Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny
tytuł:
Hope
Springs
/
Reżyseria: David
Frankel
/ Scenariusz: Vanessa
Taylor
/ Zdjęcia: Florian
Ballhaus
/ Muzyka: Theodore
Shapiro
/ Obsada: Meryl Streep, Tommy Lee Jones, Steve Carrell, Jean Smart,
Ben Rappaport, Marin Ireland, Patch Darragh, Brett Rice
/ Kraj:
USA / Gatunek: Komedia
romantyczna, Dramat
Oryginalny tytuł: Unfaithfull
Edward i Connie Sumnerowie (Richard Gere, Diane Lane) to szczęśliwe małżeństwo z synem imieniem Charlie. Pewnego dnia ma miejsce straszliwa wichura, która sprawia, że Connie wracając z zakupów przypadkowo wpada na urokliwego Francuza Paula Martela (Olivier Martinez). Paul widząc, że kobieta obdarła sobie nogi proponuje jej pomoc. Od razu przypadają sobie do gustu i Connie nie ma żadnych oporów, żeby znowu spotkać się z Paulem. Jednakże napięcie, które się między nimi wywiązuje powoduje, że kochająca żona zdradza swojego męża z o wiele młodszym Paulem. Pomimo tego, że krzywdzi swoją rodzinę nie może oprzeć się namiętności. Niestety jej mąż zaczyna coś podejrzewać i wtedy wynajmuje prywatnego detektywa, który odkrywa zdradę Connie. Wkrótce wszyscy pożałują, że tamtej wichury Connie znalazła schronienie w domu Paula.
Pomysł na film jak dla mnie idealny. W sumie można było się domyśleć zakończenia tego filmu, gdyż takie rzeczy zawsze się kończą tak jak się kończą, czyli tak, że ktoś cierpi, ale kto by pomyślał, że aż do tego stopnia. Ciekawe to było. W sumie przez większość czasu myślałam, że będzie to zwykły erotyk z elementami dramatu. No i oczywiście do pewnego momentu tak było, do momentu, gdy mąż nie poznaje prawdy. Z jednej strony problem zdrady, z drugiej znowu problem z wybaczeniem zdrady i próba poradzenia sobie z tym faktem. Nigdy nie wiemy jak się zachowamy, póki sami tego nie doświadczymy. Podobało mi się to, że w sumie nie dostajemy recepty na to jak się zachować w takiej sytuacji, ale wiemy jak się nie zachowywać. Oczywiście Edward wybiera najgorszy z możliwych sposobów. Mnie tym osobiście przeraził, bo myślałam, że w ogóle co innego się stanie, a tutaj szok. Przyznam autentycznie, że byłam zaskoczona tym, że zostałam zaskoczona przez twórców, a jak wiecie trudno to zrobić. To mi się podobało najbardziej. W dodatku ten element napięcia. Od tej pory wszystko było bardzo takie… no takie. Były kłótnie i wizyta policji. Wszystko to było naprawdę przejmujące. Najbardziej jednak podobało mi się zachowanie Connie – oczywiście nie mówię o zdradzie tylko to co miało miejsce później. No i wtedy nasuwa to pytanie: czy wybaczyć zdradę takiej kobiecie? Mój mężczyzna by nie wybaczył, wiem bo zapytałam.
Tytułową niewierną zagrała Diane Lane, która za rolę Connie została nawet nominowana do Oscara. Kto by pomyślał, że za takie role przyznają Oscary, no ale nagrody nie dostała. Czy była dobra? To na pewno. Idealnie zagrała emocje, chociaż przyznam się szczerze, że momentami to nie wiedziałam czy ona płacze z radości, czy z rozpaczy, ale być może te wszystkie emocje kłębiły się w niej na raz. Poza tym wystąpiła nago. Nie wstydziła się ani tego, ani scen erotycznych ze swoim ekranowym kochankiem. Bardzo dobrze zagrana postać. Jej kochankiem został Oliver Martinez. Pokonał na castingu samego Brada Pitta oraz Ryana Phillipe. No, ale to sprawa tej kwestii, że jest on Francuzem, a takiej narodowości w końcu został Paul. Mnie osobiście nie wydaje się być on przystojny- taki nie mój typ. Myślę jednak, że idealnie zagrał tą rolę i teraz nie widzę w niej nikogo innego poza nim. Męża Connie – Edwarda, zagrał Richard Gere. Po pewnym czasie stwierdziłam, że ta rola jest dość żenująca, ale nie ważne. Cicha woda brzegi rwie. Jego postać nie przypadła mi do gustu, ale Richard dawał z siebie wszystko i to mi się podobało. Ogólnie nie mam zastrzeżeń do obsady, ani do gry aktorskiej. Wszystko to tworzyło jedną spójną całość i miło się na nich patrzyło.
