NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mroźne klimaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mroźne klimaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lutego 2016

1201. Nienawistna ósemka, reż. Quentin Tarantino

      Reklamuje się go jako ósmy film samego mistrza, Quentina Tarantino. Sam twórca zapowiada, że po zakończeniu produkcji „Nienawistna ósemka” powstaną jeszcze jedynie dwa jego obrazy. Po gangsterskich porachunkach, po powrocie do wojennej przeszłości, po historiach o niewolnictwie, w których to wydobywał wszystko co najlepsze z obsady, przyszedł czas na nienawistnych westernowych bohaterów, którzy to nie zachwycają tak jak poprzednicy.
      Zbliża się zamieć śnieżna. Pomiędzy zaspami przemieszcza się dyliżans, którego celem jest dotarcie do Red Rock. W pojeździe tym jeden z najsłynniejszych łowców głów, John „Szubienica” Roth (Kurt Russell) a wraz z nim kobieta, za którą ma dostać 10 tysięcy dolarów. Na jego drodze staje inny sławetny łowca- Major Marquis Warren (Samuel L. Jackson), którego koń padł trupem z wycieńczenia, a do przewozu wciąż pozostało trzech martwych poszukiwanych. Chcąc schronić się przed trudnymi warunkami pogodowymi trafiają do Pasmanterii Minnie i tym sposobem wplatają się w nieoczekiwane, bardzo krwawe wydarzenia.
       Filmy Quentina Tarantino zawsze są przynajmniej dobre (choć osobiście doczepiłam się do „Kill Billa 2”). Jego passa trwa od wielu lat, bez względu na to, czy tworzy produkcje pełnometrażowe, czy krótkie obrazy. Ten człowiek sprawdza się zarówno w scenariuszach, w reżyserii, czy jako aktor- choć w tej ostatniej roli widujemy go niezwykle krótko. Cóż więc jest nie tak z „Nienawistną ósemką”, która pomimo swojej rewelacyjności w ogóle nie zachwyca, tak jak poprzednie tytuły? Oglądanie dotychczasowych filmów było prawdziwą przyjemnością, natomiast w tym przypadku... na pewnym etapie stało się męczarnią ciężką do przejścia. 
Jest przecież genialna historia, choć obłożona dość dziwnymi rozwiązaniami nawiązującymi m.in. do kingowego „Łowcy snów”. Momentami pojawia się zamiłowanie Tarantino do krwistych steków, rozlewu krwi i tak absurdalnych scen, jak chociażby wizualizacja spotkania Warrena z synem generała Smithersa, gdzie wciąż nie wiem, czy było to na serio, czy stanowiło jakiś wulgarny żart scenarzysty. Momentami jest faktycznie zabawnie i jest to miejsce na humor wywołujący salwę śmiechu na sali- bo przecież trudno się nie ryknąć śmiechem na widok każdego przyłożenia serwowanego Daisy, a przede wszystkim ciągu wydarzeń z dyliżansu zapoczątkowanego przez list. Momentami obraz wlecze się niemiłosiernie, zdecydowanie przynudzając, ale dając tym samym sposobność skupienia się na dialogach, a nie ma co ukrywać są one rewelacyjne. W tej kwestii Tarantino jest niemalże mistrzem, bo cóż z tego, że obraz jest w większości przegadany, skoro dyskusje bohaterów są niezwykle interesujące i tak świetnie nakręcają klimat...
     … klimat tak bardzo mroźny i surowy! Cudowne zdjęcia Richardsona, rewelacyjnych plenerów, gdzie śniegu mamy po kolana. To jedyny w moim życiu western, w którym więcej jest z syberyjskich mrozów niż pustynnego słońca. Jednakże to co najważniejsze jest w nim zachowane. Zimowa opowieść jest jak najbardziej w porządku, gdyż idealnie podsyca napięcie w tym filmie. Świetnie sprawia się tutaj charakteryzacja postaci, a Samuel L. Jackson ma chyba najfajniejszy kubraczek ze wszystkich. Brawo! Co tutaj jednak porywa najbardziej? Oj, zdecydowanie muzyka skomponowana przez świetnego Ennio Morricone. Ten człowiek jest po prostu niesamowity. Współpracował już z Tarantino przy okazji „Bękartów wojny”, wtedy jakoś pominięto go przy wszystkich możliwych muzycznych nominacjach do nagród. Teraz znowu ma szansę zabłysnąć, Złoty Glob już zgarnął i całkowicie zasłużenie. Motyw przewodni po prostu zwala z nóg! Tyle w nim nienawiści, że to aż boli. Reszta ścieżki muzycznej nie pozostaje na przeciętnym poziomie. Innymi słowy, film Quentina tym razem zachwyca również i muzycznie. 
      Świetne w tej produkcji jest to, że mistrzu angażuje do filmu same gwiazdy. Z Samuelem L. Jacksonem współpracował nie pierwszy raz, a człowiek ten po prostu... był całym tym filmem. Każda scena, która skupiała się na jego personie była rewelacyjna. Grał całym sobą, nie tylko ciałem, nie tylko głosem, ale również i własną twarzą. Stworzył naprawdę przekonującą i mocno zadziorną postać, której ciężko było nie polubić. To chyba kwestia poczucia humoru i inteligencji, bo tych rzeczy mu nie brakowało. Bardzo dobrze sprawował się on w duecie z Kurtem Russellem. Ten jako Szubienica zachwycał z każdą chwilą coraz bardziej. Mocno zaczął i równie mocno skończył. Aż trudno było poznać w nim słabo wyróżniającego się dotychczas Russella. Tym razem zabłysnął, niczym nowo rodząca się gwiazda. A z każdym przyłożeniem w stronę Jennifer Jason Leigh zyskiwał sympatię widza. Ta z kolei równie krnąbrna jak i reszta załogi. Intrygowała swoją osobą od pierwszej chwili, kiedy ujrzeliśmy ją na ekranie. Przywitała nas wielkim limem pod okiem i rasistowskim dowcipem, rozbrajając, choć też nie zyskując sympatii. Dobra rola, ale czy na miarę Oscara, do którego została wytypowana? Wątpliwe. Z tej obsady nagroda bardziej należy się Jacksonowi, ale niestety nie jest on kobietą, a w jego kategorii wszystkie typy już obsadzone. 
       Szkoda, że podsumowując osiągnięcie Quentina Tarantino, jakim jest „Nienawistna ósemka”, nie można użyć słowa „arcydzieło”. Szkoda, bowiem film miał świetne przesłanki, aby się nim stać. Tarantino napisał bardzo ciekawą historię, dołożył do tego genialne dialogi, stworzył w tym wszystkim pewnego rodzaju tajemniczość i udało mu się zbudować dobre napięcie. Angażując rewelacyjnych aktorów, uwydatniając w filmie ich największe walory i skupiając swoją uwagę na genialnym Samuelu L. Jacksonie również nie popełnił błędu. Do tego mamy niesamowity klimat, tak mroźnego filmu nie było od czasu „Everestu”. Co więc tutaj nie gra? Prawdopodobnie to, że sam twórca niepokornie wychwalał swój film wniebogłosy, podczas gdy obraz choć bardzo dobry- nie powala. 
 
Ocena: 8/10

Oryginalny tytuł: The Hateful Eight / Reżyseria: Quentin Tarantino / Scenariusz: Quentin Tarantino / Zdjęcia: Robert Richardson / Muzyka: Ennio Morricone / Obsada: Samuel L. Jackson, Kurt Russell, Jennifer Jason Leigh, Walton Goggins, Demián Bichir, Tim Roth, Michael Madsen, Bruce Dern, James Parks, Channing Tatum / Kraj: USA / Gatunek: Western
Premiera: 07 grudnia 2015 (Świat) 15 stycznia 2016 (Polska)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Książka #390: Zaczarowana zagroda, aut. Alina Centkiewicz, Czesław Centkiewicz

      Małżeństwo Centkiewiczów, Alina i Czesław, których połączyła miłość do polarnych klimatów, którzy odbyli 63 wspólne podróże i zakochali się w Antarktydzie oraz Arktyce. Od jakiegoś czasu urzędujący na cmentarzu na Powązkach, ale ich mroźna twórczość wciąż jest żywa. Pingwiny z „Zaczarowanej zagrody”, które zachwyciły wszystkich powracają w nowym wydaniu z całkiem nowymi ilustracjami przygotowanymi przez Agnieszkę Żelewską.
      Wybrzeże Antarktydy i grupa polarników pod wodzą profesora Dobrowolskiego. Zaciekawieni badacze chcą poznać trasę wędrówki zaprzyjaźnionych pingwinów więc wpadają na pomysł oznaczenia ich, aby inni badacze dawali im znać, gdy tylko małe ptaki do nich zawitają. Po kolei wyłapują je i umieszczają w lodowej zagrodzie, aby następnego dnia rozpocząć znaczenie. Kiedy budzą się o poranku z zaskoczeniem zauważają, że wszystkie pingwiny, poza jednym, zniknęły.
      Książeczka dla dzieci, która weszła do kanonu lektur szkolnych dla ośmiolatków, czyli uczniów II klasy szkoły podstawowej. Nieskomplikowana fabuła prezentująca ekipę pasjonatów prowadzącymi badania nad zwierzętami polarnymi, ich zachowaniem oraz instynktem. Bardzo prosta w swoim przekazie, udowadniająca, że nawet pingwiny są rozumnymi istotami o pewnych swoich przyzwyczajeniach. Tytułowa zagroda, z której znikają zwierzęta- nie wydaje się być czymś spektakularnym. Pomimo jej zagadkowych mocy, oczywistym jest, że jej magiczne zdolności oscylują wokół poziomu zerowego. Jednakże... intryguje motyw zniknięcia zwierząt. Wyparowały? Ktoś je porwał? A może w jakiś niezwykły sposób znalazły drogę ucieczki? Nawet wtedy kiedy polarnicy podnieśli poprzeczkę, czyli jej mury. Morał z tej historii płynie jeden i w zasadzie jest to dość zabawne w całej tej opowieści- nie należy lekceważyć pingwinów! O tym jednak przekonały się dzisiejsze dzieciaki, które przed zapoznaniem się z „Zaczarowaną zagrodą” obejrzały już wszystkie filmy z serii „Madagaskar”, czy też odcinki serialu „Pingwiny z Madagaskaru”. Tylko podkreślają one prawdę zawartą w prozie państwa Centkiewiczów, że ci ptasi panowie w smokingach zdecydowanie potrafią zaskoczyć i wykazywać się ponadprzeciętną inteligencją.
      Całość historii spisana jest w prosty sposób, aby mogła trafić do najmłodszych czytelników. Wydanie gwarantuje dużą czcionkę, dzięki temu żadne z nas, ani naszych maluchów nie popsuje sobie wzroku. Idealna do treningu czytania, a także do wzniecenia miłości do pingwinów. W szczególności, że całość oprawiona jest cudownymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej. Prace swoje wykonała głównie w mroźnych odcieniach, wykorzystując niebieskości, biele i szarości. Natomiast bardzo kanciaste postaci pingwinów jedynie nadają charakteru całości. Co prawda, poza Elegancikiem żaden się zbytnio nie wyróżnia, ale już sam zamysł ich stworzenia, ich wizualność idealnie trafia do czytelnika, w szczególności, że ilustracje prezentują je w codziennych zachowaniach.
      Książka Centkiewiczów nie jest czymś porywającym. Nie zachwyca treścią, ale z pewnością intryguje wyglądem. „Zaczarowana zagroda” oferuje dość zwykłą opowieść o niespotykanym zwrocie akcji, ale przede wszystkim prezentującą uroki polarnego życia. Wyglądem zainteresuje każdego, bowiem nowe wydanie charakteryzuje się naprawdę mroźnym klimatem, a także czytelną treścią. Zdecydowanie jest to lektura, którą można poczytać swojemu dziecku, ale które i ono poczyta sobie samo. Czy jednak ulegnie mroźnej fascynacji pingwinami? To już tylko kwestia indywidualnych preferencji.

Ocena: 4/6
Recenzja dla wydawnictwa Nasza Księgarnia!
nk.com.pl


Tytuł oryginalny: Zaczarowana zagroda / Ilustracje: Agnieszka Żelewska / Wydawca: Nasza Księgarnia / Gatunek: dziecięca / ISBN 978-83-10-13005-1 / Ilość stron: 32 / Format: 200x250mm
Rok wydania: 1962 (wydanie I), 2016 (nowe wydanie)

Premiera: 27. stycznia 2016

czwartek, 17 września 2015

1183. Everest, reż. Baltasar Kormákur

     Najwyższy szczyt świata, o którego zdobyciu marzy chyba każdy himalaista. Everest nazywany również Dachem Świata od lat stanowi wyzwanie fizyczne i psychiczne dla każdego człowieka, który chce się z nim zmierzyć. Kiedyś wejście na szczyt wydawało się niemożliwością, teraz najbardziej doświadczeni zarabiają na doprowadzaniu ludzi na szczyt, na szczyt gdzie zaczyna się umieranie. Islandzki reżyser, Baltasar Kormákur, postawił nie lada wyzwanie przed aktorami, a także sobą samym, gdyż kręcenie „Everestu” okazało się być ekstremalnym przeżyciem.
     Film opowiada historię grupy himalaistów, których wyprawa na ośmiotysięcznik w 1996 roku okazała się być najtragiczniejszą w dziejach. Ekipie doświadczonych wspinaczy przewodzi Rob Hall (Jason Clarke), który wraz ze swoimi przyjaciółmi prowadzi firmę oferującą komercyjne wspinaczki na Everest. Przed nimi czterdzieści dni przygotowań dla ciała i umysłu, aby mogli zmierzyć się z największym swoim wyzwaniem w życiu.
     Ekspedycja, która od pierwszych chwil zapiera dech w piersi. Jeżeli ktokolwiek słyszał zapowiedzi filmu oczywistym było, że nie wszyscy wrócą cało z Everestu. Czy jednak warto zapoznawać się z całą historią wyprawy przed seansem? Wydaje się to zbyteczne, gdyż wówczas doświadczać będziemy więcej emocji i zaskoczeń. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, przedstawia bowiem zwykłą historię o niezwykle odważnych i silnych ludziach. Wejście na najwyższy szczyt świata jest nie lada wyzwaniem, więc trzeba mieć w sobie moc, aby chociaż pomyśleć o samym podejściu. Ekstremalne warunki na himalajskim szczycie i w drodze na niego wcale nie ułatwiają wyprawy. Rozrzedzone powietrze, przeraźliwe zimno i niekorzystne warunki pogodowe, sprawiają, że bohaterowie przełamują swoje własne bariery, które stawia przed nimi ich organizm, czy umysł. Wejście do Strefy Śmierci to nie tylko sprawa psychiki, ale również umiejętności zapanowania nad swoim ciałem, a w wielu przypadkach zrozumieniu sygnałów, które nam przesyła. Trzeba więc znać własne możliwości, trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. Tragedia wyprawy Halla polega na chęci przełamania własnych słabości, jak w przypadku Douga, dla którego była to trzecia i ostatnia próba podejścia do góry. Przykre było jednak to, że takie sytuacje przyczyniły się do niefortunnych zwrotów akcji, w których śmierć odniosło kilku wspaniałych ludzi. Zaskoczeniom nie było jednak końca, gdy spisani na straty, uznani za zmarłych, cudem dotarli do bazy- co prawda z licznymi odmrożeniami, ale jednak.

     Dramaturgia opowieści to nie tylko wydarzenia na Evereście, ale również osobiste historie poszczególnych bohaterów. Świetnie zbudowana relacja Roba i Jan, niezwykle wzruszające rozmowy tych dwojga, które mogliśmy usłyszeć dzięki odwzorowaniu prawdziwych nagrań udostępnionych przez Helen Wilton- opiekunkę faktycznej wyprawy. W tych rolach wspaniali Jason Clarke i Keira Knightley. Pierwszy pokazał czym jest odwaga, przyjaźń. Był zdolny do rzeczy, których odmawiali inni. Trwał dzielnie przy przyjaciołach, pomimo najgorszych warunków pogodowych, walcząc ze swoimi słabościami nie przestawał wspierać innych. Rewelacyjna postać. Przełamywanie stereotypów, jakoby zwykły człowiek nie miał szansy zdobyć ośmiotysięcznika, trzecie podejście ze strony Douga Hansena- tu nie gorszy John Hawkes. Odwaga i wytrwałość. Pierwsza kobieta na świecie, która chciał zdobyć siódmy najwyższy szczyt świata, czyli Yasuko Namba- grana przez Naoko Mori. Postać, której nie poświęcono aż tyle uwagi, w jej przypadku chodziło jedynie o zdobycie góry i jednocześnie uznania towarzyszy. Ciekawą postacią okazał się być Scott Fischer, mocno nieprzewidywalną. Odnalazł się w tej roli Jake Gyllenhaal, idealnie pasuje go jego osobowości. Niefrasobliwy, zdecydowanie lubiący się popisywać i nie robiący sobie nic z zagrożenia skrywającego się u podnóża góry. Można by wręcz stwierdzić, że cechowała go niemała głupota, ślepo dążył do celu nie patrząc na nic.

     Cudowność produkcji Kormákura nie polega na maltretowaniu ekipy filmowej mroźnymi warunkami u podnóża Everestu, ale na pięknie ukazanym w niesamowitych zdjęciach. Genialne ujęcia góry pokazujące jej majestatyczność, urok, ale też i grozę. Wspaniale zabielone śniegiem widoki, na które można by patrzeć godzinami, a dzięki seansie w IMAX można było dodatkowo poczuć te emocje towarzyszące bohaterom filmu. Ośnieżone zbocza, piękne skamieniałości, rewelacyjne przepaści, groza zbliżającej się burzy, uderzenie lodowatego powietrza i śnieżyca... cudownie mroźny klimat, od którego aż włos jeży się na karku. Piękny w swojej prostocie. A do tego jeszcze ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Dario Marianelli idealnie wpasowująca się w klimat, podtrzymująca napięcie w sytuacjach budzących grozę, wyciskająca łzy przy większych dramatach. Innymi słowy rewelacyjna, budząca zachwyt oprawa wizualno-muzyczna. 

     „Everest” to niesamowity obraz największego himalajskiego wzniesienia budzącego trwogę, szacunek i zachwyt. Wielu śmiałków próbowało dotknąć wierzchołka świata, nielicznym się to udało. Produkcja ukazuje pasję do ekstremalnych wspinaczek górskich, ludzką odwagę w przezwyciężaniu własnych słabości, ale również to jak kilka niefortunnych decyzji na szczycie może doprowadzić do zguby wielu ludzi. Uzmysławia, że góry typu Everest rządzą się swoimi prawami, żyją własnym życiem i nie należy z nimi zaczynać. Z uwagi na niezwykłe zdjęcia prezentujące majestat góry, a także trudy związane ze wspinaczką warto obejrzeć ten film w IMAX, a może nawet i w kinie oferującym szersze spektrum wrażeń. Bowiem do pełnych emocji brakowało tylko kilku płatków śniegu na twarzy i mroźnego porywu powietrza, aby poznać cały ból towarzyszący bohaterom, ale również i ekipie filmowej.

Ocena: 8/10

Film obejrzałam w ramach zaproszenia od IMAX!


http://www.cinema-city.pl/imax



Oryginalny tytuł: Everest / Reżyseria: Baltasar Kormákur / Scenariusz: Simon Beaufoy, William Nicholson / Zdjęcia: Salvatore Totino / Muzyka: Dario Marianelli / Obsada: Jason Clarke, Josh Brolin, John Hawkes, Michael Kelly, Sam Worthington, Jake Gyllenhaal, Keira Knightley, Robin Wright, Emily Watson / Kraj: USA, Wielka Brytania, Islandia / Gatunek: Przygodowy, Thriller

Premiera: 02 września 2015 (Świat) 18 września 2015 (Polska)

sobota, 15 lutego 2014

1108. Zimowa opowieść, reż. Akiva Goldsman

Oryginalny tytuł: Winter's Tale
Reżyseria: Akiva Goldsman
Scenariusz: Akiva Goldsman
Na podstawie: powieści Marka Helprina „Zimowa opowieść”
Zdjęcia: Caleb Deschanel
Muzyka: Hans Zimmer, Rupert Gregson-Williams
Kraj: USA
Gatunek: Melodramat, Fantasy
Premiera: 13 lutego 2014 (Świat) 14 lutego 2014 (Polska)
Obsada: Colin Farrell, Jessica Brown Findlay, Russell Crowe, Jennifer Connelly, William Hurt, Mckayla Twiggs, Ripley Sobo
    Jak żyć, gdy na ekranie kinowym pojawia się podobna produkcja. Jak to przetrwać, kiedy walentynkowy seans udaje się w całkiem odwrotnym kierunku. Akiva Goldsman, który dotychczas był sprawcą scenariuszy do „Jestem legendą”, czy „Piękny umysł” po raz pierwszy staje w roli reżysera. I to nie przy byle jakim filmie, bo w końcu „Zimowa opowieść” jest ekranizacją jednej z powieści Marka Helprina będącej kwintesencją nurtu realizmu magicznego. Jednakże produkcja szybko udowadnia, że chaos tematyczny, który w niej panuje, może być bardzo ciężkostrawny i niekoniecznie musi przysporzyć jej pozytywnych opinii.

piątek, 7 lutego 2014

1105. Syberiada polska, aut. Janusz Zaorski

Oryginalny tytuł: Syberiada polska
Reżyseria: Janusz Zaorski
Scenariusz: Michał Komar, Maciej Dutkiewicz
Na podstawie: powieści Zbigniewa Domino „Syberiada polska”
Zdjęcia: Andrzej Wolf
Muzyka: Krzesimir Dębski
Kraj: Polska
Gatunek: Dramat historyczny
Premiera: 18 lutego 2013 (Świat) 22 lutego 2013 (Polska)
Obsada: Adam Woronowicz, Sonia Bohosiewicz, Paweł Krucz, Marcin Walewski, Natalia Rybicka, Jan Peszek, Agnieszka Więdłocha, Andrey Zhurba, Igor Gnezdilov

Data wydania DVD: 09. października 2013
Wydanie: DVD z książką
Dystrybutor: Kino Świat
Dodatki: zwiastun filmu, wywiady, making of filmu, teledysk: Anna Wyszkoni i Piotr Cugowski, making of teledysku

     W polskiej kinematografii są takie filmy, który każdy Polak powinien znać. Bez względu na to czy są to ekranizacje lektur, czy przeniesienie polskiej historii, niezbędny jest seans, aby zapoznać się z duchem patriotyzmu i spolszczyć nasze korzenie. Niektóre filmy wypada obejrzeć, innych po prostu nie da się oglądać. Ostatnimi czasy w polskim kinie panuje moda na obrazy o polskości i uległ jej również i Janusz Zaorski dotychczas słynący z subtelnego kina nagradzanego Złotymi Lwami. I wtedy przydarzyła się „Syberiada polska”, czyli interpretacja własna powieści Zbigniewa Domino wzorowana na jednym z ważniejszych wydarzeń w polskiej historii- zesłania na Syberię.

wtorek, 6 listopada 2012

993. Przetrwanie, reż. Joe Carnahan

Oryginalny tytuł: The Grey
Reżyseria: Joe Carnahan
Scenariusz: Joe Carnahan, Ian Mackenzie Jeffers
Na podstawie: opowiadania Iana Mackenzie Jeffersa „Ghost Walker”
Zdjęcia: Masanobu Takayanagi
Muzyka: Marc Streitenfeld
Kraj: USA 
Gatunek: Thriller, Akcja, Dramat
Premiera: 27 stycznia 2012 (Świat) 23 marca 2012 (Polska)
Obsada: Liam Neeson, Dallas Roberts, Frank Grillo, Dermot Mulroney, Nonso Anozie, Joe Anderson, Ben Bray, James Badge Dale

    Gdzie okiem nie sięgnąć otaczają nas zaspy śnieżne. Wiatr bezlitośnie chłosta nam twarz śniegiem. Dodajmy do tego katastrofę lotniczą i stado wilków na horyzoncie tylko czekających na to, aby dać nam popalić za wtargnięcie na ich terytorium. Pełny śnieżnej bieli i krwistej czerwieni obraz prezentuje nam Joe Carnahan(„Drużyna A”), w swoim najnowszym i pełnym grozy filmie „Przetrwanie”, będącym ekranizacją opowiadania autorstwa Iana Mackenzie Jeffersa.
     Grupa mężczyzn, kumpli z pracy, wylatuje z Alaski do domu. Niestety, dochodzi do katastrofy, w wyniku, której część ekipy ginie. Przed ocalonymi kolejny test, muszą przetrwać mroźny klimat Alaski i spróbować przeżyć. Jednakże śnieg i mróz to ich najmniejszy problem, bowiem w pobliżu czai się wataha wilków traktująca ich jako zagrożenie, które pojawiło się blisko ich gniazda. Przed szereg wysuwa się Ottway (Liam Neeson), który posiadając umiejętności przetrwania zna tok rozumowania stada. Nikt nie wie, że mierzy się on ze swoim własnym demonem- stratą swojej ukochanej żony.

wtorek, 19 kwietnia 2011

768. Frozen, reż. Adam Green

Reżyseria: Adam Green
Scenariusz: Adam Green
Zdjęcia: Will Barratt
Muzyka: Andy Garfield
Kraj: USA
Gatunek: Thriller
Premiera światowa: 24 stycznia 2010
Premiera polska: brak danych
Obsada: Emma Bell, Kevin Zegers, Shawn Ashmore



     Twórca pamiętnego i kontrowersyjnego filmu „Topór” – Adam Green, ponownie w natarciu. Tym razem swoją uwagę skupia nie na zagrożeniu ze strony psychopatycznego mordercy, ale na bardziej realnym i przerażającym zjawisku, którego każdy się obawia jadąc wyciągiem krzesełkowym. W filmie „Frozen” łączy nie tylko trzymający w napięciu thriller, ale także elementy psychologiczne tworząc tym samym wstrząsający a zarazem przejmujący film.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

255. Holiday, reż. Nancy Meyers

Oryginalny tytuł: The Rite
Reżyseria: Nancy Meyers
Scenariusz: Nancy Meyers
Zdjęcia: Dean Cundey
Muzyka: Hans Zimmer
Kraj: USA
Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera światowa: 05 grudnia 2006
Premiera polska: 22 grudnia 2006
Obsada: Cameron Diaz, Kate Winslet, Jude Law, Jack Black, Eli Wallach, Edward Burns, Rufus Sewell

    Iris, która pracuje w jednej z redakcji w Anglii, jest nieszczęśliwie zakochana w swoim współpracowniku, Jasperze. Pewnego dnia, gdy dowiaduje się, że zaręczył się on z inną współpracownicą, załamuje się. W tym samym czasie Amanda, amerykańska producentka trailerów do filmów, zrywa ze swoim chłopakiem i jedyne czego pragnie to zniknąć. Szuka w internecie wymarzonego miejsca na wakacje. Znajduje dom Iris i idzie z nią na układ. Wymienią się domami. Iris więc podekscytowana wyjeżdża do Los Angeles, gdzie poznaje prawdziwe sławy, a Amanda poznaje uroki  wiejskiego życia.
Plusy:
-    świetny pomysł. W końcu coś oryginalnego i nie skopiowanego z żadnej książki ani z życia. I w dodatku realizacja jest bardzo udana :)
-    humor. Było wiele sympatycznych i prześmiesznych sytuacji :) już sam pomysł jest trochę zabawny. Najbardziej podobało mi się to jak Amanda próbowała płakać, bo cierpi ona na niepłakanie. Nawet chłopaka rzuciła bez uronienia łzy. Więc starała się to zmienić. Podobała mi się również scena, w której Iris rozmawiała przez telefon ze swoim bratem Grahamem i Amandą jednocześnie :D co było w tym śmiesznego, a no to, że przekazywała im informacje od drugiej osoby, a w pewnym momencie, gdy domyśliła się, że jej brat przespał się z Amandą, wypaliła "Nie mogę uwierzyć, że przespałeś się z kobietą, która mieszka w moim domu!" a na to Amanda "wciąż tu jestem". I znowu przełączyła, a przynajmniej tak myślała i nawrzucała Grahamowi, a tu znowu Amanda "tak... to nadal ja". Myślałam, że się popłaczę ze śmiechu :)
-    wzruszenie. Podobał mi się pomysł umieszczenia znanego scenarzystę, którego poznała Iris.  Arthura Abbotta. Facet nie należał do najmłodszych, a Iris się nim zainteresowała, tzn. pomagała mu. Popłakałam się, gdy za namową Iris Arthur poszedł na imprezę na jego cześć. Otworzyli drzwi i wtedy wszyscy zobaczyli, że ogromna sala wypełniona jest po brzegi. I mina Arthura. No po prostu mnie to poruszyło :) chociaż to tylko film, ale można sobie uzmysłowić co czują starzy reżyserzy, scenarzyści, dla których przychodzi tak dużo ludzi, żeby uczcić ich pracę. Coś pięknego. Bardzo podobała mi się również scena, w której Amanda przyszła z niespodzianką do Grahama i poznała jego dwie małe córki. Podobało mi się, że od razu tak ciepło ją przyjęły. Wzruszające.
-    znane osobistości. Właściwie to chodzi mi o jedną ;P Dustin Hoffman. Jak wszyscy wiemy, grał on w filmie "Absolwent". Iris poznała Miles`a a on podkłada muzykę do filmów. Poszli wypożyczyć coś z wypożyczalni. Miles zaczął się wygłupiać i co wziął jakąś kasetę to nucił muzykę z danego filmu. Gdy wziął do ręki "Absolwenta" i zaczął nudzić, nagle w wypożyczalni znalazł się Dustin Hoffman :) świetny pomysł moim zdaniem, żeby go obsadzić akurat w tym momencie.
-    obsada. Według mnie wszyscy grali rewelacyjnie. Jack Black był jak zawsze zabawny :) Cameron Diaz i Kate Winslet rewelacyjne. Jude Law urzekający, a Eli Wallach grający Arthura Abbotta był powalający. Starsi mężczyźni zawsze są świetny, bo pomimo swojego wieku także mogą być czarujący ;)
Ulubiona scena:
-    Amanda próbująca płakać.
-    Amanda z wizytą u Grahama
-    Arthur Abbott z Iris na spotkaniu scenarzystów
Moja opinia:
    Film był bardzo przyjemny dla oka i dla ucha. Było to coś niesamowitego. Ani przez chwilę się nie nudziłam. Film podobał mi się pod każdym względem i z pewnością mogę go polecić każdemu :)