NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gore Verbinski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gore Verbinski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2014

SZORTY #4: Minionki rozrabiają, Jeździec znikąd, Blue Jasmine

Oryginalny tytuł: Despicable Me 2 | Reżyseria: Pierre Coffin, Chris Renaud | Scenariusz: Ken Daurio, Cinco Paul | Dubbing polski: Marek Robaczewski, Izabella Bukowska, Miłogost Reczek, Lena Ignatjew-Zielonka, Magdalena Wasylik, Helena Englert, Zbigniew Konopka | Kraj: USA | Gatunek: Animacja, Familijny, Komedia
Premiera: 12 lipca 2013 (Świat) 07 czerwca 2013 (Polska)
Ocena: 7/10

sobota, 12 marca 2011

757. Rango, reż. Gore Verbinski

Reżyseria: Gore Verbinski
Scenariusz: John Logan
Muzyka: Hans Zimmer
Kraj: USA
Gatunek: Animacja / Przygodowy / Akcja
Premiera światowa: 03 marca 2011
Premiera polska: 04 marca 2011
Polski dubbing: Wojciech Paszkowski, Monika Pikuła, Miłogost Reczek, Włodzimierz Bednarski, Jarosław Boberek, Jakub Szydłowski




    Gore Verbinski, który 13 lat temu bawił wszystkich przy pomocy filmu "Polowanie na mysz", ponownie postanowił rozśmieszyć widownię przy pomocy frajerskiego kamaleona w filmie "Rango".  Verbinski zdobył ogromną popularność dzięki serii filmów "Piraci z Kraibów", w których główną rolę grał Johnny Depp. Dlatego też w swojej najnowszej produkcji również postanowił obsadzić wszechstronnego aktora, wierząc, że idealnie odda charakter tytułowej postaci. Jednakże młodsi widzowie powinni się wystrzegać tej animacji, gdyż nie każda animacja przeznaczona jest dla dziecięcych oczu. "Rango" jest jednym z takich filmów, gdzie brutalność, a także poczucie humoru niezrozumiałe dla małych widzów, może być dla nich przytłaczająca. 

poniedziałek, 29 listopada 2010

250. Piraci z Karaibów: Na krańcu świata, reż. Gore Verbinski

Oryginalny tytuł: The Pirates of Caribbean: At World's End
Seria: Piraci z Karaibów #3
Reżyseria: Gore Verabinski
Scenariusz: Terry Rossio, Ted Elliott
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Hans Zimmer
Kraj: USA
Gatunek: Przygodowy
Premiera światowa: 19 maja 2007
Premiera polska: 25 maja 2007
Obsada: Johnny Depp, Orlando Bloom, Keira Knightley, Geoffrey Rush, Bill Nighy, Naomie Harris,Yun-Fat Chow, Jonathan Pryce, Tom Hollander, Stellan Skarsgard, Kevin McNally, Mackenzie Crook, Jack Davenport

    Mijają dobre czasy dla piratów. Lord Beckett za sprawą Davy`ego Jonesa morduje piratów, a tym schwytanych sam skazuje na szubienicę. W tym czasie Will i Elizabeth wraz z Barbossą na czele udają się do Singapuru do Kapitana Sao Feng po tajemnicze mapy, które pomogą im dotrzeć do Luku Davy`ego Jonesa, gdzie przebywa właśnie Jack. Gdy już to zrobią muszą udać się na Trybunał Braci. Każdy z nich pragnie czegoś innego- Barbossa pragnie uwolnić Kalipso, Elizabeth ma osobiste powody, aby pokonać Becketta, a Will chce odzyskać "Perłę" i uwolnić swojego ojca z Latającego Holendra.
Plusy:
-    akcja. Akcji w tym filmie jest bardzo dużo, przez co nawet nie odczuwamy, że siedzimy w kinie prawie 3 godziny. Akcja bardzo szybko nas wciąga i nawet przez chwilę nie myślimy o czym innym. Bardzo dużo jest również zwrotów akcji. Oczywiście nikomu nie muszę mówić co to oznacza :P
-    pogmatwanie z poplątaniem. Przez szybką akcję i przez to wszystko co się dzieje nie idzie się czasami połapać o co chodzi. Wiele wątków w ten sposób mi umknęło lub po prostu zostało przeze mnie niezrozumianych. Nie wiadomo komu ufać. Nie wiadomo kto mówi prawdę. Wiele kwestii zostaje wyjaśnionych, ale oczywiście nie do końca :) W filmie dowiadujemy się również pewnych rzeczy, których nawet nie podejrzewalibyśmy o to, że są ważne. Pomyślelibyście na przykład, że sztuczne oko Raghettiego odegra ważną rolę? ;] Film był całkowicie nieprzewidywalny i naprawdę zaskakiwał przez co był rewelacyjny :)
-    humor. Jak przystało na filmy z serii "Piratów z Karaibów" nie mogło zabraknąć humoru :) tutaj ten humor objawiał się raczej w dialogach, a niżeli w jakiś typowych sytuacjach. Było kilka scen, które poważnie mnie rozbawiły :P dla przykładu, gdy Jack Sparrow był w Luku Davy`ego Jonesa i nagle ni stąd ni zowąd pojawił się kamień. Jack go wyrzucił, a gdy pojawił się znowu Jack tak na niego spojrzał z przerażeniem i nagle słyszę "Sio!" a Jack zaczyna znacząco machać w stronę kamienia odganiając go :D Śmieszny również był ślub Elizabeth i Willa :) oczywiście udzielał go im Barbossa. Co z tego, że był środek walki z piratami Holendra :D Barbossa zaczyna: "Zebraliśmy się w tym dniu... aby przybić Twoje flaki do masztu...(coś tam coś tam)" oczywiście walcząc z piratem Jonesa :P Nie pamiętam tutaj już dokładnych szczegółów filmu, ale wiem, że sytuacjami, które najbardziej mnie rozśmieszyły to było spotkanie tuż przed walką, gdzie Davy Jones nie zszedł tak całkowicie na ląd no, bo stał w takie misce drewnianej z wodą :P albo gdy Jack próbował dorównać Barbossie długością lunety :P hihi :D
-    dramatyzm. Muszę przyznać, że jest to jedyna część Piratów na jakiej płakałam, aż tyle, albo i w ogóle. Poryczałam się chyba z 10 razy a raz to już tak fes :/ to co się tam działo to było niewyobrażalne. Przykra sprawa w sumie. Powiem tylko tyle, że zginęło wiele postaci. No i pomimo tego, że nie znaczyły one wiele w filmie to jednakże reakcje innych były bardzo poruszające i doprowadziły mnie do łez. Nie mogę napisać więcej szczegółów bo zdradziłabym niespodzianki filmu :)
-    efekty specjalne. Przez cały czas trwania filmu zastanawiałam się na co poszło to 300 mln dolarów :| no i w końcu się chyba doczekałam :) pewnie większość tej kasy poszła na gaże dla aktorów. Poza tym po raz kolejny mieliśmy postać Davy`ego, którego ucharakteryzowanie efektami specjalnymi musiało być po raz kolejny nie lada wyzwaniem. Dodatkowo sceny walki, a już najbardziej chyba Czarna Perła zsuwająca się z wydmy, czy też walka Perły i Holendra wokół wiru. To ostatnie było niewiarygodne i zapierało dech w piersi. Bardzo mi się to podobało :)
-    Jack Sparrow. Po raz kolejny Depp pokazał, że jest stworzony do tej roli. No po prostu jest świetny :) już wiele razy rozpisywałam się nad tą postacią, więc nie będę się powtarzać. Powiem tylko, że tutaj w tej części Jack ukazany jest z zupełnie innej strony. Jego ostatnie zachowanie, gdy mógł zrobić coś co było konieczne i to jego spojrzenie, gdy poszło to nie po jego myśli. Widziałam jak się waha i moim skromnym zdaniem podjął słuszną decyzję :) tym samym pokazał, że jest dobrym człowiekiem i jednocześnie pomimo tego iż wiele razy pokazywał, że na niczym  mu nie zależy to tym razem jednak się to zmieniło :)
-    Barbossa. Tak :) w pierwszej części jego postać bardzo mi się spodobała :) tak bardzo, że cierpiałam, gdy Jack go zabił, ale gdy pojawił się pod koniec drugiej części to tak się uchachałam, że normalnie szok :D oczywiście odegrał bardzo istotną rolę w tym całym filmie :) dzięki niemu zrobiło się kolorowiej :) hihi :D również można zaobserwować u niego pewną zmianę, ale nie wiadomo czy jest ona spowodowana dobrym sercem, czy też faktem, że Tia Dalma sprowadziła go ze świata umarłych :)
Minusy:
-    niektóre sceny jak dla mnie były przerysowane. Dla przykładu, gdy Tia Dalma zaczęła rosnąć. Trochę to było tak jak wyjęte z bardzo starego filmu, gdzie finanse przeznaczane na filmy były raczej niewielkie. Nie podobało mi się to.
-    o dziwo zdenerwowały mnie sceny z Jack`iem Sparrowem na krańcu świata, a tak właściwie to w Luku Jonesa. Bardzo mnie to denerwowało i potem to ciągłe wstawianie rozdwojonej jaźni Sparrowa, chociaż przyznam, że jego jaźń z przyszłości, w ewentualności, gdyby został na Holendrze jako Pirat Jonesa była dość zaskakująca, a tekst: "Nie ruszać się! Zgubiłem gdzieś swój mózg!" był powalający :)
-    brakowało mi czegoś w tym filmie. Pomimo tych wszystkich efektów i całej tej obsady nie było to tym samym co poprzednie części.
-    denerwują mnie niektóre motywy, które nie zostały wyjaśnione. A już totalnie wyprowadziła mnie z równowagi końcówka, która jak na chama zapowiada 4 część, której podobno miało nie być :/ no ale to się wytnie.
Ulubiona scena:
-    walka Perły z Holendrem,
-    przesuwanie Perły w Luku Jonesa ;],
-    końcowa scena Elizabeth i Williama.
Moja opinia:
    Ogólnie to film mi się podobał, ale nie uważam go za jakieś specjalne arcydzieło. Jest zdecydowanie gorszy niż poprzednie dwie części, ale to już chyba jest takie prawo :) Pożyjemy zobaczymy, może po prostu muszę przetrawić ten film :)

piątek, 26 listopada 2010

166. Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka, reż. Gore Verbinski

Oryginalny tytuł: Pirates of Caribbean: Dead Man's Chest
Seria: Piraci z Karaibów #2
Reżyseria: Gore Verabinski
Scenariusz: Ted Elliott, Terry Rossio
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Hans Zimmer
Kraj: USA
Gatunek: Przygodowy
Premiera światowa: 06 lipca 2006
Premiera polska: 21 lipca 2006
Obsada Johnny Depp, Orlando Bloom, Keira Knightley, Bill Nighy, Stellan Skarsgĺrd, Jack Davenport,  Jonathan Pryce, Tom Hollander, Naomie Harris, Kevin McNally, David Bailie, Lee Arenberg, Mackenzie Crook, Geofrey Rush

     Od czasów pierwszej części filmu czekałam na ten cudowny moment: druga część Piratów z Karaibów. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się, film był nawet lepszy niż myślałam. Oczywiście podobnie jak w pierwszej części film nie był tylko jedną wielką przygodą, ale również jedną ogromną beczką śmiechu :)
    Elizabeth i William zostają pojmani i wsadzeni przez Cutlera Becketta do więzienia za uwolnienie Jacka Sparrowa. Beckett składa propozycję Willowi. Ma on znaleźć kapitana Sparrowa i zabrać mu jego tajemniczą busolę, a wtedy on i Elizabeth unikną śmierci. William nie zdaje sobie sprawy, że Jack ma własne problemy. Bowiem 13 lat temu niejaki Davy Jones zawarł z nim umowę, że da mu Czarną Perłę i Jack będzie jej kapitanem przez 13 lat, a w zamian za to Jack będzie przez 100 lat służył na pokładzie jego statku Latającego Holendra. Jack wpada więc na szalony pomysł ocalenia swojej skóry. Odwiedza swoją dawną znajomą Tia Dalmę, aby dowiedzieć się gdzie znajduje się klucz do skrzyni, w której schowane jest serce Davego Jonesa. Jackowi w poszukiwaniach pomaga William oraz Elizabeth. Muszą się trzymać z daleka od morza, ponieważ we władzy Davego znajduje się straszliwy morski stwór... KRAKEN.
   Film był dosyć ciekawy, ale muszę niestety stwierdzić, że momentami był potwornie nudny, ale na szczęście to były drobniutkie sceny, a nie jakieś motywy ciągnące się więcej niż 20 minut :D chociaż skąd ja to mogę wiedzieć? Przecież film tak mnie wciągnął, że zanim się zorientowałam, a już był koniec. Nie wiem czy to dlatego, że tak długo na niego czekałam i już się doczekać nie mogłam czy dlatego, że był po prostu niesamowity.
    Pierwszym i chyba jednym z najważniejszych aspektów filmu jest oczywiście humor, który jest nam dobrze znany już z pierwszej części. W tym filmie wiele było przeróżnych, prześmiesznych scen. W jednej aż się popłakałam ze śmiechu, ale nie mogę sobie przypomnieć, która to była :D
Przedstawię wam teraz kilka scen:
1. Scena na pierwszej wyspie, gdzie Jack był wodzem. Chodzi mi tutaj o dialogi tubylców. Jak tylko słyszałam coś w stylu: "Tiki Tiki", myślałam, że padnę.
2. Kolejna scena na tej samej wyspie, gdy Jack uciekł z rusztu :D i trafił do jakiegoś domku tubylców :D zaczęli w niego rzucać owocami, a że był przywiązany do takiego, że tak powiem wielkiego patyka, to te owoce się ponabijały i w końcu Jack wyglądał jak wielki szaszłyk :) Oczywiście w dalszej części tej sceny Jack wykonał super skok o tyczce na drugą stronę przepaści. Niemożliwe :D ale w tym filmie może zdarzyć się wszystko.
3. Najlepszą sceną była chyba ucieczka Jacka przed tubylcami, gdy Will wraz załogą Czarnej Perły starali się, żeby wypłynęła na morze :)
Will: "Nie ruszę się bez Jacka"
W oddali widać jak Jack ucieka przed stadem tubylców
Will: "Odpływamy!"
Potem był jeszcze motyw z psem :D no bo w końcu uciekło im jedzenie a tylko pies pozostał na lądzie.
4. Akcja na drugiej wyspie, gdzie znajdowała się skrzynia Davego Jonesa. Podczas gdy Jack, Will i Norrington byli zajęci walką na miecze Elizabeth próbowała zwrócić na siebie uwagę, żeby przestali walczyć. Nawet zemdlała, ale oni i tak jej nie pomogli :D byli zbyt zajęci sobą. Najlepsze było to jak sobie siadła na tym piachu a za nią Pintel i Ragetti uciekali ze skrzynią.
5. Akcja na tej samej wyspie :D gdy Norrington nadal walczył z Willem na młynie, a Jack próbował odzyskać klucz :D śmiesznie to wyglądało z boku, gdy Elizabeth złapała w końcu Pintela i Ragettiego i tak patrzą a tutaj się kula ten młyn a za nim biegnie Jack :D a tutaj nagle z drugiej strony załoga Latającego Holendra. To było niesamowite :D:D
6. Inną akcją na tej wyspie była scena, w której jeden z członków załogi Holendra zabrał skrzynię i zaczął z nią biec, gdy Jack to zauważył wziął do ręki coś do rzucania i strącił mu głowę.
7. Następnym śmiesznym fragmentem była akcja na Czarnej Perle, gdy stanęła oko w oko z Latającym Holendrem. Jack sądził, że ma serce Davego w słoju z ziemią i zaczął sobie przyśpiewywać i nagle spadł ze schodów. Myślałam, że padnę :D
8. Inną sceną, która mnie rozbroiła, była scena u Tia Dalmy, gdy odwiedził ją Jack. Przywiózł jej prezent. Zdjął narzutkę z klatki, a tam małpka Barbossy. Jack do niej strzelił i mówi "Nie martwa małpa". Hehe :D
9. Elizabeth: "Przychodzą takie momenty, w których człowiek robi te dobre rzeczy"
Jack: "Uwielbiam te chwile. Lubię im machać kiedy przechodzą obok" (jakoś tak to było, nie pamiętam szczegółów)
Jak już mówiłam wiele było przekomicznych scen, nie starczyłoby mi miejsca, żeby tu je opisać, a może i by starczyło, ale zapewne przeraziłaby was długość notki :P
    Więc oprócz humoru film miał oczywiście jakąś akcję, która zapierała dech. Pamiętam, że w pewnym momencie piłam sobie fantę, a tu mi nagle małpa wyskoczyła... myślałam, że umrę na zawał, albo co gorsza wyleci mi z ręki fanta :P
    Interesujące były sceny walk na wyspie o których wspomniałam już wcześniej. Podobała mi się również scena, w której Will spotkał swojego ojca. Podobała mi się scena, w której Will wyzwał Davego Jonesa do pojedynku na kości, a potem dołączył się jego ojciec. Najbardziej efektowne ze wszystkich chyba scen były ataki Krakena. Dziwne jest to, że za każdym razem wyglądały one inaczej. Gdy zaatakował pierwszy raz to cały statek poszedł pod wodę w sekundę. Tak sobie potem powiedziałam "Jest statek... nie ma statku". Osobiście bardzo mi się ten Kraken podobał :P hihi no na końcu już troszkę mniej bo zobaczyłam jego prawdziwe oblicze.
    Mocną stroną filmu były efekty specjalne, których nie było zbyt dużo, ale jak już były to z pełnym rozmachem. Chodzi mi tutaj głównie o samego Krakena oraz o Davego Jonesa i jego fascynującą morską załogę. Normalne stworzenia morskie. Najbardziej fascynował mnie oczywiście sam Davy Jones :) Był po prostu uroczy w postaci tej ośmiorniczki :)A te macki... no po prostu świetnie, a w szczególności, gdy grały na organach :D hihi :D oprócz macek był jeszcze wyposażony w krabie... nie wiem jak to nazwać :P ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :)
Mocną stroną były w filmie również zdjęcia. Przepiękne były te obie wyspy, naprawdę, aż miało się ochotę być tam razem z innymi :)
    Podobało mi się to, że do tej części powróciły postacie, które były w części pierwszej i wydawałoby się, że już nigdy się nie pojawią. Mówię tutaj o Pintelu i Ragettim. Cieszę się, że się pojawili, bo również wprowadzili troszkę koloru :) gdy na przykład Ragetti czytał Biblię do góry nogami i twierdził, że trzeba zadbać o nieśmiertelną duszę :) rozwaliło mnie to :) Pod koniec filmu pojawiła się również pewna osoba... w sumie myślałam, że pojawi się dopiero w trzeciej części, ale widać, że jednak nie :) Przyznam, że byłam zaskoczona, ale w pewnym sensie spodziewałam się tego. Dalej się jednak zastanawiam jak to jest możliwe. Nie powiem wam o kogo mi chodzi :P Pewnie się sami domyślicie.
    Wiele było tutaj zaskakujących zwrotów akcji. Myślimy, że wszystko jest jasne, a tu proszę... Chodzi mi na przykład o pocałunek, albo o to jak ta tajemnicza busola Jacka, która pokazywała nie północ, ale to czego pragniemy najbardziej i Elizabeth cały czas twierdziła, że jest zepsuta, bo wciąż pokazywała jej Jacka. Zaskoczeniem dla mnie było również pojawienie się ojca Willa. Co prawda spodziewałam się tego, ale i tak byłam zaskoczona :)
    Zakończenie filmu jest typowym zakończeniem zwiastującym, że będzie następna część i jest w pewnym sensie wprowadzeniem. Oczywiście taka byłam podekscytowana tym zakończeniem że szok :D a to przez tą tajemniczą postać :)
    Co do postaci to oczywiście najbardziej jak zwykle podobał mi się Jack Sparrow. W tej części jeszcze bardziej zyskał w moich oczach przez te przejawy męskości i odwagi. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego po nim, no bo czegoż można się spodziewać jak przez cały film nawiewał :) a tutaj nagle takie męstwo. No i jak zwykle Jack był zabawny to jego śmieszne "What?" gdy Elizabeth dowiedziała się, że to przez Jacka Will wylądował na pokładzie Latającego Holendra.
    W tej części jednak pojawiła się postać, która również mnie urzekła. Mówię tu o Davym Jonesie :) Był po prostu niesamowity. I nie chodzi mi tylko o charakteryzację. Uważam, że Bill Nighy był w tej roli niesamowity i naprawdę niewiarygodnie to wyglądało. Podobał mi się z nim motyw, gdy Jack powiedział mu, że Will jest zakochany i wtedy ta mina Davego... tyle było w niej współczucia, bo Davy sam był kiedyś zakochany, niestety nieszczęśliwie i dlatego wsadził swoje serce do skrzyni. Podobały mi się te wszystkie morskie stwory, które zamiast krwi miały jakąś rybną mieszankę :D haha :D
    Oczywiście pozostała część obsady również była niesamowita :) w szczególności Keira. Ona to mnie zawsze zaskakuje. Jest jedną z moich ulubionych aktorek dzięki temu, że tak genialnie potrafi się wczuć w każdą postać.
Mogłabym tutaj jeszcze wiele pisać dobrych rzeczy o tym filmie, ale jestem tak nim zafascynowana, że nie potrafię zebrać myśli. Wiem jedno film był naprawdę świetny i już nie mogę doczekać się trzeciej części, która pewnie dopiero się za rok pojawi :)

środa, 24 listopada 2010

131. Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły, reż. Gore Verbinski

Oryginalny tytuł: Pirates of Caribbean: The Curse of the Black Pearl
Seria: Piraci z Karaibów #1
Reżyseria: Gore Verabinski
Scenariusz: Ted Elliott, Terry Rossio
Na podstawie: widowiska z parków rozrywki Walta Disneya "Pirates of the Caribbean"
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Hans Zimmer, Klaus Badelt
Kraj: USA
Gatunek: Przygodowy
Premiera światowa: 28 czerwca 2003
Premiera polska: 05 września 2003
Obsada Johnny Depp, Geoffrey Rush, Orlando Bloom, Keira Knightley, Jonathan Pyrce, Jack Davenport

     Osiem lat temu kiedy Elizabeth płynęła na statku z ojcem w oddali widziała odpływający statek piracki, który zostawił za sobą spalony statek. Z wody wydobyty zostaje młody chłopiec Will Turner. Teraz Turner wykuwa znakomite miecze a na dodatek podkochuje się w Elizabeth. Pewnego słonecznego dnia do miasta przybywa Jack Sparrow, który wprowadza nie lada zamieszanie. Gdyby tego było mało to medalion, który osiem lat temu Elizabeth zabrała Willowi sprowadził do miasteczka Czarną Perłę, statek , którego załogą są przeklęci piraci. W czasie atakowania miasta piraci udają się do domu gubernatora i porywają Elizabeth. Na ratunek rusza zakochany w niej Will a w wyprawie towarzyszy mu Jack Sparrow.
    Według mnie film jest po prostu genialny. Świetny pomysł, świetne postacie, niesamowita przygoda no i oczywiście ten urokliwy humor :) Film absolutnie mnie nie nudził. Jestem po prostu bardzo zafascynowana i od czasu tego filmu zaczęła się moja mania na piratów.
    Film to przede wszystkim przygoda. Porwanie przez piratów, poznanie ich prawdziwego oblicza, walki z piratami, sprawiało to wszystko, że film naprawdę zaciekawiał nas. Moją ulubioną sceną jest moment, w którym Jack Sparrow przybywa do portu :)
    Ogromnym plusem filmu są śmieszne dialogi oraz przezabawne sytuacje. Dla przykładu, gdy Will już jako dorosły facet udaje się do domu Gubernatora i odrywa jedną z odnóg świecznika :D  lub rozwalający mnie tekst Elizabeth "Chcesz poczuć prawdziwy ból? Załóż gorset!". Najbardziej chyba rozwaliła mnie sytuacja jak już statek, na którym był Will toczył walkę z Czarną Perłą i było pokazane jak strzelali z armat czym popadnie w tym także sztućcami :D i temu jednemu piratowi wbił się widelec w gałkę oczną. Inną bawiącą mnie scena jest, gdy dwóch charakterystycznych piratów przebiera się za panienki, żeby odciągnąć uwagę od innych piratów :D Ogólnie film co chwile mnie śmieszył, no trudno, żeby nie jak pojawia się taka postać jak Jack Sparrow.
    Bardzo podobały mi się efekty specjalne filmu. Na przykład sam wygląd Czarnej Perły, który przyprawiał mnie o dreszczyk emocji. Najbardziej jednaka podobali mi się piraci, a w szczególności jeden moment i to nie ten, w którym pokazują Elizabeth kim są naprawdę w świetle księżyca, tylko moment, w którym na Wyspie Umarłych Barbossa po zawarciu umowy z Jackiem mówi "Idźcie się przejść" i poszli, a po chwili widzimy dno morza... uciekają rybki, a po piachu stąpają kościste człapki piratów. Tyle ich szło i na dodatek jak to fantastycznie wyglądało jak oni idą i przechodzą pod statkiem są normalni i nagle wychodzą na światło księżyca i takie zbliżenie :) Och to jest takie niesamowite. Zawsze się zachwycam tym momentem, aż ciarków dostaję jak to widzę :)
    Wspominałam wcześniej o humorze, a teraz muszę napisać o kimś kto miał bardzo duży wkład w dowcipną stronę filmu. Chodzi mi oczywiście o Jacka Sparrowa. Osoba po prostu jak dla mnie niesamowita. Wyglądał jakby był co najmniej naćpany :D i ten jego tekst "Kapisz?" W dodatku sposób w jaki się poruszał :D muszę powiedzieć, że Johnny Depp zachwycił mnie tym jak zagrał Sparrowa i wcale nie dziwie się, że został za tą rolę nominowany do Oscara, to tylko świadczy o tym jak bardzo genialną postacią był :) Keira jak zwykle powala nas swoim urokiem a Orlando ujmuje nas swoją delikatnością a jednocześnie rządzą walki :) :P facet, który dla ukochanej zrobiłby wszystko. No i oczywiście Geoffrey :) hmm zły i niegodziwy, idealnie zagrał przebiegłego pirata :)
    Ludzie doszukują się różnorakich niedomówień w owym filmie. Mnie jednak najbardziej intryguje to dlaczego Elizabeth nie była przeklęta skoro ona zabrała Willowi medalion? Albo dlaczego ojciec Willa zginął? Przecież wziął medalion, więc tak jak reszta powinien być również przeklęty więc powinien żyć, czyż nie? No oczywiście teraz to już nie :P Hehe chyba, że... pojawi się w drugiej części filmu hihi :D:D:D
    Film podobał mi się niesamowicie. Pamiętam jak byłam na nim w kinie i tak strasznie potem się nim zachwycałam :D Teraz mieliśmy okazję obejrzeć go w telewizji, ale to nie to samo co w kinie, a dlaczego? ze względu na tłumaczenie. jak zapewne zauważyliście we wczorajszej wersji Polsatowskiej trochę im to nie wyszło, a przez to zepsuli film. Ale cóż :) chyba tylko ja mam takie odczucia ale nie ważne.