NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja opowiadania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

1224. Wołyń, reż. Wojciech Smarzowski

     Najnowszy film mistrza polskiego kina Wojciecha Smarzowskiego, który w szczery i niezwykle brutalny sposób przedstawia prawdziwe oblicze rzeźni dokonanej na wołyńskiej społeczności. Tworząc scenariusz filmu Wojciech Smarzowski wielokrotnie konsultował się z autorem zbioru opowiadań „Nienawiść”, w którym to Stanisław Srokowski zawarł relacje świadków krwawej masakry. Tym sposobem powstał jeden z najbardziej wstrząsających i okrutnych filmów w karierze reżysera- „Wołyń”.
Źródło: Galapagos Films
     Na przynależnej do Polski w roku 1943 krainie wołyńskiej młoda Zosia (Michalina Łabacz) zakochuje się do szaleństwa w ukraińskim młodzieńcu- Petrze (Vasili Vasylyk). Ich los zostaje jednak rozdzielony, gdy rodzice dziewczyny oddają jej rękę dużo starszemu, acz bogatemu wdowcowi z dwójką dzieci (Arkadiusz Jakubik). Gdy nadchodzi wojna dziewczyna musi stawiać czoło samotnemu rodzicielstwu, ale również okrucieństwu, które czyha tuż za drzwiami. Nikt się bowiem nie spodziewa, że fanatycznie podążający za wolnością ukraińscy nacjonaliści doprowadzą do jednej z największych i najbardziej krwawych masakr na Polakach w historii.
    Najdroższy, największy i zdecydowanie najbardziej wstrząsający film wyreżyserowany przez Wojciecha Smarzowskiego, wyreżyserowany przez jakiegokolwiek Polaka w historii. „Wołyń” przełamuje wszelkie granice i choć słysząc wcześniejsze opinie podchodzimy do seansu, w żaden sposób nie można się przygotować na to, co zobaczymy na ekranie. Dość długi film wypełniony zostaje po brzegi, wykorzystując każdą jedną chwilę na wprowadzenie widza w świat w jakim przyszło żyć niewinnym ludziom na ziemi wołyńskiej. Przechodząca z rąk do rąk, od Polaków przez ręce władz ZSRR, aż do III Rzeszy, próbuje odzyskać swoje miejsce w świecie i w świadomości ukraińskich obywateli. Trwa to przez większość seansu, gdzie widz próbuje zrozumieć na co właściwie patrzy. Istota ukryta w bardzo niewielu detalach, które dla nie znających historii mogą zdecydowanie utrudnić odbiór przekazu całego filmu. Przez cały czas spoglądamy na względnie sielankowe życie, gdzie największym problemem zdają się być rozczarowania miłosne, żal o wszystko i o nic, jak to w tradycyjnych polskich rodzinach i związkach. Bardzo trudno dostrzec tu można próby gnębienia polskiej mniejszości, ciężko jest też zorientować się przeskokach czasowych i zmianach własności Wołynia. Tylko dobrze zorientowani w historii będą kojarzyli co, kto, gdzie i komu. Jednakże to co następuje u finału... czytelne jest dla każdego! Stworzone ugrupowanie nacjonalistów ukraińskich przestępuje do działania, wydziera z ziemi wołyńskiej to co rodzime, zabierając jej niewinność. Nie szczędzą nikogo, a konsekwencja i brutalność ich czynów nie tylko wyrywa łzy zaskoczenia i przerażenia w naszych oczach, ale również i nasze, silnie bijące serca. Zaledwie tych kilka minut wystarcza, abyśmy mieli dość patrzenia na to, a jednak... ci ludzie cierpieli godzinami, torturowani przez swoich sąsiadów, z którymi żyli i pracowali dzień w dzień.
Źródło: Galapagos Films
    Całej tej brutalności towarzyszy surowość w całej oprawie filmu. Cudowne zdjęcia ukazujące prostotę wiejskiego życia na Wołyniu, na które nieśmiało wkrada się słońce rozświetlając urocze i jakże niewinne oblicze Michaliny Łabacz. Szybko przechodzą w przepełnione nędzą i rozpaczą szarocienie wojennych ujęć. Nic jednak nie przebija tych, gdzie w ciemność siłą wdziera się ogień ukazując ludzkie bestialstwo. Czerwień krwi, wilgotność strumyków, zieleń drzew dających schronienie. Drobne elementy budujące cały klimat, całą realność tego filmu. Do tego dochodzi muzyka genialnego Mikołaja Trzaski... pełna zgrzytów, krzyków, mocnych uderzeń, która zadaje silne ciosy naszym zmysłom, wywołując drżenie każdej komórki naszego ciała.
     Młoda obsada aktorska filmu zachwyciła krytyków całego świata. Najwięcej pochwał zbiera Michalina Łabacz, która przechodzi niesamowitą przemianę w ciągu całego obrazu. Z niewinnej i uroczej dziewczyny zamienia się w starganą życiem i ludzkim okrucieństwem kobietę, która musi chronić nie tylko siebie, ale przede wszystkim swoje dzieci. Patrząc na nią ubrudzoną błotem i krwią, z wielką siłą trzymającą swoje dziecko przy piersi, każda matka dostrzeże siebie. Michalina Łabacz świetnie poradziła sobie z tą kreacją. Największym wyzwaniem w takich filmach zawsze jest zaangażowanie do produkcji dzieci. Niestety, historia ich nie oszczędza więc musiały pojawić się na planie. Nawet w tak okrutnych scenach. Reżyser zagwarantował jednak opiekę psychologa, aby najmłodsi mogli przepracować problem. Szkoda tylko, że nie ma takiej gwarancji dla widza, któremu sceny z dziećmi będą towarzyszyć już zawsze. 
Źródło: Galapagos Films
     Tak jak Polacy i Ukraińcy chcieliby zapomnieć o tych wydarzeniach, tak i ja chciałabym wyprzeć z głowy sceny, które zobaczyłam. „Wołyń” będzie mnie prześladował jeszcze wiele dni, za każdym razem gdy spoglądać będę na swojego synka otwierać będzie się ta rana w sercu, która zostanie na długo. Z pozoru niewinna produkcja, której punkt kulminacyjny przychodzi dopiero na pół godziny przed zakończeniem filmu, całkowicie szarga ludzkie nerwy. Wojciech Smarzowski stworzył chyba najważniejszy w swojej karierze film i zrobił to bez zbędnych melodramatów i bez cukru. Świetnie buduje napięcie przy wykorzystaniu surowych i brutalnych ujęć, które łączy z niezwykle przejmującą, zgrzytliwą muzyką, która działa na wyobraźnię i zmysły. Kończy tę masakrę bez fajerwerków, w zaciszu własnego serca i umysłu, pozostawiając widza z wielkim szokiem na twarzy i z problemem... jak teraz funkcjonować dalej.

Ocena: 8/10
Recenzja filmu DVD „Wołyń” - dystrybucja Galapagos Films
Film dostępny na DVD oraz Blu-Ray.

Oryginalny tytuł: Wołyń / Reżyseria: Wojciech Smarzowski / Scenariusz: Wojciech Smarzowski / Zdjęcia: Piotr Sobociński Jr. / Muzyka: Mikołaj Trzaska / Obsada: Michalina Łabacz, Arkadiusz Jakubik, Vasili Vasylyk, Adrian Zaremba, Izabela Kuna, Jacek Braciak, Maria Sobocińska, Oleksandr Zbarazkyi, Lech Dyblik, Roman Skorovskiy / Kraj: Polska / Gatunek: Dramat wojenny
Premiera kinowa: 23 września 2016 (Świat) 07 października 2016 (Polska)
Premiera DVD: 29 marca 2017

niedziela, 15 listopada 2015

1196. Sleepy Hollow (sezon 1), aut. Len Wiseman

     „Legenda o Sennej Kotlinie”, czyli opowiadanie autorstwa Washingtona Irvinga ekranizowane było już wielokrotnie. Do najbardziej rozpoznawalnych na wielkim ekranie należy film z 1999 roku w reżyserii Tima Burtona i z Johnnym Deppem w roli głównej. Jednakże teraz, stacja FOX wypuściła na małe ekrany telewizyjne godnego zastępcę w całkiem nowej aranżacji. Twórca kinowego hitu „Underworld” angażuje do serialu brytyjskiego łowcę kobiecych serc- Toma Misona, i rozpoczyna świetną zabawę z formułą „Sleepy Hollow”
     Ichabod Crane (Tom Mison) był walecznym żołnierzem wojsk George'a Washingtona XVII wieku. Na polu bitwy w Sleepy Hollow zmierzył się jednak z trudnym przeciwnikiem, a ścinając mu głowę sam poniósł śmierć zostawiając swoją ukochaną żonę Katrinę (Katia Winter). Ku swojemu zaskoczeniu budzi się z wiecznego snu w zimnej jaskini, a gdy wychodzi na powierzchnię okazuje się, że znalazł się w świecie o 300 kolejnych lat starszym. Odnajduje go zastępca szeryfa detektyw Abbie Mills (Nicole Beherie), która dopiero co odnalazła swojego przełożonego pozbawionego głowy. Szybko okazuje się, że do żywych powrócił również demon z przeszłości i tylko Crane może pomóc dziewczynie ocalić nie tylko jej miasto, ale również i cały świat przez zbliżającą się Apokalipsą.
     Premierowy epizod jest właśnie tym, czym powinien być pilot każdego serialu- zachęca do dalszego oglądania ze względu na niebanalną historię. To nie jest już tylko zwyczajna gotycka historyjka o bezsensownej walce ze złem, bo jakiś facet bez głowy wsiada na konia i upodabnia wszystkich do siebie. To nie tylko rozwiązywanie zagadek nie mających większego sensu, których rozwikłanie prowadzi donikąd. „Sleepy Hollow” ma swoje przysłowiowe ręce i nogi, a śmiem nawet stwierdzić, że i jakiś kręgosłup także ma. Pierwszą rzeczą, która nas zachwyca to nadnaturalny charakter opowieści. Każdy kto lubuje we wszelkich zjawach, demonach, potworach i innych dziwactwach, które dawno powinny być w grobach, a jednak stąpają po Ziemi, będzie wręcz zachwycony! Jednakże z postępem akcji dowiadujemy się, że to co rozgrywa się na ekranie nie jest jedynie pozbawioną sensu rozrywką, ale idzie za tym jakaś szerzej pojęta ideologia. Podłoże w wolnomularstwie nadaje całej opowieści tajemniczości. 

Ciągłe odkrywanie kolejnych sekretów to niczym podążanie za Robertem Langdonem od obrazu do rzeźby, aby odczytać zapisaną i nikomu nieznaną zagadkę. Jeśli ktoś jednak myśli, że tylko to mogłoby go zafascynować, to już biegnę wyjaśnić, że nie tylko to! Okazuje się, że sama postać bezgłowego jeźdźca nie wzięła się tak znikąd. Jego powstanie jest jak najbardziej całkowicie przyziemne, ale cel, do którego dąży... stawia włosy na karku w słup. Apokalipsa coś wam mówi? Okazuje się, że właśnie w tym kierunku biegnie scenariusz. Dotykając religii wprawia w osłupienie niemalże na każdym kroku. O dziwo, pojawia się tutaj także i wiele innych straszliwych postaci. Ze wszelkich legend! Och, jak bardzo mi to przypomina początki „Supernatural”... Zachwycające jest tutaj też to, że nie dominuje tutaj powaga. Gdy widz potrzebuje rozluźnienia dostaje je przez urocze żarty i przepychanki głównych bohaterów. No bo dajcie spokój, facet z XVIII wieku ląduje we współczesności! Czy może być ciekawsza intryga do zawiązania humorystycznych akcentów? Oczywiście, że nie!
     Produkcji nie można odmówić klimatu! Nie jest to, gotyckie osnute mgłą miasteczko, ale współczesne zabudowania, więc całość może troszkę tracić na uroku. Nie mniej twórcy nadrabiają to w zgoła odmienny sposób. Na pierwszy ogień idzie oczywiście genialny opening. Jeden z najlepszych jakie widziałam ostatnimi czasy. Świetne dopieszczenie muzyki będącej motywem przewodnim skomponowanej przez samego Briana Tylera, więc to nie mogło się nie udać! Połączono to z rewelacyjnymi i niezwykle mrocznymi zdjęciami, przez co całość tworzy wysmakowane cudo. Motyw oczywiście przewija się przez wszystkie epizody podkreślając moc niektórych wydarzeń. Dzięki temu cały obraz zyskuje więcej charakteru i odrobinę gotyckiej ciemności. Twórcy wykazują się bardzo dobrym wyczuciem jeżeli chodzi o wykorzystanie efektów specjalnych. Korzystają z nich jedynie wtedy, gdy jest to konieczne, a i tak wychodzi to niezwykle realistycznie. Takich elementów powstydzić mogłyby się największe blockbustery, bowiem to co rozgrywa się w Sennej Kotlinie dzieje się z prawdziwym smakiem. 
     Len Wiseman zrobił naprawdę dobrą rzecz zatrudniając do najważniejszej roli Toma Misona. Facet dotychczas znany bardziej z brytyjskich produkcji, gdzie to wcielał się w bardziej melancholijnych adoratorów, a tutaj z tym swoim zarostem, fryzurą i ciuchami w starym stylu prezentuje się zjawiskowo. Nic dziwnego, że kobiety ślinią się do ekranu nie zważając na odpadające głowy. Mison czaruje urokiem, ale też i poczuciem humoru, a ze swoim brytyjskim akcentem wprawia wręcz w orgazmiczne stany. Nie jest może najlepszym aktorem ze świata seriali, ale z pewnością jest charyzmatyczny. U jego boku dzielnie trwa Nicole Beherie, która jest tu kobietą z charakterem, ale przede wszystkim odważną. Niejedni pozazdroszczą jej zachowania zimnej krwi w najbardziej traumatycznych sytuacjach. Razem z Misonem tworzą zgrany duet. Świetnie dogadują się na planie i to ewidentnie widać. Dzięki wsparciu Katia Winter, Lyndie Greenwood i Orlando Jones udaje im się stworzyć wiarygodne postaci, które każdy polubi. Z zaskoczenia pojawia się również i John Noble, dotychczas uświetniający swoją osobą produkcję „Fringe”. Tutaj odrobinę pozostaje mu tego szaleństwa w kreacji, aczkolwiek... okazuje się być najbardziej... nieprzewidywalną z postaci.
     Póki co, „Sleepy Hollow” jest naprawdę wyśmienitą produkcją i żywię ogromną nadzieję, że utrzyma się tak jeszcze długo. Wszystkie trzynaście epizodów utrzymuje niezmiennie równy poziom. Każdy jest inny pod względem fabularnym, w każdym kolejnym epizodzie pojawia się inny wróg, ale wszystko to zmierza do jednego określonego celu. Trzyma w napięciu, a niektóre wydarzenia piorunują i zaskakują, tak samo zresztą jak same postaci, które widz zdąży już polubić. Finał sezonu gwarantuje niezapomniane wrażenia. Szok, którego doznaje widz nie można niczym zastąpić. Osobiście, z fascynacją i tęsknotą wyczekuję kolejnej serii przygód detektyw Mills i jej osiemnastowiecznego przyjaciela Ichaboda, więc ten tytuł polecam każdemu fanowi nadnaturalnych uniesień!

Ocena: 8/10

Oryginalny tytuł: Sleepy Hollow / Reżyseria: Len Wiseman / Twórca: Len Wiseman / Na podstawie: opowiadania Washingtona Irvinga „Legenda o Sennej Kotlinie” / Zdjęcia: Kramer Morgenthau / Muzyka: Brian Tyler, Robert Lydecker / Obsada: Tom Mison, Nicole Beherie, Katia Winter, Lyndie Greenwood, Orlando Jones, Richard Cetrone, Clancy Brown, Nicholas Gonzalez, John Cho, John Noble, Patrick Gorman / Kraj: USA / Gatunek: Fantasy, Przygodowy, Dramat / Liczba odcinków: 13
Premiera: 16 września 2013 (Fox) 08 lutego 2014 (Fox Polska)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

1096. Idealne matki, reż. Anne Fontaine

Oryginalny tytuł: Adore
Reżyseria: Anna Fontaine
Scenariusz: Christopher Hampton
Na podstawie: opowiadania Doris Lessing „The Grandmothers: Four Short Novels”
Zdjęcia: Christophe Beaucarne
Muzyka: Christopher Gordon
Kraj: Francja, Australia
Gatunek: Dramat
Premiera: 18 stycznia 2013 (Świat) 21 czerwca 2013 (Polska)
Obsada: Naomi Watts, Robin Wright, Xavier Samuel, James Frecheville, Ben Mendelsohn, Sophie Lowe, Jessica Tovey, Gary Sweet

Data wydania DVD: 24. października 2013
Wydanie: 1- płyowe
Dystrybutor: Kino Świat
Dodatki: bezpośredni dostęp do scen, menu interaktywne, zwiastun


     Miłość ma bardzo wiele twarzy, które oglądamy przez całe swoje życie. Uczucia, które darzymy własnych rodziców, przyjaciół, czy życiowego partnera to te dodające nam energii, wsparcia. A co gdyby miłością naszego życia okazał się być ktoś znacznie młodszy? A co, gdyby wybrankiem naszego serca okazało się być dziecko naszego najlepszego przyjaciela? Takie pytania, ale przede wszystkim odpowiedzi na nie i emocje z nimi związane stały się podstawą opowiadań Doris Lessing, a następnie filmu. Za kamerą „Idealnych matek” stanęła Anna Fontaine („Coco Chanel”) rozpracowując dość trudny i niewygodny temat wśród krajobrazów przepięknej Australii.

czwartek, 15 sierpnia 2013

1066. Z krwi i kości, reż. Jacques Audiard

Oryginalny tytuł: De rouille et d'os
Reżyseria: Jacques Audiard
Scenariusz: Jacques Audiard, Thomas Bidegain
Na podstawie: opowiadania Craiga Davidsona „Rust and Bone”
Zdjęcia: Stéphanie Fontaine
Muzyka: Alexandre Desplat
Kraj: Francja, Belgia
Gatunek: Melodramat
Premiera: 17 maja 2012 (Świat) 08 lutego 2013 (Polska)
Obsada: Marion Cotillard, Matthias Schoenaerts, Armand Verdure, C
éline Sallette, Corinne Masiero, Bouli Lanners

    Już nic mnie chyba nie zdziwi, ale okazuje się, że niektóre filmy wciąż potrafią mnie zaskoczyć. Kooprodukcja francusko-belgijska bazująca na opowiadaniu autorstwa Craiga Davidsona bardzo dobrze wpisuje się w moją tolerancję przewidywalności i tym też sposobem „Z krwi i kości” stało się dość znośnym obrazem. Francuzi świetnie radzą sobie z budowaniem emocji, w końcu ich rodzimy kraj uchodzi wręcz za wyznacznik wszelkich uczuć, dlatego zdawałoby się, że Jacques Audiard z pewnością odzwierciedli to na ekranie. O tym jak twórca wielokrotnie nagradzanego „Proroka” poradził sobie z dość ciężkim tematem, mówi sam film.

sobota, 27 października 2012

991. PU-239. Połowiczny rozpad Timofieja Bierezina, reż. Scott Z. Burns

Oryginalny tytuł: The Half Life of Timofey Bierezin
Reżyseria: Scott Z. Burns
Scenariusz: Scott Z. Burns
Na podstawie: opowiadania Kena Kalfusa "PU-239"
Zdjęcia: Eigil Bryld
Muzyka: Abel Korzeniowski
Kraj: USA
Gatunek: Thriller, Dramat
Premiera:12 wrzesień 2006 (Świat)
Obsada:
Paddy Considine, Radha Mitchell, Oscar Isaac, Mélanie Thierry, Steven Berkoff, Nikolaj Lie Kaas, Jordan Long, Jason Flemyng



Data wydania DVD: 05. październik 2012
Dystrybutor: Galapagos
Wersja wydania: 1-płytowa
Dodatki: Komentarz scenarzysty/reżysera Scotta Burnsa i producenta wykonawczego Petera Berga

 Jedno małe opowiadanie amerykańskiego dziennikarza, Kena Kalfusa, osadzone w rosyjskich krajobrazach- „PU-239”, pomogło zaistnieć Scottowi Z. Burnsowi. Oparty na tej opowieści scenariusz filmu „Połowiczny rozkład Timofieja Bierezina” stał się debiutem Burnsa w roli reżysera oraz scenarzysty. Poruszająca produkcja HBO Films, dzięki której narodził się geniusz „Ultimatum Bourne'a” oraz „Intryganta”.
  Timofey Bierezin (Paddy Considine) jest przeciętnym człowiekiem pracującym w elektrowni atomowej pod Moskwą. Pewnego dnia dochodzi do wypadku, w wyniku, którego zostaje on napromieniowany. Zakład ze wszystkich sił stara się ukryć w tym swoją winę, dlatego też zatajają prawdę o ogromie szkód, a także wysyłają Bierezina na bezpłatny urlop. Mężczyzna wie, że nie zostaje mu zbyt wiele dni życia, a jego jedynym zmartwieniem jest to, że po jego śmierci jego żona (Radha Mitchell), a także syn pozostaną bez środków do życia. Dlatego też kradnie 100 gram plutonu i próbuje go sprzedać na czarnym rynku. Wtedy właśnie na jego drodze staje Shiv (Oscar Isaac), który ma dojście do rosyjskiej mafii.

wtorek, 4 września 2012

978. Pamięć absolutna, reż. Len Wiseman

Oryginalny tytuł: Total Recall
Reżyseria: Len Wiseman
Scenariusz:
Kurt Wimmer, Mark Bomback

Na podstawie: opowiadania Philipa K. Dicka "Przypomnimy to Panu hurtowo"
Zdjęcia: Paul Cameron
Muzyka:
Harry Gregson-Williams
Kraj: USA, Kanada
Gatunek: Sci-Fi, Thriller, Akcja
Premiera:
03 sierpnia 2012 (Świat) 31 sierpnia 2012 (Polska)
Obsada:
Colin Farrell, Jessica Biel, Kate Beckinsale, Bryan Cranson, Bokeem Woodbine, Bill Nighy i inni

     Jeszcze do niedawna z filmem „Pamięć absolutna” miałam niewiele wspólnego. Jednakże, gdy tylko dowiedziałam się, że na ekrany wchodzi remake musiałam nadrobić zaległości. Po seansie z lekkim sceptycyzmem podchodziłam do całkiem nowego spojrzenia, tym razem Lena Wisemana („Underworld”, „Szklana pułapka 4.0”) na znane opowiadanie „Przypomnimy to Panu hurtowo”. Szczęśliwie nie jest to dokładne odwzorowanie produkcji Paula Verhoevena, Schwarzeneggera zastąpił Farrell, Marsa zamieniono na Kolonię, ale o dziwo i tak sprawdza się to w nowym designie i nowej technologii.
    Większa część Ziemi uległa skażeniu. Ocalały jedynie Zjednoczona Federacja Brytyjska oraz Kolonia. To właśnie w niej mieszka przeciętny pracownik fabryki robotów- Doug (Colin Farrell), a wraz z nim jego piękna żona- Lori (Kate Beckinsale). Choć żyją szczęśliwie, Douga każdej nocy męczą koszmary, a to czyni jego życie niepełnym. Kiedy nie udaje mu się awansować wyrusza do siedziby Rekall, którzy wszczepiają ludziom wspomnienia. To właśnie tam okazuje się, że Doug nie jest zwykłym robotnikiem, a tajnym agentem. Teraz jego żona chce go zabić i ścigają go rzesze morderczych robotów, które sam składał. Na ratunek przybywa mu kobieta ze snów- Melina (Jessica Biel), która nie tylko zdradza mu co się stało, ale chce także pomóc w przywróceniu wolności ludziom spod rządków kanclerza Cohaagena (Bryan Cranston).
     Remaki mają to do siebie, że zazwyczaj stanowią marną próbę dorównania pierwowzorowi. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, „Total Recall”, nie jest jednym z takich filmów, a wszystko przez to, że nie stanowi wiernej kopii filmu Verhoevena- ani pod względem wizualnym, ani też fabularnym. Pierwszą zmianą jaką zobaczymy, to fakt, że akcja rozgrywa się na Ziemi, w całości. Tym samym nie zobaczymy już Czerwonej Planety. Nie mniej, dostarcza nam to innej atrakcji pod postacią „Zjazdów”. Atrakcji, która determinuje późniejsze wydarzenia i stanowi źródło naszej uciechy. Ponadto o wiele więcej się tutaj dzieje. Oczywiście, początkowo akcja wlecze się niemiłosiernie, aczkolwiek w chwili, gdy tylko Doug przekracza próg Rekall fabuła nie tylko mocno się rozkręca, ale ponadto nie daje nam odpocząć nawet na minutę. Walki w szybach wind, niesłychane pościgi, czy też ostateczna walka na „kolejce” to właśnie te elementy, których próżno szukać w starej wersji. Jednakże to co najważniejsze, pozostaje niezmienione. Najważniejsza jest tutaj misja filmu, przekaz. Dotyka on bowiem wolności człowieka, tym razem może nawet i bardziej niżeli przy poprzednim obrazie. Uwidacznia się walkę o demokrację. Uwidacznia się ruch oporu, choć z tym może niekoniecznie bardziej niż wcześniej. Z pewnością istotna jest tutaj miłość i jej zbawienny wpływ na człowieka. Aczkolwiek ciekawe jest także to jak ciągną się intrygi. Wielka tajemnica, gigantyczne zwroty akcji i jeszcze większe napięcie, to cechy charakterystyczne filmu Wisemana, które może nie do końca były rozbudowane w filmie Verhoevena.
    Twórcy filmu nie zapomnieli jednak o fanach starej wersji. Choć bardzo wiele uległo zmianie, to niektóre elementy pozostały niezmienne. Miłośnicy kobiety o trzech piersiach nie będą zawiedzeni. Ci, którzy pamiętają scenę przedarcia się przez odprawę pod przebraniem mogą mieć niezłą uciechę z nowej jej aranżacji. Z pewnością wielu będzie szczęśliwych z powodu Lori i jej niezniszczalności. Szkoda tylko, że zamieniono piękne mieszkanie Quaida na totalną norę, ale wraz z postępem akcji zostanie nam to wynagrodzone. Choć nie ma tutaj Marsa, który zachwycał wcześniej, to przynajmniej pozbawieni jesteśmy bezsensownemu wytwarzaniu atmosfery w pięć minut. Jednego ścigającego bohatera zamieniono na całą rzeszę niepokonanych robotów, a także, nie ujrzymy też zdeformowanych osobników, a sam dowódca ruchu oporu nie wzbudza takich emocji jak wcześniej.
    Z pewnością jednak wielu zakocha się w nowych sceneriach, które zaproponowano nam tym filmem. Wizja postapokaliptycznego świata jest nie tylko przerażająca, ale i piękna. Ma w sobie coś z tajemniczości planu „Jestem legendą”. Ruiny i to wszechobecne uczucie niepokoju, coś wspaniałego. Stworzono całkowicie inny świat, a jego nowoczesne budynki, choć obskurne są całkiem urokliwe. Intrygujący jest ten kontrast pomiędzy światem u góry, wyjęty z rasowego science fiction, a dolnym poziomem przypominającym nam świat, który znamy. Zestawia się tutaj biedotę Koloni, z wyrafinowanymi i wyspecjalizowaną architekturą wnętrz „windy”. Trzeba przyznać, że film jest efektowny. Dla niektórych może nawet bardziej niż pierwowzór, ale trzeba mieć na uwadze, że dysponowano wówczas inną technologią, więc był również czarujący, ale na inny sposób. Całkiem ciekawym dodatkiem okazuje się również ścieżka dźwiękowa przygotowana przez Harry'ego Gregson-Williamsa, który jest specjalistą od kompozycji dla produkcji tego gatunku. Intryguje, stopniuje napięcie i porusza. Idealnie podkreślając klimat filmu.
     Nie od dziś wiadomo, że nie znoszę Farrella. Każdego Farrella. Pech chciał, że zastąpił on Arniego w roli Douga Quaida. Mówi się trudno. Nie mniej, zaskakująco, wcale nie był taki najgorszy. Po pewnym czasie przestajemy zauważać, że to ten „przystojniak” szaleje nam na ekranie niczym wprawny parkourowiec. Jego aktorstwo jest względnie zjadliwe i nawet przekonujące, z pewnością bardziej niż Arniego. Dla mnie, osobiście, nie lada atrakcją było pojawienie się w filmie Kate Beckinsale, której nie widziałam w nowej roli całe wieki- chyba od czasu „Motelu”. Muszę przyznać, że stęskniłam się za jej pięknem, a jako niezniszczalna Lori zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Była autentycznie zabójcza- uwielbiam to! Z kolei Jessica Biel jako Melina jest zasadniczo nijaka. Jej rola opiera się głównie na ciągłej walce i nic poza tym. Nie ma charakteru, który swego czasu Rachel Ticotin nadała tej postaci.
   Pod wieloma względami wizja Lena Wisemana dorównuje tej od Paula Verhoevena. „Pamięć absolutna” w nowym wykonaniu została ciekawie urozmaicona przez co mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali zupełnie nowy film, i to się sprawdza! Dzieje się tu o wiele więcej, zachwycać możemy się nie tylko dopracowaną w najmniejszym szczególne architekturą miasta, ale również i niespodziankami przygotowanymi specjalnie dla sympatyków filmu z roku 1990. Dalej odczuwamy niezmienionego ducha walki o wolność i choć film pełen jest wymienianych przez widzów bezsensów, to trzeba pamiętać, że produkcja Verhoevena również nie była pod tym względem lepsza. Len Wiseman tworzy fascynujące widowisko na miarę XXI wieku i z pewnością nie będziemy się na nim nudzić.

 Recenzja dla portalu A-G-W.info







piątek, 24 sierpnia 2012

975. Pamięć absolutna, reż. Paul Verhoeven

Oryginalny tytuł: Total Recall
Reżyseria: Paul Verhoeven
Scenariusz: Dan O'Bannon, Gary Goldman, Ronald Shusett
Na podstawie:
opowiadania Philipa K. Dicka „Przypomnimy to panu hurtowo”
Zdjęcia:
Jost Vacano
Muzyka: Bruno Louchouarn, Jerry Goldsmith
Kraj: USA
Gatunek:  Sci-Fi, Thriller, Akcja
Premiera: 01 czerwca 1990 (Świat) 30 grudnia 1990 (Polska)
Obsada: Arnold Schwarzenegger, Rachel Ticotin, Sharon Stone, Ronny Cox, Michael Ironside, Marshall Bell, Mel Johnson Jr., Michael Champion

     W dobie grafiki komputerowej, technologii 3D i filmów, przesiąkniętych do cna efektywnością można by powiedzieć, że „Pamięć absolutna” reżyserii Paula Verhoevena („Nagi instynkt”, „Showgirls”) to kicz tandetą poganiany. Jednakże nie należy zapominać, że kiedyś czasy były inne i trzeba docenić starania twórców, w końcu, ich dokonania dla tegoż filmu znalazły uznanie wśród krytyków i fanów kina science fiction całego świata. Zobaczymy jak odebrany zostanie odświeżony, unowocześniony wizerunek tej produkcji, którą będziemy mogli cieszyć oczy już w przyszłym tygodniu.
     Zwykły budowlaniec, Doug Quaid (Arnold Schwarzenegger) każdej nocy śni o wyprawie na Marsa i przepięknej brunetce, czym zaczyna martwić swoją żonę- Lori (Sharon Stone). Kiedy w czasie podróży do pracy słyszy o przełomowym projekcie Rekall, w trakcie którego grupa naukowców wszczepia do umysłu człowieka fałszywe, ale realne wspomnienia z wakacji, Dougowi wydaje się, że jest to idealny sposób na podróż na Marsa. Jednakże podczas zabiegu coś idzie nie tak, a Dougowi wydaje się, że jest tajnym agentem. W dodatku ktoś czyha na jego życie. Szczęśliwie udaje mu się odnaleźć tajemniczą skrzynię, w której sam sobie daje liczne wskazówki dotyczące jego poprzedniego życia, życia agenta. Tym samym wyrusza na Marsa, aby odkryć prawdę o samym sobie i swojej misji.

piątek, 19 sierpnia 2011

803. The Box. Pułapka, reż. Richard Kelly

Oryginalny tytuł: The Box
Reżyseria: Richard Kelly
Scenariusz: Richard Kelly
Na podstawie: opowiadania Richarda Mathesona "Button, Button"
Zdjęcia: Steven Poster
Muzyka: Win Butler, Regine Chassagne, Owen Pallett
Kraj: USA
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Premiera światowa: 17 września 2009
Premiera polska: 19 marca 2010
Obsada: Cameron Diaz, James Marsden, Frank Langella, James Rebhorn, Holmes Osborne, Sam Oz Stone, Gillian Jacobs

    Masz przed sobą tajemnicze urządzenie z guzikiem. Jeżeli go naciśniesz nie tylko dostaniesz milion dolarów, ale także ktoś na świecie umrze. Czy postawisz dobra materialne nad życie innego człowieka? Czy przyciśniesz guzik? To właśnie odpowiedzi na te pytania próbuje odnaleźć w swoim opowiadaniu „Button, button” Richard Matheson, autor powieści będących podstawą takich filmów jak „Między piekłem a niebem” oraz „Jestem legendą”. Dzięki opowiadaniu powstał scenariusz filmu w reżyserii Richarda Kelly („Donnie Darko”, „Koniec świata”), który próbuje trzymać widza w niepewności z marnym tego skutkiem.