Stephen F. Windon
Sean jest maniakiem wyścigów samochodowych. Podczas ostatniego z
wyścigów z bogatym znajomym o jego piękną dziewczynę łapie ich policja.
Nie jest to pierwsza wizyta Seana w komisariacie z powodu wyścigów, co
było powodem częstych przeprowadzek wraz z matką. Tym razem jego matka
wysyła go do ojca, który mieszka w Tokyo w Japonii. Sean poznaje nową
kulturę oraz... nowe formę wyścigów popularnych w Tokyo, tzn. drifting.
Przydałoby się wyjaśnić czym jest ten tajemniczy drifting. Znalazłam
całą stronę o driftingu :), który teraz

jest już popularny na całym
świecie. DRIFTING jest to umiejętne manewrowanie samochodem podczas
ślizgu na zakręcie. Jak to profesjonalnie nazwano na owej stronie "jazda
bokiem". No więc wytłumaczenie już mamy.
"Szybcy i wściekli:
Tokyo Drift" jest już trzecią i prawdopodobnie nie ostatnią częścią
Szybkich i wściekłych. Film o samochodach, którym towarzyszy szybka
akcja, piękne kobiety, przystojni mężczyźni i różne afery w tle :)
Oczywiście najmocniejszą stroną tego filmu są samochodziki :) normalnie
zakochałam się w nich :) muszę
przyznać, że od niedawna mam lekką manię
na punkcie samochodów, która została zapoczątkowana przez samochód
moich marzeń Nissan Micra. No, ale mniejsza o to. Takie filmy zawsze
mnie fascynowały, ale przyznać muszę, że pierwszą część obejrzałam z
zupełnie płytkich powódek. VIN DIESEL :) to był facet, którego
podziwiałam w tym filmie :) i właściwie to tylko dla niego obejrzałam
ten film. No, ale teraz piszę o trzeciej części :)
Więc jak już
mówiłam samochody :) podobała mi się Corolla D.K. :) fajna była :) ale
również Han miał uroczy samochód :) mówię o tym drugim tym czarno
pomarańczowym, bo ten pierwszy, który rozwalił mu Sean nie podobał mi
się za specjalnie. Podobał mi się też samochód tego kumpla D.K.,
Morimoto. Miał takie wypasione rysunki po bokach :) tak muszę przyznać,
że te trzy samochody mnie zachwycały :) Inną sprawą były same wyścigi.
Według mnie w tej części były te wyścigi najlepsze. Wiadomo- drifting.
Podobało mi się to bardzo, a najbardziej to chyba moment wjazdu po tym
zawijanym wjeździe na najwyższe piętro parkingu :) było to po prostu
wypasione. Albo sam motyw, gdy Twinkie pokazuje Seanowi całą imprezę.
Sean zgadza się na wyścig z D.K.. Po czym pyta w windzie Twinkiego co to
jest cały ten drifting. Drzwi od windy się otwierają i ukazują nam się
dwa ślizgające się bokiem samochody. Mnie aż zatkało. Po prostu jest to
świetne. Szkoda, że sama nie mam samochodu i nie umiem tak driftować czy
tam driftingować :P nie wiem jak to odmienić :)

Muszę przyznać,
że najbardziej rozbawił mnie ten pierwszy wyścig. Wiadomo, Sean nie był
doświadczony i osobiście rozbrajało mnie to, gdy rozwalał samochód na
każdym skręcie :) a właściciel czyli Han jakoś nie specjalnie był
poruszony owym faktem :) on cały czas zajadał jakieś chrupki czy tam
orzeszki :)
Oczywiście jak to w takim filmie bywa, nie obyło się
bez różnych dramatycznych scen. Wiadomo.. jak się zaczyna z mafią to
nie powinniśmy czuć się zbyt bezpiecznie na ulicach, a już nie mówiąc o
Tokyo.
W filmie podobała mi się jeszcze jedna scena związana z
wyścigami. Gdy D.K. gonił Hana, Seana i Neelę. Nagle znaleźli się na
ulicy gdzie było pełno ludzi...Nie wiem jak udało im się to zrobić, ale
rozstąpili się i wtedy niestety Sean musiał już mieć opanowany drifting
bo inaczej wielu ludzi poniosłoby śmierć, ale na szczęście Han zdążył go
już nauczyć tych magicznych sztuczek.
Równie mocną stroną tego
filmu tak samo jak samochody i wyścigi jest niesamowita muzyka.
Doskonale dopasowana do różnych scen i uczuć dominujących w danych
momentach. Najbardziej podobało mi się zgranie tej mojej ulubionej
piosenki z tego filmu z tym, gdy szef mafii i wuj D.K. w jednym,
odchodził, no i ten wuj taki uśmiech i ta muza :D i aż mnie normalnie
ciarki przeszły :)
Świetne też było to jak przyjechał ten
tajemniczy nieznajomy Hana :) Super muza w tle, a gdy najazd na

samochód
tajemniczego gościa muza nagle tak się uspokoiła wręcz zamieniła się w
stare amerykańskie rytmy :) No i kogo zobaczyliśmy? HIHI :D:D ten kto
widział film ten wie :) i ten kto czytał uważnie moją notkę i zauważył
pewien szczególik ten też powinien wiedzieć :) w końcu wszystko ma swój
sens, a ja nie bez powodu piszę o pewnych rzeczach :) powiem tylko, że
na sam widok tej osoby pojawił mi się uśmiech na twarzy od ucha do ucha
:) hihi :D:D
Teraz cosik o obsadzie. W roli Seana zobaczymy
Lucasa Blacka, którego ktoś może pamięta z Jarhead, bo ja niestety nie.
Jakoś nie specjalnie go kojarzę, ale podobał mi się w tym filmie.
Świetnie sobie poradził w tej roli. Jest równie dobry jak Paul Walker w
poprzednich częściach. Czarnoskórego kumpla Seana, czyli Twinkiego
zagrał Bow Wow, który niegdyś sobie rapował na scenie, a teraz gra w
filmach i rapuje. W filmie tym zagrał rewelacyjnie :) Jeśli chodzi o
aktorkę, która wcieliła się w rolę Neeli, czyli Nathalie Kelley to
wydaje mi się, że ją znam, ale niestety przeglądając jej filmografię nie
znalazłam nic oprócz tego filmu. Podobało mi się jak grała, była dosyć
przekonywująca i w dodatku dodawała uroku temu filmowi. No i na koniec
zostawiłam sobie przystojnych Japończyków :) Brian Tee, czyli D.K. i
Han, czyli Sung Kang. Żadnego z nich nie znam, ale poradzili sobie
perfekcyjnie. Naprawdę byli genialni w swoich rolach. D.K. typowy czarny
charakterek, a Han koleś, który wciąż zajadał się chrupkami :) obaj
byli uroczy i są to pierwsi Japończycy jacy mi się spodobali.
Film bardzo mi się podobał, ale rozumiem tych, którzy czują się zawiedzeni i tak dalej. Ja jestem oczarowana, a jak wy?