Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Limitless
Student informatyki na prestiżowym Harvardzie - Mark Zuckerberg (Jesse Eisenberg), pewnego chłodnego wieczoru zostaje porzucony przez swoją dziewczynę (Rooney Mara). Nie rozumiejąc do końca jej motywów postanawia się zemścić i miesza ją z błotem w sieci na swoim blogu. Wpada wówczas na genialny pomysł. Włamuje się do sieci studenckiej i tworzy portal, na którym studenci mogą porównywać studentki między sobą. Strona cieszy się taką popularnością, że serwer uczelniany pada w ciągu dwóch godzin. Po tym wydarzeniu żeńska część uczelni nie kryje się z nienawiścią do Marka, a ten sam staje przed komisją uczelnianą, aby odpowiedzieć za włamanie do sieci. Nie wszyscy jednak są przeciwko Markowi. Dwaj bracia bliźniacy - Winklevoss (Armie Hammer, Josh Pence), wraz ze swoim kumplem - Turnerem (Max Minghella), chcą stworzyć najlepszy portal społecznościowy w kampusie. Proszą Zuckerberga o pomoc, nie zdając sobie sprawy z tego, że ten wpada na inny pomysł i wchodzi w spółkę ze swoim najlepszym przyjacielem - Saverinem (Andrew Garfield). Kiedy w sieci pojawia się portal thefacebook.com zaczyna się on cieszyć ogromną popularnością, także wśród sponsorów, powodując rozszerzanie się działalności portalu na cały świat. Niestety, powoduje także masę problemów z ludźmi, którzy ubiegają się o swoje przywileje.
Filmy powstałe na historiach z życia wziętych zawsze będą interesowały kinomanów bez względu na to czy będą to przerażające horrory oparte na pewnym fragmencie historii, czy bajeczne i historyczne produkcje opowiadające o czasach za rządów znanych królów i władców. Co innego jeżeli chodzi o filmy obyczajowe i dramatyczne, które często stają się biografiami opowiadającymi o życiu konkretnych ludzi. "The Social Network" należy właśnie do tej kategorii, a przez to, że historia procesów i wielu różnych problemów kręci się wokół głównego punktu jakim jest portal społecznościowy zrzeszający ludzi na całym świecie przykuwać może uwagę każdego. Fabuła filmu porusza bardzo wiele aspektów z codziennego życia - chociaż może nie każdego może to spotkać, gdyż nie każdy ma szansę zostania założycielem takiego portalu jak Facebook. Wszystkie te elementy wyróżniane są poprzez poszczególne postacie pojawiające się w tym filmie. Mamy wobec tego Marka Zuckerberga - bezapelacyjnego geniusza, który musi walczyć z odosobnieniem. Do tego dochodzi także jego arogancja, a także to jaki może być bezwzględny nawet wobec własnych przyjaciół. Z drugiej strony mamy jego jedynego przyjaciela, który zostaje współzałożycielem Facebooka. On wykłada kasę i on ma szukać sponsorów. Niestety, prezentuje też drugą stronę medalu jaką jest bycie ofiarą oszustwa i pozostanie z niczym. Jest również postać Seana Parkera - założyciela Napstera, który co rusz ma problemy z prawem, w szczególności jeżeli chodzi o nielegalne posiadanie narkotyków. Twórcy starali się pokazać również prestiż takiej uczelni jaką jest Harvard poprzez wprowadzenie braci Winklevoss. Dżentelmeni w każdym calu, którzy wierzą w dyplomację i zasady fair play. Każda z tych postaci reprezentuje sobą coś zupełnie innego. Każda została wyraźnie wyodrębniona. Dla większości jednak może to nie wystarczyć. Bardziej wymagający widz stwierdzi, że przeplatanie początków powstania Facebooka z dalszymi rozprawami, które mają miejsce już po zebraniu sporej ilości użytkowników może okazać się nużące a wręcz męczące. Jednakże dla ludzi, którzy znają i poruszają się po tym portalu będzie to prawdziwa gratka, gdyż mogą poznać twórców ich ulubionego portalu i zobaczyć jego niechlubne początki. Każdy przekonać się może, że za wielkim sukcesem stoi także wielka odpowiedzialność. Cała historia zostaje opowiedziana w ciekawy sposób, w sposób inteligentny, a przede wszystkim zabawny. Co prawda ciężko jest nadążyć za tokiem rozumowania głównego bohatera, ale tylko geniusz zrozumie geniusza i za nim nadąży, a widzom pozostaje się tym jedyne zachwycać.
Oprócz niepowtarzalnej fabuły napisanej przez samo życie na sukces filmu składa się także obsada, która została idealnie dobrana do kluczowych postaci dla istnienia Facebooka. Najważniejsza rola - założyciela, młodego milionera, geniusza i zdrajcy w jednym - Marka Zuckerberga, przypadła w udziale Jessemu Eisenbergowi. Młody aktor rewelacyjnie wczuł się w postać, gdyż po prostu nią został. Stał się Zuckerbergiem w każdym calu - jego wygląd, jego maniera i jego geniusz, wszystko to wyglądało niezwykle i zaskakująco naturalnie, jak gdyby mówił tak na co dzień, a nie stanowiło to dla niego żadnego problemu. Wymarzona kreacja, która przynieść mu może zasłużoną w pełni chwałę. Gdy w czołówce pojawia się nazwisko Justina Timberlake`a cała sala kinowa wymienia się dziwnymi spojrzeniami i słychać delikatne pomrukiwania. Wszyscy są zaskoczeni jego obecnością w tym filmie, a także jego postacią. Jest to bowiem postać budząca kontrowersje - dla jednych jest to wcielenie uroku i genialnego podejścia do ludzi, a dla innych będzie to odzwierciedlenie człowieka znajdującego się na krawędzi. Obie te postacie Timberlake`owi udało się w sobie zamknąć. Wyszło mu to, ale w zasadzie obywa się tutaj bez większych rewelacji. Ciekawymi postaciami okazali się być bracia Winklevoss, czyli Armie Hammer oraz Josh Pence. Wyglądali bardzo podobnie i zachowywali się jak typowi studenci Harvardu, czyli tacy którzy to wolą dyplomatyczne rozwiązywanie spraw od przemocy. Są wręcz idealni. W filmie pojawił się także Andrew Garfield, którego większość kojarzyć może z roli w filmie "Parnassus", czy też "Ukryta strategia", chociaż z pewnością zasłynie bardziej w roli najnowszego Petera Parkera. Jako Saverin bardzo dobrze zagrał emocje, które targały jego postacią. Wiernie trwając przy boku Eisenberga został jednak przez niego przyćmiony, ale zdarzały się sekwencje, w których wypadał nienagannie.