NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino polskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino polskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

1250. Atak paniki, reż. Paweł Maślona

     Kiedy 4 lata temu oglądałam argentyńskie „Dzikie historie” wydawało mi się, że nikt nie jest w stanie lepiej przedstawić agresji w człowieku niż Damián Szifrón. Film sympatię krytyków, a także i moją. Teraz polski młody reżyser zainspirowany tamtym scenariuszem tworzy podobny przebój kinowy tym razem skupiając się na panice. „Atak paniki” jako jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku w końcu doczekał się swojej premiery na DVD i Blu-Ray. Teraz każdy z nas może popanikować razem z bohaterami tej zakręconej, spanikowanej historii.
Źródło: Galapagos Films

     Małżeństwo (Artur Żmijewski, Magdalena Segda) wraca z urlopu w Egipcie w towarzystwie trupa na pokładzie samolotu. Ich syn (Olaf Marchwicki) upala się wraz z przyjaciółmi i wycina numer jednemu maniakowi gier komputerowych (Barłomiej Kotschedoff). Ten z kolei próbuje uratować swoje cybernetyczne imperium z matką za sterami myszki i klawiatury, bo on sam obsługiwać musi jedno z wesel. Panna młoda (Julia Wyszyńska) jest w ciąży, a jej nowy mąż (Grzegorz Damięcki) gdzieś znika. Pewnie rozmyśla nad swoim pożegnaniem ze swoją byłą żoną (Magdalena Popławska), kiedy to zabrał ją na obiad pod pretekstem podpisania papierów rozwodowych. Na dłuższą chwilę przed weselem dawna przyjaciółka (Aleksandra Pisula) panny młodej próbuje ukryć swoją prawdziwe zajęcie, nie wytrzymując presji pakuje torbę i ucieka.

     Bardzo łatwo przyrównywać „Atak paniki” do „Dzikich historii”, w końcu jest to podobny zamysł fabularny i w dodatku podobnej formie. Cały film poszatkowany jest na kilka elementów, historii, które w odróżnieniu od argentyńskiego hitu przeplatają się wzajemnie, wiążąc bohaterów ze sobą, a nie stanowią sześciu sekwencji zaczynających się jedna po drugiej. Oczywiście, że nie w każdym przypadku wiadomo jak łączą się bohaterowie, w zasadzie to niekiedy w jednej historii znajdzie się kilku bohaterów z poprzednich, a innym razem jeden z nich pojawi się w kilku. Początkowo jednak twórcy zachowują ten sekret dla siebie. Zaskakują innymi rozwiązaniami, które zdecydowanie są mocno abstrakcyjne, ale niekoniecznie niemożliwymi do wydarzenia się. 
Źródło: Galapagos Films

     W końcu rzadko spotykane są podobne przypadki w samolotach jakiej doświadczyło małżeństwo wracając z urlopu. Aczkolwiek już powód, dla którego ma to miejsce wydaje się już bardziej przyziemny i łatwiejszy do zrozumienia dla każdego kto pracuje. Najbardziej zadziwiająca i bardzo na czasie jest opowieść o graczu komputerowym, tak bardzo poświęconemu swojej pasji, tak bardzo uzależnionemu, że agresja aż z niego kipi. Wielka kulminacja następuje na weselu i o dziwo wzbudza chyba najwięcej emocji. Chociaż... jest jeszcze historia małżeństwa w separacji, które ostatecznie ma się rozejść. Jest to przede wszystkim rewelacyjnie zagrana sekwencja, króluje tutaj Magdalena Popławska, która stworzyła bardzo realną, znerwicowaną postać. Cudownie się patrzy na jej emocje, bo zaraża nas nimi i aktualnie zaczynamy kobiecie współczuć. Niesamowicie charyzmatyczna rola. Najdurniejszym z epizodów jest ten dotyczący upalenia się dzieciaków, w zasadzie najmniej interesujący i chyba sami twórcy byli tego świadomi, bo temu wątkowi poświęcili najmniej uwagi. Zdecydowanie za mało emocji wywołują również fragmenty z internetową gwiazdką porno. Szkoda, bo potencjał był przeogromny. Fajne jest jednak to, że każda z tych sytuacji popycha człowieka na skraj wytrzymałości. Przy takim uderzeniu napięcia wiele osób potrafi wybuchnąć. W szczególności, gdy jest się na ślubie w zaawansowanej ciąży i istnieje obawa o poród w trakcie. Nie ma tutaj jednak takich absurdów, na które aż podśmiewujemy się z poddenerwowania. Nie ma takich sytuacji, w obliczu których śmialibyśmy się z niedowierzania. Zdecydowanie nie jest to tak hardkorowe, jak w przypadku „Dzikich historii”, a można było bardziej podkręcić klimat. 
Źródło: Galapagos Films

     Sporym problemem prawdziwego zaangażowania się w akcje jest aktorstwo. Twórcy nie do końca poradzili sobie z nagromadzeniem takiej ilości postaci w jednym filmie. Trzeba się postarać i uczynić je na tyle wyrazistymi, aby nie zaginęły w tłumie. W tym przypadku wyróżnia się jedynie wspomniana wcześniej kreacja Magdaleny Popławskiej. Nic dziwnego, że została wyróżniona za tę rolę, w pełni zasłużenie. Jednakże wszelkie zachwyty nad Bartłomiejem Kotschedoffem dla mnie są bezsensowne. Owszem, miał bardzo ciekawą kreację, ale tak jak w przypadku Aleksandry Pisuli mam wrażenie, że był aż nadto przejaskrawiony. Zdecydowanie nie wypadało to naturalnie, nie było w tym większego realizmu, który można by odnaleźć w każdym z nas.

     Początkowo miałam nadzieję, że chociaż formatem „Atak paniki” przypominać będzie argentyńską produkcję. Szybko jednak pojęłam zamysł twórców i przeszłam nad tym do porządku w pełni koncentrując się na filmie. Przyznam się jednak, że takie przeplatanie różnych wątków, które nie są ulokowane w tym samym czasie, i mam tutaj na myśli przynajmniej kilka dni, a nie kilka miesięcy, może doprowadzić do sporej konsternacji i rzeczywistego zagubienia w czasie. Jedyne co jesteśmy w stanie doprecyzować, to czy coś działo się przed tym wydarzeniem, czy po. Jednakże w sytuacji małżeństw w kontakcie z synem... u mnie nastąpiła czarna dziura w próbie ulokowania w czasie tej imprezy, a w zasadzie to ich podróży samolotem, a może... tak, takie zagubienie mi towarzyszyło u końca tego seansu. Nie mówiąc już o wielkim finale, który stanowił ogromny zlepek finałów wszystkich historii i nie było to finałem na miarę kina nolanowskiego, niestety. Był to finał na miarę „O rety! Zaraz mi głowa eksploduje!”. Oczopląs gwarantowany... Wkradł się tutaj zbędny chaos, który pozostawia w myśli to co się obejrzało, ale z drugiej strony ma się ochotę wypchnąć go z odmętów pamięci.
Źródło: Galapagos Films

     Najnowsza produkcja Pawła Maślony to coś nowego w polskiej kinematografii. Oczywiście, antologii próbowało wcześniej już bardzo wielu twórców, ale niewielu podeszło do tego tak ambitnie chcąc przekazać prawdziwy problem. „Atak paniki” nie jest filmem wyjątkowym, ale z pewnością zachwyca pod pewnymi względami. Nie trąci banalnością, zaskakuje, a momentami nawet rozśmiesza swoją durnością. Niestety, nie jest to film dla każdego, jak już przekonałam się patrząc na mojego męża. Nie do każdego trafić musi tak chaotyczna i agresywna forma przekazu. Pewnym jest jednak, że dzięki temu na długo pozostaje w pamięci, bo w końcu jest to coś innego, coś świeżego w naszym polskim kinie.

Ocena: 8/10
Recenzja filmu DVD „Atak paniki” - dystrybucja Galapagos Films

Oryginalny tytuł: Atak paniki / Reżyseria: Paweł Maślona / Scenariusz: Paweł Maślona, Bartłomiej Kotschedoff, Aleksandra Pisula / Zdjęcia: Cezary Stolecki / Muzyka: Radzimir Dębski / Obsada: Artur Żmijewski, Dorota Segda, Olaf Marchwicki, Bartłomiej Kotschedoff, Julia Wyszyńska, Grzegorz Damięcki, Magdalena Popławska, Aleksandra Pisula / Kraj: Polska / Gatunek: Dramat, Komedia
Premiera kinowa: 17 sierpnia 2017 (Świat) 19 stycznia 2018 (Polska)
Premiera DVD: 06 czerwca 2018

czwartek, 21 grudnia 2017

1243. Za niebieskimi drzwiami, reż. Mariusz Palej

     Dobrego fantasy w polskiej kinematografii nie było od lat. Można wspominać „Starą baśń”, „Wiedźmina”, czy „Przyjaciela wesołego diabła”, które nie grzeszyły efektownością, ale coś ze sobą niosły. O dziwo, większość to ekranizacje powieści i nie inaczej jest w przypadku „Za niebieskimi drzwiami”. Produkcja w reżyserii debiutującego Mariusza Paleja, to nic innego jak adaptacja bestsellerowej powieści Marcina Szczygielskiego. Tak bestsellerowej, że niektórzy usłyszeli o niej dopiero na etapie powstania filmu.
Źródło: Galapagos Films
     Młody chłopak imieniem Łukasz (Dominik Kowalczyk) wyjeżdża z mamą (Magdalena Nieć) na upragnione wakacje. Podczas podróży ulegają wypadkowi, na skutek którego trafiają do szpitala. Mama ani myśli się budzić, natomiast jej ukochany syn wiernie trwa przy jej boku. Tak jednak nie może dłużej być i chłopiec trafia pod opiekę swojej ciotki- Agaty (Ewa Błaszczyk). Jego tymczasowym domem staje się ogromna rezydencja i mały pokój z niebieskimi drzwiami. Na skutek jednej z awantur poznaje drugie oblicze drzwi, dowiaduje się, że prowadzą do zupełnie innego świata- świata jak ze snów. Gdzieś pomiędzy wylegiwaniem się wśród kolorowych traw i rozmowami z gadającym ptaszyskiem, trafia na przerażającego potwora, który nie cofnie się przed niczym, aby dostać się do rzeczywistego świata.
     Jak to zwykle bywa przy produkcjach polskich, mocno sceptycznie podchodziłam do seansu. Do tej pory uważałam, że najlepiej wychodzą nam dramaty, a teraz okazuje się, że fantasy i przygodówki też są niczego sobie. „Za niebieskimi drzwiami” to dość nieklasyfikowalny twór, który jest ni to horrorem, ni to filmem fantasy, ni to dramatem. To produkcja z pogranicza snów i rzeczywistości, gdzie dorosłość dobija się za pomocą pięści do niebieskich drzwi naszej wyobraźni.
Źródło: Galapagos Films
Historia zaczyna się w zupełnie nieoczekiwany sposób, który od razu uzmysławia, że będzie to coś zupełnie innego niż dotychczas oglądaliśmy. Okazuje się być to całkiem dobrym obrazem dramatycznym, gdzie pokazuje się trudy dorastania, nawiązywania więzi z rówieśnikami, gdzie w tle przewija się rodzinny dramat. Cóż więc zrobić w takiej sytuacji? To samo co robi każdy, ucieka przed problemami za niebieskie drzwi. Tam może marzyć do woli i nie ponosić żadnych konsekwencji. Ale nawet zza tych niebieskich drzwi czasem coś przenika do naszej rzeczywistości, co niesie za sobą sporą dozę wiedzy, nauki na całe życie. Obok tego ukazuje się niesamowitą więź matki z dzieckiem, którzy są sobie szczególnie bliscy, bo mają jedynie siebie. Nie ma nic bardziej rozczulającego niż to, jaka tragedia ich dotyka. Łamie serce. Na szczęście rodzą się też nowe przyjaźnie. Zbudowane na makabrze, którą do tej pory dostrzegaliśmy w produkcjach typu „Stranger Things”. Świat „do góry nogami” nabiera tu aż za bardzo dosłownego znaczenia.
     Z pewnością „Za niebieskimi drzwiami” zaskakuje swoim wyglądem. Kurcze... to jest naprawdę piękny film. Ma cudowny klimat podkreślony epickimi zdjęciami, a w dodatku te efekty... Swoim pięknem przebija nawet niektóre hollywoodzkie filmy. Serio! Nieoczywista animacja świata po drugiej stronie drzwi, gdzie wszystko ma bardzo pastelowe barwy, ale momentami zieje z tego nieziemska groza.
Źródło: Galapagos Films
Przykładowo w ujęciu lokalizacji Krwawca, a już nie mówiąc o drugiej odsłonie willi... Stylizacją przypomina to „Serię Niefortunnych Zdarzeń”- ma urok, ale budzi też lekki niepokój. Cudownie zanimowany ptak, no i sam Krwawiec... O RANY! Takiego potwora nie chciałoby się spotkać na ulicy, ani nawet w sennych koszmarach. Za całość odpowiadało studio Alien FX i jeżeli o mnie chodzi, to mogą działać tak przy każdej polskiej fantasy. Świetnie się to ogląda!
     Aktorstwo jest z lekka kalekie, ale nie ma się co dziwić, bo większą część czasu filmowego zajmują dzieciaki, które dopiero raczkują w filmowej przygodzie. Dominik Kowalczyk budzi spore nadzieje, natomiast nie ma rady na totalnie dziwacznego Oskara Wojciechowskiego, który najwyraźniej próbuje się zrehabilitować swoją pokraczną grą w „Pierwszej miłości”. Z marnym skutkiem. Spośród gwiazd starszego pokolenia wymienić można Adama Ferencego, Magdalenę Nieć i Ewę Błaszczyk. Wymienić, gdyż nie spędzają na ekranie za wiele czasu. Największa uwaga skupia się na tej ostatniej i pokazała ona całą siebie. Jak sama wspomina była to dla niej świetna przygoda i dało się to odczuć. Zdecydowanie największym zaskoczeniem jest tu Michał Żebrowski, który nie ujął mnie chyba bardziej w żadnym filmie od czasu „Ogniem i Mieczem”. Jako Krwawiec jest totalnie nie do poznania, ale barwa jego głosu robi swoje przy kreacji tej przerażającej postaci. Bardzo dobre wystąpienie!
Źródło: Galapagos Films
     Pomimo wszelkich zalet jakie posiada „Za niebieskimi drzwiami” obawiam się, że jest to propozycja, o której dość łatwo się zapomina. Oczywiście, za historią idzie spora dawka emocjonalna, do tego obraz jest spektakularny, że aż godny zapamiętania- gdyż daje nowe nadzieje dla polskiego kina. Film o bliżej nieokreślonym gatunku, który łączy w sobie wszystko i wiele ma do powiedzenia światu, gdzie pastelowe barwy przeplatają się z niepokojącymi lokalizacjami, a marzenia senne przenikają do świata zewnętrznego. Obraz, który jednocześnie zachwyca pięknem, ale z drugiej strony ujmuje podejściem do straty, więzi w relacji matka-syn, a także wchodzenia w dorosłość. Do tego funduje widzowi jedno z najciekawszych zakończeń w polskim kinie. Film dla każdego z nas, bowiem każdy ma czasem ochotę schować się za niebieskimi drzwiami, bez względu na to, co czeka go po drugiej stronie.

Ocena: 6/10

Recenzja filmu DVD "Za niebieskimi drzwiami" - dystrybucja Galapagos Films.
Film dostępy również w wersji Blu-Ray.

Oryginalny tytuł: Za niebieskimi drzwiami / Reżyseria: Mariusz Palej / Scenariusz: Adam Wojtyszko, Magdalena Nieć, Katarzyna Stachowicz-Gacek / Na podstawie: powieści Marcina Szczygielskiego „Za niebieskimi drzwiami” / Zdjęcia: Witold Płóciennik / Muzyka: Michał Szablowski / Obsada: Dominik Kowalczyk, Ewa Błaszczyk, Magdalena Nieć, Michał Żebrowski, Teresa Lipowska, Adam Ferency, Sara Ługowska, Oskar Wojciechowski, Jakub Gawrecki / Kraj: Polska / Gatunek: Fantasy
Premiera kinowa: 04 listopada 2016
Premiera DVD: 22 listopada 2017

niedziela, 23 kwietnia 2017

1224. Wołyń, reż. Wojciech Smarzowski

     Najnowszy film mistrza polskiego kina Wojciecha Smarzowskiego, który w szczery i niezwykle brutalny sposób przedstawia prawdziwe oblicze rzeźni dokonanej na wołyńskiej społeczności. Tworząc scenariusz filmu Wojciech Smarzowski wielokrotnie konsultował się z autorem zbioru opowiadań „Nienawiść”, w którym to Stanisław Srokowski zawarł relacje świadków krwawej masakry. Tym sposobem powstał jeden z najbardziej wstrząsających i okrutnych filmów w karierze reżysera- „Wołyń”.
Źródło: Galapagos Films
     Na przynależnej do Polski w roku 1943 krainie wołyńskiej młoda Zosia (Michalina Łabacz) zakochuje się do szaleństwa w ukraińskim młodzieńcu- Petrze (Vasili Vasylyk). Ich los zostaje jednak rozdzielony, gdy rodzice dziewczyny oddają jej rękę dużo starszemu, acz bogatemu wdowcowi z dwójką dzieci (Arkadiusz Jakubik). Gdy nadchodzi wojna dziewczyna musi stawiać czoło samotnemu rodzicielstwu, ale również okrucieństwu, które czyha tuż za drzwiami. Nikt się bowiem nie spodziewa, że fanatycznie podążający za wolnością ukraińscy nacjonaliści doprowadzą do jednej z największych i najbardziej krwawych masakr na Polakach w historii.
    Najdroższy, największy i zdecydowanie najbardziej wstrząsający film wyreżyserowany przez Wojciecha Smarzowskiego, wyreżyserowany przez jakiegokolwiek Polaka w historii. „Wołyń” przełamuje wszelkie granice i choć słysząc wcześniejsze opinie podchodzimy do seansu, w żaden sposób nie można się przygotować na to, co zobaczymy na ekranie. Dość długi film wypełniony zostaje po brzegi, wykorzystując każdą jedną chwilę na wprowadzenie widza w świat w jakim przyszło żyć niewinnym ludziom na ziemi wołyńskiej. Przechodząca z rąk do rąk, od Polaków przez ręce władz ZSRR, aż do III Rzeszy, próbuje odzyskać swoje miejsce w świecie i w świadomości ukraińskich obywateli. Trwa to przez większość seansu, gdzie widz próbuje zrozumieć na co właściwie patrzy. Istota ukryta w bardzo niewielu detalach, które dla nie znających historii mogą zdecydowanie utrudnić odbiór przekazu całego filmu. Przez cały czas spoglądamy na względnie sielankowe życie, gdzie największym problemem zdają się być rozczarowania miłosne, żal o wszystko i o nic, jak to w tradycyjnych polskich rodzinach i związkach. Bardzo trudno dostrzec tu można próby gnębienia polskiej mniejszości, ciężko jest też zorientować się przeskokach czasowych i zmianach własności Wołynia. Tylko dobrze zorientowani w historii będą kojarzyli co, kto, gdzie i komu. Jednakże to co następuje u finału... czytelne jest dla każdego! Stworzone ugrupowanie nacjonalistów ukraińskich przestępuje do działania, wydziera z ziemi wołyńskiej to co rodzime, zabierając jej niewinność. Nie szczędzą nikogo, a konsekwencja i brutalność ich czynów nie tylko wyrywa łzy zaskoczenia i przerażenia w naszych oczach, ale również i nasze, silnie bijące serca. Zaledwie tych kilka minut wystarcza, abyśmy mieli dość patrzenia na to, a jednak... ci ludzie cierpieli godzinami, torturowani przez swoich sąsiadów, z którymi żyli i pracowali dzień w dzień.
Źródło: Galapagos Films
    Całej tej brutalności towarzyszy surowość w całej oprawie filmu. Cudowne zdjęcia ukazujące prostotę wiejskiego życia na Wołyniu, na które nieśmiało wkrada się słońce rozświetlając urocze i jakże niewinne oblicze Michaliny Łabacz. Szybko przechodzą w przepełnione nędzą i rozpaczą szarocienie wojennych ujęć. Nic jednak nie przebija tych, gdzie w ciemność siłą wdziera się ogień ukazując ludzkie bestialstwo. Czerwień krwi, wilgotność strumyków, zieleń drzew dających schronienie. Drobne elementy budujące cały klimat, całą realność tego filmu. Do tego dochodzi muzyka genialnego Mikołaja Trzaski... pełna zgrzytów, krzyków, mocnych uderzeń, która zadaje silne ciosy naszym zmysłom, wywołując drżenie każdej komórki naszego ciała.
     Młoda obsada aktorska filmu zachwyciła krytyków całego świata. Najwięcej pochwał zbiera Michalina Łabacz, która przechodzi niesamowitą przemianę w ciągu całego obrazu. Z niewinnej i uroczej dziewczyny zamienia się w starganą życiem i ludzkim okrucieństwem kobietę, która musi chronić nie tylko siebie, ale przede wszystkim swoje dzieci. Patrząc na nią ubrudzoną błotem i krwią, z wielką siłą trzymającą swoje dziecko przy piersi, każda matka dostrzeże siebie. Michalina Łabacz świetnie poradziła sobie z tą kreacją. Największym wyzwaniem w takich filmach zawsze jest zaangażowanie do produkcji dzieci. Niestety, historia ich nie oszczędza więc musiały pojawić się na planie. Nawet w tak okrutnych scenach. Reżyser zagwarantował jednak opiekę psychologa, aby najmłodsi mogli przepracować problem. Szkoda tylko, że nie ma takiej gwarancji dla widza, któremu sceny z dziećmi będą towarzyszyć już zawsze. 
Źródło: Galapagos Films
     Tak jak Polacy i Ukraińcy chcieliby zapomnieć o tych wydarzeniach, tak i ja chciałabym wyprzeć z głowy sceny, które zobaczyłam. „Wołyń” będzie mnie prześladował jeszcze wiele dni, za każdym razem gdy spoglądać będę na swojego synka otwierać będzie się ta rana w sercu, która zostanie na długo. Z pozoru niewinna produkcja, której punkt kulminacyjny przychodzi dopiero na pół godziny przed zakończeniem filmu, całkowicie szarga ludzkie nerwy. Wojciech Smarzowski stworzył chyba najważniejszy w swojej karierze film i zrobił to bez zbędnych melodramatów i bez cukru. Świetnie buduje napięcie przy wykorzystaniu surowych i brutalnych ujęć, które łączy z niezwykle przejmującą, zgrzytliwą muzyką, która działa na wyobraźnię i zmysły. Kończy tę masakrę bez fajerwerków, w zaciszu własnego serca i umysłu, pozostawiając widza z wielkim szokiem na twarzy i z problemem... jak teraz funkcjonować dalej.

Ocena: 8/10
Recenzja filmu DVD „Wołyń” - dystrybucja Galapagos Films
Film dostępny na DVD oraz Blu-Ray.

Oryginalny tytuł: Wołyń / Reżyseria: Wojciech Smarzowski / Scenariusz: Wojciech Smarzowski / Zdjęcia: Piotr Sobociński Jr. / Muzyka: Mikołaj Trzaska / Obsada: Michalina Łabacz, Arkadiusz Jakubik, Vasili Vasylyk, Adrian Zaremba, Izabela Kuna, Jacek Braciak, Maria Sobocińska, Oleksandr Zbarazkyi, Lech Dyblik, Roman Skorovskiy / Kraj: Polska / Gatunek: Dramat wojenny
Premiera kinowa: 23 września 2016 (Świat) 07 października 2016 (Polska)
Premiera DVD: 29 marca 2017

poniedziałek, 9 maja 2016

SZORTy #36: Uniwersytet potworny, Dzień dobry, kocham Cię, Sekstaśma

Oryginalny tytuł: Monsters University | Reżyseria: Dan Scanlon | Scenariusz: Dan Scanlon, Robert L. Baird, Daniel Gerson | Dubbing: Wojciech Paszkowski, Paweł Sanakiewicz, Sylwester Maciejewski, Artur Barciś, Eryk Lubos, Danuta Stenka | Kraj: USA | Gatunek: Animacja, Komedia, Przygodowy
Premiera: 08 czerwca 2013 (Świat) 03 lipca 2013 (Polska)
Ocena: 3/10

     Po premierze „Potworów i spółka” cały świat pokochał potwory prosto z szafy. Jednakże takie kontynuacje pokroju „Uniwersytet potworny” z niesamowitą skutecznością niszczą zbudowany przez klasykę obraz postaci i dodatkowo plasują się na najniższych pozycjach ulubionych bajek dla najmłodszych.
     Po  wizycie w firmie zamieniającą dziecięcy strach na energię Mike ma tylko jedno marzenie- dostać się na potworny uniwersytet na strachologię i zostać najstraszniejszym potworem na świecie. Jednakże kiedy w końcu dorasta i przekracza próg uczelni jego marzenia zostają zniszczone przez niesfornego Sully'ego.
     Bajka totalnie o niczym. Kiedy poprzedni film wzruszał i rozczulał urokiem do granic możliwości, tak prequel opowieści pozwala się zastanawiać nad tym jak bardzo nieogarnięci byli nasi ulubieni bohaterowie. „Uniwersytet potworny” jest jednym z tych tworów, który pozbawiony jest jakichkolwiek emocji, a nawet i humoru- niestety. Wszystko co powinno bawić jest na żenująco niskim poziomie i w dodatku tak wtórne, że aż żal na to patrzeć. Nie zadbano nawet o jakąkolwiek dynamikę, aczkolwiek trzeba przyznać, że idealnie reprezentuje schematy filmów młodzieżowych. W końcu jest tutaj i nękanie słabszych, a także i jakiś upierdliwy nauczyciel. A gdyby i tego było Wam mało, to oto jesteśmy świadkami transformacji bohaterów! Zadbano o morał dla młodych, którzy mają bardziej wierzyć w siebie, ot... takie to niezwykłe w tych filmach dla najmłodszych. Szkoda tylko, że to wszystko jest tak szalenie nudne.

Oryginalny tytuł: Dzień dobry, kocham Cię | Reżyseria: Ryszard Zatorski | Scenariusz: Joanna Wilczewska, Ryszard Zatorski | Obsada: Aleksy Komorowski, Barbara Kurdej-Szatan, Paweł Domagała, Olga Bołądź, Łukasz Garlicki, Weronika Książkiewicz, Maciej Musiał, Anna Dereszowska | Kraj: Polska | Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera: 07 listopada 2014 (Polska)
Ocena: 3/10

     Jego seriale uznawane są za jedne z najbardziej kultowych w polskiej telewizji. Szkoda, że nie można tego samego powiedzieć o produkcjach filmowych. Jego nowy film „Dzień dobry, kocham Cię!” zdobył całą rzeszę antyfanów, a także kilka nominacji do polskiego odpowiednika Złotej Maliny.
     Przystojny doktorek poznaje uroczą blondynkę i od razu się w niej zakochuje, w dodatku z wzajemnością. Wymieniają się numerami telefonów, ale pech chce, że nie mogą się do siebie dodzwonić- jej numer rozmywa się na zapoconej dłoni, a jego jest błędny. Próbują się odnaleźć, ale na tej drodze staje przystojny bogacz.
     Trzeba podchodzić z wielkim dystansem do polskich komedii romantycznych. Wydawałoby się, że już dawno zapomniano o tym daremnym gatunku filmowym, który nic nie wnosi do polskiej kinematografii. Wtem jednak zjawia się nowy film Zatorskiego, udowadniający, że ten gatunek powinno się uznać za fakt dokonany i nigdy do niego nie wracać. Scenariusz jest tak szalenie głupi, że to aż boli. Całość fabuły opiera się na wzajemnym poszukiwaniem się doktorka i blondynki. Luk tu cała masa, a durności jeszcze więcej. Film przeczy wszelkim prawom logicznego myślenia, bo przecież nikt normalny nie bierze ślubu z kimś skoro kocha kogoś innego. Romantyczne, jak zwiedzanie grobowców. W dodatku to wszystko jest potwornie nudne. Ileż razy można się mijać i w ogóle nie wykazywać jakichkolwiek umiejętności kojarzenia. Szokujące to, mdłe i totalnie gorszące. Jedyne co trzyma przy życiu przez cały seans to postać Lucka, który próbuje wprowadzić choć trochę komizmu. Na resztę obsady nie da się patrzeć, no może z wyjątkiem Aleksa, bo przystojny to on jest mega! Wszyscy jednak zachowują się jak niedoświadczeni aktorzy, którzy nie potrafią być ani trochę naturalni. Smutek i żal mnie ogarnia!

Oryginalny tytuł: Sex Tape | Reżyseria: Jake Kasdan | Scenariusz: Kate Angelo, Jason Segel, Nicholas Stoller | Obsada: Cameron Diaz, Jason Segel, Rob Corddry, Ellie Kemper, Rob Lowe | Kraj: USA | Gatunek: Komedia
Premiera: 10 lipca 2014 (Świat) 01 sierpnia 2014 (Polska)
Ocena: 5/10

     Twórca przebojowego „Californication” oraz „New Girl” od pewnego czasu buszuje sobie po świecie filmowym. Swego czasu nie najgorzej przyjęta „Zła Kobieta” z Cameron Diaz pozwoliła mu uwierzyć w siłę swojego humoru i tak powstała „Sekstaśma”.
     Niegdyś nie mogący oderwać się od siebie, teraz przytłoczeni codziennością i rodzicielstwem. Annie i Jay postanawiają na nowo rozpalić ogień w swoim związku, podejmując decyzję o nagraniu sekstaśmy. Być może obyło by się bez krzyku, gdyby nie fakt, że film dostaje się do chmury sieciowej i tym samym trafia w wiele niepowołanych rąk.
     W teorii komedia to całkiem nie najgorsza- ciekawy pomysł, może nawet i nie takie kiepskie wykonanie. Poczucie humoru jakim emanuje „Sekstaśma” jest oczywiście kwestią sporną, bo ile osób tyle różnych poglądów. Jednego będzie razić wulgarność dialogów, innego bawić będą perypetie małżeństwa chcącego odzyskać swoją prywatność. Historia jak wszystkie, nie wnosząca nic nowego do naszego życia poza przeświadczeniem, że Amerykanie to bardzo lubią nagrywać filmiki podczas seksu, który powinien ograniczać się jedynie do naszej prywatnej sypialni. Z drugiej zaś strony jest to dość ciekawie zaprezentowane zagrożeni ze strony nowoczesnych technologii, a stwierdzenie, że nie da się usunąć niczego z Chmury kładzie cień na synchronizację urządzeń bądź łączenie się przez Wi-Fi w różnych miejscach. Intryguje wprowadzenie też branży pornograficznej, innymi słowy ciekawą podróż przebywa jeden mały filmik. Aktorsko jest mocno przeciętnie, ale czegoż spodziewać się po tak niewymagającej fabule.

wtorek, 12 stycznia 2016

SZORTy #26: Człowiek na linie, Cztery pokoje, Bogowie

 
Punkt #7. Dokument o osobie, o której wcześniej nie słyszałeś
Oryginalny tytuł: Man on Wire | Reżyseria: James Marsh | Scenariusz: - | Obsada: Philippe Petit, Jean-Louis Blondeau, Annie Allix, Jean François Heckel, David Forman, Alan Welner | Kraj: USA, Wielka Brytania | Gatunek: Dokumentalny, Biograficzny
Premiera: 22 stycznia 2008 (Świat) 27 marca 2009 (Polska)
Ocena: 7/10

     Historia napisana przez życie , czyli film biograficzny wielokrotnie ukoronowany nagrodami za najlepszy film dokumentalny. Wyreżyserowany przez Jamesa Marsha „Człowiek na linie”, to opowieść o niezwykłym wydarzeniu na wysokości World Trade Center.
     Nastoletni francuski cyrkowiec marzący o wielkiej karierze dostrzegł w gazecie informację o wznoszeniu bliźniaczych wież WTC. To wydarzenie nadało kierunek jego życiu, bo od tamtej pory usilnie pracował nad zdolnościami linoskoczka, aby ostatecznie przejść na linie łączącej obie wieże.
     Historia człowieka, który dokonał rzeczy niesamowitej. Rzeczy, którą planował już od 17 roku życia, rzeczy, która dostarczyła mu sporo adrenaliny, ale zabrała to co najcenniejsze w życiu. „Człowiek na linie” to opowieść o realizowaniu własnych celów i byciu ponad nimi. Prezentacja wieloletnich przygotowań do tak niezwykłego wyczynu, na który nie zdecydowałoby się wielu linoskoczków. Niskie wysokości to nie dla niego. Rozpoczynając trening na własnym podwórku, później przechodząc między wieżami Katedry Notre Dame, a także wieżami mostu Harbour w Sydney, a kończąc na linie rozpostartej pomiędzy World Trade Center. Dzięki oryginalnym nagraniom i fotografiom zobaczyć możemy postępy w rozwoju talentu Petita i przygotowania, a dzięki wywiadom z przyjaciółmi poznać bardzo wielu ludzi zaangażowanych w to nowojorskie przedsięwzięcie. Trudności z połączeniem liną znanych wież, a także ich spora wysokość, która pozwala prognozować jak będą zachowywać się podczas wędrówki, nie zapominając o tym, że czyn ten okazuje się być nie do końca legalnym. Czego się jednak nie zrobi dla spełnienia marzenia, poczucia tej adrenaliny rosnącej w żyłach, no i przede wszystkim wywołaniu podziwu u tak wielu ludzi z całego świata. Szkoda jedynie, że samego przejścia nie zarejestrowała żadna kamera. Jedyne co pozostało to pozachwycać się archiwalnymi fotografiami. Jednakże, czy było warto? Okazuje się, że po tym występie życie Philippa diametralnie się odmieniło. Sam film, jak to dokument- interesujący, momentami zachwycający, ale czy w jakiś sposób przejmujący? Raczej zaskakuje podejściem Petita do sprawy, jego oddaniem, ale też i swoistą naiwnością.

Punkt #27. Czarna komedia
Oryginalny tytuł: Four Rooms | Reżyseria: Quentin Tarantino, Robert Rodriguez, Allison Anders, Alexandre Rockwell | Scenariusz: Quentin Tarantino, Robert Rodriguez, Allison Anders, Alexandre Rockwell | Obsada: Tim Roth, Jennifer Beals, David Proval, Antonio Banderas, Quentin Tarantino, Bruce Willis, Madonna | Kraj: USA | Gatunek: Czarna komedia
Premiera: 16 września 1995 (Świat) 21 lutego 1997 (Polska)
Ocena: 7/10

     Jeszcze tylko kilka filmów dzieli mnie od zaliczenia całej kinematografii Quentina Tarantino. „Cztery pokoje” to niezwykle czarna komedia, której przypadła w udziale jedna Złota Malina- dla Madonny- tak... ona też gra w tym filmie.
     W sylwestrową noc nierozgarnięty boj hotelowy zostaje sam na przybytku. I choć taka noc nigdy nie może być spokojna, to jednak goście przechodzą samych siebie. Nie dość, że hotel odwiedza sabat czarownic, to boj musi wejść w jakieś pokręcone gierki małżeńskie, robić za niańkę dla dzieci, aby ostatecznie wylądować na imprezie u znanego filmowca. Ta noc zdecydowanie nie będzie nudna.
    Takiego pokręconego filmu już dawno nie widziałam. „Cztery pokoje” to zlepek czterech powiązanych ze sobą drobinkami segmentów, w taki bądź inny sposób próbujących rozbawić widza. Niekonwencjonalne poczucie humoru Tarantino odczujemy w „Mężczyzna z Hollywood”, a makabrę Rodrigueza oczywiście w „Rozrabiakach”. I choć obu panów bardzo cenię, to jednak ten drugi najbardziej wkupił się w moje poczucie humoru. Genialna akcja z dzieciakami, które boj miał pilnować w nocy. Taki ciąg nieprzewidzianych wypadków zdarza się bardzo rzadko, ale i tak rozbawia swoim wykonaniem. Można by powiedzieć, że komedia pomyłek, bo w sumie nie codziennie można odnaleźć trupa, dostać strzykawką w udo, podpalić mieszkanie w jednej i tej samej chwili. Tarantino z kolei bardzo sobie cenię, ale jego Chester i dziwaczna gra po pijaku, wielkie filozoficzne rozkminy... to było zdecydowanie za dużo argumentów, aby stworzyć coś mega dziwnego i przy okazji nużącego, a szkoda. Okazuje się jednak, że dziwaczniejsze mogły być jedynie czarownice w „Brakującym składniku” odprawiające zaklęcia przy użyciu nasienia mężczyzny. Serio? Obrzydlistwo! Dużo śmiechu natomiast dostarczała tutaj odsłona kłótni małżeńskiej stworzonej przez Rockwella w „Nie ten mężczyzna”. Tak poronionej sytuacji dawno nie widziałam. Aktorsko wygląda to wszystko dość przeciętnie, bo nikt za specjalnie nie wykazuje się elokwencją, czy charakterem. Kwestia postaci. Sam Tim Roth w roli boja hotelowego wydaje się spisywać całkiem dobrze, ale nie wypada to wszystko zbyt naturalnie. Niestety. Cała produkcja, ta mini antologia ma całkiem ciekawy charakter, bardzo ciekawe porusza się tutaj kwestie i prezentuje w dość zabawny sposób. Jednakże na pewnym etapie wyczuwa się znużenie, pewną schematyczność i zakłamanie.

Punkt #49. „Ida” w zastępstwie „Bogowie”
Oryginalny tytuł: Bogowie | Reżyseria: Łukasz Palkowski | Scenariusz: Krzysztof Rak | Obsada: Tomasz Kot, Piotr Głowacki, Szymon Piotr Warszawski, Magdalena Czerwińska, Rafał Zawierucha, Marta Ścisłowicz, Jan Englert, Zbigniew Zamachowski, Marian Opania | Kraj: Polska | Gatunek: Dramat, Biograficzny
Premiera: 18 września 2014 (Świat) 10 października 2014 (Polska)
Ocena: 8/10

      Tegoroczny triumfator gali rozdania Orłów. Uhonorowany wieloma nagrodami, w tym Złotymi Lwami. Łukasz Palkowski, który dał nam tak nieprzeciętne filmy, jak „Rezerwat” i „Wojnę żeńsko-męską” wzbija się na wyżyny wraz z tytułem „Bogowie”.
      Zbigniew Religa, najznakomitszy kardiochirurg w Polsce, który chce wyjść poza zwyczajowe operacje przeprowadzane na sercu. Kiedy widzi konieczność zastosowania przeszczepu świat medyczny nie chce mu na to pozwolić, skutecznie rzucając mu kłody pod nogi. Wtedy chirurg korzysta z okazji objęcia kierownictwa nad własną kliniką, w której będzie mógł spróbować sił w eksperymentalnej transplantologii.
      Oczywistym jest, że film nie traktuje o niczym innym jak o życiu Zbigniewa Religii i jego nieprawdopodobnym wkładzie w polską medycynę. Świetnie przedstawiona historia jego życia, jego ambitnego i emocjonalnego podejścia do zawodu, jego odwagi i trudów z jakimi przyszło mu się zmierzyć w czasie dążenia do sukcesu. Bardzo przejmujący, emocjonujący obraz przepełniony ludzką stratą- utratą ukochanego męża, czy jedynego dziecka. Pełne napięcia sceny, w trakcie których widz wraz z bohaterami tej opowieści z niecierpliwością wyczekuje efektów. Łatwo tu o współodczuwani radości, żalu, czy rozgoryczenia. Każda klęska jest naszą klęską! Każda emocja Religii jest naszą emocją! Niejednokrotnie łzy cisną się do oczu, innym razem mamy ochotę krzyczeć ze złości. Wszystko jest tak bardzo realistyczne, tak łatwo uwierzyć w wydarzenia z tamtych dni. W te chwile, kiedy Religa wraz z młodymi stawiali klinikę, kiedy razem malowali ściany i wycieńczeni leżeli na łóżkach szpitalnych. Z łatwością da się wyczuć pasję w każdym geście, w każdym słowie, w każdym kadrze tego filmu. Świetnie zrealizowane zdjęcia, które zdecydowanie nie sprzyjają przyjemnemu spożywaniu posiłków. Wszystko rewelacyjnie ucharakteryzowane, a w dodatku ta muzyka. Przejmująca liryczność kompozycji polskiego mistrza wśród muzyki filmowej – Bartosza Chajdeckiego. Wszystko tak bardzo spójne, że bardziej być by chyba nie mogło. Aczkolwiek wtem, u finału, okazuje się, że mogło być lepiej i jest lepiej. Ostatnie ujęcie filmowe kontra przełomowe ujęcie prosto z rzeczywistości. Aż łza się w oku kręci. Film dopieszczony, trzymający w napięciu i wzbogacony o wisienkę na torcie, której brak mógłby zaszkodzić całej produkcji. Okazuje się nią być Tomasz Kot. W każdym geście, słowie, w każdym starannie ucharakteryzowanym włosku na głowie. Cały Zbigniew Religia idealnie oddany przez wspaniałego polskiego aktora.

wtorek, 8 grudnia 2015

SZORTy #22: Miruna, Jasminum, Plac Zbawiciela

Punkt #42. Etiuda z Łódzkiej Szkoły Filmowej
Oryginalny tytuł: Miruna | Reżyseria: Piotr Sułkowski | Scenariusz: Piotr Sułkowski | Obsada: Andrzej Chyra, Anna Gorajska, Henryk Niebudek, Dawid Chara, Tomasz Schuchardt | Kraj: Polska | Gatunek: Dramat, Psychologiczny, Krótkometrażowy
Premiera: 06 kwietnia 2013 (Świat)
Ocena: 7/10


      Nagradzany za granicą i jakże doceniony również w naszym rodzimym kraju. „Miruna” jako krótkometrażowa opowieść jednego ze studentów Łódzkiej Akademii Filmowej stała się czymś prostym i jakże wymownym.
      Główny bohater jest świadkiem kłótni kochanków. Po niej do jego samochodu wsiada piękna dziewczyna, która postanawia zostawić swojego chłopaka na drodze. Mężczyzna zabiera ją nad jezioro, gdzie pokaże jej jak nauczył obchodzić się z miruną.
      Bardzo interesująca etiuda z wymowną narracją, będącą kwintesencją całego tworu. Niebywała opowieść z genialną alegorią, która dla każdego będzie bardzo prosta do rozszyfrowania. Przeniesienie doświadczeń z przeszłości z miruną, na nową relację z tajemniczą dziewczyna jest tu dość oczywiste. Pomiędzy dwójką bohaterów tworzy się niezwykle intymna relacja, która w przyrównaniu z rybą może być raczej nie aż tak romantyczna, jak można by się spodziewać. „Miruna” to niezwykle skromny obraz, w którym charyzma Andrzeja Chyry przykuwa uwagę w każdej sekundzie. Twórcom udało się zbudować klimat nie tylko poprzez niebanalną fabułę, ale również przepiękne zdjęcia i muzykę mającą nawiązywać do ludowego podania „Flecista z Hemlin”, tak samo hipnotyzując. 

Punkt #43. Film poetycki
Oryginalny tytuł: Jasminum | Reżyseria: Jan Jakub Kolski | Scenariusz: Jan Jakub Kolski | Obsada: Janusz Gajos, Adam Ferency, Krzysztof Pieczyński, Grzegorz Damięcki, Dariusz Juzyszyn, Grażyna Błęcka-Kolska, Wiktoria Gąsiewska, Krzysztof Globisz, Monika Dryl, Bogusław Linda | Kraj: Polska | Gatunek: Komedia obyczajowa
Premiera: 05 maja 2006 (Świat)
Ocena: 7/10

    Jeden z najbardziej uroczych filmów, jakie ostatnio widziałam. „Jasminum” to takie polskie „Pachnidło” tylko z mniejszą ilością krwi, a większą lirycznością. Niesamowite dzieło, które pomaga odzyskać wiarę w polskie kino.
     Legenda tego zakonu głosi, że jego mnisi pachną drzewami owocowymi. Jednakże co jakiś czas daje się wyczuć również aromat jaśminu. Do tego niezwykłego miejsca przybywa kobieta ze swoją małą córeczką, która ma odnowić obraz Matki Boskiej. Podczas gdy kobieta zajmuje się swoją pracą i korzysta z możliwości tworzenia nowych zapachów, jej córka zaprzyjaźnia się z jednym z mnichów.
     Bardzo przyjemny film, pełen zapachów, nieskrywanych fascynacji i uroku. Okraszony sporą dawką humoru, skumulowanej w małej, ślicznej dziewczynce, która zaskakuje nas zabawnymi tekstami i miłością do innych. Historia bardzo niecodzienna, która ociera się o legendy i swoistą fantastykę. Duchy, zapachy, czyli coś co spodobać może się każdemu. Produkcję Kolskiego łatwo przyrównać do „Pachnidła”, gdzie główną rolę również grały najrozmaitsze wonie. Nawet i Grenouille specjalizował się w tym samym, co Natasza. Oboje smarowali kobiety dziwacznymi mazidłami, aby po obklejeniu ich zwojami materiałów wyjątkowy zapach danej osoby mógł na nie przejść. Niesamowita produkcja perfum, która u jednego wzbudziła chęć mordu, a u drugiego chęć rozwoju i pomocy innym. „Jasminum” to przede wszystkim atmosfera sprawnie zbudowana przez cudowne, bardzo proste zdjęcia oddające surowy charakter zakonu, ale również i naturalne piękno flory. To produkcja, w której spotkały się znakomite gwiazdy polskiego kina. Janusz Gajos pokazał się z zupełnie nieznanej mi strony sprawiając, że pozazdrościłam małej Wiktorii możliwości zagrania z nim. Razem stworzyli wspaniały duet! Nie sądziłam, że jakikolwiek polski film wzbudzi we mnie takie emocje. Zaintrygował fabułą, ale przede wszystkim zaczarował prostotą uczuć i harmonią, jaka wydobywa się z filmu. Gdyby jeszcze tylko całość akcji mogła kręcić się wokół klasztoru i mnichów... 
 
Punkt #11. Film Krzysztofa Krauze
Oryginalny tytuł: Plac Zbawiciela | Reżyseria: Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze | Scenariusz: Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze | Obsada: Jowita Budnik, Arkadiusz Janiczek, Ewa Wencel, Dawid Gudejko, Natan Gudejko, Beata Fudalej, Małgorzata Rudzka | Kraj: Polska | Gatunek: Dramat społeczny
Premiera: 29 lipca 2006 (Świat) 29 lipca 2006 (Polska)
Ocena: 9/10

    Zdobywca nagród polskiej kinematografii, znakomity film znakomitego reżysera Krzysztofa Krauze, który stworzył wraz ze swoją żoną. „Plac Zbawiciela” jako dramat społeczny sprawdza się idealnie, w przejmujący sposób pokazujący polską rzeczywistość.
     Młode małżeństwo wraz z dwójką swoich małych synów popada w tarapaty finansowe. Zamiast wprowadzić się do swojego wymarzonego, nowego mieszkania, zmuszeni są gnieździć się wraz z matką w małym lokum. Ciągły stres związany z problemami kumuluje złość całego otoczenia na żonie.
     Najbardziej życiowy film, jaki przyszło mi oglądać. Film Krauze to prawdziwy przegląd ludzkiego życia, aczkolwiek absurdalność sytuacji zmusza człowieka do stwierdzenia, że takie rzeczy to tylko w Polsce. Nauka przede wszystkim dla młodych ludzi- pomyślcie dziesięć razy zanim zdecydujecie się na zakup mieszkania deweloperskiego, które jeszcze nie stoi! Dramat potęgujący istniejące problemy. On pracujący, ona opiekująca się dziećmi. Morał? Zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń, co też nie do końca pasuje współmieszkańcom. Terror psychiczny ze strony teściowej Beaty, a nawet ze strony męża. Czy dziwne, że kobieta popadła w taką depresję? Nie bardzo! Postać teściowej świetnie zagrana przez Ewę Wencel, co zupełnie nie oznacza, że nie jest chyba najgorszą matką wszechświata. Okropna dla syna- niedoceniająca go, okropna dla synowej. Fakt faktem, że żyjąc dotychczas beztrosko mieli prawo mieć problemy z ogarnięciem tego sajgonu w jaki się wpakowali. Ciężko jest patrzeć na wszelkie ciosy zadawane Beacie. Ciężko słuchać tych dramatów. Ciężko patrzeć jak wychodzą wszelkie bolączki jej małżeństwa z Bartkiem. Facet, któremu ma ochotę przyłożyć się w twarz na dzień dobry. Szczęśliwie, sprawiedliwości staje się zadość i tutaj może wpada drobna ściema, gdyż nie zawsze wszystko kończy się happy endem w sądzie. Naprawdę, przejmujący film o poruszającej ścieżce dźwiękowej, na który patrzy się z niedowierzaniem i z wielkim bólem zarazem.

niedziela, 7 grudnia 2014

1157. Ida, reż. Paweł Pawlikowski

Oryginalny tytuł: Ida
Reżyseria: Paweł Pawlikowski
Scenariusz: Paweł Pawlikowski, Rebecca Lenkiewocz
Zdjęcia: Ryszard Lanczewski, Łukasz Żal
Muzyka: Kristian Eidnes Andersen
Kraj: Polska, Dania
Gatunek: Dramat
Premiera: 30 sierpnia 2013 (Świat) 25 października 2013 (Polska)
Obsada: Agata Trzebuchowska, Agata Kulesza, Dawid Ogrodnik, Jerzy Trela, Adam Szyszkowski, Halina Skoczyńska, Dorota Kuduk, Joanna Kulig
 
Data wydania DVD: 14. października 2014
Wydanie: DVD z książką
Dystrybutor: Solopan
Dodatki: brak
      Zakonnice, Żydzi i bolączki przeszłości- innymi słowy pierwszy polski film, który nie jest wtórny i nie próbuje być podobny do zachodnich produkcji. Odnoszący sukcesy w Wielkiej Brytanii reżyser polskiego pochodzenia, Paweł Pawlikowski jest najbardziej obiecującym twórcom dzisiejszych czasów i ani przez chwilę nie dziwi, że jego „Ida” ma szansę zawalczyć o Oscara. Trzymam kciuki, bowiem szanse ma spore!

sobota, 27 września 2014

1146. Miasto 44, reż. Jan Komasa

Reżyseria: Jan Komasa
Scenariusz: Jan Komasa
Zdjęcia: Marian Prokop
Muzyka: Antoni Łazarkiewicz
Kraj: Polska
Gatunek: Dramat, Wojenny
Premiera: 30 lipca 2014 (Świat) 19 września 2014 (Polska)
Obsada: Józef Pawłowski, Zofia Wichłacz, Anna Próchniak, Antoni Królikowski, Maurycy Popiel, Filip Gurłacz, Michał Mikołajczak, Karolina Staniec, Tomasz Schuchardt
     Tego roku minęło dokładnie 70 lat od wybuchu wielkiego powstania warszawskiego, które pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar. Historia o ogromnej odwadze ludzi chcących wyzwolić się z niemieckiej okupacji zainspirowała reżysera młodego pokolenia- Jana Komasę, do stworzenia dwóch całkowicie odmiennych filmów wojennych. Pierwszy z nich „Powstanie warszawskie” ma szansę powalczyć w przyszłym roku o Oscara, natomiast drugi- „Miasto 44”, już obsypane zostało polskimi nagrodami na Festiwalu w Gdyni. I choć na pierwszym nie zostawiłam suchej nitki, to jednak drugi zdaje się prezentować jeszcze niższy poziom. Choć nie do końca...