NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piątek trzynastego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piątek trzynastego. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 grudnia 2010

511. Piątek trzynastego VIII: Jason zdobywa Manhattan, reż. Rob Hedden

510. Piątek trzynastego VII: Nowa krew, reż. John Carl Buechler

Oryginalny tytuł: Friday the 13th Part 7: The New Blood
Reżyseria: John Carl Buechler
Scenariusz: Daryl Haney, Manuel Fidello, Victor Miller
Zdjęcia: Paul Elliott
Muzyka: Harry Manfredini, Fred Mollin
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 13 maja 1988
Premiera polska: brak danych
Obsada: Kane Hodder, Lar Park-Lincoln, Jennifer Banko, Terry Kiser, Kevin Spirtas, Susan Blu, John Otrin, William Butler, Jeff Bennett, Heidi Kozak

    Jason Voorhees już po raz siódmy ożywa i dokonuje krwawego mordu w okolicach miejsca swojego spoczynku jeziora Crystal. Tym razem nad realizacją filmu czuwał John Carl Buechler, reżyser „Trolla” oraz „Władcy podziemi”. Po obejrzeniu tego filmu zadaje sobie pytanie: dlaczego? Czyżby ta seria cieszyła się aż taką popularnością, że co roku powstawały kolejne bezsensowne filmy o maniakalnym mordercy? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musielibyśmy się cofnąć  w czasie, a na to nie mam czasu.
    Mała Tina podczas pobytu na wakacjach ze swoimi rodzicami, będąc świadkiem ich kłótni topi ojca w jeziorze Crystal wykorzystując swoje telekinetyczne zdolności. Po wielu latach powraca nad jezioro, aby wraz ze swoją matką i doktorem Crows`em pozbyć się na zawsze lęków i opanować swoje moce. W sąsiedztwie wolny czas spędza grupka młodych ludzi,którzy przygotowują przyjęcie niespodziankę dla kolegi.  Pewnego wieczoru Tina próbuje wydostać swojego ojca z jeziora, aby zakończyć swój koszar, ale niestety zamiast niego pomaga uwolnić się Jasonowi Voorheesowi, który przed laty został uwięziony na dnie jeziora przez Tommy`ego Jarvisa. Teraz Jason znowu terroryzuje okolicę mordując wszystkich, którzy staną mu na drodze. Niestety nikt nie wierzy Tinie,w związku z czym będzie musiała sama zmierzyć się z Jasonem.
    Już trochę zaczyna mnie nudzić oglądanie tych filmów, ale na szczęście zostały mi już tylko dwa, bo 10 część widziałam już wcześniej. Zawsze zastanawiało mnie to dlaczego takie filmy oglądam zawsze od końca ;P Tak samo było z „Koszmarem z ulicy Wiązów” oraz „Halloween”. Jestem po 7 części „Piątku trzynastego” i normalnie ogłupia mnie ten film. Wciąż to samo. Ten sam schemat. Ciągłe wskrzeszanie Jasona, ja to się zastanawiam nad tym, czy on w ogóle jest człowiekiem, bo już od którejś z części zaczynało być to wątpliwe, no ale to co się tutaj dzieje to już w ogóle przesada.
    Nie jestem do końca pewna w jakim przedziale czasowym umieścić ten film, gdyż nie zostało to tak dokładnie powiedziane. Wydaje mi się, że wydarzenia z dzieciństwa Tiny miały miejsce po tym jak Tommy uwięził Jasona na dnie jeziora. W związku z tym- jak po tylu latach on w ogóle mógł dalej żyć pod tą wodą? Chyba nie chcę poznać żenującej odpowiedzi na to głupie pytanie. Film jest tak naciągany, że aż głupi- po prostu. W pewnych momentach widać, że scenarzystom zabrakło pomysłu na zabójstwa, w związku z czym mieliśmy powtórkę z rozrywki, jak wyrzucanie jednej z ofiary przez okno, co widzieliśmy w czwartej części filmu. To, że Jason nadal był nadczłowiekiem już przestało fascynować. Ogromna siła i nieśmiertelność przestały być intrygujące, a także zaczynały nużyć. Twórcy postanowili uratować film wprowadzając uzdolnioną bohaterkę, co oczywiście miało za skutkować tym, że tylko ona mogła pokonać Jasona. Oczywiście myślałam, że w tej kwestii autorzy trochę poszaleją, ale to co wykonali na koniec filmu to była po prostu przesada nad przesadami. Takich rzeczy to świat nie widział i myślę, że w normalnym świecie raczej by nie zobaczył. No, ale się zobaczy co przyniesie następna część, która niewątpliwie będzie jeszcze bardziej naciągana od poprzedników. Zero napięcia w filmie także trochę irytowało. Najbardziej intrygował mnie wystający kręgosłup Jasona i to jak potargane miał ciuchy. Mógłby się ubrać porządnie do filmu. Przyznam, że na takiego Jasona właśnie czekałam, a nie na głupiego zdeformowanego człowieka chodzącego w schludnych ciuchach. No i w końcu zobaczyliśmy twarz Jasona po wielu latach. Ciekawe. Wyglądał jak Ork z „Władcy Pierścieni”. Od razu on nasunął mi się na myśl. Jest to jednak zdecydowany plus tego filmu. Nawet Harry Manfredini i Fred Molin ze swoją muzyką nie sprostali zadaniu. No, ale dźwięki wciąż pozostawały nieśmiertelne.
    Trudno jest marnować miejsce na obsadę w tym filmie. Mam wrażenie, że są oni tam tylko po to, aby Jason miał kogo zamordować ;P Tym razem Jasona zagrał Kane Hodder i póki co stworzył najlepszą postać Jasona. O ile w ogóle można mówić o kreowaniu postaci z maską hokejową na twarzy, która nic nie mówi. W każdym bądź razie facet występuje w dwóch kolejnych częściach filmu w roli Jasona więc coś musi w tym być, ale o przyszłości w przyszłości. Tina przypadła w udziale Lar Park-Lincoln- co to w ogóle za imię? Ma ona na swoim koncie liczne gościnne wystąpienia w serialach, a także kilka ról w filmach pełnometrażowych, przykładowo w „Uroku mordercy”. Jako Tina była raczej nijaka. Nie wbiła mi się w pamięć za szczególnie. W filmie towarzyszył jej Nick, czyli Kevin Spirtas („Gniew aniołów”). Również był mało przekonujący. Zresztą jak wszystkie te głupie nastolatki w tym filmie. Resztę sobie daruję, ale pewne jest to, że film raczej nie zachwyca pod względem gry aktorskiej.
    Oglądając film naszła mnie myśl, że celem tego filmu jest prawdopodobnie zniechęcenie młodych do przedmałżeńskiego seksu. Skąd ta myśl? Czemu Jason zabija wszystkich, którzy uprawiają miłość w tych filmach? Oczywiście giną też inne osoby, ale jak widzę w tym filmie scenę łóżkową to od razu wiem, że dane osoby zginął. Nie wiem czy to dlatego, że potem są łatwymi ofiarami dla Jasona, czy on po prostu ma coś przeciwko stosunkom. A może to jakiś Kosiarz kochanków? Kto to wie. Sam nie może mieć to innym też nie daje takiej możliwości :D W każdym bądź razie film jest taki żenujący, że aż dziwne, ale w sumie widziałam chyba ze 100 gorszych filmów do tego, więc ocenę wystawiam taką a nie inną. Uważajcie na to, gdzie i z kim się szlajacie. Wyrzekajcie się seksu przed ślubem, bo inaczej Jason przyjdzie i Was wykończy :D Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wywód.
Ocena: 4/10      

509. Piątek trzynastego VI: Jason żyje, reż. Tom McLoughlin

505. Piątek trzynastego III, reż. Steve Miner

poniedziałek, 21 września 2009

513. Jason X, reż. James Isaac

Reżyseria: James Isaac
Scenariusz: Victor Miller, Todd Farmer
Zdjęcia: Derick V. Underschultz
Muzyka: Harry Manfredini
Kraj: USA
Gatunek: Horror / Sci-Fi
Premiera światowa: 24 lipca 2001
Premiera polska na DVD: 07 sierpnia 2003
Główne role:           Kane Hodder jako Jason Voorhees
           Lexa Doig jako Rowen
           Peter Mensah jako Brodski
           Melyssa Ade jako Janessa
           Jonathan Potts jako Lowe
           Lisa Ryder jako Kay-Em
           Dov Tiefenbach jako Azrael
           Kristi Angus jako Adrienne
           Dylan Bierk jako Briggs
           Todd Farmer jako Dallas
           Melody Johnson jako Kinsa
Historia:
    Wszelkie próby przeprowadzenia egzekucji na Jasonie Voorheesie zakończyły się niepowodzeniem. Wojsko postanawia więc za hibernować znanego seryjnego mordercę do czasu, aż nie zostanie wynaleziony najlepszy sposób na pozbycie się problemu. Jednakże pieniądze sprawiają, że wojskowi chcą wykorzystać zdolności regeneracyjne Jasona do innych celów. W laboratorium badań Crystal Lake dochodzi do tragedii, gdzie Jason uwalnia się z kajdanów i morduje większą część załogi. Twarzą w twarz staje z nim Rowen, która zamyka go w komorze kriogenicznej. Niestety maczeta Jasona jest tak ostra, że przebija stal raniąc Rowen. Tym samym komora jest nieszczelna i zostaje ona za hibernowana razem z Jasonem. Ponad 4 i pół wieku później do laboratorium przybywają ludzie, którzy nie wiele wiedzą o przeszłości na Ziemi i nie znają jej historii.  Zabierają ciało Jasona i Rowen. Na szczęście udaje im się odbudować zniszczone tkanki dziewczyny. Nie wiedzą jednak, że popełnili ogromny błąd sprowadzając Jasona na swój statek. Teraz nie mają dokąd uciec i wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie nikt nie ujdzie stamtąd z życiem.
Moja opinia o filmie:
    „Jason X” to dziesiąty z kolei film o poczynaniach niezniszczalnego maniakalnego zabójcy Jasona Voorheesa. Za kamerą staną James Isaac („Dom 3”, „Zew natury”), który to po 8 latach od ostatniego filmu ponownie postanowił powołać Jasona do życia.Dzięki niemu zmienił się jednak świat, w którym przyjdzie ludziom walczyć z Jasonem. Wydaje się być to dobrym posunięciem, ale w efekcie wychodzi to dość marnie.
    To już drugi raz jak oglądałam „Jasona X”. Jest to jedyny film o Jasonie, który widziałam więcej niż jeden raz, ale wydaje mi się, że póki co mi wystarczy. Nie wspominam zbyt dobrze całej historii o Jasonie Voorheesie. Pomijam fakt, że co jedna jest bardziej naciągana. Rozumiem jednak, że znajdują się ludzie, dla których filmy te są przebojowe. Jak dla mnie jest to ostatni film. Nie wliczam w to filmu „Freddy kontra Jason”. Trudno jest mi określić moje własne wrażenia po obejrzeniu filmu „Jason X”. Kilka rzeczy mi się podobało, jednakże większości nie odebrałam zbyt dobrze.
    Miejsce akcji zostało zmienione z ziemskiego na kosmiczne. Sprawiło to też, że film nie był zwykłym horrorem, ale horrorem science fiction. Było to całkiem ciekawe posunięcie ze strony twórców, gdyż Jason miał przez to większe pole manewru, ze względu na urozmaiconą technologię. Z drugiej strony zaś potencjalne ofiary miały małe pole do działania a także ograniczone możliwości co do ucieczki i ewentualnego uratowania swojego życia. Nie wliczając w to oczywiście problemów technicznych,które zawsze muszą się pojawić, aby dobić bohaterów. Dość intrygujące było także zobaczenie Jasona przyszłości. To co zostało z nim zrobione sprawiło, że stał się jeszcze bardziej niezniszczalny niż przedtem. Dzięki temu zrobiło się ciekawiej, ale nie wystarczająco. Fakt, że akcja została umieszczona w dalekiej przyszłości także ma wpływ na ogólny odbiór filmu. Twórcy przysłaniają nam oczy coraz to bardziej fascynującymi technikami. Mnie osobiście najbardziej fascynował android Kay-Em. Podobały mi się także te malutkie robaczki, które regenerowały tkankę. Nie muszę oczywiście mówić, że ubawiłam się także przyscenie wizualizacji w grze. Widać było, że to gra, ale to nieważne.
    Nic nie jest w stanie jednak wynagrodzić gorzej niż przeciętnego scenariusza. Zachowania bohaterów były dla mnie niezrozumiałe. Oczywiście jedyne co może ich wytłumaczyć jest fakt, że nic niewiedzą o zachowaniach na Ziemi. Akcja po raz kolejny została naciągana do granic możliwości. Kolejne sposoby wskrzeszania Jasona były żenujące. Ciekawe, że los akurat tak mu sprzyjał. Nie mówiąc już o jego niezwykłej inteligencji chociaż jak to zostało stwierdzone przez Lowe miał taki mały mózg. Nie obyło się tutaj także bez zabawnych docinek, które czasami były mniej innym razem bardziej na miejscu. Ogólnie nie mam zbyt pozytywnego wrażenia po tym co zobaczyłam, w szczególności, że większość była dość przewidywalna.
    Już od jakiegoś czasu w roli Jasona możemy oglądać Kane Hoddera. Nie inaczej było w tym przypadku. Tutaj jednak nie był aż tak przekonujący. Nie dość, że włosy mu urosły- chociaż nie wiem jakim sposobem, to w ogóle stracił wszystko to co było w nim przerażające. Postać Rowen zagrała Lexa Doig. Niestety nie wywarła ona na mnie dobrego wrażenia. W ogóle nie przykładała się do swojej roli i przez to wyszło nijako. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie Peter Mensah, który zagrał Brodskiego. Był przekonujący jako żołnierz i jako jedyny mi się spodobał. O reszcie obsady nie ma nawet co wspominać, gdyż ani to nie są zbytnie gwiazdy filmowe, ani nie popisali się za bardzo w tym filmie. Bardzo niskim poziom gry aktorskiej tylko denerwuje i sprawia, że ma się coraz to gorsze wrażenia w trakcie oglądania filmu.
    Gdy dawno temu widziałam ten film po raz pierwszy to nawet mi się spodobał. Od tamtej pory minęło jednak sporo czasu, sporo horrorów, a także sporo „Piątków trzynastego”. Dlatego też moja fascynacja Jasonem trochę się zmniejszyła. Nie mówię, że film w ogóle mi się nie podobał. Po prostu traci on na wartości przez w gruncie rzeczy bardzo drobne szczegóły, które niegdyś były dla mnie niezauważalne. Jednakże muszę powiedzieć, że spodobało mi się przeniesienie akcji w przyszłość i kosmos. Dało to większe możliwości i sprawiło, że film był ciekawszy pod względem morderstw. Ale niestety nic poza tym.
Ulubione sceny:
*    komora kriogeniczna,
*    wizualizacja Crystal Lake.
Galeria:
  
 
 
 
 
OCENA: 4/10            Poniżej oczekiwań
      
W serii:
Powiązane:

512. Piątek trzynastego IX: Jason idzie do piekła, reż. Adam Marcus

Oryginalny tytuł: Jason Goes to Hell: The Final Friday
Reżyseria: Adam Marcus
Scenariusz: Dean Lorey, Jay Huguely
Zdjęcia: Bill Dill
Muzyka: Harry Manfredini
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 13 sierpnia 1993
Premiera polska: brak danych
Obsada: Kane Hodder, Steven Williams, Kari Keegan, John D. LeMay, Steven Culp, Erin Gray, Rusty Schwimmer
    „Jason idzie do piekła” to już dziewiąta i ostatnia odsłona filmu o tytule „Piątek trzynastego”. Przez trzynaście lat twórcy tej serii katowali widzów pogarszającą się jakością owego filmu. Za kamerą ostatniej części filmu stanął Adam Marcus, który o reżyserii wie tyle co nic, co pokazał przy tym filmie. Nic jednak nie mógł poradzić na słaby i przewidywalny scenariusz Dean`a Lorey`a oraz Jay`a Huguely`a, którzy także nie mają doświadczenia w tej dziedzinie. Powstał film marny, z absurdalnymi wątkami i niewielkim nawiązaniem do „Koszmaru z ulicy Wiązów”, który stanowi zapowiedź filmu „Freddy kontra Jason”.
    Jason Voorhees zamierza nadal terroryzować okolicę Crystal Lake. Niestety wpada w pułapkę przygotowaną przez FBI, którzy rozczłonkowują jego ciało. Resztki trafiają do koronera na zbadanie, w tym także serce. Podczas autopsji duch Jasona wchodzi w ciało koronera i wraca do swojego rodzinnego miasteczka. Jedynie łowca nagród- Creighton Duke, wie, co jest prawdziwym celem podróży Jasona. Po tym jak FBI zniszczyło jego ciało, Jason szuka ciała zastępczego. Jednakże żadne nie jest w stanie zbyt długo wytrzymać. Dlatego też ma zamiar odnaleźć swoją siostrę- Dianę, ponieważ tylko krew jego rodziny może przywrócić go do dawnej postaci.
    Cieszę się ogromnie, że w końcu dotarłam do końca tej serii, gdyż myślałam, że już więcej nie dam rady. Zanim zasiadłam do kolejnych filmów obawiałam się czasem,czy nie przysnę podczas oglądania tego filmu. Nie usnęłam, ale przyznam, że potwornie się nudziłam. Były wątki, które bardzo mnie irytowały. Były takie,które mnie zaintrygowały. No i zdarzyło się nawet, że odczułam lekkie napięcie chociaż sama nie wiem dlaczego.
    Największą wadą filmu jest to, że nie mamy do czynienia z Jasonem samym w sobie. Strasznie mnie to denerwowało jak Jason przechodził z ciała do ciała tylko mnie denerwując. Motyw przechodzenia był obrzydliwy, można było zrobić to zupełnie inaczej. Przez to film nie był taki przerażający, bo w końcu Jason to Jason.Była sieczka, co prawda, ale jakoś od pewnego czasu, jak zauważyliście,przestała być ona taka fascynująca. Niektóre z zabójstw były nawet zabawne, jak przykładowo wbicie kobiecie szczęki w twarz. Nie powiem, że do tych zabójstw przyczyniała się głupota bohaterów i potencjalnych ofiar, no ale cóż poradzić można. Była jednak scena, która sprawiła, że trochę się spięłam. Była to scena finałowa. Oczywiście, nie wiem dlaczego tak się stało, pewnie to za sprawą tego, iż Jason pokazał się w całej swojej okazałości.
    Podobno ostatnie filmy dają odpowiedzi na wiele pytań. Dowiadujemy się jak to możliwe,że Jason w ogóle dalej chodzi i morduje. Najbardziej jednak denerwuje mnie to,że ni stąd ni zowąd pojawia się jakaś baba, która jest spokrewniona z mordercą.Taki sam zabieg zobaczyliśmy w ostatnim filmie „Koszmaru z ulicy Wiązów”- głupota totalna. Jest oczywiście bardzo prawdopodobne, że twórcy tego filmu nie mając koncepcji na scenariusz postanowili ściągnąć pomysł z „Freddy nie żyje”,gdyż mamy tutaj bardzo wiele cech wspólnych. Zaczynając od napisów początkowych i samego tytułu filmu, poprzez pojawienie się rodziny, a na zakończeniu kończąc. Świadczyć o tym może także końcowa scena z filmu kiedy to pojawia się ręka Freddy`ego. To była chyba jedyna rzecz, która mi się spodobała w tym filmie.
    W filmie pojawiło się wielu kilku aktorów, których normalny maniak filmowy jest w stanie skojarzy z późniejszymi filmami. Przykładem jest Steven Williams, czyli Creighton Duke. Pomijając fakt tego, iż występował w wielu serialach, jak na przykład w moim ukochanym „Supernatural”, jako jeden z łowców, ma także wiele filmów na swoim koncie. Postać wykreowana przez niego w „Piątku” była bardzo ciekawa. Przyznam, że pomimo swojej reputacji wzbudzał we mnie pozytywne uczucia. Steven dobrze zagrał w tej roli. Inną osobą, którą kojarzę jest Steven Culp, czyli filmowy Robert Campbell- nowy chłopak Jessicy. Culpa możecie pamiętać z serialu „Gotowe na wszystko”, gdzie zagrał rolę pierwszego męża Bree Van De Kamp. Tutaj rolę miał dość niewdzięczną i niestety nie polubiłam go, ale zagrał nie najgorzej. Co do reszty to nie ma się co wypowiadać, gdyż właściwie są to mało znane osobistości, przynajmniej dla mnie. Dodać mogę jedynie, że w rolę Jasona ponownie wcielił się Kane Hodder, no ale jak wiecie za bardzo nie poszalał w tym ciele.
    Film ten był naprawdę słaby. Jeszcze gorszy od poprzedników, a myślałam, że już gorzej nie będzie. No oczywiście jeżeli chodzi o dziewiąty film to zawsze mogło być gorzej. Na szczęście jakoś dało się przeżyć ten seans i ucieszyć się, że nareszcie koniec - przynajmniej póki co. Wrażenia mam dość mieszane po obejrzeniu wszystkich filmów. Wciąż nurtuje mnie pytanie dlaczego ten film jest taki znany.
Ocena: 2/10

wtorek, 15 września 2009

508. Piątek trzynastego V: Nowy początek, reż. Danny Steinmann

Oryginalny tytuł: Friday the 13th Part 5: A New Beginning
Reżyseria: Danny Steinmann
Scenariusz: John Shepherd, Victor Miller, Martin Kitrosser, Danny Steinmann, David Cohen
Zdjęcia: Stephen L. Posey
Muzyka: Harry Manfredini
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 22 marca 1985
Premiera polska na DVD: 05 czerwca 2003
Obsada: Tom Morga, John Shepherd, Melanie Kinnaman, Shavar Ross, Richard Young, Marco St. John, Juliette Cummins
    W 5 lat po sukcesie pierwszego filmu z serii „Piątek trzynastego” i w rok po mniemanym zakończeniu serii świat po raz kolejny upomina się o Jasona. W 1985 roku powstaje piąta odsłona krwawego horroru w reżyserii Danny`ego Steinmanna („Dzikie ulice”), który równocześnie jest twórcą scenariusza do „Nowego początku”. Można by powiedzieć, że od tego filmu rozpoczyna się jakby drugatura filmów o maniakalnym mordercy z Crystal Lake- Jasonie Voorhees`ie. Czy ten zabieg był dobry? Trudno mi to ocenić. Mogę jednakże powiedzieć, że ten film nie za bardzo mi się spodobał.

    Po tym jak 12- letni Tommy Jarvis przeżył szok po spotkaniu z Jasonem, którego zabił w obronie własnej teraz znajduje się w ośrodku dla trudnej młodzieży. Wciąż męczony koszmarami z dzieciństwa Tommy staje się odludkiem. Gdy w ośrodku, w którym przebywa dochodzi do tragedii, w trakcie której jeden z podopiecznych morduje siekierą niezrównoważonego psychicznie dzieciaka zaczyna się nowy koszmar. Jason ożywa, aby dokończyć swoją zemstę. Tommy wraz z ocalałymi postara się zniweczyć jego plany.

    Trudno jest mi oglądać filmy, w których większość akcji opiera się na odcinaniu głów, miażdżeniu czaszek, czy wbijanie różnych przedmiotów w ciało potencjalnej ofiary. Niektórych może to jeszcze przerażać, niektórych może to jeszcze obrzydzać, ale mnie po prostu zaczyna to nudzić. Z oczywistego powodu Jason rzadko w tym filmie używał maczety, a częściej korzystał z siekiery. Tak więc wydarzenia były dość ograniczone. Muszę przyznać nawet, że niektóre z morderstw były dość zabawne- przykładowo ścięcie głowy głupiemu sąsiadowi ośrodka. Zresztą było to do przewidzenia, że właśnie tak zakończy on swój żywot. Stwierdzenie, że film jest nieprzewidywalny byłoby kłamstwem, gdyż od pierwszej części filmu wiadomo, że każdy kto pojawi się w tym filmie zginie. W tej części nie jest to oczywiście wyjątkiem, ale taki jest urok tego gatunku horrorów. Wciąż nie mogę przeżyć tego jak niektóre sceny są niedopracowane. W niektórych widać wyraźnie, że ofiary to kukły. Idealnym przykładem jest wepchnięcie przez Jasona flary do ust jednej z osób. Widać było, że głowa jest sztuczna. Plusem może być to, że dużo osób ginęło w tym filmie. Zaskakująco dużo, więcej chyba niż dotychczas. I chyba na tym polega nowa seria o Jasonie- zabić jak najwięcej.
    Film nie zaskakuje. Jak już wspominałam większość wydarzeń można było przewidzieć. Tak samo zresztą jak i finałową scenę, kiedy zostaje zdjęta maska Jasona. Ja po prostu wiedziałam o tym, można było się domyślić już właściwie od samego początku o co biega, no ale i tak nie potrafiłam połączyć ze sobą faktów. Pozostało mi tylko przeczucie. Tak i nawet ta scena mnie nie zaskoczyła.
    Nawet muzyka nie sprawiła, że widz wczuł się bardziej w wydarzenia z filmu. Dźwięki jednak były zdradzieckie dla samego filmu, ponieważ to właśnie one zdradzały sens filmu. Jeżeli ktoś widział film i pamięta to powinien wiedzieć o co mi chodzi. Nie wiem czy był to świadomy zamysł twórców, czy przypadkowo tak wyszło, ale zdradzało to wszystko.
    O obsadzie za wiele powiedzieć nie mogę. Jedni grali lepiej, inni gorzej, ale jakoś tak nie raziło to w oczy. Dorosłego Tommy`ego zagrał John Shepherd. W sumie jego gra nie zachwycała, ale z drugiej strony aż tak źle też nie było. Dobrze, że film nie zamknął mu drzwi do kariery tak jak to bywa w większości przypadków. W jedną z opiekunek imieniem Pam wcieliła się Melanie Kinnaman, dla której „Piątek trzynastego” był jednym z pierwszy i jednocześnie ostatnich filmów, no ale w sumie jej postać bardzo mnie irytowała: „Boże. Boże. O Boże” a potem „Tommy! Tommy! Tommy!”. Głupia była jej postać jak but z lewej nogi. No, ale aktorsko wypadła chyba najsłabiej. Spodobała mi się postać Reggie`go, czyli gra Shavar`a Ross`a. W filmie zagrał jako młody dzieciak, a ostatni film w jakim wystąpił to „Tina” z 1993 roku. Tak więc i on nie zrobił większej kariery w filmie.
    Już mnie nużą te filmy z Jasonem. Coraz to nowsze akcje. Cały czas tylko ożywianie tej istoty. Trudno jest mi go nawet nazwać człowiekiem. Osobiście nie darzę większą sympatią tego filmu i wierzę, że jak obejrzę do końca wszystkie filmy to się tonie zmieni. Następnym razem zastanowię się dogłębnie zanim sięgnę po jakiś film, ale w sumie to i tak nie żałuję. Teraz będę mogła mówić, że przynajmniej widziałam ten film.
Ocena: 4/10

piątek, 11 września 2009

506. Piątek trzynastego IV: Ostatni rozdział, reż. Joseph Zito

Oryginalny tytuł: Friday the 13th Part 4: The Final Chapter
Reżyseria: Joseph Zito
Scenariusz: Ron Kurz, Martin Kitrosser, Frank Mancuso Jr., Bruce Hidemi Sakow, Barney Cohen, Victor Miller
Zdjęcia: Joao Fernandes
Muzyka: Harry Manfredini, Michael Zager
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 13 kwietnia 1984
Premiera polska na DVD: 05 czerwca 2003
Obsada: Ted White, Corey Feldman, Kimberly Beck, Joan Freeman, Crispin Glover, Erich Anderson, Judie Aronson, Lawrence Monoson, Camilla More, Carey More, Peter Barton
    Dla Josepha Zito „Piątek trzynastego 4” był kolejną próbą zmierzenia się ze sztuka reżyserską. Ma on na swoim koncie takie filmy jak „Zabójca Rosemary”, czy „Zaginiony w akcji” z Chuck`iem Norris`em. Rzadko możemy spotkać się z jego produkcjami, ale myślę, że czwartą odsłoną historii o maniakalnym mordercy Jasonie Voorheesie zapadł w pamięć fanom serii. Na szczęście ja do tych fanów nie należę.

    Po makabrycznych wydarzeniach na farmie nad Crystal Lake zwłoki Jasona zostają odwiezione do kostnicy. Wszyscy są przekonani, że koszmar w końcu się skończył.Niestety Jason znowu powraca nad Crystal Lake, gdzie ma zamiar sterroryzować samotną matkę z dwójką dzieci oraz szóstkę dzieciaków, które wynajęły dom naprzeciwko, aby trochę poużywać życia. Jason po raz kolejny da o sobie znać i wydaje się, że nic nie jest w stanie go powstrzymać. Jego śladami wyrusza brat zamordowanej na obozie dla opiekunów Sandry, który pragnie zemsty. Jason bezlitośnie morduje beztroskich nastolatków, jednakże gdy na jego drodze staje młody chłopiec imieniem Tommy role się odwracają.

    Nie rozumiem dlaczego stawiam sobie za cel honoru obejrzeć wszystkie części „Piątku trzynastego”. Kolejny w kolejce jest „Halloween”, ale na to chyba przyjdzie mi trochę poczekać. Obejrzałam już cztery filmy o Jasonie, oczywiście nie wliczając „Jasona X” i „Freddy kontra Jason”, a najgorsze jest to, że to nawet nie jest połowa. Mam wrażenie, że ta seria ciągnie się w nieskończoność niesamowicie mnie przy tym nużąc. Takie niestety mam wrażenia po każdej kolejnej części filmu, coraz bardziej chce mi się spać. Tym razem jednak postanowiłam zachować trzeźwość umysłu i skupić się na tym na co patrzę. Ogólnie nie było źle.
    Standardowo jak to bywa przy opisywaniu horrorów przyszła pora na wyrażenie mojej opinii na temat klimatu panującego w filmie. Klimat z pewnością był, ponieważ wszystkie stare filmy mają w sobie to coś. Nie wiem dokładnie jak to nazwać, ale ogólnie wszystkie filmy starej daty wzbudzają we mnie taki lekki dyskomfort. Nie wiem czym to jest spowodowane- może jakością zdjęć. Widać było jednak, że twórcy starali się. Naprawdę próbowali wprowadzić klimat nie samymi zdjęciami, ale w ogóle wydarzeniami. Niestety na mnie to nie podziałało, ale to dlatego, że ja już za dużo horrorów widziałam. Horrory z mordercami już po prostu mnie nie przerażają, ponieważ w przypadku dłuższych kontynuacji jak „Piątek trzynastego”, w pewnym momencie człowiekowi zaczyna się nudzić. Wiem, że się powtarzam, ale inaczej tego nie da się określić. Już nawet pomysły na zabójstwa się kończą. Wciąż widzimy właściwie to samo, tylko w innym otoczeniu. Nie wiem czemu to ma w ogóle służyć. Nigdy nie widziałam tylu ofiar w takich filmach, ale to chyba te slashery mają to do siebie. Mnie to nie przekonuje. Jeszcze jakby te morderstwa były jakieś wymyślne to byłoby nie najgorzej, ale niestety tak nie było. Wciąż tylko głupie bieganie i wrzaski. Chwilami odbierało to urok chwili. Jednakże było kilka scen, które mogły przerazić, ale to były te z gatunku „cicho sza i nagle bach”. Nie cierpię takich scen, bo od razu pikawa szybciej mi pracuje. W tej części było jednakże coś co odróżnia ją od pozostałych, ale myślę, że jest to spowodowane tym iż miała być to ostatnia część, albo przynajmniej tak się miało widzowi wydawać. Zmieniła się koncepcja na koniec i przyznam, że można było się domyśleć jak to wszystko się potoczy. Myślałam,  że może muzyka chociaż nadrobi zaległości, ale niestety nie zwróciłam na nią uwagi. Znowu te same odgłosy, które stają się denerwujące. No i wciąż zadaję sobie pytanie, czemu ta seria jest taka kultowa? Albo inne pytanie, które zastanowiło mnie na początku filmu: skąd policja zawsze wie, gdzie ma przyjechać i uratować ocalałych? Przecież Jason zawsze odcinał telefony. Nasuwa mi się wiele pytań po obejrzeniu tego filmu, ale chyba sobie daruję, przynajmniej na razie.
    Jak zawsze główną postacią w filmie o Jasonie jest oczywiście Jason. W każdym kolejnym filmie gra go ktoś inny więc postanowiłam darować sobie omawianie jego postaci. Jednakże muszę zwrócić uwagę na to, że chyba jako jedyny naprawdę potrafi grać, ale w tym filmie za bardzo stękał, a to wszystko przez Teda White`a. Dla niektórych aktorów, po raz kolejny, był to debiut. Dla innych film był zakończeniem kariery. A dla jeszcze innych nie zahamował ich rozwoju.Przykładem tych ostatnich jest z pewnością Corey Feldman, który występuje tutaj jako mały chłopiec, ale można było go zobaczyć jeszcze w wielu filmach przykładowo „Spełnione marzenia” lub „Wyśniona dziewczyna. Jako dziecko przypomina mi współczesnego Camerona Brighta. Oboje mają takie spojrzenie, że aż ciarki człowiekowi po plecach przechodzą. O reszcie obsady trudno mi cokolwiek powiedzieć. Uważam, że niektórzy byli bardziej marni od innych. Takim przykładem jest z pewnością Crispin Glover, który zagrał Jimmy`ego. Wtedy był marny, ale jednak można powiedzieć, że odniósł sukces w show biznesie. Zagrał między innymi Grendela w „Beowulfie”, a w nadchodzącej premierze Tima Burtona „Alicja w krainie czarów” zagra Waleta Kier. Tak więc nigdy nie wiadomo co przyniesie los.
    W sumie to nie mam większych zastrzeżeń do tej części filmu. Wiadomo, że zawsze mogło być lepiej. W każdym filmie widzimy ten sam schemat. Zastanawiające jest to jak wielkie jest to jezioro skoro już cztery części filmu zostały nakręcone przy tym jeziorze. Za każdym razem udajemy się w inne miejsce. Z jednej strony jest to niezłe, ale z drugiej ileż można. Film zaczyna nudzić, ale myślę, że da się przeżyć seans, w końcu ja przeżyłam.
Ocena: 5/10