NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 grudnia 2010

725. Agora, reż. Alejandro Amenabar

Oryginalny tytuł: Agora
Reżyseria: Alejandro Amenabar
Scenariusz: Alejandro Amenabar, Mateo Gil  
Zdjęcia: Xavi Gimenez
Muzyka: Dario Marianelli  
Kraj: Hiszpania  
Gatunek: Dramat historyczny 
Premiera światowa: 17 maja 2009
Premiera polska: 12 marca 2010  
Obsada: Rachel Weisz, Max Minghella, Oscar Isaac, Ashraf Barhom, Rupert Evans, Richard Durden



     Historia jest ważnym elementem naszego życia. To ona nas kształtuje, kształtuje naszą cywilizację. Bez względu na to czy to w szkole na lekcjach historii, czy w innych filmach historycznych każdy chociaż raz musiał usłyszeć o ogromnych zbiorach ksiąg w bibliotece Alexandryjskiej. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z wydarzeń, które towarzyszyły ich zniszczeniu. Dlatego też po raz pierwszy w dziejach kinematografii chilijski reżyser – Alejandro Amenabar, twórca takich hitów jak „Inni”, czy „W stronę morza”, stworzył filmową opowieść o tamtych czasach podsumowaną jednym skromnym tytułem „Agora”. 
    W Alexandrii IV wieku znajduje się wspaniała biblioteka, w której znajdują się najstarsze i najznakomitsze dzieła dotyczące historii. Tam też młoda i piękna pani filozof – Hypatia (Rachel Weisz), przedstawia swoim wiernym uczniom zagadnienia dotyczące astronomii. W międzyczasie na agorze dochodzi do starć pomiędzy wyznawcami bogów egipskich, a wyznawcami rodzącego się chrześcijaństwa. Doprowadza to do tego, że Hypatia wraz ze swoimi uczniami musi opuścić bibliotekę. Wszyscy zdają sobie sprawę co stanie się z zapisami znajdującymi się w bibliotece, dlatego też postanawiają uratować jak najwięcej z nich. Nie zdając sobie sprawy z tego, że jeden z jej uczniów, a także jej niewolnik – Davus (Max Minghella), jest w niej zakochany, przypadkowo rani jego uczucia co powoduje, że przystaje on do chrześcijan. Po kilku latach kilku uczniów Hypatii zyskuje wysokie stanowiska wśród społeczeństwa przez co mogą ją chronić. Hypatia jedna całą swoją uwagę poświęca rozwikłaniu teorii dotyczącej pozycji Ziemi we wszechświecie. Kiedy w końcu udaje jej się odkryć, że to Słońce jest centrum układu słonecznego, a nie Ziemia zostaje uznana przez Kościół za bezbożnicę i czarownicę. 
    Gdy dowiedziałam się o tym filmie moja chęć na jego obejrzenie była przeogromna. Nie sądziłam jednak, że historia tak bardzo mnie wciągnie chociaż zawsze miałam takie zapędy do lubowania w historii starożytnej. Nawet w czasach szkoły, kiedy to jeszcze chodziłam na historię zawsze dobrze do głowy wchodziła mi właśnie ta epoka – pomimo tego, że oceny i tak miałam nie najlepsze. Być może moja niechęć do historii spowodowała, że nie przepadałam za filmami o tej tematyce. Jednakże wraz z tymi jak zaczynam dorastać – przepraszam... już dorosłam (zapominam, że już mam 24 lata) – mój umysł zaczyna lepiej odbierać takie filmy. Nie byłoby to możliwe bez takich produkcji jak „Agora”. Film porusza bowiem wiele wątków, które wywołują różne uczucia. Tworzą one jednak jedną spójną całość, której spoiwem jest jedna kobieta – Hypatia. Film daje wiele powodów do wzruszeń, a piękne zdjęcia i muzyka dopełniają dzieła.
    Starożytność zawsze była moim ulubionym tematem filmów historycznych. Nie zdziwiło mnie więc, że „Agora” tak przypadła mi do gustu. Nigdy jednak nie słyszałam o Hypatii ani o tym jaki wpływ miała na astronomię. Jej silne poglądy i pokładanie całej swojej wiary w filozofii i nauce sprawiły jednak, że nazywano ją czarownicą . To sprowadziło na nią tragiczny los i zastanawiam się czy okoliczności jej śmierci były takie właśnie jak przedstawiono je w tym filmie. Hypatia była postacią łączącą kilka wątków w jeden. Bowiem fabuła filmu kręci się także wokół narodzin chrześcijaństwa w Alexandrii w Egipcie i tego, że przypominał on bardziej fanatyczne zapędy niż wiarę w czystej postaci. Ponadto film opiera się także na wątku uczucia Davusa, który był niewolnikiem, do swojej Pani, którą właśnie była Hypatia. W filmie możemy zauważyć ewolucję tej miłości ze zwykłego zauroczenia poprzez bestialskie pożądanie aż po chęć pomocy. Innym motywem jaki porusza film to także chęć władzy i podporządkowanie jej pod wiarę chrześcijańską. Każdy wątek inny i każdy wywołuje niemałe uczucia. Ponadto film można podzielić na dwie części, które sami twórcy wyraźnie rozróżnili. Pierwsza z nich dotyczy wydarzeń związanych z atakiem na bibliotekę Alexandryjską, a druga część dzieje się kilka lat po tych wydarzeniach. Nie mniej każda z nich porusza, a niektóre wywołują nawet łzy.
    Dramatyzmu całemu filmowi dodawały zarówno zdjęcia Xaviego Gimeneza („Mechanik”), jak i muzyka Dario Marianelliego („Pokuta”). Gimenez idealnie uchwycił surowość, ale jednocześnie i piękno wnętrz starożytnej Alexandrii.  Z drugiej zaś strony Marianelli sprawił, że film można pochłaniać z każdą nutą muzyki, która została przez niego stworzona.
    Jedyną postacią filmu, którą w ogóle znam jest Rachel Weisz. Podoba mi się to jak bardzo rozwinęła się przez te 17 lat, od czasu kiedy po raz pierwszy pojawiła się na wielkim ekranie. W roli Hypatii pokazuje swoją dojrzałość oraz to, że idealnie nadaje się do roli inteligentnej Pani astronom i matematyk. Nie widzę nikogo bardziej idealnego do tej roli niż Weisz. Zdecydowanie bardzo mi się podobała. Postać jej niewolnika, ale także i ucznia, który darzył ją uczuciem, zagrał Max Minghella („Sezon na słówka”). W niektórych scenach, przede wszystkich w tych, gdzie był zarośnięty, wyglądał jak młody Mark Ruffallo. Przystojniak z niego nie ma co. Zagrał też całkiem pozytywnie, z przekonaniem. W tej roli dał z siebie wszystko i dobrze mu to wyszło. Innym mężczyzną także zakochanym w Hypatii był także jeden z jej uczniów – Orestes, którym został Oscar Isaac. Przyznam, że z początku nie podobał mi się jako osoba, ale z biegiem wydarzeń w filmie ukształtowany został także jego charakter. Przez to ostatecznie wydał mi się naprawdę interesujący. Wkrótce będzie można go obejrzeć w najnowszym filmowych hicie „Robin Hood”. Ponadto w filmie wystąpili także – Rupert Evans jako Synesius, Michael Leonsdale jako Theon, czy też Sami Samir jako biskup Cyryl.
    „Agora” to autentycznie przepiękny film. Niekiedy widz może jednak przerazić się obłędem panującym w ówczesnych czasach, ale także i sam odpowiedzieć sobie na pytania czy postąpiłby inaczej. Film na pewien sposób budzi wiele kontrowersji, ale jednego nie można mu zarzucić – bawi się ludzkimi emocjami. Z pewnością wpływ na to ma wiele czynników – nie tylko sama fabuła, ale wszystko zależy od tego jak bardzo widz związany jest z historią starożytną i jak sam byłby w stanie potraktować kobietę pokroju Hypatii.

środa, 8 grudnia 2010

470. 300, reż. Zack Snyder

poniedziałek, 6 grudnia 2010

346. Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka, reż. Rob Cohen

325. Król Skorpion, reż. Chuck Russell

środa, 24 listopada 2010

110. Mumia powraca, reż. Stephen Sommers

Oryginalny tytuł: The Mummy Returns
Seria: Mumia #2
Reżyseria: Stephen Sommers  
Scenariusz: Stephen Sommers 
Zdjęcia: Adrian Biddle 
Muzyka: Alan Silvestri 
Kraj: USA 
Gatunek: Przygodowy
Premiera światowa: 29 kwietnia 2001 
Premiera polska: 22 czerwca 2001 
Obsada: Brendan Fraser, Rachel Weisz, Freddie Boath, John Hannah, Oded Fehr, Arnold Vosloo, Patricia Velasquez, Alun Armstrong, Dwayne Johnson


    Po ogromnym sukcesie jaki dwa lata wcześniej odniósł film o tytule "Mumia", Stephen Sommers postanowił zrealizować jego kontynuację tytułując go "Mumia powraca". Licząc na to, że miłość do mumii kapłana Imhotepa nie osłabła ponownie przywołał go z zaświatów, aby mógł straszyć widzów. Film zaliczany już do klasyki gatunku powrócił w nowej wersji fascynując nową oprawą i wprowadzając nowe wyraziste postacie.Wszystko to w półtoragodzinnym widowisku, który jeszcze bardziej rozkocha nas w Egipcie i przyszpili do krzeseł.
    Minęło 10 lat od ostatniego spotkania Evelyn i Ricka (Rachel Weisz, Brendan Fraser) z potężną mumią kapłana Imhotepa (Arnold Vosloo). Teraz są szczęśliwym małżeństwem z synem o imieniu Alex (Freddie Boath). Dziedzicząc niebywałą ciekawość po swojej matce Alex zakłada na ramię zdobytą przez jego rodziców bransoletę Anubisa. Wkrótce po tym ich posiadłość zostaje zaatakowana przez najemników, którzy chcą zdobyć bransoletę i porywają także Evelyn. Rick wraz z synem, szwagrem Jonathanem (John Hannah) i przybyłym, by ich ostrzec, starym przyjacielem Ardethem (Oded Fehr) wyruszają w pościg za porywaczami, na czele których stoi kustosz muzeum brytyjskiego - Hafez (Alun Armstrong). Porywacze, którzy wcześniej przy pomocy odrodzonej Anck Su Namun (Patricia Valasquez) wykopali z Hamunaptry mumię Imhotepa chcą go ożywić, aby w nastającym właśnie roku Skorpiona mógł pokonać starożytnego wojownika- króla Skorpiona (Dwayne Johnson), i dzięki bransolecie Anubisa przejąć władzę nad jego armią.
    Nie zawsze musi być tak, że kontynuacja jakiegoś filmu jest gorsza od pierwowzoru. Kilka produkcji udowodniło już, że niekiedy sequele są lepsze od poprzedników. "Mumia powraca" jest z kolei filmem, który utrzymuje poziom jedynki, chociaż niektórzy uważać mogą, że nawet ją przewyższa. Z kontynuacjami jest zawsze to ryzyko, że to co się podobało w pierwszym filmie, jak przykładowo w hitowym "Transformers", nie robi już takiego efektu za drugim razem. Widz już to widział i oczekuje czegoś nowego. Sommers idealnie wybrnął z tej sytuacji w swoim drugim filmie o mumii kapłana. Wprowadza rok Skorpiona a wraz z nim nie tylko niesłychaną postać króla Skorpiona, ale także i wizję wcześniejszego życia Evelyn. Wprowadzenie tego typu wątku daje wiele zamieszania i robi niesamowite wrażenie. Tak samo jak i przy pierwszym filmie także i w tym mamy pewnego rodzaju wprowadzenie do opowiadanej historii. Tutaj pierwszych skrzypiec nie gra już Imhotep a król Skorpion. Oglądamy zatem jego wojownicze zmagania, a także to jak powołał do życia olśniewającą armię Anubisa, którą osobiście zachwycam się do dziś dzień. Genialne wręcz, czyż nie? To co się dzieje w filmie znacznie przewyższa akcją pierwszy film. W jedynce akcja działa się w zasadzie w Kairze i Hamunaptrze, natomiast dwójka rozszerza nieco pole działania. Oglądamy wspaniałe piramidy w Gizie, świątynię w Karnaku i wiele wiele innych. Najwięcej atrakcji daje jednak Oaza Arm Share, która jest punktem docelowym całej tej wyprawy. Z jednej strony Imhotep musi tam dotrzeć w ciągu siedmiu dni ażeby zmierzyć się ze Skorpionem, z drugiej zaś strony mały Alex musi się znaleźć w piramidzie do wschodu słońca, bo inaczej straci życie. Mamy tutaj masakrycznie dużo wątków, które trudno jest ogarnąć. Pojawia się bowiem kolejna nowa postać, czyli odrodzona Anck Su Namun, która także wprowadza sporo zamieszania. Wiele się dzieje w tym filmie. Sommers sprawnie przeskakuje z jednego wątku do drugiego. Przez to pojawiało się wiele ciekawych zwrotów akcji. Nie zabrakło także nawiązań do poprzedniego filmu- przykładowo problemy Alexa z odczytaniem znaku z księgi umarłych, te same, które w jedynce miał Jonathan. Film zachowuje także swoje humorystyczne zabarwienie, czy to za sprawą głupot- jak złamanie klucza do samochodu, czy też tekstów "Mnie pytasz?! Mam 8 lat!".W gruncie rzeczy najwięcej humoru dostarczał mały Alex, ale także stary przyjaciel O'Connella- Ziggy.
    Ten film z pewnością bije na głowę jedynkę pod względem wizualnym. Mamy tutaj wszystkiego o wiele więcej. Nie tylko wspaniałe wizje z wcześniejszego życia Evelyn, kiedy to możemy obserwować wspaniałości tamtego świata- jak przykładowo walkę Nefertiri z Anck Su Namun, ale przede wszystkim zachwycać się detalami wnętrz. Ponadto o wiele lepiej wypadają efekty specjalne, gdyż twórcy postanowili stworzyć armię Anubisa, która składała się z wojowników wyglądem przypominających tego właśnie egipskiego Boga o obliczu psa. Armia prezentowała się niezwykle atrakcyjnie i robiła ogromne wrażenie. W szczególności, jak podnosiła się z piachu lub atakowała strażników Medaj. Sommers wprowadzając nas w Oazę Arm Share również musiał dopieścić każdy szczegół. Jej mali mieszkańcy dawali dodatkowej rozrywki, trochę przerażali, a innym razem bawili.W filmie nie zabrakło również efekciarskiego nawiązania do pierwszego filmu, gdzie Imhotep straszył swoich prześladowców ścianą z piasku. W tym filmie zamiast piasku wystąpiły wody z Nilu, które stanowiły podobne zagrożenie. Jednakże nie wszystkie elementy wizualne były aż tak zachwycające. Przykładem prawdziwej tragedii okazał się być król Skorpion, gdzie połączono Dwayne'a ze skorpionem. Niestety, po oczach raziło to, że wygenerowany został komputerowo. Nie chodzi tylko o jego odwłok, ale także i o ludzką część. Można było inaczej to zaprezentować. 
    W filmie wystąpili starzy bohaterowie z poprzedniego filmu. Ponownie zobaczymy Brendana Frasera oraz urokliwą Rachel Weisz. Przez dwa lata oboje bardzo się rozwinęli. Bardziej to widać oczywiście po Weisz, która dosłownie rozkwitła. Oprócz nich zobaczyliśmy także Johna Hannah, który ponownie bawił do łez swoim panikarskim nastawieniem. Jego przeciwieństwem był Oded Fehr, który nic się nie zmienił. Nadal zachowywał zimną krew, ale niekiedy także i bawił. Wśród nowych postaci na główny plan wysuwa się postać króla Skorpiona. Ta rola okazała się być debiutem w filmowej karierze znanego zapaśnika Dwayne'a 'The Rocka' Johnsona. Właśnie król Skorpion otworzył mu drzwi do Hollywood, a on sam wystąpił w filmie nawiązującym do "Mumii powraca"- "Królu Skorpionie". Od tamtej pory gra w filmach mniejszego kalibru, ale za to bardzo kultowych. Jako król Skorpion nie zaszalał za specjalnie, ale gra tutaj jedynie epizody, a sceny z jego udziałem mogą przypominać te, które dotychczas odgrywał na ringu. Za to można pozachwycać się jego wspaniałym ciałem. Na to pójdzie każda dziewczyna. Nowością w filmie jest także pojawienie się syna O'Connellów- Alexa, którego zagrał Freddie Boath. Mały dostarczał wiele humoru i zagrał całkiem nie najgorzej jak na małego aktora. Niestety, po tym filmie, z niewiadomych powodów, słuch o nim zaginął. W filmie zobaczymy także Patricię Valasquez, która gra odrodzoną Anck Su Namun. W pierwszym filmie pojawiała się jedynie przez chwilę, natomiast tutaj gra już rolę większego kalibru. Jej postać jest dość irytująca, żeby nie powiedzieć, że wkurzająca. Trudno jest brać ją na poważnie, ale momentami jest przekonująca.
    "Mumia powraca" jest bardzo dobrą kontynuacją kultowej "Mumii". Jeszcze żadne filmy w komplecie nie stanowiły takiej zgranej i pełnej energii całości. Film doczekał się także kolejnego sequela, jednakże po zmianie reżysera, postaci Evelyn, zmiany klimatu na orientalne, film nie odniósł podobnego sukcesu. Ludzie kochają O'Connellów i ich poczynania z mumią kapłana Imhotepa. Jest to seria pełna przygód i humoru, od której trudno oderwać wzrok. Nic więc dziwnego, że do dziś dzień ludzie powracają do tego filmu. Prawda jest taka, że będą powracać do niego jeszcze przez wiele lat, być może do końca życia, ponieważ jest to idealna rozrywka na rodzinne wieczory, ale także i wieczory z przyjaciółmi. Jest to film, który za pomocą muzyki i wspaniałej wizualizacji przybliżył ludzi do starożytnego Egiptu i to właśnie czaruje.
W serii:

wtorek, 23 listopada 2010

085. Mumia, reż. Stephen Sommers

Oryginalny tytuł: The Mummy
Seria: Mumia #1
Reżyseria: Stephen Sommers  
Scenariusz: Stephen Sommers, Richard Shayer, Nina Wilcox Putman  
Zdjęcia: Adrian Biddle 
Muzyka: Jerry Goldsmith  
Kraj: USA 
Gatunek: Przygodowy 
Premiera światowa: 16 kwietnia 1999  
Premiera polska: 30 lipca 1999 
Obsada: Brendan Fraser, Rachel Weisz, John Hannah, Oded Fehr, Arnold Vosloo, Kevin J. O`Connor          


    Swego czasu hollywoodcy reżyserzy wyznaczali trendy. Tworzyli podstawowe schematy, które do dzisiejszego dnia wykorzystywane są przez innych reżyserów na różne sposoby. Jednym z przełomowych filmów w historii kina przygodowego była "Mumia" w reżyserii Stephena Sommersa ("Śmiertelny rejs"). To właśnie ten film nakreślił nowe trendy w tradycyjnym dotychczas filmie przygodowym, bowiem oprócz przygód w filmie dostrzec mogliśmy także chwile napięcia, ale przede wszystkim i humoru. Połączenie to sprawiło, że w tytułowej Mumii i jej pogromcach zakochała się widownia, co zaskutkowało kontynuacją.
    Film opowiada o uroczej Brytyjce z domieszką egipskiej krwi- Evelyn (Rachel Weisz), której nudzi się tradycyjna rola bibliotekarki. Kiedy jej brat- Jonathan (John Hannah), przynosi jej tajemnicze pudełko, w której znajduje się mapa do starożytnego miasta umarłych Hamunaptry, dziewczyna czym prędzej chce tam pojechać, aby odnaleźć złotą księgę Amun Ra. Niestety, duża część mapy ulega zniszczeniu wobec czego Jonathan zabiera Eve do więzienia, w której przebywa Rick O'Connell (Brendan Fraser), któremu ukradł on mapę. Wkrótce wyruszają w podróż do miasta umarłych, jednakże nie tylko oni pragną odnaleźć skarb. Podczas wykopalisk grupa Evelyn odkrywa jedynie mumię, natomiast grupa amerykanów kopiąca niedaleko odnajduje święte urny oraz czarną księgę zmarłych. Żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, że ich tropem ruszyli strażnicy Medaj, których celem strzeżenie jest mumii Imhotepa (Arnold Vosloo), gdyż jego zbudzenie mogłoby zniszczyć świat. Niestety, niczego nie świadoma Evelyn odczytuje czarną księgę umarłych tym samym budząc uśpioną mumię.
    Ludzie, którzy uwielbiają starożytne cywilizacje, w szczególności egipską mitologię, powinni być zafascynowani tym filmem. Z drugiej strony dla osób, które do dziś dzień niewiele o tych historiach słyszały film ten może być punktem przełomowym w ich zainteresowaniach. Mnie osobiście zawsze fascynował Egipt i mumie, dlatego z przyjemnością oglądałam ten film. Wszystko to bowiem jest właśnie w tym filmie. Rozpoczyna się on opowieścią ze starożytnych czasów, gdzie to Imhotep zdradził swojego faraona z jego kochanką, Anck Su Namun. Wtedy też Sommers prezentuje nam sposób w jaki Imhotep zostaje ukarany. Wszystko to odbywa się w klimacie starożytności i nie ma trudności we wczuciu się w atmosferę filmu. Przez dalszą część filmu oglądamy wspaniały Egipt. W dużej mierze jest to zasługa Adriana Biddle'a odpowiadającego za tą stronę filmu. Jego zdjęcia, które w pewnych momentach wzbogacone były o efekty specjalne były naprawdę niesamowite. Aż widz ma ochotę pojechać do Egiptu i pogapić się na starożytne elementy Kairu. 
    Z drugiej strony w filmie jest także mumia. Mumia Imhotepa, której powstanie zawdzięczać można tylko i wyłączenie efektom specjalnym, oczywiście do momentu, w którym Imhotep odzyskuje pełną sprawność i cielesną powłokę. Z pewnością nie było to łatwe zadanie dla specjalistów, ale można powiedzieć, że bardzo dobrze udało im się powołać ją do życia. Trudność wynika na pewno z tego, że nikt nie widział nigdy chodzącej mumii, przynajmniej nie na żywo. Wobec tego trudno jest stworzyć przebieg jego ruchów. Jednakże w efekcie wypadło to bardzo realistycznie. Efekty specjalne to jednak nie tylko wizualizacja mumii, ale także i innych elementów. W filmie pojawia się bowiem burza piaskowa wywołana przez mumię, a także i zamiana mumii w chmurę piasku. Zobaczyć można także inne mumie, które później pomagają Imhotepowi, a także małe skarabeusze. Elementów takich było bardzo wiele i były idealnie dopracowane. 
    Jak już wspomniane było wyżej, "Mumia", to nie jest typowy film przygodowy. Oczywiście, są tutaj typowe elementy dla tego gatunku, bo cóż innego może być lepszą podstawą niż likwidowanie mumii. Jednakże film zawiera także elementy horroru. Jak wiemy mumia była przedmiotem jednego z klasycznych filmów grozy. Tutaj przybliża się trochę ten charakter, bo pomimo tego, ze najbardziej na świecie Imhotep chce wskrzesić swoją ukochaną to jednak musi zrobić po drodze wiele strasznych rzeczy, aby w pełni się zregenerować. Te sceny właśnie budzą grozę w widzu. Twórcy nie dają się całkowicie zatracić w tym temacie, gdyż sprawnie wprowadzają różnego rodzaju gagi, a także zabawne dialogi, które odpowiednio łagodzą charakter filmu. Dzięki nim można się pośmiać i rozluźnić, czy to przez ciapowatość Evelyn, czy to przez teksty typu "Tutaj często są przeciągi". Wszystkie elementy składają się w bardzo dobrą rozrywkę, która na długo pozostaje w pamięci i która oglądana jest po wielokroć. 
    Dzięki udziale w "Mumii" aktorzy grający najważniejsze role zyskali jeszcze większą popularność. To między innymi dzięki swoim rolom zostali zauważeni przez szerszą publikę. I tak właśnie Brendan Fraser odkrył w sobie spore pokłady poczucia humoru i waleczności. W efekcie do dziś dzień występuje w komediach dla całej rodziny. W swoim humorze był bardzo realistyczny i chociaż niektóre jego miny były denerwujące to jednak ogólnie bardzo dobrze się spisał. Zanim Rachel Weisz wystąpiła w roli Evelyn grywała mało znaczące role w jeszcze mniej znaczących filmach. To właściwie "Mumia" otworzyła jej szerszą drogę do Hollywood. Potem posypały się już bardziej znaczące role, jak chociażby pamiętna rola w "Wiernym ogrodniku". Świat dostrzegł w niej nietypową urodę, wdzięk i charyzmę. W postać Imhotepa wcielił się Arnold Vosloo, który nie zrobił aż tak zatrważającej kariery filmowej. Jednakże jako mumia całkiem nie najgorzej się spisał.
    "Mumia" na zawsze będzie moim ulubionym filmem przygodowym. Pierwszy raz obejrzałam go w kinie, kiedy miałam zaledwie 13lat. Z miejsca zakochałam się w tym filmie, w Egipcie i w mumiach. Od zawsze interesowałam się tym tematem, a po "Mumii" moja miłość jeszcze bardziej urosła. Jednakże nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież film ma w sobie wszystko czego można pragnąć od dobrego kina rozrywkowego- jest tutaj humor, niezwykła przygoda, mumie, no i dość fascynujący wątek miłosny. A wszystko to w otoczeniu wspaniałych egipskich krajobrazów i niezwykłej muzyce utrzymującej klimat.