Oryginalny tytuł: The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning
Reżyseria: Jonathan Liebesman
Scenariusz: Sheldon Turner, David J. Schow
Zdjęcia: Lukas Ettlin
Muzyka: Steve Jablonsky
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 06 października 2006
Premiera polska: 10 listopada 2006
Obsada: Jordana Brewster, Diora Baird, Taylor Handley, Matthew Bomer, Andrew Bryniarski, Terrence Evans, R. Lee Ermey
Eric wraca z wojny w Wietnamie, żeby zabrać tam swojego brata Deana.
Wraz ze swoimi dziewczynami Chrissie i Bailey, które chcą ich odwieźć,
jadą na drugi koniec stanu, żeby jechać na wojnę. Dean za namową Bailey
postanawia sprzeciwić się bratu. Po jednym z postojów za podróżnikami
jedzie pewna motocyklistka, która ma zamiar ich obrabować. Niestety
dochodzi do wypadku i z samochodu znika Chrissie. Na miejscu stawia się
"szeryf", który morduje motocyklistkę. Szeryf zabiera Deana, Erica i
Bailey na przejażdżkę. Dopiero, gdy szeryf zabiera ich do wielkiego domu
i ciało motocyklistki zabiera jakiś przerośnięty silny facet, zdają
sobie sprawę, że są w poważnych tarapatach.
Nie powiem, żebym jakoś specjalnie czekała na ten film, jednak chciałam
go obejrzeć, gdyż oglądałam część pierwszą. Oczywiście złym pomysłem
było zobaczenie tego filmu w kinie. Zdałam sobie sprawę, że moja
psychika jest już na takie horrory za słaba, a może to film był zbyt
mocny?
Jak dla mnie to film był chory. Nie rozumiem w ogóle
całego rozwoju akcji, tzn. akcję jako akcję to rozumiem, ale nie mogę
pojąć jak mogło dojść do tego wszystkiego. To jak człowiek ze
zdeformowaną twarzą stał się mordercą. Może i da się to wyjaśnić, ale to
raczej przyczyna mogła tkwić w wychowaniu, a właściwie w tym, że jego
przybrana rodzina pozwalała mu robić to co robił.
Sam początek
filmu był dla mnie już obłąkany. To jak jego prawdziwa matka pracowała w
ubojni, czy tam ubojni. To jak urodziła go przy stanowisku pracy. To
jak potem wyrzucili go do śmieci, bo miał zdeformowaną twarzyczkę. To
jak wzięła go ta babka i jak wychowała go na jak własne dziecko. Jednak
im był dzieciak starszy tym bardziej postępowała deformacja jego twarzy
więc zaczął... bleee... samokaleczył się. Nie rozumiem jak to się mogło
tak dziać.
No i już wracając do samej akcji, jako już dorosły
człowiek pracujący w ubojni. Dlaczego zabił swojego szefa? Tylko
dlatego, że go zwyzywał? bez sensu! Może miał kompleksy na punkcie
swojej twarzy, ale... no nie rozumiem tego. Może to już po prostu było
takie skrzywienie zawodowe. Za dużo pozabijał tych zwierząt i chciał
sobie sprawdzić jak to będzie zabić człowieka? Według mnie było to
bardzo... brutalne. Powiem tylko, że zarąbał go takim dużym... hmmm
młotem. To musiało boleć. To było takie okrutne.
W ogóle z tego
co zauważyłam to cała ta rodzina była jakaś nienormalna i może jakby
Thomas trafił do innej, zdecydowanie normalnej rodziny, to może nie
zachowywałby się taki sposób.
Dalszy rozwój akcji z tymi
dzieciakami całymi. No proszę was, to było momentami trochę dziwne i
przesadzone. To jak walnęli w tą krowę, przedachowali sobie trochę i
jakimś cudem wszyscy przeżyli. No, ale ok. Potem kurde jak ten cały
szeryf maltretował Deana. Kazał mu robić pompki, a potem okładał go
palką. W pewnym momencie wydawało mi się, że złamał mu kilka razy
kręgosłup, ale luuuuzik. Ten za chwilę sobie wstał i może trochę nie
wyraźnie, ale jednak sobie szedł. Później jak wpadł we wnyki to też
kurde jak go uwolnili to normalnie biegł jakby nic mu nie było. No co za
ludzie! Film science fiction.
Niby wiadomo kto przeżyje a kto
nie, właściwie to tak mi się wydawało, że tak łatwo powinno być, bo
starałam się powiązać jakoś tą część z pierwszą częścią. Niestety udało
mi się powiązać tylko jeden szczegół, wujka Montiego na wózku w
pierwszej części. Tak w połowie filmu zdałam sobie sprawę z tego
dlaczego nie mogę odgadnąć kto przeżyje.
Sceny śmierci były jak
dla mnie bardzo brutalne. Jak na przykład śmierć Erica, chłopaka
Chrissie. Na domiar złego ona wszystko słyszała i sama o mało nie
zginęła. No bo kto się chowa pod stołem, na którym leży chłopak, który
zaraz będzie miał bliskie spotkanie z rzeźnią? Właściwie to starałam się
chować za ramieniem mojego chłopaka i właściwie to już zbierało mi się
na płacz.
Przyznam, że trochę się niecierpliwiłam i chciałam,
żeby się to skończyło jak najszybciej, bo to było ponad moje nerwy.
Najlepsze było to, że jak szeryf zabił tego prawdziwego szeryfa to
normalnie... potem sobie go zjedli na obiad. Nie rozumiem w ogóle tej
całej matki. Wydawała się przerażona całą tą sytuacją, to że zjadali
szeryfa, to że jej mąż, czy tam syn (bo już z tego nic nie łapię) złapał
tych młodych i chciał ich pozabijać. Wydawało się, że jest temu
przeciwna, ale jakoś nic nie zrobiła. Mogła przecież pomóc im, albo coż
zrobić, żeby Thomas przestał słuchać tego głąba i nie mordował ludzi. No
przecież czy to tak wiele? ale jak widać, to była wada rodzinna.
Masakra dosłownie.
Widziałam, że jakoś 20 minut przed końcem
pewna para na sali zrezygnowała z dalszego oglądania tego filmu, a mój
Misiek po seansie wyskoczył do mnie z tekstem: "Kochanie, czy Ty zawsze
musisz wybierać takie chore filmy?" Ja nie wybieram chorych filmów. Ten
film nie był chory, był po prostu nienormalny i zbyt brutalny. Teraz już
wiem, że nie pójdę do kina na "Piłę 3", bo tego to już psychicznie na
pewno nie zniosę.
Ja osobiście nie mogę uwierzyć, że takie zdarzenia
mogły mieć miejsce. Pod koniec filmu zostało powiedziane, że rodzina
Hewittów zabiła 33 osoby. Okropność! Niewiarygodne, że ludzie mogą
zachowywać się gorzej niż zwierzęta.
Ogólnie rzecz ujmując to
film nie był taki zły. Trzymał w napięciu i był dość paskudny, ale
chodzi o to, że prawdziwy horror nie powinien się składać tylko z
krwawych i obrzydliwych scen, ale powinien mieć także to coś. Czy ten
film to miał? Myślę, że tak. Nasuwały się również myśli, co ja bym
zrobił. W momencie, gdy już umarł Eric i Chrissie uciekła z piwnicy.
Miała okazję uciec z domu, stała na progu, przed nią była pusta polana i
nagle... usłyszała wołanie swojej przyjaciółki. Zostało to fajnie
pokazane. Przed nią malowała się wolność, jednak... wybrała ratowanie
przyjaciółki.
Nie jestem pewna czy mogę ten film polecić. Ja
byłam zbyt obrzydzona wszystkim. Ludzie na filmwebie nie wypowiadają się
zbyt pochlebnie na temat tego filmu. Ja natomiast nie mam mu za wiele
do zarzucenia i jeżeli ktoś lubi horrory typu takiej rzeźni to nie
powinien go ominąć.
