NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino kanadyjskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino kanadyjskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

1147. Mama, reż. Xavier Dolan

Oryginalny tytuł: Mommy
Reżyseria: Xavier Dolan
Scenariusz: Xavier Dolan
Zdjęcia: André Turpin
Muzyka: Noia
Kraj: Kanada
Gatunek: Dramat
Premiera: 22 maja 2014 (Świat) 17 października 2014 (Polska)
Obsada: Anne Dorval, Antoine-Olivier Pilon, Suzanne Cl
ément, Alexandre Goyette, Patrick Huard
     Stwierdzenie, że jest twórcą swoich filmów nabiera o wiele większego wymiaru. Nie tyko reżyseruje, nie tylko daje pomysł, ale przede wszystkim odpowiada za warstwę wizualną w postaci kostiumów oraz montażu. Zdarza mu się także zagrać w swoich filmach, co przydarzyło mu się w jego głośnym „Zabiłem moją matkę”. Xavier Dolan, jeden z najmłodszych twórców kina kanadyjskiego, zdobył już szereg niezależnych nagród. W tym roku powraca i spogląda swoim młodym okiem na niezwykłe relacje matki i syna w filmie „Mama”.

niedziela, 23 września 2012

984. Resident Evil: Retrybucja, reż. Paul W.S. Anderson

Oryginalny tytuł: Resident Evil: Retribution
Seria: Resident Evil #5

Reżyseria: Paul W.S. Anderson
Scenariusz: Paul W.S. Anderson
Zdjęcia:
Glen MacPherson  
Muzyka: tomandandy
Kraj: Kanada, Niemcy
Gatunek: Horror, Akcja, Sci-Fi, Postapokaliptyczny
Premiera: 
14 września 2012 (Świat) 14 września 2012 (Polska)
Obsada:
Milla Jovovich, Michelle Rodriguez, Kevin Durand, Sienna Guillory, Shawn Roberts, Aryana Engineer, Colin Salmon, Johann Ub, Boris Kodjoe, Bingbing Li

     Seria „Resident Evil” to jedyne filmy o zombiakach, które toleruję, można wręcz powiedzieć, że należą do moich ulubionych. Nie dostrzegałam, że każdy kolejny film był gorszy od poprzedniego, ale to czym dowalił Paul W.S. Anderson wraz z najnowszym filmem o „genialnie” przetłumaczonym podtytule „Retrybucja” całkowicie ścięło mnie z nóg. Niestety, jest to jeden z najgorszych filmów jakie widziałam w tym roku, a szkoda, bo potencjał był.
    Alice (Milla Jovovich) i jedyni ocalali ludzie zostali zaatakowani przez wysłanników korporacji Umbrella. Jedynie Alice uchodzi z tego z życiem, pomimo tego, że Wesker (Shawn Roberts) pozbawił ją jej siły. Teraz przetrzymywana jest w największej placówce badawczej korporacji i poddawana torturom. Nieoczekiwanie ktoś rozbraja system ochrony i Alice udaje się uciec, aby rozpoznać swoją wybawicielkę w postaci Ady Wong (Bingbing Li), przysłanej przez Weskera. Przemierzając kolejne pola testowe, mordując kolejnych zakażonych ludzi, próbują dotrzeć w miejsce spotkania z ekipą wysłaną przez Weskera i raz na zawsze uwolnić świat przed zarazą.

piątek, 30 grudnia 2011

848. Resident Evil 2: Apokalipsa, reż. Alexander Witt

Oryginalny tytuł: Resident Evil: Apocalypse
Seria: Resident Evil #2
Reżyseria: Alexander Witt 
Scenariusz: Paul W.S. Anderson
Zdjęcia: Derek Rogers, Christian Sebaldt
Muzyka: Jeff Danna, Elia Cmiral
Kraj: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Kanada
Gatunek: Horror, Akcja
Premiera światowa: 10 września 2004
Premiera polska: 29 października 2004 
Obsada: Milla Jovovich, Sienna Guillory, Eric Mabius, Oded Fehr, Thomas Kretschmann, Jared Harris, Sandrine Holt, Mike Epps

     Kiedy w 2002 roku Paul W.S. Anderson przeniósł na wielki ekran znaną grę komputerową „Resident Evil” nie liczył się z tym, że osiągnie tak wielki sukces. Wiadome było więc, że film doczeka się wkrótce swojej kontynuacji. Anderson już miał gotowy scenariusz do „Resident Evil: Apokalipsa”, jednakże ze względu na jego zaangażowanie w projekt „Obcy kontra Predator” nie mógł zająć się reżyserią drugiego filmu. Wtedy producenci wspólnie zdecydowali, że powinien się tym zająć Alexander Witt, dla którego był to pierwszy film samodzielnie wyreżyserowany. Okazało się trafnym wyborem, gdyż zarówno ekipa filmowa, jak i widzowie są zadowoleni z jego pracy i jej efektów.
     Po tym jak Alice (Milla Jovovich) wraz z Mattem (Eric Mabius) wydostają się żywi z tajnej placówki badawczej korporacji Umbrella i przejęci przez ich wysłanników, wirus T wydostaje się na światło dzienne i powoduje spustoszenie na ulicach miasta Raccoon. Korporacja Umbrella przygotowuje się do ewakuacji miasta, jednakże gdy tylko spostrzega, że wirus dotarł do jedynego miejsca łączącego Raccoon ze światem automatycznie zamyka drogę wyjazdu. Osoby, którym cudem udało się uniknąć zarażenia i śmierci próbują odnaleźć bezpieczne schronienie. Wśród nich jest funkcjonariuszka policji Jill Valentine (Sienna Guillory), która chroni ocalałych, kryjących się w kościele. Z pomocą przybywa Alice, która ratuje ich z opresji, a dzięki ofercie doktora Ashforda (Jared Harris) mają szansę wydostać się bezpiecznie z miasta, jeżeli tylko odnajdą jego córkę. Nie będzie to jednak takie proste, gdyż za każdym rogiem czają się zarażeni, a także eksperyment korporacji – Nemesis, którego celem jest stoczenie śmiertelnego pojedynku z Alice.

piątek, 26 listopada 2010

196. Cube 2: Hipersześcian, reż. Andrzej Sekuła

Oryginalny tytuł: Cube 2: Hypercube
Reżyseria: Andrzej Sekuła
Scenariusz: Lauren McLaughlin, Ernie Barbarash, Sean Hood
Zdjęcia: Andrzej Sekuła
Muzyka: Norman Orenstein 
Kraj: Kanada
Gatunek: Thriller, Sci-Fi, Psychologiczny
Premiera światowa: 29 lipca 2002
Premiera polska: 25 czerwca 2004
Obsada: Kari Matchett, Geraint Wyn Davies,Grace Lynn Kung, Matthew Ferguson, Lindsey Connell, Barbara Gordon, Greer Kent, Neil Crone

  8 osób uwięzionych zostaje w dziwnym sześcianie, który składa się z mniejszych sześcianów. Podróżując po tajemniczych pomieszczeniach poznają się wzajemnie i dowiadują się, że coś ich łączy. Wszyscy w jakiś sposób powiązani są z firmą zbrojeniową o nazwie Izon, która prawdopodobnie stworzyła ten sześcian. Muszą uważać, ponieważ niektóre z komór sześcianu zawierają pułapki. Wkrótce odkrywają, że coś jest nie tak z tym sześcianem. Nie jest to bowiem zwykły sześcian tylko hipersześcian, w którym znajdują się 4 wymiary czasu.
    Pierwszy raz oglądałam ten film baaardzo dawno temu. Ostatnio mieliśmy okazję obejrzeć go w TVP2 :)
Hypercube jest kontynuacją filmu z 1997 pt. "Cube". Ten film jest jednak bardziej skomplikowany i złożony niż pierwsza część. A to wszystko za sprawą tej tajemniczej budowli, w której zostali uwięzieni teoretycznie zwyczajni i bezbronni ludzie. Jak później się okazuje wcale nie są tacy bezbronni i zwyczajni. Każdy z nich jest w pewien sposób powiązany z ową firmą, której nazwy niestety już nie pamiętam zbyt dobrze, ale był to chyba Izon.
    Muszę przyznać, że pierwszy film bardziej mi się podobał, ale to raczej za sprawą pułapek i ich brutalności. Nie mówię, że tutaj nie było brutalnie, ale w sumie niewiele było tych pułapek i na niewiele z nich trafili więźniowie. W pierwszej części w każdej praktycznie komorze była jakaś pułapka. No, ale w sumie w tym filmie skupiono się na czymś innym. Na czasie. Zostało to świetnie pokazane w niektórych scenach. Najbardziej chyba rozbroiła mnie scena, w której Max i Julia uciekali przed Simonem. Gdy Max stał w przejściu do drugiej komory, a Julia już w niej była, ona widziała go w zwolnionym tempie a on ją w przyspieszonym :) strasznie mnie to rozbawiło, bo wyglądało to tak jakby ktoś ją szybko przewijał :D Całkowicie rozwaliła mnie prawie, że końcowa scena w hipersześcianie, gdy Kate uciekała przed Simonem, który już sporo się postarzał :) i gdy otworzyła sobie przejście do następnej komory zobaczyła to samo co było w tej komorze, w której już się znajdowała :) muszę przyznać, że przezabawnie to wyglądało :)
    Można by pomyśleć, że niektóre postacie jak na przykład owa Kate lub Sasha są zupełnie niewinniutkie i właściwie co one mogą mieć wspólnego z innymi. No, ale jednak pozory mylą, poza tym nigdy nie wiadomo kto mówi prawdę, a kto kłamie. Ludzie potrafią się znakomicie maskować, co doskonale widać w tym filmie.
Była też chwila zaskoczenia, ale nie było ono wstrząsające. Dlaczego? Siostra pytała mnie jak Sasha jest powiązana z innymi. Kim ona jest. Stwierdziłam, że nie pamiętam. Jak się okazało to było to dla mnie zaskoczeniem, że taka sprawa nie utkwiła mi w pamięci. Więc sami widzicie. Niektóre zaskoczenia nie są aż tak szokujące :)
    Co do obsady to nie mam zastrzeżeń. Niezła była ta cała babcia, Pani  Paley grana przez Barbarę Gordon. Taka zakręcona kobieta, ale cóż miała już swoje lata. Ona jako jedyna się chyba wyróżniała :)
    Ogólnie film z fajnym pomysłem, ale jak dla mnie to mógłby być bardziej zaskakujący i przerażający. Nie wiem co wy o tym myślicie. Mnie się film podobał, ale można sobie darować jego obejrzenie.

środa, 24 listopada 2010

114. Moje życie beze mnie, reż. Isabel Coixet

Oryginalny tytuł: My Life Without Me
Reżyseria: Isabel Coixet
Scenariusz: Isabel Coixet
Na podstawie: powieści Nancy Kincaid "Pretending the Bed is a Raft"
Zdjęcia: Jean- Claude Larrieu
Muzyka: Alfonso Vilallonga
Kraj: Kanada, Hiszpania
Gatunek: Dramat
Premiera światowa: 10 lutego 2003
Premiera polska: 04 maja 2007
Obsada: Sarah Polley, Scott Speedman, Mark Ruffalo, Deborah Harry, Alfred Molina

    Ann jest szczęśliwą 23- letnią matką dwóch córeczek, pomimo tego, że mieszka wraz z nimi i swoim mężem Donem w przyczepie kempingowej w ogródku swojej matki. Pewnego poranka, gdy Don zawozi dziewczynki do szkoły, Ann mdleje. Matka zawozi ją do szpitala. Ku zaskoczeniu Ann wcale nie jest w ciąży. Okazuje się, że niestety ma raka jajników, który rozprzestrzenił się na żołądek. Zostały jej tylko dwa, góra trzy miesiące życia. Ta wiadomość dobija Ann. Jednak bez względu na wszystko stara się nie wyjawiać nikomu co ją dręczy. Siedząc wieczorem w knajpce spisuje rzeczy, które musi zrobić zanim umrze.    Na początku chciałabym rozwikłać zagadkę tytułu. Gdyż poprawnie tłumaczony on na język polski powinien brzmieć "Moje życie beze mnie". Ten sam napis pojawia się na końcu filmu i jeszcze w czasie trwania filmu Ann wypowiada to zdanie.
    Bardzo chciałam zobaczyć ten film od momentu, w którym znalazłam o nim informacje. Poruszył mnie opis, a jeszcze bardziej poruszył mnie film. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak to jest wiedzieć, że za dwa miesiące się umrze. Jak bardzo musi boleć informacja o tym, że ma się raka, którego nie da się wyleczyć, bo jest się zbyt młodym.
    Muszę przyznać, że niektóre punkty z listy Ann troszkę mnie zaszokowały. "Kochać się z innym facetem, żeby wiedzieć jak to jest". Mogę powiedzieć, że po części to rozumiem, ale jednak nie do końca, która kobieta kochająca swojego męża myśli o sypianiu z innym. To nie jest żadne usprawiedliwienie, że za trzy miesiące nie będzie mnie na świecie już. Dziewczyna jednak nie przewiduje tego, że sama się zakocha, gdyż przypadkowo spotkany przez nią w pralni Lee, robi wszystko, aby czuła się przy nim cudownie, no i wiadomo sam się w niej zakochuje.
Kolejna sprawa, której wykonanie najbardziej mnie poruszyło, to nagrywanie życzeń urodzinowych dla córeczek dopóki nie skończą 18 lat. Masakra w ogóle. Ja to jakbym dostała taką wiadomość to normalnie płakałabym i płakała, ale czyż to nie jest wspaniałe uczucie jak w dzień każdych urodzin dostajesz tak jakby wiadomość z zaświatów od swojej mamy. Tzn. no my nie wiemy jak to jest, bo żadnego z nas to nie spotkało. Przynajmniej mam taką nadzieję.
    Kolejnym zadaniem było szukanie żony dla męża Ann. Nie powiem wam czy ją znalazła czy nie, powiem tylko, że to jest bardzo szlachetne, ale w sumie zrobiłabym chyba to samo, lepiej, żebym sama wybrała drugą żonę dla mojego męża niż żeby on wybrał i wpakował się w jakieś bagno.
    Film jest bardzo ciekawy, w ogóle już z samego początku spada na nas ta straszliwa wiadomość o chorobie Ann. Mieć 23 lata i być chorym na raka, coś strasznego po prostu. Ma dodatek nikomu o tym nie mówi, jak można taki ból trzymać w sobie, przecież musiało być jej strasznie ciężko.
    Film nie nudzi, ale bardzo wpływa na wpływa na ludzką psychikę. Przynajmniej na moją wpłynął. Za dużo dramatów jak na jeden dzień. Siedziałam po filmie i płakałam chyba przez pół godziny. Sama nie wiem co mnie tak bardzo poruszyło. Myślę, że ogólnie ten film był przepiękny i bardzo taki uczuciowy. Każdemu może się przytrafić taka sytuacja, niestety.
    Film bardzo mi się podobał, ogólnie bardzo lubię takie dramatyczne filmy o życiu, poruszają człowieka, do głębi.

101. Księżniczka na lodzie, reż. Tim Fywell

Oryginalny tytuł: Ice Princess
Reżyseria: Tim Fywell
Scenariusz: Meg Cabot, Hadley Davis, Leslie Dixon, Jennifer Konner, Alexandra Rushfield
Na podstawie: opowiadania Meg Cabot i Hadley'a
Zdjęcia: David Henngins
Muzyka: Christophe Beck, Alyson Michalka
Kraj: USA, Kanada
Gatunek: Obyczajowy
Premiera światowa: 18 marca 2005
Premiera polska na DVD: 14 września 2005
Obsada: Michelle Trachtenberg, Joan Cusak, Hayden Panettiere, Kim Cattrall, Trevor Blumas, Kirsten Olson, Jocelyn Lai, Amy Stewart

    Uczennica jednego z liceów, Casey, otrzymuje propozycję od swojego nauczyciela od fizyki o staranie się o stypendium. Aby je zdobyć musi wykazać powiązanie życia z fizyką. Pewnego wieczoru wraz ze swoją przyjaciółką Ann oglądają łyżwiarstwo figurowe. Casey doznaje olśnienia. Łyżwiarstwo jest żywym dowodem na istnienie i wykorzystanie fizyki w codziennym życiu. Postanawia zrobić o tym swój projekt. Zaczyna regularnie odwiedzać lodowisko w celu nagrywania dziewcząt i wykorzystania później filmu do swojego projektu. Przyjaciółka radzi jej, żeby włożyła w ten projekt więcej siebie. Casey decyduje się na kurs łyżwiarstwa. Po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że nie chodzi tu tylko o projekt i dostanie się na studia, ale również o jej marzenia. Na drodze do jej miłości do łyżwiarstwa staje jej mama oraz mama jej koleżanki, która pragnie, żeby to właśnie jej córka wygrała na zawodach.
    Naprawdę ciekawy pomysł na film... już tyle było podobnych.. ech, ale to nie ważne. Filmy o łyżwiarstwie zawsze będą piękne, ponieważ samo łyżwiarstwo ma w sobie nieskazitelne piękno. Bardzo przyjemnie się ogląda ten film... muzyka i te wszystkie układy działają bardzo kojąco. Film ma także działanie motywujące, co prawda ja nie umiem jeździć na łyżwach, ale aż zachciałam iść i się tego nauczyć.
    Ciekawe jest to jak bardzo fizyka może pomóc w opanowaniu do doskonałości łyżwiarstwa, a w szczególności tych najtrudniejszych elementów. Nie wiedziałam, że łyżwiarstwo to taka złożona i interesująca sprawa ;P
Film nie nudził, ja na przykład oglądałam go z żywym zainteresowaniem, ale rozumiem, że inni mogą się przy nim śmiertelnie wynudzić.
     Film ukazuje nam walkę o swoje własne marzenia. Dwie matki różne od siebie, dwa różne pragnienia dla swoich córek. Trzeba robić to co pragnie się robić, a nie to do czego nasz umysł jest stworzony. Casey jest typowym fizykiem, naprawdę mnie zauroczyła swoją wiedzą. Wybrała jednak swoją nową pasję czyli łyżwiarstwo. Tutaj zaskoczyła mnie jeszcze bardziej i urosła mi w oczach.
     Na szczególną uwagę zasługuje także motyw związany z chęcią zdobycia wszystkiego co najlepsze dla swojego dziecka, mówię tutaj o sabotowaniu rywalki. Ech, że też ludzie nie posuną  się przed niczym, aby osiągnąć sukces, szokujące po prostu.
     Obsada jest idealnie dobrana. Michelle bardzo urocza, mózgowiec w ciele kobiety. Czaruje swoją wiedzą, gracją i pięknem. Bardzo mnie urzekła. No chyba, że to całe łyżwiarstwo jest tego przyczyną ;P Hayden również zasługuje na uwagę. Dzięki Casey jej bohaterka Gen zrozumiała o co naprawdę chodzi w życiu, żeby podążać za swoim sercem i za tym co pragniemy w życiu robić.
     Film był ciekawy i bardzo mnie wciągnął. Pomimo tego, że myślałam, że zanudzi mnie na śmierć przez ten sport, okazało się, że jest wręcz przeciwnie :)