NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2016

SZORTy #38: Oculus, Diabelska tablica Ouija, Zbaw nas ode złego

Oryginalny tytuł: Oculus | Reżyseria: Mike Flanagan | Scenariusz: Mike Flanagan, Jeff Howard | Obsada: Karen Gillan, Brenton Thwaites, Katee Sackhoff, Rory Cochrane, Annalise Basso, Garrett Ryan, James Lafferty | Kraj: USA | Gatunek: Horror
Premiera: 08 września 2013 (Świat) 27 marca 2015 (Polska)
Ocena: 6/10

     Trudno teraz o dobry horror, który potrafiłby zainteresować fabułą, ale również i przestraszyć. Najnowsza propozycja od Flanagana wydaje się łączyć te dwie cechy, w szczególności, że jest to pełnometrażowy obraz jego dawnej produkcji.
     Mija jedenaście lat od tragicznych wydarzeń w domu Russellów. Pozostała przy życiu córka stara się oczyścić swojego brata z zarzutów zamordowania swoich rodziców. Wierzy ona, że za jej rodzinnym dramatem stoją mroczne siły kryjące się w lustrze. Przy pomocy brata, który dopiero co opuścił zakład psychiatryczny ma zamiar udowodnić swoje racje.
     Już na wstępie trzeba przyznać, że „Oculus” nie jest filmem najwyższych lotów. Nie oznacza to jednak, iż nie potrafi zaintrygować widza pomysłem- wręcz przeciwnie. Jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnych i z pewnością nieoczekiwanych wątków, jakie mogłyby pojawić się w horrorach ostatnich lat. Przede wszystkim jednak jest to świetnie wykorzystane dla zbudowania klimatu. Gdyby była to jedynie zwykła opowieść o zabójczym lustrze, to może faktycznie, nie byłoby to wystarczające dla przykucia naszej uwagi. Jednak jeżeli mowa jest już o przedmiocie mającym możliwość zmieniania naszego świata, a przynajmniej tego jak go postrzegamy... to już zaczyna się robić enigmatycznie. Nie dość, że rodzeństwo musi walczyć z demonami przeszłości, to dodatkowo dochodzi do starcia z prawdziwymi siłami zła. Biorąc pod uwagę, że nieźle potrafią namieszać w umysłach nie możemy być pewni, co jest prawdą a co jedynie wyobrażeniem. Czy zjadamy jabłko, czy może jednak żarówkę? Mamy w ręce kawałek szkła mogący zabić drugiego człowieka, czy może w ogóle nie rozbijaliśmy donicy? Świetne pomieszanie z poplątaniem. Twórcy do takiego stopnia nakręcili widzów, że z łatwością można było się pogubić i zatracić we własnym logicznym myśleniu. Takie zabawy to ja uwielbiam! A takich filmów jest zdecydowanie za mało. W dodatku tak bardzo klimatycznych!

Oryginalny tytuł: Ouija | Reżyseria: Stiles White | Scenariusz: Juliet Snowden, Stiels White | Obsada: Olivia Cooke, Ana Coto, Daren Kagasoff, Bianca A. Santos, Douglas Smith, Shelley Henning | Kraj: USA | Gatunek: Horror
Premiera: 23 października 2014 (Świat) 24 października 2014 (Polska)
Ocena: 3/10

     Tablica Ouija jest jednym z najbardziej popularnych gadżetów okultystycznych. Często wykorzystywana do seansów spirytystycznych stała się oczywistym przedmiotem wielu filmów fantastycznych. A co gdyby zrobić z tego horror? Stiles White pokazuje, że „Diabelska tablica Ouija” wcale nie jest taka... diabelska.
     Przyjaciółki od dziecka, urozmaicające sobie czas zabawą tablicą Ouija. Zasad jest kilka, a między nimi to, aby nigdy nie bawić się nią w pojedynkę. Gdy dziewczyny dorastają coś się zmienia, a kiedy jedna z nich ginie, druga nie może otrząsnąć się z szoku. Wkrótce okaże się, że za wszystkim stoi ulubiona zabawka z dzieciństwa.
     Film, którego fabuła sprawia wrażenie interesującej. Aczkolwiek to co z pozoru wydaje się być intrygujące szybko przemienia się w coś niesłychanie banalnego, coś na co ciężko jest patrzeć i przy czym trudno jest wytrwać do końca. Trudno nazywać „Ouija” horrorem, bowiem niewiele wspólnego ma to z tytułami tworzącymi grozę. Twórcy myśleli najwyraźniej, że jak wyłączą kilka razy światło, zarzucą jakąś groźną mordą w otchłani ciemności lub po prostu zaczną mordować ludzi w dziwny sposób to tym samym zbudują jakąkolwiek grozę. I pewnie plan by się powiódł, gdyby nie fakt, że koniec historii zmierza w tak bardzo głupawym kierunku. Już od pewnego momentu można się domyśleć, że coś tutaj jest w tej opowieści nie tak. Nagle mamy twist sytuacyjny, który z założenia sprawić ma, że albo dostaniemy zawału, albo padniemy z wrażenia. Niestety, zadanie nie zostaje dobrze wykonanie, bo jedyne co wydarzenia generują to niekontrolowane napady chichotu. A jak jeszcze do sytuacji dołącza jedna z bohaterek, to już po prostu trąci dennym paranormalem. Innymi słowy, film White'a dłuży się niemiłosiernie, a zamiast straszyć to zanudza na śmierć. Szkoda, bo koncepcja całkiem fajna...

Oryginalny tytuł: Deliver Us from Hell | Reżyseria: Scott Derrickson | Scenariusz: Scott Derrickson, Paul Harris Boardman | Obsada: Eric Bana, Édgar Ramírez, Olivia Munn, Joel McHale, Sean Harris, Chris Coy | Kraj: USA | Gatunek: Horror, Kryminał
Premiera: 04 lipca 2014 (Świat) 04 lipca 2014 (Polska)
Ocena: 5/10

     Co wyjdzie z połączenia kina grozy z dość monotonnym kryminałem? Jakaś paranormalno- przyziemna sieczka lasująca mózg, a stworzona przez Derricksona. I pozostaje tylko pytanie, jak ktoś kto dał życie klimatycznemu „Sinisterowi” tworzy takiego średniaka, jak „Zbaw nas ode złego”.
     Dwóch policjantów na służbie. Trafiają w wir dziwacznych wydarzeń prowadzących do kobiety, która w ZOO wyrzuciła swoje dziecko do zagrody z lwami. Śledztwo, do którego dołącza nie taki święty ksiądz doprowadza do tajnej wojskowej misji i demonicznych zapisków.
     Kiedy wydaje nam się, że widzieliśmy już chyba wszystkie odsłony filmów o opętaniach i egzorcyzmach pojawia się coś takiego jak „Zbaw nas ode złego” i całkowicie przestawia nasz światopogląd. Świetny pomysł na fabułę poprowadzony w tak dramatycznie nijaki sposób, że zamiast się bać trzeba walczyć z chęcią zamknięcia oczu i zapadnięcia w głęboki sen. Powiązanie kryminalnych elementów z fabułą budzącą grozę oraz motywami wojskowymi nie do końca wydaje się tu sprawdzać. Bardziej to nuży niżeli rozbudza zainteresowanie, aczkolwiek trzeba przyznać, że jest kilka ciekawych scen, które zmrożą krew w żyłach. Jednakże, gdyby nie finałowa scena trudno byłoby nie uznać tego filmu za porażkę. Te kilkadziesiąt ostatnich minut jest naprawdę mocnych i na swój sposób przerażających, a także rozczulających. Wtedy następuje właśnie kumulacja naszych emocji. Do tego czasu musimy zawiesić na czymś oko i chyba właśnie po to wprowadzono postać księżulka o mrocznej przeszłości. Przystojny i tak bardzo męski totalnie przyćmiewa Erika Banę. Szkoda tylko, że jest to jeden z bardzo nielicznych plusów produkcji, bo choć udaje się tutaj stworzyć klimat tajemnicy i grozy, to jednak nie do końca można się na to złapać. Spodziewałam się czegoś lepszego. I to o wiele lepszego!

poniedziałek, 5 października 2015

1185. American Horror Story, aut. Ryan Murphy, Brad Falchuk


     Ogląda sobie człowiek „Glee” i nawet nie jest świadomy tego, że w umysłach ludzi, którzy stworzyli ten rozśpiewany serial młodzieżowy zrodzi się pomysł na całkowicie odmienną w swojej stylizacji produkcję. Ryan Murphy i Brad Falchuk wpadli na genialny pomysł i postanowili na popularny od zawsze strach. Tak narodził się dość niezwykły serial o tytule „American Horror Story”, który polscy widzowie śledzić mogli wraz ze stacją FOX. Pierwszą częścią tego przeboju jest „Murder House”, czyli swoista antologia najrozmaitszych opowieści z pograniczy grozy i psychozy.
     Bohaterami pierwszego sezonu jest rodzina Harmonów, która postanawia rozpocząć nowe życie w przepięknym domu w Los Angeles. Vivien i Ben (Connie Britton, Dylan McDermott) próbują odbudować swoje małżeństwo po jego zdradzie, więc nie zauważają problemów z jakimi zaczyna mierzyć się ich nastoletnia córka Violet (Taissa Farmiga). To właśnie ją odwiedza nastoletni Tate, który uczęszcza również na sesje terapeutyczne do jej ojca. Nikt nie jest świadom tego, iż chłopak od wielu lat jest duchem zamieszkującym nowy dom Harmonów. Jednakże nie jest to jedyny mieszkaniec z krainy umarłych. Okazuje się, że budynek ma dość makabryczną przeszłość, a każdy kto kiedykolwiek poniósł śmierć w jego murach pozostawał w nich na zawsze.
     Ten serial ma moc, moc straszenia w sprawdzowy sposób. Jednakże wszyscy dobrze wiemy, że choć metody na przestraszenie widza znane są już od bardzo dawna, to smak przy ich wykorzystaniu uzależniony jest jedynie od wizji twórców. Na szczęście Murphy i Falchuk pokazali nie raz przy „Glee”, że gust mają nie najgorszy, więc nie da się zwątpić w sukces kolejnego obrazu, który wyszedł spod ich ręki. Najgenialniejsza w całej tej produkcji jest oczywiście fabuła. Dwunastoodcinkowy sezon serwuje nam najrozmaitsze oblicza grozy. Każdy epizod przedstawia każdego kolejnego ducha zamieszkującego Murder House. Psychopatyczny zabójca, który morduje swoich kolegów ze szkoły; sławny lekarz gwiazd, któremu odbiło, gdy utracił dziecko; czy przepiękna gosposia zamordowana przez żonę swojego kochanka- te i jeszcze kilka innych dusz nawiedzają ten dom. Najfajniejszy jest jednak pomysł na wykorzystanie owych historii, bowiem to co podziało się z tymi ludźmi przed laty, ma teraz wpływ na obecnych mieszkańców. Twórcy sprawnie łączą wątki z przeszłości, z tym co dzieje się z bohaterami. Wystawiają na próby ich zdrowe zmysły, a także nadwątloną przez zdradę moralność, czy zdrowie fizyczne po poronieniu. Dom jakby znając tą przeszłość sprawia, że wciąż powraca i to z większą siłą, aż do całkowitego wyniszczenia. To wszystko bardzo ładnie się ze sobą łączy, niekiedy nawet wprowadzając kilka zwrotów w akcji, nie tylko poruszając nas do głębi, ale przede wszystkim siadając na naszą psychikę. I wszystko byłoby pięknie i wspaniale, gdyby skończyć całą historię makabrą. No, ale nie, scenarzyści musieli pchnąć opowieść o krok dalej czyniąc z nią jakąś dziwnie pokraczną opowiastkę o sile rodzinnej miłości. Czy może być coś dziwniejszego?
     Powiedzmy sobie szczerze, „American Horror Story” nie jest jakiś superstraszny, tylko najnormalniej w świecie psychiczny! Dlaczego tak twierdzę? Cała opowieść utrzymana jest w dość specyficznym klimacie. Podniszczone meble, zakurzone zakamarki, no i oczywiście różne pokraczne duchy, kryjące się w każdym kącie. Makabra wynosi się tutaj na wyższe wyżyny, w szczególności przy epizodzie „Spooky Little Girl”. Obrzydliwości... Szczęśliwie, jest to jeden taki odcinek, no... góra dwa, na cały sezon. Jednakże tak naprawdę, straszy się nas tutaj już na samym początku każdego spotkania z bohaterami serialu. Wszystko to wina openingu. Nie ma chyba bardziej niepokojącego wejścia niż tego do „American Horror Story”. Odstraszające obrazy w połączeniu z muzyką Ceasara Davily dają autentyczny koszmar wizualny dźwiękowy, który nie jest najtrafniejszych wyborem do usypiania nas w łóżkach. Czyni go to najbardziej masakrycznym z otwarć wśród seriali. Bardziej złowieszczy był chyba tylko kawałek z „Z Archiwum X”.
     Kolejnym atutem produkcji jest obsada. Wśród nazwisk mamy nie tylko Dylana McDermotta, Denisa O'Hara, czy Zachary'ego Quinto, ale przede wszystkim gwiazdę wielkiego formatu, wiekową, ale wciąż piękną Jessikę Lange. Nadaje temu show większego wymiaru. Ma w sobie coś takiego, co wzbudza w człowieku niepokój. Gdy zechce, potrafi nas przerazić na śmierć. Jest świetna w tym co robi, gra z wielkim zaangażowaniem i charyzmą, więc nie dziwne, że została wyróżniona za rolę Constance. Świetna rola bardzo dobrze zagrana. Takie światło tego serialu telewizyjnego. Nie tak całkiem zła jest też Connie Britton. Razem z McDermottem tworzyli bardzo zgraną parę i nie trudno było uwierzyć, że są małżeństwem. Oboje niewiele gorsi od Lange, a to już prawdziwa pochwała. Nie sposób nie wspomnieć tutaj też i młodym pokoleniu- Taissa Farmiga oraz Evan Peters, czyli dwa skrajne bieguny. Pierwsza to siostra znanej Very Farmiga, robiącej błyskotliwą karierę w podobnych produkcjach z pogranicza horroru i dramatu. Młoda Farmiga może jeszcze wiele zawojować w Hollywood, gdyż ma do tego predyspozycje. Idealnie odegrała rolę zagubionej dziewczyny tęskniącej za domem. Natomiast Peters tak jak Lange, gdy chce potrafi zaskoczyć i wystraszyć nie na żarty. Nic dziwnego, że dobrali ich w taką, a nie inną relację. Podsumowując obsada znakomicie dawała sobie radę w swoich rolach. Każdy był enigmatyczny, ale również i pełen energii co do swoich kreacji. Udało im się odtworzyć wszystko to, co zamierzone zostało.
     Długo wzbraniałam się przed „American Horror Story”. Serial w formie horroru i to jeszcze o duchach, to raczej nie jest coś po co chętnie człowiek sięga. Okazuje się, że Ryan Murphy wraz z Bradem Falchukiem odwalili kawał dobrej roboty. Po seansie pierwszego sezonu bardzo szybko zapomina się, że mieli cokolwiek wspólnego z musicalem dla młodzieży. Świetnie skomponowana fabuła produkcji, gdzie strach przeplata się ze wzruszeniem i humorem. Pełny wulgarności, czułości i obrzydliwości, a także niespotykanego dotąd klimatu, co czyni go naprawdę wyjątkowym obrazem. Szkoda jedynie, że coś co zaczyna się tak obiecująco i w gruncie rzeczy wpływa na psychikę widza kończy się w tak cukierkowy sposób. W pewien sposób zaskakujący, bo nie tego się człowiek spodziewa po ładowaniu do głowy podobnych okropieństw, ale bardziej zawodzi w tym aspekcie. Nie mniej, warto sięgnąć i odczuć choć odrobinę strachu.

Ocena: 7/10

Oryginalny tytuł: American Horror Story / Reżyseria: Ryan Murphy i inni / Twórca: Ryan Murphy, Brad Falchuk / Zdjęcia: Christopher Baffa, John B. Aronson, Michael Goi / Muzyka: James S. Levine / Obsada: Dylan McDermott, Connie Britton, Taissa Farmiga, Jessica Lange, Evan Peters, Denis O'Hare, Zachary Quinto, Lily Rabe, Frances Conroy, Sarah Paulson i inni / Kraj: USA / Gatunek: Horror, Akcja / Liczba odcinków: 12
Premiera: 05 października 2011 (FX) 12 listopada 2011 (FOX)

czwartek, 8 sierpnia 2013

1064. Obecność, reż. James Wan

Oryginalny tytuł: The Conjuring
Reżyseria: James Wan
Scenariusz: Chad Hayes, Carey Hayes
Zdjęcia: John R. Leonetti
Muzyka: Joseph Bishara
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera: 18 lipca 2013 (Świat) 26 lipca 2013 (Polska)
Obsada: Vera Farmiga, Patrick Wilson, Lili Taylor, Ron Livingston, Shanley Caswell, Hayley McFarland, Joey King, Mackenzie Foy, Kyla Deaver, Shannon Kook, John Brotherton, Sterling Jerins

     Ich sprawy pojawiają się na ekranach od bardzo wielu lat. Opowiadano już o rodzinie Smurlów z Pennsylvani, a także Lutzów mieszkających w domu w Amityville. Teraz, dzięki Jamesowi Wanowi („Piła”, „Naznaczony”, „Dead Silence”), światło dzienne ujrzała kolejna sprawa małżeństwa- Eda i Lorraine Warrenów, zawodowo zajmujących się badaniem zjawisk paranormalnych. „Obecność” to film o jednej z ich najbardziej wstrząsających spraw, jakie przyszło im prowadzić, a dotyczących siedmioosobowej rodziny Perronów, do których przyczepił się nadnaturalny twór.

wtorek, 7 maja 2013

1045. Paranormal Activity 4, reż. Henry Joost, Ariel Schulman

Seria: Paranormal Activity #4
Reżyseria: Henry Joost, Ariel Schulman
Scenariusz: Christopher Landon
Zdjęcia: Doug Emmett
Muzyka: brak
Premiera: 17 października 2011 (Świat) 19 października 2012 (Polska)
Obsada: Katie Featherson, Kathryn Newton, Matt Shively, Aiden Lovekamp, Brady Allen, Stephen Dunham, Alexondra Lee
Gatunek: Horror

    Gdy w 2007 roku zrobiło się głośno o tym filmie, wiedziałam, że jest to coś dla mnie. Film kręcony z pierwszej ręki, w dodatku o zjawiskach paranormalnych, jak dla mnie- idealna produkcja. Miałam nadzieję, choć z pewnością nie tylko ja, że „Paranormal Activity” Orena Peli będzie jednoepizodyczną przygodą. Niestety, po 5 latach wciąż przychodzi nam zapoznawać się z kolejnymi dziwacznymi tworami pozorowanymi na obraz sprzed lat. A co gorsza, twórcy chcąc się obłowić na znanej choć pozbawionej już jakiegokolwiek sensu historii przygotowują kolejny atak, na 2013 rok. Żenada.

piątek, 15 czerwca 2012

949. Paranormal Activity 3, reż. Henry Joost, Ariel Schulman

Reżyseria: Henry Joost, Ariel Schulman
Scenariusz: Christopher B. Landon
Zdjęcia: Magdalena Górka
Kraj: USA, Kanada
Gatunek: Horror
Premiera: 14 października 2011 (Świat) 21 października 2011 (Polska)
Obsada: Katie Featherston, Sprague Grayden, Chloe Csengery, Jessica Tyler Brown, Lauren Bittner, Christopher Nicholas Smith, Brian Boland, Dustin Ingram

    Cztery lata temu Oren Pelli wstrząsnął całym światem, kiedy na ekranach kin pojawiła się jego debiutancka produkcja o tytule „Paranormal Activity”. Film, którego przestraszył się sam Steven Spielberg, zrobił oszałamiającą furorę zarabiając o wiele więcej niż sama jego produkcja kosztowała. Dla fanów filmu jedno było pewne- to jeszcze nie koniec! Nie było więc zaskoczeniem, kiedy rok później przyszło nam zmierzyć się z kolejną częścią historii, choć za kamerą stanął ktoś inny. W kończącym się 2011 roku swoją premierę miał trzeci film z serii, dzięki któremu widz coraz głębiej zapada się w tę swoistą sagę, w której istotnym elementem są demony.
     Dwie siostry – Katie i Kristi (Katie Featherston, Sprague Grayden), odnajdują w jednej z szaf w rodzinnym domu pudło ze starymi filmami rodzinnymi. W domu Julii (Lauren Bittner), matki dwóch dziewczynek – Katie i Kristi (Chloe Csengery, Jessica Tyler Brown), zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wszystko zaczyna się od filmu nakręconego przez jej chłopaka, kamerzystę weselnego- Dennisa (Christopher Nicholas Smith). Na filmie tym, mężczyzna przypadkowo wyłapuje tajemniczą zjawę. Na przekór swojej dziewczynie postanawia zamontować kamery w całym domu, aby dowiedzieć się więcej o tym zjawisku. W tym samym czasie Kristi zaczyna mówić o swoim wymyślonym i tajemniczym przyjacielu Toby'm.

wtorek, 24 stycznia 2012

860. Paranormal Activity 2, reż. Tod Williams

Seria: Paranormal Activity #2
Reżyseria: Tod Williams
Scenariusz: Michael R. Perry, Christopher B. Landon, Tom Pabst
Zdjęcia: Michael Simmonds
Kraj: USA
Gatunek: Horror, Paradokumentalny
Premiera światowa: 20 października 2010
Premiera polska: 22 października 2010
Obsada: Sprague Grayden, Brian Boland, Molly Ephraim, Seth Ginsberg, Katie Featherston, Micah Sloat, Vivis Colombetti

    Wszyscy w świecie kina rozpamiętują ten wspaniały dzień, kiedy to pierwszy film początkującego reżysera i scenarzysta Orena Peli ujrzał światło dzienne. Jego produkcja „Paranormal Activity” w oszukańczy sposób przyciągała widzów do kin wzbudzając w nich prawdziwe emocje. Film tak się spodobał widowni, że postanowiono nakręcić jego kontynuację, która być może nie odniosła podobnego sukcesu, ale jest równie efektowna. Niestety, tym razem Peli został jedynie producentem filmu a reżyserię pozostawił Todowi Williamsowi („Drzwi w podłodze”). Ten jednak nie odbiegł tak bardzo od wizji Peliego zachowując jego klimat i sposób budowania napięcia. 
    Historia jest dość zagmatwana bowiem wydarzenia, które mają miejsce w filmie dzieją się przed tymi, które miały miejsce w filmie pierwszym. Poznajemy tutaj siostrę bohaterki poprzedniego filmu Katie (Katie Featherston) – Kristy (Sprague Grayden). Założyła ona rodzinę z Danem (Brian Boland) i wraz z nowonarodzonym synkiem Hunterem, a także córką Dana z poprzedniego małżeństwa – Ali (Molly Ephraim) zamieszkują przepiękny dom na przedmieściach. Jednakże sielanka wkrótce dobiega końca kiedy znać daje o sobie tajemnicza siła terroryzująca dom. Początkowo wszyscy podchodzą do wydarzeń sceptycznie dopóki nie dochodzi do tragedii.

sobota, 29 października 2011

818. Szpital "Królestwo" (sezon 1), reż. Craig Baxley

Oryginalny tytuł: Kingdom Hospital
Reżyseria: Craig Baxley
Scenariusz: Stephen King, Richard Dooling, Lars von Trier, Tabitha King
Zdjęcia: David Connell
Muzyka: Gary Chang, Hal Beckett
Kraj: USA
Gatunek: Horror, Komedia, Dramat
Premiera światowa: 03 marca 2004 na stacji ABC
Premiera polska: 06 maja 2005 na stacji TVP1
Liczba odcinków: 13
Obsada: Andrew McCarthy, Allison Hossack, Bruce Davidson, Jamie Harold, Sherry Miller, Diane Ladd, Jack Coleman, Julian Richings, Del Pentecost, Jodelle Ferland, Kett Turton



    W 2004 roku na ekranach amerykańskich telewizorów stacja NBC wypuściła serial, którego scenarzystą, a także producentem wykonawczym jest wzięty, znany i lubiany twórca powieści grozy – Stephen King. Ten osoby nikomu nie należy przedstawiać, dlatego też spodziewano się, że serial „Szpital Królestwo” bazujący na scenariuszu duńskiego mini-serialu Larsa Von Triera „Królestwo”, odniesie nie lada sukces. Pomimo tego, że reżyserii podjął się Craig R. Baxley, którego produkcje wykazują raczej poziom przeciętny, to jednak sama historia i klimat filmu jest charakterystyczny dla powieści Stephena Kinga. 
    Akcja serialu rozgrywa się w szpitalu „Królestwo” w Maine, który powstał na ruinach fabryki, w której przed 130 laty wybuchł pożar, zabijając niemalże wszystkie dzieci. Od pewnego czasu szpital nawiedzają trzęsienia ziemi, a wraz z nimi uwolnione zostają nieczyste siły. Wkrótce po szpitalu roznosi się plotka, że jest on nawiedzony. Lekarze, ale także i pacjenci pełni własnych dramatów życiowych i zawodowych zaczynają dostrzegać rzeczy niemożliwe. Jedna z częstych pacjentek szpitala- pani Druse (Diane Ladd), twierdząca, że jest medium, próbuje porozumieć się z duchami, które opanowały szpital. Zawierza jej pewien lekarz- dr Hook (Andrew McCarthy), który na własne oczy dostrzega ducha małej dziewczynki o imieniu Mary (Jodelle Ferland). Kiedy do szpitala trafia znany malarz- Peter Rickman (Jack Coleman), wszystko obraca się na korzyść szpitala, gdyż dzięki pomocy ducha o wyglądzie mrówkojada- Antubisa, stanowi teraz łącznik pomiędzy światem żywych, a światem umarłych. Wkrótce wszyscy będą musieli się zjednoczyć, aby zniszczyć zło, które chce uśmiercić wiele istnień znajdujących się w szpitalu „Królestwo”.

czwartek, 9 grudnia 2010

540. Paranormal Activity, reż. Oren Peli