NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans paranormalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans paranormalny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Książka #355: [Z cyklu: "Porzucone"] Pamiętniki wampirów. Księga 3. Dusze Cieni, aut. L.J. Smith

Tytuł oryginalny: The Vampire Diaries. The Return. Shadow Souls
Gatunek:horror, romans
Wydawca: Amber
Rok wydania: 2010 (Świat), 2010 (Polska)
Tłumaczenie: Maja Kittel
ISBN978-83-241-3754-1
Ilość stron: 504     Format:130x205mm
      Bestsellerowa powieść, która za oceanem cieszy się tak wielką popularnością wśród młodzieży, że aż stacja The CW wyprodukowała serial z Niną Dobrev i Ianem Sommerholderem o tym samym tytule. Jest to niezwykła sytuacja, kiedy ekranizacja jest lepsza od powieści, bo nie ma co się oszukiwać „Pamiętniki wampirów”według L.J. Smith są najbardziej absurdalną i pokręconą powieścią o wampirach jaką świat czytał. Tak bardzo, że osobiście kończę przygodę z tą lekturą na połowie księgi 3 o podtytule „Dusze cieni”.
     Małe miasteczko w stanie Wirginia, będące miejscem kumulacji najrozmaitszych istot nadnaturalnych. Tutaj żyją zwyczajne nastolatki, w tym także Elena Gilbert, której życie ulega diametralnej zmianie, gdy poznaje braci Salvatore- Stefano i Damona. Skrywają mroczny sekret, obaj są wampirami o różnym podejściu do ludzkiej krwi. Elena wchodzi w związek ze Stefano, ale mroczny Damon również jest dla niej pociągający. Kiedy jej chłopak znika dziewczyna wyrusza na poszukiwania. Pomimo tego, że jego brat nie tak dawno opanowany został przez lisołaki kitsunezabiera go ze sobą.
      Cała seria „Pamiętników wampirów”to jakieś jedno wielkie nieporozumienie. Jeszcze jak człowiek był młodszy i na tego typu powieściach kształtował w sobie miłość do czytelnictwa, to z przymrużeniem oka podchodził do wszelkich dziwactw tej lektury. Niestety, z każdym kolejnym tomem było coraz gorzej, a L.J. Smith przechodziła samą siebie w wymyślaniu coraz to dziwaczniejszych sposobów na urozmaicenie nużącej Eleny. Bohaterka ta jest chyba najbardziej ewoluującą postacią w serii. Najpierw była człowiekiem, potem wampirem, a potem jakąś głupią zjawią aniołem. Żenada. Wówczas jeszcze jakoś można było przymknąć oko na dziwaczności fabularne, bo względnie jakoś akcja się kręciła sama dla siebie, ale „Dusze cieni” są tak nużąco nijakie, że już od początku wiedziałam, że nie mam szans na dobrnięcie do końca. Gdy po prawie połowie książki wciąż nie działo się nic więcej poza kretyńskimi rozterkami Eleny, duchowymi odwiedzinami u Stafano, naprawdę kiepskimi dyskusjami z Damonem i jego wielkie problemy, czy czasem znowu kitsunenie kierują jego umysłem, wiedziałam, że trzeba zakończyć tę męczarnię i odłożyć książkę na miejsce. Nuda przeokropna.
      Z tą powieścią zawsze miałam problem, że tak straszliwie różnił się od serialu. To właśnie dla niego zaczęłam zapoznawać się z lekturą, co by mieć większy wgląd w emocje bohaterów i zrozumieć powódki ich działań. Okazuje się, że to co na ekranie, a w książce to jakby dwie zupełnie różne historie. Scenarzystom udało się stworzyć naprawdę porywającą produkcję, podczas gdy autorka fantazjowała o jakiś dziwacznościach. Co prawda w serialu Elena pozostała denerwującą i nudną postacią już nawet bez swojej duchowej wersji, ale na pierwszy plan wysuwała się fabuła bogata w najrozmaitsze wątki, które zwyczajnie intrygowały i chciało się je śledzić. W „Dusze cieni”tego nie ma, no chyba, że akcja rozkręca się później- w co wątpię patrząc po opiniach. Pomijam fakt tego, że logika dialogów jest dla mnie żenująco słaba.
„-Próbowałaś skontaktować się z Alarikiem? 
Meredith spojrzała na śpiącą Bonnie.  
- Mam dobre wieści. Bardzo długo próbowałam się z nim skontaktować i wreszcie się udało.(...)”

      Uważając, że już zdecydowanie za dużo swojej pamięci książkowej przeznaczyłam na tę, najwyraźniej niekończącą się, serię postanowiłam porzucić dalsze z nią przygody. „Pamiętniki wampirów. Dusze cieni”jedynie utwierdziły mnie w fakcie, że lektura ta nie jest dla każdego, a im człowiek starszy tym mniej tolerancyjny robi się na takie głupoty. Opowieść, która już dawno straciła swojego ducha- chyba jakiś kitsunego sobie przywłaszczył, a bohaterowie zaczęli wpadać w błędne koło swoich nielogicznych wyborów. Zaskakujące jest, że z takiego marnego tytułu powstał naprawdę intrygujący serial. Możecie wierzyć mi na słowo- lepiej darować sobie powieść na rzecz produkcji The CW. I przynajmniej Damon jest fascynujący!

Ocena: 1/6

sobota, 2 sierpnia 2014

Książka #327. Ujawniona, aut. P.C. Cast, Kristin Cast

Tytuł oryginalny: Revealed
Seria: Dom Nocy #11
Gatunek: paranormal
Wydawca: Książnica
Rok wydania: 2013(Świat), 2014 (Polska)
Tłumaczenie:Iwona Michałowska-Gabrych
ISBN978-83-245-8153-5
Ilość stron: 296     Format: 130x204 mm

Kup teraz: Najlepszy prezent

     Już prawie koniec. Jeszcze tylko jeden tom i koniec. I choć wielu cierpiało, w tym też ja, jak kończyły się wielkie serie typu Harry Potter , to wielu cierpieć też będzie po zamknięciu Domu Nocy. „Ujawniona” jest przedfinałowym tomem bestsellerowej powieści matki i córki, które przez wiele wiele lat ulegały swoim fankom zakochanym w wampirach i tworzyły kolejne części przygód młodych wampirskich adeptów. W końcu historia ma zamiar się skończyć i wszystko wskazuje na to, że przywoływanie Pottera wcale nie jest jedynie przypadkiem.
     Społeczność wampirska i ludzka nie do końca pokłada wiarę w to, że Neferet przeszła na ciemną stronę mocy. Jednakże podczas jednego z rytuałów wampirka znowu pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a tragedia do której dochodzi w konsekwencji sprawia, że wzrok wszystkich znowu skupia się na Domu Nocy w Tulsie. Podczas, gdy większość przyjaciół Zoey Redbird opłakuje stratę najbliższych adeptka zawiązuje ponownie wieź z Heathem, który teraz znajduje się w ciele Auroxa. Znowu jest rozdarta pomiędzy dwoma chłopakami, ale wkrótce będzie musiała dokonać ostatecznego wyboru, podążając za swoim sercem. Nie jest to najłatwiejsza decyzja w szczególności, że wrze w niej starodawna moc, wciąż raniąca jej bliskich.
     „Ujawniona”rozpoczyna się bardzo mocnym akcentem. Dochodzi do wydarzenia, które nie tylko oddziałuje na społeczność wampirów, ale również i ludzi. Przede wszystkim dotyka to grona młodych adeptów z otoczenia Zoey. Tragedia, która ma tu miejsce sprawia, że kilkoro bohaterów zastanawiać się będzie nad swoją egzystencją, podczas gdy reszta będzie musiała toczyć bój z czerwonymi adeptami. Kiedy jedni będą leczyć rany i próbować pozbierać się po stracie u innych polecą głowy. Męczące jest jednak to, że praktycznie większa część fabuły bazuje właśnie na tej jednej sytuacji z początku, można nawet rzec, że to właśnie o tym jest cały ten tom. Nie jest to jednak wszystko, w końcu Zoey znowu boryka się z miłosnymi dylematami, które już jakiś czas temu stały się irytujące. Teraz powróciły na nowo i zamiast wprowadzać pewne urozmaicenie, to symbolizują cofanie się bohaterki nie tylko pod względem zachowania, ale również i słownictwa, które jest momentami straszliwie tragiczne. Na dobre dla historii i samych bohaterów z pewnością wychodzi rozwój mocy Zoey. Być może nie unaocznia się to w odpowiedni sposób, taki mega przerażający, ale nie można też powiedzieć, że nie jest to jedyny determinant dobrej zabawy i małego dreszczyku emocji. Małego to bardzo dobrze powiedziane, gdyż niestety zbyt wiele szkód to się tutaj nie dzieje, aczkolwiek są konsekwencje używania pradawnych mocy, które mocno zaskakują.
      Najnowszy tom z serii Dom Nocy ma dwie bardzo mocne strony. Pierwszą z nich jest skupienie się w dużej mierze na Neferet, ale nie tylko na jej aktualnych poczynaniach, ale również jej przeszłości i drogi do miejsca, w którym właśnie się znajduje. Momentami bardzo ciekawe, innym razem poruszające. Coś czego dotychczas praktycznie nie było. Z drugiej zaś strony jest Zoey, która już dawno nie była tak wyrazista. Dzięki dylematom, dzięki emocjom i mocy w niej buzujących staje się czytelna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ponadto dodaje pikanterii, a także wiele niespodziewanych zwrotów w akcji. Aż ciekawi to, w jaki sposób zaowocuje to w finalnym tomie opowieści.
     Seria Dom Nocy już dawno temu straciła swój charakter, choć być może to czytelnik wyrósł z tych banalnych opowieści. Dlatego też „Ujawniona” jest pierwszym krokiem do skończenia cyklu i autorki powinny się pospieszyć zanim odbiorcy całkowicie się zestarzeją. Nowy tom przynosi wiele ciekawostek, aczkolwiek wciąż nie jest zbyt porywającą lekturą, a prostacki język amerykańskich nastolatków coraz bardziej denerwuje. Stanowi kolejny etap w historii Zoey i reszty adeptów, a czytelnik z utęsknieniem czeka na to, co wydarzy się w następnej, ostatniej już części. Wydarzenia zapoczątkowały pewien mechanizm, który skończyć może się tylko w jeden sposób- wielką walką dobra ze złem. Pomimo wszystko, nie mogę się doczekać!
Ocena: 2/6

http://publicat.pl/ksiaznica.html

niedziela, 25 maja 2014

Książka #320. Finale, aut. Becca Fitzpatrick

Tytuł oryginalny: Finale
Seria: Szeptem #4
Gatunek:romans paranormalny
Wydawca: Otwarte
Rok wydania: 2012 (Świat), 2012 (Polska)
Tłumaczenie: Maria Borzobohata-Sawicka
ISBN 978-83-7515-244-9
Ilość stron: 422    Format: 136x205 mm

     Z powieściami typu paranormal romance jest jeden mały problem (poza tym, że nudzą)- im dalej w wątek tym gorzej. Chęć jak najlepszego zakończenia serii w większości przypadków przewyższa zdolności autora i podobnie jest w przypadku „Finale”. Tom kończy serię, która rozpoczęta przez Beccę Fitzpatrick tytułem „Szeptem”wykupiła sobie, niemalże dożywotnie, miejsce w sercach czytelniczek. Jednakże to co zaczęło się wraz z debiutem, szybko się wypaliło, więc z utęsknieniem czekaliśmy zamknięcia, którego się doczekaliśmy!
     Na łożu śmierci swojego ojca, przywódcy nefilów zwanego Czarną Ręką, Nora została wytypowana na jego zastępczynię. To na nią spadł obowiązek poprowadzenia nefilów w wojnie przeciwko upadłym aniołom. Jednakże nie wszyscy ufają, że nadaje się na pełnienie tak istotnej funkcji i z trudem przyjmują do wiadomości, że Millar wybrał ją do tej roli. Dlatego też jego zaufany pracownik- Dante, postanawia pomóc dziewczynie i chce przekonać do niej pozostałych. Tymczasem Nora wciąż spotyka się ze swoim ukochanym Patchem- upadłym aniołem, co jest jeszcze bardziej ryzykowne niż wcześniej. Wojna się zbliża, a Nora ma na głowie nową współlokatorkę- siostrę i arcywroga w jednym- Marcie, a także całą rzeszę upadłych aniołów i nefilów chcących jej śmierci.
     Ze swoim finalnym tomem seria zmierza w bardzo ciekawym kierunku z romansu paranormalnego transformując w mocny twór fantasy z aniołami i nefilami w roli głównej. Powieść przestaje być więc polem do wzdychania głównej bohaterki do swojego upadłego anioła, tak przesłodzonym, że aż próchnicy można się nabawić. Wątek nie odchodzi, ale zostaje nieco ochłodzony, zepchnięty na dalszy plan. To nie na nim skupia się większość uwagi czytelnika, choć trzeba przyznać, że nadal nie brakuje tu banałów w tym zakresie. O zgrozo! Cała fabuła przybiera formę przygotowań do walki, a także i samego starcia. Bohaterowie robią wszystko, aby tego uniknąć. Na jaw wychodzą nieźle zawiązane spiski, ale przede wszystkim zaskakujące zwroty akcji. Momentami rośnie napięcie, aby za chwilę spłaszczyć się do poziomu deski. Trochę szkoda, bo taka fabuła otwiera drzwi wielu możliwościom, z których autorka nie do końca skorzystała. Nadal pozostała więc w klimacie typowego paranormala, bo ostateczną- momentami mega wstrząsającą- rozgrywkę, pozostawiła na sam koniec. Nie jest to oczywiście nic nielogicznego, problem paranormali polega jednak na tym, że cała książka to gadanie o niczym, jakieś dziwne wydarzenia zapychacze, aż po te, które faktycznie coś wnoszą do fabuły i wpływ mają na ostatnie 50 stron powieści. Przez to momentami jest naprawdę nużąco, gdyż przytłaczające staje się to wszechobecne uczucie zbędności, co niektórych fragmentów, scen. Przez to całość wypada bardzo nierówno- raz przypływ emocji i zaskoczeń, a innym razem dłużąca się paplanina marnych dialogów. Szkoda.
      „Finale”skupia się bardziej na wewnętrznej przemianie głównej bohaterki, poznawaniu swojego przeznaczenia i podążaniu ku niemu. Nora odnajduje swoje prawdziwe ja i jest w stanie się z nim zmierzyć. Na tym głównie bazuje cała ta historia, choć dziwne jest to, że koncentruje się na tak nijakiej postaci jak Nora. Więcej emocji dodaje z pewnością Patch, którego wyobrażenie z pierwszego tomu wciąż nam towarzyszy. Nie mniej, tym razem z jego ust wychodzą dość mdłe frazesy, które bardziej irytują niż zachwycają. Problemem tej powieści jest to, że postaci drugoplanowe kradną wszystko, tym razem także. Króluje Vee, która pojawia się sporadycznie, ale kiedy już jest- rozbraja humorem i hardością ducha. Jednakże to co autorka jej robi, jest całkowicie niepotrzebne. Totalnie nie na miejscu. Inni ciekawi bohaterowie tej lektury to nefile, czyli Dante- chyba najbardziej zaskakująca postać, no i oczywiście Scott, który... no cóż, z nim wiąże się największy wstrząs tego tomu!
     Dobrą serię poznaje się nie po tym, jak się zaczyna, ale jak kończy. Gdyby więc oceniać całą tą tetralogię można powiedzieć, że jest to dość przeciętny twór. Świetny początek z nieco słabszym zakończeniem. Gdzieś ulotnił się cały ten urok, cała ta atmosfera tajemniczości. Seria „Szeptem”zapowiadała się na dość ciekawą lekturę, choć oczywiście nosiła znamiona typowe dla paranormali zapoczątkowane przez sagę „Zmierzch”. Najpierw płomienny romans, potem zachwiania, aż do wielkiej walki z przeciwnikami. Schemat powielany wielokrotnie! Jednakże postaci tu nie przeszły większej przemiany, fabuła nie rozwinęła się aż nadto. Choć momentami jest ciekawie, ale innym razem wątki i sceny wydają się być jedynie mdłymi zapychaczami miejsca w książce. I może nawet nie byłoby tak źle, gdyby autorka nie pokusiła się o kropkę nad i, wisienkę na torcie, którą staje się historia „po”. Tym jedynie zabiła wrażenia, a mogło zakończyć się tak zimnokrwiście. I wtedy byłoby to fajne!
Ocena: 3/6

środa, 24 lipca 2013

Książka #270. Na zawsze, aut. Alyson Noël

Tytuł oryginalny: Everlasting
Seria:Nieśmiertelni #6
Gatunek: romans paranormalny
Wydawca: Dolnośląskie
Rok wydania: 2011 (Świat), 2012 (Polska)
Tłumaczenie: Marta Kitowska
ISBN 978-83-245-9130-5
Ilość stron: 272     Format: 130x205 mm
Kup książkę: Najlepsza książka
     Każda powieść ma swój koniec, każda historia kiedyś musi się skończyć. I choć miłość Ever i Damena z pozoru nigdy się nie skończy, to i ich przygodę trzeba by zakończyć typowym „I żyli długo i szczęśliwie”. Jednakże Alyson Noël nie pozostawia złudzeń, bo dla niej droga do szczęścia nie jest usłana różami.„Na zawsze” to finałowy tom niesamowitej i wiecznej miłości, która połączyła dwójkę nastolatków w zwyczajnym choć przepełnionym magią świecie.


     Przed zakochanymi w sobie Ever i Damenem ostateczna próba, która powiedzie ich ku wiecznemu życiu. W końcu antidotum na rzuconą przez Romano klątwę jest na wyciągnięcie ręki. Jedyne co Ever musi zrobić to odbyć podróż do swojego pierwotnego wcielenia i poznać prawdę. Jednakże dziewczyna pragnie czegoś więcej, dlatego też korzysta z propozycji tajemniczej nieśmiertelnej mieniem Loto i wyrusza o krok dalej, do legendarnego miejsca, który może cofnąć wszystkie złe decyzje i cieszyć się prawdziwą nieśmiertelnością.
     O dziwo, w powieści Alyson Noël pojawia się coś dotychczas niespotykanego. Owszem, wcześniej autorka poddawała torturze ludzkie przywiązanie do nieśmiertelności, a także wolność duszy. Jednakże w tomie „Na zawsze” zdecydowanie za dużo czasu poświęca moralnemu aspektowi całego tego wątku. Młodzi ludzie przyzwyczajeni do wiecznego życia, przyzwyczajeni do swoich wygód życiowych i pewności jutra, zaczęli zastanawiać się nad zupełnie innym rozwiązaniem. Wchodzimy tutaj na bardzo trudny temat wiary, przede wszystkim w odniesieniu do duszy. Co zaskakujące, wypada to bardzo naturalnie, bowiem fundament budowany był już od kilku tomów. Nie mniej, znowu nic się nie dzieje. Cała historia tego tomu to dopinanie wszystkiego na ostatni guzik, wymuszone zakańczanie rozpoczętych wątków, a co za tym idzie przeładowanie pojedynczymi treściami, co tworzy dość pokraczną całość. Bardzo dużo poświęca się na rozważania, podróże i opowieści z przeszłości, co może być potwornie nużące.
    Niestety, postaci nie rozwijają się tutaj tak, jak można byłoby oczekiwać. Nie ma tutaj nikogo wyrazistego, choć trzeba przyznać, że Ever znacznie się rozwinęła. W końcu otworzyła oczy i przestała żyć jak w bajce. Zaczęła myśleć racjonalnie i skupiać się na tym co najistotniejsze. Jednocześnie nie zapomniała o swoich najbliższych, bo to właśnie myśl o nich popychała ją do działania. Damen nadal pozostaje dość mdły, choć nie tak frustrujący. Duża szansa stała przed Judem, ale jego los potoczył się zupełnie w inną stronę.
     Szkoda, że autorka odebrała tak wiele magii od początku serii. Pamiętam, jak zachwycona byłam pierwszym tomem. Później jednak wszystko gdzieś zaginęło. Przestało być romantycznie, bo wszystko zaczęło się kręcić wokół nieśmiertelności. Tutaj nie jest inaczej. Gdzieniegdzie pojawiają się wtrącenia nawiązujące do wcześniejszych wydarzeń, jak się okazuje rozpiętość czasowa w fabule książki to zaledwie rok, przez co możemy powrócić wspomnieniami do tamtych chwil. Historia zatacza koło więc wszystko ma nadzieję skończyć się tam, gdzie się zaczęło. Ciekawe rozwiązanie sprawy, ciekawy pomysł na zakończenie, choć ja sama inaczej zamknęłabym tę miłosną opowieść.
     Finał serii o „Nieśmiertelnych” zawodzi. Po tylu latach spotkań randkowych z Ever i Damenem czytelnik spodziewa się zupełnie innego finału. Nie mniej, to co dostajemy jest mocno zaskakujące, a więc w pewien sposób wyróżniający tytuł spośród tych, które dostępne są teraz na półkach sklepowych. „Na zawsze” prezentuje bardzo inspirujące podejście do nieśmiertelności każdego człowieka, a więc skłania nas do rozmyślań, co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę, że jest to kolejny paranormal. Magia zawsze była piękna, niestety, tutaj gdzieś się ulatnia, a dotychczas czarujące wyprawy do Summerlandu zaczynają powoli nużyć. Pomimo wszystko miło było czytać kolejne tomy i patrzeć na rozwój relacji dwójki wiecznych zakochanych. Przynajmniej lektura była lekka i stanowiła dobrą rozrywkę, a to ważne w dzisiejszych czasach.

Ocena: 3/6

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Dolnośląskiemu!


piątek, 12 lipca 2013

Książka #266. Ukryta, aut. P.C. Cast, Kristin Cast


Tytuł oryginalny: Hidden
Seria: Dom Nocy #10
Gatunek: romans paranormalny
Wydawca: Książnica
Rok wydania: 2012 (Świat), 2013 (Polska)
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
ISBN 978-83-245-8096-5
Ilość stron: 345     Format: 130x204 mm
Kup książkę: Najlepszy prezent

    Minęło trochę czasu od ostatniego tomu. Młodzi ludzie z utęsknieniem wyczekiwali kolejnego tworu rodzinnego duetu P.C. Cast i Kristin Cast. Aby umilić ten czas polskie wydawnictwo Książnica wydało opowiadanie „Przysięga Smoka”. Zanim się jednak obejrzeliśmy na półce stanęła ta długo wyczekiwana pozycja- kolejna, już dziesiąta, odsłona przygód Zoey Redbird, tym razem z tytułem „Ukryta”.

    Od kiedy Kalona znowu zjednoczył się z Nyks młoda wampirska drużyna Zoey dostaje skrzydeł. Jednakże póki co pogrążają się w żałobie po utracie Smoka, który zabity został przez wytwór Neferet. Ku zaskoczeniu wszystkim znajduje on schronienie u babci Redbird, natomiast jej wnuczka musi wymyślić nowy sposób na opędzenie się od ciemności Neferet. Ta, choć opuściła już Dom Nocy wciąż daje o sobie znać i ściąga uwagę całego świata na szkołę wampirzych adeptów kierowaną teraz przez Tanatos. Młodzi muszą działać, aby ludzie znów żyli z nimi w zgodzie, a także obmyślić plan ratowania najważniejszego człowieka w życiu Zoey.
    Najnowszy tom serii od rodzinki Cast dostarcza nam sporą dawkę emocji, choć nie takiej, jakbyśmy oczekiwali. Ponownie bardzo banalny i w dodatku udowadniający, że autorki uwięziły swoich bohaterów w świecie nastolatków. Tym samym nie pozwalają zbytnio rozwijać się swoim postaciom przez co stają się coraz bardziej irytujące. Dialogi, które tworzą są niekiedy strasznie denerwujące, a co dziwne mają przecież nadać pompatycznego charakteru. Bardzo to męczące, w szczególności, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że na pierwszym planie stoi ewidentna niedojrzałość.
    Tym razem bohaterowie mierzą się w czymś całkowicie im znanym, tak bardzo, że w pewnej chwili zastanawiające jest to po co w ogóle powstała ta książka. Pisarkom już trochę brakuje pomysłów i czuć, że przygody Zoey są już ciągnięte na siłę. Romantyczne dramaty Zoey trochę się uspokoiły, a jej uczucia znalazły w końcu swoją bezpieczną przystań. Dlatego też wątki czysto romantyczne odstawione zostają na bok, poza tymi chwilami, kiedy wszyscy dowiadują się kim tak naprawdę jest Aurox lub gdy dochodzi do ujawnienia tajemnicy Erin. Ten drugi motyw jest na tyle intrygujący, że zaburza istnienie bliźniaczek, gdy dziewczyna odłącza się od Shaunee. Dość dziwaczne relacje tu panują, ale w sumie zawsze tak było. Jednakże konflikty się nasilają i dochodzi do buntu młodzieżowego. Aż z ciekawością przyjdzie wypatrywać, jak rozwinie się ten motyw w późniejszych tomach. Inna sprawa to kwestie zaufania, które się tutaj porusza, w końcu akcja kręci się przy udziale Kalony i Rephaima, którzy na nowo zyskują uznanie w oczach młodych wampirów, kiedy przyjdzie im dokonać niemożliwego. To samo dotyczy Auroxa wymagającego znacznie więcej uwagi i zaufania, bo w jego rękach spocznie los tych najważniejszych i tylko od niego będzie zależało, która strona jego natury- dobra, czy zła- zwycięży.
    Niestety, „Ukryta” nie daje nam nic nowego poza to co dotychczas poznaliśmy w poprzednich tomach. Nadal pozostaje banalna, a zaklęcia bardzo niedopracowane i przesadne. Bohaterów spłaszcza się jeszcze bardziej, niż to możliwe. Jednakże bez względu na wszystko, pomimo wszystkich wad i niedoróbek, powieść czyta się z prawdziwą przyjemnością. Oczywiste jest jednak, to że nie ma co liczyć na ambitny twór, liczy się jedynie rozrywka. I w tym właśnie aspekcie kolejny tom z serii „Dom nocy” spełnia swoje zadanie. Zdecydowanie godna polecenia tym, których nie zamęczyły jeszcze opowieści o wampirach, a którzy liczą na odrobinę oderwania od rzeczywistości.

Ocena: 3/6

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Książnica!

niedziela, 17 lutego 2013

Książka #238. [Z cyklu: "Porzucone"] Piękne istoty, aut. Kami Garcia, Margaret Stohl

Tytuł oryginalny: Beautiful Creatures
Seria: Obdarzeni #1
Gatunek: romans paranormalny
Rok wydania: 2009 (Świat), 2010 (Polska)
Tłumaczenie: Irena Chodorowska
ISBN 978-83-927607-2-6
Ilość stron: 536    Format: 148x210 mm

Lektura skończona na 300str.

     Tekst tak krótki, jak krótka była przygoda moja z „Pięknymi istotami”. Książka, która jest bestsellerem, a ujrzała światło dzienne dzięki współpracy amerykańskich autorek i wielbicielek literatury młodzieżowej- Kami Garcii oraz Margaret Stohl, okazała się być dla mnie lekturą nie do przejścia. Po raz pierwszy od bardzo dawna porzuciłam dalszą przygodę z książką, pomimo tego iż zamierzam obejrzeć film, który powstał na kanwie powieści.
     „Piękne istoty” to powieść otwierająca cykl „Obdarzonych”. Centralną postacią jest Lena, niezwykła dziewczyna z gatunku Obdarzonych, która w dniu swoich szesnastych urodzin stanie przed wielkim wyborem. Będzie musiała podjąć decyzję, czy pójdzie w ślady swojej matki i stanie się potężną istotą ciemności, czy też podąży drogą światłości. Przybywa do nowej szkoły, w której wszyscy znają przeszłość jej rodu i tylko jeden chłopak nie boi się do niej zbliżyć. Ethan czuje niewytłumaczalną wieź z dziewczyną i wkrótce odkryją, że łączy ich coś o wiele bardziej niesamowitego niż porywiste wichry miłości.
     Wiele dobrego słyszało się o tej powieści, wciąż powstają nowe części, a na ekranach kin pojawił się film. I to jest właśnie wyznacznik trendów, młode dziewczyny zaczytują się w kolejnych paranormalnych historiach i wzdychają do męskich bohaterów. „Piękne istoty” to jednak coś zupełnie innego. Oczywiście, mamy tutaj romans niczym z „Romea i Julii”i momentami jest naprawdę bardzo porażający, ale niestety nie wystarcza, aby pomóc przetrwać okrucieństwo tej książki. Na przekór przekonaniu w fabule odnajdą się przede wszyscy Ci, którzy lubują się w swoistych wspomnieniach, które przeplatane są z teraźniejszymi wydarzeniami w powieści. Te nie dotyczą czasów starożytnych walk gladiatorów, czy średniowiecznych światów, a czegoś o wiele bardziej współczesnego- mianowicie, wojny secesyjnej. Dla czytelnika, który nie lubi się z historią przedstawioną w formie słowa na papierze będzie to prawdziwa męka, a pomijanie wspomnień wprowadzanych przez tajemnicze wizje bohaterów okazuje się być błędem. Dlaczego? Bo zwyczajnie nie poczujemy klimatu, nie zatracimy się w opowieści.
    Jedną z wad tej książki jest przede wszystkim język. Na pewno jest składny, ale tak bardzo infantylny. Dialogi są na naprawdę niskim poziomie, który dla doroślejszej młodzieży może nie być wystarczający. Poza tym są jeszcze bohaterowie, dwójka najważniejszych- Lena i Ethan, są tak bardzo nijacy, że głowa mała. Już nawet Bella wyrażała więcej emocji, jak i sam Edward. Tutaj są jacyś tacy mało rozbudowani, ale może się to zmienia w późniejszych tomach. Za mało wnika się w psychikę bohatera, ale może to i dobrze, bo po co dodatkowo przynudzać.
    „Piękne istoty” to książka tradycyjnego schematu, gdzie pewno na samym końcu akcja się rozkręca. Mnie, niestety, nie wciągnęła na tyle, aby do tego wielkiego finału doczekać. Mało zaskakująca, mało intrygująca, najwyraźniej trzeba naprawdę lubić podobne klimaty, aby uznać książkę za fascynującą. Choć przepadam paranormalami to ponadczasowa historia Leny i Ethana zwyczajnie mnie nie urzekła.

Ocena: 2/6

niedziela, 27 stycznia 2013

Książka #236. Nocna gwiazda, aut. Alyson Noël

Tytuł oryginalny: Night Star
Seria:Nieśmiertelni #5
Gatunek: romans paranormalny
Wydawca: Dolnośląskie
Rok wydania: 2010 (Świat), 2012 (Polska)
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
ISBN 978-83-245-9129-9
Ilość stron: 288   Format: 132x208 mm
Kup książkę: Zabookowani

    Wydawałoby się, że po czwartym tomie seria Nieśmiertelnych nie podniesie się z nijakości jaką zafundowały czytelnikom dwie ostatnie części. Szczęśliwie, Alyson Noël nie poddała się i tym sposobem za pomocą „Nocnej gwiazdy”powróciła na dobrą ścieżkę i tchnęła życie, ekspresję oraz sporą dozę dramatyzmu w tę bestsellerową powieść dla młodzieży. To co wydawało się skończyć wraz z „Błękitną godziną”powraca i pozostaje nam jeden ostatni krok do wielkiego finału opowieści o nieśmiertelnej miłości.

    Ever i Damen odnajdują sposób na złamanie klątwy, którą rzucił na nich Romano, a która nie pozwala zaznać im swojego wzajemnego dotyku w normalnym świecie. Niestety, to co może dać im wieczne szczęście znajduje się w posiadaniu Haven, byłej przyjaciółki Ever, która od kiedy stała się nieśmiertelna pragnie jedynie zguby dziewczyny. Teraz napędzana chęcią zemsty zmienia się nie do poznania, nie tylko zmieniając porządek rzeczy w szkole, ale zrywając stare przyjaźnie i rozpoczynając całkiem nowe życie. Nie jest to jedyny problem Ever, ostatecznie poznaje prawdę, które skrywał przed nią Damen. Prawdę, która może ich rozdzielić i popchnąć dziewczynę w ręce kochającego się w niej Jude'a. Dziewczyna będzie musiała dokonać wyboru, który na zawsze może odmienić jej wieczne życie.
    Kiedy już całkowicie straciłam nadzieję na to, że seria Nieśmiertelnych wkupi się ponownie w moje łaski pojawia się taka oto „Nocna gwiazda”, która porusza, omamia i zaskakuje czytelnika. Co prawda, jest dość banalna, dialogi nie są może specjalnie elokwentne, ale w końcu pojawia się napięcie, które dawno padło w tej powieści. Wszystko za sprawą Haven, która nie spocznie dopóki nie pomści swojego ukochanego Romano, czyli nie pozbędzie się Ever raz na zawsze. Oczywiście, wątek ten staje się już powoli męczący, bo zamiast dać sobie spokój z tym wielkim dramatem rozgrywającym się w głowie byłej przyjaciółki autorka ciągnie tę historię aż do piątego tomu. Od finałowego jesteśmy już o krok więc oczywiste staje się, że coś musi się zakończyć. Jednakże to jak potoczą się relacje Ever i Haven, dwóch niegdyś największych przyjaciółek aż po kres, to jeden z najbardziej fascynujących wątków, wzbudzający wielkie emocje, a nawet i próbujący wycisnąć z nas ostatnie łzy politowania jakie możemy odczuwać nad Haven. Noël poddaje pewnej analizie jej psychikę, bo w końcu dziewczyna, która zawsze stała z boku i uznawana była za dziwaka, nieudacznika przez prześladowców czujących się od niej lepszymi w końcu dochodzi do głosu. Tym razem role się zamieniają i to ona staje na szczycie licealnej śmietanki towarzyskiej. W jakiś sposób wynagradza sobie wcześniejsze nieszczęścia, a teraz ze sporą dawką mocy w zanadrzu wydaje się być nie do pokonania. W dosadny sposób prezentuje się więc problem jakim jest dojrzewanie młodzieży, przede wszystkim dziewcząt, bo to one przechodzą przez buntowniczy stan, w którym to odnajdują swoją seksualność, a chęć przynależności do określonej grupy wpycha je w nałogi. Ciekawie można więc tu zauważyć pewne uzależnienie Haven od eliksiru, które choć mylnie interpretowany przez dorosłych z otoczenia faktycznie uznawane może być pięknie ozdobionym narkotykiem.
    Poza tym dramatem, Ever musi borykać się standardowo z problemami miłosnymi. Czy to Damen, czy to Jude, ciężko jest jej ocenić, który z nich jest tym jedynym. Wspomnienia z przeszłości dają o sobie znać, wychodzą na jaw skrywane sekrety, które rzucają ją w ramiona innego. Typowe nastoletnie dylematy, które w końcu wydają się kończyć. Całe szczęście, bo zaczyna być to męczące. Nie mniej, znajdą się tutaj chwile na czułości, możemy nawet wpaść w pewien romantyczny klimat, który szybko zostaje rozchwiany, gdy do głosu ponownie dochodzi chęć zemsty.
    Styl Noël nadal nie jest zbytnio zachwycający i niewiele zmienił się przez te wszystkie tomy. Nadal nie ma w nim nic uwodzicielskiego, ale nie jest też jakoś specjalnie irytujący. Prosty, a więc i niezbyt skomplikowany w odbiorze, wszystko to co jest potrzebne niezbyt wymagającej młodzieży. Bardziej podobać może się więc sama okładka, która charakterem pasuje do treści, a także i reszty opraw, które styliści zaprezentowali w poprzednich tomach.
    Seria Nieśmiertelnych ma swój niepowtarzalny klimat. Rzadko kiedy zdarzają się lektury utrzymane w takim charakterze, a jednocześnie odzwierciedlające problemy współczesnych nastolatków. „Nocna gwiazda” przywraca ten cykl na właściwie tory. Ponownie wyzwala prawdziwe emocje, a czytelnik w przeciwieństwie do niektórych bohaterów opowiada się za jedną ze stron. Cicho kibicujemy młodym, aby znaleźli rozwiązanie, w końcu każda kobieta marzy o happy endzie dla swoich ulubieńców, no i dla siebie. Jednakże na finał tych problemów trzeba poczekać, przynajmniej do chwili aż skończymy lekturę „Na zawsze”.

Ocena: 4/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego.


czwartek, 27 grudnia 2012

Książka #230. Martwy wróg, aut. Charlaine Harris

Tytuł oryginalny: Dead Reckoning
Seria: Sookie Stackhouse #11
Gatunek: romans paranormalny
Wydawca: MAG
Rok wydania: 2011 (USA), 2012 (Polska)
Projekt okładki: Piotr Chyliński    Ilustracja: Wojciech Zwoliński
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
ISBN 978-83-7480-273-4
Ilość stron: 462    Format: 125x195 mm

    W tym roku, w Stanach, premierę miał 12 tom powieści o uroczej kelnerce, do której lgną wampiry i istoty nadnaturalne najróżniejszej maści. W Polce, jak dotąd, pojawiło się 10 książek z tej serii, a pod koniec 2012 roku, za sprawą wydawnictwa MAG, światło dzienne ujrzał 11 o tytule „Martwy wróg”. Charlaine Harris nie daje odpocząć fanom serii odkrywając coraz więcej tajemnic, które skrywa przeszłość Sookie Stackhouse.


     U Merlotte'a źle się dzieje. Po tym, jak zmiennokształtni objawili się światu już prawie nikt nie przychodzi do baru, w którym pracuje Sookie Stackhouse. Sytuacji nie poprawia także pojawienie się w pobliżu lokalu oferującego najrozmaitsze rozrywki, będącego własnością nowego regenta Luizjany- Victora. To też z jego winy Sookie stała się małżonką Erica. Wszyscy starają się odsunąć go od władzy, więc Eric obmyśla więc plan zgładzenia wampira. Tymczasem ktoś czyha na życie Sookie, a wróże z jej rodziny dzielnie starają się jej pilnować, od kiedy kraina wróżek została zamknięta.
    Intrygi, niebezpieczeństwo i wampiry to nieodzowne elementy życia niemalże trzydziestoletniej kobiety. Kobiety niezwykłej, bo obdarzonej zdolnością telepatii. Kobiety magicznej, bowiem nie jest do końca człowiekiem. Okazuje się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej, pod którą skrywa się zawiła i pełna niespodzianek przeszłość Sookie. Tajemnica związana z jej pochodzeniem, a także z genezą jej talentów zostanie w końcu rozwikłana. Jednakże to teraźniejszość spędza jej sen z powiek. Choć życie z jej małżonkiem nie należy do najtrudniejszych to nie może oprzeć się wrażeniu, że Eric wraz z Pam coś przed nią ukrywają. Dochodzą do tego również dylematy moralne związane z przemianą człowieka w wampira w celu jego ratowania, czy pozwolenie mu na odejście z godnością. Gdyby tego było mało przeszłość Sookie znowu daje o sobie znać i jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie. Chcą ją spalić wraz z barem Sama, atakują jej rodzinę, jak gdyby nigdy nic. To zaledwie mały element mrożących krew w żyłach przygód dziewczyny. Schemat z poprzednich książek wciąż jest powielany. Większość czasu nic się nie dzieje, oprócz małych przebłysków dynamizmu, aż wszystko to prowadzi do wielkiej walki, która z zasady ma przywrócić spokój w otoczeniu i relacjach Sookie z innymi. Tym razem, dla odmiany, to nie magiczne zdolności dziewczyny staną się najważniejszym elementem tych rozgrywek. W końcu autorka postanawia dać jej spokój, a tym samym trochę odciążyć jej wątłą psychikę. Pogłębia za to jej relacje z jej rodziną, a także pomaga jej zrozumieć co jest ważne. Nie ma tutaj przewrotnych fascynacji, Charlaine Harris dała nam także i spokój z pikanterią, która towarzyszyła Sookie niemalże w każdym z tomów.
     Harris w końcu pozwala dojrzewać Sookie. Dziewczyna, którą dotychczas uważaliśmy za dość naiwną, głupiutką wręcz, zaczyna walczyć o samą siebie. Nie podąża już ślepo za swoimi fascynacjami, za swoimi pragnieniami. Zaczyna używać mózgu, który chowa się pod tą burzą blond włosów. Oznacza to, że i dialogi przestają być aż tak infantylne, a postać Stackhouse przestaje na chwilę denerwować. Najwyraźniej Jason zaginął gdzieś w akcji, tak samo jak i zmiennokształtni przyjaciele Sookie, jak Alcide. Tym razem fabuła skupia się na wampirach i wróżach i to oni zostają bardziej rozbudowani. Odkrywamy tajemnice Erica, cieszymy się na powrót starego znajomego, a wróże dostarczają nam nie lada atrakcji. Jeżeli do tej pory uznawaliśmy ich za dziwacznych, czy też dość słabo nakreślonych, teraz nasze zdanie ulegnie całkowitej zmianie.
     Seria o wampirach z Luizjany powoli zaczyna tracić ten element ekscytacji. Brutalność i erotyzm zostaje odstawiona na bok, pozwalając skupić się czytelnikowi na rodzinie i odkrywaniu własnej tożsamości. „Martwy wróg”to swoisty powrót do przeszłości, który pozwoli zarówno bohaterce, jak i czytelnikowi, zrozumieć problem dziewczyny. Nie zabraknie tutaj i porywów namiętności, czy interesujących zwrotów akcji, ale ogólnie nie robi to już tak piorunującego wrażenia jak dotychczas. Pozostaje tylko czekać na dwunasty tom i liczyć na to, że seria w końcu zostanie zakończona. 
Ocena: 4/6

Recenzja dla portalu A-G-W.info