindsay :)  Akcja również się rozwinęła, no a napięcie wzrosło do tego stopnia, że oglądałam ten film z otwartymi ze zdziwienia ustami. Chciałabym napisać coś więcej, ale nie chcę wam odbierać przyjemności z oglądania tego filmu i zachwycania się tymi wszystkimi szczegółami, które nagle zaczęły do siebie pasować, a mianowicie dostajemy odpowiedzi na kilka nurtujących nas pytań. Na przykład: po co była ta historia z tą rodziną? I dlaczego Goodkat czyli Bruce nie zrobił nic, żeby powiedzieć tamtym szychom, że Slevin to nie Nick, pomimo tego, że o tym wiedział. No i w pewnym momencie wszystko stało się jasne :)
    Nie powiedziałabym, że film jest komedią. W żadnym wypadku. W ogóle nie było w nim nic śmiesznego. Tzn. no ja oczywiście się zaczęłam śmiać jak cała sytuacja się wyjaśniła i było wiadomo co i jak no i jeszcze po drodze miałam kilka takich wybuchów śmiechu, ale to też raczej z absurdalności wydarzeń, a nie związanych z tym, że ktoś zrobił coś śmiesznego.
    Było kilka zabawnych tekstów dla przykładu, gdy Slevin zastał swoją dziewczynę z jakimś kolesiem i dość jednoznacznej sytuacji. Wtedy nastąpiła komiczna wymiana zdań, których treści już nie pamiętam, ale to mnie rozbawiło dlatego, że było to zabawne :P
    Teraz troszku o obsadzie :) Oczywiście Bruce :) według mnie w roli Goodkata był po prostu niewiarygodny. Co prawda nie pojawiał się zbyt często, ale jak już się pokazał to aż powiało grozą :P Następnie Morgan Freeman, który powinien być wszystkim znany :) też grał świetnie :) pierwszy raz widziałam go w takiej roli, ale wiadomo, że świetny aktor wszystko świetnie zagra, no i tak właśnie było w przypadku Freemana. Josh Hartnett na pewno jest wam też znany, ale jakoś nie specjalnie przypadł mi do gustu w tym filmie, chociaż to jego mordercze spojrzenie pełne nienawiści i chęci zemsty, coś niewiarygodnego. Ben Kingsley... nie lubię tego faceta i staram się unikać filmy z jego udziałem. Dlatego też nie wypowiem się na jego temat. W roli dziewczyny Slevina czyli Josha wystąpiła Lucy Liu, czyli Lindsay. Była naprawdę urocza i w dodatku jaka bystra. Strasznie szybko kojarzyła fakty :), ale jak widać po tym filmie lepiej nie być zbyt bystrym, bo niektórym może się to nie spodobać.
    Film mi się podobał, ale to chyba tylko za sprawą ostatnich 40 minut gdzie wszystko stawało się jasne, a przynajmniej ja się domyśliłam o co biega :) Momentami film był potwornie nudny, tak nudny, że aż mój chłopak usnął :P hehe :d ale ja byłam wytrwała i Bruce wraz z Morganem sprawiali, że chciałam oglądać dalej ;) 

środa, 24 listopada 2010

103. Dick i Jane: Niezły ubaw, reż. Dean Parisot

Oryginalny tytuł: Fun with Dick and Jane
Reżyseria: Dean Parisot
Scenariusz: Peter Tolan, Judd Apatow, Nicholas Stoller
Zdjęcia: Jerzy Zieliński
Kraj: USA
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera światowa: 21 grudnia 2005
Premiera polska: 03 luty 2006
Obsada: Jim Carrey, Tea Leoni, Aaron Michael Drozin, Gloria Garayua, Alec Baldwin, Richard Jankins

    Dick i Jane są kochającym się małżeństwem. Oboje mają dobrą pracę, wspaniałego syna, a w utrzymaniu porządku w domu pomaga im gosposia, Blanca. Pewnego słonecznego dnia Dick dostaje awans, zostaje wiceprezesem. Ogromna radość sprawia i świadomość tego, że będzie zarabiał o wiele lepiej sprawia, że prosi Jane by odeszła z pracy. Tego samego dnia ma wystąpić w telewizji prezentując jego firmę Globodyne. To właśnie w tym programie pod gradobiciem pytań dowiaduje się, że firma, w której pracuje i w której właśnie dostał awans splajtowała. W ten oto sposób Dick i Jane zostają bez pracy. Po silnych staraniach o nową pracę i po sprzedaniu praktycznie wszystkiego co znajduje się w domu, aby dostać jakąś kasę, Dick wpada na genialny pomysł. Razem z Jane zaczynają okradać sklepy.
     Ech aż nie wiem co mam powiedzieć o tym filmie. Miało być tak śmiesznie, miało być tak cudownie, a tu co? Jak zwykle przereklamowany film. No ale zacznę od początku. Pomysł na film był ciekawy, jak wiemy stara wersja zrobiła furorę, ale z tego co słyszałam to tamta wersja była o niebo lepsza od tej. Momentami akcja strasznie się dłużyła, momentami było okropnie nudno, momentami film był naprawdę przykry. W ogóle cały ten motyw... żeby nie mogli pracy znaleźć? no przykre moim zdaniem. Muszą się wszystkiego wyrzekać, żeby móc przetrwać. Ech jakież to życie jest okrutne. W jednej chwili można stracić wszystko na co tyle się pracowało.
    Co do komicznego aspektu tego filmu to niestety muszę stwierdzić, że był on marny. To miała być komedia, a nie życiowy filmu z kilkoma śmiesznymi scenami. No, ale muszę przyznać, że jak wystąpił już śmieszny akcent to można było boki zrywać ze śmiechu ;P Jednakże spodziewałam się czegoś lepszego, jak na film z Jimem Carreyem to ten film powinien być przepełniony wybuchami śmiechu, różnorodną mimiką twarzy i grą ciała, a tu co? Kilka scen na całe półtorej godziny? Żałosne. Film jest mocno przereklamowany, zresztą sam tytuł jest wyjęty w ogóle z kontekstu. Jaki ubaw? No może, że początki ich kryminalnej działalności były zabawne, gdy Dick nie mógł jakoś się przemóc, żeby obrabować sklep ;P Największy polew miałam z momentu, gdy po pierwszym napadzie zaczęli uciekać, z powodu deszczu na drogach było ślisko, a Dick i Jane w tym swoim "nowym" samochodziku zrobili kilka pętli wokół własnej osi :D to było niesamowite :D Najbardziej przykre dla mnie było jak Jane, żeby zarobić trochę kasy, wzięła udział w testach kosmetycznych i cała obolała ze zmutowaną twarzą w ogóle, to było naprawdę przykre i takie w ogóle nieludzkie :(.
     Ogólnie film nie zasługuje na uwagę. Napady, różnorodność i komiczność strojów, jak także wyścigi szczurów urozmaicały trochę nudnawą fabułę. Powtórzę to jeszcze raz, film mocno przereklamowany.
     Jim Carrey jak zwykle bardzo się wczuwał w akcję filmu i doskonale zagrał swoją postać. Podobał mi się w tej roli, bo nie był aż taki przesadny jak w większościach filmów w których grał. Po raz kolejny popisał się swoimi zdolnościami, a Tea Leoni doskonale mu w tym towarzyszyła. Oczywiście na ekranie pojawił się członek znienawidzonej przeze mnie rodziny Baldwinów. Nie wiem czemu, ale strasznie mnie obrzydzają ble, także on nie przypadł mi do gustu.
     Film mi się podobał, ale pomimo tego czułam ogromny zawód. Tak bardzo starałam się zdobyć ten film w dobrej kopii, a jak już mi się udało, to normalnie żałowałam, że aż tak się starałam, ale nie żebym żałowała obejrzenia tego filmu. Pośmiałam się trochę, to muszę przyznać, ale tylko trochę, nie wiem, może te sceny, które dla mnie były przykre też miały rozbawić widza.