Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Sara (Cameron Diaz) i Brian Fitzgerald (Jason Patrick) są szczęśliwy małżeństwem z dwójką wspaniałych dzieci- Kate i Jessie`m (Sofia Vassilieva, Evan Ellingson). Niestety, pewnego dnia dowiadują się, że Kate jest chora na białaczkę i nikt z rodziny nie może im pomóc. Dlatego właśnie, za namową doktora prowadzącego, godzą się na zapłodnienie In vitro. W jego wyniku rodzi się Anna (Abigail Breslin), która już od noworodka robi za dawcę dla podtrzymania życia swojej siostrze. Jednakże kiedy Anna kończy 11 lat mówi dość. Udaje się do znanego prawnika – Campbella Alexandra (Alec Baldwin), i prosi go o pomoc w uzyskaniu prawomocnego pozwolenia na decydowanie o swoim własnym ciele. Kiedy Sara otrzymuje pozew wpada we wściekłość, nie rozumiejąc zachowania swojej córki. Jednakże nikt z rodziny nie zdaje sobie sprawy z prawdziwych powodów jakie kierują Anną.
Czytając informacje zamieszczone na Internecie dowiaduję się, że książka kończy się zupełnie inaczej niż film. Na szczęście scenarzyści zmienili zakończenie powieści, bo pierwszego zakończenia na pewno bym nie zniosła. Dla mnie ten film to jazda bez trzymanki po ludzkich emocjach. Zresztą domyślam się, że takie było główne zadanie tego filmu. Z pewnością wzbudza kontrowersje, gdyż wymusza na widzu postawienie się w podobnej sytuacji i opowiedzenie się po jednej ze stron. Za kim należałoby się postawić: za młodą dziewczynką, która pomimo wielkiej miłości do córki chce móc sama decydować o swoim ciele, czy za zrozpaczoną matką, która za wszelką cenę chce ratować życie córki? Jak dla mnie problem rozpoczął się już na samym początku kiedy to Sarah i Brian zdecydowali się na rozwiązanie problemów zdrowotnych córki poprzez stworzenie dziecka, które mogłoby być dawcą. Dla mnie rozwiązanie absurdalne, ale z drugiej strony czy nie każdy posunąłby się do czegoś takiego, gdyby miało mu to uratować dziecko?
Właściwie nie ma tutaj osoby, która pogrążyłaby się w tym filmie. Każdy dał z siebie wszystko. Każdy pokazał się z różnych stron. Jednakże największym zaskoczeniem dla mnie była rola Aleca Baldwina. Nie przepadam za nim, zresztą za żadnym z Baldwinów nie przepadam, ale w tym filmie Alec dokonał czegoś, co po prostu mnie poruszyło. Z drugiej zaś strony postać Sarah grana przez Cameron Diaz wzbudzała we mnie silne uczucia nienawiści. Dziwiłam się, ale z drugiej strony doskonale rozumiałam zachowanie jej bohaterki, poza małymi wyjątkowymi. Diaz zagrała przekonująco i z uczuciem. Młode gwiazdy także zagrały bardzo profesjonalnie. Abigail Breslin ponownie mnie zaskoczyła. Nie wiem jak ona to robi, że tak profesjonalnie podchodzi do swoich ról. Pomimo tego, że ma jedynie 14 lat pokazała, że nie trzeba być dorosłym, aby zagrać dojrzale i przekonaniem. Osobiście nigdy nie spotkałam się w żadnym filmie z Sofią Vassilievą, która zagrała umierającą Kate. Początkowo jej postać zagrać miała Dakota Fanning, ale może i dobrze się stało, że odrzuciła rolę. Sofia była niesamowita. Pokazała siłę, a także i odwagę bohaterki, o którą toczył się cały ten spór. Jest jeszcze młoda, ale liczę na to, że daleko zajdzie w swojej karierze. W filmie głównym aktorom towarzyszyli także Evan Ellingson jako Jessie, Jason Patric jako Brian, Thomas Dekker jako Taylor, no i Joan Cusack jako sędzia De Salvo. Każdy z nich wpłynął na ten film i to właśnie dzięki tej obsadzie film jest tak dramatyczny.
Reżyseria: Nick Cassavetes