NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2016

Książka #399: Cień Dextera, aut. Jeff Lindsay

     Na pomyśle serii książek o Dexterze Morganie powstał serial telewizyjny. Jeff Lindsay tworząc postać policjanta od krwawej roboty za dnia, a seryjnego mordercę nocą, zaskarbił sobie sympatię wielu ludzi na całych świecie. Jednakże, tak jak serial na pewnym etapie stracił swoją moc i duszę, tak też i książka od pewnego czasu nie daje już takiej satysfakcji. Niestety, „Cień Dextera” nie wybija się za bardzo z tej bessy.
     Dexter znajduje się na krawędzi. Jego szczęśliwe z pozoru małżeństwo w niewyjaśniony sposób zaczyna podupadać. Nadmiar obowiązków coraz częściej koliduje z potrzebą zaspakajania głodu Mrocznego Pasażera. Kiedy więc na horyzoncie pojawia się nowe zagrożenie, Dexter robi wszystko, aby zachować twarz. Bowiem tajemniczy obserwator chodzi za nim jak cień i wydaje się wiedzieć o nim wszystko. Na domiar złego dochodzi do serii brutalnych morderstw na funkcjonariuszy policji z Miami, ale dopiero, gdy ofiarą pada koleżanka z pracy Dextera- skrycie się w nim podkochująca, w jego stronę zaczyna się obracać zdecydowanie za dużo par oczu.
      Już po piątym tomie zatytułowanym „Delicje z Dextera” moja fascynacja bohaterem stworzonym przez Jeffa Lindsaya mocno oklapła. Powieść przestała być aż tak mroczna, zdecydowanie za bardzo ułagodzono Morgana i to samo dzieje się właśnie w części szóstej, a w zasadzie... kontynuuje się tę abstrakcję. Wcześniejsze książki wzbudzały mocne emocje, dostarczały adrenaliny przez brutalność kolejnych zabójstw i śledztwa, które się toczyły. Ponadto Dexter z uwielbieniem oddawał się swojej pasji. Czy Rita nie mogłaby zginąć także i w powieści?! Może to uniemożliwiłoby Dexterowi stanie się taką mimozą, bo na tę chwilę jego problemy nie różnią się zbytnio od tych, które dotykają zwyczajnych ludzi. Zamiast obawiać się o to, czy nie zostanie nakryty, Dexter przejmować się musi swoją głupawą żoną, której najwyraźniej odbiło. Jej dziwaczne zachowanie podparte popijaniem wywołuje jakieś bliżej nieokreślone napięcie, które zaczyna męczyć nie tylko Dextera, ale również czytelnika. Dziwne insynuacje, nie mające żadnego sensu. Któż to zrozumie? Na szczęście, wkrada się tutaj element grozy, bo Lindsay nie zrezygnował z wrzucenia Dextera w wir śledztw. Tym razem podaje mu na tacy temat związany z morderstwami jego kolegów po fachu, mordowanych w bardzo brutalny sposób- przez rozkwaszenie mózgoczaszki. Do tego wkrótce pojawia się nowy problem- tajemniczy prześladowca, który na swoim blogu nie omieszka napisać paru zdań o swoim nowym punkcie westchnień, a także zasypać go górą maili. Tak fascynujących, że czytelnik zwyczajnie ignoruje ich istnienie. Wcześniej bywało napięcie, pewna doza zachwytu, a także pewnego nadinterpretowania szczegółów życia Dextera, a teraz? Jego życie stało się takie nużące, że wydarzenia zwiastują szybki jego koniec.
     Jeżeli kogokolwiek w serialu „Dexter” irytowała postać Rity, wybranki życiowej naszego głównego bohatera, to wcześniej jeszcze udawało mi się ją wybronić. Jednakże wraz z nowym tomem stała się tak samo lakoniczna, jak w serialowej kreacji. Jej dziwaczne zachowania, wypowiedzi na poziomie zaćpanego bezdomnego spod dworca, a także roztrzepanie większe niż jajek do kogla mogla, to coś co naprawdę potrafi tutaj wkurzyć. Całe szczęście, że Morgan jest socjopatą, bo chyba z miejsca posadziłby ją na swoim stole. Przez całe osiem sezonów serialu słyszeć można było, że Debra jest najbardziej denerwującą z postaci. Otóż, uwierzcie, w książce jest totalnie wyblakła. Nie dość, że prawie jej nie ma, to zdecydowanie jest na innym poziomie świadomości niż w serialu, a i tak jest wkurzająca. Co to za kobieta, ciężko stwierdzić. Wulgarna, ale bardziej w chamowaty niż zabawny sposób.
     Seria Jeffa Lindsaya zdecydowanie straciła coś, czego już prawdopodobnie nie uda się odzyskać. Dexter stał się postacią zdecydowanie za bardzo nijaką, pozbawioną charakteru i mocy w dłoni. „Cień Dextera” to już druga z cyklu książka, która nie spełnia oczekiwań ustawionych przez poprzednie tytuły. Wszystko stało się zdecydowanie zbyt łagodne, brak tej opowieści pazura, a kolejne postaci są bardziej wkurzające niż dotychczas. Trzeba spojrzeć prawdziwe w oczy- powieść obróciła się o 180 stopni i stała się straszliwie nudna. Szkoda, ale może jeszcze jest jakaś nadzieja? A może polski wydawca już odpuścił sobie kontynuację i nie poznamy klasycznego „Co dalej?!”.

Ocena: 3/6

Tytuł oryginalny: Double Dexter / Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński / Wydawca: Albatros / Gatunek: Kryminał, Thriller / ISBN 978-83-7885-697-9 / Ilość stron: 416 / Format: 125x195mm
Rok wydania: 2011 (Świat), 2013 (Polska)

czwartek, 10 września 2015

Książka #366: Zwykły człowiek, aut. Graeme Cameron

     Człowiek, który od wielu lat pisze opowiadania, ale dopiero tę powieść udało mu się w pełni wydać. „Zwykły człowiek” to propozycja od Graeme Camerona, który to nawiązując do znanych opowieści o antybohaterach liczy, że chwyci za serce czytelników. W Polsce książkę możemy przeczytać na krótko po światowej premierze, dzięki wydawnictwu HarperCollins.
     Bohaterem powieści jest z pozoru zwyczajny mężczyzna, o nieprzeciętnym wyglądzie i nienagannych zdolnościach kulinarnych. Jest z nim tylko jeden problem- od czasu do czasu lubi zabijać ludzi, zwłaszcza kobiety. Podczas jednego z ataków na swoją niczego niespodziewającą się ofiarę spotyka jej najbliższą przyjaciółkę. Zamiast ją zabić, zabiera ją do swojego domu, gdzie w uroczym pokoju tortur przetrzymuje w stalowej klatce, opiekując się nią. Wkrótce między tą dwójką nawiąże się niezwykła nić porozumienia, która skutecznie zaburzy ich codzienne, zwykłe życie.
     Już od pierwszego spojrzenia książka obiecuje niesamowite wrażenia. Enigmatyczna oprawa, skropiona krwią, no i ten mały znaczek świadczący o tym, że fani Dextera nie poczują się zawiedzeni. Jako jeden z przedstawicieli uprzejmych seryjnych morderców Dex Morgan stał się inspiracją dla wielu twórców najrozmaitszych mrocznych postaci. Jednakże obietnica ta nie zapowiada jedynie niezwykłej postaci, ale przede wszystkim fabułę, która z pewnością należy do najbardziej naciąganych w historii. Nie mniej, czy nie wszystkie historie tego typu mają ten sam problem? Ciężko jest stwierdzić, czy amerykańska policja jest na tyle nieudolna, że nie potrafi połączyć podejrzanego z morderstwem, czy po prostu mordercy naoglądali się za dużo seriali kryminalnych, a także takich pokroju „Dextera”, że wiedzą jak uniknąć błędów. Zaskakujące jest to, że „Zwykłemu człowiekowi” za każdym razem udaje się uniknąć schwytania, a wszelkie wizyty funkcjonariuszy policji kończą się na uprzejmej lub też mocno dowcipnej wymianie zdań.
      O dziwo, więcej tutaj poczucia humoru, niż faktycznych morderstw. Przez całą opowieść ginie zastraszająco mała ilość osób, pomijając to, że jedna z potencjalnych ofiar siedzi zamknięta w klatce. Więcej jest tutaj analiz psychologicznych, które sami będziemy przeprowadzać niedowierzając w poczynania antybohatera, niżeli faktycznych powodów do jego potępienia. Mało rozlewu krwi, a w zasadzie sytuacji, w których mogłaby się ona rozlewać, bo jak już zacznie, to nie może skończyć. Wkrada się gdzieniegdzie makabra, chociażby nietypowe polowanie na prostytutkę zaczerpnięte z jakiegoś innego psychopatycznego filmu. Poza tym powieść nie dostarcza aż tak wielu powodów do napięcia, choć trzeba przyznać, że autor najwięcej emocji przytrzymał na finał. Tutaj mamy i rozpacz i krew i dezorientację, a także totalne zaskoczenie. A już człowiek myślał, że całość zakończy się inaczej.
     Niezwykle ciężkim zabiegiem jest sprawienie, aby czytelnicy polubili bohatera. W szczególności takiego, z którym raczej sympatyzować się nie powinno. Mamy tutaj mrocznego jegomościa, który jest dość dziwacznym połączeniem Dextera Morgana i Hannibala Lectera. Niestety, nie morduje tych, którzy na to zasłużyli, a i nie przypominam sobie, aby Dexter kogokolwiek przetrzymywał w klatce, no chyba, że bardziej Hannibal, aby mięsko bardziej dojrzało. „Filet z Sarah”? Czemuż nie. Na pewno pychotka, dla takiego kanibala jak Lecter, on by nie pogardził. Początki tutaj są bardzo trudne, ale z każdą kolejną stroną poznajemy pozytywną stronę tej niezwykłej postaci. Troskliwość, czułość, zdolność do emocji, no i przede wszystkim poczucie humoru. Potrafi nawiązać teoretycznie poprawną relację międzyludzką opierającą się na szacunku. Bez względu na poszanowanie dla Eriki- pomimo tego, że ją porwał, ale kto tam potem o tym pamięta, wciąż chowa w sercu Rachel, która wydaje się czynić go coraz bardziej ludzkim każdego kolejnego dnia. Nie spodziewałam się żarliwych wymian zdań, które przesiąknięte będą inteligencją i przede wszystkim dowcipem, a jest to rzeczywiście odświeżające.
     Powieść Graeme Camerona nie jest tak zwykłą, jak zwykłym wydaje się być tytuł. Przedstawia dość niekonwencjonalny wizerunek seryjnego mordercy, w którego winę z czasem i my przestajemy wierzyć. „Zwykły człowiek” nie sili się na bycie wiekopomnym dziełem, ale z pewnością stanowi idealną rozrywkę. Przypomina o początkach i rozwoju innego ulubionego zabójcy Ameryki, Dextera Morgana, a to zawsze dobrze robi zarówno dla postaci, jak i całej powieści. Z odrobiną grozy, szczyptą napięcia i okraszona poczuciem humoru, staje się ciekawą propozycją na nudne wieczory.

Ocena: 5/6

Recenzja dla wydawnictwa HarperCollins Polska!

http://www.harpercollins.pl/

Tytuł oryginalny: Normal / Tłumaczenie: Jan Kabat / Wydawca: HarperCollins / Gatunek: thriller, kryminał / ISBN 978-83-276-1460-5 / Ilość stron: 288 / Format: 145x215mm
Rok wydania: 2015 (Świat), 2015 (Polska)

niedziela, 30 listopada 2014

SZORTy #10: Following, Memento, Bezsenność

Oryginalny tytuł: Following | Reżyseria: Christopher Nolan | Scenariusz: Christopher Nolan | Obsada: Jeremy Theobald, Alex Haw, Lucy Russell, John Nolan | Kraj: USA | Gatunek: Dramat, Kryminał, Thriller
Premiera: 12 września 1998 (Świat)
Ocena: 8/10

sobota, 13 lipca 2013

Książka #267. Delicje z Dextera, aut. Jeff Lindsay


Tytuł oryginalny: Dexter is Delicious
Seria: Dexter #5
Gatunek: kryminał, thriller
Wydawca: Amber
Rok wydania: 2010 (Świat), 2010 (Polska)
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
ISBN 978-83-241-3813-5
Ilość stron: 345     Format: 148x210 mm


    Tego uprzejmego seryjnego mordercę zna cały świat. Wszystko za sprawą stacji ShowTime oraz świetnej roli Michaela C. Halla. Jednakże kiedy cały świat podkochuje się w „Dexterze”, zapomina jednocześnie o tym, że historia ta zrodziła się w głowie pewnego amerykańskiego pisarza- Jeffa Lindsaya. Na pewno zapomniało o tym polskie wydawnictwo Amber, które podjęło się wypuszczania na nasz rynek tej kryminalnej serii, bo choć za oceanem pojawiły się kolejne tomy, to my utknęliśmy na piątym o tytule „Delicje z Dextera”.
    Dla, z pozoru nie odczuwającego żadnych emocji, Dextera Morgana nadszedł piękny dzień, bo właśnie jego ukochana Rita dała życie pięknej istocie- jego córce Lily Anne. Jednakże już wkrótce jego spokój zostanie zakłócony i to nie dlatego, że wraz z siostrą będzie robił wszystko, aby odnaleźć zaginioną nastolatkę, ani nawet nie dlatego, że będzie musiał stawić czoło kanibalom, ale z powodu swojego brata, który niespodziewanie pojawia się w jego życiu. Brian po tym, jak próbował zabić Deborę, postanawia odnowić więzy ze swoim braciszkiem, a także stać się bardziej rodzinnym człowiekiem.
    Tę historię znają wszyscy, ale z pewnością nie w takim wydaniu. Już po pierwszym tomie historia Lindsaya i Michaela C. Halla zaczęła się rozjeżdżać. Z jednej strony lepiej, że serial nie powielał ślepo wątków z książki, ale z drugiej sytuacje, które rozgrywają się od szóstego sezonu mogły zostać poprowadzone już w drugim. Standardowo zaczęłam poznawać Dextera przez pryzmat wizji aktora, wobec czego tak trudno było mi przestawić się na lekturę Lindsaya. Nie mniej, książka, która dotychczas była porywająca, nagle gdzieś zatraciła swój element fascynacji. 
    Szczęśliwie, piąty tom nie jest ani trochę schematyczny. W życiu Dextera bardzo dużo się dzieje, przede wszystkim z powodu narodzin Lily Anne. Tym sposobem cierpią na tym jego nocne eskapady, a także nieco socjopatyczna dusza. Zaczynamy postrzegać go z całkowicie odmiennej strony, gdzie staje się troskliwym, nadopiekuńczym, ale przede wszystkim kochającym ojcem. Moduł psa obronnego zostaje uruchomiony, więc tylko czekać na to, jak rozwinie się to w dalszych wątkach. Bardo duża część fabuły kręci się wokół Briana i jego emocji, bo najwyraźniej cud życia całkowicie odmienił dwóch psychopatycznych morderców. Gdyby do tego jeszcze Debora potrafiła zaakceptować w pełni swojego brata, to byłoby niemalże idealnie.
    No, ale nie oszukujmy się, nie ma tutaj zbyt wielu elementów psychologicznych do rozważań, bo Dexter już coraz rzadziej prowadzi dyskusje ze swoim Mrocznym Pasażerem, choć i tak pozostaje to bardziej podkreślone niżeli w wersji telewizyjnej. Tutaj liczy się przemoc, liczy się ludzki strach i prawdziwe emocje. Dotychczasowa fabuła pozostałych tomów pokazała, że Lindsay wybujałą wyobraźnię ma. Jednakże tym razem trochę podupadł chyba na pomysłowości, bowiem nie jest to nic porywającego. Owszem, nawiązuje do szalejącego ostatnimi czasy nurtu wampirzego, ale skupia się bardziej na kanibalistycznych odruchach. Okropieństwo i odruch wymiotny w jednym, no ale dokądś człowieka prowadzi i wzbudza bardzo wiele emocji. O dziwo, wszystko to zaprezentowane jest w tak luzacki sposób, pisane takim swobodnym i zabawnym językiem, spostrzeżenia są niekiedy tak trafne, że aż nie raz uda się czytelnikowi pośmiać pod nosem. Ciekawe uczucie, w szczególności w zestawieniu takiego tworu jakim jest powieść „Delicje z Dextera”.
     Piąty tom serii o dobrym seryjnym mordercy, daje możliwość spojrzenia z zupełnie innej strony na naszego bohatera. To co dotychczas było zakazane teraz wypływa na powierzchnię. Powracają koszmary z lat wcześniejszych, ale pojawiają się również i nowe. „Delicje z Dextera” okazują się być nie tylko książką mroczną, ale również i zabawną w tak naturalny sposób. Potrafi zainteresować i przykuć uwagę, nie tylko swoim okrucieństwem, przez co trochę podbudowuje u zakończenia tom. A kiedy Jeff Lindsay ratuje honor swojego bohatera, to wydawnictwo Albatros ratuje całą serię. Odbiera pałeczkę Amberowi i wydaje się, że to właśnie dzięki temu pierwszemu będziemy mogli zakończyć opowieść o Dexterze Morganie.
Ocena: 3/6

czwartek, 10 stycznia 2013

1014. Obywatel X, reż. Chris Gerolmo

Oryginalny tytuł: Citizen X
Reżyseria: Chris Gerolmo
Scenariusz: Chris Gerolmo
Zdjęcia: Robert Fraisse
Muzyka: Randy Edelman
Kraj: USA
Gatunek: Thriller
Premiera: 25 lutego 1995 (Świat)
Obsada: Donald Sutherland, Stephen Rea, Max von Sydow, Jeffrey DeMunn, Joss Ackland, John Wood, Imelda Staunton
    U początku lat 80tych radzieccy milicjanci co rusz odnajdywali zmasakrowane ciała dziewczynek i chłopców. Władze tuszowały wszelkie zbrodnie dokonywane na dzieciach sądząc, że w Związku Radzieckim nie ma miejsca na podobne sensacje. Tym samym przez wiele długich lat, seryjny morderca, o przydomku Rzeźnik z Rostowa, pozostawał nieuchwytny. O drodze do schwytania zabójcy opowiada film w reżyserii Chrisa Gerolmo, który dotychczas zasłużył się scenariuszem do „Missisipi w ogniu”, a nosi całkiem wymowny tytuł „Obywatel X”.
    Pewnego wieczora, lekarz sądowy- Burakov (Stephen Rea) zostaje zasypany ciałami znalezionymi w pobliskim zagajniku. Ta jedna noc przesądza o bardzo wielu latach jego kariery, bowiem pułkownik Fetisov (Donald Sutherland) awansuje go na detektywa i powierza zadanie odnalezienia seryjnego mordercy. Jednakże wszelkie teorie Burakova nie spotykają się z sympatią Komisji, która nie chce, aby sprawa ujrzała światło dzienne. Wówczas pojawia się detektyw z Moskwy, zarządzający obławę na homoseksualistów. Tymczasem Burakov coraz gorzej radzi sobie z namnażającą się ilością ciał, a także frustracją spowodowaną niemożnością odnalezienia przestępcy.

środa, 12 grudnia 2012

Książka #227. Prawdziwe morderstwa, aut. Charlaine Harris


Tytuł oryginalny: Real Murders
Seria: Aurora Teagarden #1
Gatunek: kryminał
Wydawca: Replika
Rok wydania: 1990 (USA), 2012 (Polska)
Projekt okładki: Dorota Bylica
Tłumaczenie: Martyna Plisenko
ISBN 978-83-7674-182-6
Ilość stron: 282    Format: 130x200 mm


     Charlaine Harris do tej pory znana była całemu światu jako twórczyni Sookie Stackhouse i jej przygód z wampirami. Cykl ten dorobił się nie tylko kilkunastu powieści, ale również ekranizacji w postaci serialu produkcji HBO. Teraz pisarka przybywa do polski z nową serią i nową główną bohaterką- Aurorą Teagarden. Promocja pierwszego tomu „Prawdziwe morderstwa”obiegła cały kraj, ale po lekturze można stwierdzić, że niektóre obietnice pozostały obietnicami bez pokrycia.

    Aurora Teagarden jest inteligentną i piękną bibliotekarką, która raz na jakiś czas spotyka się z miłośnikami kryminałów tworzących grupę Prawdziwe morderstwa. Za każdym razem przyglądają się innym zabójstwom, a także policyjnym śledztwom. Niestety, pewnej nocy, w czasie jednego ze spotkań ginie jedna z członkiń. To właśnie Aurora dostrzega pewne podobieństwo w tym incydencie do morderstwa człowieka, który miał się stać tematem dyskusji tegoż dnia. Wkrótce okaże się, że tajemniczy zabójca nie ma zamiaru poprzestać na jednej ofierze. Dziewczyna podejmuje więc współpracę z lokalnym policjantem- Arthurem, i wraz z nim chce rozwikłać przerażającą zagadkę.
     Zafascynowana dotychczasową twórczością Charlaine Harris, która ograniczyła się jedynie do przygód o Sookie Stackhouse, z przyjemnością i pewną niecierpliwością dążyłam do najnowszej lektury. Choć powieść ma wiele podobieństw do poprzedniczki, to jednak pozostaje daleko w tyle. Brakuje tutaj napięcia, które autorka serwowała nam dotychczas, a także przeżywania pewnego typu katharsis podczas rozwiązywania zagadki tajemniczych zabójstw. Sama historia jest niesamowicie interesująca, bo przecież mamy tutaj klub książkowy ograniczający się jedynie do kryminałów i zabójców. Nie ma nic lepszego niż uśmiercanie kolejnych z nich na podobiznę morderstw z przeszłości. Fabuła zapowiadała prawdziwą akcję, niesłychanie fascynujący tok wydarzeń, ale również i niesłychane zwroty akcji. Niestety, jest to zmarnowana koncepcja, bo sama lektura wypada dość przeciętnie. Nie ma tutaj zbyt wielkich zaskoczeń, zbyt wielkiego rozlewu krwi, ani porywającego śledztwa. A szkoda, bo materiał był całkiem dobry. Jedyne co naprawdę może zaintrygować czytelnika to nawiązywanie do takich zabójców, jak Kuba Rozpruwacz, czy też William Herbert Wallace. Interesująca jest również sam zamysł Prawdziwych morderstw, bo nagle czytelnik sam ma ochotę przyłączyć się do podobnego stowarzyszenia.
    Aurora Teagarden to pierwsza seria jaką udało się stworzyć Charlaine Harris. Dlatego też wszelkie podobieństwa do Sookie wynikają właśnie z Aurory. Autorka ewidentnie tworzy swoje bohaterki w bardzo podobnej do siebie konwencji. Obie bezbronne, obie łatwo wpadające w tarapaty i ewidentnie mające problemy z wyborem jednego faceta, więc wzdychają do kilku jednocześnie. Jedyna różnica polega na tym, że Aurora ma być tą inteligentną, choć niektóre z jej wypowiedzi są od tego dalekie. Nie mniej, bez przeszkód można ją polubić, może nawet bardziej niż Stackhouse. Autorka bardzo szczegółowo rozbudowuje fabułę. Akcja dość długo się rozkręca i nie ma w sumie jednego momentu, który autentycznie powaliłby nas na kolana. Nie ma mowy o mrożących krew w żyłach scenach i wydaje się, że same zabójstwa stają się bardzo ułagodzone, a szkoda, bo spodziewałam się po lekturze o wiele więcej. Udaje się zbudować tutaj względne napięcie, ale nie jest to najwyższego poziomu, nie porusza, nie wbija w fotel, nie sprawia, że zaczynamy się bać własnego cienia. W dodatku po samej lekturze powstaje spory niedosyt.
    Książka bez problemu skupia na sobie uwagę czytelnika, gdyż z okładki spogląda na nas urocza dziewczyna w okularach z książką pod pachą i swetrze oraz butach skupiających na sobie całą uwagę. Prezentując się nad tle zwyczajnego osiedla prezentuje brutalność z jaką zbrodnia może wkraść się w każde, nawet najbardziej spokojne i bezpieczne miasteczko. Oprawa sporo obiecuje i częściowo spełnia swoją rolę.
    Po lekturze „Prawdziwych morderstw”spodziewałam się o wiele więcej niż zostało mi przedstawione. Może nie dysponuję już tą dozą wrażliwości, która mogłaby sprawić, że książka ta zrobiłaby na mnie wrażenie. W świecie, w którym królują filmy i książki, w których brutalność i krew leje się z ekranu i kartek, taka Aurora jest ciekawym odbiciem i uspokajaczem dla skołatanego serca. Nie jestem jedna pewna, czy taki był zamysł autorki. Najważniejsze jednak, że jest to opowieść, która sama się sprzedaje. Ciekawa, choć nie porywająca. Budująca napięcie, ale nie zaskakująca. Zupełnie inne spojrzenie na kryminał, zupełnie inna bohaterka Harris, którą również da się polubić.

Ocena: 3/6

Recenzja dla portalu IRKA.

piątek, 18 maja 2012

940. Siedem, reż. David Fincher

Oryginalny tytuł: Se7en
Reżyseria:  David Fincher
Scenariusz: Andrew Kevin Walker
Zdjęcia: Darius Khondji
Muzyka: Howard Shore
Kraj: USA
Gatunek: Thriller, Kryminał
Premiera światowa:
22 września 1995  
Premiera polska: 15 lutego 1996
Obsada: Morgan Freeman, Brad Pitt, Gwyneth Paltrow, Kevin Spacey 

Data wydania DVD/BD: 24 lutego 2012 (Edycja specjalna)
Dystrybucja: Galapagos
Wersja wydania: 1-płytowa
Dodatki: komentarze 4 komentarze, w tym reżysera Davida Finchera i aktorów Brada Pitta oraz Morgana Freemana.
Zawiera wersję dla niesłyszących w języku angielskim.

     Historia świata obfituje w liczne zbrodnie, makabryczne działania dokonywane w imię Boga. David Fincher, amerykański reżyser, którego produkcje stały się największymi przebojami kinematografii, zabawił się w Inkwizytora wprowadzając na ekrany jeden ze swoich pierwszych filmów, „Siedem”. Jego finał tak bardzo wstrząsnął światem, że nawet po kilkudziesięciu latach wciąż rozkwita w umysłach widzów. Z tego też powodu, po tych 17 latach polski dystrybutor Warner Bros. wypuścił na rynek wznowione, limitowane wydanie płyty DVD z filmem oraz książeczką.
     Detektyw Somerset (Morgan Freeman) wkrótce odchodzi na zasłużoną emeryturę. Po raz ostatni zostaje wezwany na miejsce zbrodni, aby poprowadził ostatnie w swojej karierze śledztwo. Na miejsce trafia także detektyw Mills (Brad Pitt), który dopiero co przeprowadził się do miasta wraz z żoną (Gwyneth Paltrow). Żaden z nich nie widzi niczego podejrzanego w zabójstwie otyłego mężczyzny, jednakże gdy dochodzi do kolejnego zabójstwa, a na miejscu zbrodni ich uwagę przykuwają nowe dowody, detektyw Somerset od razu kojarzy je z siedmioma grzechami głównymi. Świadomi tego, że morderca zabije prowadzą z nim niebezpieczną grę, a wszystko po to, aby go zidentyfikować i powstrzymać zanim ucierpią kolejni niewinni ludzie.

wtorek, 3 kwietnia 2012

929. Krzyk 4, reż. Wes Craven

Oryginalny tytuł: Scream 4
Seria: Krzyk #4
Reżyseria: Wes Craven
Scenariusz: Kevin Williamson
Zdjęcia: Peter Deming
Muzyka: Marco Beltrami
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 11 kwietnia 2011
Premiera polska: 15 kwietnia 2011
Obsada: Neve Campbell, David Arquette, Courtney Cox, Emma Roberts, Hayden Panettiere, Anthony Anderson, Adam Brody, Rory Culkin, Mary McDonnell, Marley Shelton 
    
    Specjalista od mocnych wrażeń powraca. Wes Craven, znany scenarzysta i reżyser, w szczególności z takich filmów grozy jak „Koszmar z ulicy Wiązów”, czy „Wzgórza mają oczy” po piętnastu latach od kolejnego hitu „Krzyk” powraca z kolejną jego kontynuacją. Wielu współczesnych maniaków horrorów właśnie od tej produkcji rozpoczęło swoją przygodę z mocnym kinem. Film ten wywoływał dreszcz emocji i intrygował fabułą. „Krzyk 4” wydaje się być całkowitym przeciwieństwem pierwszego filmu. Jest niczym tandetny remake, który nigdy nie powinien pojawić się w szerszej dystrybucji.
    Po wielu latach Sidney Prescott (Neve Campbell) powraca do rodzinnego miasteczka Woodsboro, w którym przed laty straciła wielu przyjaciół za sprawą mordercy w przebraniu ducha. Teraz wydaje się, że kobieta uwolniła się od koszmaru młodości, kiedy w rocznicę morderstw przybywa do miasta w celu promocji swojej pierwszej książki. Jednakże wraz z nią do miasta powraca także seryjny morderca. Sidney zatrzymuje się u swojej kuzynki- Jill (Emma Roberts), podczas, gdy jej przyjaciele- szeryf Dewey (David Arquette) i jego, teraz już żona- Gale Weathers (Courtney Cox), próbują rozwikłać kto kryje się pod maską ducha.