NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie roku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Filmy i seriale roku 2015 według Agniechy

       Ostatni element zestawień zeszłego roku, czyli filmy i seriale roku 2015, zarówno te najlepsze jak i najgorsze. W sprawie filmów są to tytuły, które miały polską premierę w minionym roku. Nie zabraknie też zaskoczeń, nie tylko dla Was, ale i dla mnie! Pamiętajcie, że tytuły wybierałam spośród tych, które widziałam. Jestem świadoma tego, że ominęło mnie wiele znakomitych tytułów, ale niestety nie byłam zdolna, ani nie miałam chęci oglądać więcej. W tej części pojawią się również filmy, które będą miały premierę w roku 2016, a na które szczególnie czekam. Oczywiście, lista jest o wiele bardziej rozbudowana, ale żeby je poznać musicie śledzić już fan page bloga lub mój profil na Filmweb LINK. Natomiast, jeżeli chodzi o ewentualne wyzwania filmowe... nie biorę udziału w żadnym konkretnym wydarzeniu na Facebooku. Stworzyłam natomiast swoją własną listę tytułów, które koniecznie muszę nadrobić, bo aż wstyd. Duża ich część pochodzi z książki „1001 filmów, które musisz zobaczyć”.

      Pierwszym obejrzanym filmem w 2015 roku było „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego, który to obejrzeliśmy zaraz po północy z Pędzel i Katana. Natomiast ostatnim „Kryptonim U.N.C.L.E.” Guya Ritchiego, dzięki uprzejmości firmy Galapagos, która udostępniła mi film do recenzji.

Najlepsze tytuły 2015 roku

Dzikie historie”, reż. Damián Szifrón
Największe zaskoczenie tego roku- w moim odczuciu. Nie spodziewałam się, że właśnie ten tytuł dostanie u mnie najwyższą notę w tym roku, a jednak. Ta niesamowita antologia o ludzkich emocjach, w których sześciorgu ludziom puszczają nerwy, a efekty są najrozmaitsze i często bardzo komiczne. Przekraczanie ludzkich granic i granie na moralności każdego człowieka, każdego widza. Świetnie zmontowane hiszpańskie kino z bardzo dobrą grą aktorską. Rewelacja!

Whiplash”, reż. Damien Chazelle
Inny, tym razem bardziej oscarowy tytuł. W końcu dał nam wspaniałego J.K. Simmonsa, który w roli Fletchera jest wręcz niezastąpiony, a także dzieciaka, który uderza w perkusję z prawdziwą pasją. Odrobinę banalna historia, bowiem niczym nie różniąca się od innych dotyczących spełnianych marzeń i ludzkich ambicji, ale zaprezentowana w tak wspaniały sposób, że chce się oglądać więcej. Tytułowy „Whiplash” cudowny w brzmieniu, perkusja jest tu nawet znośna, a aktorzy cudowny w swoich kreacjach.

Ex Machina”, reż. Alex Garland
Tytuł o bardzo niepozornym tytule, które niezwykle mnie zaskoczył. Na plus jest również to, że od pierwszych chwil zaintrygował nie tylko mnie, ale również i mojego męża. Zachwycające zdjęcia niesamowitych lasów i wzgórz- bo w takiej okolicy mieściło się schludne centrum badawcze, które niezwykle uwydatniały bardzo fascynującą fabułę. Tak siadającej na psychikę produkcji już dawno nie widziałam, rzadko kiedy filmom udaje się mnie zaskoczyć. Tutaj się to udało. W dodatku Ava... taka cudowna!

Gra tajemnic”, reż. Morten Tyldum
Jeden z pierwszych filmów, jakie zobaczyłam w 2015 roku. Jako, że nie przepadam zazwyczaj za tytułami tego typu na starcie byłam sceptycznie nastawiona. Jednakże klimat jaki udało się wytworzyć twórcom całkowicie mnie pochłonął. Atmosfera obezwładniającej inteligencji i genialnego aktorstwa Benedicta Cumberbatcha wciągnęła w fabułę pełną intryg i napięcia. W dodatku dramat głównego bohatera, tak bardzo przejmujący.

Marsjanin”, reż. Ridley Scott
Kolejna, bardzo pozytywna niespodzianka minionego roku. Film, którego akcja dzieje się w kosmosie, w dodatku w całkowitym odosobnieniu, czy to w ogóle może być fajne? Okazuje się, że Scott wyszedł naprzeciw oczekiwaniom widza i stworzył nie tylko bardzo interesujący, ale przede wszystkim okraszony humorem film, który pomaga wczuć się w dramat głównego bohatera. Oczywiście, nie brak tutaj błędów logicznych, ale niesamowite zdjęcia kosmosu, piękna czerwona planeta, to coś co zdecydowanie je wynagradza.

Snajper”, reż. Clint Eastwood
Brudny Harry dalej w formie, w formie reżyserskiej oczywiście. Nie rozstaje się z wojennymi klimatami i tym razem zabiera nas do Iraku, wraz z bohaterem narodowym Ameryki. W filmie nie brak patosu i tego całego patriotycznego uwielbienia dla kraju, ale... wykonanie tego obrazu zdecydowanie zachwyca. Nie dość, że Bradley Cooper podołał całkiem nowej roli, to w dodatku historia jego bohatera jest nad wyraz przejmująca, a momentami nawet trzymająca w napięciu. Zachwycać można się tutaj wszystkim, ale najbardziej to chyba cudownymi zdjęciami i genialnie zrealizowanej burzy piaskowej. Piękny!

Star Wars: Przebudzenie mocy”, reż. J.J. Abrams
Fanatycy serii uważają tytuł za bardzo wtórny i okej, po spojrzeniu trzeźwiejszym okiem można przyznać im rację. Fabuła mocno kuleje, w szczególności ta pokraczna koncepcja zaginionego Luke'a. Nie mniej, duch i moc filmu była z twórcami, aktorami, ale przede wszystkim z widzami przez cały seans. Niesamowite widowisko, tak bardzo eleganckie i nieprzesadzone, jak filmy prequelowe. Powrót klasycznych bohaterów, którzy wzbudzają niezwykły sentyment, ale też i nowe postaci, które potrafią zachwycić, a chemia między nimi porwać. Kylo Ren jest niesamowicie mroczny, do momentu aż zdejmie maskę, a humor pozostaje na całkiem porządnym, niewymuszonym poziomie.

Krampus. Duch Świąt”, reż. Michael Daugherty
Kolejne zaskoczenie, chyba najbardziej dla mnie, ale też pewnie i dla Was, że ten tytuł w ogóle się tutaj znalazł. Film tak bardzo mnie zachwycił swoim świątecznym duchem, a także poczuciem humoru, że do tej pory nie mogę wyjść z fascynacji. Będę powtarzać to zawsze, produkcja ta staje obok innych ulubionych filmów w klimacie świąt! Dlaczego? Mroźny klimat, rewelacyjna stylizacja Krampusa, no i ci pomocnicy... Wszystko z humorem, ale też i z morałem. Rewelacja!

Everest”, reż. Baltasar Kormákur
Jeden z najpiękniejszych filmów tego roku. Wspaniała historia, tak bardzo chwytająca za serce, tak bardzo trzymająca za gardło. Co prawda jest efektem ludzkiej głupoty, wielu pomyłek doświadczonych himalaistów, co wywołuje jeszcze większe emocje. Nie mniej, poświęcenie aktorów, wspaniałość, wręcz majestatyczność Everestu, no i oczywiście cudowne zdjęcia mroźnego otoczenia, piękna burza... to wszystko wynagradza kilka kluczowych błędów ludzkich i scenariuszowych.

Mad Max: Na drodze gniewu”, reż. George Miller
Znowu zaskoczenie, dla mnie tym większe, że nie urzekły mnie poprzednie tytuły z serii. Najnowszy przykuł moją uwagę, zachwycił swoim wykonaniem do tego stopnia, że oglądałam go niemalże przy każdej okazji- trzeba więc powiedzieć, że jest chyba ulubionym moim tytułem ubiegłego roku. Abstrakcyjna fabuła, ale za to jak pięknie oprawiona. Ten wszechobecny piach, pustkowia, wspaniały klimat, no i oczywiście... zniewalająca muzyka. Pięknie!



Największe rozczarowania roku 2015

Czego dusza zapragnie”, reż. Terry Jones
Początkowo nic nie zapowiadało takiej katastrofy, choć gdy pojawiła się już pozaziemska moc można było oczekiwać tragedii. Coś co miało wyglądać jak brytyjski „Bruce Wszechmogący” szybko przeszedł w kpinę wraz z coraz niższym poziomem rozsądku w życzeniach. W dodatku Simon Pegg ledwo do zniesienia.

Fantastyczna Czwórka”, reż. Josh Trank
Nie sądziłam, że jakikolwiek film Marvela kiedykolwiek pojawi się w takimi zestawieniu. Wszyscy, którzy narzekali na pierwszych Fantastycznych teraz pewnie biją się w pierś, bowiem nowe wydanie, tak bardzo młodzieżowe, jest szalenie nużące. Film praktycznie o niczym, kilka minut akcji u samego finału, a efekty... koszmarne.

Hitman. Agent 47”, reż. Aleksander Bach
Kolejny nieudany remake. Całkowity szok, że taka historia może być tak nijako poprowadzona. Główny wątek fabularny jest dość koślawy, w dodatku ten dziwaczny klimat, ale przede wszystkim straszliwa obsada. Rupert Friend zupełnie się tutaj nie sprawdza. Niestety.

Ted 2”, reż. Seth MacFarlane
Kiedy pierwszy film był względnie znośny, nawet ciekawy, tak drugi staje się humorystycznym koszmarkiem. Najgorsze, że pomysł na scenariusz całkiem fajny, szukanie człowieczeństwa w pluszowym misiu, ale humor jest tak wulgarny i obrzydliwy, a niektóre sceny tak głupawe, że ciężko jest zrozumieć istnienie tego filmu.

Tajemnice lasu”, reż. Rob Marshall
Nie jestem w stanie pojąć, co tak bardzo mnie boli w tym filmie. Prawdopodobnie jest to związane z jednym wielkim rozczarowaniem. W końcu spodziewałam się wiele po Marshallu, w szczególności, że jest to musical! Niestety, fabuła chwilowo znośna, aby potem rozwalić na łopatki swoją głupotą. W dodatku brak chwytliwych piosenek również zawodzi...

Zbuntowana”, reż. Robert Schwentke
Oglądanie tego filmu tak bardzo bolało. Tym bardziej, że pierwszy tytuł wzbudził we mnie wiele fascynacji i dawał szansę na naprawdę dobrą antyutopię młodzieżową. Niestety, wszystko siadło. Całe napięcie zniknęło, bo akcja została tutaj tak ślamazarnie poprowadzona, że aż trzeba było walczyć z zaśnięciem. Zero fascynacji, a aktorstwo po prostu straszne!

Pięćdziesiąt twarzy Greya”, reż. Sam Taylor-Johnson
Wiem, że wszyscy uważają książkę, że coś mega kiczowatego. Mnie się podobała, więc czekałam na coś naprawdę ostrego. Jakież było moje zdziwienie, że omalże nie zasnęłam w kinie. Normalnym jest, że filmy porno nie mają żadnej fabuły i poza scenami „akcji” bardziej nużą, ale kurde... przy tym można było oszaleć z nudów. Pomijam fakt, że Jamie w ogóle się nie sprawdził w roli charakternego Christiana!

Chłopak z sąsiedztwa”, reż. Rob Cohen
Smutnie słaby film, choć mogło być zdecydowanie gorzej. Jest odrobina napięcia, także i seksualnego, aczkolwiek całość zdecydowanie zbyt mdła. Fabuła mocno kuleje, tak bardzo mocno, a Jennifer Lopez jest bardziej irytująca niż zwykle. Guzman względnie zachwycał swoim drapieżnym spojrzeniem, ale tylko tym.

Klucz do wieczności”, reż. Tarsem Singh
Zaskakujące jak z takiego fajnego pomysłu można zrobić coś tak bardzo nijakiego. Kiedy obsada względnie dawała radę, to zawiódł klimat, który był tak przytłaczający, że całkowicie przyćmił ogólny sens obrazu. Poza tym... tempo akcji zdecydowanie za bardzo się ślimaczyło, a najrozmaitsze sceny po prostu nużyły.

Piksele”, reż. Chris Columbus
W normalnych warunkach tego filmu pewnie by tutaj nie było, no ale zdarzyło się tak, że nie obejrzałam nic słabszego. W tej produkcji najbardziej boli oczywiście Adam Sandler, który kolejny raz przypomina dlaczego tak bardzo go nie znoszę. Choć początkowo fabuła wydaje się być względnie ciekawa, to jednak to jak się rozwija zakrawa o skrajną głupotę. Tak wielką, że zmierza już tylko po równi pochyłej ku dnu. 
 


Wyczekiwane filmy 2016

Joy”, reż. David O. Russell – 08. stycznia
Nienawistna ósemka”, reż. Quentint Tarantino – 15. stycznia
Dziewczyna z portretu”, reż. Tom Hooper – 22. stycznia
Anomalisa”, reż. Duke Johnson – 22. stycznia
Zjawa”, reż. Alejandro González Iňárritu – 29 stycznia
Czas próby”, reż. Craig Gillespie – 29. stycznia
Deadpool”, reż. Tim Miller – 12. lutego
Bogowie Egiptu”, reż. Alex Proyas – 26. lutego
Osobliwy dom Pani Peregrine”, reż. Tim Burton – 04. marca
Duma i uprzedzenie, i zombie”, reż. Burr Steers – 11. marca
Wierna”, reż. Robert Schwentke – 18. marca
Batman v Superman: Świat sprawiedliwości”, reż. Zack Snyder – 01. kwietnia
Victor Frankenstein”, reż. Paul McGuigan – 15. kwietnia
Piąta fala”, reż. J Blakeson – 15. kwietnia
Łowca i Królowa Lodu”, reż. Cedric Nicolas-Troyan – 22. kwietnia
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”, reż. Anthony Russo – 06. maja
X-Men: Apocalypse”, reż. Bryan Singer – 20. maja
Alicja po drugiej stronie lustra”, reż. James Bobin – 26. maja
Warcraft: Początek”, reż. Duncan Jones – 10. czerwca
Iluzja 2”, reż. Jon M. Chu – 10. czerwca
Dzień Niepodległości: Odrodzenie”, reż. Roland Emmerich – 24. czerwca
Tarzan: Legenda”, reż. David Yates – 08. lipca
Legion samobójców”, reż. David Ayer – 12. sierpnia
Sekretne życie zwierzaków domowych”, reż. Chris Renaud – 23. września
Doctor Strange”, reż. Scott Derrickson – 04. listopada
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, reż. David Yates – 18. listopada
Rogue One: A Star Wars Story”, reż. Gareth Edwards – 23. grudnia



Największe zaskoczenia wśród seriali

Miasteczko Wayward Pines”, aut. Chad Hodge
Niesamowicie wciągający serial. Już od pierwszych chwil zaskakuje tajemniczością, a dość sprawne dochodzenie do szokującej prawdy jest intrygujące. Nie spodziewałam się czegoś aż tak dobrego, choć wiele osób porównuje tytuł do jeszcze lepszego „Twin Peaks”. Jak dla mnie to serial przyszłości, który przez cały serial trzyma niezmienny poziom.

Agenci T.A.R.C.Z.Y.”, aut. Jed Whedon, Joss Whedon, Maurissa Tancharoen
Tytuł, z którym miałam ogromny problem. Wszyscy bowiem wiedzą, że zrezygnowałam z dalszego seansu po 6 odcinku pierwszego sezonu. Za namową Moni postanowiłam do niego powrócić i teraz z utęsknieniem czekam na każdy kolejny epizod. Fabułą coraz bardziej się rozwija i podąża w coraz śmielszych kierunkach. Tworzą się nowe pomysły, które rewelacyjnie łączą się z kinowym uniwersum i odwrotnie. Świetne poczucie humoru, niezłe tempo akcji, no i te liczne sekrety. Nic bardziej nie napędza naszej fascynacji niż superwojownicy i ciekawi bohaterowie.

Scream Queens”, aut. Ryan Murphy, Brad Falchuk, Ian Brennan
Uwielbiam tytuły wyśmiewające się z innych produkcji. Najnowszy serial od twórców „Glee” to nie tylko pastisz slasherów, ale i naśmiewanie się ze współczesnych wynalazków i zamiłowania młodzieży do social mediów. Śmieszny w genialny, choć mocno przesadzony sposób, uzbrojony w bohaterów, których mamy ochotę zamordować już w pierwszych minutach pierwszego epizodu. Tak, mówię tutaj o Chanel Oberlin! Emma Roberts jest genialna w tej roli.

The Whispers”, aut. Soo Hugh
Enigmatyczny początek zaintrygował mnie na tyle, że nawet po trzech pierwszych epizodach zostałam z serialem na dłużej. W końcu, nie ma nic bardziej przerażającego od nawiedzonych dzieci! Zaskakujące, w jak ciekawy sposób rozwija się fabuła. Wraz z odkrywaniem kolejnych elementów układanki wzrasta napięcie. Wciągnęłam się i chciałabym więcej, w szczególności po takim finale! Ciekawe, czy twórcy spełnią moje życzenie.

Grimm”, aut. David Greenwalt, Jim Kouf, Stephen Carpenter
Nie było co oglądać, więc stwierdziłam, że nadrobię sobie ten serial. W końcu bardzo lubię baśniowe klimaty. Początkowo miałam ambiwalentne uczucia wobec tego tytułu, bowiem tak bardzo nie podobało mi się wykorzystanie wątków baśniowych, które było praktycznie zerowe. Jedynie co łączy fabułę z baśniami Grimma jest potomek twórców, no i oczywiście niemieckie korzenie, więc i nazwy- co dodatkowo było bardzo bolesne. Jednak gdy zaczęłam traktować serial jak kryminalny twór z elementami fantasy wyszło mi to na dobre i tak do tej pory przy nim trwam! 


 
Największe rozczarowania serialowe

Posłańcy”, aut. Eoghan O'Donnell
Miało być fajnie. Miał być Diabeł, miała być Apokalipsa, Jeźdźcy, Aniołowie i tak dalej. Miało być fajne widowisko, miało być ciekawie. Wyszło, jak wyszło. Nie dość, że fabuła nie była na tyle nadnaturalna jak można się było spodziewać, to była zdecydowanie zbyt przyziemna. Może wychodzić to produkcjom na plus, ale prawda jest taka, że tutaj w ogóle się to nie sprawdziło. Coś co zapowiadało się enigmatycznie szybko utraciło swojego ducha, a jedyne co zachwycało to uroda portugalskiego przystojniaka będącego Diabłem.

Pod kopułą”, aut. Brian K. Vaughan
Najsmutniejsza porażka serialowa sezonu. Dwa pierwsze sezony były naprawdę dobre, naprawdę fascynujące, podczas gdy trzeci- finałowy, totalnie pojechał po bandzie swoim absurdem. Za szybko wprowadzone rozwiązanie i skupienie się na fantastycznych elementach całkowicie pogrążyło fabułę tworząc z niej jakiś niezrozumiały bełkot na kształt „Stukostrachów”. W dodatku finał daleki jest od ideału, a wszystko na co pracował serial poleciało na łeb na szyję. Szkoda...

American Horror Story: Hotel”, aut. Ryan Murphy, Brad Falchuk
Stwierdzam, że ta seria zaczyna mnie poważnie męczyć. Na szczęście przed nami jeszcze tylko jedna odsłona. Ten sezon zapowiadał się naprawdę niesamowicie. Premierowy odcinek zrobił na mnie spore wrażenie i naprawdę urzekł mnie klimat tytułowego Hotelu. Nie mniej, szybko stracił całego ducha tajemniczości, kolejne zbrodnie przestały interesować, a wszystko zaczęło po prostu nużyć. Jedynie Gaga ratowała tytuł, choć i ona z czasem zaczęła męczyć.

Z Nation”, aut. Karl Schaefer, Craig Engler
Na Serialkonie dowiedziałam się, że wytrwałam przy tym serialu dłużej niżeli prowadzący prelekcję o zombie. Brawo ja! Jednakże jak pierwszy sezon bardzo mi się podobał, tak przez drugi ciężko było mi przebrnąć. Absurd sięgnął tutaj już wszelkich granic, a królują narodziny pewnej małej istotki. Wszystko stało się mdłe, irytujące, wręcz nieznośne, a kolejne przygody bohaterów bardziej nużyły niż porywały. Całe szczęście, że serial należy do tych krótkich seriali, które kończą się przed końcem roku!

Wikingowie”, aut. Michael Hirst
Do seansu namówiła mnie muzyka zaproponowana przez twórców podczas Międzynarodowej Gali Seriali w trakcie FMF 2015. Wydawało mi się, że to zdecydowanie mój klimat, w końcu nigdy nie gardziłam historycznymi produkcjami, a wręcz przeciwnie, wzbudzały we mnie zachwyt. A tutaj niestety, jedno wielkie rozczarowanie. Oczywiście, zdarzają się chwile wielkiego objawienia, kiedy jeden odcinek na dziesięć mi się spodoba. Nie mniej, w większości są to tylko nudne intrygi, niezrozumiałe dla mnie zachowania Ragnara i to ciągłe życzenie mu śmierci! A gdzie te porywające walki Wikingów? No właśnie, w tej mniejszości, dzięki której jeszcze oglądam ten serial...



Wyczekiwane premiery serialowe 2016

Shadowhunters”, aut. Ed Decter – 12. stycznia
Colony”, aut. Carlton Cuse, Ryan J. Condal - 14. stycznia
Legends of Tomorrow”, aut. Greg Berlanti, Andrew Kreisberg, Marc Guggenheim - 21. stycznia
Z archiwum X”, aut. Chris Carter - 24. stycznia
Lucifer”, aut. Tom Kapinos - 25. stycznia
The Magicians”, aut. Sera Gamble, John McNamara - 26. stycznia
11/22/63”, aut. - 15. lutego

niedziela, 3 stycznia 2016

Książki roku 2015 według Agniechy

      W kolejnej części podsumowań pora odejść od pierdółek i skupić się na rzeczach naprawdę istotnych, czyli zestawieniach roku. Poniżej znajdziecie najbardziej i najmniej udane według mnie książki. Pamiętajcie jednak, że zestawienia te związane są z książkami, które przeczytałam, a że czytam głównie dla rozrywki a nie wielkich filozoficznych rozkmin, to nie znajdziecie tutaj tytułów z wyższych półek. W tym zestawieniu znajdziecie również tytuły, na które czekam w 2016 roku. Oczywiście, nie są to wszystkie, jako, że wydawcy na bieżąco wrzucają swoje plany wydawnicze więc lista moich „MUST READ” z pewnością będzie się powiększać w ciągu roku.
     Pierwszą przeczytaną książką w 2015 roku była „Pierwsza na liście” autorstwa Magdy Witkiewicz, natomiast ostatnią „Seria Niefortunnych Zdarzeń: Koniec końców” Lemony'ego Snicketa.

Najulubieńsze książki 2015 roku

1001 filmów, które musisz zobaczyć”, praca zbiorowa
Idealna propozycja dla wszystkich miłośników kina. Prawdziwe kompendium wiedzy zarówno dla tych, którzy są już zaznajomieni w wymienionymi tytułami, jak i dla tych, którzy dopiero są w trakcie odhaczania obejrzanych filmów.

Inwazja bazgrołów”, aut. Zifflin
Książka, a w zasadzie kolorowanka, od której zaczęła się rewolucja na rynku wydawniczym. Firmy podchwyciły jak bardzo dorosłym potrzebne jest odstresowywanie się w ten sposób i wtedy właśnie zalały nas kolejne kolorowanki tego typu. Ta jest wyjątkowa z uwagi na liczne bazgroły, które oblepiają kolejne znane, bądź mniej znane przedmioty z naszego życia, a tym samym dają wielkie pole do popisu dla ludzkiej kreatywności.

Cuda wianki. Polski folklor dla młodszych i starszych”, aut. Marianna Oklejak
Propozycja od wydawnictwa Egmont, która swoje tytuły kieruje głównie do najmłodszych czytelników. Tym razem wychodzi z propozycją, która zaznajomi najmłodszych z różnymi regionami Polski i czyni to w sposób tak kolorowy i wszechstronny, że trudno jest oderwać spojrzenie od tego tytułu.

Demoniczna dentystka”, aut. David Walliams
Powieść stworzona przez brytyjskiego jurora „Mam talent”, która zachwyca treścią, jak i wykonaniem. Ta niebanalna historia o Zębowej Wróżce, z przesłaniem aż krzyczącym ze stronic, aby dbać o własne zęby (!), uzupełniona jest o nadzwyczajne ilustracje, które mrożą krew w żyłach, ale też i bawią kiedy trzeba. Genialne pomieszanie horroru z humorem idealne dla młodych nastolatków.

Magia sprzątania”, aut. Marie Kondo
Chyba najlepszy poradnik jaki mógł pojawić się na rynku. Co prawda rozmija się odrobinę z oczekiwaniami perfekcyjnej pani domu, ale z pewnością zachwyca efektami, jakie pomaga osiągnąć. Dbałość o szczegóły, cała masa trafnych rad, ale przede wszystkim bezpośredniość, swoboda i sympatia z jaką autorka zwraca się do czytelnika, czynią ją jedną z najciekawszych propozycji dla perfekcjonistów.

Bob i jego podarunek”, aut. James Bowen
Historia życia Jamesa Bowena i jego kocurka Boba, który uratował go przed wylądowaniem na samym dniem podbija ludzkie serca na całym świecie. Nie tylko przez internet, ale również literaturę. Mężczyzna spisuje swoje wspomnienia z codziennego życia z kocurkiem, a są one niezwykle komiczne. Wydaniem świątecznym trafia w ludzkie serca, perfekcyjnie pokazując prawdziwe oblicze Świąt, ale przede wszystkim kolejny raz zaskakując zachowaniem Boba.

Ostatni dzień roku”, aut. Katarzyna Misiołek
Interesująca historia zaginięcia kobiety, co w zaskakujący sposób wpływa na żywot jej rodziny. Na jaw wychodzą różne sekrety, a idealne życie przestaje wyglądać już na takie idealne. Postaci, które potrafią zirytować do granic możliwości, gdyż Magda jest chyba jedną z najbardziej infantylnych osób, ale transformacja jaką przechodzi jest zachwycająca. Mocno zaskakujące zakończenie, które wywołuje trwogę i aż zmusza do wykrzyczenia „To nie tak powinno się skończyć!”.

Przypadki Callie i Kaydena”, aut. Jessica Sorensen
Autorka przedstawia historię, która spotkać może niemalże każdego i to nie tylko dziecko, czy nastolatka, ale również i osoby dorosłe. Dramat polega na tym, że dwójka tytułowych bohaterów przechodzi przez prawdziwe piekło, które na zawsze uszkadza ich emocjonalnie. Jednak odnajdują siebie i są dla siebie wsparciem. Jest to przede wszystkim dowód niebywałej walki z własną przeszłością z lekką nutą romansu i nastoletnich dramatów.

Piękny drań” oraz „Piękny nieznajomy”, aut. Christina Lauren
Jedna z najfajniejszych serii erotycznych, jakie mogły się pojawić na polskim rynku wydawniczym. Być może dla wielu banalne, a opisy niezbyt powalające, ale autorka tworzy najbardziej wymyślne z wymyślnych seksualne przygody, które rozbudzić mogą najbardziej zmrożone serca. Nie jest to jednak głupiutka opowieść dla nastolatek, bowiem gdzieś pomiędzy erotycznymi opisami kryją się mądrości.

Najsłabsze książki roku 2015

Zniewolenie”, aut. Sylvia Day
Kto by pomyślał, że mały zbiór składający się zaledwie z trzech opowiadań będzie się czytać tak opornie. Zaskakujące jest to tym bardziej, że jest to przecież erotyka połączona z fantasy. Niby nic nowego, w dodatku bardzo schematycznego, ale zawsze wzbudza nadzieję. Postaci banalne, sama proza dość męcząca, wręcz nużąca. Nie tego się człowiek spodziewa po takiej lekturze.

Paragraf 5”, aut. Kristen Simmons
Nie mogę powiedzieć, żeby ta książka mnie zachwyciła. Wręcz przeciwnie. Przerażające jest to, że w zasadzie niewiele różni się od jakiejkolwiek innej książki z gatunku młodzieżowego post-apo. Jest tak nijaka, że naprawdę ciężko jest sobie przypomnieć o niej cokolwiek po zaledwie kilku miesiącach od lektury. Bezemocjonalni bohaterowie, sztampowa fabuła sztucznie grająca na uczuciach czytelnika, to nie jest coś za co można pochwalić książkę.

Nieludzie”, aut. Kat Falls
Chyba największy ból sprawia człowiekowi sytuacja, kiedy kupuje książkę, czeka aby ją przeczytać, a jak w końcu to robi, to okazuje się być czymś zupełnie innym niż się spodziewał. Efekt tej lektury? Książka poszła dalej w świat, może innych zachwyci. Fabuła krąży wokół genetyki, ale pół ludzie pół zwierzęta, to zdecydowana przesada. Nie wzbudza większych emocji, bo przecież jest tego cała masa na rynku. Autorka sztucznie próbuje wybić się w tłumie poprzez wprowadzenie zwierzęcych przemian, ale tak naprawdę to jest wciąż ta sama opowieść.

Największe czytelnicze rozczarowanie

Bazar złych snów”, aut. Stephen King
Spodziewałam się zdecydowanie więcej grozy z uwagi na sam tytuł. To właśnie w tym gatunku najbardziej preferuję Kinga. Nie przepadam za jego filozoficznymi odniesieniami, a także historiami z życia wziętymi, które tym razem zdominowały całą pozycję. Na tak wiele opowiadań zaledwie 4, czy 5 autentycznie mnie zainteresowały.

      Skoro stary rok książkowy został podsumowany, to teraz przyszła pora na nadzieje nowego roku! Przynajmniej na początek roku, bo pewnie w trakcie będę aktualizować swoje pragnienia. Mam nadzieję, że cokolwiek z nowości uda mi się dorwać w swoje ręce i przeczytać, nie mówiąc już o zaległych tytułach!

Wyczekiwane premiery 2016

Biała róża”, aut. Amy Ewing (Jaguar) – 13. stycznia
Związani”, aut. Emma Chase (Filia) – 14. stycznia
Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło”, aut. Anita Gabroś, Monika Hałucha (Nasza Księgarnia) – 20. stycznia
Mała księga spokoju. OdstresOWNIK”, aut. Joanna Nogaj (Publicat) – 20. stycznia
Star Wars. Przebudzenie mocy. Ilustrowany przewodnik”, aut. Pablo Hidalgo (Egmont) – 01. lutego
Mała encyklopedia Domowych Potworów”, aut. Stanislav Marijanović (Nasza Księgarnia) – 10. lutego
Zombie.pl”, aut. Robert Cichowlas, Łukasz Radecki (Zysk i S-ka) – 15. lutego
Książka do przeżycia”, aut. Tom Chatfield (Prószyński i S-ka) – 16. lutego
Zazdrośnice”, aut. Eric-Emmanuel Schmitt (ZNAK) – 17. lutego
Pani Noc”, aut. Cassandra Clare (MAG) - marzec

sobota, 2 stycznia 2016

Rok 2015 według Agniechy

       To będzie chyba najbaaardziej rozbudowane podsumowanie roku w historii tego bloga. I nie, nie dlatego, że Według Agniechy narodziły się dopiero w tym roku! Dowcipnisie. To także nie dlatego, że w tym roku połączyły się moje dwa blogi- o filmach i o książkach, które w konsekwencji dają więcej sposobności do podsumowań. A dlatego, że jakoś w tym roku uczestniczyłam w rekordowej ilości wydarzeń, tak szalenie dużo się działo, a dzięki moim przyjaciołom - podziękowania dla Ani i Krystiana z bloga Pędzel&Katana, a także Damiana z Filmowe Konret-Słowo. nie musiałam uczestniczyć w tym wszystkim sama. Z tego też powodu postanowiłam jakoby podzielić to podsumowanie na 3 zasadnicze części. Pierwsza dotyczyć będzie wydarzeń około filmowych i książkowych, a także wszelkiego rodzaju statystyk. Z kolei druga i trzecia skupi się bardziej na wszystkich sukcesach i porażkach filmowych oraz literackich.

Zmiany według Agniechy
     Rozpoczęcie od zmian w moim życiu- blogowym i osobistym, wydaje się najrozsądniejszym początkiem ze wszystkich możliwych. Nigdy nie zakładałam, że akurat ten blog będzie miejscem, gdzie będę urządzać prywatę. Jednakże... stworzenie nowego bloga poprzez połączenie Filmów według Agniechy z Książkami według Agniechy daje mi zupełnie nowe możliwości. Ta zmiana była konsekwencją moich przemyśleń i pewnych ograniczeń, które narzucała mi tematyka bloga, bo zarówno pierwszy przestał być już tylko filmowy, jak i drugi przestał dotyczyć jedynie książek. W końcu będę mogła pisać o czym chcę, recenzować nawet przedstawienia, publikować relacje z koncertów (taaaa, już widzę, że będzie ich od groma!), no i może raz na jakiś czas wrzucę coś prywatnego. Oczywiście, pomysł ten dyktowany był również pewną wygodą. Wiecie... na książkowym post pojawiał się czasami baaardzo rzadko, a na filmowym, praktycznie co chwilę. Przeskakiwanie między blogami stało się męczące, tak samo, jak i zdobywanie fanów zarówno dla jednego, jak i drugiego. Jak się później okazało, decyzja nie mogłaby być lepsza. Wszystko przez wiadomość, że jestem w ciąży. Mam nadzieję, że jedna zmiana wpłynie na drugą i jakoś usprawni moje życie blogowe. 

Wydarzenia według Agniechy
    W tej kategorii nie ma się co za bardzo rozpisywać. Sprawa jest prosta, rok 2015 był zdecydowanie jednym z najbardziej aktywnych w mojej karierze blogowej!
     Wszystko zaczęło się w lutym, kiedy to po raz pierwszy w życiu obejrzałam Oscary w środku nocy. Na fan page'u na fejsbuczku można było śledzić moje wrażenia na bieżąco, a dzieliłam się nimi także z innymi blogerami filmowymi. To było naprawdę niesamowite doświadczenie siedzieć w nocy z innymi zapaleńcami filmów i wymieniać się opiniami! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się to powtórzyć.
     Niestety, nie mogłam uczestniczyć w żadnym ze zjazdów blogerów filmowych- głównie ze względu na odległości, a przede wszystkim tego, że miały one miejsce na tym etapie mojej ciąży, kiedy ciężko byłoby mi przetrwać taką trasę. Udało mi się za to odwiedzić Targi Książki zarówno te w Krakowie, jak i w Katowicach. Na tych pierwszych uczestniczyłam w zjeździe blogerów książkowych, który wspominam bardzo dobrze, a także poznałam osobiście mojego ulubionego polskiego pisarza grozy- Roberta Cichowlasa. Szczegółowo wrażenia opisuję w specjalnym poście – LINK. Zachwycającym wydarzeniem w jakim uczestniczyłam po raz pierwszy w życiu, był zupełnie inny zjazd, zupełnie innych fanów. Odbyło się ono w Krakowie, a dotyczyło nie mniej nie więcej niżeli seriali! A wszyscy wiemy, jak bardzo je kochamy. Dlaczego tak bardzo zakochałam się w konwencie zwanym Serialkon poczytacie pod kolejnym LINKiem.
     Zanim jednak wiadomość wstrząsnęła moim światem i życiem towarzyskim udało mi się zaliczyć kilka innych ciekawych wydarzeń. Uczestniczyłam oczywiście w Festiwalu CROPP Kultowe, który każdego roku odbywa się w Katowicach, a podczas którego naginałam moją cierpliwość, ale przede wszystkim wybierałam filmy, na które nigdy wcześniej bym się nie pokusiła! Poza tym, pomimo najrozmaitszych problemów udało mi się dotrzeć na Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie, na Międzynarodową Galę Seriali, o czym szerzej poczytać możecie pod LINKiem.
     Dodatkowo, po raz pierwszy od baaardzo wielu lat wybrałam się do teatru, Gliwickiego Teatru Muzycznego, gdzie zobaczyłam musical „Rodzina Addamsów” wraz z moimi kruczymi przyjaciółmi- Pędzlem i Kataną. W relację możecie zagłębić się pod LINKiem.

Statystyki według Agniechy
Element podsumowań, który zajmuje chyba najwięcej czasu, bo niekiedy bardzo trudno jest zarejestrować wszystkie dane, wszystkie liczby. Gdyby nie mój magiczny plik z rejestracją obejrzanych produkcji, to chyba by to trwało w nieskończoność.
  • 6 – w tylu wydarzeniach uczestniczyłam- targi, konwenty, festiwale, itp.
  • 9 – gier na Xboxa, w które zagrałam (nie wliczając wersji DEMO), z czego 6 ukończyłam,
  • 65 – książki przeczytane w mijającym roku, z czego 36 było egzemplarzami recenzenckimi,
  • 5 – kolorowanki, które weszły w moje posiadanie, w tym 3 w drodze współpracy recenzenckiej,
  • 26 – tyle książek zakupiłam,
  • 5 – komiksy, które nabyłam,
  • 16 – książki, które wypożyczyłam z biblioteki,
  • 177– obejrzane filmy, z czego 34 w kinie – 2 w ramach współpracy z Warner Bros. i 1 na zaproszenie specjalne od Cinema City, 4 na DVD w ramach współpracy z Galapagos, natomiast 50 w ramach filmowego wyzwania 2015,
  • 21 – filmy, na które wydałam pieniądze,
  • 831 – odcinki najrozmaitszych seriali, czyli aż 54 tytuły, w tym 4 nadrobione w kilku sezonach (Agenci SHIELD, Grimm, Elementary, Wikingowie), a 3 porzucone po kilku odcinkach (Aż po sufit, Mąż, czy nie mąż, The Player),
  • 131 – postów na blogu, z czego 3 to recenzje gier wideo, 45 recenzji książek, 40 recenzji filmów i seriali, a 14 to SZORTy zawierające łącznie 38 mini recenzji filmowych.
Patrząc na powyższe zestawienia stwierdzam, że siedzenie w domu podczas ciąży zdecydowanie napędziły moje nadrabianie wszystkiego. Nie tylko przebiłam moje wyzwanie książkowego z Goodreads, gdzie ustanowiłam sobie 52 książki do przeczytania, nie tylko zrealizowałam w pełni fejsbukowe wyzwanie filmowe, ale też obejrzałam całą masę seriali- ilość odcinków mnie poraża!

Oczekiwania względem roku 2016
      Ciężko jest mi się szykować na cokolwiek, gdyż już w drugiej połowie lutego na świecie pojawi się kolejny kinomaniak w osobie małego Mikołaja. Szkoda, że akurat w tym roku tak wiele będzie się działo. Już pogodziłam się z tym, że nie będę mogła uczestniczyć w koncercie Hansa Zimmera w Krakowie (choć bolało to bardzo, no ale wiadomo... będą teraz inne wydatki). Pogodziłam się również i z tym, że pewnie nie pojadę na Festiwal Muzyki Filmowej z koncertem muzyki z animacji. Jako, że w tym samym czasie odbywa się Festiwal CROPP Kultowe, to założę się, że i w nim nie będę mogła uczestniczyć. Nie ma się co oszukiwać, prawdopodobnie cała moja aktywność w różnego rodzaju wydarzeniach poleci na łeb na szyję- przynajmniej w pierwszym półroczu macierzyństwa. Mam jednak nadzieję, że uda mi się ponownie uczestniczyć w gali oscarowej- jest to chyba najbardziej prawdopodobne, bo i tak pewnie nie będę po nocach spać przez małego. Liczę, że ponownie będę mogła pojechać na Serialkon, o ile oczywiście będzie coś ciekawego, a może uda mi się też odwiedzić Targi Książki. Choć nie jestem do końca przekonana czy będę miała na to wszystko siłę.
     Nie podejmuję się żadnych zaskakujących wyzwań w tym roku. Jedyny cel związany z blogowaniem jaki sobie postawiłam, to publikacja minimum 104 postów w tym roku, co daje średnio 2 posty na tydzień. Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie w praniu, ale jestem dobrej myśli, bo jak wiecie... zawsze mam zapas tekstów na kompie.
      A w życiu... najważniejsze, to być dobrą mamą. Z tego co widzę po sieci da się połączyć blogowanie z macierzyństwem więc może nie muszę się z Wami żegnać na tym etapie. Sobie życzę wytrwałości na ten rok, a dla Was... wszystkiego, co tylko możecie sobie wyśnić, ale wytrwałości również, bowiem z żalem patrzę jak codzienność przytłacza tak wiele osób, że coraz mniej jest zapaleńców w sieci.

środa, 31 grudnia 2014

Cudownie być blogerem filmowym, czyli podsumowanie 2014 roku

     Kolejny rok za nami. Jak zwykle pełen wrażeń- niesamowitych spotkań, wspaniałych seansów i wielu wydarzeń. Przetrwaliśmy kolejny rok, a już w przyszłym będę mogła napisać, że mój blog żyje już dekadę! Jak wielu z Was wie, w tym roku miałam, wciąż mam, ogromny kryzys, a przez to moja kulturalna aktywność odrobinę podupadła. Nie było ochoty na oglądanie filmów, a potem chęci na pisanie tekstów. Jest gorzej niż w zeszłym roku- co zaraz zaprezentuję Wam w statystykach, ale pociesza mnie myśl, że zawsze mogło być jeszcze gorzej. Przed Wami typowe i nietypowe podsumowanie mijającego roku!


czwartek, 2 stycznia 2014

Podsumowanie z książką za rok 2013

    Minęło już ponad dwa i pół roku jak prowadzę Książki według Agniechy, a dopiero teraz moja książkowa przygoda poszła krok do przodu. Miniony rok obfitował w wiele rozmaitych doznań. Nie było tego tyle co w zeszłym roku, ale z pewnością jedno wydarzenie warte jest wspomnienia w tym podsumowaniu, a mianowicie Targi Książki, które odbyły się w Krakowie, a na które zdecydowałam się pojechać. Więcej poczytacie pod linkiem.


Na początek liźnięcieSTATYSTYK.

W 2013 roku przeczytałam zaledwie 65 i pół książki. Nie sposób nie zauważyć, że jest to niemalże połowa tego co przeczytałam w zeszłym roku. Wpływ na to z pewnością miał mój wielki kryzys czytelniczy, a także ograniczenie współprac z wydawcami i portalami. Aktualnie maltretuję „Czas żniw” i to właśnie z tą lekturą zakończyłam stary rok.
* 9 przeczytanych dla portalu A-G-W.info,
* 6 dla portalu IRKA,
* 1 czytam dla Upadli.plpo moim powrocie.

Standardowo zasypana zostałam masą książek od Wydawców, w tym od Grupy Wydawniczej Publicat, Jaguara, Miry, itp. Dzięki mojej przyjaźni z Małą Kurką dostawałam niemalże każdą nowość wydawniczą. Sporadycznie zdarzały się książki od Znaku, czy Egmontu otrzymywane poprzez agencję O-Gate.
Na blogu pojawiło się zaledwie 65 tekstów, które publikowałam na bieżąco po lekturze, a także 11 stosów moich zakupów książkowych, prezentów i egzemplarzy recenzenckich. Ciężko zliczyć ile tego się przewinęło, w każdym bądź razie półki regałowe mi się łamią.

Rok 2013 rozpoczęłam od recenzji:

A zakończyłam:



Rozwinięcie, czyli historia KONTAKTÓW ZEWNĘTRZNYCH
Moje współprace mocno się ograniczyły. Przez wzięcie na siebie zbyt wiele obowiązków, kryzys czytelniczy i filmowy wywołany wieloma czynnikami, na wszystkim schodziło mi zbyt wiele czasu. Zaległości się piętrzyły więc musiałam je nadrabiać, a ucierpiały na tym obowiązki w portalu A-G-W.info oraz Upadli.pl. Z tego drugiego musiałam niestety zrezygnować, aby pod koniec roku znowu powrócić w ich szeregi. Postanowiłam, że jak tylko się ogarnę spróbuję się bardziej poudzielać, a wobec tego moje czytelnicze życie może jeszcze bardziej podupaść na zdrowiu.

Bardzo ciekawie rozwinęła się moja współpraca z O-Gate, firmie dzięki której sporadycznie otrzymuję książki Egmontu do recenzji. Pogłębiła się również moja przyjaźń z Małą Kurką, wydawnictwem, któremu z tego miejsca życzę cierpliwości i wytrwałości w osiąganiu celów! Pod koniec roku podziało się też coś w moich kontaktach z przedstawicielami MUZA, więc zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Póki co, jestem dobrej myśli.


W dalszej kolejności ZESTAWIENIA, czyli to co mi się podobało, bądź też nie.

10 najlepszych lektur

Gone. Światło, aut. Michael Grant
Krzykacz z Rwandy, aut. Warren Fitzgerald
Plan: żyć długo i szczęśliwie, aut. Alisa Bowman
Babcia rabuś, aut. David Williams
Apokalipsa Z. Początek końca, aut. Manel Laureiro
Apokalipsa Z. Mroczne dni, aut. Manel Laureiro
Dziewczyna wchodzi do baru..., aut. Helena S. Paige
Alicja w Krainie Zombie, aut. Gena Showalter
52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca, aut. Jessica Brody
Słodka wolność, aut. Susan Mallery

5 najgorszych czytadeł
Zaułek potworów, praca zbiorowa pod redakcją Christophera Goldena
Śmierciowisko, aut. Anna Głomb
Wybrani, aut. C.J. Daugherty
World War Z, aut. Max Brooks
Delicje z Dextera, aut. Jeff Lindsay

5 najgorętszych opowieści
50 twarzy Greya, aut. E.L. James
Pałac, aut. Emma Cavalier
Dziewczyna wchodzi do baru..., aut. Helena S. Paige
Pieprzyć przyjaciół, aut. Sophie Andersky
Dotyk złodziejki, aut. Mia Marlowe

3 największe rozczarowania
Inferno, aut. Dan Brown
Wołanie kukułki, aut. Robert Galbraith
Delicje z Dextera, aut. Jeff Lindsay

Niemalże finisz więc prezentuje moje książkowe OCZEKIWANIA 2014:
Magia krwi, aut. Tessa Gratton – 13. stycznia
Dyscyplina, aut. Marina Anderson – 15. stycznia
Apokalipsa Z. Gniew sprawiedliwych, aut. Manel Laureiro – 15. stycznia
Poza czasem, aut. Alexandra Monir – 15. stycznia
Badacz potworów, aut. Rick Yancey – 15. stycznia
Pożeracz demonów, aut. Royce Buckingham – 17. stycznia
Grecka mozaika, aut. Hanna Cygler – 28. stycznia
Na krawędzi nigdy, aut. J.A. Redmerski – 5. lutego
Przegrana Numeru Piątego, aut. Pittacus Lore – 5. lutego
Tajemnica pani Ming, aut. Eric-Emmanuel Schmitt – 19. lutego
Pan i jego niewolnice, aut. Anonim – luty
Budujące rozmowy, aut. Laurie Puhn – luty
Dopóki śpiewa słowik, aut. Antonia Michaelis - marzec
Wirusy, aut. Kathy Reich – 7. kwietnia
Polowanie, aut. Kathy Reich – 1. września
Rywalki, aut. Kiera Cass – 2014
These broken stars, aut. Amie Kaufman, Meagan Spooner – 2014

Swoje podsumowanie zamykam corocznymi ŻYCZENIAMI
Z okazji Nowego Roku i na całe 364 dni, chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze, zdrowia i całej masy powodów do dumy, uśmiechu i radości. Aby książki Wam się nie dłużyły, aby każda z wydanych pozycji spełniała Wasze oczekiwania. Niech tegoroczne lektury zabierają nas w jeszcze bardziej magiczne światy, w których będziemy mogli spędzać najlepsze chwile. Niech książka będzie oparciem, a nie jedynym przyjacielem. Wobec czego życzę Wam czegoś więcej niż tylko wspaniałych powieści, bowiem przede wszystkim wyjątkowych i tych jedynych prawdziwych przyjaciół z krwi i kości, którzy nigdy Was nie zawiodą.

A Wydawcom dodatkowo wytrwałości i jeszcze lepszych pomysłów! Niech polski rynek stanie się łatwiejszy i otworzy jeszcze więcej drzwi do sukcesu.

Spełnienia marzeń i samych sukcesów życzy Wam

- Agniecha

wtorek, 31 grudnia 2013

Było, jest i będzie, czyli podsumowanie roku 2013!

    Blog Filmy według Agniechy przetrwał kolejny rok, jeżeli dobrze pamiętam, to już 9 za mną. Wybaczcie... wciąż nie pamiętam, czy pierwsza opinia pojawiła się w 2004, czy 2005 roku. Bardziej skłaniam się ku tej pierwszej wersji. No, ale do rzeczy. Sylwester, zakończenie roku już dziś, wobec czego wszyscy szykują sobie na blogach podsumowania tego co wydarzyło się w mijającym roku. Jako, że nigdy nie byłam gorsza w tej kwestii postanowiłam się sprężyć pomimo niedoboru czasu.

 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rok z książką i na blogu, czyli podsumowanie 2012 roku!


    To już półtora roku z Książki według Agniechy. Czas minął bardzo szybko i zaskakująco dużo książek czytałam. W 2012 roku bardzo wiele się działo więc trzeba to przedstawić w jakimś małym podsumowaniu.
STATYSTYKI
Przez cały ten rok przeczytałam 122 i pół książki, bowiem ta 123 jest w trakcie czytania. Na tę chwilę męczę "Zaułek potworów".
* 30 przeczytanych dla IRKA,
* 2 dla Upadłych,
* 13 dla Sztukatera,
Ponadto była również cała masa książek czytana dla różnych Wydawnictw.
Jednakże recenzji opublikowałam znacznie więcej, gdyż nadrabiałam zaległości publikacyjne z 2011 roku. Na blogu pojawiło się więc 158 recenzji, a także 12 zbiorów książek zasilających moją osobistą biblioteczkę.
2012 rozpoczęłam od publikacji recenzji:
A kończę na:
WSPÓŁPRACA
W tym roku zakończyła się moja współpraca z portalem Sztukater, po której zaczęłam działać na własną rękę. Moja redakcyjna działalność rozszerzyła się o kontakty z IRKA, a także Upadłych. Natomiast w sytuacji A-G-W poszerzyły się moje obowiązki.
Dzięki kontaktom, które udało mi się nawiązać przy pracy dla Sztukatera mogłam kontynuować znajomości z przedstawicielami takich wydawnictw, jak Mała Kurka, Grupa Wydawnicza Publicat, Wilga oraz Jaguar. Ponadto nawiązałam współpracę ze Studio Astropsychologii, G+J oraz Mira. Ze wszystkich relacji jestem bardzo zadowolona i serdecznie dziękuję za okazaną życzliwość, zrozumienie, a przede wszystkim za daną szansę.
ZESTAWIENIE DOBRYCH I GORSZYCH
Świetności 2012
Brzydula. Historia niekochanej, aut. Constance Briscoe (6/6) - "Autorka wykazuje się niebywałą odwagą i trudno jest jej nie podziwiać. W końcu przerywa milczenie sprawiając, że otwiera ludziom oczy na otaczające nas zło. "
Saga księżycowa. Cinder, aut. Marissa Meyer (6/6) - "Powieść Marissy Meyer nie trąci banalnością, wręcz przeciwnie. Zaskakująco jest to bardzo dojrzałe spojrzenie na dziecięcą klasykę, która z poszukiwania miejsca u boku ukochanego przemienia się w odnajdywanie siebie samego w wielkim świecie pełnym okrucieństwa i choroby. "
Anna we krwi, aut. Kendare Blake (6/6) - "Choć ze stronic leje się na nas krew, choć Kendare Blake próbuje przyprawić nas o zawał serca, to jednak opowieść jest tak lekka jak tylko może być."
Nie jestem seryjnym mordercą, aut. Paul Wells (5/6) - "Nic dziwnego, że książkę „Nie jestem seryjnym mordercą” wydawca poleca przede wszystkim fanom „Dextera”. Nie brak jej bowiem intelektu bohatera, a także podobnych problemów psychicznych. John to taki Dexter w okresie buntu młodzieżowego, kiedy niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z powagi jego problemu."
Burza, aut. Julie Cross (5/6) - "„Burza” to niekwestionowany prekursor nowego nurtu literatury młodzieżowej. Ponadczasowy romans, w którym zakochaliśmy się teraz i który pokochany zostanie w przyszłości."
Świetności czytane w 2012
Dotknąć prawdy, aut, Antoinette van Heughten (6/6) - "Wielobarwność tej opowieści, uczuć w niej ukrytych, ale przede wszystkim mocnego finału sprawia, że jest to jedna z najlepszych powieści, które ukazały się na księgarnianych półkach w 2011 roku."
Biała jak mleko, czerwona jak krew, aut. Alessandro D'Avenia (5/6) - "Pokazuje piękno i niewinność pierwszej miłości, prowadzi czytelnika przez etapy godzenia się ze śmiercią i dzielnie trzyma go za rękę, czego uosobieniem są konkretne postaci na wybranych etapach fabuły."
Jedyne dziecko, aut. Jack Ketchum (5/6) - "Ketchum po raz kolejny miażdży ludzkie emocje, bawi się nimi w dość swobodny sposób. Jest nie tylko dosadny w swojej brutalności, ale i nie zapomina o wrzuceniu trochę wisielczego humoru. Przede wszystkim jednak trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony (...)"
Ciemność, aut. James Herbert (5/6) - "„Ciemność” bowiem to nie tylko makabra w czystej postaci, ale również bardzo dobre studium ludzkiej psychiki. Pełna dynamicznej akcji, brutalnych i śmiałych opisów, a także i nieskrywanych relacji międzyludzkich staje się lekturą, która pochłania czytelnika do reszty. "
Gone. Faza 4- Plaga, aut. Michael Grant (5/6) - "Dzięki przenikliwości autora i wplątania przez niego dozy realności do świata ETAPu, powieść jest o wiele bardziej fascynująca. Z tematem na fabułę przeszedł samego siebie przerażając nas, a także zaskakując."
Tragizmy 2012
Dwie strony medalu, aut. J.M.R. Michalski (1/6) - "Jest tu spory potencjał poparty wyobraźnią i doświadczeniami filmowymi, aczkolwiek trzeba by popracować nad subtelniejszym wplataniem konkretnych elementów, co nie przeładowałoby w podobny sposób fabuły."
Halloween. Cukierek albo psikus, praca zbiorowa (3/6) - "Ostatecznie antologię polecić można tym, którzy chcą poczuć odrobinę grozy, jednakże Ci, którzy spodziewają się naprawdę mocnych wrażeń, powinni odłożyć książkę z powrotem na półkę."
Gorączka, aut. Dee Shulman (3/6) - "Bez względu na wszystko, „Gorączka” jest książką bardzo przyjemną, nietrudną w odbiorze i przede wszystkim interesującą. Nie mniej bohaterowie są tak lekkomyślni, tak bardzo infantylni, że aż dziw bierze, że udało im się przetrwać te kilka wspólnych chwil na stronicach jednej książki. " 
Martwy w rodzinie, aut. Charlaine Harris (3/6) - "„Martwy w rodzinie” momentami potwornie nuży i ciężko jest przebrnąć przez niektóre fragmenty. Szczęśliwie, są to jedynie chwile, które szybko mijają, bowiem książkę czyta się bardzo przyjemnie."
Smutna historia braci Grossbart, aut. Jesse Bullington (3/6) - " Pewne jest, że gotycka literatura fantasy zupełnie nie sprawdza się w moim przypadku. Choć doceniam książkę za jej nietuzinkowy język i niebywały styl, to historia w ogóle mnie nie porwała."
Słabsze przeczytane w 2012
Mroczny płomień, aut. Alyson Noel (2/6) - "Sama treść bardzo mocno zawodzi, ale szczęśliwie nie jest aż taka najgorsza. Spójna fabuła, która tym razem trochę bardziej rozczula się nad wewnętrzną walką Ever z przeciwnościami losu, a także o jej wieczną miłość do ukochanego Damena."
Cisza, aut. Becca Fitzpatrick (3/6) - "„Cisza” jest dopiero wstępem do tego co będzie miało miejsce w wielkim finale, ale autorce nie udało się idealnie wyważyć wątków romantycznych z dynamiczną akcją. Nie ma tutaj większych porywów ani w jednej ani w drugiej sferze."
Nevermore. Kruk, aut. Kelly Creagh (3/6) - "Choć w niektórych momentach drażni banalnością, to jednakże makabra sprawia, że każdy bez problemu i z największym zainteresowaniem zagłębia się coraz dalej w tę niezwykłą lekturę."
Szkarłatna partytura, aut. Ralf Isau (4/6) - "(...) jeżeli liczy na akcję rodem z powieści Dana Browna to bardzo się na tej lekturze zawiedzie, bo choć porusza wiele fascynujących wątków, choćby nawet synestezję, to niestety nie jest w stanie w pełni wykorzystać swojego potencjału."
Dwanaście, aut. William Gladstone (4/6) - "„Dwanaście” z pewnością nie spełni oczekiwań tych, którzy oczekują niesamowitych przygód w terenie. Wyjazdy do różnych krajów, pobieżnie opisane relacje z ludźmi i zachowań konkretnych kultur nie daje nam się do końca zatracić w tej opowieści."
OCZEKIWANIA
W przyszłym, 2013 roku, na półkach pojawi się bardzo wiele ciekawych książek. Poniżej zestawienie tych, na które czekam najbardziej.
Blask, aut. Amy Kathleen Ryan - 09. stycznia
Olśnienie, aut. Aimee Agresti - 23. stycznia
Przez burze ognia, aut. Veronica Rossi - 23. stycznia
Łowcy snów, aut. Elizabeth Knox - 10. lutego
Magia krwi, aut. Tessa Gratton - 15. lutego
Miliony słońc, aut. Beth Revis - 20. marca
Dziewczyna w stalowym gorsecie, aut. Kady Cross - 31. maja
ŻYCZENIA
Punkt kulminacyjnej całej notki, czyli życzenia noworoczne. Na cały nowy rok chciałabym Wam życzyć spełnienia wszystkich marzeń! Wielu sukcesów i wielu wspaniałych książek do czytania! Wydłużenia doby o kolejne 24 godziny, co byście mieli czas na lekturę. Natomiast wszystkim współpracownikom, życzę owocnej pracy! Wszystkiego dobrego życzy Wam Agniecha!