NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pułapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pułapka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2012

901. Diabeł, reż. John Erick Dowdle

Oryginalny tytuł: Devil
Reżyseria: John Erick Dowdle
Scenariusz: Brian Nelson
Na podstawie: historii M. Night Shyamalan
Zdjęcia: Tak Fujimoto
Muzyka: Fernando Velázquez
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 16 września 2010
Premiera polska: ?
Obsada: Chris Messina, Joshua Peace, Geoffrey Arend, Jenny O’Hara, Bojana Novakovic, Bokeem Woodbine, Logan Marshall-Green

    Twórcy „Pułapki” i amerykańskiej wersji hiszpańskiego hitu „Rec” o tytule „Kwarantanna” powracają z najnowszym horrorem. „Diabeł” powstał na podstawie historii wymyślonej przez znanego reżysera filmów o zaskakujących zakończeniach – M. Night Shyamalana („Szósty zmysł”, „Osada”). Udało im się stworzyć interesujący film, który ociera się trochę o wiarę ludzi, a także opowiadający o wybaczeniu oraz ludzkiej paranoi.
     Rzecz ma miejsce w jednym z ogromnych biurowców. Piątka przypadkowych ludzi trafia do windy, która jako jedyna w całym budynku ulega awarii z niewyjaśnionych powodów. Na miejscu pojawia się detektyw Bowden (Chris Messina), który wraz ze swoim partnerem detektywem Markowitzem (Joshua Peace) trafia tam poszukując śladów samobójstwa. Oni i dwóch strażników monitorujących budynek- Lustig (Matt Craven) oraz Ramirez (Jacob Vargas), są świadkami jak w windzie dochodzi do straszliwych zabójstw. Nikt jednak nie wie, kto morduje pasażerów windy, gdyż na czas zabójstw gaśnie w niej światło. Wszelkie próby dostania się do pasażerów kończą się tragedią, a nikt nie chce wierzyć Ramirezowi, który na jednym z ujęć z windy ujrzał twarz Diabła. Sceptyczny detektyw Bowden w końcu zaczyna wierzyć w historię, kiedy sam zauważa niewyjaśnione ujęcie w kamerze. Robi wszystko co w jego mocy, aby pomóc pasażerom windy zanim nie wymordują się wzajemnie.

wtorek, 17 stycznia 2012

855. Piła 3D, reż. Kevin Greutert

Oryginalny tytuł: Saw 3D
Seria: Piła #7
Reżyseria: Kevin Greutert
Scenariusz: Patrick Melton, Marcus Dunstan
Zdjęcia: Brian Gedge
Muzyka: Charlie Clouser
Kraj: USA 
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 21 października 2010
Premiera polska: 29 października 2010
Obsada: Tobin Bell, 
Costas Mandylor, Betsy Russell, Cary Elwes, Sean Patrick Flanery, Chad Donella, Gina Holden, Laurence Anthony, Dean Armstrong, Naomi Snieckus

    W 2004  temu świat kina został wstrząśnięty brutalnością, a także i przenikliwością filmu, który został uhonorowany na pokazie w Sundance. To właśnie tam James Wan zaprezentował światu „Piłę”, którą krytycy uważali za jeden z najbardziej przerażających i jednocześnie zaskakujących filmów ostatnich lat. Widzom także film przypadł do gustu przez co dali życie nowemu imperium, który powstał na bazie postaci genialnego mordercy – Jigsawa. 6 lat później z pomocą początkującego reżysera Kevina Greuterta znana historia ma swój finał na wielkim ekranie i to w trój wymiarze przybierając tytuł „Piła 3D”.
    Na witrynie jednego ze sklepów dochodzi do tragedii. Trójka ludzi zostaje uwięziona w pułapce Jigsawa, a świadkami ich walki o własne życie jest cała masa gapiów. W tym samym czasie Bobby Dagen (Sean Patrick Flanery), który jako jeden z nielicznych przeżył straszliwe pułapki Jigsawa udziela wywiadu w lokalnej stacji.  Na swojej tragedii zarobił wiele milionów wydając książkę, biorąc udział w programach, wykładach, a także spotkaniach z ocalałymi. Tylko nieliczni wiedzą, że Bobby nigdy nie był ofiarą Jigsawa. Jednak kiedy naprawdę ląduje w pułapce na szali jest życie jego najbliższych w tym ukochanej żony – Joyce (Gina Holden). Tymczasem wdowa po Johnie Kramerze (Tobin Bell)– Jill Tuck (Betsy Russell), robi wszystko, aby przeżyć, gdyż Hoffman (Costas Mandylor) kontynuujący pracę jej męża chce jej śmierci. W tym celu udaje się na policję, która przydziela jej ochronę. 

poniedziałek, 13 grudnia 2010

704. Piła 5, reż. David Hackl

Oryginalny tytuł: Saw V
Seria: Piła #5
Reżyseria: David Hackl 
Scenariusz: Patrick Melton, Marcus Dunstan 
Zdjęcia: David A. Armstrong, Matthew CooperKay 
Muzyka: Charlie Clouser  
Kraj: USA / Kanada  
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 23 października 2008  
Premiera polska: 24 października 2008  
Obsada: Tobin Bell, Costas Mandylor, Scott Patterson, Betsy Russell, Julie Benz, Meagan Good, Greg Bryk, Carlo Rota, Laura Gordon

    „Piła 5”, jak sam tytuł wskazuje, jest piątą odsłoną serii filmów, w których tajemniczy Jigsaw próbuje dokonać resocjalizacji na ludziach nie potrafiących docenić albo swojego albo życia innych. Kiedy ta część wpadła w ręce Davida Hackla, który nie ma zbytniego doświadczenia w reżyserowaniu jakichkolwiek filmów, nie mówiąc już o horrorach, wiedziałam, że nie będzie to najlepszy film. Chociaż już sam numer 5 przy tytule trochę mnie odrzuca. Obejrzawszy film zadałam jedno proste pytanie: „Dlaczego nie skończono na 3 części?”. 
    Detektyw Mark Hoffman (Costas Mandylor) wydaje się być jedyną osobą, która przeżyła ataki Jigsawa (Tobin Bell), dodatkowo stał się bohaterem ratując małą dziewczynkę. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu przeżył także Agent Strahm (Scott Patterson), któremu udało się wywinąć jednej z pułapek. Teraz Strahm dochodzi do siebie w szpitalu, gdzie dowiaduje się, że został odsunięty od sprawy Jigsawa, a śledztwo po raz kolejny trafiło w ręce Hoffmana. Strahm przeprowadza własne śledztwo, gdyż podejrzewa, że to właśnie Hoffman jest tajemniczym wspólnikiem Jigsawa. Tymczasem w tajemniczym miejscu budzi się pięcioro z pozoru nie znających się ludzi, dla których Jigsaw ma zabójcze zadanie do wykonania. Jednakże szybko zdają sobie sprawę, że tej pułapki nie przygotował Jigsaw, ale ktoś kto kontynuuje jego dzieło.
    Wszystko co mogło pójść nie tak w filmie miało miejsce właśnie w „Pile 5”. Przyznam się szczerze, że nie do końca zrozumiałam jego treść, no ale jak tutaj cokolwiek zrozumieć skoro masz fakty przedstawione tak a nie inaczej. Film był tak pokręcony jak świński ogonek. Przeszłość i teraźniejszość, a także przyszłość całkowicie się wymieszały i totalnie nie wiedziałam co kiedy było. Zagubiłam się po prostu. W pewnym momencie okazuje się, że są to wydarzenia przed wydarzeniami 4 części i chyba tak to właśnie jest, ale głowy sobie uciąć za tonie dam. Potem mamy jakieś wydarzenia jeszcze zaprzeszłe i w ogóle już nie wiedziałam o co chodzi. Jak Hoffman zorganizował morderstwo Setha to myślałam,że to była teraźniejszość, a tutaj się kurde okazuje, że to było jeszcze za czasów żywota Jigsawa. Totalnie to wszystko było pokręcone przez co moje wrażenia nie są do końca pozytywne.
    Pułapki Jigsawa były również niezwykle pokręcone. Słuchając tych taśm lub oglądając film nie miałam pojęcia w ogóle o co chodzi w danym zadaniu. Tak było właśnie przy zadaniu dla tych pięciorga osób. Nie wiedziałam co mają w końcu zrobić:czy podejść do tych szklanych pojemników z kluczami czy czekać na cud. Tak to było wszystko bez sensu. Nie mówiąc już o tym, że było to jakieś bez wyrazu. W ogóle nie wzruszał mnie ten film. Co prawda trudno się nie wzruszyć na takie okropności, ale nawet tej krwi było mniej i ogólnie te morderstwa nie były aż tak brutalne jak wcześniej. Co prawda wybory jakich musieli dokonywać bohaterowie nie należały do najlepszych alternatyw, no ale cóż. Tak jak przy pułapce Setha. Ona po prostu miała go zabić. Później dowiedziałam się dlaczego i jeszcze bardziej się upewniłam, że właśnie tak miało być. Leżał on przywiązany do stołu, nad nim przechylało się wahadło z ostrzem, a po obu stronach przy rękach miał narzędzie do miażdżenia rąk. No i miał tam wsadzić ręce i gdy to urządzenie zmiażdżyło mu ręce to wahadło miało się zatrzymać. No,ale się nie zatrzymało. Ciekawa była również pułapka Strahma. On chyba też miał zginąć, bo nie dostał nawet filmu instruktażowego. Jednakże to jak wybrnął z sytuacji było zaskakujące. Ja osobiście nie wpadłabym na to, nie potrafiłabym zachować trzeźwości umysłu w takiej sytuacji. Podobało mi się jednakże to jak ta owa grupka wspomnianych przeze mnie już ludzi radziła sobie z kolejnymi przeszkodami. Jednakże okazało się, że robili to nie tak jak trzeba. Na ich obronę mam to, że ja też nie wiedziałam o co chodzi. Wszystko to miało jakiś cel, no ale go nie zrozumieli.
    Jakby nie było to te całe wstawki z przeszłości były całkiem interesujące, bowiem z nich dowiedzieliśmy się co kierowało Hoffmanem i dlaczego został wspólnikiem Jigsawa. Okazało się to nawet bardziej znaczące niż udział Amandy w całej zabawie. No, ale strasznie pogmatwali tą całą sytuację i wydaje mi się, że w następnej części znowu zostanie jakiś wprowadzony inny pomocnik, który był ponad wszystkich pozostałych pomocników. Myślę, że będzie to żona Johna- Jill. Na pewno odegra ważną rolę w szóstej części i kto wie czy czasem nie znaczącą. Pewnie jeszcze bardzo zakręcą całą akcję tak, żebyśmy już nic z tego nie zrozumieli i totalnie pogubili się w tym co, kto, gdzie i jak. No, ale pożyjemy zobaczymy. Za rok się wszystkiego dowiemy jak mniemam.
    Pomimo tego co pisałam przy trzeciej filmu to okazuje się, że Tobin Bell po raz kolejny się pojawił w filmie w roli Jigsawa. Znowu poznajemy jego przeszłość, sięgającą jeszcze dalszej przeszłości. Tobin był jak zawsze rewelacyjny. To mój ulubiony ludzki czarny charakter. Ciekawą kreację stworzył także sam Costas Mandylor. Mark Hoffman w jego wykonaniu był przekonujący i niezwykle wyrachowany. Ciekawa postać. Natomiast jeżeli chodzi o Scotta Pattersona to jego postać była jakaś dziwna. Nie przekonał mnie do siebie tym razem. Jego gadki były dość drętwe w szczególności, gdy gadał sam do siebie. W filmie pojawiła się także moja ukochana Julie Benz, która zagrała jedną z pięciorga osób- Brit. Ja osobiście nazywałam ją Darlą jeszcze z czasów kiedy grała wampirzycę Darlę w serialu „Anioł Ciemności”. Ostatnio można ją oglądać w „Dexterze”, gdzie zmieniła imię na Ritę :D Zaczynam coraz bardziej lubić tą aktorkę, a w tym filmie pokazała się z zupełnie innej strony.
    Film nie podobał mi się tak jak pozostałe. Był pozbawiony czegoś czego nie potrafię nazwać. Nie podobało mi się to mieszanie akcji. Totalnie wytrąciło mnie to z równowagi i co chwilę mówiłam sama do siebie: „nie rozumiem!”. Obejrzałam film tylko dlatego, że widziałam poprzednie. No i jak się okazuje z części na część robi się coraz słabiej i to nie tylko pod względem fabuły, ale także brutalności i ilości przelanych krwi. Twórcy prawdopodobnie próbowali ratować film nieprzewidywalną akcją, ale niestety było to tylko gwoździem do trumny tego filmu. No, ale widziałam gorsze filmy.

W serii:

705. Piła 6, reż. Kevin Greutert

Oryginalny tytuł: Saw VI
Seria: Piła #6
Reżyseria: Kevin Greutert  
Scenariusz: Patrick Melton, Marcus Dunstan 
Zdjęcia: David A. Armstrong 
Muzyka: Charlie Clouser  
Kraj: USA / Kanada / Australia / Wielka Brytania  
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 22 października 2009  
Premiera polska: 23 października 2009  
Obsada: Tobin Bell, Costas Mandylor, Betsy Russell, Peter Outerbridge, Caroline Cave, Larissa Gomes, Jon Mack, James Gilbert, Karen Cliche, Shauna MacDonald, Devon Bostick

    Od trzech lat prawie każdy zadaje sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego praca Jigsawa zapoczątkowana przez James`a Wan`a wciąż jest kontynuowana. Film doczekał się licznych sequeli, które odkrywają coraz to nowsze fakty. Punktem kulminacyjnym miała być kolejna odsłona, szósta, której reżyserii podjął się dotychczasowy montażysta wszystkich filmów z serii „Piła” (oprócz aktualnej).  Dla Kevina Greuterta jest to oczywisty debiut w tym fachu jednakże tak dobrze znał on film, że trudno dopatrzyć się jakiekolwiek różnicy.
    Po tym jak Jigsaw (Tobin Bell) został zamordowany cała jego gra jest kontynuowana przez agenta specjalnego Hoffmana (Costas Mandylor). Wkrótce wychodzi na jaw, że to jego była żona – Jill (Betsy Russell), ma wykonać ostateczne zadanie. Pośmiertnie, zostawiając swojej żonie tajemniczą skrzynię z danymi, wybiera na swój cel firmę ubezpieczeniową, z którą sam był związany, a która odmówiła mu pomocy kiedy był o krok od uratowania samego siebie. Firma ta pod kierownictwem Williama Eastona (Peter Outerbridge) częściej odrzuca prośby o pomoc niż je przyjmuje przez to skazując na śmierć wielu swoich klientów. Tym razem to on będzie musiał podjąć się gry, w której będzie musiał decydować o losie swoich współpracowników. Ma godzinę na wykonanie kolejnych zadań, a kiedy zawiedzie już nigdy nie zobaczy swojej rodziny. Tymczasem FBI jest w przełomowym miejscu swojego śledztwa, którego znaczącym punktem jest osoba Hoffmana.
    Sama zastanawiam się dlaczego postanowiono kontynuować film pomimo tego, że Jigsaw nie żyje już od trzech filmów. A tutaj proszę zapowiada się nawet 7 część, ponieważ zakończenie filmu perfidnie to zapowiada. Nie mniej jednak scenarzyści Marcus Dunstan oraz Patrick Melton, którzy współpracują razem już od czwartej części filmu przyłożyli się do swojego zadania. Chcieli, aby wszystko było dopracowane w jak najlepszym szczególe, a konkretniej zakończenie, bo jak wiemy to ostatnie minuty filmu zawsze sprawiają, że widz na długo pamięta film, w szczególności ten właśnie film. Jest jednak coś co bardzo zaskoczyło mnie w tym filmie –postanowiono zrezygnować z krwawej rzeźni (jako takiej, oczywiście) i skupiono się na bardziej skomplikowanym wątku filmu, którym jest tajemniczy plan Jigsawa.
    Pomimo tego, że kontynuowanie tego filmu na siłę wydaje mi się bezcelowe to jednak i tak oglądam każdy nowy film, bo przecież muszę dokończyć  to co zaczęłam, prawda? No, ale okazuje się,że z coraz większym obrzydzeniem podchodzę do tego filmu i dlatego pierwsze minuty oglądałam z przysłoniętymi oczami. Bo w końcu ileż można patrzeć na to jak ludzie odcinają sobie mięcho, po to aby przeżyć? Jak się jednak okazuje wkrótce mocny jest tylko początek filmu, później także się leje dużo krwi(zresztą jak zawsze), ale już w mniej obrzydliwy sposób, chociaż przyznam, że niektóre posunięcia były mniej ludzkie od innych.
    To co najbardziej podoba mi się w tym filmie to możliwości jakie skrywają w sobie ludzie w obliczu śmierci. Dlatego też niezwykle szokująca była dla mnie scena z prawniczką, a także grupki osób pomagających podjąć decyzję Williamowi. Czego to człowiek nie zrobi, aby przeżyć? Czegoż to nie powiemy, nie patrząc na toczy się ośmieszymy i czy w ogóle jest to prawdziwe? Ogólnie jest to bardzo szokujące i skłania do myślenia, co jest jednym z plusów filmu. Innym natomiast jest to, że autentycznie porusza on nasze szare komórki. Film jest niezwykle skomplikowany i zawsze wszystko dopiero na końcu układa się w jedną logiczną całość dlatego też niezwykle istotne jest, aby film oglądać uważnie, bo najzwyczajniej może się zdarzyć, że film nie zrozumie o co chodzi. Zakończenie w tym filmie również było szokujące, a wraz z moją siostrą i jej chłopakiem dociekaliśmy o co tutaj może w ogóle chodzić. Oczywiście zdarzało się, że niektóre wydarzenia były bardzo możliwe do przewidzenia, ale niektóre były naprawdę szokujące i zaskakujące. To jest to co bardzo lubię w filmie i co jest tak rzadko spotykane. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że więcej czasu poświęcono właśnie na takie wyjaśnienia i dopowiedzenia, które wiele wyjaśniały z tego co nie zostało wyjaśnione w poprzednich filmach. Ale, w związku z tym, o czym będzie kolejna część? Zobaczycie koniec, to mam nadzieję, że się domyślicie.
    Kiedy dowiedziałam się, że Tobin Bell podpisał kontrakt na kolejne filmy z serii „Piła” zastanawiałam się – „Wtf? Przecież on już nie żyje!”. Ten człowiek jednak pokazuje, że „nie żyć” nie oznacza „być martwym”. Oczywiście za specjalnie nie szaleje w tym filmie, bo jest już raczej u kresu wytrzymałości,ale wciąż jest całkiem przerażający. Costas Mandylor – z kolei, nie podoba mi się. Nigdy mi się nie spodoba. Nową twarzą jest Peter Outerbridge („Zabójczy numer”), którego nigdy nie lubiłam. W tym filmie raczej też mi się nie spodobał, podsumowując go „Ja bym go zabiła!”. W filmie ponownie mogliśmy zobaczyć Shawnee Smith (whyyy?!) oraz Betsy Russell, która okazała się być (w końcu!) kluczowym elementem zemsty Jigsawa. Pozostali? No cóż – niewiele dotrwało do końca.
    Serię „Piły” cenię sobie za jedno – idealne ostatnie minuty filmu, które sprawiają,że mówi się wielkie „łoooo” po tym co się ujrzało. Wszystko zaczyna mieć sens i każdy krzyczy „Wiedziałem!”, albo i nie. Nie jest to jednak istotne, gdyż wielu i tak nie rozumie tego filmu. Ja nie należę do fanów „Piły”, ale rozumiem dlaczego niektórzy uwielbiają ten film. Doceniam go, naprawdę, i dalej będę twierdzić, że jest to jeden z najlepszych rzeźniczych horrorów w historii. Już chyba nikomu nie uda się stworzyć tak zaskakującego filmu, który skrywałby w sobie tyle sekretów.
W serii:

piątek, 26 listopada 2010

196. Cube 2: Hipersześcian, reż. Andrzej Sekuła

Oryginalny tytuł: Cube 2: Hypercube
Reżyseria: Andrzej Sekuła
Scenariusz: Lauren McLaughlin, Ernie Barbarash, Sean Hood
Zdjęcia: Andrzej Sekuła
Muzyka: Norman Orenstein 
Kraj: Kanada
Gatunek: Thriller, Sci-Fi, Psychologiczny
Premiera światowa: 29 lipca 2002
Premiera polska: 25 czerwca 2004
Obsada: Kari Matchett, Geraint Wyn Davies,Grace Lynn Kung, Matthew Ferguson, Lindsey Connell, Barbara Gordon, Greer Kent, Neil Crone

  8 osób uwięzionych zostaje w dziwnym sześcianie, który składa się z mniejszych sześcianów. Podróżując po tajemniczych pomieszczeniach poznają się wzajemnie i dowiadują się, że coś ich łączy. Wszyscy w jakiś sposób powiązani są z firmą zbrojeniową o nazwie Izon, która prawdopodobnie stworzyła ten sześcian. Muszą uważać, ponieważ niektóre z komór sześcianu zawierają pułapki. Wkrótce odkrywają, że coś jest nie tak z tym sześcianem. Nie jest to bowiem zwykły sześcian tylko hipersześcian, w którym znajdują się 4 wymiary czasu.
    Pierwszy raz oglądałam ten film baaardzo dawno temu. Ostatnio mieliśmy okazję obejrzeć go w TVP2 :)
Hypercube jest kontynuacją filmu z 1997 pt. "Cube". Ten film jest jednak bardziej skomplikowany i złożony niż pierwsza część. A to wszystko za sprawą tej tajemniczej budowli, w której zostali uwięzieni teoretycznie zwyczajni i bezbronni ludzie. Jak później się okazuje wcale nie są tacy bezbronni i zwyczajni. Każdy z nich jest w pewien sposób powiązany z ową firmą, której nazwy niestety już nie pamiętam zbyt dobrze, ale był to chyba Izon.
    Muszę przyznać, że pierwszy film bardziej mi się podobał, ale to raczej za sprawą pułapek i ich brutalności. Nie mówię, że tutaj nie było brutalnie, ale w sumie niewiele było tych pułapek i na niewiele z nich trafili więźniowie. W pierwszej części w każdej praktycznie komorze była jakaś pułapka. No, ale w sumie w tym filmie skupiono się na czymś innym. Na czasie. Zostało to świetnie pokazane w niektórych scenach. Najbardziej chyba rozbroiła mnie scena, w której Max i Julia uciekali przed Simonem. Gdy Max stał w przejściu do drugiej komory, a Julia już w niej była, ona widziała go w zwolnionym tempie a on ją w przyspieszonym :) strasznie mnie to rozbawiło, bo wyglądało to tak jakby ktoś ją szybko przewijał :D Całkowicie rozwaliła mnie prawie, że końcowa scena w hipersześcianie, gdy Kate uciekała przed Simonem, który już sporo się postarzał :) i gdy otworzyła sobie przejście do następnej komory zobaczyła to samo co było w tej komorze, w której już się znajdowała :) muszę przyznać, że przezabawnie to wyglądało :)
    Można by pomyśleć, że niektóre postacie jak na przykład owa Kate lub Sasha są zupełnie niewinniutkie i właściwie co one mogą mieć wspólnego z innymi. No, ale jednak pozory mylą, poza tym nigdy nie wiadomo kto mówi prawdę, a kto kłamie. Ludzie potrafią się znakomicie maskować, co doskonale widać w tym filmie.
Była też chwila zaskoczenia, ale nie było ono wstrząsające. Dlaczego? Siostra pytała mnie jak Sasha jest powiązana z innymi. Kim ona jest. Stwierdziłam, że nie pamiętam. Jak się okazało to było to dla mnie zaskoczeniem, że taka sprawa nie utkwiła mi w pamięci. Więc sami widzicie. Niektóre zaskoczenia nie są aż tak szokujące :)
    Co do obsady to nie mam zastrzeżeń. Niezła była ta cała babcia, Pani  Paley grana przez Barbarę Gordon. Taka zakręcona kobieta, ale cóż miała już swoje lata. Ona jako jedyna się chyba wyróżniała :)
    Ogólnie film z fajnym pomysłem, ale jak dla mnie to mógłby być bardziej zaskakujący i przerażający. Nie wiem co wy o tym myślicie. Mnie się film podobał, ale można sobie darować jego obejrzenie.

182. Ultimatum, reż. Steven R. Monroe

Oryginalny tytuł: House of 9
Reżyseria: Steven R. Monroe
Scenariusz: Philippe Vidal
Zdjęcia: Damian Bromley
Muzyka: Mark Ryder, Charles Olins
Kraj: USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Rumunia
Gatunek: Thriller
Premiera światowa: 20 maja 2004
Premiera polska na DVD: 11 maja 2006
Obsada: Dennis Hopper, Kelly Brook, Hippolyte Girardot, Julienne Davis, Susie Amy, Peter Capaldi, Morven Christie, Ashley Walters, Raffaello Degruttola

   Z ulicy zostaje porwanych 9 osób: ksiądz, policjant, tancerka, była gwiazda tenisa, kompozytor wraz z żoną, niedoszły raper, projektant mody oraz dilerka na zwolnieniu warunkowym. Wszyscy zostają umieszczeni w domu, z którego nie ma wyjścia. Wszystkie okna są zamurowane a drzwi szczelnie zamknięte. Gdy już wszyscy się budzą i gromadzą przy stole odzywa się do nich Obserwator, który informuje ich gdzie się znajdują. Przekazuje im również bardzo ważną informację, że tylko jedna osoba wyjdzie z tego domu żywa i to właśnie ona wygra 5 milionów dolarów.
    Film już od samego początku wydawał mi się nienormalny, w miarę rozwoju zdarzeń zdałam sobie sprawę z tego jacy ludzie potrafią być nieobliczalni, a pod koniec to już w ogóle zwątpiłam :D
    Wiadomo, na początku wszystko jakoś się nawet układało. Wszyscy starali się być dla siebie mili. Oczywiste było to, że facet chce, żeby się wzajemnie pozabijali, bo tylko wtedy będą w stanie stąd wyjść. W sumie to niczego im tam nie brakowało. Dostawali jedzenie, mieli alkohol, mieli łóżka i łazienki i nawet sprzęt muzyczny. Uświadomili sobie, że nie ma stąd wyjścia, nawet te hałasy, które wydawały im się ekipą ratunkową jakoś szybko zniknęły. Więc postanowili imprezować. Oczywiście nie wszyscy się w to włączyli, bo na przykład ksiądz, policjant oraz tancerka Lea, siedzieli w swoich pokojach i czekali na rozwój wydarzeń, zresztą taki był plan wszystkich. Czekać, aż coś się stanie, czekać na kolejny ruch Obserwatora. I wtedy właśnie doszło do tragedii. Między kompozytorem Francisem i raperem Alem B wywiązała się sprzeczka i jednocześnie bójka. Cynthia próbowała powstrzymać swojego męża, ale Al B ją odepchnął i wtedy stało się to co najgorsze... kobieta się uderzyła, rozwaliła głowę... no i umarła. Wszyscy uznali Ala B za winnego więc zamknęli go w pokoju za karę. Później Al B dostał ataku wściekłości i zakatował policjanta, na śmierć. Właśnie o to chodziło obserwatorowi, dlatego też dostali więcej jedzenia niż wcześniej. Wydaje mi się, że śmierć Cynthi była przełomowym momentem tego filmu i ludzkiej psychiki. Wydaje mi się, że to stało się bodźcem dla pozostałych. Niestety zaczęło dziać się to czego pragnął Obserwator. Ja osobiście tego nie rozumiem... Jak można po prostu porwać ludzi i tak po prostu dać im się pozabijać? Przecież to jest nienormalne!
Ja oczywiście obstawiałam kto przeżyje i zgarnie tą kasę. Niestety nastąpił niespodziewany zwrot akcji no i się załamałam, że ktoś kto nie zasługuje na to, wygra. Jednak wtedy nastąpił kolejny zwrot akcji i mój faworyt wrócił do gry :) Bo według mnie była to osoba zbyt niewinna... bardziej niewinna niż ksiądz, naprawdę. Jak nie wierzycie to musicie koniecznie zobaczyć ten film, KONIECZNIE!
    No i oczywiście ta osoba, która moim zdaniem powinna przeżyć... przeżyła! byłam taka podekscytowana, że szok. A potem? Otworzyły się drzwi. Z jednej strony ucieszyłam się, ale z drugiej czułam, że na pewno będzie jakieś zaskoczenie. To co zobaczyłam sprawiło, że oczy mi wyszły z orbit, ale przyznam, że tego właśnie się obawiałam. To sprawiło, że byłam jeszcze bardziej przerażona faktem, że jakiś człowiek może się tak bawić ludzkim życiem, zabić tylu ludzi? To jest po prostu straszne! Jesteście ciekawi jak to się skończyło? To napiszcie do mnie :P nie chcę tutaj o tym pisać, żeby nie zdradzić wam zakończenia i nie popsuć zabawy, bo może ktoś chciałby osobiście ten film obejrzeć.
    Film bardzo przypominał mi inny podobny film pod tytułem Cube. Tylko, że tam był sześcian pełen pułapek, a tutaj dom i ludzie, którzy byli sami sobie zagrożeniem.
    Co do tytułów to wydaje mi się, że i polski tytuł i oryginalny doskonale tutaj pasują. Ultimatum, bo jak nie zaczną zabijać, to nigdy stąd nie wyjdą. House of 9, czyli "Dom dziewięciorga", ponieważ w jednym domu znajduje się 9 całkowicie różnych od siebie osób. Oczywiście już pomijam to, że tłumaczyć nie umieją i całkowicie zmieniają tytuł, ale to już standard w tym kraju :P
    Gra aktorska świetna. Nie wiedziałam, że zagrają aż tak rewelacyjnie. Tak przekonywająco i jednocześnie przerażająco :D Nie mogę wam zdradzić jaka była moja ulubiona postać, bo będziecie wiedzieć kogo obstawiałam i kto wygrał, a tak nie może się stać, ale jak będziecie oglądać to na pewno wam też się spodoba ta postać. Nie mówię, że od razu, ale jak troszkę bliżej poznacie głównych bohaterów.
    Uważam, że film był świetny. Idealnie pokazuje jak człowiek się zachowuje i do czego jest zdolny, gdy staje w obliczu takiej sytuacji.

poniedziałek, 8 listopada 2010

048. Piła 2, reż. Darren Lynn Bousman

Oryginalny tytuł: Saw II
Seria: Piła #2
Reżyseria: Darren Lynn Bousman  
Scenariusz: James Wan, Leigh Whannell, Darren Lynn Bousman 
Zdjęcia: David A. Armstrong 
Muzyka: Charlie Clouser  
Kraj: USA  
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 28 października 2005    
Premiera polska: 06 stycznia 2006
Obsada: Tobin Bell, Shawnee Smith, Donnie Wahlberg, Erik Knudsen, Dina Meyer, Emmanuelle Vaugier, Franky G, Beverley Mitchell, Glen Plummer 
 

    Kolejne osoby zaczynają chorą grę Jigsawa (Tobin Bell), człowieka Układanki. Tym razem wszyscy zamknięci są w jednym domu, w jednym pokoju, a między nimi znajduje się syn oficera policji, który robi wszystko, aby wydobyć od Jigsawa miejsce pobytu jego syna. Wszystkie osoby znajdujące się w domu zatruwane są przez substancję, która sprawi, że za dwie godziny wszyscy zginą. Jakie jest ich zadanie? Znaleźć w domu poukrywane antidotum. Oczywiście nie dostaną niczego bez poświęcenia, ponieważ wszędzie czają się pułapki. Czy uda im się przetrwać? Czy Eric (Donnie Wahlberg) uratuje swojego syna?
    Tak jak i w pierwszej części tak i w tej akcja jest trochę pogmatwana. Na końcu znajdujemy powiązanie do pierwszej części i to dosłowne huh. Akcja naszpikowana jest przeróżnymi zagadkami, tak jak w pierwszej części, ale prawdę mówiąc w tej części jest ich mniej.  Nie zdradzę wam zakończenia, bo zakończenie jak zwykle zaskakujące, ale moim zdaniem mniej niż w pierwszej części.
    To fajne uczucie napięcia odpowiadające za nasze ciarki pełznące po plecach towarzyszy nam w tym filmie niemal cały czas. Ja to strasznie chciałam wiedzieć, jak ten film się skończy i czekałam do tego końca jak na szpilkach :D oczywiście niektóre fragmenty chowałam się za plecami chłopaka mojego, bo już nie mogłam znieść tego stresu hehe.
    Już od samego początku było obrzydliwie, ble. Potem oczywiście jak na ten film przystało musiało być pełno krwi, pełno bezlitosnych pułapek nie do wydostania się i w ogóle. No nie mogę, obrzydliwość 100%.
    Ha kogo ja tam widziałam w tym filmie, Beverley Mitchell z "Siódmego nieba". No nie mogę, nie mogłam się przestawić, że gra w horrorze. Pokrzyczała i koniec :D Oczywiście Tobin Bell grający Jigsawa jak zwykle był zachwycający. Podoba mi się ta jego rola :). Ale reszta tych tych umierających to tak nie bardzo przypadła mi do gustu... uciekać i umierać... co to za filozofia :D
    Film był niezły, ale bardziej podobała mi się pierwsza część. Pewnie dlatego, że są różnych reżyserów niestety. Ta część już nie ma tej magii co pierwsza, ale i tak mi się podobało :)
W serii: