NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Jackson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Jackson. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

1159. Hobbit: Bitwa Pięciu Armii, reż. Peter Jackson

Oryginalny tytuł: The Hobbit: The Battle of the Five Armies
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Peter Jackson, Guillermo del Toro, Fran Walsh, Philippa Boyens
Na podstawie: powieści J.R.R. Tolkiena „Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Zdjęcia: Andrew Lesnie
Muzyka: Howard Shore
Kraj: USA, Nowa Zelandia
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera: 01 grudnia 2014 (Świat) 25 grudnia 2014 (Polska)
Obsada: Ian McKellen, Martin Freeman, Richard Armitage, Orlando Bloom, Evangeline Lily, Lee Pace, Luke Evans, Benedict Cumberbatch, Ken Stott, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Dean O'Gorman, Aidan Turner, John Callen, Peter Hambleton, Jed Brophy, Mark Hadlow, Adam Brown, Hugo Weaving, Christopher Lee

      Finał „Hobbita” to niczym zakończenie pewnego etapu naszego życia, porównywalne do zamknięcia przygód Pottera. To niczym swoisty powrót do przeszłości, do wspomnień, tych nieokiełznanych, które wzbudzali ojcowie, czy bracia zaszczepiając w nas miłość do Tolkiena. Peter Jackson stworzył serię na miarę naszych czasów i choć „Hobbit” pozostaje daleko w tyle za „Władcą Pierścieni”, to i tak jest jedną z lepszych i piękniejszych ekranizacji, jakie pojawiły się na ekranie. Trzecia odsłona trylogii o małym hobbicie Bilbo Bagginsie zbiera zachwyty na całym świecie. Także i w Polsce doświadczyć można było niezwykłych wrażeń dokładnie na tydzień przed oficjalną premierą. A wszystko to z iście hobbickim poczęstunkiem, a także wystąpieniem tolkienistów!

czwartek, 19 czerwca 2014

1133. Hobbit: Pustkowie Smauga, reż. Peter Jackson

Oryginalny tytuł: The Hobbit: The Desolation of Smaug
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Peter Jackson, Guillermo del Toro, Fran Walsh, Philippa Boyens
Na podstawie: powieści J.R.R. Tolkiena „Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Zdjęcia: Andrew Lesnie
Muzyka: Howard Shore
Kraj: USA, Nowa Zelandia
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera: 02 grudnia 2013 (Świat) 27 grudnia 2013 (Polska)
Obsada: Ian McKellen, Martin Freeman, Richard Armitage, Orlando Bloom, Evangeline Lily, Lee Pace, Luke Evans, Benedict Cumberbatch, Ken Stott, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Dean O'Gorman, Aidan Turner, John Callen, Peter Hambleton, Jed Brophy, Mark Hadlow, Adam Brown

Data wydania DVD: 22. kwietnia 2014
Wydanie: 2- płytowe
Dystrybutor: Galapagos
Dodatki: zwiastuny, Peter Jackson zaprasza na plan filmowy, w podróż do Mrocznej Puszczy, Miasta na Jeziorze i Dale, Materiały produkcyjne, Nowa Zelandia: Dom Śródziemia, cz.2

     Najbardziej epicka podróż wszech czasów wciąż trwa. „Pustkowie Smauga” to kolejny film powstały na jednotomowej powieści autorstwa J.R.R. Tolkiena, o tytule „Hobbit, czyli tam i z powrotem”, która poprzedza akcję rozgrywającą się we „Władcy Pierścieni”. Zdjęcia kręcone na równi z pierwszym obrazem rozwiązały całą masę problemów organizacyjnych i skróciły czas wyczekiwania na kolejną odsłonę wędrówki Bagginsa i jego krasnoludziej eskorty. Znowu jest niesamowicie, odrobinę bardziej dynamiczniej, ale przede wszystkim- w końcu jest smok!

czwartek, 16 maja 2013

1046. Hobbit: Niezwykła podróż, reż. Peter Jackson

Oryginalny tytuł: The Hobbit: An Unexpected Journey
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
Na podstawie: powieści J.R.R. Tolkiena „Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Zdjęcia: Andrew Lesnie
Muzyka: Howard Shore
Kraj: USA, Nowa Zelandia
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera: 28 listopada 2012 (Świat) 25 grudnia 2012 (Polska)
Obsada: Ian McKellen, Martin Freeman, Richard Armitage, Ken Stott, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Dean O'Gorman, Aidan Turner, John Callen, Peter Hambleton, Jed Brophy, Mark Hadlow, Adam Brown, Ian Holm, Elijah Wood, Hugo Weaving, Bate Blanchett, Christopher Lee, Andy Serkis, Manu Bennett
Data wydania DVD: 09. kwietnia 2013
Dystrybutor: Galapagos
Wersja wydania: 2-płytowa
Dodatki: zwiastuny, Nowa Zelandia: świat Śródziemia, Video blogi: początek produkcji, Filmowanie w 3D, Plenery, Zwiedzanie Studia Stone Street, Postprodukcja, Światowa premiera w Wellington


    Niezwykła podróż miłośników fantasy rozpoczęła się w latach trzydziestych, kiedy to nieliczni mogli rozpływać się w zachwytach nad twórczością pewnego brytyjskiego filologa. Wtedy właśnie powstało zachwycające opowiadanie, które po II wojnie światowej, i dzięki byłej studentce J.R.R. Tolkiena, przeobraziło w dłuższą formę i zatytułowano „Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Powieść ta stanowiła otwarcie dla światowej sławy trylogii „Władca Pierścieni” zekranizowanej przez Petera Jacksona i wielokrotnie nagradzanej. Po tym sukcesie rozpoczęto dyskusje na temat sfilmowania prequelu i tak właśnie, pod koniec 2012 roku, oczom wszystkich ukazało się niesamowite widowisko, zaledwie pierwsze z trzech zapowiadanych przez twórców, o tytule „Hobbit: Niezwykła podróż”.

wtorek, 14 grudnia 2010

717. Nostalgia anioła, reż. Peter Jackson

Oryginalny tytuł: The Lovely Bones
Reżyseria: Peter Jackson  
Scenariusz: Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens  
Zdjęcia: Andrew Lesnie  
Muzyka: Brian Eno 
Na podstawie: powieści Alice Sebold  
Kraj: USA / Nowa Zelandia / Wielka Brytania  
Gatunek: Dramat / Fantasy  
Premiera światowa: 24 listopada 2009  
Premiera polska: 12 marca 2010  
Obsada: Saoirse Ronan, Mark Wahlberg, Rachel Weisz, Susan Sarandon, Stanley Tucci, Reece Ritchie 

    Peter Jackson znany jest całemu światu przede wszystkim jako nagrodzony Oscarem twórca ekranizacji trylogii J.R.R. Tolkiena o tytule „Władca Pierścieni”. Jackson, który specjalizował się do tej pory głównie w kinie przygodowym wraz ze zrzuceniem dużej ilości kilogramów pokazuje nam swoją wrażliwszą stronę ekranizując powieść Alice Sebold o tytule „Nostalgia anioła”. Próbuje w nim odpowiedzieć na pytanie co zrobić ze swoim życiem po stracie ukochanej osoby, a także co czeka nas po śmierci.
   Susie Salmon (Saoirse Ronan) to młoda dziewczyna kochająca życie. Od kiedy dostała na urodziny aparat jej wielką pasją jest fotografia. W szkole dobrze się uczy i skrycie podkochuje się w Rayu (Reece Ritchie) uważając, że on nawet nie wie o jej istnieniu. Ku jej zdziwieniu pewnego dnia po zajęciach pozalekcyjnych Ray oczarowany Susie umawia się z nią na randkę. Niestety, w drodze powrotnej do domu przez pole kukurydzy dziewczyna zostaje zaczepiona przez swojego sąsiada – Pana Harveya (Stanley Tucci), który chce jej pokazać swój mały projekt. Zaciąga dziewczynę do bunkra i tam ją morduje. Susie znajdując się w miejscu pomiędzy  Niebem a Ziemią przez wiele lat obserwuje swoich bliskich pogrążonych w cierpieniu, a także ukochanego Raya.
    Kiedy po raz pierwszy pojawiły się informacje na temat tego filmu nie byłam do końca przekonana czy będzie to film dla mnie. Oczywiście wiedziałam, że w końcu go obejrzę, ale dopiero kiedy mogła tego seansu odkładać zbyt długo. Jak się okazało film był nie tylko wspaniały pod względem historii, ale przede wszystkim ze względu na jego estetykę wizualną i muzyczną.
    Nikt z nas nie wie jak jest po drugiej stronie. Nikt nie wie czy wierzyć ludziom, którzy mówią o tym, że widzieli co czeka nas po śmierci. Dużo jest filmów, które opowiadają o tym stanie rzeczy i bez względu na to co jest podstawą domniemywań twórców to jednak wszyscy przedstawiają Niebo jako krainę pełną szczęścia i przede wszystkim koloru. Z drugiej zaś strony pokazywane jest nam cierpienie na Ziemi. To co się dzieje z naszymi bliskimi kiedy odchodzimy z tego świata z własnej woli lub też nie. To jak sobie oni radzą z tym cierpieniem, ponieważ każdy radzi sobie z bólem na inny sposób. Rodzina, która z pewnością przeżywa dramat. Niektóre zachowania wydają się być dość dziwne, jak na przykład wyjazd Abigail. Inne są całkowicie uzasadnione, jak porywczość Jacka i obsesyjna chęć dorwania mordercy swojej córki. To cierpienie wzbudza w widzu rozmaite uczucia. Wydawać by się mogło, że głównie będzie to poruszenie, ale mnie o dziwo to nie dotknęło. Zdarzyła się tylko jedna scena, w której łzy stanęły mi w oczach. Była to jedna z ostatnich scen, w których wzięła udział Susie. Ponadto film kończy się w miarę optymistycznie, a przede wszystkim daje uczucie, że sprawiedliwości zawsze stanie się zadość co zostało pokazane w dość szczególny sposób.
    Pod względem wizualnym film nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wszystkie efekty dotyczące świata Susie po śmierci były idealne. Niesamowite kolory, przepiękne animacje. Budzące jednocześnie miłe uczucia, ale także i przerażające. Oczywiście, mogłabym opisać tutaj każdy szczegół z wydarzeń, które mają miejsce w osobistym czyśćcu Susie, ale nie miałoby to większego sensu. Wszystko wygląda pięknie i trzeba to zobaczyć samemu. Z drugiej strony mamy zaś kontrastującą rzeczywistość, bolesną i ponurą. Andrew Lesnie, który już niejednokrotnie współpracował z Jacksonem po raz kolejny pokazał, że można go uznawać za jednego z lepszych zdjęciowców. Inną sprawą jest muzyka. Starałam się w nią bardzo wczuć. Rzadko kiedy zdarza mi się w ogóle skupiać na muzyce, ale tym razem mi się to udało i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona, co może szokować patrząc na filmy, do których Brian Eno skomponował oprawę muzyczną.
   Obsada filmu początkowo wyglądać miała zupełnie inaczej. Z jednej strony można się cieszyć z niektórych zmian, ale z innych raczej nie da się być zadowolonym. Podoba mi się to, że jednak zdecydowano się na Rachel Weisz. Darzę ją sympatią od kiedy to pierwszy raz ujrzałam ją w „Mumii”. Później okazało się, że potrafi grać w bardziej ambitnych filmach i tak z każdym filmem mnie zachwyca. W roli Abigail co prawda aż tak bardzo się nie popisała, ale zawsze mogło być gorzej. Jak na przykład w przypadku Marka Wahlberga. Nie wiem czy kiedykolwiek zmienię o nim zdanie. Czasami zastanawiam się dlaczego w ogóle ktoś go jeszcze zatrudnia przy filmach. W roli Jacka znowu pokazał, że nie nadaje się na aktora, ale, nie powiem, dobre sceny miał. O dziwo Saoirse Ronan całkiem dobrze zagrała. Jest jeszcze młoda, ale czasami gra lepiej od tych bardziej doświadczonych gwiazd. Z zaciekawieniem przyglądałam się rozdaniu Oscarów, gdzie Stanley Tucci był nominowany właśnie za rolę George`a Harveya. Kiedy w końcu obejrzałam film byłam jeszcze bardziej zaskoczona, gdyż po raz kolejny przyszło mi się zastanawiać za co oni dają te nominacje – być może nie było nikogo lepszego. Nie wiem co kierowało tymi ludźmi kiedy dawali mu nominację za najlepszego aktora drugoplanowego, gdzie wypowiada on może 10 zdań przez cały film. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gra dialogami to nie wszystko, no ale jednak nie przemawiało to do mnie. Był przerażający, to prawda, ale żeby od razu nominację – no ale na szczęście i tak Waltz dostał Oscara. Jak więc widać w obsadzie zdarzyły się wpadki, ale w gruncie rzeczy całość odbierana jest pozytywnie.
    „Nostalgia anioła” to film nieprzeciętny, który zachwyca przede wszystkim od strony audiowizualnej. Co bardziej dociekliwi odnajdą w nim kilka mądrości, które mogą im pomóc w doczesnym życiu, przede wszystkim dotyczące bólu i sposobu radzenia sobie z nim kiedy stracimy dziecko, czy inną kochaną nam osobę. Film wzbudza wiele emocji, niekoniecznie tych pozytywnych, ale pamiętać należy, że właśnie o to chodzi w takich produkcjach. 

środa, 8 grudnia 2010

451. Władca Pierścieni: Powrót Króla, reż. Peter Jackson

450. Władca Pierścieni: Dwie Wieże, reż. Peter Jackson

poniedziałek, 29 listopada 2010

204. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, reż. Peter Jackson

Oryginalny tytuł: Lord of the Rings: The Fellowship of Ring
Seria: Władca Pierścieni #1
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Stephen Sinclair, Philippa Boyens, Fran Walsh, Peter Jackson
Na podstawie: trylogii J. R. R. Tolkiena
Zdjęcia: Andrew Lesnie
Muzyka: Enya, Howard Shore, Steve Roche, David Long
Kraj: USA, Nowa Zelandia
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Premiera światowa: 10 grudnia 2001
Premiera polska: 15 lutego 2002
Obsada: Elijah Wood, Sean Astin, Billy Boyd, Dominic Monaghan, Ian Holm, Ian McKellen, Christopher Lee, Viggo Mortensen, Sean Bean, John Rhys- Davies, Liv Tyler, Orlando Bloom, Hugo Weaving, Cate Blanchett, Andy Serkis
"One Ring to rule them all,
One Ring to find them,
One Ring to bring them all,
And in the darkness bind them"

"Jeden Pierścień by wszystkimi rządzić,
Jeden by wszystkie odnaleźć,
Jeden by wszystkie zgromadzić
i w ciemności związać"
  Bilbo Baggins, mały hobbit z Shire, bardzo kocha podróżować. 60 lat temu w jednej z jaskiń znalazł pierścień. Teraz zmęczony już swoim domem, w dniu swoich 110 urodzin, znika na oczach swoich przyjaciół w tym także Gandalfa oraz Frodo. Zostawia pierścień swojemu siostrzeńcowi Frodowi i postanawia ruszyć w podróż do Rivendell. Niestety Gandalf dowiaduje się, że po pierścień ruszyły upiory władcy ciemności, Saurona. Dlatego też Frodo musi uciekać z Shire wraz z pierścieniem.
    Film powstał na podstawie książek J. R. R. Tolkiena. Początek filmu został nakręcony w oparciu o Hobbita, a dopiero gdy Gandalf przybywa do Shire zaczyna się tytułowa Drużyna Pierścienia.
    Film bardzo przyjemnie się ogląda, dla mnie aż za bardzo. Ogólnie to ja po prostu kocham całą trylogię Władcy Pierścieni. Mówię o filmach, bo książki żadnej nie przeczytałam niestety, ale w sumie to może i lepiej, bo wtedy doszukiwałabym się jakichś nieścisłości zamiast oglądać film.
    W filmie było kilka scen, które za każdym razem mnie zadziwiają i zapierają mi dech w piersi. Moją ulubioną sceną jest chyba walka z Balrogiem. Wogóle wszystkie sceny walk mi się podobały: walka na samym początku z Sauronem, czy też walka z ośmiornicą przed wejściem do Morii oraz walka z orkami i trollem :) Najbardziej podobały mi się natomiast same potwory. Nie wiem czemu, ale dużą sympatią darzę Nazgule oraz samego Balroga są bardzo efektowne :) Najbardziej jednak ze wszystkiego podobał mi się wstęp, czyli opowieść Galadrieli o Śródziemiu i walce z Sauronem. Wyglądało to po prostu pięknie a i sama opowieść sprawiała, że można się od razu wczuć w klimat Władcy :)
    Najmocniejszą stroną filmu są efekty specjalne. Jest ich tam mnóstwo i właśnie one sprawiają, że po prostu dech zapiera. Jednakże znowuż oglądając film w telewizji zauważyłam kontrast między postaciami a scenografią i efektami. Zwróciliście na to uwagę? No chyba, że ja jestem już przewrażliwiona :) Piękną sceną było to jak Arwena zatopiła Nazguli wodą z rzeki, która przybrała postać koni. Po prostu piękne :) Już nad Balrogiem się zachwycałam, ale powiem raz jeszcze, że jest to chodzący przykład cudowności efektów w tym filmie.
    Duże wrażenie robiła na mnie również scenografia. Wręcz ogromne wrażenie. Wspaniałe krajobrazy, przepiękne Rivendell oraz ogromne a jednocześnie cudowne mury i kolumnady w Morii, które zdawały się nie mieć końca. Mogłabym patrzeć na to godzinami.
    Film ten to przede wszystkim historia małego hobbita i jego przyjaciół, którzy ruszają w odważną podróż, aby zniszczyć pierścień. Niesamowita opowieść o przyjaźni, oddaniu i odwadze. Pamiętam, gdy byłam w kinie na filmie, w ogóle nie wiedząc o czym on będzie i pamiętam, że aż ciarki mnie przeszły, gdy już w Rivendell Frodo powiedział, że to on pójdzie do Mordoru zniszczyć pierścień, no i wtedy dołączył się do niego elf- Legolas, krasnolud- Gimli, czarodziej- Gandalf, dwóch ludzi- Aragorn i Boromir oraz przyjaciele Froda- Sam, Merry i Pippin.  Byłam zaskoczona i jednocześnie bardzo uradowana :P
    W obsadzie znajdują się same sławy i znakomitości, chociaż przyznam, że niektóre poznałam dopiero przy tym filmie. Moją ulubioną postacią jest oczywiście Gandalf :) ponieważ gra go mój ukochany aktor Ian McKellen, którego mieliśmy okazję już widzieć w roli Magneto w "X-menie", bądź Teabinga w "Kodzie Da Vinci". W tym filmie wydał mi się jednak najlepszy, bo biło od niego takie ciepło. Jakżeż się śmiałam, gdy walnął w belkę u sufitu w domu Bilbo :) albo jakżeż mnie zauroczył, gdy postraszył trochę Bilbo, a potem ta jego kochana łagodna minka :) jest naprawdę wspaniałym człowiekiem :) Inną znaną mi osobą w tym filmie jest Ian Holm, grający Bilbo, wcześniej mieliśmy okazję zobaczyć go w "Piątym elemencie" w roli kapłana. Podobało mi się jak grał w tym filmie, jak na hobbita był całkiem uroczy :P W roli, powiedzmy, głównego hobbita wystąpił Elijah Wood, którego postaci na pewno nie muszę wam wyjaśniać. Przyznam się również, że ze wszystkich postaci w filmie on podobał mi się najmniej, ten jego uśmiech i w ogóle sztucznych śmiech, myślałam, że coś mnie trafi, no, ale w końcu był odważnym małym hobbitkiem :) Innymi znanymi mi osobami była oczywiście Arwena, czyli Liv Tyler, która występowała w "Armageddonie" oraz Elrond, czyli sam Agent Smith, a dokładniej tu Hugo Weaving, którego również darzę ogromną sympatią, że tak interesującą rolę Agenta Smitha w "Matrixie". Oboje wspaniale spisali się w roli elfów. Innym elfem, którego ja osobiście poznałam dopiero w tym filmie to Legolas, czyli Orlando Bloom. Nie od dziś wiadomo, że dopiero po tym filmie jakoś głośniej się o nim zrobiło. Zagrał po prostu świetnie i według mnie to jest chyba jego jedyna niepedalska rola :) W roli Aragorna zobaczyliśmy Viggo Mortensena, którego kariera aktorska też tak zaczęła zakwitać po tej roli. W roli Aragorna spisał się znakomicie, bardzo mi się podobał no i ten jego głoss... John Rhys-Davies w postaci Gimliego był po prostu uroczy. Naprawdę czasami miałam z niego taki ubaw, że szok. Chyba zapomniałam o kimś ważnym... a tak. Boromir, a mianowicie Sean Bean, którego też jakoś bardziej było widać w kinach po Władcy, na przykład w "Skarbie Narodów". W filmie zagrał na poziomie, pokazał co potrafi :) W postać Sarumana, czyli zdradzieckiego Białego Czarodzieja wcielił się Christopher Lee, który podobno sam zgłosił się do filmu, gdyż uwielbia trylogię Tolkiena i nie mógłby sobie wybaczyć, gdyby nie pojawił się w tak wspaniałej produkcji. Mogliśmy go również zobaczyć w "Gwiezdnych Wojnach" tych nowszych, gdzie grał Hrabiego Doku. Podsumowując... gra aktorska jest jednym z mocniejszych atutów owego filmu.
    "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" zdobył aż 13 nominacji do Oscara, ale niestety otrzymał tylko 4 nagrody w tym za najlepsze efekty specjalne.
    Film ten znalazł się na 10 miejscu listy filmów, które osiągnęły największe wpływy w 2001 roku. oraz na 1 miejscu hitów box office w 2002 roku.
    Film jest po prostu cudowny. Nie jest tak dobry jak pozostałe części, ale również jest bardzo urzekający. Polecam go każdemu :)

poniedziałek, 8 listopada 2010

056. King Kong, reż. Peter Jackson

Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson, Philippa Boyens
Na podstawie: historii Meriana C. Coopera i Edgara Wallace'a
Zdjęcia: Andrew Lesnie, Derek Whipple
Muzyka: James Newton Howard, Mel Wesson
Kraj: USA, Nowa Zelandia
Gatunek: Przygodowy, Fantasy
Premiera światowa: 13 grudnia 2005
Premiera polska: 14 grudnia 2005
Obsada: Naomi Watts, Jack Black, Colin Hanks, Adrien Brody, Thomas Kretschmann, Andy Serkins

   Ann Darrow jest aktorką teatralną. Po zamknięciu teatru Ann musi szukać roli gdzieś indziej. Spotyka Carla Denhama, który proponuje jej rolę w jego filmie. Carl jest zdesperowany, bo jak nie nakręci dobrego filmu to będzie skończony. Nie informuje Ann, gdzie tak naprawdę odbędą się zdjęcia do filmu. Praktycznie porywa wszystkich na Wyspę Czaszek, tajemniczą wyspę, której jeszcze nikt nie odkrył. Zaślepiony jest chęcią zysku i nie dostrzega jakie zło czeka na nich na tej strasznej wyspie.
    Początek filmu jest strasznie nudny. Bardziej nudnego początku to chyba nie oglądałam, ale wiadomo jakiś wstęp musi być. Trwa to jednak nie zbyt długo, później akcja się na szczęście rozkręca i właściwie to co chwilę dzieje się coś nowego i wciągającego.
    Liczne sceny akcji sprawiają, że napięcie prawie nas nie opuszcza. Niektóre momenty sprawiają, że zatrzymujemy na chwilę oddech.  mnie to się ze stresu aż łapki spociły hehe.
    Film Petera Jacksona musi być filmem efektownym i tutaj oczywiście nie brakuje niczego. Według mnie jest to troszkę przesadzone. Na jednej wyspie tyle niewiarygodnych stworzeń. King Kong, jakieś zmutowane dinozaury, gigantyczne pająki i w ogóle nie wiem co to było takie coś no ale normalnie ohyda. Wszystkie ujęcia w szczególności scen walki... bardzo efektowne.
     Aktorzy nie wykazali się zbytnio swoimi zdolnościami. Naomi Watts... właściwie to nie podobało mi się to jak odegrała swoją postać. Właściwie większość jej roli opierała się na krzykach, no ale spoko. Interesującą postać zagrał za to Jack Black, Carl Denham, który by odzyskać dobrą reputację zapłaci każdą cenę... jego chciwość jest przerażająca, tu się sprawdza powiedzenie "do celu po trupach".
    Pomimo tego, że nie jest to maksymalna ocena film bardzo mi się podobał. Jest naprawdę wciągający. Nawet nie zauważyłam jak te TRZY godziny w kinie mi zleciały :). Warto go obejrzeć, pomimo tego, że tyle trwa hehe.