NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2016

Książka #425: Zanim się pojawiłeś, aut. Jojo Moyes

     Prawdziwy bestseller, którego popularność ciężko jest pojąć. Jakiś czas temu przeszła praktycznie bez echa, a fanów znalazła wśród miłośników dramatycznych historii romantycznych. Wystarczyło jednak, aby prawa do ekranizacji wykupiła znana wytwórnia, obsadziła w głównych rolach przystojniaka i ślicznotkę z „Gry o tron”, aby znowu z hukiem podbijała rynek i to w dodatku z filmową okładką. I bardzo dobrze! Bowiem dzięki tej reanimacji jeszcze więcej osób sięgnie po rewelacyjną Jojo Moyes i jej druzgocącą powieść „Zanim się pojawiłeś”.
     Louise Clark jest wyjątkową kobietą o specyficznym guście jeżeli chodzi o doborze ubioru. Prowadzi spokojne życie w rodzinnym domu, w którym pomieszkuje również jej dorosła siostra z synkiem, a także dziadek, którymi opiekują się rodzice. Fundamenty jej mało ambitnego świata zaczynają się walić, kiedy traci wieloletnią posadę w kawiarni. Zmuszona do poszukiwania nowego zajęcia trafia do zamożnej i dystyngowanej rodziny Treynorów. Pomimo braku doświadczenia zawodowego zostaje przyjęta jako opiekunka do ich syna- Williama, który został sparaliżowany w wyniku wypadku. Na jej barkach spoczywa ogromny ciężar, musi zrobić wszystko, aby poprawić mężczyźnie humor i przywrócić mu chęć do życia.
     To dopiero była przejmująca historia. Fabuła odrobinę za bardzo podobna do opowieści Sparksa, w szczególności do jednej z nich „Jesienna miłość”. Jednakże tutaj lista celów, rzeczy do zrobienia przed śmiercią, przybiera bardziej formę mapy szczęścia, które mają przywrócić młodemu mężczyźnie wiarę w siebie i swoje nowe życie. Czy jest to jednak możliwe, kiedy aktywny, czerpiący z życia pełnymi garściami przystojny mężczyzna zostaje na łasce bądź niełasce innych ludzi? Często obcych ludzi? Czy komuś, którego świat ograniczony został do wózka można poszerzyć horyzonty? Ciężko jest spoglądać na to ze strony osoby, która nie zna tego problemu. Jednakże wraz z postępem wydarzeń z poznawaniem postaci można zmienić swoje nastawienie do wielu rzeczy, także do decyzji tejże postaci. Początkowo wydaje się, że „Zanim się pojawiłeś” to historia typowo miłosna. Szybko jednak przekonamy się, że bardziej dotyczy ludzkiej niepełnosprawności i to bardziej jej ciemnej strony, tej dotkniętej chorobą, tej muszącej polegać na innych, tej zamkniętej w sobie... Dobrze jednak, że wraz z pojawieniem się Lou w życiu Willa ten świat znowu nabiera kolorów, nie jest ograniczony jedynie do szarości. I to jest piękne! Z prawdziwą radością zaczytujemy się w kolejnych pomysłach dziewczyny, jak urozmaicić życie młodego Treynora, choć łezka nie raz się kręci w oku, kiedy doświadczamy również jej niepowodzeń. Czy jednak można zalewać się przy tej powieści łzami, tak jak zarzekają się niektóre czytelniczki? Owszem można, ale jeżeli tego nie robicie, to nie pędźcie do psychiatry, że coś jest z wami nie tak. Każdy odnajduje w tej powieści coś innego, co może go poruszyć. Drobne gesty, które Will czyni w stronę Lou- jak chociażby zakup rajstop, również potrafią być ujmujące i poruszające. Dla innych punktem kulminacyjnym będą wakacje życia, wielkie wyznanie Lou i wielkie rozdarcie serc- nie tylko jej, ale i wielu czytelniczek. Jeszcze inni uronią łezkę u finału ich wspólnej podróży, która obezwładnia.
     Autorce można zarzucić bardzo wiele, między innymi brak wrażliwości objawiającej się poparciem decyzji Williama, której doszukują się co niektórzy. A może wręcz przeciwnie- chodziło tu bardziej o próbę zaprezentowania tego ze strony osoby poszkodowanej. Może celem było jeszcze większe uwrażliwienie człowieka na takie tragedie, bo może jedna osoba podniesie się po takim wypadku, ale inna zdecydowanie się poddaje i nic nie będzie można na to poradzić poza okazywaniem wsparcia i cieszeniem się wspólnymi chwilami. Oczywiście, ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś odrzuca wszystko, co mu się oferuje na skutek trzymania się swojej przeszłości, swojego wygodnego życia. Taki jest właśnie Will Treynor. Można powiedzieć, że taki lekkoduch, człowiek sukcesu, który niestety skończył w nieciekawy sposób. Wobec jego osoby zestawia się uroczą Louise, która dwoi się i troi, żeby tylko polepszyć jego żywot. Oczywiście, za sprawą pieniędzy rodziny Treynorów (ach, to nowobogackie życie). Z łatwością można jednak dostrzec jak wielkiej przemianie ulega sama dziewczyna. Rozbudził się w niej zmysł organizacji, ale przede wszystkim zmieniło się podejście do życia. Niegdyś od razu odmówiłaby zabiegów pielęgnacyjnych, ale praca przy Willu sprawiła, że wreszcie dojrzała i stała się odpowiedzialna. Ostatecznie, znajomość ta dała jej to również potężnego kopa do działania! I to jest chyba najbardziej niesamowita ze zmian. Nauczyła się korzystać z życia i w końcu zrozumiała, że ma prawdo z niego korzystać i zadbać o siebie samą! Ta dwójka świetnie się razem dogadywała. Niby takie przeciwieństwa, a jednak idealnie się zazębiały. Ich wzajemne przekomarzanie się było przeurocze i trzeba przyznać, że nie trzeba było mieć wystawionego jak na tacy typowych miłosnych gestów, aby zrozumieć co połączyło tę dwójkę. Początkowa przyjaźń przerodziła się w coś więcej i może to tak bardzo boli!
     „Zanim się pojawiłeś” jest dość zaskakującą powieścią. Daleko jej do typowych romansów, które przesłodzą aż nas zemdli. Jej wielobarwność jest zachwycająca. Fabuła w ciekawy sposób skupia swoją uwagę na niemalże każdym z bohaterów idealnie kreując ich charakter. Fajnie jest więc niekiedy poczytać o aktualnych wydarzeniach z perspektywy innych postaci. Nie mniej, najważniejsi są tutaj Lou i Will, którzy grają pierwsze skrzypce i grają w naszych sercach. Szybko zakochujemy się w nich samych, więc z prawdziwą trwogą śledzimy, w jaką stronę zmierza ta historia. Wielokrotnie wzrusza, często również bawi, ale przede wszystkim zmusza do refleksji i to nie tylko nad własną wrażliwością, ale przede wszystkim moralnością! Autorka szokuje, gdyż serwuje nam nietypowy happy end. Happy end, który jednym złamie serca, drugich zbulwersuje, a u innych będzie bodźcem do działań!

Ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Me Before You / Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska / Wydawca: Świat Książki / Gatunek: melodramat / ISBN 978-83-8031-588-4 / Ilość stron: 382 / Format: 135x215mm
Rok wydania: 2012 (Świat), 2016 (Polska)

czwartek, 22 listopada 2012

Książka #220. Cyrk nocy, aut. Erin Morgenster

Tytuł oryginalny: The Night Circus
Gatunek: fantasy
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2011 (USA), 2012 (Polska)
Tłumaczenie: Patryk Gołębiowski
ISBN 978-83-273-0075-1
Ilość stron: 432   Format: 135x215 mm




    Większość z nas przynajmniej raz odwiedziła cyrk. Miejsce pełne zwierząt, niesamowitości i kolorów. A co, gdyby czerwień zamieniła się w czerń, a złoto w biel? Co, gdyby w owym cyrku dominowały jedynie magiczne sztuczki? Co, gdyby taki cyrk można było odwiedzać jedynie w godzinach nocnych? Nieposkromiona marzycielka o artystycznej duszy, Erin Morgenstern, tworzy taki niesamowity świat iluzji, baśniowy świat, w swojej debiutanckiej powieści „Cyrk nocy”.

    Czarodziej Prospero był jednym z najznakomitszych w swoim fachu. Niestety, pewnej nocy w czasie jednej ze sztuczek dochodzi do tragedii w wyniku, której znika. Na świecie zostawia jedynie swoją córkę Celię, którą od zawsze przygotowywał do wielkiego pojedynku. Kiedy w końcu udaje jej się dotrzeć Le Cirque des Réves przyjmuje się jako jedna z iluzjonistek całkowicie zachwycając swojego pracodawcę oraz innych członków trupy. Cyrk ten jest niezwykły, bowiem odziany w białe i czarne pasy jest nie jeden namiot, ale cały kompleks. To właśnie to miejsce stanie się areną, gdzie zejdą się uczniowie największych mistrzów. Niefortunnie, przeciwnikiem Celii okazuje się być Marco, którego darzy uczuciem, ze wzajemnością.
    Le Cirque des Réves jest bardzo niezwykłym miejscem. Niemalże baśniowym, a więc również i trochę mrocznym. Tajemnica tkwi nie tylko w jego niebywałym godzinom otwarcia, ale też w palecie barw, którym operuje jego prawowity właściciel, Chandresh Lefèvre. Czerń i biel dominują nie tylko w tkaninach tworzących namiot cyrku, ale również tych będących podstawą ubioru poszczególnych cyrkowców. Atrakcji jest tutaj co niemiara. Każdy kto tu wchodzi zobaczy nie tylko najlepszych iluzjonistów, ale również znakomitych wróżbitów, czy treserów. Nikt jednak nie wie, co tkwi w sercu tego miejsca, a większość z tych, którzy się dowiadują, marnie kończą. Każdy kto zostanie wciągnięty do śmiertelnej rozgrywki dwójki bohaterów, każdy kto stanie na przeszkodzie walczącym- ginie! Wnętrze namiotu kryje w sobą niezwykłą moc, niesie ze sobą niebywały sekret, który fascynuje już od pierwszych stron książki. Ponadto nęcący jest również wątek przynależności, pewnego odczuwania wraz z większą strukturą, zmian, które zachodzą na skutek ciężkich wydarzeń zarówno w ludziach, jak i w samym miejscu. Idealnie ukazuje jak wielki wpływ na tak wielki organizm może mieć jedna jednostka.
    Wspaniałościom nie ma tutaj końca. Magia wylewa się z kartek i zabiera nas w swój baśniowy świat. Brak tu jednak wróżek, czy magicznego pyłu. Nie zobaczymy jednorożców, czy złych czarnoksiężników. Wyczytamy za to ludzi z przyrostem ambicji, a także znieczulonych na wszystko, a wpatrzonych w swój cel, jakim jest zwycięstwo i władza. Książce nie brakuje zatem swoistego okrucieństwa, gdy to wielcy mistrzowie nie cofną się przed niczym, aby pobudzić do działania swoich uczniów, ani też delikatności i widowiskowości, kiedy Celia występuje po raz pierwszy przed publiką, kiedy tak niespodziewanie zmienia barwę sukni, kiedy wyczynia dużo więcej fascynujących i magicznych rzeczy.
     Gdzieś pomiędzy szaloną grą dwóch sztukmistrzów, gdzieś pomiędzy biały płomieniami Le Cirque des Réves, gdzieś pomiędzy bliźniakami Gizmo i Szkrabem, a także kobiety gumy kwitnie coś niespotykanego. Rozpoczyna się od fascynacji, podąża zawiłymi ścieżkami prawdy i kłamstwa, aż dochodzi do wielkiego wybuchu namiętności, poświęcenia i wspólnych pragnień. Zaskakujące jest to jak toczą się losy dwójki zakochanych tej powieści. Nispodziewane tym bardziej, że ich drogi zaczynają się w zupełnie różnych miejscach i wydają się podążać w całkiem innych kierunkach. Siła uczucia Celii i Marca ukazuje, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa przeznaczenie. Zrządzenie losu postawiło ich na swoich drogach i to samo zrządzenie dało im szansę na szczęście.
     Jak na początkującą autorkę Erin Morgenstern radzi sobie bardzo dobrze. Choć posługuje się prostymi, zrozumiałymi dla każdego słowami, to jednak wykorzystuje je w takich zestawieniach, że nie trudno mówi, że fascynuje każdym zdaniem. Nie tworzy banalnej historii, wręcz przeciwnie. Jest niczym połączenie twórczości Sary Gruen z Mathiasem Malzieu. Wspaniały romans XIX wieku, w czarno białych barwach. Do tego Morgenstern bawi się z czytelnikami formą w jakiej przekazuje treść. Raz przyjmuje formę zachęcającej do odwiedzin wypowiedzi, niczym spot reklamowy, aby za chwilę wprowadzić nas do relacji z wydarzeń rozgrywających się wokół Cyrku Marzeń. Ponadto wprowadza do akcji nadzwyczajne i pełne charakteru postaci- zakochanych, ale też i przeklętych kochanków, wielkich i bezwzględnych mistrzów, szarych bohaterów nie mogących się określić, po której powinni stanąć stronie, a także wielkich wybawców zdolnych do największych poświęceń.
    Koniecznie trzeba wspomnieć o oprawie książki, bowiem „Cyrk Nocy” to jedna z najzuchwalszych i najciekawszych prezentacji z dotychczas spotykanych. Nie dość, że pełna wypukłości i wklęsłości, to w dodatku w samo biało-czarno-czerwonych barwach. Ale uwaga! Wystarczy, że otworzysz książkę i od razu uderzą Cię po oczach biało-czarne paski! Wykonanie wręcz perfekcyjnie oddaje charakter powieści, a ja muszę przyznać, że po raz pierwszy jakakolwiek oprawa zachwyciła mnie do tego stopnia.
   Nieco cukierkowa, ale nieinfantylna opowieść Erin Morgenstern to zaskakująca odmiana od przekombinowanych lektur, których pełno na rynku wydawniczym. „Cyrk Nocy”to świat magii urozmaicony lekką nutą grozy. Gwarantuje porywający romans w baśniowym świecie, który staje naprzeciw wszelkim trudnościom i znajduje zaskakujący finał. Autorka bez problemu uwodzi czytelnika ze stron książki, zachęca do wstąpienia w magiczny świat cyrkowych atrakcji. Pełna iluzji, ale nie naciągana opowieść, która zaintryguje i porwie każdego. 
Ocena: 4/6
Recenzja dla portalu IRKA.


środa, 7 grudnia 2011

Książka #57. Mechanzm serca, aut. Mathias Malzieu


 

Tytuł oryginalny:La Mécanique du Coeur
Gatunek: baśń
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania oryginału: 2007
Rok wydania w Polsce: 2010
Tłumaczenie:Magdalena Krzyżosiak
Redakcja: Elżbieta Kobusińska
Korekta: Marianna Filipowska, Jolanta Rososińska
ISBN978-83-247-1413-1
Ilość stron: 168
Format: 125x200 mm



     Baśnie w najlepszy sposób przekazują wartości, które powinny być istotne w naszym życiu. Skrzętnie ukryte mądrości w przyjemny sposób wpływają na nas samych. Współczesne baśnie niewiele różnią się od tych klasycznych, coraz większa ich ilość kręci się wokół miłości, a przez to przeznaczone są także dla dorosłych czytelników. Przykładem podobnej baśni jest „Mechanizm serca” autorstwa Mathiasa Malzieu, lidera francuskiej grupy rockowej Dionysos. Jest to trzecia jego książka, a ukazując się we Francji w 2007 roku, od razu podbiła serca czytelników. Prawa do jej publikacji w Polsce wykupiło wydawnictwo Świat Książki i to właśnie dzięki nim polscy książkoholicy mieli okazję zaczytywać się w niej od 2010 roku.
     Pewnej mroźnej nocy, w Edynburgu roku 1874, na świat przychodzi maleńki chłopiec. Jego serce jest tak zmarznięte, że doktor Madeleine odbierająca poród wstawia mu zamiast niego zegar. Matka nie chce mieć z nim nic wspólnego, dlatego to właśnie nie mogąca mieć dzieci Madeleine musi zaopiekować się chłopcem. Po dziesięciu latach, kiedy nikt nie chce zaadoptować chłopca z powodu jego tykającego serca, mały Jack spotyka przepiękną dziewczynkę. Aby częściej ją spotykać zapisuje się do szkoły. Jednakże nie odnajduje tam swojej ukochanej, a poznając jej imię- Miss Acacia, postanawia na nią zaczekać, pomimo bycia pośmiewiskiem całej szkoły. Po trzech latach ma już dość prześladowań i dochodzi do wymiany ciosów między nim, a Joe’m, który w wyniku tego wypadku traci oko. Mały Jack zmuszony jest wyruszyć w poszukiwaniu swojej ukochanej, aby uniknąć spotkania z policją. Kiedy ją odnajduje w cyrku „Niezwykłości” zatrudnia się tam, jako jedna z atrakcji, i próbuje zdobyć serce uroczej małej śpiewaczki.

     „Baśń dla dorosłych” – tymi słowami wydawca zaprasza czytelnika do lektury od razu dając sygnał, że powieści tej powinni unikać młodzi czytelnicy. Pełna jest wątków romantycznych, ale też i fantastycznych przenośni. Jednakże to co najważniejsze pozostaje na pierwszym planie przez całą lekturę. Historia o miłości młodego, bardzo młodego chłopca do bardzo młodej dziewczynki. Miłości, która trwa i trwa całe lata. Miłości trudnej, ale bardzo prawdziwej, a symbolizowanej za pomocą zegaroserca. Symbolika ta jest dość trafna, gdyż serce bije nam jak oszalałe kiedy spotykamy tę ukochaną osobę na swojej drodze. Serce to jest również kruche, tak jak zegar, podatne na wszelkie zranienia- te dosłowne i w przenośni. Jednakże w książce tej zegaroserce symbolizuje także coś innego. Jest to odzwierciedlenie dziecięcych marzeń i trzymanie się fantazji z dzieciństwa. Opiekuńczość doktor Madeleine przybrała postać owego zegaroserca, wciąż nie pozwalając mu dorosnąć. Trzymając go w świecie wyobraźni targanym namiętnościami. Żarliwa miłość przyjmuje tutaj formę dwóch młodych osób, co jest przerażające i nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, aby tak młodzi ludzie już mieli za sobą inicjację seksualną. Nie mniej autor w ten sposób pokazuje nie tylko styl życia ówczesnych czasów, ale również umieszcza w dwójce tych nastolatków w pełni dojrzałych ludzi.
     Mathias Malzieu tworzy wspaniały świat dziewiętnastowiecznego Edynburga. Jego opisy są bardzo obrazowe, gdyż dba w nich o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Opisy te mają w sobie urzekające piękno. Czytelnik oczarowany jest tym magicznym światem i bez problemu zatapia się w niego. Dodatkowo fascynują także postacie, które są bardzo dobrze wykreowane, a które można lubić i nienawidzić. Każda z nich porusza swoim wyglądem, a także charakterem, który niekiedy nie musi być dla nas zrozumiały. Aby lepiej zaprezentować uczucia głównego bohatera tej baśni, Malzieu, wprowadza narratora w pierwszej osobie. Przedstawia nam tym samym historię młodego chłopca targanego silnymi uczuciami miłości, zazdrości i cierpienia. Nie mniej pojawiają się też chwile, kiedy narrator przyjmuje formę trzeciej osoby- wówczas dowiadujemy się co słychać u pozostałych bohaterów, a informacje te niekoniecznie znane muszą być małemu Jackowi. W ten sposób dostajemy idealne zakończenie tej historii, w której każdy z nas może dobudować sobie swój własny finał.
     Książka ta, wydana przez Świat Książki, od razu rzuca się w oko na każdej księgarskiej półce. Od 2010 roku polscy czytelnicy mogą zachwycać się oprawą „Mechanizmu serca”, gdyż wykonanie jest wprost urzekające. Trudno byłoby znaleźć równie magiczną i bajeczną okładkę niż ta zdobiąca powieść Mathiasa Malzieu. Zdecydowanie różni się od tej wydanej w oryginalne, gdyż oryginał ma nieco bardziej gotycki charakter. Z kolei w polskiej wersji, ale też i nie tylko, na obrazku znajdujemy przepiękne barwy czerwieni, złota i innych. Razem tworzą one wizerunek Jacka i Miss Acaci, na tle tarcz zegara i miasta Edynburga. Ma w sobie pewien magnetyzm, od razu przykuwa uwagę przechodzącego. Maluje się na niej tragizm całej historii, z którą czytelnik może zapoznać się po otwarciu książki. Z kolei jej twarda oprawa pozwoli nam się cieszyć lekturą i samą okładką przez wiele lat.
     „Mechanizm serca” to powieść, która zawiera w sobie elementy romansu, ale też i fantastyki. Przy pomocy symboliki prezentuje czytelnikowi jego własne życie, docierając do niego w sposób subtelny, ale jednocześnie dobitny. Historia zakrawa o prawdziwą baśń, która porusza serca. Każdy znajdzie tutaj to co może mu się spodobać i z pewnością dostrzeże jej prawdziwe piękno. Dostrzegł je na pewno francuski reżyser Luc Besson, który został producentem filmowej ekranizacji ten powieści, a która przybrała formę stylowej animacji. Mathias Malzieu chętnie wspierał twórców nie tylko jako pomysłodawca całej tej opowieści, ale również i reżyser towarzyszący Stéphane’owi Barla.

Ocena: 5/6


piątek, 29 kwietnia 2011

Książka #2. Oko Księżyca, aut. Anonim

Tytuł oryginalny: The Eye of the Moon
Gatunek: horror
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania oryginału: 2008
Rok wydania w Polsce: 2010
Tłumaczenie: Nemo
Redakcja: Hanna Smolińska
Korekta: Maciej Korbasiński
ISBN 978-83-247-1466-7
Ilość stron: 448
Format: 205x145 




    Światowi pisarze prześcigają się w chwytach marketingowych, dzięki którym będą w stanie zachęcić czytelnika, aby sięgnął po jego powieść. Nie ma jednak nic bardziej oryginalnego niż podpisywanie się pod książką pseudonimem Anonim i nazwanie swojej powieści tytułem „Księga bez tytułu”. To właśnie ta powieść w 2009 roku zrobiła furorę i wywołała spore zamieszanie w Wydawnictwie Świat Książki. Czytelnicy zaintrygowani tytułem sprawili, że powieść została bestsellerem. Rok później na półkach pojawiła się kolejna powieść, która stanowi jednocześnie kontynuację, ale także i dopowiedzenie tego co wydarzyło się w „Księdze bez tytułu”, tym razem kierując uwagę czytelnika w stronę „Oka Księżyca”.

    Rok po masakrze jaką Bourbon Kid urządził w małym miasteczku Santa Mondega stara się on zerwać ze swoim przyzwyczajeniem. Niestety, kiedy dochodzi do brutalnego morderstwa jego brata, Kid, zrobi wszystko, aby dorwać jego morderców i urządzić im piekło na Ziemi. Kilka dni przed tymi wydarzeniami z muzeum ucieka mumia Ramzesa, prawowitego właściciela Oka księżyca, który użyty we właściwy sposób da wampirowi możliwość kontrolowania słońca. W tym samym czasie do Santa Mondega powraca jedyny ocalały mnich z wyspy Hubala- Peto, który cudem uniknął śmierci podczas jatki w barze Tapioka. Dzierżąc Oko księżyca wtapia się w otoczenie wampirów, aby odnaleźć Bourbon Kida, który wymordował wszystkich mnichów na jego wyspie. Natomiast młody chłopak imieniem Dante zostaje tajnym agentem, aby uchronić swoją ukochaną Kacy przed straszliwym losem, a jego celem jest udawać wampira i odnaleźć Peto wraz z Okiem księżyca. Żadne z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich działania są jedynie malutką częścią szerzej zakrojonego planu Ramzesa- Władcy wszystkich wampirów.

    „Szanowny Czytelniku, Teraz to Ty trzymasz Oko Księżyca. Ciesz się więc życiem, dopóki trwa…”- tymi przerażającymi słowami Anonim wita każdego czytającego jego drugą powieść. Podobne ostrzeżenie dostrzec mogliśmy przy pierwszej powieści – „Księga bez tytułu”, co jest kolejnym chwytem mającym zachęcić do lektury. Akcja pierwszej powieści kręciła się wokół tajemniczej księgi bez tytułu, gdyż każdy kto ją czytał umierał straszliwą śmiercią. Wówczas Oko Księżyca było jedynie elementem pobocznym, które sprowadzało nieszczęścia na ludzi go noszących chociaż jego moc, która dawała także nieśmiertelność dzierżącemu go, była niezwykle kusząca. Powieść skończyła się w zasadzie tak, że można by na tym skończyć ową historię. Jednakowoż Anonim postanowił kontynuować swoją historię. Tym razem to Oko Księżyca było tematem numer jeden, chociaż część bohaterów pozostała niezmieniona, oczywiście ta część, która przeżyła, gdyż oczywiście znowu wszyscy w Halloween spotykają się w Santa Mondega. Zanim jednak autor do tego dojdzie pierwsze stronice poświęca przeszłości. Wtedy cofamy się 18 lat wstecz od masakry w małym miasteczku. Jej to dość dobre posunięcie, gdyż fan poprzedniej powieści dostaje odpowiedzi na nurtującego go pytania, przykładowo jak to się stało, że Bourbon Kid został tym kim jest, a także zapoczątkowało historie, których rozwinięcie będziemy mogli śledzić podczas lektury „Oko Księżyca”. Najbardziej fascynujące jest to, że zasadniczo główny temat historii, czyli wampiry są spychane gdzieś w dalszy kąt. Często zapomina się o tym, że to właśnie one stanowią problem miasteczka Santa Mondega. Dzięki temu można skupić się na najważniejszych wydarzeniach, które wciągają czytelnika niemiłosiernie. Zaintrygowany chce wiedzieć co będzie dalej, jak to się  rozwinie, jak to się skończy, i nawet się nie zdąży zdać z tego sprawy jak będzie miał za sobą połowę książki. Bowiem powieść ta nie tylko gwarantuje dobrą akcję z wampirami w tle, ale też i dobrą zabawę za sprawą prześmiesznych dialogów, czy też nazw. W tej części są one niekiedy mniej wulgarne niż poprzednio, ale i tak gdzieniegdzie można zrywać boki ze śmiechu.
    Anonim bawi się w obserwatora całej tej historii i z tego też punktu widzenia pisze całą powieść. Nie tylko tworzy interesujące dialogi, ale jest też wszechwiedzącym narratorem. Nie brakuje tutaj licznych opisów nie tylko ludzkich odczuć, ale też i – momentami – makabrycznych wydarzeń. Może nie zdobi swojej pracy jakimiś wspaniałymi lingwistycznymi nowinkami, ale przynajmniej prostota jego języka trafia do każdego czytelnika i to właśnie ona sprawia, że powieści czyta się z taką przyjemnością i w takim szybkim tempie. Złożyć można to także na ramiona ciekawych postaci, z których każda ma specyficzną osobowość i swój sposób wysławiania się- w szczególności wampir o niemieckich korzeniach imieniem Fritz.
    Wydanie powieści utrzymuje się w klimacie poprzednika. Przy „Oku Księżyca” ponownie starano się upozorować powieść na bardzo starą i podniszczoną już książkę. Nie obyło się też bez próby wizualizacji naszyjnika z Okiem Księżyca. Dzięki temu powieść bardzo ładnie się prezentuje i z pewnością stałaby się ozdobą niejednej biblioteczki. Sama powieść napisana jest czcionką przyjazną dla oka. Każdy kolejny rozdział rozpoczyna się od nowej kartki, a przyozdobiony jest nie tylko starymi zawijasami, ale także i rysunkiem kamienia. Wygląda to bardzo dobrze z punktu widzenia estetyki.
    Z wielką radością zasiadłam do powieści „Oko Księżyca”. Zafascynowana „Księgą bez tytułu” nie mogłam się wręcz doczekać dalszej reguły. Niesamowite jest to z jaką łatwością obie powieści pochłaniają widza. Nie ważne, że inni narzekają, że fabuła jest kiepska, dla mnie jest wystarczająca. Wiadomo, że nie należy spodziewać się niewiadomo czego, jakiś morałów, czy podtekstów, bowiem jest to zwykła powieść, która ma stanowić idealną rozrywkę dla czytelnika i tym właśnie jest. Nie tylko z powodu humoru, czy też akcji, która się tam rozgrywa, ale nawet i z powodu tej całej masakry. Fabuła bowiem ma wiele zwrotów w akcji, mocne zakończenie, a także wiele innych zalet, które nie tylko spowodowały, że ta powieść, także była hitem, ale również i zachęcą do dalszej lektury, gdyż zakończenie wróży kolejną odsłonę serii Anonima.  

Ocena: 6/6