Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny
tytuł: The Odd Life of
Timothy Green /
Reżyseria: Peter Hedges / Scenariusz: Peter Hedges / Zdjęcia: John
Toll / Muzyka: Geoff Zanelli / Obsada: Jennifer Garner, Joel
Edgerton, Cameron 'C.J.' Adams, Ron Livingston, Dianne Wiest,
Rosemarie DeWitt, Odeya Rush, Peter Morse, Common / Gatunek: Dramat,
Fantasy / Kraj: USA
Oryginalny tytuł: The Back-Up Plan
Zoe (Jennifer Lopez) jest przepiękną kobietą, której
trudno jest znaleźć idealnego faceta. Zmęczona ciągłym
poszukiwaniem miłości postanawia skorzystać z planu zapasowego i
poddać się sztucznemu zapłodnieniu nim będzie za późno. W dniu,
w którym wychodzi z zabiegu spotyka w taksówce przystojnego Stana
(Alex O'Louglin), któremu od razu wpada w oko. Mężczyzna
robi wszystko, aby Zoe zwróciła na niego uwagę, a ona specjalnie
mu w tym nie przeszkadza pewna, że z pewnością za pierwszym razem
nie doszło do zapłodnienia. Niestety, już po pierwszej randce
okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Teraz musi wyznać
Stanowi prawdę, ponieważ pojawiają się pierwsze objawy ciąży.
Nie spodziewa się, jak zaskakująca może być dla niej decyzja
Stana.
Cała historia
rozpoczyna się w chwili, kiedy Alison (Christina
Hendricks)
umawia swoją najlepszą przyjaciółkę Holly (Katherine
Heigl)
z przystojnym przyjacielem jej chłopaka Petera (Hayes
MacArthur)
– Erikiem (Josh
Duhamel).
Randka okazuje się totalnym niewypałem i Holly ma nadzieję już
nigdy nie oglądać twarzy Erica. Niestety, nie będzie jej to dane,
gdyż Alison w końcu poślubia Petera więc Holly i Eric zmuszeni są
spędzać ze sobą czas. Całe ich życie rozpada się na kawałki,
kiedy pewnego wieczoru dostają informację o tragicznym wypadku ich
przyjaciół. Wkrótce po tragedii odwiedza ich prawnik informując,
że przyjaciele Holly i Erica uczynili ich prawnymi opiekunami ich
malutkiej córeczki- Sophie. Młodzi i niedoświadczeni będą
musieli sprostać trudnemu zadaniu jakim jest rodzicielstwo, aby
zapewnić Sophie kochający dom.
Młode małżeństwo – Kate i John, przechodzą ciężkie chwile po śmierci ich nienarodzonego dziecka i problemach alkoholowych Kate. Pomimo tego, że mają dwójkę wspaniałych dzieci – Max i Daniela, odczuwają pewną pustkę. Dlatego też w końcu decydują się na adopcję, aby przelać swoją miłość na dziecko, które będzie jej potrzebować. Udają się do jednego z sierocińców prowadzonych przez siostry zakonne. Tam spotykają uroczą i utalentowaną brunetkę imieniem Esther. Z pozoru Esther nie ma żadnych problemów z przystosowaniem się do otoczenia. Jest miłą i uprzejmą dziewczynką, która zdobywa serce większości domowników. Niektórzy jednak dostrzegają prawdziwe oblicze dziewczynki, a jej przeszłość nasuwa wiele pytań bez odpowiedzi. Próbuje je odnaleźć Kate, której nikt nie chce uwierzyć wciąż posądzając ją o powrót do dawnych nawyków. Niestety wszyscy przekonają się wkrótce do czego naprawdę zdolna jest mała dziewczynka.
Kiedy starasz się o adopcję dziecka z sierocińca nigdy do końca nie wiadomo jakie dziecko wybierasz. Oczywiście, porządne domy dziecka prowadzą kartotekę swoich podopiecznych i wiedzą o nich wszystko, ale może zdarzyć się mogą sytuacje, których nie da się przewidzieć. Z tego też powodu sytuacja zaistniała w filmie jest wręcz niemożliwa, a przynajmniej nie powinna się nigdy wydarzyć. Rodzice i adoptowane dziecko i tak już przechodzą ogromny stres, nie muszą dodatkowo denerwować się przyszłymi konsekwencjami swoich czynów. Państwo Colemanowie, niestety nie mieli takiego szczęścia i stresu było co nie miara, przynajmniej dla jednego z nich. Historia została fantastycznie przedstawiona. Twórcom udało się utrzymać widza przy ekranie, zainteresować tym co działo się w życiu bohaterów. Rewelacyjnie wyszło im stopniowanie napięcia. Już sam początek zapowiada bardzo dobry film grozy. Później sytuacja lekko się rozluźnia chociaż wciąż w powietrzu wisi ten dziwny nastrój. Kiedy pojawia się Esther wszystko przybiera na sile. Z każdym kolejnym dniem akcja się rozwija, a wraz z nią rośnie napięcie. W punkcie kulminacyjnym widz dostaje po głowie rozwiązaniem zagadki. Po wyjaśnieniach siedzi się z rozdziawioną szczęką i trawi to czego się właśnie widz dowiedział. Wyjaśnienie przychodzi niespodziewanie i osobiście w ogóle nie sądziłam, że będzie jakaś druga strona tej historii. Naprawdę myślałam, że to dziecko jest nienormalne. Umknęły mi zwyczajne wyjaśnienia tego wszystkiego. Umknęły mi drobne szczegóły, które mogły dać mi odpowiedź, no ale po co doszukiwać się kontekstów, których się człowiek nie spodziewa. Do tej pory siedzę zaskoczona i nie mogę uwierzyć w to jak twórcom udało się mnie nabrać – a to nie zdarza się zbyt często.
Film ten to nie tylko rewelacyjna historia, ale przede wszystkim niezwykły klimat. Udało się go osiągnąć między innymi poprzez zdjęcia Jeffa Cuttera, który pracował także przy produkcji mojego ukochanego „Constantina”. Wszystko utrzymane zostało w stonowanych barwach, przez co film był szary i przede wszystkim ponury. Mrocznego klimatu dodawała także muzyka Johna Ottmana, który już wcześniej współpracował z reżyserem przy „Domu Woskowych Ciał”, ale też z innymi twórcami przy „Sile strachu”, czy „Inwazji”. Te ciche dźwięki wywoływały dreszcze. Dźwiękowe próby zmylenia widza, jak przykładowo mroczna muza sygnalizująca, że zaraz zdarzy się coś złego, a jednak nic się nie dzieje. Wszystko to sprawia, że widz wkręca się w klimat tej produkcji i zapamiętuje ją na długo.
Przy takich filmach jak „Sierota” aktorzy nie mają za bardzo możliwości się wykazać. Do takich osób należy tutaj Peter Sarsgaard. Nigdy nie przepadałam za kolesiem, a w tym filmie wyjątkowo nie podobała mi się jego postać, więc jego aktorstwo także puszczałam mimo uszu, czy tam oczu, jak kto woli. Z drugiej zaś strony takie opowieści dają szansę pokazania się czarnym charakterom jak przykładowo Esther. Grająca ją 13letnia Isabelle Fuhrman pokazała, że ma szansę zostać wielką aktorką. Póki co nie ma na swoim koncie zbyt wielu produkcji, ale jeżeli będzie dalej grała tak jak w „Sierocie” to z pewnością daleko zajdzie. Zrobiła wrażenie genialnie odgrywając rolę małej dziewczynki z zaburzeniami. Pokazała swoje dwa aktorskie oblicza – udowodniła, że będzie czarować w komediach i filmach familijnych, a także przerażać jako mordercze dziecko. Wspaniała mimika twarzy dodaje jej tylko profesjonalizmu. Vera Farmiga w filmie zagrała kochającą matkę z problemami. Przekonała do swojej postaci idealnie wczuwając się w rolę. Rzadko się to zdarza, ale muszę powiedzieć w końcu, że jest świetną aktorką. Natomiast ozdobą tego filmu była mała Aryana Engineer, która zagrała głuchoniemą Max. Dziewczynka była tak słodka i urocza, że aż widz uśmiecha się za każdym razem gdy widzi ją na ekranie.