NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 marca 2012

Książka #111. Pan Twardowski, aut. Waldemar Wolański

Gatunek: bajka, dla dzieci
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2011  
Projekt okładki: Aleksandra Kowal  Ilustracje: Maria Balcerek, Bartłomiej Filous
ISBN 978-83-7437-728-7 
Ilość stron: 130  | Format: 165x240 mm





     Postać Jana Twardowskiego jest jedną z najbardziej znanych w kulturze polskiej. Jest bohaterem legend, oper, baśni, a także filmów. Jego korzenie sięgają początku XIX wieku i od tamtej pory powstało już wiele różnorakich wersji tego podania. Domniemywa się, że stworzony został w oparciu o prawdziwą postać, choć i tutaj trudno dojść do porozumienia, czy był on nadwornym czarnoksiężnikiem króla Zygmunta Augusta, czy niemieckim absolwentem magii. W 2011 roku Wydawnictwo Skrzat po raz kolejny stara się powołać do życia postać tego niezwykłego szlachcica w książce „Pan Twardowski”autorstwa Waldemara Wolińskiego- dyrektora Teatru Lalek „Arlekin” w Łodzi.

     Bohaterem legendy jest Pan Twardowski, polski szlachcic. Człowiek uczynny i dobroduszny. Jednakże na skutek splotu wydarzeń podpisuje on cyrograf z Diabłem, w wyniku którego, po roku, dusza Twardowskiego będzie w rękach Diabła, a w zamian za to Rokita będzie na każde skinienie Twardowskiego. Z przerażeniem przygląda się temu przybłęda, którą przygarną Twardowski pod swój dach. Nie wiedząc jeszcze jak wielka jest jej miłość do niego, szlachcic wędruje po świecie zyskując miano największego czarnoksiężnika.
    Pan Twardowski to postać, z którą każdy miał kiedyś do czynienia. Męczono nas nim w szkołach, tak samo jak i Panią Twardowską. Wiele było już wersji tej legendy, każda z nich posiada inne elementy, natomiast nieodzownym spoiwem łączącym jest Pan Twardowski i Diabeł. Zaprzedanie duszy diabłu jest tematem tak powszechnie stosowanym w kulturze, że z trudem można by wymienić wszystkie książki, czy filmy, które opierają się na tym wątku. Od razu na myśl nasuwa się pytanie, czemu w ogóle miano by posuwać się do czegoś takiego. Po dziś dzień mówi się, że sprzedałoby się duszę diabłu w zamian za coś. Czasami pozostaje to tylko pustym stwierdzeniem, aczkolwiek w dzisiejszych czasach jest to niekiedy bardzo trafne. Bowiem czy nie sprzedajemy się w wielkiej korporacji, pracując dla przysłowiowego „Diabła” i na jego wypłatę idąc ku temu po trupach? Często działając przeciwko sobie, ale po pewnym czasie już tego nie zauważamy. Wówczas każdy z nas jest takim Panem Twardowskim, który nie dostrzega tego co najważniejsze i co stoi przed jego oczami. I tutaj pojawia się właśnie przybłęda. Dziewczyna, niezbyt piękna, ale jednak wielce oddana swojemu wybawcy. Jednakże i tutaj Twardowski stosuje magię, aby pomóc dziewczynie stać się taką, jaką pragnie i jakiej nikt nie będzie już dogryzał, ani z niej drwił. Widać w tym także pewne oddanie, aczkolwiek okazuje się być to zaledwie kroplą wobec tego co dopiero miało nastąpić. Czytelnikowi wkrótce przyjdzie poznać prawdziwą siłę uczucia miłości i co potrafi ono zwojować. Udowadnia kolejny raz, że prawdziwa miłość jest bezinteresowna, troszczy się jedynie o dobro drugiego człowieka, choćby ceną własnego. Z tego też powodu sama historia nie kończy się zbyt optymistycznie. Można nawet stwierdzić, że jest to historia dość tragiczna, aby móc wycisnąć z nas łzy. Dziś rzadko kiedy spotkać można podobne zakończenia, bowiem przyjęło się, że w obliczu tak ogromnej miłości wszystko inne przestaje mieć znaczenie i nie może się nikomu zdarzyć krzywda. Figa z makiem! Legenda bardzo dobitnie ukazuje, że nie wszystko jest zawsze różowe, a szarości i okrucieństwo życia codziennego trafić może każdego.
    W legendzie pojawiają się także bardzo sympatyczne rymowanki. Ich sympatyczność nie polega jednakże na tym, że są przyjemne w odbiorze, bo cóż tu dużo ukrywać- momentami bywają autentycznie brutalne. Aczkolwiek, chodzi o sam dobór słów i to jak ładnie ze sobą współgrają.
     Ogromną zaletą książki „Pan Twardowski”są oczywiście ilustracje. Wykonane przez Marę Balcerek, scenograf do spektaklu „Pan Twardowski” w łódzkim „Arlekinie”, idealnie oddają charakter i grozę sytuacji. Ilustracjami tymi są same projekty lalek jej autorstwa, które pojawiły się w przedstawieniu. Kobieta ma niezaprzeczalny talent, bowiem jej projekty mają same w sobie sporo magii. Zachwycają nasze oczy, a przez to nie są przekombinowane. Balcerek postawiła na prostotę i zdecydowanie się to opłaciło. Dzięki temu czytelnicy, także Ci starsi, bez problemu mogą wciągnąć się w niezwykły świat Pana Twardowskiego.
     Bez bicia przyznaję się, po raz pierwszy przeczytałam „Pana Twardowskiego” od początku do końca. Choć przerabiało się to w szkole, to jednak do tej pory już dawno wyparowało z pamięci. W historii Pana Twardowskiego nie brakuje miłości, ale też zła. Pokazana zostaje odwieczna walka dobra ze złem, naszej wewnętrznej walki o naszą własną duszę. Nie szczędzono także scen mrożących krew w żyłach, które pozostaną w naszej pamięci na długo. I bez względu na to ile jest różnych wersji legendy o Panu Twardowskim, przyznać należy, że każda z nich niesie za sobą to samo przesłanie, a Twardowski ze swojego własnego miejsca na Księżycu dogląda naszych reakcji na jego losy i pilnuje, abyśmy nie popełniali jego błędów.

Ocena: 6/6

Książkę przeczytałam dzięki serdeczności Wydawnictwa Skrzat i portalu Sztukater, który mi ją udostępnił. 


sobota, 3 grudnia 2011

Książka #56. Wielka Wyprawa Ciumków, aut. Paweł Beręsewicz




Gatunek: przygodowy
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2009
Ilustracje: Suren Vardanian
Redakcja: Joanna Skóra
ISBN978-83-7437-371-5
Ilość stron: 240
Format: 145x190 mm


    Po sukcesie tomików opowiadań o rodzinie Ciumków, ich autor – Paweł Beręsewicz, postanowił kontynuować tę historię, którą pokochały dzieciaki i dorośli w całym kraju. W trzeciej swojej książce z roku 2009 idzie o krok dalej skupiając się na jednym konkretnym temacie. Tak powstała „Wielka Wyprawa Ciumków”, której inspiracją stały się wszystkie historie o koszmarnych wakacjach jakie dzieci muszą znosić z rodzicami, a wszystko to na tle przepięknych francuskich krajobrazów.
     Jan Ciumko zabiera swoją żonę i dwójkę dzieci na szaloną Wielką Wyprawę rowerową po przepięknej Francji, której najważniejszym punktem jest wspięcie się na Górę Gigant. W pełnym skupieniu i z lekkim niepokojem przygotowują się do wyjazdu troszcząc się o rowery i inne niezbędniki podczas tej wyprawy. Kiedy w końcu wyruszają rowerami z lotniska w Nicei wszystko zapowiada wspaniałą i całkowicie bezproblemową podróż. Jednakże już po pierwszym etapie podróży pojawiają się problemy, a dalszy rozwój wydarzeń zmusza rodzinę do podjęcia dramatycznych decyzji.

     Temat „Wielkiej Wyprawy Ciumków” może nie wzbudzać zbyt wielkiego entuzjazmu u czytelników, „Wyprawa rowerowa po Francji… też mi coś!”, gdyż takie rzeczy fajnie się ogląda, gorzej z czytaniem, bo zapowiada się to na wielką nudną przeprawę. Jednakże Ci, którzy znają trochę twórczość Pawła Beręsewicza, a także rodzinę Ciumków będą wiedzieli, że nie będzie tak nudno jak można by się spodziewać. Dlatego też zwykła wyprawa po Francji zamienia się zdecydowanie w coś więcej. Bohaterowie walczą z własnymi lękami, z własnymi słabościami, a także starać się utrzymać autorytet. Przede wszystkim nie brakuje tutaj przygód. Za bohaterami wciąż podążają tajemnicze Skorpiony, którym co chwilę coś przeszkadza, aby ich ukąsić. Spotykają tajemniczych ludzi, a bariera językowa zdaje się być prawdziwym problemem, w szczególności dla Grzesia i Kasi. Nie zmienia to jednak faktu, że można się zdrowo pośmiać, kiedy Grześ próbuje kupić bagietki w kiosku na kempingu. A podobnych wydarzeń jest tutaj co nie miara. Bohaterowie będą doznawali kontuzji, a czytelnicy będą im współczuli. Tworzy się coś na wzór kibicowania, bo przecież każdy chce, aby marzenia innych się spełniamy. Dlatego czujemy zawód kiedy Ciumkowie zmuszeni są zrezygnować z niektórych punktów wycieczki ze względu na problemy techniczne, czy też inne niespodziewane wydarzenia. Współczujemy im, kiedy wygłodzeni patrzą na wsiąkający w glebę obiad. A także wraz z nimi cieszymy się i fascynujemy widokami.
     Paweł Beręsewicz zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po wzgórzach Francji. Wraz z nim jedziemy do Nicei, do Cannes i innych, mniej znanych, miejsc. Dzięki jego opisom bez problemu możemy wczuć się w tamtejszy klimat, chociaż niekiedy trudno jest sobie zobrazować miejsce, w którym akurat przebywają bohaterowie. Bez problemu opowiada o wszelkich kontuzjach, chociaż nie stosuje tutaj dosłownych stwierdzeń. Tutaj do opisów stosuje metafory, które dodają humoru tej książce. Widać, że autor zna się też trochę języka francuskiego przez co bez problemu udało mu się urozmaicić dialogi. Nie przesadza jednak z nimi, bo małe dzieci raczej nie znają ojczystego języka Francuzów. Zdarzają się chwile, że Beręsewicz zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Zagranie to jest świetne i daje niesamowity efekt- czytelnik czuje więź z autorem! A to z kolei wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Pisarz nie ma większego problemu z przekazem treści. Swoją książkę pisze swobodnie i płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, a przez to lektura jest o wiele przyjemniejsza.
     „Wielka Wyprawa Ciumków” to kolejna książka Pawła Beręsewicza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat. Po raz kolejny ilustracjami zajął się Suren Vardanian, a one w idealny sposób oddawały charakter Francji, a także próbowały osłodzić niektóre poważne sytuacje. Dzięki temu straszniejsze wydarzenia, których nikt nie chciałby przeżyć można było lepiej znieść. Jednakże tych ilustracji nie było tutaj aż tak wiele. Co prawda każdy rozdział opatrzony był rysunkiem, ale wydaje się, że mogłoby być ich troszkę więcej. Jedno z tych zdjęć znalazło się na okładce frontowej książki, dzięki czemu od razu wrzuca się czytelnika do Francji, a jest to miłe uczucie. Sam tekst zapisany jest w bardzo przystępnej formie, a to zdecydowanie ułatwia przyswajanie treści i przynajmniej nas nie męczy.
     Przygody rodziny Ciumków cieszą się ogromną popularnością. Nie ma się co dziwić, bo Paweł Beręsewicz znajduje sposoby, aby wciągnąć czytelnika w opowiadaną historię. Tak samo jest z„Wielką Wyprawą Ciumków”, która wydaje się niepozorna i zdecydowanie może zniechęcać, ale jak już zacznie się lekturę, trudno będzie się od niej oderwać. Pełno w niej humoru, rodzinnego ciepła i wsparcia, ale nie brakuje tutaj także sytuacji mrożących krew w żyłach, które w pewnej części przeżył każdy z nas i nie chciałby powtarzać tej przygody. Czytelnicy z łatwością mogą utożsamiać się z Ciumkami, a to z pewnością wpływa na pozytywny odbiór tej książki. Każdy im kibicuje, każdy chciałby dodać otuchy, każdy chciałby opatrzyć rany, czy też naprawić im sprzęt. Wraz z nimi się boimy, wraz z nimi się śmiejemy, są dla nas niczym prawdziwa rodzina, a ich przygody stanowią idealną odskocznię od zwyczajnej, szarej rzeczywistości. 


Ocena: 4/6

Książkę miałam okazję przeczytać i zrecenzować dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat i portalu Sztukater, który mi ją udostępnił.




Książka #55. Ciumkowe historie (w tym jedna smutna), aut. Paweł Beręsewicz



Gatunek: opowiadania dla dzieci
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2009
Ilustracje: Suren Vardanian
Redakcja: Maria Kasza
Korekta: Anna Janowska
ISBN 978-83-7437-336-4
Ilość stron: 176
Format: 140x210 mm

     W 2005 roku, polski poeta, ale też autor licznych opowiadań i słowników językowych- Paweł Beręsewicz, dał życie pewnej niezwykłej rodzinie Ciumków. Jego pierwsze opowiadania o tej rodzinie zebrane w zbiorze „Co tam u Ciumków?” zrobiły furorę na krajowym rynku literackim o czym świadczą nagrody, m.in. „Guliwer w krainie Olbrzymów” przyznawana przez czasopismo „Guliwer”. Dwa lata później na półkach księgarni pojawił się kolejny zbiór z przygodami Ciumków – „Ciumkowe historie w tym jedna smutna”, które także nie przeszły bez echa przez ręce krytyków i czytelników całego kraju, a wyróżnione zostały nagrodą im. Kornela Makuszyńskiego. Wszystkie Ciumkowe opowiadania ukazują się nakładem Wydawnictwa Skrzat, z którym Paweł Beręsewicz pracuje już od 2004 roku.
     Rodzina Ciumków to wspaniali mama i tata, a także ich pociechy – Grzesiek i Kasia. Przeżywają oni najróżniejsze przygody wybierając się na grzybobranie, czy też na wycieczkę pieszą w góry. Mierzą się z całą masą problemów, kiedy Grzesiowi przyjdzie pójść do pierwszej spowiedzi, a Kasi wystąpić w roli nietypowej baletnicy. Wszystkie te i jeszcze cała masa innych historii spisane zostają w dwudziestu opowiadaniach, które niekiedy radosne, innym razem dowcipne będą rozrywką dla każdego malucha i nie tylko.

     „Ciumkowe historie w tym jedna smutna” to wyjątkowy zbiór opowiadań, ale i nie tylko. Przeczytać możemy opowiadania o wyjątkowej historii rodziny Ciumków w „Muzeum Historii Ciumków”, o stresie związanym z pierwszą spowiedzią Grzesia w „Pierwsza spowiedź”, o sprawach banalnych jak ustalenie kto w końcu jest „Głową rodziny”, czy też całkowicie dziwacznych sprawach jak „Mnożenie pradziadów”. Wśród tych z wesołych historii odnajdziemy także jedną smutną. Zresztą sam tytuł zbioru już wskazuje, że nie zawsze będzie zabawnie i pogodnie. Historia o tytule „Burek” wzbudza w czytelniku najprzykrzejsze z emocji, gdyż wczuwa się on w sytuację bohaterów, co nie jest trudne, bo podobna może spotkać każdego z nas. Wśród tych historii znajdują się też takie, które nie są prezentowane zwyczajną prozą. Znajdują się tu też urocze wierszyki, przykładem jest „Pierwszy krzyżyk na karku” i„Gwiezdne wojny: część X- Następne pokolenie”. Oba zabawne, oba idealnie zrymowane, choć całkowicie inne rymy są tutaj wykorzystane. W pierwszym wierszu wszystko do siebie pasuje, rymy są dokładne i naprzemienne. Przy drugim nie jest tak samo. Rymy są niedokładne, choć też naprzemienne. Podobnie brzmią i w zasadzie wydaje się, że są identyczne. Oprócz wierszy Paweł Beręsewicz spisał także dramat o tytule „Niezwykła ciocia Kazia – dramat w jednym akcie”. Na samym jego początku wymienione są postacie, potem jest podział na cztery sceny, a w każdej dialogi pomiędzy poszczególnymi bohaterami, oddzielane didaskalią. Twórczość autora jest niezwykle różnorodna. Nie ogranicza się do jednej formy prezentowania tekstu, a swoboda z jaką przekazuje czytelnikowi treść, sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.
     Zbiór opowiadań oprócz treści Pawła Beręsewicza zawiera także inne skarby, a są nimi ilustracje stworzone przez Surena Vardaniana, który współpracuje nie tylko z Beręsewiczem, ale także z wydawnictwem Skrzat. Jego przepiękne rysunki podziwiać możemy nie tylko w pozycjach o Ciumkach, ale choćby nawet w książce„Pinokio”, która ukazała się nakładem tegoż wydawnictwa. Wszystkie ilustracje bawią i w specyficzny sposób ubarwiają historię. Stanowią idealne ich zobrazowanie przez co, czytelnik jeszcze przyjemniej zagłębia się w tę książkę.
     Wydawnictwo Skrzat publikuje zdecydowaną większość książek autorstwa Pawła Beręsewicza. „Ciumkowe historie w tym jedna smutna” to kolejna z jego historii o rodzinie Ciumków. Twarda oprawa książki z pewnością bardzo wiele jej daje, gdyż zachowa się na naszej półce o wiele dłużej. Na frontowej okładce zobaczymy Grzesia podczas grzybobrania, a także Burka. Nasycenie kolorami wywołuje przyjemne uczucia i na pierwszy rzut zachęca czytelnika, aby otworzył książkę i przeczytał jej treść. Wewnątrz także postarano się o odpowiedni wygląd. Każde opowiadanie opatrzone jest rysunkiem, który stanowi symbol każdego z opowiadań. Są to zazwyczaj elementy, które znaleźć możemy w treści, bądź też stanowią pewną jej metaforę. Treść zapisana została czcionką większej wielkości przez to ułatwia czytanie dzieciom, a dla dorosłych stanowi idealną odskocznię od dotychczasowego drobnego maczku stosowanego w tradycyjnych książkach.
     „Ciumkowe historie w tym jedna smutna” to lektura idealna dla dzieci. Mogą z nich coś wynieść i nie popełniać podobnych błędów co bohaterowie. Autor za pomocą humoru przedstawia sytuacje z życia zwykłego człowieka, czy dziecka, a więc może pomóc w przyswojeniu najmłodszym kilku życiowych zasad. Każde z dwudziestu opowiadań jest inne, nie tylko pod względem samego pomysłu, ale także formy zaprezentowania tej treści. Z pewnością wielu młodych czytelników zakocha się w historiach tej rodziny, wielu ich polubi i z przyjemnością będą sięgać po kolejne pozycje książkowe o rodzinie Ciumków.


Ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tego zbioru opowiadań serdecznie dziękuję Wydawnictwu Skrzat, a także portalowi Sztukater, który mi go udostępnił. 



wtorek, 29 listopada 2011

Książka #54. Dwie niesamowite bajki nie bajki Mamy, aut. Ewa Ostrowska


 

Gatunek: opowiadania dla dzieci
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2010
Ilustracje:Agnieszka Semaniszyn
Redakcja: Małgorzata Klich
Korekta: Joanna Skóra
ISBN 978-83-7437-558-0
Ilość stron: 88
Format: 145x195 mm



     
    Nauczać dzieci można na różne sposoby. Wiedzę naukową zdobywają w szkole od nauczycieli, natomiast informacje o życiu nabywają dzięki swoim rodzicom. To jaki sposób wybiorą rodzice zależy tylko od nich, aczkolwiek nie od dziś wiadomo, że najwięcej mocy kryje się w często metaforycznych bajkach, które rodzice mogą opowiadać swoim pociechom. W tym kierunku poszła Ewa Ostrowska, powszechnie znana i lubiana autorka książek dla młodszych i starszych czytelników. Napisała ona książkę o tytule „Dwie niesamowite bajki nie bajki mamy”, w których za pomocą dwóch opowiadań, bajek próbuje przekazać pewne nauki młodemu czytelnikowi.
     Nastoletnia dziewczynka imieniem Małgosia chce zaimponować swoim koleżankom ze szkoły. Zakłada się z nimi o pizzę, że wróci z wakacji opalona jak nigdy, a cel ten uzyskać ma dzięki niezwykłemu balsamowi zaprezentowanemu w jednym z wydań czasopisma „Tina”. Pomimo ostrzeżeń swojej mamy dziewczyna przebywa zbyt długo na słońcu i doznaje poparzenia. Podczas leczenia oparzeń swojej córki, mama opowiada jej dwie niesamowite bajki o Czarnych Postaciach i przygodach króla Andrzeja.

     Książka „Dwie niesamowite bajki nie bajki mamy” przyjmuje dość niezwykłą formę. Jej motywem przewodnim jest niewłaściwe zachowanie Małgosi, która uważa, że jest już duża, więc nie musi słuchać swojej mamy, ale bezkarnie może podkradać jej pieniądze. Jej złe zachowanie objawia się także w szkole, w sposób w jaki traktuje swoje koleżanki z klasy. Mama postanawia ją czegoś nauczyć i wtedy postanawia opowiedzieć jej niby bajki, obie przerażające. Zarówno „Bajka o Czarnych Postaciach”, jak i „Niesamowita przygoda króla Andrzeja” są historiami pełnymi grozy. Pierwsza opowiada o utracie wszystkich pięknych cech ludzkich i piękna całego świata. Ludzie stają się zagubieni, tracą wspomnienia, a przez to też wszystkie uczucia. Z drugiej zaś strony jest bajka o królu Andrzeju, który trafia na dworzec Donikąd, z którego nie może nigdzie dotrzeć. Historia o zapominaniu o tym co dobre w nas samych i o tym, że należy czynić dobro także wobec innych. Obie te bajki mają na celu nauczenie czegoś głównej bohaterki owej książki, a co za tym idzie nauczeniu czegoś także młodego czytelnika. Pomimo swojego mrocznego zabarwienia, co najmłodszych może doprowadzić do płaczu, znajdują w sobie też promyczki nadziei na lepsze jutro. Tak jak w każdym człowieku można dopatrywać się małej iskierki człowieczeństwa. Są również bardzo magnetyczne i jest w nich coś niesamowitego, jednakże bajki te są zbyt metaforyczne. Dla naprawdę młodego czytelnika mogą być praktycznie niezrozumiałe. Natomiast idealne mogą być dla nieco starszych, którzy mają już bardziej zakreślony obraz świata zewnętrznego.
     Co prawda, Ewa Ostrowska, bardzo swobodnie dobiera słowa do formułowania konkretnych zdań. Często stosuje ukryte metafory pomiędzy nie bardzo zrozumiałym tekstem. Widać jednak, że pisanie sprawia jej przyjemność co zauważyć można po samej formie książki, opowiadanie w opowiadaniu to rzadko spotykana formuła. Czytelnik może zagubić się między treścią, ale wywołuje bardzo pozytywne wrażenie. W dodatku jej bardzo dobre teksty, pomimo wszystko, wzbogacone zostały ilustracjami Agnieszki Semaniszyn. Rysunkami, które są tak samo niezwykłe jak treść, którą ilustrują. Kontury są pewnie zarysowane, a w dodatku użyte kolory nie odstraszają swoją intensywnością, a wręcz przeciwnie przykuwają uwagę. Stanowią idealne uzupełnienie dla tekstu, gdyż nie prezentują konkretnych wydarzeń, a jedynie obrazują specyficzność postaci.
     „Dwie niesamowite bajki i nie bajki mamy” to nie pierwsza książka, która została wydana nakładem Wydawnictwa Skrzat, a której autorką jest Ewa Ostrowska. Oficyna ta słynąca z wydawania wyjątkowych książek dla dzieci i młodzieży nie widziała żadnych przeciwwskazań, aby objąć opiekę także i nad tą pozycją. Oprawiono ją w twardą okładkę, nadając jej tym samym trwałości. W dodatku kolorystyka zastosowana na frontowej okładce pokrywa się z tą znajdującą się na ilustracjach wewnątrz. Pastelowe kolory zawsze przyciągały uwagę i tak samo jest w tym przypadku, gdyż nie są przytłaczające, a wręcz przeciwnie- nie brak im świeżości. Być może sama ilustracja nie jest zbyt zachęcająca, bo od razu napawać może przerażeniem, to jednak intryguje i może skusić do lektury nie jednego czytelnika. Ponadto sam tekst zapisany przez Ewę Ostrowską zaprezentowany został za pomocą dużej czcionki, dzięki czemu ani wzrok młodego czytelnika, ani też dorosłego nie ulegnie zbyt szybko zmęczeniu.
     Książka o tytule „Dwie niesamowite bajki i nie bajki” to pozycja zaiste niesamowita. Pewne jest, że jednym spodoba się bardziej, a innym mniej, takie ryzyko wiąże się z publikacją każdej książki. Osobiście wydaje mi się jednak, że nie jest to typowa pozycja z gatunku literatury dziecięcej, gdyż najmłodsi mogą nie dopatrzyć się w niej prawdziwej głębi. Zauważać będą jedynie niezwykłe historie, które swoją fabułą mogą przerazić nawet nieustraszone dzieciaki. Jednakże inni dostrzegą w nich więcej, zauważą subtelne nauki ku byciu lepszym, ku szansie zmiany. Uzmysłowią czytelnikowi, że w każdym drzemią Czarne Postacie i tylko od nas zależy czy kiedykolwiek naprawdę odejdą.

Ocena: 4/6


Książkę miałam możliwość przeczytać i zrecenzować dzięki Wydawnictwu Skrzat, a także portalowi Sztukater, który książeczkę mi udostępnił. 


Książka #53. Pan Mamutko i zwierzęta, aut. Paweł Beręsewicz





Gatunek: opowiadania dla dzieci 
Wydawca: Skrzat 
Rok wydania: 2008 
Ilustracje: Sylwia Perczak 
Redakcja: Kamila Zimnicka-Warchoł 
ISBN978-83-7437-317-3 
Ilość stron: 114 
Format: 140x190 mm



     
    Polski tłumacz- Paweł Beręsewicz, przez wiele lat nauczał w szkole. W końcu, ten autor słowników polsko-angielskich, postanowił spróbować swoich sił w tworzeniu tekstów dla młodych czytelników. Jego pierwszą pracą w tym kierunku były wiersze dla dzieci – „Lalki Dorotki”, jednakże dopiero „Co tam u Ciumków?” poruszyło szerszym gronem krytyków, a tym samym zostało nagrodzone kilkoma znaczącymi nagrodami w świecie literackim. Zdecydowana większość jego prac wydana została przez Wydawnictwo Skrzat, które w 2008 roku postanowiło wznowić jego opowiadania w książce „Pan Mamutko i zwierzęta”.
     Pan Mamutko mieszka ze swoją żoną- Panią Mamutkową, w domku jednorodzinnym na przedmieściach Sianoka. Uznawany jest on za prawdziwego miłośnika zwierząt, który nie tylko potrafi przemawiać ich językiem, ale także stanowi idealnego pośrednika w rozwiązywaniu ich problemów. W dziesięciu opowiadaniach, zebranych w książce „Pan Mamutko i zwierzęta”, tytułowy bohater – Pan Mamutko, spotyka na swojej drodze między innymi byczka Fernando, u którego chce kupić narożnik do salonu, pieska Ciatka, terroryzującego jego ogródek, czy też ślimaka, którego trenuje do biegu w zdobyciu sałaty.

    „Pan Mamutko i zwierzęta” to zbiór zabawnych i przede wszystkim interesujących opowiadań. Ich bohater, Pan Mamutko musi mierzyć się z licznymi problemami, które niekiedy dotykają go bezpośrednio. Przykładem jest tutaj „Jak oan Mamutko załatwił sprawę”, gdzie Pan Mamutko będzie musiał stawić czoło rodzinie Gołębi, która zamieszkała w jego kominie. Dodatkowy plus tego opowiadania polega na prezentacji wydarzeń z dwóch punktów widzenia, mamy tutaj pewnego rodzaju powtórzenia, które bawią czytelnika. Z kolei w opowiadaniu „Jak pan Mamutko zachował zimną krew” autor opowiada o zwyczajnym problemie, który dotknąć może każdego z nas, czyli o tym jak stajemy się chodzącym barem dla komarów. Kolejnym zabawnym opowiadaniem jest „Jak pan Mamutko skrócił sweterek”, gdzie to stał się on ofiarą Barana, który domagał się oddania ciepłego sweterka z owczej wełny, a że była to mieszanina wełny z poliestru, Baran ustąpił twierdząc, że Poliestry niech same się martwią o swoje futro. Opowiadanie „Jak pan Mamutko został mistrzem kraula”ma zupełnie inny wymiar. W ciekawy sposób prezentuje się tutaj pokonywanie własnych barier, przykładowo strachu przed wodą, który doskwierał Panu Mamutko. W tym zbiorze znajdują się także opowiadania, które poniekąd mogą trochę przerażać czytelnika, gdyż autor stosuje pewne zwroty w akcji. Takim przykładem jest z pewnością „Jak pan Mamutko załatwił sprawę”, czy też „Jak pan Mamutko postąpił z niespodziewanym gościem”. Młody czytelnik może się przestraszyć, a dorosły może się zbulwersować, że podobne sceny pojawiają się w książce dla dzieci, jednakże stres ten nie trwa zbyt długo. Ostatecznie każde z opowiadań kończy się humorystycznym akcentem i zazwyczaj jest to pozytywne zakończenie.
     Paweł Beręsewicz pisze swoje opowiadania z niezwykłą swobodą, a przez to ich czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Wprowadza tutaj narrację w trzeciej osobie, która sprawnie opisuje bohaterów, a także otoczenie. Opisy są najróżniejsze i bardzo szczegółowe, dlatego też nie trudno jest sobie wyobrazić poszczególne elementy, czy też postaci. W tym ostatnim pomóc mogą także niezwykłe ilustracje Sylwii Perczak, które idealnie podkreślają niektóre z wydarzeń rozgrywających się na łamach tego zbioru. Szkoda, że nie są one w kolorze, nie mniej zastosowanie szarości nie wydaje się kaleczyć tej lektury. Z pewnością jest to pomocne dla młodego czytelnika, gdyż tak samo jak i treść, tak też i ilustracje mają humorystyczne zabarwienie, przez co młody czytelnik będzie czytał, bądź też słuchał czytanki z uśmiechem na ustach.
     Większość książek napisanych przez Pawła Beręsewicza opublikowało Wydawnictwo Skrzat, którego specjalnością są pozycje dla dzieci i młodzieży. „Pan Mamutko i zwierzęta”idealnie wpisuje się w tę kategorię, bo pomimo tego iż jest to typowo dziecięca lektura, to starsi czytelnicy także uśmiechną się podczas jej czytania. W drugim wydaniu tego zbioru na okładce znajduje się jedna z ilustracji, którą zobaczyć można przy opowiadaniu „Jak pan Mamutko kupował narożnik”. Na okładce frontowej jest ona w zaprezentowana w kolorach, co tylko utwierdza w przekonaniu, że książka zyskałaby na wartości, gdyby wewnętrzne ilustracje też były kolorowe. Nie mniej, w przeciwieństwie do okładki wydania pierwszego tego zbioru, tutaj, siedzący Pan Mamutko na krzesełku pod palemką, niewiele mówi o treści samych opowiadań. Dodatkowo książka wydana została w twardej oprawie, co zdecydowanie przemawia na jej korzyść, gdyż może dłużej zachować trwałość.
     Zbiór opowiadań „Pan Mamutko i zwierzęta” z pewnością jest niezwykły. Każda z dziesięciu historii opowiada o czymś innym, wzbudzając coraz większe zainteresowanie czytelnika. Wszystkie pełne są zwierząt i humoru, a niektóre mają ukryte przesłania. Zarówno treść, jak i ilustracje znajdą swoich sympatyków wśród najmłodszych, gdyż to przede wszystkim do nich skierowane są te opowiadania. Nie oznacza to, że pozycja ta nie może zafascynować także starszych czytelników o czym świadczą nominacje między innymi do Książki Roku 2006 Polskiej Sekcji IBBY, a także wyróżnienie w konkursie Dziecięcego Bestsellera Roku 2006 jako najśmieszniejsza książka roku. 


Ocena: 5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Skrzat, a także portalowi Sztukater, który mi ją udostępnił.