Oryginalny tytuł: Cube 2: Hypercube
Reżyseria: Andrzej Sekuła
Scenariusz: Lauren McLaughlin, Ernie Barbarash, Sean Hood
Zdjęcia: Andrzej Sekuła
Muzyka: Norman Orenstein
Kraj: Kanada
Gatunek: Thriller, Sci-Fi, Psychologiczny
Premiera światowa: 29 lipca 2002
Premiera polska: 25 czerwca 2004
Obsada: Kari Matchett, Geraint Wyn Davies,Grace Lynn Kung, Matthew Ferguson, Lindsey Connell, Barbara Gordon, Greer Kent, Neil Crone
8 osób uwięzionych zostaje w dziwnym sześcianie, który składa się z
mniejszych sześcianów. Podróżując po tajemniczych pomieszczeniach
poznają się wzajemnie i dowiadują się, że coś ich łączy. Wszyscy w jakiś
sposób powiązani są z firmą zbrojeniową o nazwie Izon, która
prawdopodobnie stworzyła ten sześcian. Muszą uważać, ponieważ niektóre z
komór sześcianu zawierają pułapki. Wkrótce odkrywają, że coś jest nie
tak z tym sześcianem. Nie jest to bowiem zwykły sześcian tylko
hipersześcian, w którym znajdują się 4 wymiary czasu.
Pierwszy raz oglądałam ten film baaardzo dawno temu. Ostatnio mieliśmy okazję obejrzeć go w TVP2 :)
Hypercube
jest kontynuacją filmu z 1997 pt. "Cube". Ten film jest jednak bardziej
skomplikowany i złożony niż pierwsza część. A to wszystko za sprawą tej
tajemniczej budowli, w której zostali uwięzieni teoretycznie zwyczajni i
bezbronni ludzie. Jak później się okazuje wcale nie są tacy bezbronni i
zwyczajni. Każdy z nich jest w pewien sposób powiązany z ową firmą,
której nazwy niestety już nie pamiętam zbyt dobrze, ale był to chyba
Izon.
Muszę przyznać, że pierwszy film bardziej mi się podobał,
ale to raczej za sprawą pułapek i ich brutalności. Nie mówię, że tutaj
nie było brutalnie, ale w sumie niewiele było tych pułapek i na niewiele
z nich trafili więźniowie. W pierwszej części w każdej praktycznie
komorze była jakaś pułapka. No, ale w sumie w tym filmie skupiono się na
czymś innym. Na czasie. Zostało to świetnie pokazane w niektórych
scenach. Najbardziej chyba rozbroiła mnie scena, w której Max i Julia
uciekali przed Simonem. Gdy Max stał w przejściu do drugiej komory, a
Julia już w niej była, ona widziała go w zwolnionym tempie a on ją w
przyspieszonym :) strasznie mnie to rozbawiło, bo wyglądało to tak jakby
ktoś ją szybko przewijał :D Całkowicie rozwaliła mnie prawie, że
końcowa scena w hipersześcianie, gdy Kate uciekała przed Simonem, który
już sporo się postarzał :) i gdy otworzyła sobie przejście do następnej
komory zobaczyła to samo co było w tej komorze, w której już się
znajdowała :) muszę przyznać, że przezabawnie to wyglądało :)
Można by pomyśleć, że niektóre postacie jak na przykład owa Kate lub
Sasha są zupełnie niewinniutkie i właściwie co one mogą mieć wspólnego z
innymi. No, ale jednak pozory mylą, poza tym nigdy nie wiadomo kto mówi
prawdę, a kto kłamie. Ludzie potrafią się znakomicie maskować, co
doskonale widać w tym filmie.
Była też chwila zaskoczenia, ale nie
było ono wstrząsające. Dlaczego? Siostra pytała mnie jak Sasha jest
powiązana z innymi. Kim ona jest. Stwierdziłam, że nie pamiętam. Jak się
okazało to było to dla mnie zaskoczeniem, że taka sprawa nie utkwiła mi
w pamięci. Więc sami widzicie. Niektóre zaskoczenia nie są aż tak
szokujące :)
Co do obsady to nie mam zastrzeżeń. Niezła była ta
cała babcia, Pani Paley grana przez Barbarę Gordon. Taka zakręcona
kobieta, ale cóż miała już swoje lata. Ona jako jedyna się chyba
wyróżniała :)
Ogólnie film z fajnym pomysłem, ale jak dla mnie
to mógłby być bardziej zaskakujący i przerażający. Nie wiem co wy o tym
myślicie. Mnie się film podobał, ale można sobie darować jego
obejrzenie.
