NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Waters. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Waters. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 grudnia 2014

SZORTy #11: Akademia wampirów, Nieobliczalni, Last Vegas

Oryginalny tytuł: Vampire Academy | Reżyseria: Mark Waters | Scenariusz: Daniel Waters | Obsada: Zoey Deutch, Lucy Fry, Danila Kozlovsky, Dominic Sherwood, Gabriel Byrne, Olga Kurylenko, Sarah Hyland | Kraj: USA, Wielka Brytania | Gatunek: Fantasy, Akcja, Komedia
Premiera: 07 lutego 2014 (Świat) 21 marca 2014 (Polska)

poniedziałek, 8 listopada 2010

065. Jak w niebie, reż. Mark Waters

Oryginalny tytuł: Just Like Heaven
Reżyseria: Mark Waters
Scenariusz: Leslie Dixon, Ronald Bass, Peter Tolan
Na podstawie: powieści Marka Levy'ego "A jeśli to prawda..."
Zdjęcia: Daryn Okada
Muzyka: Rolfe Kent, Robert Smith
Kraj: USA
Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera światowa: 16 września 2005
Premiera polska: 10 lutego 2006
Obsada Reese Witherspoon, Mark Ruffalo, Donal Logue, Dina Spybey, Jon Heder 

    Film w reżyserii Marka Watersa znanego z takich komedii jak "Zakręcony piątek", czy też "Wredne dziewczyny" po raz kolejny stworzył fantastyczną komedię pełną ciepła i miłości. Każdemu widzowi przypadnie do serca, a z pewnością tej żeńskiej publiczności, ponieważ zawiera on wszystkie elementy potrzebne romantycznej kobiecie. 
    Elizabeth pracuje dzień i noc, aby dostać etat w szpitalu Świętego Mateusza. Gdy w końcu go dostaje jedzie do swojej siostry Abby, która zaaranżowała spotkanie Elizabeth z pewnym tajemniczym facetem. Jednak nie dociera na miejsce. Ma wypadek. Jako duch, wraca do swojego mieszkania zupełnie nie świadoma tego co się stało i zastaje tam nowego lokatora, Davida, który nie może się pogodzić ze śmiercią swojej żony. Gdy Elizabeth rozumie, że jest "martwa" David stara jej się pomóc przypomnieć kim była za życia. Wtedy dowiadują się, że Elizabeth żyje tylko jest w śpiączce od trzech miesięcy. Jest w tym stanie tak długo, że lekarze chcą ją odłączyć od aparatury. David musi zrobić wszystko, aby temu zapobiec.
    Film oglądałam już bardzo dawno temu, dlatego więc ucieszyłam się kiedy puszczono go w telewizji. Pomyślałam też, że przyda mi się powtórka, żebym mogła zmienić moje dawne recenzje, które trudno było tak nazywać :D no i tak oto piszę po raz już drugi recenzję na temat tego filmu, minęło od tamtej pory dwa i pół roku. Nie zdziwcie się więc, że notka jest z 26 stycznia 2006. Piszę ją na nowo dnia 17 października 2008 roku :) ;P     
   Komedie pana Watersa przypadły mi do gustu. Ta komedia jednak jest wyjątkowa. Jest to przede wszystkim komedia romantyczna, ale jej niezwykłość polega na uczuciu dwojga osób, które prawdopodobnie nigdy się nie spotkają i nie będą mogły przenieść swojej miłości na wyższe płaszczyzny. W końcu jak daleko może się rozwinąć miłość między śmiertelnikiem a duchem. Jednakże jest światełko nadziei kiedy dowiadują się, że Elizabeth wcale nie umarła tylko leży w śpiączce, to zdecydowanie lepiej niż jakby miała umrzeć :D Nawet sam David tak stwierdza. W związku z powyższym jest to historia bardzo poruszająca, ponieważ niemożliwe staje się możliwym. Problem pojawia się jednak na końcu, ale nie zdradzę Wam jaki, bo zepsuję zabawę, ale możecie liczyć na niespodziewane zdarzenia i rozwój akcji. Miło było popatrzeć jak David spędza czas z Elizabeth i muszę powiedzieć, że coś we mnie pękło kiedy widziałam jak David przykłada rękę do ręki Elizabeth. To jest takie romantyczne, że nie da się tego opisać słowami. Nie mówiąc już o tym jaki zrobił dla niej piękny ogród na dachu. Lepszego prezentu nikt nigdy chyba nie dał kobiecie. Tylko pozazdrościć. Cudowne z tego wszystkiego jest to, że potrafili się odnaleźć, miłość nie zna granic i jak ktoś jest sobie przeznaczony to choćby nie wiadomo co się stało to i tak siebie odnajdą. Czyż nie? Przyznam się wam szczerze, że trochę "spociły" mi się oczy przy tej scenie :D
    Jak to przystało na prawdziwą komedię mamy tutaj dużo humoru. Oczywiście kiedy ogląda się film po raz któryś z kolei trudno jest się śmiać wciąż z tych samych rzeczy, prawda? Jednakże pozostawały takie, które są niezmienne. Za każdym razem mam ubaw kiedy przychodzi do Davida egzorcysta i inni, aby przegonić ducha Elizabeth. Bawi mnie również to kiedy Elizabeth cały czas przeszkadza Davidowi próbując się go pozbyć. Albo jak David w ogóle szuka mieszkania i wciąż coś mu się nie podobało :D scena z kanapą była prześmieszna :D Ubaw był także kiedy David powiedział Abby, że Elizabeth stoi tuż obok, a ta wyleciała na niego z tasakiem hehe :D Jednak ze wszystkiego bawi z pewnością jedna postać- Darryl, czyli koleś zakręcony na punkcie kontaktów z duchami, który próbuje pomóc Davidowi dogadać się z Elizabeth :D koleś jest po prostu niesamowitym luzakiem i za każdym razem kiedy widzę scenę z nim to mam ubaw po pachy, w szczególności takie, w których rzuca tym swoim zabawnym tekstem (uwaga zapisuję fonetycznie, bo nie wiem jak się to pisze :P) "Rajczys" :D i jeszcze ta mina :D buehehe :D no i ten tekst załatwia całą sprawę :P Wiele było różnych ciekawych dialogów i w dodatku zabawnych oraz wiele komicznych scen, ale trudno jest mi tutaj je spisać. Możecie być jednak pewni, że się nie znudzicie.
   Mark Ruffalo jest takim typowym Miśkiem :D uwielbiam takich facetów. Są przeuroczy i mają coś w sobie co nie pozwala oderwać od nich wzroku. Mark zagrał cudownie w tym filmie, był naprawdę dżentelmenem i facetem z klasą. Jeżeli chodzi o Reese Witherspoon to wydaje mi się, że nawet nie muszę nic mówić na jej temat. Dziewczyna jest przeurocza i widać, że zna się na rzeczy. Oboje przekonują do swoich postaci oraz do tego, że są w  sobie zakochani. Świetnie zagrane, nic dodać nic ująć.
    "Jak w niebie" to z pewnością jedna z moich ulubionych komedii romantycznych. Lubię wracać do takich filmów, które tak miło się ogląda. Zawsze można się powzruszać, nacieszyć oczy i uszy. Ja nie mam temu filmowi nic do zarzucenia, chociaż momentami robi się zbyt łzawo i sentymentalnie, no ale od czego są komedie romantyczne. Polecam na wspólne wieczory.

sobota, 16 października 2010

015. Wredne dziewczyny, reż. Mark Waters

Oryginalny tytuł: Mean Girls
Reżyseria: Mark Waters
Scenariusz: Tina Fey
Zdjęcia: Daryn Okada
Muzyka: Rolfe Kent, Tim Mosley
Kraj: USA
Gatunek: Komedia obyczajowa
Na podstawie: powieści Rosalind Wiseman
Premiera światowa: 19 kwietnia 2004
Premiera polska: 06 sierpnia 2004
Obsada: Lindsay Lohan, Rachel McAdams, Lacey Chabert, Amanda Seyfried, Jonathan Bennett, Daniel Franzese, Lizzy Caplan, Tina Fey

    Wśród filmów, które mają za zadanie budzić grozę, wśród filmów, których celem jest zmuszenie widza do myślenia, wśród filmów oscarowych i tych, które otrzymują złote maliny jednym z najbardziej odmóżdżających gatunków są produkcje dla młodzieży. To właśnie one najbardziej bawią, ale też pozwalają powrócić do dawnych lat. Jeden z problemów amerykańskich liceów przedstawia reżyser- Mark Waters („Zakręcony piątek”, „Kroniki Spiderwick”), w ekranizacji jednej z publikacji Rosalind Wiseman o tytule „Queen Bees & Wannabes: Helping Your Daughter Survive Cliques, Gossip, Boyfriends & Other Realities of Adolescence” z 2003 roku. Film nakręcony na podstawie scenariusza Tiny Fey, w 2004 roku, cieszył się ogromną popularnością wśród młodzieży, co znalazło odzwierciedlenie w licznych nagrodach tejże kategorii.
     Cady Heron (Lindsay Lohan) przybywa z Afryki i zmuszona jest podjąć naukę w szkole publicznej. Już pierwszego dnia czuje się jak wyrzutek, ale następnego odnajduje grupę przyjaciół pod postacią Janis i Damiana (Lizzy Caplan, Daniel Franzese). To oni wprowadzają ją w świat szkolnych klik, a także obmyślają zemstę na przewodniczkę „plastików” o imieniu Regina George (Rachel McAdams). Cady, aby odnaleźć się w nowym świecie, z chęcią przystaje na ich plan, aby strącić Reginę z piedestału. Aby tego dokonać musi odbić jej chłopaka- Aarona (Jonathan Bennett), przyjaciółki- Karen i Gretchen (Amanda Seyfried, Lacey Chabert), a także pozbawić pięknego ciała. Nikt jednak nie spodziewa się, że realizując zemstę przyjaciół Cady wpadnie w pułapkę bez wyjścia. Wkrótce tak bardzo poświęci się swojej misji, że nieświadomie stanie się najwredniejszą dziewczyną w szkole, jeszcze gorszą niż jej śmiertelny wróg.

piątek, 6 sierpnia 2010

669. Duchy moich byłych, reż. Mark Waters

Oryginalny tytuł: Ghosts of Girlfriends Past 
Reżyseria: Mark Waters 
Scenariusz: Scott Moore, Jon Lucas 
Zdjęcia: Daryn Okada 
Muzyka: Rolfe Kent 
Kraj: USA 
Gatunek: Komedia romantyczna 
Premiera światowa: 01 maja 2009 
Premiera polska: 29 maja 2009 
Obsada: Matthew McConaughey, Breckin Meyer, Michael Douglas, Jennifer Garner, Lacey Chabert, Daniel Sunjata, Emma Stone, Anne Archer, Robert Forster, Noa Tishby


    Historię o duchach odwiedzających Ebenezera Scrouge`a z powieści Carolla zna już każdy, tak samo jak i liczne ekranizacje i interpretacje tej historii. Jednakże jeszcze nikt nie odważył się na przeniesienie tej opowieści na bardziej uczuciowy poziom. Tego wyzwania podjął się twórca świetnych komedii młodzieżowych takich jak „Zakręcony piątek” , czy „Wredne dziewczyny”, a mianowicie Mark Waters. Przy współpracy ze scenarzystami Scottem Moorem oraz Jonem Lucasem udało mu się stworzyć taką historię, którą nazwał „Duchy moich byłych”.
    Connor Mead jest znanym podrywaczem, który nigdy nie chce się się żenić. Oto staje przed bardzo trudnym zadaniem - jest świadkiem na ślubie swojego najlepszego przyjaciela Paula. Jednakże na miejscu spotyka się z ukochaną z przeszłości - Jenny. Nie wszyscy są zadowoleni z obecności Connora, w szczególności panna młoda, która nie toleruje jego frywolnego zachowania. Kiedy po jednej z kłótni Connor udaje się do toalety spotyka tam ducha swojego nieżyjącego wujka, który przed laty nauczył go takiego, a nie innego stylu życia. Teraz starzec chce zmienić Connora, aby nie umarł samotnie tak jak on. Dlatego też przywołuje on jego kobiety z przeszłości oraz teraźniejszości, a także pokazuje mu przyszłość, która czeka go gdy nie zmieni swojego postępowania. Podczas tych wędrówek po wspomnieniach Connor odkrywa, że przez całą życie kochał tylko jedną kobietę.
     Osobiście słynę z tego, że bardzo lubię komedie romantyczne. Jednakże każdy też dobrze wie, że powoli ten gatunek zaczyna mnie irytować. Dlatego też ucieszyłam się, że zamiarem twórców było połączenie komedii romantycznej z klasyczną „Opowieścią wigilijną”. Muszę przyznać także, że całkiem nie najgorzej im to poszło. Bywało zabawnie, a tak przecież miało być. Było romantycznie, a to jest najważniejsze. Miał ten film niesamowity klimat, co również jest ważne. No i w końcu wspaniałe gwiazdy takie jak Matthew McConaughey oraz Jennifer Garner. Czego chcieć więcej.
    Historia jest bardzo niezwykła, gdyż super przystojny facet, który może i właściwie ma każdą dziewczynę (kobietę) jaka tylko mu się zamarzy wyjeżdża sobie na wesele swojego braciszka i tam zdarza się coś niezwykłego. Przy pomocy trzech dzielnych kobiecych duchów pozna swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, jeżeli chodzi o związki z kobietami i nie tylko, a wszystko to zaprowadzi go do miejsca, w którym dowie się, że w jego życiu tak naprawdę ważna była tylko jedna kobieta, i nie jest to bynajmniej jego asystentka. Pomysł ciekawy, nie za specjalnie oklepany wśród komedii romantycznych, więc jak dla mnie może być. Tutaj jednak kończy się oryginalność tego scenariusza, gdyż właściwie każdy kolejny krok głównego bohatera – Connora, jest jak najbardziej możliwy do przewidzenia. Jednakże widz nie po to ogląda takie filmy ażeby to czynić, a po to, żeby trochę się odprężyć i spędzić miły, romantyczny wieczór ze swoją drugą połówką.
    Ten film jest idealny dla par, gdyż nie brak tutaj nie tylko skutecznych metod podrywu, ale także i wiele romantycznych i mniej romantycznych scen, czyli poradnika z serii „jak się zachować i jak się nie zachowywać”. Takie po prostu uwielbiam w szczególności, gdy mogę sobie popatrzeć na Matthew. Oczywiście możemy też popatrzeć na rozwydrzoną pannę młodą, której hormony szaleją w przeddzień jej wielkiej uroczystości. Kiedy wobec tego do akcji wkracza Connorze swoją niechęcią do stałych związków pewne jest to, że nie będzie nudno. Dlatego też widzimy Connora walczącego z tortem, itp. Z jednej strony zabawne, ale z drugiej nie aż tak, żeby się zaśmiać bardziej, a już w ogóle nie tak, żeby boki ze śmiechu zrywać. No, ale niestety taką praktykę często spotyka się w dzisiejszych komediach romantycznych. Na szczęście jednak ta ratowana jest przez całokształt historii.
    Niegdyś Matthew McConaughey robił na mnie ogromne wrażenie. Zawsze dostawałam aż gęsiej skórki, gdy patrzyłam na jego opalone ciało i kręcone blond włoski. Niestety, moje uczucie ostatnio do niego wygasa, a kiedy ujrzałam go w tym filmie stwierdziłam, że zaczyna mnie już trochę obrzydzać, a przez to mogłam bardziej się skupić na jego roli. Oczywiście jak to z Matthew bywa nie była ona za specjalnie wymagająca, ale widzę, że ma on potencjał. Musi tylko trafić na odpowiednią rolę. Jego towarzyszkę i wielką miłość zagrała Jennifer Garner, która niestety także dorosła i nie jest już tak urocza jak zazwyczaj z tymi swoimi uroczo ściągniętymi usteczkami i słodkimi dołeczkami w policzkach, gdy się uśmiecha. Jaki z tego wniosek – dość ponurą miała rolę w filmie skoro tak rzadko pokazywały się dołeczki. Aktorsko wypada raczej blado, ale ogólnie to miło było na nią popatrzeć w tym filmie.
    Film bardzo przyjemny w odbiorze, ale raczej dość przeciętny. Możliwe, że niektórzy będą się nudzić, ale można spędzić bardzo miły wieczór podczas jego oglądania. Mnie osobiście film się podobał, ale nie przesadzałabym z oceną. Nie jest to jakaś rewelacja, bo takich niezwykle mało w dzisiejszej kinematografii, ale nie jest to także aż taki zły film. Ciekawa oprawa i historia może sprawić, że być może i Wam uda się przekonać do tego filmu.

poniedziałek, 1 marca 2010

592. Kroniki Spiderwick, reż. Mark Waters

Reżyseria: Mark Waters
Dubbing polski: Elżbieta Kopocińska - Bednarek
Scenariusz: Holly Black, Ted Elliott, Terry Rossio, John Sayles, Karey Kirbpatrick, Tony DiTerlizzi
Dialogi polskie: Joanna Serafińska
Zdjęcia: Caleb Deschanel
Muzyka: James Horner
Na podstawie: powieści Holly Black i Tony`ego DiTerlizzi`ego
Kraj: USA
Gatunek: Przygodowy / Fantasy / Familijny
Premiera światowa: 31 stycznia 2008
Premiera polska: 07 marca 2008
Główne role:               Freddie Highmore jako Jared Grace / Simon Grace
               Sarah Bolger jako Mallory Grace
               Mary - Louise Parker jako Helen Grace
               Joan Plowright jako Ciotka Lucinda
               David Strathairn jako Artur Spiderwick
               Nick Nolte jako Mulgarath
               Martin Short jako Thimbletack (głos)
               Seth Rogen jako Hogsqueal (głos)
Historia:
    Młodychłopiec imieniem Jared przeprowadza się wraz ze swoją matką i rodzeństwem dodużego domu zostawionego im przez ich ciotkę. Gdy już pierwszego wieczoruchłopiec słyszy dziwne odgłosy w ścianach podąża za nimi i trafia dotajemniczego pokoju na strychu, gdzie odnajduje zapieczętowaną księgę. Kuprzestrodze znajdującej się na dołączonej do niej karteczce otwiera księgę itym samym daje o sobie znać goblinom zamieszkującym, znajdujący się przy domu,las. Księga znajduje w sobie liczne instrukcje dotyczące fantastycznego światasporządzone przez Artura Spiderwicka, dlatego też w jej posiadanie chce wejśćogr Mulgarath, który może dobrowolnie zmieniać swój kształt. Zarówno bratbliźniak Jareda- Simon, jak i jego siostra Mallory początkowo nie wierzą wopowieści Jareda. Wszystko jednak się zmienia kiedy na własnej skórzedoświadczają złości glob linów. Teraz wszyscy troje muszą chronić księgę, atakże odnaleźć sposób na to jak unieszkodliwić gobliny.
Moja opinia o filmie:
    Film powstałna podstawie ukochanych przez miliony serii powieści autorstwa Tony`egoDiTerlizziego i Holly Black pt. „Kroniki Spiderwick”. Książek tych niestety niemiałam okazji przeczytać, ale skoro film tak bardzo mi się spodobał toprawdopodobnie książki także przypadłyby mi do gustu. Reżyserem filmu jest MarkWaters, który wcześniej stworzył takie sympatyczne komedie jak „Zakręconypiątek” czy „Wredne dziewczyny”. Tym razem postanowił wejść w kino fantastycznei udało mu się to rewelacyjnie.
    Od razupewnie pomyśleliście, że film ten darzę jakąś ogromną sympatią. Oczywiście jestto film fajny i ciekawy, ale jednak czegoś mu brakuje, a ja jak zawsze niepotrafię ocenić co to jest. Było dużo ciekawych przygód. Mogliśmy się momentamitakże pośmiać. Dane nam było także nacieszyć oczy ciekawymi istotami. Czyli wsumie jest tutaj wszystko to czego potrzebujemy w filmach przygodowych.
    Sampomysł na film jest już interesujący. Księga o magicznym świecie i złe istotypróbujące się do niej dostać, aby zniszczyć cały świat- nie tylko magiczny. Ciekawebyło zastosowanie bariery ochronnej, kamiennego kręgu, który chronił cały domprzez goblinami. Podobała mi się scena w lesie kiedy Simon został porwany przezgobliny. Trochę denerwujące było to jak co chwilę ktoś doświadczał goblinów,tzn. najpierw Simon a potem Mallory. Najpierw nie wierzyli, a potem od razunagle zmiana zdania, itp. Podobało mi się to jak Jared i Mallory wybrali się domiasta do swojej ciotki Lucindy, która przebywa w domu starców. Było to o tyleciekawe, że szli tajnym tunelem podziemnym i gonił ich Mulgarath. A gdy w końcuudało im się wyjść na powierzchnię, a za nimi wydostał się Mulgarath został onpotrącony przez samochód, więc zsunął się z powrotem do podziemi. Najbardziejjednak podobał mi się atak na dom i jego obrona przez rodzinę Jareda. Było tamdużo akcji, no i w końcu mogliśmy zobaczyć Mulgaratha w całej swojejokazałości,  w dodatku w tej prawdziwej.
    W filmachfantasy nigdy nie może zabraknąć różnych fascynujących stworzeń. A więc popisaćsię tutaj mogli spece od efektów specjalnych. Pomimo tego, że gobliny niewyglądały zbyt atrakcyjnie to jednak były dobrze wykonane. Najwięcej emocjiwzbudzał we mnie Mulgarath co z pewnością widać, ponieważ twórcy musieli sięprzy nim nieźle napracować. W końcu nie miał tylko jednej postaci. Pojawił siętakże Gryf, który swoim wyglądem przypominał Hipogryfa z „Harry`ego Potter`a”.Wyglądał przepięknie. Jednak najpiękniejszymi istotami w tym filmie byływróżki. Najpierw te kwiatowe, które spotkaliśmy w pokoju Lucindy, a później tedrugie, kiedy odwiedzamy krainę, w której znajdował się Artur Spiderwick.Osobiście bardziej podobają mi się te kwiatowe. Nie wiem czemu, ale byłyprzeurocze. Wszystkie istoty mają to do siebie, że nie wyglądają zbytniorealnie. Są jakby wyciągnięte z gry, dlatego też uważam, że pod tym względemmogli je jakoś bardziej urealnić, no ale w sumie muszą się jakoś różnić odnormalnych ludzi.
    W jednejz głównych ról występuje Freddie Highmore, który gra tutaj siebie i swojegobrata bliźniaka. Wspaniale udało mu się stworzyć dwie zupełnie różne od siebiepostacie i to w jednym filmie. Należy mu się za to pochwała, bo zagrał tobardzo dobrze. Pomimo swojego młodego wieku, bo Freddie ma dopiero 17 lat,zagrał już w wielu hitach kinowych takich jak „Charlie i Fabryka czekolady”,czy też „Artur i Minimki”. Widzę przed nim świetlaną przyszłość, oczywiście wpoważniejszych produkcjach dla większych widzów. Jego siostrę zagrała SarahBolger, którą ja osobiście widziałam pierwszy raz na oczy chociaż jej twarzwydaje mi się być znajoma. W tym filmie zagrała jednak przeciętnie. Nie miałazbyt wymagającej roli więc mogła w sumie zagrać samą siebie. W oryginalnejwersji językowej głosów głównym bohaterom ze świata magii użyczyli Martin Short  oraz Seth Rogen. Natomiast czarnemucharakterowi Mulgarathowi- Nick Nolte. O polskich głosach nie będę pisać, bofilm widziałam w wersji oryginalnej.
    Zawszeprzepadałam za filmami przygodowymi, a jak jeszcze doda się do tego magię tomożna zobaczyć naprawdę fantastyczny film i to nie tylko ze względu na gatunek.„Kroniki Spiderwick” są wciągające i pełne przygód, czy też magii, ale wydajemi się, że jednak za mało było tej magii w filmie. Chociaż właściwie nie o tochodziło w tym filmie. Najważniejsze jest to, że można się przy nim dobrzebawić. Film ogląda się lekko i przyjemnie.
Galeria:
 
 
   
 
 
 
OCENA: 7/10            Dobry