NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wachowscy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wachowscy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lutego 2015

1165. Jupiter: Intronizacja, reż. Lana Wachowski, Andy Wachowski

Oryginalny tytuł: Jupiter Ascending
Reżyseria: Lana Wachowski, Andy Wachowski
Scenariusz:
Lana Wachowski, Andy Wachowski
Zdjęcia: John Toll
Muzyka: Michael Giacchino
Kraj: USA
Gatunek: Sci-Fi, Akcja
Premiera:
04 lutego 2015 (Świat) 06 lutego 2015 (Polska)
Obsada:
Mila Kunis, Channing Tatum, Sean Bean, Eddie Redmayne, Douglas Booth, Tuppence Middleton
     Wraz ze śmiercią Neo, nastąpił również zgon świetności Wachowskich. Próbując zaskoczyć kolejnymi filmami bardziej zanudzali niżeli fascynowali. Rok 2015 może stać się dla nich przełomowy, bowiem na ekranach pojawił się ich najnowszy twór, dzieło, które jest tak majestatyczne i wprawia w tak dobry nastrój, że trudno jest nie uznać go za swoisty geniusz. W pełni kiczowaty, nastawiony na wielkość „Jupiter: Intronizacja” daje wszystko to, co może nas oszołomić. Świadoma tego, że nikt się ze mną nie zgodzi w tej kwestii uznaję go jeden z najpiękniejszych filmów tego roku!

wtorek, 5 lutego 2013

1022. Atlas chmur, reż. Tom Tykwer, Andy Wachowski, Lana Wachowski

Oryginalny tytuł: Cloud Atlas
Reżyseria: Tom Tykwer, Andy Wachowski, Lana Wachowski
Scenariusz: Tom Tykwer, Andy Wachowski, Lana Wachowski
Na podstawie: powieści Davida Mitchella "Atlas chmur"
Zdjęcia: John Toll, Frank Griebe
Muzyka: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer
Kraj: USA, Singapur, Niemcy, Hongkong
Gatunek: Dramat, Sci-Fi
Premiera:  08 września 2012 (Świat) 23 listopada 2012 (Polska)
Obsada: Tom Hanks, Halle Berry, Hugo Weaving, Jim Broadbent, Jim Sturgess, Doona Bae, Ben Whishaw, Hugh Grant, Susan Sarandon, Keith David
     Czasy „Matrixa” przeszły do historii, tak samo zresztą jak i szczyt formy braci Wachowskich, którzy przemienili się w rodzeństwo. Przy pomocy Toma Tykwera starają się odzyskać dawną chwałę i wspólnie biorą się za ekranizację jednej z najbardziej niebanalnych i ciężkich epopei spisanej przez angielskiego zdobywcę kilku nagród Brokera – Davida Mitchella, o tytule „Atlas chmur”. Choć pracują w dwóch oddzielnych ekipach filmowych, tworzą niesamowite widowisko, w którym bez większych problemów można się zagubić.

wtorek, 23 listopada 2010

080. Matrix: Reaktywacja, reż. Larry Wachowski, Andy Wachowski

Oryginalny tytuł: Matrix: Reloaded
Seria: Matrix #2
Reżyseria: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Scenariusz: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Zdjęcia: Bill Pope
Muzyka: Ben Watkins, Don Davis
Kraj: USA
Gatunek: Sci-Fi, Akcja
Premiera światowa: 07 maja 2003
Premiera polska: 23 maja 2003
Obsada: Keanu Reeves, Carrie-Anne Moss, Laurence Fishburne, Jada Pinkett Smith, Hugo Weaving, Gloria Foster, Lambert Wilson,  Monica Bellucci, Neil Rayment, Adrian Rayment, Helmut Bakaitis

    Neo jako wybraniec pomaga innym ludziom. Podczas jednego ze spotkań w Matrixie dostaje dziwną przesyłkę od Agenta Smitha, który już nie jest Agentem. Neo wraz z załogą Nabuchodonozora wraca do Syjonu, miasta, do którego próbują przedostać się maszyny. Neo musi się dostać do Wyroczni, aby dowiedzieć się co może zrobić, żeby uratować Syjon, ostatnie ocalałe miasto na Ziemi. Ta karze znaleźć mu klucznika, który przetrzymywany jest przez Merovingana, ponieważ to właśnie klucznik ma pewien niezwykły klucz, który otwiera drzwi do prawdy.
    Jak dla mnie to akcja się za bardzo ciągnie w tym filmie. Te nudzące dialogi i te niekiedy przesadne efekty, liczne walki, które wcale mnie nie zaciekawiły tylko strasznie zanudzały. W pierwszej części filmu było to coś, ta magia, ta subtelność, a tutaj.. film ten to właściwie tylko jeden dobry mocny efekt specjalny.
     Było wiele scen sprawiających, że można było dostać gęsiej skórki. Dla przykładu scena w której Trinity umiera, scena w której bliźniacy gonią klucznika lub też scena na autostradzie, jeden wielki pościg. Sceną, która aż sprawiła, że poderwałam się z łóżka, była ta w której Wyrocznia odchodzi od Neo, a przed nim idzie Smith.. i dookoła niego te czarne kruki, ależ to fajnie wyglądało aż serce zaczęło mi mocniej bić hihi :D
    Efekty to silna strona tego filmu, właściwie to najmocniejsza i wszystko inne przy niej zanika. Efektem jest sam fakt, że Neo umie latać. Ukazanie Syjonu też zaparło mi dech w piersi. Efektowni byli sami bliźniacy :) ludki zamieniające się w pewnego rodzaju duchy. Sceny walki również bardzo efektowne, dla przykładu walka Neo ze Smithem lub też z ludźmi Merovingana. Dużo by tutaj wymieniać... mogę tylko powiedzieć, który efekt podobał mi się najbardziej. Hm.. Hm.. Bliźniacy bezapelacyjnie. Efekt który mogli sobie darować, to efekt na samym końcu jak Neo przywraca do życia Trinity. Co to w ogóle było? beznadzieja. to znaczy efekt spoko, ale ogólnego sensu w tym nie było.
     Trudno było nie zauważyć jak bardzo Neo zmienił się od pierwszej części. W pierwszej części filmu był bardziej ludzki, a teraz stał się bardziej dumny siebie bo jest wybrańcem i wszystko wydaje się takie jakby robił to w ogóle bez serca, bez żadnego uczucia, taki oschły i w ogóle. Nie przyłożył się tym razem Keanu, no chyba, że takie miał zadanie. Bliźniacy :) dwie urzekające mnie postaci. Tacy fajni, tacy zgrani i śmieszne teksty walą. Spodobali mi się naprawdę. Agent Smith jak zawsze pozostanie moim ulubieńcem :) hihi :D Dlaczego? Myślę, że wiecie.     Film podobał mi się, ale był jakiś dziwny. Zupełnie inny od jedynki.Brakowało mu czegoś... nie wiem dokładnie czego. Jednakże warto go obejrzeć choćby tylko dla tych licznych efektów i samych Bliźniaków :)

081. Matrix: Rewolucje, reż. Larry Wachowski, Andy Wachowski

Oryginalny tytuł: Matrix: Revolutions
Seria: Matrix #3
Reżyseria: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Scenariusz: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Zdjęcia: Bill Pope
Muzyka: Ben Watkins, Don Davis
Kraj: USA
Gatunek: Sci-Fi, Akcja
Premiera światowa: 27 października 2003
Premiera polska: 05 listopada 2003
Obsada: Keanu Reeves, Carrie-Anne Moss, Laurence Fishburne, Jada Pinkett Smith, Hugo Weaving, Herold Perrineau Jr., Nona Gaye, Nathaniel Lees,  Mary Alice, Sing Ngai, Harry J. Lennix, Ian Blis

   Historia rozpoczyna się od momentu gdy Neo i Bane leżą w śpiączce. Okazuje się, że Neo jest pomiędzy światem maszyn i światem matrixa. Aby się z niego wydostać zdany jest na łaskę Kolejarza, który wykonuje polecenia Merowinga. Dzięki zwinnej akcji Trinity, Morfeusza i Seraphina wydostaje się stamtąd. Udaje się do zmienionej wyglądem Wyroczni, jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, że to jego ostatnie spotkanie z nią. Neo jest jednak świadom tego, że tylko on może ocalić Syjon do którego za niedługo przedostaną się maszyny. Podczas gdy mieszkańcy Syjonu toczą walkę o ocalenie Syjonu z maszynami, Neo udaje się do miasta maszyn po pokój, aby jednak maszyny ustąpiły Neo musi stoczyć ostateczną walkę ze Smithem.
    Film jest ciekawy, przynajmniej do czegoś zmierza a nie to co w drugiej części. Wszystko tu ma jeden cel- ocalić Syjon. Wciąż coś się tam dzieje więc oczywiście się nie nudziłam (tylko wkurzałam napisami hihi). Zakończenie jest po części szczęśliwe, ale jak dla mnie to niezbyt jasne. Wiadome jest tylko to, że nastał pokój, ale co się stało z Neo?
    Film trzyma w napięciu, przynajmniej mnie trzymał. Było wiele takich scen, przy których dostałam gęsiej skórki ;P przykład? Jak Smith wlazł do domu Wyroczni, a wcześniej opanował Seraphina i Sati :( buu, akcja, w której Logos ucieka przed strażnikami, moment, gdy na statku Neo i Trinity jest Bane i terroryzuje ich. Wiele jest takich sytuacji ale nie chce mi się rozpisywać.
    Jest bardzo efektowny, oczywiście to normalne dla tego filmu. Efekty, które również oddziaływały na napięcie, które sprawiały, że wstrzymywałam na chwilę oddech. Jedynym efektem, który tak silnie na mnie wpłynął był moment ataku strażników na miasto, tyle ich było, że normalnie szok. Zapomniałam już jak to fajnie wygląda i przerażająco. Ciekawym efektem jest także ostateczna walka Neo ze Smithem. Nawet nie sama walka, bo jak dla mnie to jest raczej przesadna i wyglądała jak scena z Harrego Pottera ;P, tylko sam moment, gdy ta muzyka i ten Neo i ten Smith zaczynali biec bo tym deszczu, normalnie wypas.  A co do tej muzyki, to może ktoś wie jaki ma tytuł ten utwór? on potem też leci przy napisach.
    Oczywiście Smith, o nim to chyba nigdy nie przestanę pisać :D Rozwalił mnie w momencie gdy zniszczył Wyrocznię, zdjął okulary i zaczął się śmiać a mój chłopak wtedy tekst "z czego on się tak śmieje?" Ale on tego nie rozumie on nie jest Matrixo maniakiem tak jak my ;P hihi :D no więc Smith jest niesamowity według mnie, podoba mi się ta gadka jego, taka głęboka wręcz filozoficzna i ten jego tekst "Mr. Anderson...". Pan Anderson oczywiście nie zabłysnął inteligencją jak nie poznał, że Bane to Smith. Przecież to było takie oczywiste, przecież tylko Smith mówi do Neo "Panie Anderson". No, ale Neo bardzo odważny i męski w tej części. Wiedział co ma zrobić i nic go przed tym nie powstrzymało, nawet to, że stracił oczy, ale jak wiemy i tak wszystko widział tylko, że w inny sposób :)
    Nie było się czego uczepić. No oprócz tej przesadnej walki na końcu ;P Ogólnie film podobał mi się i to nawet bardzo, lubię tą część, ale i tak pozostanę przy teorii że pierwsza jest najlepsza, później jest trzecia część i na końcu druga. Aha no i jeszcze raz proszę o ten utworek z końca filmu, byłbym bardzo wdzięczna.

074. Matrix, reż. Andy Wachowski, Larry Wachowski


Seria: Matrix #1
Reżyseria: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Scenariusz: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Zdjęcia: Bill Pope
Muzyka: Don Davis
Kraj: USA, Australia
Gatunek: Sci-Fi, Akcja
Premiera światowa: 31 marca 1999
Premiera polska: 13 sierpnia1999
Obsada: Keanu Reeves,  Laurence Fishburne, Carrie-Anne Moss, Hugo Weaving, Joe Pantoliano, Marcus Chong, Julian Arahanga, Matt Doran, Belinda Mcclory, Ray Anthony Parker

  Thomas Anderson prowadzi podwójne życie. Z jednej strony pracuje w pewnej firmie jako programista a z drugiej jest utalentowanym hakerem o ksywie Neo. Jego, można powiedzieć, spokojne życie ulega gwałtownej zmianie, gdy na swojej drodze spotyka Trinity, która została wysłana przez Morfeusza, aby sprowadził do niego Neo. Podczas spotkania Morfeusz podaje mu tylko część prawdy, że świat, w którym żyje nie jest do końca prawdziwy i oferuje mu możliwość pokazania reszty prawdy. Po przejściu na prawdziwą stronę świata Morfeusz pokazuje mu całą prawdę o tym co się stało z Ziemią i czym tak naprawdę jest Matrix. Mówi mu także, że to on jest tym Wybranym, który zakończy istnienie Matrixa.
    Film nafaszerowany różnego rodzaju scenami. Zaczynając od brutalnych przesłuchań, a kończąc na ratowaniu Morfeusza z opresji. Film nie daje się nudzić. Oglądałam go wczoraj wieczorem na TVN i ani trochę mnie nie znużył. A oglądałam go już chyba po raz 10 :D Ciekawy no i zakończenie oczywiście bardzo takie uch, aż mi ciarki po pleckach przeszły :)
    Nie było zbyt wiele napięcia, ale jak już było to łoohoho. Przykładowe sceny: Morfeusz idący w stronę śmigłowca a tam ten Agent strzela a ja tylko "Idź! idź! szybciej!". Scena, gdy Neo niby zginął a tutaj hu miłość i te sprawy i powstał. To było takie ekscytujące. A no i jeszcze ta pluskwa. Ja to bym chyba zgłupiała jakby mi coś takiego do pępuszka wpełzło. Obrzydliwe. No i wiele wiele innych było takich fajowych scen hihi :D
    Efekty są jedna z mocniejszych stron tego wspaniałego filmu. Wyginanie się i w ogóle szybciej od strzału naboi i w ogóle walki wręcz i te skoki i w ogóle. ech. Coś innego? Te roboty w normalnym świecie i ten statek bardzo efektowny. Bardzo, bardzo fajne. Spadający śmigłowiec, który walnął w ten wieżowiec i on tak fajnie sobie ten :) no wiecie o co mi chodzi :D hihi. Ten film to ogólnie jeden wielki efekt specjalny, ale uwaga, na dodatek bardzo subtelny, bez przesadnych możliwości. Ech, cudo.
    Och, Neo, Neo. Taki przystojny i taki nieprzystosowany. Dosyć szybko łapie o co w tym wszystkim chodzi i w końcu dostrzega w sobie to co ma najważniejsze ech. Mój kochany Morfeusz, jak ja go uwielbiam. Wygląda tak intrygująco w tym płaszczyku i w tym okularkach ech. Wspaniałe. Na szczególną uwagę zasługuje Agent Smith :) Pomimo tego, że jest zły to i tak darzę go sympatią :D taki tajemniczy i zarazem mechaniczny yhym.
    Cóż tu dużo mówić. Film jest po prostu genialny! Bardzo mi się podobał,a nie lubię tego rodzaju filmów, ale ten jest wyjątkowy ;P bo gra tam Keanu i Laurence ;P hihih :D

piątek, 9 października 2009

521. Speed Racer, reż. Andy Wachowski, Larry Wachowski

Reżyseria: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Scenariusz: Andy Wachowski, Larry Wachowski
Zdjęcia: David Tattersall
Muzyka: Michael Giacchino
Kraj: USA / Niemcy
Gatunek: Akcja / Sportowy
Premiera światowa: 28 kwietnia 2008
Premiera polska: 06 czerwca 2008
Główne role:             Emile Hirsch jako Speed
             Christina Ricci jako Tixie
             Matthew Fox jako Racer X
             Susan Sarandon jako Mama Racer
             John Goodman jako Pops Racer
             Paulie Litt jako Spritle
             Scott Porter jako Rex Racer
             Joon Park jako Kierowca Yakuzy
             Christian Oliver jako Snake Oiler
             Hiroyuki Sanada jako Pan Musha
             Rain jako Taejo Togokhan
             Roger Allam jako Pan Royalton
Historia:
    Speed Racerjest jednym z najlepszych kierowców rajdowych świata. Swoją manię nabył dziękibratu, który był najlepszym z najlepszych, kiedy Speed był jeszcze dzieckiem.Niestety Rex zginął w wypadku podczas jednego z najniebezpieczniejszych wyścigów.Speed pragnie stać się taki jak jego brat i widzi to założyciel firmy RoyaltonIndustries, który pragnie, aby Speed ścigał się dla niego. Kiedy Speed odmawiaten rujnuje mu życie. Szybko nadarza się okazja, aby zniszczyć RI. Jedyne cotrzeba zrobić to przekonać Taejo Togokhana, aby złożył zeznania, a zrobi on todopiero wtedy kiedy wraz z Speedem i tajemniczym Racerem X wygrają wyścig, wktórym przed wielu laty zginął brat Speeda. Wiedząc, że ojciec się nie zgodziSpeed pod pretekstem wyjazdu na narty jedzie na miejsce wyścigu wraz ze swojądziewczyną Trixie.
Moja opinia o filmie:
    Za reżyserięi scenariusz filmu odpowiedzialni są dwaj bracia, którzy zawojowali światwspaniałą trylogią science- fiction pod tytułem „Matrix”. „Speed Racera”stworzyli przy współpracy z Tatsuo Yoshida, który stworzył scenariusz dopierwowzoru filmu, którym był japoński serial telewizyjny o tym samym tytule.
    Film miałamochotę obejrzeć na wielkim ekranie, ale niestety nie udało mi się. Oglądającten film szybko pożałowałam, bo w kinie zdecydowanie byłyby lepsze efekty.Jednakże poza wspaniałymi efektami specjalnymi, wizualnymi i dźwiękowymi nie masię nad czym zachwycać podczas oglądania tego filmu i myślę, że większość ludziuważa przez to, że film jest totalnym dnem, ale moim zdaniem przynajmniej jestna co popatrzeć, a takie kino służy tylko rozrywce, a nie żadnym głębszymrefleksjom.
    Największą ichyba jedyną zaletą tego filmu są szeroko pojęte efekty. Trudno nie oprzeć sięwrażeniu, że czasami film wygląda jak żywcem wyjęty z kreskówki, ale powiem wamszczerze, że ja nie mam osobiście nic przeciwko temu, ponieważ takiego filmu ztakimi efektami to ja w życiu jeszcze nie widziałam. Oczywiście najbardziejzachwycające są same wyścigi. Czasami to jak na to patrzyłam to wydawało misię, że te samochody to lecą zamiast jechać. Chciałabym pograć w taką grę,mogłoby być całkiem przyjemnie i można byłoby się chyba na niej nieźle wyżyć :Dsamochody były bajeranckie. To co one robiły na tych torach to było nie dopomyślenia. Przeskoki, ślizgi, drifty, strzelanie, odbijanie i wszystko inneczego dusza zapragnie. Aż zaczynam się zastanawiać czy możliwe jest robić cośpodobnego na polskich drogach i normalnymi samochodami :D fajnie byłoby cośtakiego zobaczyć, no ale niestety nie wiem czy istnieje jakaś bryka na świecie,która pędzi 800km/h :D a w Polsce na pewno takich nie ma :D hehe :D No więcprzy takich prędkościach to chyba nie można się dziwić, że te samochody takierzeczy potrafiły wyprawiać. Wiecie co mi to przypomina? Kiedyś na CartoonNetwork szła taka bajka. Nie wiem jak ona się dokładnie nazywała, ale też byłyto wyścigi i każdy miał inny samochód i również wyczyniali różne rzeczy tymiswoimi brykami :D No, ale to nie jest kurcze żadne porównanie. Tutaj jak się nate wyścigi patrzy to aż dech zapiera w piersi. W szczególności na tym finałowymwyścigu Grand Prix. To była dopiero ostra jazda. Co ten Speed tam wyprawiałojeje. W życiu takich rzeczy nie widziałam, no ale czegoż można było sięspodziewać po filmie naszpikowanym efektami specjalnymi od początku do końca :DTam to chyba tylko ludzie byli prawdziwi :D chociaż kto wie ;P Nie myślcieczasem, że jestem jakimś maniakiem motoryzacyjnym, ale naprawdę mnie tozafascynowało. Trudno, żeby nie. Jestem taka wrażliwa na piękno, och :O Musicieto zobaczyć :D Oczywiście poza momentami wyścigów było jeszcze wiele wielescen, w którym pojawiała się ta niezwykła cyfrowa grafika. Niezwykle urzekłamnie siedziba Royalton Industries. Wszystko było takie lśniące, wielkie ipiękne. Chciałabym, aby gdzieś w pobliżu znajdowała się taka fabryka. Poza tymte wszystkie szczegóły. Niebo, podwórka, domy, no po prostu brak końcazachwytom. Wszystko jest takie piękne, no i co z tego, że wygląda nierealnie :Dcały film tak wygląda, ale nie chodzi o realność, bo wiadomo, że nigdy niebędziemy mieć takiego niebieskiego nieba, po którym będą pełzły niezwykle białechmury, chodzi o sam efekt, a mówię wam, że dla kogoś kto lubi takie bajery tenfilm jest idealny. Bardzo fajne było również to jak momentami wprowadzanotypowe elementy kreskówkowe, jak na przykład kiedy młody Speed siedział wklasie i pisząc coś udawał, że steruje wyścigówką :D fajnie to wyglądało. Taksamo jak scena, w której jeden z ninja atakował grupę Togokhana i Spritle wrazze swoją małpą rzucili się na tego ninję :D takie to było fajne, takie inne.
    Podobała misię ta ogólna idea filmu, że wyścigi nie są już wyścigami, ponieważ wygrane sąustawiane. Podobało mi się to, że nasi bohaterowie chcieli coś zmienić. Coprawda za sprawą wyścigu, ale lepszy taki sposób niż żaden :D Aż dziwne jak towszystko kręci się tylko wokół władzy i pieniędzy. Dla niektórych to sąnajwyższe wartości i dlatego świat mamy taki a nie inny. Może i dlatego właśniewszyscy tak kibicowali Speedowi, ponieważ wiedzieli, że jego wygrana może cośzmienić. No w szczególności jak pokazał to i owo podczas tego wyścigu :D i niemówię tutaj o jego możliwościach ;) W każdym Bądź razie wiecie jak takie filmysię kończą. Niestety tutaj nie było wyjątku. Wszystko dało się przewidzieć. Jajuż od początku wiedziałam jaka jest prawda kiedy tylko pojawił się pantajemniczy :D potem także wiedziałam :D ja to już za dużo tych filmów się naoglądałam, wciąż widzę te same schematy, dlatego pod tym względem film nieróżni się od innych. Jest taki sam jak inne, przewidywalny. A szkoda, bo mogłobyć to naprawdę coś wielkiego.
    Dawno już niewidziałam Johna Goodmana w jakimś fajnym filmie. Uważam, że jest on wspaniałymaktorem komediowym. Miło było zobaczyć go dla odmiany w roli mechanikasamochodowego, który potrafił robić cuda z samochodami :D bardzo spodobała misię jego postać był stanowczy, ale widać było, że ma dobre serce :) Jeżelichodzi natomiast o Emilego Hirscha to muszę wam powiedzieć, że totalnie nieprzypasował mi do tej roli. Już Matthew Fox lepiej pasował do roli rajdowcaRacera X, ale Emile jako Speed Racer? W moim mniemaniu porażka. Wyglądał takjakby nie do końca był przekonany do swojej roli. Za to jego młodsze wcielenie,czyli mały Nicholas Elia po prostu mnie powalił. Oczywiście wiele mu jeszczebrakuje do jakiś olśniewających ról, ale w końcu jest jeszcze dzieckiem. Widzę,że jego rola miała dużo wspólnego z rolą Bena domniemanego syna DeanaWinchestera w serialu „Nie z tego świata” (Supernatural). Bardzo mi sięspodobała za to postać najmłodszego syna Racerów, Spritle. Dzieciak byłniesamowity i zupełnie inny od swoich braci hehe :D zabawny łakomczuszekpotrafił rozbawić :) Całkiem nieźle mu to szło :D no a debiutem filmowym możnanazwać jego małpiego przyjaciela Chim Chim (czy jak mu tam było), niestety niema go w obsadzie, ale wraz z Paulie Littem stanowili zgrany zespół :D
    Film bardzomi się podobał chociaż zdecydowanie nie jest to jakaś niesamowita produkcja.Jest to typowe kino rozrywkowe, a wiecie jak bardzo je uwielbiam ;Dnajwidoczniej nie mam zbyt wielkich wymagań. Uważam, że bracia Wachowscy po razkolejny pokazali coś nowego, coś co zachwyca i na pewno przypadnie do gustuwielu ich fanom.
Ulubione sceny:
*    wyścigi.
Kącik refleksyjny:
    Czymarzyliście kiedyś o tym, aby być rajdowcem z prawdziwego zdarzenia?Chcielibyście mieć takie samochody jakie mieli bohaterowie tego filmu? Czyzrobilibyście wszystko co w waszej mocy, aby zdemaskować oszusta? Czypotrafilibyście opuścić swoją rodzinę na zawsze i w ogóle się z nią niekontaktować?
Galeria:
 
 
 
 
 
 
OCENA: 8/10            Bardzo dobry