NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 października 2016

Książka #417: Uwaga, wilk! i inne bajki Ezopa, aut. Cristóbal Joannon

     Do dzisiejszego dnia rozmaite bajki są nośnikiem bardzo wielu mądrości, które przydają się w codziennym życiu. Tworzono je już u początków naszej ery, a jednym z osobników za nie odpowiadający jest pewien jegomość greckiego pochodzenia. Ezop obdarzony był wielkim darem, a jego najznakomitsze bajki ze zwierzętami w roli głównej powtarzane są po dziś. To czyni właśnie chilijski pisarz, dla którego spotkanie ze starożytnym bajkopisarzem jest debiutem w literaturze dziecięcej.
     Jego pierwsza publikacja o tytule „Uwaga, wilk! I inne bajki Ezopa” to- jak sama nazwa wskazuje, zbiorowisko różnorakich historii stworzonym przez jednego z pierwszych twórców bajek. W tej nietypowej antologii odnajdziemy wszystkim znaną opowieść „Żółw i zając”, a także te mniej znane tytuły. Totalnym zaskoczeniem staje się również historia dotycząca samego Ezopa, lekko podkoloryzowana na mitologiczną modłę.
     Bajki z założenia mają moralizatorski charakter. Te od Ezopa są zdecydowanie bardziej prześmiewcze. Uderzają z solidną precyzją wskazując na ludzką głupotę, chciwość i egoizm. Niekiedy wyczuć można w tym sarkazm i nie trudno wyobrazić sobie bajkopisarza podśmiewającego się pod nosem, jak to udało mu się utrzeć nosa złym i maluczkim. Prawda jest jednak taka, że może w filozoficznych czasach treści te trafiały do szerszego grona odbiorców, będąc przez nich rozumiane, a morały wcielane w życie. Zdecydowanie jest to propozycja dla nieco starszych czytelników, którzy będą bardziej skłonni zrozumieć, co autor miał na myśli- choć też niekoniecznie. Młodszy odbiorca będzie musiał zdawać się na rodzica, aby przekazał mu wartości płynące z bardzo krótkich opowiastek za pomocą logiczniejszych zdań. Cristóbal Joannon stara się jak może opowiedzieć to na nowo. Często ubiera bajki w nowe ciuszki, niekiedy aż nadto współczesne i hardkorowe, tak jakby to miało stać się bardziej zrozumiałe dla dzisiejszych czytelników.
     Bajki Ezopa według Joannona to bardzo krótkie treści. Dlatego na stronie zostaje idealnie dużo miejsca, aby poupychać tam wszelkiego rodzaju urocze ilustracje obrazujące wszystkie wydarzenia. Ich prostota jest naprawdę urzekająca. Wyglądają niczym rysunki, które jaskiniowcy mogliby tworzyć za pomocą krzesiwa na wielkich blokach skalnych w swoich mieszkalnych grotach. Nieprzesadzone, poprowadzone prostą kreską i przy zachowaniu stonowanych kolorów, czyli dokładnie to, co może trafić do umysłów małych dzieci. Obrazki często stanowią dopowiedzenie treści- są jej nieodzownym elementem niczym w komiksach, gdzie chmurki doczepione są do konkretnej postaci, a niekiedy stanowią po prostu odzwierciedlenie tego, co prezentuje treść.
     „Uwaga, wilk! I inne bajki Ezopa” to książeczka niewielka, ale solidna. Nie tylko w swojej oprawie, ale również treści. Moralizatorskie historyjki, które każdy może interpretować do woli przeplatają się z prostymi, ale jakże idealnie pasującymi tutaj rysunkami Agaty Raczyńskiej. Ezop nigdy nie zawodzi w swoich przesłaniach, choć interpretacja Cristóbala Joannona nie każdemu musi wpasować się w gust. Najważniejsze jednak, że zachowane zostało przesłanie, które teraz odkrywać mogą także i najmłodsi Polscy czytelnicy.

Ocena: 4/6
Recenzja dla wydawnictwa Nasza Księgarnia!
nk.com.pl

Tytuł oryginalny: Lobo a la vista y otras fábulas de Esopo / Tłumaczenie: Agata Raczyńska / Ilustracje: Agata Raczyńska / Wydawca: Nasza Księgarnia / Gatunek: bajki / ISBN 978-83-10-12870-6 / Ilość stron: 64 / Format: 165x200mm
Rok wydania: 2013 (Świat), 2016 (Polska)

sobota, 1 czerwca 2013

[Ranking]: 10 najukochańszych bajek z mojego dzieciństwa

    Każdy inaczej wspomina swoje dzieciństwo. Moje, jak donoszą rodzice, opierało się głównie na wszelkich bajkach. Gdy tylko posadzono mnie przed telewizorem i puszczano wybraną baśń nie było ze mną w ogóle kontaktu, całkowicie odcinałam się od świata, aby podążyć za bohaterami w piękny świat. Sympatia do animacji wszelkiego rodzaju pozostała mi do dziś, aczkolwiek i tak do tych Disneya mam największą sympatię. Z okazji Dnia Dziecka dziele się z Wami moimi słabościami, największą dziesiątką tytułów, które oglądałam za małego dziecka i nieco starszego. Produkcje, które kocham po dziś dzień i z przyjemnością do nich wracam. Choć i tak tęsknie za tymi wersjami wypożyczanymi z osiedlowej wypożyczalni kaset wideo, z oryginalnym dźwiękiem i z lektorem, ale przede wszystkim nie odświeżonych nową kreską.

niedziela, 25 marca 2012

Książka #125. Złota księga bajek, aut. Peter Holeinone

Oryginalny tytuł:Golden Fairy Tale Collection  
Gatunek: baśnie, dla dzieci
Wydawca: Wilga
Rok wydania: 2011
Projekt okładki: Paweł Rosołek  Ilustracje: Tony Wolf, Piero Cattaneo, Libico Maraja, Severino Baraldi
Tłumaczenie: Mieczysław Godyń, Zbigniew Wójcik, Katarzyna Zawadzka, Justyna Jonatowska  
ISBN 978-83-259-0276-6
Ilość stron: 382  | Format: 230x295 mm

     Prosto z Francji, czy Anglii, z Rosji oraz z Persji, baśnie nie tylko znane są na całym globie ziemskim, ale pochwalić się mogą również różnorodnym pochodzeniem. Geneza niektórych z nich sięga nawet VI wieku przed naszą erą. Niektóre bardziej znane, inne mniej, wciąż przewijają się przez światową kulturę. Towarzyszą rodzinom podczas opowieści na dobranoc i uprzyjemniają czas, kiedy oglądamy ich barwne ekranizacje. W zbiorze „Złota księga bajek” znajdziemy prawie 70 najróżniejszych bajek, których twórcami są nie tylko bracia Grimm, czy Andersen, ale też Iwan Kryłow, czy Ezop. Peter Holeinone wraz z ilustratorami próbuje na nowo przekazać czytelnikowi twórczość znanych i cenionych światowych bajkopisarzy.

     W potężnym zbiorze bajek czytelnik będzie mógł zapoznać się z baśniami braci Grimm, Andersena, czy baśniami angielskimi. Nie zabraknie tutaj króciutkich bajek Ezopa, a także Pinokia od Collodiego. Poczytamy przepiękne opowieści zrodzone w umyśle Perraulta, a także te, które narodziły się w głowie Szeherezady. Tą podróż po świecie baśni zakończą bajki prosto z Rosji. Bez względu na to czy bohaterami tych siedemdziesięciu historii są ludzie o dobrych i złych sercach, magiczne istoty, jak chociażby wróżki, czy niezwykłe zwierzęta. Cześć jest nam znana mniej bądź bardziej, ale wszystkie mają na celu nie tylko umilać czas młodemu czytelnikowi, ale też i nauczyć go odpowiednich zachowań.
    Przekazywane od tysięcy lat z pokolenia na pokolenie, niekiedy źródło ich pochodzenia jest całkowicie nieznane- baśnie przetrwały do dziś dzień. Zatem docenić należy zbiory takie jak „Złota księga bajek”, bowiem to one stanowią dziedzictwo najznakomitszych bajkopisarzy. W zbiorze tym nie zabraknie dobrze znanych nam historii, jak chociażby „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków” od Grimmów, „Mała Syrenka”od Andersena, „Przygody Gulliwera” prosto z Anglii, „Pinokio” od Collodiego, „Kopciuszka” od Perraulta, czy „Lampy Aladyna” ze Wschodu. Wszystkie były wielokrotnie interpretowane przez współczesnych twórców, także filmowych, przez co dorobiły się różnych wersji z różnymi zakończeniami. Chyba to z „Małej Syrenki” zdecydowanie odbiega od tego, z którym zapoznała nas wytwórnia Walta Disneya. Jednakże, czy to oznacza, że jest gorsza? Zdecydowanie nie!
    W tym zbiorze znajdziemy także inne historie, do których dotychczas mielibyśmy problem z dotarciem, gdyż rzadziej się je przybliża w podobnych publikacjach. Wśród nich znajdują się te od Ezopa, które stały się inspiracją dla Jeana de La Fontaine'a. To w tych opowiastkach znajdziemy jedynie zwierzęta, które stanowią uosobienie ludzkich cech, a także praw natury i okrutności życia codziennego. Przykładem jest tutaj „Wilk i jagnię”, gdzie niewinność nie zawsze musi ratować nas w obliczu prawdziwego okrucieństwa, czy „Osioł, któremu się zdawało, że jest mądry” próbujący uzmysłowić, że najłatwiejsze rozwiązania niekoniecznie muszą być najlepszymi. Nie oszczędza się też zadufanych w sobie ludzi zaprezentowanych w „Zarozumiałej żabie”, czy też dowodu na to, że warto jest pomagać innym, aby potem oni mogli pomóc Tobie w „Koniu i ośle”. Te małe satyry, choć nieznane z nazwy funkcjonują do dziś, a niektóre ze stwierdzeń w nich zawartych stosujemy jako przysłowia.
    Niezwykle piękne są też historie ze Wschodu i z Rosji. Mają w sobie niesamowity klimat charakterystyczny dla tych okolic. Dodatkowo część z nich pozostaje nam nieznana, choć baśnie z Persji i Arabii znajdziemy w zbiorze „Baśnie tysiąca i jednej nocy”, najpopularniejszym dotyczącym tego regionu. Nie wiadomo skąd się wzięły, wiadome jest tylko, że narratorką jest tutaj żona króla, która opowiada mu baśnie, aby uniknąć śmierci. Wśród tych znanych historii znajdują się też te, o których nie słyszmy aż tak często. Jest to między innymi „Rubinowy Książę”, gdzie przepiękny rubin zamienia się w przystojnego księcia, dla którego niemalże zgubna okazuje się ciekawość jego żony. Ponadto poczytać możemy o przygodach dzielnego Saida w baśni„Przygody Saida”, które stanowią odzwierciedlenie drogi każdego człowieka, aż w końcu dojdzie do tego co najważniejsze. Znajdziemy tu tez mini historię, w której to własność do jednego małego elementu w całym domu może uprzykrzyć człowiekowi życie w „Salem i gwóźdź”.
    Z drugiej zaś strony mamy także historie rodem z Rosji. Mroźne, ale i pełne wspaniałości bajki, które także mogą wnieść coś do naszego życia. Przede wszystkim znajdziemy tutaj potwierdzenie siły ludzkich marzeń w osobie młodego chłopaka, który uznawany za marzyciela i obiboka dorobił się więcej niżeli inni ludzie, a robiący to co lubi najbardziej, w bajce „Jezioro Złotych Ryb”. Nie brakuje też przepięknego dowodu na to, że dobre uczynki zawsze zostają wynagrodzone w „Domu z zielonym dachem”, a także potwierdzenia na to jak bardzo budujące jest dobro a niszczące jest zło w historii „Córki puszczy”.
     Wrażenia podczas lektury tych baśni wzmacniają dodatkowo niezwykłe ilustracje znanych i cenionych artystów. Nie są to jedynie rysownicy, ale też ludzie zajmujący się ogólnie pojętą sztuką. Z baśniami każdy z nich miał do czynienia już od dłuższego czasu, a w zbiorze „Złota księga bajek” znalazły się ich najlepsze prace. To właśnie one oddają charakter pełnego kolorów i życia Wschodu, a także surowość i chłód Rosji. Nie przesadzają z barwami, starając się, aby postacie wyglądały jak najbardziej realistycznie. Przy radośniejszych opowieściach szaleją z większą ilością kolorów, natomiast przy tych, które mają nas bardziej przestraszyć zobaczymy bardziej stonowane barwy. W wielu przypadkach rysunki wyglądają jak żywe. Bardzo trudno jest się nie zachwycać pięknem tych prac, w szczególności jeżeli dotyczą magicznych przedmiotów, cudownych wróżek czy przepięknych dziewcząt. Idealnie pasują do tematyki, starając się jak najlepiej przedstawić opowiadaną historię.
     Jedne prostsze, inne bardziej rozbudowane. Niektóre zaprezentowane w pierwotnej formie, a jeszcze inne stanowiącą swobodną interpretację autora zbioru. „Złota księga bajek”zawiera wszystko to czego może oczekiwać każde dziecko, ale też i dorosły. Jest jednak w czym wybierać, bowiem baśnie w tym zbiorze pochodzą z różnych stron świata, spod pióra zupełnie różnych pisarzy. Każda z nich ma duszę i każda stara się trafić do naszej duszy. Opowieści, które w prześmiewczy sposób prezentują ludzkie niedoskonałości, a także historie, w których dobro zostaje sowicie nagrodzone miłością, pieniędzmi oraz długim i szczęśliwym życiem, natomiast zło marnie kończy w piecu, bądź z rozciętym brzuchem. Jedne kończą się pozytywnie, innym do tego daleko. Jednakże wpływ tych historii na nasze życie, a także życie naszych dzieci, czy wnuków pozostaje nieoceniony. 

Ocena: 6/6

Zbiór baśni przeczytałam i zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga i portalu Sztukater, który mi ją udostępnił. 

 

wtorek, 6 marca 2012

Książka #111. Pan Twardowski, aut. Waldemar Wolański

Gatunek: bajka, dla dzieci
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2011  
Projekt okładki: Aleksandra Kowal  Ilustracje: Maria Balcerek, Bartłomiej Filous
ISBN 978-83-7437-728-7 
Ilość stron: 130  | Format: 165x240 mm





     Postać Jana Twardowskiego jest jedną z najbardziej znanych w kulturze polskiej. Jest bohaterem legend, oper, baśni, a także filmów. Jego korzenie sięgają początku XIX wieku i od tamtej pory powstało już wiele różnorakich wersji tego podania. Domniemywa się, że stworzony został w oparciu o prawdziwą postać, choć i tutaj trudno dojść do porozumienia, czy był on nadwornym czarnoksiężnikiem króla Zygmunta Augusta, czy niemieckim absolwentem magii. W 2011 roku Wydawnictwo Skrzat po raz kolejny stara się powołać do życia postać tego niezwykłego szlachcica w książce „Pan Twardowski”autorstwa Waldemara Wolińskiego- dyrektora Teatru Lalek „Arlekin” w Łodzi.

     Bohaterem legendy jest Pan Twardowski, polski szlachcic. Człowiek uczynny i dobroduszny. Jednakże na skutek splotu wydarzeń podpisuje on cyrograf z Diabłem, w wyniku którego, po roku, dusza Twardowskiego będzie w rękach Diabła, a w zamian za to Rokita będzie na każde skinienie Twardowskiego. Z przerażeniem przygląda się temu przybłęda, którą przygarną Twardowski pod swój dach. Nie wiedząc jeszcze jak wielka jest jej miłość do niego, szlachcic wędruje po świecie zyskując miano największego czarnoksiężnika.
    Pan Twardowski to postać, z którą każdy miał kiedyś do czynienia. Męczono nas nim w szkołach, tak samo jak i Panią Twardowską. Wiele było już wersji tej legendy, każda z nich posiada inne elementy, natomiast nieodzownym spoiwem łączącym jest Pan Twardowski i Diabeł. Zaprzedanie duszy diabłu jest tematem tak powszechnie stosowanym w kulturze, że z trudem można by wymienić wszystkie książki, czy filmy, które opierają się na tym wątku. Od razu na myśl nasuwa się pytanie, czemu w ogóle miano by posuwać się do czegoś takiego. Po dziś dzień mówi się, że sprzedałoby się duszę diabłu w zamian za coś. Czasami pozostaje to tylko pustym stwierdzeniem, aczkolwiek w dzisiejszych czasach jest to niekiedy bardzo trafne. Bowiem czy nie sprzedajemy się w wielkiej korporacji, pracując dla przysłowiowego „Diabła” i na jego wypłatę idąc ku temu po trupach? Często działając przeciwko sobie, ale po pewnym czasie już tego nie zauważamy. Wówczas każdy z nas jest takim Panem Twardowskim, który nie dostrzega tego co najważniejsze i co stoi przed jego oczami. I tutaj pojawia się właśnie przybłęda. Dziewczyna, niezbyt piękna, ale jednak wielce oddana swojemu wybawcy. Jednakże i tutaj Twardowski stosuje magię, aby pomóc dziewczynie stać się taką, jaką pragnie i jakiej nikt nie będzie już dogryzał, ani z niej drwił. Widać w tym także pewne oddanie, aczkolwiek okazuje się być to zaledwie kroplą wobec tego co dopiero miało nastąpić. Czytelnikowi wkrótce przyjdzie poznać prawdziwą siłę uczucia miłości i co potrafi ono zwojować. Udowadnia kolejny raz, że prawdziwa miłość jest bezinteresowna, troszczy się jedynie o dobro drugiego człowieka, choćby ceną własnego. Z tego też powodu sama historia nie kończy się zbyt optymistycznie. Można nawet stwierdzić, że jest to historia dość tragiczna, aby móc wycisnąć z nas łzy. Dziś rzadko kiedy spotkać można podobne zakończenia, bowiem przyjęło się, że w obliczu tak ogromnej miłości wszystko inne przestaje mieć znaczenie i nie może się nikomu zdarzyć krzywda. Figa z makiem! Legenda bardzo dobitnie ukazuje, że nie wszystko jest zawsze różowe, a szarości i okrucieństwo życia codziennego trafić może każdego.
    W legendzie pojawiają się także bardzo sympatyczne rymowanki. Ich sympatyczność nie polega jednakże na tym, że są przyjemne w odbiorze, bo cóż tu dużo ukrywać- momentami bywają autentycznie brutalne. Aczkolwiek, chodzi o sam dobór słów i to jak ładnie ze sobą współgrają.
     Ogromną zaletą książki „Pan Twardowski”są oczywiście ilustracje. Wykonane przez Marę Balcerek, scenograf do spektaklu „Pan Twardowski” w łódzkim „Arlekinie”, idealnie oddają charakter i grozę sytuacji. Ilustracjami tymi są same projekty lalek jej autorstwa, które pojawiły się w przedstawieniu. Kobieta ma niezaprzeczalny talent, bowiem jej projekty mają same w sobie sporo magii. Zachwycają nasze oczy, a przez to nie są przekombinowane. Balcerek postawiła na prostotę i zdecydowanie się to opłaciło. Dzięki temu czytelnicy, także Ci starsi, bez problemu mogą wciągnąć się w niezwykły świat Pana Twardowskiego.
     Bez bicia przyznaję się, po raz pierwszy przeczytałam „Pana Twardowskiego” od początku do końca. Choć przerabiało się to w szkole, to jednak do tej pory już dawno wyparowało z pamięci. W historii Pana Twardowskiego nie brakuje miłości, ale też zła. Pokazana zostaje odwieczna walka dobra ze złem, naszej wewnętrznej walki o naszą własną duszę. Nie szczędzono także scen mrożących krew w żyłach, które pozostaną w naszej pamięci na długo. I bez względu na to ile jest różnych wersji legendy o Panu Twardowskim, przyznać należy, że każda z nich niesie za sobą to samo przesłanie, a Twardowski ze swojego własnego miejsca na Księżycu dogląda naszych reakcji na jego losy i pilnuje, abyśmy nie popełniali jego błędów.

Ocena: 6/6

Książkę przeczytałam dzięki serdeczności Wydawnictwa Skrzat i portalu Sztukater, który mi ją udostępnił.