NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Emotikon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Emotikon. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 maja 2016

Książka #403: Bolek i Lolek z telewizora, aut. Karolina Macios


     Nie ma w Polsce osoby, która nie znałaby tak kultowych postaci czasu PRLu, jak Bolek i Lolek. Każdego dnia spoglądało się na roześmiane buzie zilustrowane przez trio Ledwig, Lorek , Nehrebecki. Wasze dzieci nie znają tych bohaterów naszego dzieciństwa? Świetnie się składa, bowiem na rynku pojawiła się kolejna książka prezentująca przygody tego psotnego rodzeństwa o tytule „Bolek i Lolek z telewizora”. Nowe opowieści spisuje młoda pisarka Karolina Macios, zaś Elżbieta Śmietanka zajęła się odnowieniem wizerunków braci.
     Rok szkolny właśnie dobiegł końca i dwójka urwisów- Bolek i Lolek, rozpoczynają wakacje. Jednakże wszystkie znaki na niebie wskazują, że będą to najgorsze wakacje ich życia. Myśląc, że w znużeniu będą spędzać każdy dzień z nieskrywaną radością przyjmują wiadomość, że wieczorem odwiedzić ma ich stryjek Marian. Nie spodziewają się, iż już kolejnego dnia ich wakacje odmienią się diametralnie, gdyż ich stryj wpada na pomysł zorganizowania im wolnego czasu, a chłopcy z przyjemnością zakończą wakacje jako odpowiedzialne zuchy.
     Bolek i Lolek to dwa małe osobniki, do których zawsze muszą przykleić się jakieś przygody. Nic w tym jednak dziwnego, bowiem wszyscy wiedzą, że są to chłopcy bardzo pomysłowi, niesforni, ale przede wszystkim... energiczni. Bajki z ich udziałem zawsze doprowadzały małych czytelników do rozbawienia, tak samo jest również z książkami, w których się pojawiają. „Bolek i Lolek z telewizora” stanowi jedną spójną powieść, na którą składa się masa różnorakich historyjek o różnym zabarwieniu. Wszystkie one są jednak dowodem na to, w jak ciekawy sposób można zorganizować dzieciom czas w nudne, nie tylko wakacyjne dni. Nie mniej, nie chodzi w tym jedynie o rozrywkę, bowiem zadania realizowane przez chłopców niosą za sobą przede wszystkim sporą wartość i umiejętności, które uda im się dzięki nim nabyć. W końcu nie tylko nauczą się przyrządzać obiad, ale również szanować pracę dorosłych, rodziców. Nie tylko przewietrzą się na dworze podczas spacerów z Suchym, ale zrozumieją czym jest odpowiedzialność i opieka nad zwierzęciem. Nabędą bardzo wiele nowych cech, które przydadzą się im nie tylko w zwyczajowym życiu, ale również życiu zucha! Oczywiście, takie historie nigdy nie są uzbrojone jedynie w suche fakty- stanowią za to pewnego rodzaju urozmaicenie i rozrywkę naszego dnia. Ciężko jest bowiem nie śmiać się z przebieranek Bolka, aby stać się staruszkiem, czy też pokracznych i mało apetycznych posiłków przyrządzonych przez Lolka. Rozbawi to nie tylko dorosłych, ale też i młodych czytelników.
     Dla tych drugich nie lada atrakcją będą ilustracje przygotowane przez Elżbietę Śmietankę. Kolorowe oblicza Bolka, Lolka, jego rodziny i otoczenia przykują uwagę każdego, nawet trzymiesięcznego bobasa, który będzie wodził za nimi swoimi pięknymi oczami. Dla dorosłych stanowią one przypomnienie ich dzieciństwa, wspomnienie bohaterów, o których już dawno zapomnieli. To dokładnie te same urwisy, które oglądaliśmy na ekranach naszych telewizorów. Przyjemnie się patrzy na tę prostotę, bo to w niej tkwi cały urok.
     Książeczka autorstwa Karoliny Macios jest wspaniałą rozrywką dla każdego czytelnika. Jest idealną propozycją dla najmłodszych, którzy już wkrótce będą cieszyć się wakacjami, a także dla rodziców, poszukujących inspiracji na urozmaicenie dzieciom wakacyjnych dni. Ponadto „Bolek i Lolek z telewizora” to cała masa zabawnych wypadków będących sporą atrakcją, jak również wspaniałych, sentymentalnych rysunków. Trochę w niej banalności, trochę autentyczności, ale przede wszystkim sporu uroku i wspomnień. Natomiast dla najmłodszych... szansa na spotkanie bohaterów ich rodziców.

Ocena: 5/6
Recenzja dla wydawnictwa Znak Emotikon!

znak.com.pl

Tytuł oryginalny: Bolek i Lolek z telewizora / Ilustracje: Elżbieta Śmietanka / Wydawca: Znak Emotikon / Gatunek: przygodowy / ISBN 978-83-240-3933-3 / Ilość stron: 208 / Format: 160x160mm
Rok wydania: 2016 (Polska)

piątek, 26 grudnia 2014

Książka #339. Paddington, aut. Michael Bond

Tytuł oryginalny: A Bear Called Paddington. More About Paddington. Paddington Helps Out.
Gatunek:przygoda
Wydawca: Znak Emotikon
Rok wydania: 1958, 1959, 1960 (Świat), 2014 (Polska)
Tłumaczenie:Kazimierz Piotrowski
ISBN978-83-240-2970-9
Ilość stron: 448    Format: 135x210 mm
     Znany na całym świecie, mający swój własny pomnik w Wielkiej Brytanii, niedźwiadek powraca! Już w styczniu zobaczyć można jego przygody na wielkim ekranie, tymczasem wydawnictwo Znak przygotowało reedycję pierwszych trzech powieści o Michaela Bonda- „Miś zwany Paddington”, „Jeszcze o Paddingtonie”oraz „Paddington daje sobie radę”. Te trzy tytuły zebrane w opasłe tomisko mają za zadanie rozkochać nowe pokolenia w tym uroczym misiaczku. I z pewnością im się to udaje!
     Z najmroczniejszego zakątka Peru dziwnym trafem znalazł się w Anglii. Wraz ze swoją walizką i czerwonym kapelutkiem siedział sobie na jednym z peronów, gdy wtem zauważony został przez przechodzącą obok rodzinę Brownów. Zachwyceni małym niedźwiadkiem nadali mu imię od stacji, na którą przybył- Paddington, i zabrali do swojego domu. Dzięki serdeczności swojej nowej rodziny Miś szybko się zadomowił, choć przysporzył nie lada problemów zarówno mieszkańcom, jak i sąsiadom. Jednakże gdzie tylko się nie pojawi, ten grzeczny i uczynny miś wzbudza zachwyt oraz same najprzyjemniejsze uczucia. Nic dziwnego, że szybko zjednuje sobie przyjaciół.
     Polacy mają swojego Misia Uszatka, a Brytyjczycy Misia Paddingtona. Historia sięga aż końca lat 50-tych, kiedy to premierę miała pierwsza powieść z serii dla młodych czytelników. Sama opowieść nie należy może do najbardziej inteligentnych i najlepiej opowiedzianych, bowiem zachowuje charakter literatury dziecięcej. Zasadniczo jedna powieść zbudowana jest z kilku drobnych opowiadań, niekiedy powiązanych ze sobą ciągiem wydarzeń, a innym razem stanowiących odrębne historie. Każdy sam będzie musiał zadecydować, czy odpowiada mu taki styl.
     Pewnym jest jednak to, że Paddington to niezwykły miś. Bohaterem jest niebywałym, bardzo rezolutnym i tak niesamowicie ludzkim. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów, sugerujących szalenie młody wiek, jest nadzwyczaj inteligentny. Szybko się uczy, chce jak najwięcej pomagać, choć jego misiowaty rozumek nie zawsze musi się odnaleźć w nowym, obcym mu całkowicie świecie. To jest powodem do bardzo wielu wpadek, które rozweselą niejednego malucha, ale również i dorosłego człowieka. W pierwszej części poznajemy kochanego misiaka i od razu zobaczymy, jaka energia w nim drzemie i do czego jest prawdziwie zdolny. To etap jego adaptowania się do nowego otoczenia, jednoczenia się z rodziną Brownów, znajdowania nowych przyjaciół. „Jeszcze o Paddingtonie”utrzymane jest za to w mocno świątecznym nastroju. Przygotowania do świąt pełną parą, a niedźwiadek chce sprezentować kilka drobiazgów swoim ukochanym. Wychodzą z tego nie lada niespodzianki, jak chociażby wyjście do luksusowego domu towarowego, czy spotkanie z bogaczami. Paddington podejmuje się również remontu swojego własnego pokoju, czy zabawy w detektywa. Z kolei „Paddington daje radę” to zupełnie inna para kaloszy. Skoro rodzice Brown zachorowali niedźwiadek postanawia się nimi zając pod nieobecność gosposi. Robi wszystko, co w jego mocy, aby odwdzięczyć się za dobro jakie mu okazano.
      Wszystkie te trzy króciutkie powieści to tak naprawdę jedna wielka przygoda dla misia. Doświadcza nowych wrażeń, o które ciężko było w peruwiańskich lasach. Poznaje świat, którego dotąd nie znał wraz ze wszystkimi jego wspaniałościami- restauracjami, kinami, pralniami i innymi rozrywkami. Paddington daje do wiwatu wszystkim bohaterom, co idealnie odzwierciedlają świetne ilustracje autorstwa Peggy Fortnum. Mały zbiorek tytułowany „Paddington” dla tych młodszych czytelników będzie stanowił niesamowitą historię o misiaczku uzbrojoną pełną rozbrajających wpadek, natomiast dla tych starszych będzie to również bardzo ciepła opowieść o rodzinnej miłości i zrozumieniu dla inności. Powieść nie tylko stanowi dobrą rozrywkę, ale też wzrusza i prawi morały. Dlatego też każdy, bez względu na wiek, powinien zapoznać się z tym klasykiem literatury dziecięcej.
Ocena: 5/6
Za możliwość zaznajomienia się z klasyką, dziękuję wydawnictwu Znak Emotikon!
znak.com.pl

wtorek, 14 lutego 2012

Książka #98. Pan Potwór, aut. Dan Wells

Oryginalny tytuł: Mr Monster
Seria: John Cleaver #2
Gatunek: kryminał, thriller
Wydawca: Znak emotikon
Rok wydania: 2010 (USA), 2012 (Polska)
Projekt okładki: Vincent Venoir
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
ISBN 978-83-240-1753-9
Ilość stron: 294  | Format: 144x205mm




     Bardzo dobrze przyjęta przez czytelników książka „Nie jestem seryjnym mordercą”, a także namowy ze strony rodziny spowodowały, że Dan Wells postanowił przekształcić historię Johna Cleavera w trylogię. Choć amerykańscy fani serii musieli trochę poczekać na kontynuacje, to w Polsce, dzięki Społecznemu Instytutowi Wydawniczemu Znak, miłośnicy tortur i pokręconego umysłu nastolatka nie musieli długo czekać na kolejny tom. W tym samym roku polskiej premiery doczekał się również drugi tom „Pan Potwór”, który ani przez chwilę nie spada poniżej poziomu pierwszej części. Natomiast jeszcze w czerwcu tegoż roku doczekamy się wielkiego finału.

     Po tym, jak starał się ratować swojego psychoterapeutę, a także stawił czoła seryjnemu mordercy szerzącemu popłoch w Clayton, John Cleaver stał się bohaterem w swoim miasteczku. Jednakże niewielu wie, że to właśnie on pozbawił życia mordercy, który w rzeczywistości był demonem. Ten czyn pobudził do życia od dawna skrywanego głęboko w jego wnętrzu Pana Potwora i John robi wszystko, aby nie powtórzyć morderstwa. Nie pomaga mu w tym fakt, iż w mieście zaczyna dochodzić do kolejnych zabójstw i nastolatkowi wydaje się, że nowy zabójca próbuje mu coś przekazać. Zajmujący się sprawą agent FBI- Forman, prosi chłopca o pomoc. Gdyby tego było mało siostra Johna- Lauren, zaczyna spotykać się z Curtem, który nie ma żadnego szacunku dla kobiet. Natomiast on sam podejmuje pewne kroki w kierunku swojej sąsiadki Brooke, którą darzy nieodgadnionymi dla niego uczuciami.
    Wraz ze śmiercią terapeuty skończyły się rozważania, te profesjonalne rozważania, nad zaburzeniami w zachowaniu Johna. Z jednej strony powieść dużo na tym traci, ale nie oznacza to, że bohater nie może prowadzić wewnętrznej walki na kolejnych stronach tej powieści. W ten sposób zaognia się trochę jego problem, bowiem teraz niewiele jest osób, które mogą powstrzymać rozwój jego socjopatycznych zapędów, a tym samym staje się bardziej niebezpieczny dla otoczenia. John stara się zamknąć Pana Potwora w najmroczniejszych zakamarkach swojego umysłu, co sprawia, że czytelnik w napięciu oczekuje na chwilę kiedy uwolnienie nastąpi. Następuje tutaj jednak pewien zwrot w akcji, bowiem uwaga autora skupia się na innych aspektach życia jego bohatera. W końcu do głosu dochodzą jego nieokiełznane emocje, kiedy to umawia się na randkę z dziewczyną, która mu się podoba- Brooke. John patrzy na siebie zupełnie inaczej, bowiem po ostatnich rewelacjach traktują go niczym bohatera. To zaskakuje nastolatka, który jest zaledwie o krok od tego, aby zostać kolejnym seryjnym mordercą. Na kolejnych stronach zauważa się to, co zauważyć można było i przy Dexterze Morganie. Bowiem John Cleaver idzie w ślady swojego starszego kolegi i ewentualne mordercze zapędy stara się ukierunkowywać w stronę osób, istot, które na to zasługują. Dlatego też pojawia się tutaj osoba pod postacią Curta, który maltretuje jego siostrę Lauren, a także agent Forman. To właśnie z tym drugim wiąże się największe zaskoczenie tego tomu, które dorównuje temu z pierwszej części. Nie mniej, tutaj uczucie jest o wiele potężniejsze, może i też i dlatego, że dość długo przychodzi czytelnikowi czekać na konkretny rozwój sytuacji, a kiedy już poznajemy prawdę robi się naprawdę nieprzyjemnie i to dosłownie. Zaczyna lać się krew, zaczynają się tortury. Wszystko to powoduje, że bez problemu ogarnia nas uczucie obrzydzenia i w zasadzie już od połowy książki napięcie niemiłosiernie sięga zenitu. Z każdymi kolejnym stronami okazuje się, że to nie koniec rewelacji, bowiem za każdym razem kiedy mamy nadzieję, zostaje nam ona brutalnie odebrana.
     Zaskakujące jest to z jaką łatwością Dan Wells pisze o podobnych zbrodniach. Nie bawi się w zbędne ozdobniki przy opisywaniu zmasakrowanych ciał. Bywa to odpychające, ale z drugiej strony... Nawet rodzina śmieje się z autora i jego umiejętności opisu podobnych sytuacji. Skąd w ludziach biorą się takie chore rzeczy, tego nie wie nikt. Może to być wynik sennych koszmarów, naoglądania się zbyt dużej ilości brutalnych filmów, bądź innych powodów. Dan Wells nie ma zamiaru bawić się tutaj z czytelnikiem, pisze o tych rzeczach bez skrupułów, nie zastanawiając się nad tym czy będzie nam przyjemnie o tym czytać, czy może z niesmakiem zamkniemy lekturę. Ryzykuje tym bardzo, ale to właśnie to najbardziej przyciąga jego fanów- jego niezastąpiona szczerość. W dodatku, bez problemu opisuje również procedury zakładów pogrzebowych. W końcu możemy poznać zasady balsamowania, a także tego po co to się w ogóle czyni. Okazuje się, że taki pracownik musi trzymać swoje nerwy na wodzy i w zasadzie chyba żadne zwłoki nie robią już na nim większego wrażenia. Sposób prowadzenia narracji powoduje, że nie potrzebni są tutaj żadni terapeuci, aby zagłębić się w umysł nastolatka i go rozszyfrować. Jako, że to właśnie John jest tutaj narratorem od razu mamy na tacy podane jego intencje. To co fascynuje to osobista walka, którą musi podjąć ze swoim umysłem i jak zwykle zostaje zawieszona w martwym punkcie.
     Zazwyczaj jest tak, że kontynuacje powieści nie są zbyt porywające, bowiem pomysły już nie te, albo historia ciągnięta jest na siłę. Jednakże „Pan Potwór”to bardzo udany ciąg dalszy socjopatycznych wycieczek Johna Cleavera. Tym razem chłopak bawi się ogniem, czym odreagowuje swoją chęć wymordowania najbliższych, jednakże już tylko cienka linia odgradza go od tego co może się wydarzyć już wkrótce. Powieść nadal pozostaje brutalna, wciąż oscyluje wokół tematyki demonów, ale również porusza ważne aspekty życia młodego chłopaka, chociażby problemy w domu, czy nastoletniej miłości. Jego umysł wciąż toczy niezmordowaną walkę z samym sobą, ale ostatnia część trylogii- „Nie chcę Cię zabić”, już w czerwcu, z pewnością dostarczy nam odpowiedzi na zasadnicze pytanie: „W którym kierunku podąży John?”. 
Ocena: 5/6

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Emotikon!

sobota, 4 lutego 2012

GeeKolekcja #13: Styczniowy stos książkowy 2012

Nowy rok zawsze zaskakuje nas  promocjami. Wobec czego człowiek wypłukuje się z całej kasy. W tym roku zamiast poszaleć na ciuchowych wyprzedażach poszalałam na wyprzedażach książkowych. Nigdy w życiu nie kupiłam tyle książek w jednym miesiącu, ale czasem tak trudno oprzeć się okazji. Poniżej prezentuję stos, które kupiłam sama i stos recenzencki.




Od dołu:
1. Rozważna i romantyczna, aut. Jane Austen - na wyprzedaży klasycznego romansu w Biedronce
2. Igrzyska śmierci, aut. Suzanne Collins - kupione, aby przygotować się do seansu ekranizacji
3. Pocałunki z piekła, praca zbiorowa - na promocji w księgarni Amazonka, dla uzupełnienia kolekcji "Z piekła"
4. Radio duchów, aut. Leopold Gout - również na promocji w księgarni Amazonka
5. Robokalipsa, aut. Daniel H. Wilson - na promocji u Wydawnictwa Znak
6. Wyliczanka, aut. John Verdon - również na promocji u Wydawnictwa Znak
7. Nigdy i na zawsze, aut. Ann Brashares - i także na promocji w księgarni Znaku

Dodatkowo zaopatrzyłam się w moją wyśnioną zakładkę do książek! Cudem dorwałam ją w Empiku. Genialna jest i przynajmniej trwała. No oczywiście dopóki mi się ogniwka nie rozpadną :P

Teraz troszkę egzemplarzy recenzenckich, w zdominowanej większości otrzymane od Wydawnictw za pośrednictwem portalu Sztukater, za co gorąco dziękuję załodze!

 
Od dołu:
8. Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych, praca zbiorowa - od Wydawnictwa Debit
9. Bitwa w Labiryncie, aut. Rick Riordan - od Wydawnictwa Galeria Książki
10. Ostatni Olimpijczyk, aut. Rick Riordan - od Wydawnictwa Galeria Książki
11. Archiwum herosów, aut. Rick Riordan - od Wydawnictwa Galeria Książki
12. Śmierć w pigułce, aut. Kenneth B. Andersen - od Wydawnictwa Jaguar

Ponadto otrzymałam również egzemplarz książki od Wydawnictwa Znak Emotikon w ramach akcji promocyjnej dla fanów serialu "Dexter". 


13. Nie jestem seryjnym mordercą, aut. Dan Wells - recenzja

Za wszystkie egzemplarze bardzo gorąco dziękuję!

wtorek, 24 stycznia 2012

Książka #86. Nie jestem seryjnym mordercą, aut. Dan Wells

Oryginalny tytuł: I Am Not a Serial Killer
Seria: John Cleaver #1
Gatunek: kryminał, thriller
Wydawca: Znak Emotikon
Rok wydania oryginału: 2009 (USA), 2012 (Polska)
Projekt okładki: Vincent Venoir
Tłumaczenie: Maria Makuch
ISBN 978-83-240-1739-3
Ilość stron: 254  | Format: 144x205mm

    Czy zastanawialiście się z jakimi problemami za młodu musiał mierzyć się młody Dexter Morgan, współcześnie uznawany za jednego z najsympatyczniejszych seryjnych morderców? Ani pomysłodawca tej postaci- Jeff Lindsay, ani twórcy serialu nie penetrują psychiki socjopaty tak dogłębnie jak robi to Dan Wells, który swoim debiutem o tytule „Nie jestem seryjnym mordercą” zaskarbił sobie sympatię milionów fanów Dextera. Nie są to początki poczynań Hannibala Lectera, nie są to zalążki psychopatycznych skłonności Mike'a Meyersa. Seria powieści rozpoczęta tym tytułem to historia nastoletniego chłopca- Johna Cleavera, który musi uważać, aby nie wypuścić na wolność swojego osobistego potwora.

    Nastoletni chłopiec, syn właścicielki zakładu pogrzebowego, John Cleaver, przeraża wszystkich swoim uwielbieniem seryjnymi mordercami, a także socjopatycznymi zapędami. Dlatego też od kilku miesięcy, każdej środy, spotyka się ze swoim psychoterapeutą, który stara się trzymać go w ryzach. Wkrótce w miasteczku Clayton dochodzi do serii brutalnych morderstw, a wszystkie ofiary trafiają na balsamowanie do jego domu. John z zafascynowaniem przygląda się kolejnym zabitym kiedy zdaje sobie sprawę, że czegoś mu brakuje w tej układance. Pewnego dnia śledzi swojego sąsiada z naprzeciwka obawiając się o jego życie. Wówczas staje się świadkiem zabójstwa uzmysławiając sobie jednocześnie, że miasto walczy nie ze zwykłym mordercą, a demonem z krwi i kości. John nie ma innego wyjścia, rozbudza do życia swojego własnego demona i rozpoczyna polowanie na zabójcę.
    Serię powieści, zapoczątkowaną przez „Nie jestem seryjnym mordercą”, zaklasyfikować można jako swoistego rodzaju thriller psychologiczny. Tym sposobem fabułę dzieli się tutaj na dwie części. W pierwszej kolejności autor skupia się na umyśle młodego bohatera socjopaty- Johna, który jest zaledwie o krok od zamordowania człowieka. Co go przed tym powstrzymuje? Szereg zasad, które pomagają mu kontrolować swojego osobistego demona. Podobnym zbiorem zasad posługuje się inny znany nam seryjny morderca, jeden z tych dobry, Dexter Morgan, bohater serii powieści Jeffa Lindsaya. Tym razem to Dan Wells prowadzi nas po niezbadanych zakątkach zagubionego umysłu młodego chłopaka, który robi wszystko, aby nie przejść na ciemną stronę. Oczywiście, jest to dość trudne, kiedy w jego własnym podwórku szaleje seryjny morderca. W tym momencie akcja nabiera tempa. Trup ściele się równo, a czytelnik jest świadkiem niebywale okrutnych zabójstw. Jedno jest pewne, to nie może być sprawka zwykłego zabójcy, a raczej zwierzęcia. Jednakże, gdzieś tam w międzyczasie mówimy sobie, że to przecież niemożliwe, aby kolejna powieść kręciła się wokół maniakalnych wilkołaków. No i na szczęście tak nie jest, ale nie oznacza to wcale, że zło pozostaje w naturalnej formie. Przybiera ono kształt demona, zupełnie jakby wyciągnąć go z małego ciała chłopca. Trzeba przyznać, że powoduje to lekki zawód u czytelnika, bo czemuż by podobnie okrutnych czynów nie mógłby dokonywać zwykły człowiek? Kiedy już myślimy, że kontynuowanie tej powieści spisane jest na straty dzieje się coś niezwykłego. Akcja nabiera takiego tempa, że autentycznie zaczynamy się wciągać. Zastanawiamy się nad tym, w jaki to niezwykły sposób nastolatkowi uda się pokonać tak krwiożerczą bestię! 
    Ciężko powiedzieć, żeby zainteresowanie opowiadaną historią mogło przylepić nas do książki na długie godziny, ale tak to właśnie wygląda. Rzadko, której lekturze udaje się to osiągnąć, a Dan Wells czyni to bez większych trudności. Tak sprawnie operuje słowem, że trudno jest się oderwać. Z każdą minutą, z każdą stroną akcja nabiera tempa, a co za tym idzie czytelnik coraz bardziej wkręca się w opowieść. Nawet wycieczki po umyśle niedoszłego mordercy są równie fascynujące. Autor wykazuje się przenikliwością, choć i brakiem jakiejkolwiek wrażliwości. Wszystko sprowadza się do tego, że narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a narratorem jest sam John Cleaver. Jednakże najlepsze ze wszystkiego są oczywiście opisy zabójstw, a także pokiereszowanych zwłok. Niejednokrotnie czytelnik odczuwać może lekkie mdłości, kiedy wizualizuje sobie wyprute wnętrzności. Bardzo często podczas lektury będzie brało nas obrzydzenie. Rzadko kiedy odczuwać będziemy przerażenie, bardziej swoiste napięcie, kiedy dochodzi do ostatecznego starcia chłopca z demonem. Autorowi udaje się wspaniale zbudować napięcie, a makabryczne zabójstwa wydają się być jedynie ozdobnikami- oczywiście, na tyle, na ile jest to w ogóle możliwe. 
    Nic dziwnego, że książkę „Nie jestem seryjnym mordercą” wydawca poleca przede wszystkim fanom „Dextera”. Nie brak jej bowiem intelektu bohatera, a także podobnych problemów psychicznych. John to taki Dexter w okresie buntu młodzieżowego, kiedy niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z powagi jego problemu. Oboje mogli liczyć na pomoc, jednakże czy John skończy podobnie jak jego starszy kolega? Odpowiedzi będziemy musieli szukać w kolejnych dwóch tomach serii, które ukażą się jeszcze w tym roku! Póki co możemy cieszyć się poznawaniem młodego socjopaty w dość makabrycznych okolicznościach pisanych piórem Dana Wellsa.

Ocena: 5/6

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Znak Emotikon, za co bardzo dziękuję!