NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszukać przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszukać przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2012

952. Oszukać przeznaczenie 5, reż. Steven Quale

Oryginalny tytuł: Final Destination 5
Reżyseria: Steven Quale
Scenariusz: Eric Heisserer
Zdjęcia: Brian Pearson
Muzyka: Brian Tyler
Kraj: USA, Kanada
Gatunek: Horror
Premiera: 04 sierpnia 2011 (Świat) 12 sierpnia 2011 (Polska)
Obsada: Nicholas D'Agosto, Emma Bell, Miles Fisher, Ellen Wroe, Jacqueline MacInnes Wood, Arlen Escarpeta, P.J. Byrne, David Koechner, Courtney B. Vance, Tony Todd 

    Czy ktoś jeszcze pamięta te czasy skromnego horroru o oszukiwaniu śmierci, który w 2000 roku zaserwował nam James Wong? Wtedy było zupełnie inaczej. Inna mentalność, inna technika pracy wobec czego widz nie musiał cierpieć z powodu nadmiernej wyobraźni twórców. Jednakże wraz z rozwojem serii filmów o tytule „Oszukać przeznaczenie” zaczęto coraz śmielej posuwać się naprzód. Jednakże w pewnym momencie widzowie mieli już dość schematyczności tej historii. Dość mieli także twórcy, a dokładnie Eric Heisserer („Koszmar z ulicy Wiazów” 2010), który w swoim scenariuszu postanowił wprowadzić trochę innowacyjności. Tak więc „Oszukać przeznaczenie 5” to nie tylko historia przedstawiona na ekranie w trójwymiarze, ale również podróż w głąb ludzkich umysłów i odpowiedzeniu na pytanie, do czego to zdolny jest człowiek, aby przetrwać.
     Grupka młodych ludzi wyjeżdża na obóz integracyjny z firmy, w której pracują. Podczas przejazdu mostem, jeden z nich- Sam (Nicholas D'Agosto), ma wizję potężnej katastrofy w wyniku, której wiele osób poniesie śmierć- w tym także i on. Kiedy tajemnicza wizja się kończy i Sam dostrzega ciągłość wydarzeń, która powtarza się w takiej kolejności jak w proroctwie wybiega wraz ze swoją dziewczyną Molly (Emma Bell) z autobusu. Wraz z nim opuszcza go jeszcze kilka osób, które wkrótce stają się świadkami sprawdzenia się przypuszczeń ich kolegi z pracy. Cudem udaje im się uniknąć śmierci, ale ta nie daje im o sobie zapomnieć. Już wkrótce powraca po tych, którzy ją oszukali, a jedynym sposobem na uratowanie się przed kosą jest zastąpienie kimś ich miejsca.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

706. Oszukać przeznaczenie 4, reż. David R. Ellis

Oryginalny tytuł: The Final Destination
Reżyseria: David R. Ellis  
Scenariusz: Eric Bress  
Zdjęcia: Glen MacPherson  
Muzyka: Brian Tyler  
Kraj: USA  
Gatunek: Horror  
Premiera światowa: 26 sierpnia 2009  
Premiera polska: 04 września 2009  
Obsada: Bobby Campo, Shantel Vansanten, Nick Zano, Haley Webb, Mykelti Williamson, Krista Allen, Andrew Fiscella, Justin Welborn, Lara Grice, Stephanie Honore


    „Oszukać przeznaczenie 4 – 3D” to kolejna, i miejmy nadzieję ostatnia, odsłona historii o próbie oszukania śmierci. Tym razem reżyserii podjął się David R. Ellis („Węże w samolocie”, „Komórka”), który wcześniej reżyserował także drugi film z tej serii. Na ostatek postanowiono zaserwować nam śmierć w trój wymiarze, która to miała kontynuować panującą w 2009 roku manię na filmy 3D. W 3D czy też w zwyczajnej wizji pewne jest jedno – „co za dużo, to nie zdrowo”.
     Nick (Bobby Campo) wraz z dziewczyną- Lori (Shantel Vansanten), oraz przyjaciółmi – Huntem i Janet (Nick Zano, Haley Webb), wybierają się na tor wyścigowy. Podczas kolejnego okrążenia dochodzi do wypadku, w wyniku, którego giną ludzie, w tym sam Nick z przyjaciółmi. Jednakże wszystko to okazuje się być tylko dziwnym snem. Nick jednak nie chce w to wierzyć, w szczególności, że wszystkie szczegóły z wizji sprawdzają się z tym co właśnie ma miejsce. Dlatego czym prędzej chce opuścić tor, a za nimi podążają jego przyjaciele, a także kilka osób chcących go sprać za zniszczenie im rozrywki. Chwilę później wszyscy z przerażeniem spoglądają w stronę toru widząc tragiczny wypadek. Wszyscy uratowani postanawiają żyć dalej spokojnie, ale Nick ma dziwne wizje, które wkrótce okazują się być wizjami śmierci osób, które ocalały z wypadku. Dzięki poszukiwaniom w sieci  odkrywa, że takie przypadki miały wcześniej miejsce i że teraz śmierć będzie ich ścigać dopóki wszyscy nie zginą. Jego przyjaciele nie chcą mu wierzyć, dopóki ocalali nie zaczynają umierać. Nick jednak jest przekonany, że może oszukać śmierć dzięki swoim wizjom.
    Kiedy oglądałam zwiastun „Oszukać przeznaczenie 4” nie mogłam powstrzymać się od złośliwych komentarzy, na temat tego co tam zobaczyłam. Bowiem czwarty film zupełnie nie przypomina swoich poprzedników, oprócz znaczącego szczegółu –absurdalnych niemożliwości, które towarzyszą nam mniej więcej od końca filmu drugiego. Kiedy zobaczyłam wykręcające się śrubki na torze wiedziałam, że przez cały film będę denerwowała się na podobne szczegóły filmu i uznam go najgorszym z sequelów chociaż myślałam, że po trzecim filmie będzie to niemożliwe.Oczywiście było pomysłowo, ale niestety za mało kreatywnie. Ponadto sceny śmierci były okropnie zabawne, co może być spowodowane przygotowaniem tego filmu specjalnie dla widowni wersji 3D. Niestety, nie przekonuje mnie to, a nawet śmiem powiedzieć, że wkurza.
    Z założenia miał być to horror, no i jakby nie było to był to rodzaj swoistego horroru, tylko, że ten rodzaj, który najmniej przeraża. Wynika to z tego, że w dzisiejszych czasach scenariusze przepełnione są krwią i coraz to bardziej wymyślnymi sposobami jak uśmiercić bohaterów. Oczywiście, teoretycznie jest to całkiem ciekawe, bo przecież nie chcemy oglądać tak samo wyglądających zgonów,jednakże taka abstrakcyjność nie działa na korzyść filmu i bardziej śmieszy to niż przeraża. W filmach z serii „Oszukać przeznaczenie” można dużo tego zauważyć, dlatego też z filmu na film jest coraz gorzej, pomimo tego, że mamy coraz zabawniejsze sceny, a przez to coraz bardziej naciągane. Najbardziej wkurzający był zgon pewnej  kobiety, u której to właśnie były wszelkiego rodzaju naciągania teraźniejszości, jak na przykład butelka lakieru przesuwająca się (w pionie oczywiście) po rozlanej wodzie wprost na rozgrzaną prostownicę do włosów. Pomijam całą bezsensowność tej sceny, gdyż okazała się ona nie mieć żadnego wpływu na akcję, ale samoistne przemieszczanie się lakieru, wytryskiwanie innych płynów, czy też przeróżne dziwne zjawiska, jak na przykład spadanie płachty, która akurat zahacza o włącznik wentylatora itp. to jest już jak dla mnie przegięcie. Dlatego też pod tym względem najbardziej podobał mi się pierwszy film, gdyż tam te sceny niebyły aż tak przesadzone. No, ale najwyraźniej z każdą częścią śmierć była coraz bardziej zdesperowana i nie sprawiała, żeby te zabójstwa wyglądały jak zwyczajne wypadki.
   Najbardziej w tym filmie podobać się mogą nawiązania do poprzednich filmów, co ewidentnie wskazywać mogłoby na fakt, iż jest to ostatni film (pomijając tytuł „The Final Destination”, gdzie ‘the’ wskazuje na ostatnie z ostatnich). Z doświadczenia jednak wiemy, że często takie przypuszczenia okazują się być złudne, bo twórcy i tak popchną tą historię dalej, żeby zarobić na niej jeszcze więcej. Takie nawiązania to przede wszystkim czołówka filmu, w której widzimy zdjęcia rentgenowskie ofiar z poprzednich filmów – jest to ciekawe. Ponadto sama fabuła nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń, przykładowo tablica z „Clear Rivers Water”, która ewidentnie wskazuje na bohaterkę dwóch pierwszych filmów. Ponadto tor, na którym dochodzi do katastrofy nazwany został McKinley – tak samo jak jeden z bohaterów filmu trzeciego. No i przede wszystkim liczba 180, która wiernie pokazuje się we wszystkich częściach filmu– lot  180, droga 180, itp. zapowiadając największe katastrofy. Poza tym można też odnaleźć pewne podobieństwa z zabójstwami z poprzednich filmów – śmierć ochroniarza rozjechanego przez ambulans, jak śmierć Terry rozjechanej przez autobus; po raz kolejny pojawiła się też matka z synem, jak w filmie drugim; no i jeszcze śmierć od wybuchu, tak samo jak w drugim filmie. Pewnie było tego więcej, ale to szczegóły na które zwróciłam uwagę.
     Po raz kolejny w filmie mamy standardowy zestaw bohaterów – chłopak ze swoją dziewczyną, rozwydrzona przyjaciółka, chamski cwaniak, rasista przepełniony nienawiścią, no i niedowiarki. Postać Nicka obdarzoną wizjami zagrał Bobby Campo, który nie jest znany szerszej publice ze względu na początki swojej kariery. Niestety nie jest on przekonujący więc nie wróżę mu świetlanej kariery. To samo dotyczy Shantel Vansanten, która zagrała jego dziewczynę. Ładna dziewczyna i jeżeli już to pewnie tylko z tego powodu dostanie później jakąś rolę. Haley Webb także ma niewiele filmów na swoim koncie. Z młodych aktorów największą przeszłość filmową ma Nick Zano, którego ja osobiście znam z sitcomu „Siostrzyczki”, gdzie pokazał, że ma niebywałe poczucie humoru. Dlatego też właśnie patrząc na niego w tym filmie nie potrafiłam się do niego przekonać, w szczególności, że jego postać znacznie odbiegała od serialowego Vince`a, tzn. no w pewnym stopniu. W rolach pozostałych ofiar wystąpili między innymi Mykelti Williamson („Zabójczy numer”), Krista Allen, czyli gwiazda filmów z serii „Emmanuelle”, czy też Andrew Fiscella („Bal maturalny”).
    „Oszukać przeznaczenie 4” to jak się można było spodziewać przerysowana historyjka, w której to niezwykle dramatyczne wydarzenia zakrawające o tragedie zamienione zostały w przezabawne i mało realistyczne sceny zabójstw. Jedyne co może zachwycać to strona techniczna, chociaż i ona czasami zawodzi. Katastrofa jak zawsze była powalająca, pocieszać może także muzyka, której gatunek należy do moich ulubionych. Pomimo tego, że jest to ostatni film (mam nadzieję) to niestety nic na to nie wskazuje oprócz nawiązań do poprzednich filmów. Jak dla mnie można byłoby zrobić coś z hukiem lub coś wręcz przeciwnego. Niestety,kończy się tak jak zawsze.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

320. Oszukać przeznaczenie 2, reż. David R. Ellis

Oryginalny tytuł: Final Destination 2 
Reżyseria: David R. Ellis  
Scenariusz: Jeffrey Reddick, Eric Bress, J. Mackye Gruer 
Zdjęcia: Gary Capo 
Muzyka: Shirley Walker 
Kraj: USA 
Gatunek: Horror 
Premiera światowa: 30 stycznia 2003 
Premiera polska: 09 maja 2003 
Obsada: Ali Larter, A.J. Cook, Michael Landes, Jonathan Cherry, Terrence 'T.C' Carson, Keegan Connor Tracy, Lynda Boyd, James Kirk, David Paetkau, Justina Machado, Enid- Raye Adams, Tony Todd

    Kimberly (
A.J. Cook) wraz ze swoimi przyjaciółmi jedzie samochodem na małą wycieczkę. Na autostradzie jednak ma wizję, w której dochodzi do ogromnego karambolu spowodowanego przez ciężarówkę z belkami drzewa. Gdy się budzi okazuje się, że to co właśnie widziała ma się za chwilę wydarzyć więc blokuje wjazd na autostradę ratując przy tym życie kilkunastu osób. Myśli, że spotkało ich to samo co pasażerów lotu 180 sprzed roku. Nie wszyscy jednak wierzą w historię o tym, że mimo to iż przeżyli to śmierć ich dopadnie. Kimberly odnajduje jedyną ocalałą osobę z wydarzeń sprzed roku, Clear Rivers (Ali Larter), i ma nadzieję, że pomoże im przechytrzyć śmierć. 
Plusy:
-    pomysł. Właściwie niczym nie różni się od tego w poprzedniej części. Zmienia się tylko miejsce zdarzeń i sposoby w jaki giną ocalałe osoby. Jest również jeden element, który wprowadza sporo zamieszania, a więc sposób jak przechytrzyć śmierć raz na zawsze. "Tylko nowe życie może pokonać Śmierć". Więc zapowiada się ciekawie. Bohaterowie muszą tylko wykombinować co to oznacza.
-    ciekawy wstęp. Podczas wejściówki słuchamy wywiadu z pewnym człowiekiem, który opowiada o zdarzeniach sprzed roku. Interesujący powrót do przeszłości. Nie mówi on tylko o wybuchu samolotu i o tym, że kilka osób przeżyło, ale również wysuwa swoją teorię, którą widzowie pierwszej części filmu już zdążyli przyjąć do wiadomości, że Śmierć ma plan. Sympatycznie, że wspomniano o pierwszej części, ale to dlatego, że wszystko to co dzieje się w tej części jest powiązane z częścią pierwszą. To sprawia, że film jest jeszcze ciekawszy i interesujący.-    wypadek na autostradzie. Przyznam, że od  kiedy widziałam ten film po raz pierwszy to zawsze mam pietra kiedy jadę w autobusie a obok mnie przejeżdża jakaś ciężarówka z belkami drzew. Zawsze przypominam sobie tą straszliwą scenę z karambolem właśnie z tego filmu. Mam nadzieję, że takie rzeczy nigdy w życiu się nie zdarzą, a może już się zdarzyły, ale ja o tym nie wiem. No cóż poradzić. Takie jest życie. Brutalne i nieprzewidywalne. Wszystko się może zdarzyć, ale to co się działo tutaj było po prostu bardzo brutalne. Dużo osób zginęło i to właściwie przez dziwne przypadki, jak na przykład Nora Carpenter. No, ale to była tylko wizja :P więc nie rozwódźmy się za bardzo nad tym co tak naprawdę nie zdarzyło się w tym filmie.
-    przerażenie. Pomimo tego, że śmierć po raz kolejny dawała znaki i to nie tylko osobie, która przewidziała wcześniejszą katastrofę, ale również i ofiarom, których te znaki dotyczyły, to jednak dużo osób zginęło w tym filmie. Więcej niż w poprzedniej części, ale to też dlatego, że w tej części więcej zostało uratowanych. Śmierć każdej z nich znowu była różna i nawet żadna nie powtarzała się z pierwszej części, tzn. chodzi mi o sposób w jaki zginęli. Nieszczęśliwe wypadki. Jasne :) Najbardziej przerażająca była śmierć Nory, bo ona w sumie najbardziej się męczyła z nich wszystkich, no i jeszcze Eugene, ale to on się męczył sporo zanim umarł, ale nie przy samej śmierci. Niektóre wypadki były naprawdę przerażające i aż dziwne jak bardzo są prawdopodobne, tak jak śmierć Kat. To jest najbardziej przerażające chyba ze wszystkiego. Nie będę tutaj opisywać żadnej ze śmierci, bo to nie ma sensu.
-    napięcie. Oczywiście przerażeniu musi towarzyszyć napięcie. Ja najbardziej byłam "napięta", że tak
powiem, podczas śmierci Tima, Nory no i oczywiście Evana. Bardzo stresująca była również scena samego karambolu. No i wrócił w dodatku nasz przerażający gość od śmierci Tony Todd, ale w tej części nie jest aż tak straszny jak w poprzedniej, ale to pewnie dlatego, że niewiele mówi. No, ale wracając do tego napięcia. W sumie to nie było aż takich wielkich emocji związanych z tym filmem, ale przyznam, że niepokoiło mnie trochę położenie Kat. Właściwie to można było się spodziewać, że za chwilę coś się wydarzy, ale niepewność tego co to będzie sprawiała, że napięcie rosło.
-    elementy zaskoczenia. No przydało się trochę tych zwrotów akcji. Jak na przykład cała ta sprawa z planem Śmierci. Zaskakujące było to, że Śmierć zmieniła swój plan. Ofiary nie ginęły tak jak miały zginąć podczas wypadku, ale odwrotnie. Odwróciła swoją kolejność. Położyła plan do góry nogami ;P hihi :D Ciekawe również to jak wyszła na jaw prawda o naszych bohaterach. jaka prawda? Ano dowiecie się tego podczas oglądania filmu. Jedyne co wam powiem to tyle, że fakt iż Alex pokrzyżował plany Śmierci nie wpłynęły obojętnie na życie innych ludzi. Inny element zaskoczenia. No choćby nawet pod sam koniec kiedy Kimberly źle odczytała znaki no i wyszło co naprawdę musi zrobić, aby pokonać Śmierć. Interesujące.
-    zabawne zakończenie. Poniekąd :) kiedy jeden z wcześniejszych ocalałych, Rory, ratuje jednego chłopaczka przed śmiercią pod kołami ciężarówki, no to wiadomo, że Śmierci się to nie spodobało. No i mamy powrót na końcu. Co w tym śmiesznego? a no to, że ten uratowany chłopak, Brian, idzie do grilla, który nagle wybucha i jego ręka ląduje na talerzu jego matki. Taki akcent humorystyczny na koniec filmu ;P
Minusy:
-    przesadne plany Śmierci. Jak w pierwszej części właściwie większość wypadków mogła się naprawdę zdarzyć tak tutaj pewna ich część jest po prostu nierealna. Jak wcześniej dużą rolę odgrywała woda tak teraz do władzy doszło powietrze. No myślałam, że padnę w dwóch sytuacjach. Śmierci Evana i Eugene. Co to w ogóle ma być? Ja wiem, że wiatr może poruszyć przedmiotami, ale nie przesadzajmy. No fakt tego, że szafka w kuchni Evana się otworzyła przy pomocy magicznej siły wiatru jest lekko przesadzone, tak samo jak to, że wiatr sprawił iż jeden magnesik z lodówki wpadł Evanowi do chińszczyzny, którą zaczął podgrzewać w mikrofali. Potem z sytuacją z Kat kiedy pali papierosa, gdy umiera ten papieros spada na ziemię i za pomocą wiatru turla się jak żywy w stronę paliwa, które wycieka z innego samochodu. Lub sprawa z Eugenem kiedy ten leży w szpitalu no i zapewne większy przeciąg był, bo przecież wózek z respiratorem nagle zaczął się poruszać w przeciwną stronę, aby odłączyć tlen dla Eugena. No proszę was. To akurat były przesadne akcje. 
Ulubiona scena:
-    wypadek na autostradzie (ale ze mną jest wszystko ok, z moją psychiką ;P).
 
Moja opinia:
    Ta część nie jest już aż taka śmieszna jak poprzednia, a może tylko mi się zdaje, bo może mniej razy ją widziałam :P hihi :D cóż poradzę :) nie była ona też aż taka przerażająca, ale przyznam, że obrzydzały mnie niektóre sceny, na których przymykałam oczy oczywiście ;P Nie  jestem w stanie powiedzieć czy jest lepsza od jedynki czy gorsza. Jest równie ciekawa i tego będę się trzymać :)
W serii:


319. Oszukać przeznaczenie, reż. James Wong

Oryginalny tytuł: Final Destination  
Reżyseria: James Wong 
Scenariusz: James Wong, Glen Morgan, Jeffrey Reddick 
Zdjęcia: Robert McLachlan
Muzyka: Shirley Walker 
Kraj: USA 
Gatunek: Horror
Premiera światowa:
16 marca 2000 
Premiera polska: 20 października 2000 
Obsada: Devon Sawa, Ali Larter, Kerr Smith, Seann William Scott, Amanda Detmer, Kristen Cloke, Chad Donella, Brendan Fehr, Tony Todd

          

   
Alex (Devon Sawa) wraz z klasą ma lecieć na wycieczkę do Paryża. Tuż przed wyjazdem ma dziwne przeczucia, a gdy siedzi już w samolocie ma wizję, w której samolot wybucha i wszyscy jego pasażerowie giną. Gdy Alex się budzi wpada w histerię i czym prędzej chce wysiąść z samolotu. Wraz z nim wysiada kilka osób, które nie mogą wejść już na pokład. Wszyscy są źli na Alexa, że tracą część wycieczki. Jednak, gdy startujący samolot wybucha ich złość zamienia się w przerażenie. Jednakże to nie koniec ich problemów, bowiem śmierć ma plan, który Alex jej pokrzyżował.
Plusy:
-    pomysł. Jak dla mnie pomysł na ten film jest po prostu genialny. Jak uniknąć śmierci, jak ją przechytrzyć. Czegoś podobnego jeszcze nie było i już sam nagłówek zaciekawia widza i sprawia, że chce obejrzeć film, aby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat.
-    wizja Alexa. Trochę to dziwne, że śmierć dawała Alexowi znaki jak jej uniknąć. Troszkę to nielogiczne, ale jak już zostało wprowadzone to niech będzie. Z drugiej strony jest to bardzo interesujące jak Alex dostaje te znaki, no i w końcu chce zapobiec śmierci znajomych mu osób.
-    dziwaczne zachowanie osób. Przyznam, że z początku trochę mnie dziwiło to jak wszyscy bali się Alexa, bo w sumie dlaczego? Uratował im życie, a oni wciąż mu dogryzali z tego powodu no i jak dla mnie to jest lekka niewdzięczność, bo przecież dzięki niemu żyją. Jednakże rozumiem trochę ich przerażenie. W końcu nie co dzień ma się do czynienia z człowiekiem, który potrafi przewidzieć co się stanie.
-    brutalność. Wiadomo, że to horror więc musi być brutalnie, ale czy aż tak? nie będę się nad tym specjalnie rozwodzić. Przyznam, że pomysłowe jest to iż nie ma tak, że dwie osoby giną w ten sam sposób. I to jest właśnie ciekawe. Brutalność na różne sposoby. Mnie najbardziej obrzydziła scena śmierci Toda, przyjaciela Alexa.
-    poruszenie. Niektóre sceny były bardzo poruszające. Jak na przykład był pogrzeb tych wszystkich, którzy lecieli do Paryża i zostali w samolocie, w tym też brata Toda. Później, gdy Tod ginie jego rodzice wpadają w rozpacz, bo trudno, żeby było inaczej kiedy traci się w ciągu tygodnia dwóch jedynych synów. Przykre. Niestety takie rzeczy dzieją się w rzeczywistości i jakoś z tym trzeba żyć.

-    plan Śmierci. Czy to nie jest przerażające? Co prawda ja zawsze twierdzę, że co ma być to będzie i że nic nie dzieje się bez przyczyny. Tutaj to było właśnie najgorsze. Wiesz, że miałeś zginąć, uniknąłeś tego a teraz żyjesz w strachu przed tym, że zakłóciłeś plan Śmierci, ale ona i tak po Ciebie w końcu przyjdzie.
-    przerażający dziwak. W filmie pojawiła się osoba, która wie wszystko o śmierci. No prawie wszystko. Sposób w jaki mówi, w jaki patrzy sprawia, że bardzo nas przeraża. Przynajmniej mnie. Jest to po prostu świetna rola Tony`ego Todda, który zawsze potrafi być przerażający nawet w najmniej przerażającej roli. Pewnie cień Candymana za nim chodzi :)
-    przerażenie. Gdy pierwszy raz oglądałam ten film, a było to bardzo dawno temu, to pamiętam, że strasznie
mnie przerażał. Oglądałam go wtedy z moją przyjaciółką, ale wiecie wtedy byłyśmy w gimnazjum i wtedy to wszystko mnie przerażało. Jednakże z czasem to przerażenie zamieniło się w humor. Przyznam, że niektóre sceny wciąż są przerażające i ohydne jak na przykład sam wybuch samolotu, oczywiście ten z wizji Alexa, czy śmierć Toda, a nawet wspomniany przeze mnie wcześniej facet od śmierci. Jednak już z czasem robi się tego co raz mniej.
-    humor. Tak napiszę wam co z czasem zaczęło mnie śmieszyć. Sposób w jaki zginęła nauczycielka. Kiedyś mnie to przerażało i obrzydzało. Teraz jest to chyba najśmieszniejszy motyw z całego filmu, wiem, że nie powinno mnie to bawić więc wybaczcie. Przedstawię wam teraz tą scenę ;) w całości ;] no więc pani Lewton postanawia wyjechać, bo nie może się pozbierać. Chce sobie zrobić herbatę w kubku. Nagle spostrzega, że jest to kubek z logo szkoły więc wylewa herbatę. Po chwili nalewa sobie alkoholu, zimnego. Wiadomo, kubek pęka no i przecieka, gdy idzie w stronę komputera. Niestety zalewa komputer, tzn. monitor. Ten wybucha wbijając jej szkło w szyje. Pani Lewton je wyjmuje i idzie do kuchni krwawiąc. Iskra pada na ślady pozostawione przez ściekający z kubka alkohol i ogień wędruje za panią Lewton do kuchni. Tam dochodzi do butelki i wybucha. Pani Lewton upada. Próbuje sięgnąć do ścierki, o której zapomniała, że położyła ją na nożach. Ściągając ścierkę przewraca noże i największy wbija jej się w klatkę piersiową. Potem przychodzi Alex próbuje ją uratować, ale kolejny wybuch przewraca krzesło, które dobija nóż i pani Lewton ginie. Reakcja łańcuchowa jest tutaj dość niezwykła. Pokazuje jak trzeba zwracać uwagę na szczegóły. Ta sytuacja jest po prostu komiczna jak dla mnie, ale może to ja mam nie po kolei w głowie ;P
-    ciekawe zakończenie. Osoby, które przeżyły pół roku później postanawiają lecieć do Paryża. Jednakże jak to bywa w takich filmach musi być jakieś zaskakujące zakończenie. Wiadomo śmierć nie dała za wygraną :) prawie jak zapowiedź kolejnej części :)
-    obsada. Taka mała ciekawostka o Alexie. Wiecie, że ten aktor grał w teledysku Eminema "Stan"? no to już wiecie jak nie wiedzieliście ;P a co tam jeszcze o obsadzie mogę powiedzieć? no grali dość nieźle przyznam. Czasami aż sama się ich bałam :) wiecie ten obłęd w oczach i przerażenie :) nieźle :)
 
Minusy:
-    sposób w jaki śmierć dopadała naszych bohaterów. Ja rozumiem, że jakoś trzeba było naciągać prawdę w związku z tą śmiercią, ale nie przesadzajmy. Niektóre zdarzenia były dość absurdalne, ale przynajmniej urozmaiciły nieco akcję. No i dodatkowo nie są aż tak przesadzone jak w dalszych częściach.
-    woda. Jej rola w tym filmie jest znacznie przesadzona. Dlaczego? Cóż za ironia. Woda daje życie organizmom żywym, jest ich częścią, a jednocześnie może nam odebrać życie, przez utonięcie czy porażenie prądem. Jednakże to co ta woda wyprawiała w tym filmie to była lekka przesada. Płynie sobie za Todem, aby go dopaść, a gdy już tak się staje zaczyna się cofać. Co za bezsens.
 
Ulubiona scena:
-    w samolocie,
-    w domu pani Lewton,
-    Paryż.
 
Moja opinia:
    Zdziwiona byłam jak oglądając ten film po raz kolejny niewiele mnie przeraził. Może już dorosłam do takich filmów, a może nie jest to film lepszych lotów. Mnie jednak bardzo zaciekawił i sam fakt tego, że oglądałam go po raz nasty powinien dać wam do myślenia. Polecam :)

W serii:

wtorek, 23 listopada 2010

099. Oszukać przeznaczenie 3, reż. James Wong

Oryginalny tytuł: Final Destination 3
Reżyseria: James Wong
Scenariusz: Glen Morgan, James Wong
Zdjęcia: Robert McLachlan
Muzyka: Shirley Walker
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 09 lutego 2006
Premiera polska: 24 marca 2006
Obsada: Mary Elizabeth Winstead, Ryan Merriman, Amanda Crew, Alexz Johnson, Texas Battle, Crystal Lowe


     Grupka licealistów wybiera się wieczorem do Wesołego Miasteczka. Chcą się przejechać kolejką górską. Wendy od samego początku ma dziwne przeczucia i boi się iść na rollercoastera. W momencie, gdy wszyscy siedzą na miejscach i są prawie, że gotowi do jazdy, Wendy (Mary Elizabeth Winstead) ma wizję, w której wszyscy pasażerowie giną. Zaczyna panikować i wysiada z wagonika. Wraz z nią wysiada jeszcze sześcioro uczniów, jednak jej chłopak zostaje. Wszyscy myślą, że to tylko strach przed jazdą na kolejce, jednak zmieniają zdanie, gdy nagle kolejka górska wylatuje z toru, a wszyscy jej pasażerowie giną.
     Film jest już trzecim filmem z tej serii. Znowu akcja z wywinięciem się z rąk śmierci. Znowu potem wszyscy po kolei giną. Jednak jest coś dziwnego w tym filmie. Panuje tu pewien chaos. W poprzednich częściach wszystko było jakoś w miarę uporządkowane i wiadome było kto następny zginie, a tutaj... tutaj nie było tej przewidywalności. No, ale czego można się spodziewać po kolejnej części. W tym przypadku sprawdza się reguła, że pierwszy film najlepszy. Co prawda, drugi też nie był zły, ale tam niektóre akcje były już raczej nierealne. Za to ta część... to jest po prostu przegięcie. Wypadki, które w normalnym świecie nie miałyby w ogóle miejsca, wypadki, które powodowali sami ludzie, no przecież kto byłby taki nienormalny i nieostrożny? Ten kto widział ten film to wie o czym mówię. Ta część już nie ma tej normalności co część pierwsza, rzeczywistość jest strasznie naginana. Tak samo jak sam fakt wykolejenia się rollercoastera. Ciekawe, że wagoniki wcześniejsze się nie wykoleiły tylko akurat ten i to jeszcze z tej przyczyny, że trochę odskoczyła z linii prostej szyna. No po prostu brak mi słów.
    Myślałam, że ten film będzie równie dobry jak poprzednie części, a tu co mamy? wymyślne sposoby śmierci. Począwszy od spalenia się w solarium a skończywszy na roztrzaskaniu przez nadjeżdżający pociąg. Oczywiście nawet szczurek nie przeżył tych masakrycznych akcji. Jedyne co "ciekawe" to te wszystkie krwawe scenki.
    Film momentami strasznie nużył. W ogóle mnie nie przerażał ten film, no ale niby co miało tutaj przerazić? Niektórych to podobno te sceny bawiły. Jedna scena była dla mnie przykra dosyć... no może dwie ;P scena w solarium i scena gdy ginie Erin, jak wbijają jej się gwoździe z takiej maszyny do wbijania gwoździ. Dlaczego to dla mnie przykre? no bo w sumie tylko te postaci cierpiały.
     Obsada jakoś też nie specjalnie mnie urzekła. Płacz, krzyk... nie wiem, ale w poprzednich częściach jakoś lepiej sobie radzili z rozhisteryzowaniem i przerażeniem. Czy o czymś zapomniałam? Hmm... zakończenie. No cóż, zakończenie jak zakończenie. Jedyne co mogę powiedzieć, aby nie zepsuć wam zabawy i całego efektu to zdradzę wam tylko, że ten film kończy się inaczej niż poprzednie dwie części ;P
     Film bardzo mnie zwiódł. Jestem zwolenniczką tego typu horrorów, ale jak dla mnie to za mało tutaj było głębi, przesadnie brutalne sceny po prostu zepsuły efekt całego filmu i sprawiły, że stał się płytki, taki w sam raz do obejrzenia jeden raz i wyrzucenia filmu w kąt.

W serii: