NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwałt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwałt. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2015

Książka #382: Ocalenie Callie i Kaydena, aut. Jessica Sorensen

    Szczęśliwie nieudane kontynuacje to problem głównie filmowych tworów niżeli tych książkowych. Dlatego też, tego samego roku, w którym wydawnictwo Zysk i S-ka podarowało nam Callie i Kaydena, możemy cieszyć oczy udaną kontynuacją rozpoczętych wątków. Najnowsza na polskim rynku powieść Jessiki Sorensen o tytule „Ocalenie Callie i Kaydena”, to chyba jeszcze bardziej emocjonująca lektura niż ta, którą mieliśmy okazję czytać poprzednim razem.
      Po tragicznych wydarzeniach Kayden trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Jego ojciec znika, a matka nie dopuszcza do niego nikogo, poza nią samą, w tym także Callie. Dziewczyna jest oszołomiona tym, co widziała, a dodatkowo nie ma żadnych wieści o swoim ukochanym. Kiedy chłopak dobrzeje podejrzewa się go o to, że sam zadał sobie okropne rany. Matka wysyła go więc do szpitala psychiatrycznego, gdzie rozpoczyna terapię. Wkrótce jednak będzie musiał stawić czoła koszmarom, a także rzeczywistości, a w tym pomocą służyć będą mu przyjaciele, ale przede wszystkim ukochana Callie.
      Chcieliście godnego zakończenia historii? Będziecie musieli trochę poczekać, bowiem „Ocalenie Callie i Kaydena” nie stanowi ostatecznego zamknięcia ich literackiej opowieści. To dopiero półfinały rozgrywek, które popychają akcję mocno do przodu, ale jeszcze pozostawiają wiele pracy przed naszymi młodymi bohaterami. Do nich wrócimy za parę tomów, bowiem w następnej kolejności poznamy losy innego związku, z bohaterem znanym nam już z grona przyjaciół Kaydena. W drugim tomie nadal borykamy się z problemami nastolatków. Nad Callie nadal wisi piękno gwałtu sprzed 6 lat natomiast nad Kaydenem wisi mordercza ręka jego ojca, a przynajmniej wspomnienie o niej, bowiem sam mężczyzna znika. Zrzuca się go na dalszy plan, bowiem bohaterowie postanawiają pomóc sobie wzajemnie, więc na nich skupia się cała fabuła. Głównym ich problemem jest oczywiście to, że chcą być razem, ale nie mogą- taki swoisty teen drama. Jednemu wydaje się, że nie zasługuje na drugie, że nie chce go krzywdzić, że nie chce obarczać swoim bagażem traumatycznych i bolesnych doświadczeń. Co za brednie! Historia młodzieżowa niczym w wampirzym romansie Belli i Edwarda. Wiadomo, kwestia psychiki, której mocno zaszkodziły urazy z dzieciństwa pielęgnowane przez prześladowcę przez wiele długich lat. Zaskakujące jest tu jednak to, jak łatwo młodzi ludzie potrafią rzucić wszystko w kąt- swoje dotychczasowe obowiązki i życia, aby po prostu zaszaleć w odleglejszym, cieplejszym klimacie. Kwestia terapeutyczna- ma się rozumieć, ale i tak mocno nagina się tu rzeczywistość. Chociaż jak można wypowiadać się o amerykańskich realiach studenckich, kiedy polskie tak dramatycznie się różnią.
    Tym razem fabuła zdecydowanie za długo się rozkręca. Początki spędzane w szpitalu niemiłosiernie się rozciągają, a osobiste dylematy Kaydena i jego walka z samym sobą wydają się być co najmniej irracjonalne. Nie dziwne więc, że wszyscy piejemy z radości, kiedy nasza ulubiona para w końcu znowu się jednoczy i mogą razem przezwyciężać swoje własne problemy. Fascynujące jest to, jak wielkim są dla siebie wsparciem, jak bardzo pomocne wydaje się być dla nich obecność tej drugiej osoby. To naprawdę porusza. Choć trzeba przyznać, że najwięcej emocji wzbudza zamknięcie opowieści. Kiedy oboje składają sobie przyrzeczenia, kiedy oboje je spełniają. Zalewa nas wówczas fala emocji, fala łez, która dotyka również i bohaterów. Niezapomniane przeżycie!
      Na pewnych płaszczyznach „Ocalenie Callie i Kaydena” jest odrobinę gorsze od początków ich historii. Jest mniej dramatycznie, choć u finału o wiele bardziej emocjonująco. Ten tom skupia się na swoistej walce z samym sobą, swoistymi słabościami, z którymi borykają się jedynie osoby dotknięte podobnymi problemami. Ciężko się patrzy na te próby ocalenia swojej własnej duszy, kiedy patrzy się przez pryzmat sposobu w jaki traktowana jest druga osoba. Jest to z pewnością porażające. Bohaterowie tak samo starannie dopracowani jak ostatnim razem, choć teraz dowiadujemy się jeszcze więcej o nich samych i o otoczeniu, w którym dotychczas przeżywali. Bardzo odkrywcze i interesujące. Druga odsłona przypadków Callie i Kaydena odkrywa zupełnie nowe pokłady wrażliwości i zaskakuje reakcjami, jakie w nas wywołuje!

Ocena: 6/6
Recenzja dla portalu A-G-W.info!
a-g-w.info   zysk.com.pl
 
Tytuł oryginalny: The Redemption of Callie and Kayden / Tłumaczenie: Ewa Helińska / Wydawca: Zysk i S-ka / Gatunek: romans / ISBN 978-83-7785-760-1 / Ilość stron: 384 / Format: 140x205mm
Rok wydania: 2013 (Świat), 2015 (Polska)

środa, 12 sierpnia 2015

Książka #362: Przypadki Callie i Kaydena, aut. Jessica Sorensten


     Rzadko trafiają w moje ręce książki, które fascynują mnie od pierwszej strony, lekko się czyta i przede wszystkim wywołują falę emocji. Pozytywnym zaskoczeniem jest więc najnowsza, na polskim rynku, powieść młodej pisarki- Jessiki Sorensen, o tytule „Przypadki Callie i Kaydena”. Otwiera ona całkiem nową serię romansu dla młodzieży z dramatem w tle - „Przypadki”.
     Młoda dziewczyna imieniem Callie w wieku dwunastu lat pada ofiarą przestępstwa. Przez lata skrywa w sobie tajemnicę z dnia swoich urodzin, która napiętnuje każdą relację w jej życiu. Pomimo wszystko, gdy jest świadkiem innej zbrodni nie staje bezczynnie, dzięki czemu Kayden może zawdzięczać jej życie. Po latach spotykają się na uczelni, pamiętając o dramatycznych wydarzeniach, które całkowicie ich odmieniły stają się sobie bliżsi niż można by się spodziewać. Niestety, koszmar trwa nadal.
     Już bardzo dawno nie spotkałam się z lekturą tak bardzo naładowaną emocjami. Ciężko zaklasyfikować ją do jednego gatunku, bowiem nie jest to stricte romans młodzieżowy. Oczywiście, ma bardzo wiele znamion literatury tego typu, a przy tym nie unika schematów. Dwójka młodych ludzi złączona przez własne bagaże, ciężkie bagaże doświadczeń życiowych. Ludzi w niedoli zawsze połączy uczucie, gdyż potrafią zrozumieć swojego partnera, wiedząc przez co przechodzą. To jakie szkody poczyniło życie na ich psychice, to jedna sprawa. Inną jest chęć wyjścia naprzeciw wszelkim kłodą rzucanym przez życie, a może bardziej przez nas samych, obawiających się otwarcia na innych po traumie. Piękny jest w tej relacji właśnie zrozumienie, wsparcie i brak nacisku ze strony przyjaciół. Tak to się wszystko zaczyna, przyjaźń kwitnąca pomiędzy dwójką osób, która potem przeradza się w coś więcej. W końcu, gdzie będzie bezpieczniej? Uroczym jest obserwowanie tych rozwijających się uczuć. Momentami bywa zabawnie, innym razem wieje grozą, ale to już zupełnie inna bajka.
     Najtrwalsze związki powstają na zgliszczach. Człowiek wiele musi się w życiu nacierpieć, aby móc docenić, ale przede wszystkim w ogóle dostrzec swoją prawdziwą miłość i szczęście, które za nią idzie. Callie i Kayden, to dwie osoby, które nacierpiały się aż nadto. Zaskakującym jest to, jaką sadystką musi być Sorensen, że w takie wspomnienia ładuje swoich bohaterów. Przy tym ukazuje hardość ich charakterów. Nie są to więc puści nastolatkowie, ale młodzi ludzie, którzy poznali okrucieństwo świata, stali się ofiarami przemocy- takiego, czy innego rodzaju. Ich przeżycia, tytułowe przypadki, poruszają. W szczególności w chwili, gdy obserwujemy ich zmagania z problemami, z blokadami ustawionymi przez życie. Niestety, tak jak w swoistych dramatach sytuacyjnych dochodzi do zderzenia przeszłości z teraźniejszością. To, co się dzieje... przechodzi najśmielsze pojęcie. Wydarzenia finałowe wzbudzają emocje nie tylko w postaciach książkowych, ale przede wszystkim w czytelniku. Ciężko jest nie uronić chociaż jednej łzy nad ich niedolą. Poruszający finał, który zostawia nas w martwym punkcie, bez odpowiedzi, totalnie bezradnych. Nie ma to jak wyrwać człowiekowi serce i tak po prostu go pozostawić samemu sobie...
     Jessica Sorensen to manipulantka ludzkimi emocjami. „Przypadki Callie i Kaydena” raz po raz zadają przerażający cios, by u finału zbombardować nas całą swoją artylerią. Nie jest to może szczyt literatury, ale z pewnością osiąga swój cel. Napisana lekką ręką, przez co czyta kolejne słowa wręcz płynnie przechodzą w zdania, dając nam prawdziwą przyjemność z lektury. Świetnie nakreślone postaci z uwagi na dramatyczne przeżycia z przeszłości są ogromnym atutem i nie trudno jest się z nimi zżyć już na początku książki. Powieść powiela wiele schematów znanych nam z literatury młodzieżowej, ale nie przeszkadza to w ogóle. Tak niepozornie się zaczyna, tak niepozornie się rozwija... wszystko po to, aby u końca lektury przynieść największe zaskoczenie i ból, jaki można doświadczyć podczas czytania. W końcu... rzadko się zdarza, że lektura tak bardzo porusza, że płaczemy nad jej zakończeniem.

Ocena: 6/6

Recenzja dla portalu A-G-W.info!

   


Tytuł oryginalny: The Coincidence of Callie and Kayden / Tłumaczenie: Ewa Helińska / Wydawca: Zysk i S-ka / Gatunek: romans / ISBN 978-83-7785-696-3 / Ilość stron: 365 / Format: 140x205mm

Rok wydania: 2013 (Świat), 2015 (Polska)

piątek, 9 marca 2012

918. Pożegnanie z niewinnością, reż. David Schwimmer

Oryginalny tytuł: Trust
Reżyseria: David Schwimmer
Scenariusz: Andy Bellin, Robert Festinger
Zdjęcia: Andrzej Sekuła
Muzyka: Nathan Larson
Kraj: USA
Gatunek: Dramat, Thriller
Premiera światowa: 10 września 2011
Premiera polska na DVD: 24 sierpnia 2011
Obsada: Clive Owen, Catherine Keener, Liana Liberato, Spencer Curnutt, Aislinn DeButch, Zoe Levin, Chris Henry Coffey, Noah Emmerich, Viola Davis i inni

    Gdzie te czasy, kiedy Internet dostępny był jedynie w kafejkach internetowych, a domowe sieci wciąż zalegały na półce z marzeniami wielu ludzi. Dziś, kiedy to cudo techniki znajduje się już niemalże w każdym domostwie wielu młodych ludzi uzależnia się od niego. Niewielu z nich zdaje sobie jednak sprawę z zagrożeń, które tam na nas czyhają i niczym naiwne sarenki coraz bardziej zagłębiają się w przestrzeń cybernetyczną. W najnowszym reżyserskim filmie Davida Schwimmer – znanego jako Ross Geller z serialu „Przyjaciele”, przedstawia on całkowicie realną historię znajomości internetowej. Produkcja otrzymała tytuł „Trust” („Pożegnanie z niewinnością”) i poruszyła serca wielu widzów na całym świecie.
     Will Cameron (Clive Owen) wraz ze swoją żoną Lynn (Catherine Keener) i dwójką dzieci- Annie (Liana Liberato) oraz Tylerem (Noah Crawford), mieszkają na przedmieściach miasta w przepięknym domu. Dobrze im się powodzi i w zasadzie są szczęśliwą rodziną. Wszystko się zmienia, kiedy Annie poznaje przez Internet Charliego (Chris Henry Coffey). W końcu postanawiają się spotkać, ale dziewczyna z przerażeniem stwierdza, że Charlie okłamał ją co do wieku i okazuje się być dorosłym mężczyzną. Pomimo tego jedzie z nim do hotelu, w którym namawia ją do seksu. Kiedy jej najbliższa przyjaciółka dowiaduje się o tym informuje dyrektorkę szkoły. W sprawę angażuje się FBI traktując to jako gwałt, przez co na jaw wychodzi cała historia relacji Annie z Charliem. Cała ta sytuacja odbija się na rodzinie, a Will w każdym widzi potencjalnego pedofila.

wtorek, 14 grudnia 2010

715. Hej, skarbie, reż. Lee Daniels

Oryginalny tytuł: Precious: Based on the Novel Push by Sapphire
Reżyseria: Lee Daniels  
Scenariusz: Geoffrey Fletcher  
Zdjęcia: Andrew Dunn  
Muzyka: Mario Grigorov 
Na podstawie: powieści Sapphire "Push"  
Kraj: USA  
Gatunek: Dramat  
Premiera światowa: 16 stycznia 2009
Premiera polska: 05 listopada 2010  
Obsada: Gabourey Sidibe, Mo'Nique, Paula Patton, Mariah Carrey,  Lenny Kravitz 


    Życie w czarnoskórej dzielnicy Nowego Jorku - Harlemie, nie należy do najłatwiejszych. Tam nie trudno o rodzinne patologie, w których przewijają się takie uzależnienia jak narkomania czy alkoholizm. Jednakże film „Precious” przedstawia historię pewnej dziewczyny, która pomimo owych patologii wciąż marzy o lepszym świecie. Film Lee Danielsa to ekranizacja powieści „Push” amerykańskiej pisarki i poetki o pseudonimie Sapphire. Film zdobył nominację do Oscara za najlepszy film roku i zdobył dwie statuetki w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany i dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Nikt nie spodziewał się, że twórca niezbyt przebojowego „Shadowboxera” wzniesie się na wyżyny i tak zafascynuje widzów.
    Clareece Precious Jones (Gabourey Sidibe) pochodzi z ubogiej patologicznej rodziny. Ma dopiero szesnaście lat, a już jest w drugiej ciąży ze swoim ojcem. Na co dzień spotyka się z licznymi wyzwiskami skierowanymi w nią ze stronę jej własnej matki – Mary (Mo'Nique). To jednak nie przeszkadza jej marzyć o innym życiu – o sławie, o prawdziwej miłości. Kiedy w szkole dowiadują się, że Precious jest w ciąży odsyłają ją do alternatywnej szkoły „Each One Teach One” – gdzie w małej grupie uczy się czytać i pisać. Zdobywa tam także przyjaciół, a jej nauczycielka Blu Rain (Paula Patton) uważa ją za wyjątkową osobę. To właśnie ona pomaga jej w chwili, kiedy dziewczyna w końcu postanawia zawalczyć o swoje – sprzeciwia się swojej matce i wyprowadza się z domu wraz z dzieckiem.
    Nie miałam wątpliwości, że w końcu uda mi się obejrzeć „Precious”. Niestety, nie udało mi się tego dokonać przed ceremonią wręczenia Oscarów, jednakże gala ta pokazała mi wilka fragmentów tego filmu, które przekonały mnie do tego, że warto obejrzeć ten film. Teraz biję się z myślami co mogłabym napisać o tym filmie, bowiem historia tak bardzo mnie przejęła. Film ogląda się w zasadzie jednym tchem.  Z pewnością wzbudza w widzu kontrowersje. Film wzbudza skrajne emocje, poczynając od przerażenia sytuacją w jakiej znalazła się Precious, poprzez współczucie dla niej, na nienawiści do jej matki kończąc.
    Historia, którą opowiedziała Sapphire jest nieprzeciętna. Prawie wszystkie koszmary dotyczące rodziny znajdują się w tym filmie. Narkotyki, bicie, gwałty, choroba. Każdy z nich jest przerażający i wzbudza emocje. Ja dla mnie najbardziej wstrząsająca była relacja Mary z Precious. Przez cały film zastanawiałam się co za matka traktuje tak swoje dziecko? Co za matka nie reaguje kiedy jej mężczyzna gwałci jej nastoletnią córkę? Jest to najzwyczajniej nie do pomyślenia. Do tej pory nie mogę tego ogarnąć. Dobrze, że takie filmy powstają, ponieważ pomimo tych wszystkich tragedii Precious dzięki pomocy nauczycielki stanęła na nogi. Dlatego też jest to idealny wzór dla dzisiejszej młodzieży, która od podobnych problemów uciekłaby poprzez samobójstwo. Film ten pokazuje, że jeżeli nie potrafisz poradzić sobie sam udaj się po pomoc, a z pewnością uda Ci się przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu. Taki właśnie morał płynie z tego filmu, bowiem Precious pokonała swoją matkę – w końcu nauczyła się czytać, nauczyła się pisać, nauczyła się mówić –tym samym przełamując swoje wewnętrzne bariery, które spowodowane były takim a nie innym traktowaniem. Daniels idealne to uchwycił przez co film jest po prostu wyjątkowy, nic więc dziwnego, że film zdobył Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany.
    Autorem zdjęć do filmu jest Andrew Dunn, który pracował przy wielu filmach. Jego osoba, jak i osoba edytora zdjęć – Joe Klotza, sprawiła, że film wyglądał realistycznie. Dzięki pracy tych dwóch panów oglądało się go z lekką fascynacją. Idealnie zmontowane zdjęcia dodawały filmowi dodatkowej niezwykłości, gdyż same w sobie były przejmujące. Bardzo mi się to podobało. Dodatkowo muzyka Mario Grigorova, mimo, że nie aż tak wyrazista jak można było się spodziewać, jednak wspaniale dopełniała całości.
    W filmie występuje debiutująca Gabourey Sidibe, która w tym filmie po prostu powaliła publikę. Osobiście podchodziłam do niej z pewnym dystansem jednakże już w pierwszych minutach udowodniła, że zasłużyła sobie na nominację do tych wszystkich prestiżowych nagród. Ledwo pojawiła się w świecie kina i już odniosła taki piorunujący sukces. To niezwykłe zjawisko, ale jak najbardziej zasłużone. Jej kreacja była przejmująca i przekonująca. Dziewczyna autentycznie rozniosła mnie emocjonalnie. Moje gratulacje. Minimalnie od niej lepsza była jednakże Mo`Nique. Kobieta ta zawsze robiła na mnie spore wrażenie. Pomimo swojego rozmiaru idealnie prezentuje się na ekranie i wydaje się, że wspaniale czuje się w swoim ciele. Spodobało mi się to jak raz prowadziła jeden z programów piękności dla dużych dziewczyn. Wcielając się w postać Mary przyjęła ogromne wyzwanie. Nie mniej w ogóle tego po niej nie widać. Zupełnie jak gdyby takie zachowanie u niej było na porządku dziennym. Przy postaciach negatywnych zawsze istnieje ryzyko, że ludzie będą Cię kojarzyć tylko z takich postaci, Mo`Nique jedynie udowadnia jak wspaniałą jest aktorką – udowodniła to także całemu światu zgarniając wszystkie najważniejsze nagrody za rolę drugoplanową – w tym także Oscara, BAFTĘ i Złotego Globa. Totalnym dla mnie zaskoczeniem było pojawienie się dwóch gwiazd muzyki w tym filmie. Pierwsza zaskoczyła mnie tym bardziej, że zagrała naprawdę dobrze, chodzi mi o Mariah Carey. Inną osobą był Lenny Kravitz, którego nie poznałam na początku, gdyż wyglądał zupełnie inaczej w tym filmie, nie mniej podejrzewałam, że to właśnie on. Cała obsada została idealnie dobrana do tego filmu, lepszej bym sobie nie wymyśliła.
    „Precious” to zachwycający film o problemach nastolatki. Problemach, z którymi każdy może się utożsamiać. Jest to film, który chwyta za serce i na długo pozostaje w pamięci widza. Twórcy filmu rewelacyjnie się spisali i chociaż nikt wcześniej nie słyszał o „Precious” to jednak cały świat oszalał na punkcie tej produkcji podczas i po gali wręczania statuetek. Dlatego też, i nie tylko dlatego, uważam, że film ten zasługuje na uwagę każdego kto ceni sobie dobre kino i nie obce są mu takie wzruszenia.

wtorek, 6 kwietnia 2010

614. Gothika, reż. Mathieu Kassovitz

Reżyseria: Mathieu Kassovitz
Scenariusz: Sebastian Gutierrez
Zdjęcia: Matthew Libatique
Muzyka: John Ottman
Kraj: USA
Gatunek: Thriller / Psychologiczny
Premiera światowa: 13 listopada 2003
Premiera polska: 13 lutego 2004
Główne role:
             Halle Berry jako Miranda Grey
             Penelope Cruz jako Chloe Sava
             Robert Downey Jr. jako Peter Graham
             Charles S. Dutton jako Doug Grey
             John Carroll Lynch jako Szeryf Ryan
             Bernard Hill jako Phil Parsons
Historia:
    Pięknapsycholog Miranda Grey pracuje w jednym z zakładów dla chorych psychicznieprzestępców, którego szefem jest jej mąż- Douglas. Gdy pewnego dnia wracapodczas burzy do domu spotyka na swojej drodze pokaleczoną młodą dziewczynę.Kiedy budzi się następnego dnia z przerażeniem stwierdza, że jest jednym zpacjentów zakładu. Odwiedza ją jej przyjaciel dr Peter Graham informując ją, żeostatniej nocy zabiła siekierą swojego męża. Miranda dobrze wie, że nie mogłatego zrobić, ale wie, że może mieć z tym coś wspólnego dziewczyna z ulicy.Miranda postanawia dokładniej przyjrzeć się tej sprawie kiedy duch dziewczynyzaczyna ją nękać.
Moja opinia o filmie:
    „Gothika” wreżyserii Mathieu Kassovitza, twórcy takich filmów jak „Purpurowe rzeki”, czyteż ostatnio „Babylon A.D.”, to film pełen napięcia i nieprzewidywalnychzwrotów akcji. Wielu film przypadnie do gustu, ale z pewnością znajdą sięrównież tacy, którzy będą go krytykować za każdą minutę. Uważam, że film zpewnością spodoba się tym, którzy gustują w podobnym gatunku filmowym oraz wfilmach Kassovitza.
    Miałamprzyjemność obejrzenia tego filmu w kinie. Pamiętam jak wybrałyśmy się zkoleżankami na seans do Cinema City w Katowicach w ogóle nie wiedząc czego mamysię spodziewać. Wiecie jak to jest, gdy ogląda się filmy w kinie, a wszczególności z innymi ludźmi. Każdy jest inny i co innego go przeraża, wzwiązku z tym nawet jak nie było nic strasznego dla jednej osoby w tym filmieto dla innego i owszem, przez co my też podskakiwaliśmy ze strachu na naszychsiedzeniach. Na zakończenie tej anegdotki powiem wam, że bałam się wracaćsama do domu po tym filmie. Dlatego też moje koleżanki, pomimo tego iżmieszkają w innej części miasta, musiały mnie odprowadzić pod klatkę. Fazęmiałam całkiem niezłą, no, ale wiecie ja wracałam gdzieś po 21 z tego kina więc miałam powody do paniki.
    Twórcomnależą się ukłony za to, że wprowadzili niesamowitą atmosferę grozy do tegofilmu. Dobrze wiemy, że trudno jest tego dokonać, ale Kassovitzowi i innym tosię udało. Nawet kiedy oglądasz film po raz któryś z kolei to i tak Cięprzeraża i dostajesz gęsiej skórki podczas seansu. Niewiele filmów może się tympochwalić. Już od samego początku czujemy napięcie, które towarzyszy nam doostatniej chwili filmu. Z początku jest to spowodowane niezłym miejscem akcji,później pojawieniem się ducha i nagłą zamianą miejsc, kiedy to Miranda trafiado swojego szpitala. W trakcie całego filmu objawia się duch, który w ten czy winny sposób przeraża bohaterkę oraz widzów. Nigdy nie zapomnę jak Mirandaschyla się w swojej celi a za nią stoi duch dziewczyny. Wtedy w kinie wszyscyzrobili taki okrzyk przerażenia i pomimo tego, że sama scena wtedy mnie nieprzeraziła to o mało co nie upuściłam popcornu. Największą zagadka filmu jestto jak Miranda mogła zabić Douglasa. W tracie trwania filmu widzimy coraz towięcej skrawków z jej pamięci, a w szczególności w scenie, gdy ucieka z zakładui idzie do swojego domu poznając tam szczegóły. Ja jednak najbardziejprzerażona byłam, a właściwie to nie przerażona, ale napięcie tak mnieprzytłoczyło, że aż serce zaczęło mi szybciej bić, w scenie kiedy Mirandapoznaje prawdę o swoim mężu. Napięcie skumulowało się przy tej scenie. To mniezaskoczyło. Po prostu mnie zatkało i uważam, że jest to najlepszy fragment zcałego filmu. Później oczywiście było jeszcze kilka akcji, ale już nie takieprzerażające, właściwie to takie jak w zwykłych filmie akcji, kiedy tozłoczyńca próbuje dopaść ofiarę. Ogólnie jednak nie można nic filmowizarzucić pod tym względem. Wiemy jednak, że dobre filmy pod prądem to nie tylkosceny, które od dłuższego czasu kumulują napięcie i w jednej scenie onowybucha, ale także sceny wyskakujące znienacka. Z tego punktu widzenianajbardziej przypadła mi do gustu scena, w której Miranda jedzie samochodemdozorcy do swojego domu i widzi w lusterku ducha dziewczyny. Hamuje. Panujecisza i nagle głośną włącza się radio oraz w ogóle samochód a światła pokazują,że zatrzymała się na krawędzi rozdartej drogi, normalnie szok. Zawsze kiedy cośtak ryknie w filmie z zaskoczenia daje równie dobry efekt, tyle, że napięcietrwa tylko chwilkę.
    Film jestokreślony jako film psychologiczny i w pewnym sensie jest to trafna decyzja. Wkońcu nie na co dzień widzimy w filmach takich psychicznych bohaterów. No, aległównie chodzi chyba o umiejscowienie fabuły filmu. Sam fakt tego, że Mirandajest psychologiem nadaje już filmowi pewien specjalistyczny wyraz. Bohaterowieposługują się wyszukanym słownictwem, które moim zdaniem źle zostałoprzetłumaczone w telewizji. Nie oddawały do końca tego klimatu. W filmie mamydo czynienia również z różnymi emocjami. Poczynając od totalnego szaleństwa akończąc na przerażeniu. Mnie najbardziej zawsze wzrusza scena, w której Petermówi Mirandzie kiedy ta pyta dlaczego on wciąż pyta o Douga: „Doug nie żyje.Zabiłaś go”. Nie wiem czemu, ale zawsze przy tej scenie zbiera mi się na płacz.Zawsze, w tym samym momencie, po tylu latach wciąż niezmiennie ta scena.
    W filmiezobaczymy takie znakomitości jak Halle Berry i Robert Downey Jr. I kiedywłaściwie Robert gra całkiem nie najgorzej to Halle jakaś jest taka… no niewiem, jej gra wygląda tak jak gdyby Halle tak bardzo się starała, że ażprzedobrzyła. Te jej nienaturalnie powiększone oczy kiedy odkrywa prawdę, albokiedy jest zrozpaczona jak dowiaduje się, że zabiła męża. Niby wszystko fajnie,ale jakieś dla mnie takie sztuczne. Bardzo spodobała mi się również postaćCloe, grana przez Penelope Cruz. Pierwszy raz chyba nie wygląda olśniewająco wfilmie. Jest po prostu przeciętną dziewczyną, która popełniła błąd. Grała zniesamowitym przejęciem i pomimo tego, że jej postać nie była jakaś szczególnieurokliwa, to jednak przekonała mnie do niej.
    Film bardzomi się podobał i nie obchodzą mnie głosy tych, którzy twierdzą, że jest tonajgorszy horror wszech czasów. Moim zdaniem film jest świetny, trzyma wnapięciu i właściwie niczego mu nie brakuje. Czasami jest za dużo starań zestrony aktorów, ale ogólne wrażenie jest pozytywne. Wspaniały film, zaskakującyprzede wszystkim, a takie filmy uwielbiam. I Ci, którzy nie boją sięnieschematycznych filmów również nie będą zawiedzeni.
Galeria:
OCENA: 8/10            Bardzo dobry