NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Książka #297. Czas żniw, reż. Samantha Shannon


Tytuł oryginalny: The Bone Season
Seria: Czas żniw #1
Gatunek: sci-fi
Wydawca: SQN
Rok wydania: 2013 (Świat), 2013 (Polska)
Tłumaczenie: Agata Kołek
ISBN 978-83-7924-082-1
Ilość stron: 520      Format: 140x205mm

     Kolejna powieść z kategorii młodzieżówek ukazujących inną wizję świata jutra, jak zawsze mało szczęśliwego dla zwyczajnych ludzi. Z pozoru wydaje się, że „Czas żniw” to typowa, banalna historyjka, która ma dostarczyć jedynie rozrywkę, no i zapoczątkować całkiem nową serię. Młoda i ambitna pisarka, Samantha Shannon wychodzi odrobinę do przodu, gdyż jej dystopijny świat nie znajduje się w rękach zwykłych ludzi, a inteligentnych i brutalnych istot. Ten świat to wysoce rozwinięte miejsce rozgrywek, w czasie których rodzą się prawdziwi bohaterowie.
     Świat przyszłości w którym jasnowidze porozumiewają się z zaświatami, a życiu wszystkich zagrażają tajemnicze stwory. Ten świat rządzony jest przez nieśmiertelne istoty zwane Refaitami, którzy przybyli z Międzyświatów i to na tym świecie przyszło żyć dziewiętnastoletniej Paige Mahoney. Przynależy ona do kryminalnego podziemia Sajonu Londyn, gangu Jaxona Halla- Siedem Pieczęci, do których przynależy siedmioro niezwykłych jasnowidzów. Ze względu na swój niezwykły dar, Paige jest śniącym wędrowcem, dziewczyna jest niezwykle cennym nabytkiem w tejże grupie. Jednakże, gdy pewnego dnia przypadkowo zostaje pojmana do Szeolu I w Oksfordzie zostaje oddana pod opiekę jednego z Refaitów, narzeczonego przywódczyni tej starożytnej rasy. Jeżeli chce przeżyć zmuszona jest dostosować się do zasad nałożonych przez Naczelnika, a tym samym ukrywać swoją prawdziwą moc.
     Książka ta jak każda inna, a jednak ma w sobie odrobinę z świeżości i tego czegoś, co przyciąga uwagę. Z początku dość niepozorna historia, która toczy się swoim rytmem. Ni to szybkim, ni to wolnym, zwyczajny wstęp, dzięki któremu poznamy kim jest główny bohater, a także i świat, który go otacza. Świat, w którym kumuluje się energia najrozmaitszych dziwności, bo są tu i jasnowidze, i cyrkowcy, i bzyczące potwory łaknące mięsa, a nawet nieśmiertelne istoty podjadające aury tych pierwszych. Każdy gatunek żyje w swojej własnej bańce mydlanej, czy to bardziej wytwornej, czy ściekowej, i zazwyczaj stara się nie wchodzić sobie w drogę. Do chwili, gdy przychodzi czas żniw, kiedy to ludzie wzbogaceni o zdolności jasnowidzenia dostarczani są do Refaitów i trenowani. W ich ręce wpada również i nasza główna bohaterka, kiedy to objawia swoją moc i w konsekwencji uśmierca innego jasnowidza. Tym sposobem wzbudza zainteresowanie Refaitów, a przede wszystkim ich przywódczyni podejrzewającej ją o bycie sennym wędrowcem- jednym z najrzadszych typów jasnowidzów. Oczywiste są powody postępowania Nashiry, bo przecież cała ta gra toczy się o władzę. Jednakże podążając utartym schematem także i tutaj musi pojawić się objawienie, a w zasadzie ruch oporu, który dość ma już ucisku, biedy i odbierania ich energii i walczy o wolność. Nie jest to niczym zaskakującym, bo w końcu odbywa się tutaj typowa walka dobra ze złem, gdzie wydaje się iż wszystko jest albo białe albo czarne. Nie mniej, przebijają się tutaj spore szarości wywołując spore zaskoczenia podczas lektury. Bez względu czy to na polu walki, czy w sferze uczuciowej dochodzi do nieprzewidywanych zwrotów w akcji. Wtedy właśnie akcja nabiera rozpędu, wtedy kiedy życie zostaje zagrożone, wtedy kiedy dochodzi do mocnych objawów uczuć do drugiego człowieka. W tych chwilach lektura staje się bardziej porywająca, bardziej namiętna, bardziej sentymentalna.
     Samantha Shannon obdarzona została niesamowitym darem wyobraźni, który dobrze spożytkowała na "Czas żniw". Korzystając ze slangu ze środowisk przestępczych, a także odwołując się do współczesności tworzy słownictwo, które towarzyszy nam przez całą powieść. Zwroty i nazwy tak interesujące, że bez problemu zostają w pamięci. Pozwalają stworzyć bardzo nowoczesny i sugestywny świat, który zaintryguje. Tak samo jak wyraźne jest otoczenie, tak wyraziste są również i bohaterowie w nim ulokowani. Każda z postaci dość osobliwa, ze względu na uzdolnienia, aczkolwiek i tak uwaga skupia się na tych najważniejszych. Miła, niefrasobliwa dziewczyna, która momentami wydaje się popełniać dość głupie błędy, ale i tak Paige potrafi się wybronić. Jej relacja z Naczelnikiem wzbudza najwięcej emocji i to właśnie jemu najbardziej kibicujemy z męskiej drużyny- chociaż stoi po drugiej stronie barykady. Z kolei Nashira to uosobienie zła, choć piękna jest w tej swojej obłudzie. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie więc z uwydatnieniem cech, które rozgraniczają dobrych i złych bohaterów tej powieści.
     Jestem w stanie zrozumieć ogólne uwielbienie dla debiutu Samanthy Shannon.„Czas żniw” choć jest powieścią powielającą niektóre ze schematów, to jednak bardzo silnie broni się swoją fabułą i tempem w jakim toczy się akcja. Autorka świetnie buduje nie tylko otoczenie, ale również i postaci. Wprawnie bawi się słowem, sprawiając, że ten nierzeczywisty świat staje się bardziej namacalny. Nie można odmówić jej także sporego ładunku emocjonalnego i sporej dawki napięcia. Rodzące się uczucia mające swoje podstawy w zaufaniu i szacunku to coś, o czym marzy każda kobieta. Jednakże nie należy zapominać, że ta pozycja to przede wszystkim opowieść o walce i przeciwstawianiu się tyranii, co odnieść można nie tylko do wielu przykładów z przeszłości, ale i otaczającej nas teraźniejszości. Według mnie lektura ta będzie idealną propozycją dla każdego, choć najwięcej wrażeń dostarczy miłośnikom literatury dystopijnej.
Ocena: 4/6
Recenzja dla portalu Upadli.pl!
upadli.pl

środa, 29 sierpnia 2012

Książka #196. Jest legendą. Antologia w hołdzie Richarda Mathesona, aut. Stephen King i inni

Oryginalny tytuł: He is Legend: Ana Anthology Celebrating Richard Matheson
Gatunek: thriller, horror, kryminał
Wydawca: SQN
Rok wydania: 2009 (USA), 2011 (Polska)
Projekt okładki:Wojciech Pawlik
Tłumaczenie:Agnieszka Brodzik, Bartosz Czartoryski
ISBN978-83-246-931575-4-9
Ilość stron: 368     Format: 135x205 mm

     Richard Matheson jest jednym z najbardziej cenionych twórców literatury grozy. Spod jego ręki wyszły takie bestsellery jak „Jestem legendą”, czy „Hell House”. Jego prace, coraz częściej ekranizowane miały wpływ przede wszystkim na kolegów z branży. To właśnie oni składają mu hołd i tworzą kilka opowiadań w nawiązaniu do jego twórczości. Piętnaście nowel ze wstępem Ramseya Campbella, zebranych w jednym zbiorze o tytule „Jest legendą”, które na polskim rynku wydawniczym ukazały się dzięki Wydawnictwu SQN.

     Człowiek lubujący się w skłócaniu swoich sąsiadów. Jednostka na chwilę przed epidemią zamieniającą ludzi w wampiry. Żona biernie przyglądająca się jak jej mąż z dnia na dzień staje się coraz mniejszy. Tragiczne w skutkach wciśnięcie zwykłego guzika. Kobieta przyjeżdżająca z mężem do małego kanibalistycznego miasteczka, w którym po raz ostatni widziano jej męża. Ekipa badaczy i medium, którzy przybywają do nawiedzonego przeklętego domu i rozwikłać jego zagadkę. Innymi słowy niesamowite historie spisane przez największych twórców grozy, w których znajdziemy nawiązanie do tworów Richarda Mathesona.
     Siedemnastu wspaniałych pisarzy, twórców przebojowych najpoczytniejszych powieści i opowiadań, po raz pierwszy zamkniętych w jednym zbiorze. Ich prace bywają dopowiedzeniami do znanych nam historii, jak „Wezwany” będący rozważaniami nad dalszymi losami bohatera poznanego w opowiadaniu „Dystrybutor”, a inne to świeże spojrzenia na klasyczne utwory, chociażby „Sprawa Peggy Ann Lister” będąca interpretacją „Ktoś cierpi”. Część z nich rozprawia o zemście, inne zaś o podejmowaniu pierwszych dorosłych decyzji. Świadomie dotykają naszych najdelikatniejszych punktów, aby wzbudzić burzę emocji. Większość z nich to makabryczne opowieści pełne pesymizmu, jak chociażby „Ja również jestem legendą”, inne zaś dają nam cień nadziei, jak „Zdobycz”. Najkrwawsze z opowiadań wywołują w czytelniku dreszcz emocji, doprowadzają na skraj wytrzymałości. Pełne erotyzmu i makabrycznego dowcipu sprawiają, że takie prace jak „Powrót do Piekielnego Domu”maksymalnie wciągną nas w historię. Jednakże to w tym drugim typie grozy doświadczamy czegoś ponad to. To takie teksty, jak„Samoistna wyspa”, czy „Pamiętnik Louise Carey”najbardziej do nas docierają. Wprawiają w obłęd i wywołują lekkie uczucie niepokoju. I to one najdłużej pozostają w naszej pamięci, najbardziej nas frapując. Niestety, znajdą się tutaj też takie opowiadania, które najchętniej wymazalibyśmy z tego tomu, jak chociażby mało fascynująca opowieść o człowieku, który zabił sam siebie w „Dwa strzały w Fotogalerii Fly'a”, czy „Podniebny dżokej”.
     Twórcy dają nam wiele powodów do rozmyślań, na swoj sposób karząc swoich bohaterów, a tym samym i czytelnika. Wszyscy nie od dziś tworzą podobne publikacje, więc mają spore doświadcznie w kreowaniu postaci. Tutaj wszystkie są wyraziste, skłaniają nas do refleksji, zmuszają do zmian, ale niektóre z nich w ogóle nas nie ruszają. Zaskakuje to, że to właśnie Stephen King i jego syn Joe Hill stworzyli raczej przeciętną opowieść „Gaz do dechy”, ale w sumie, nie każda powieść tego pierwszego rozpoczyna się od fajerwerków. Intrygować mogą z pewnością najbardziej skrajne formy literackie, bowiem taki Michael A. Arnzen pisząc o osobie niepełnosprawnej używa narracji pierwszoosobowej. Z zaskakującą przenikliwością wciela się w postać chorej osoby, próbując myśleć jak ona i wykorzystując ten sam ograniczony sposób wysławiania się. Z drugiej zaś strony Thomas F. Monteleone swoją pracę tworzy w formie kartek wyrwanych z pamiętnika. Jego „Pamiętnik Louise Carey”jest tak poszatkowany i spójny jednocześnie, jak dziennik każdego z nas. Twórcy nie stronią od barwnych opisów, a także o wcieleniu trochę brutalności w swoje postaci. Niektóre style są lekkie jak piórko, co reprezentuje sobą F. Paul Wilson, a inne to naprawdę ciężki kaliber, jak przykładowo Ed Gorman. Jednakże ich różnorodność całkowicie się tutaj sprawdziła, bowiem dostarczała wielu skrajnych emocji i idealnie stopniowała napięcie.
    Antologie to dość osobliwe publikacje, bowiem znaleźć w nich możemy zarówno twory, które zachwycają, jak i takie, które zanudzą nas na śmierć. „Jest legendą”jest, pod tym względem, dość zróżnicowane, bowiem na równi przeplatane są ciekawsze historie z tymi, które nie mają większego polotu. Bez wątpienia jednak każdy znajdzie coś dla siebie. Zadowoleni będą zarówno zwolennicy makabrycznych obrazków, jak i fascynaci ludzkiej psychiki. 
 
Ocena: 4/6

Recenzja dla portalu A-G-W.

piątek, 10 sierpnia 2012

Książka #189. Kodeks bracholi, aut. Barney Stinson, Matt Kuhn

Tytuł oryginalny: The Bro Code
Gatunek: poradnik
Wydawca: SQN
Rok wydania: 2008 (USA), 2011 (Polska)
Projekt okładki: Timothy Shaner     Ilustracje: Jennifer Hendricks
Tłumaczenie: Piotr Kamiński
ISBN 978-83-931575-8-7
Ilość stron: 196     Format: 140x195 mm



     Jedna z najistotniejszych postaci przebojowego amerykańskiego serialu o tytule „Jak poznałem Waszą matkę” wydała książkę. Zabójczo przystojny i pewny siebie Barney Stinson postanawia zdradzić całemu światu tajemne zapiski skrzętnie skrywane przez wiele lat- „Kodeks Bracholi”. Teraz poznać ją mogą także polscy brachole, a to za sprawą Wydawnictwa Sine Quo Non.

    Wielki kodeks, do którego bohaterowie serialu odnoszą się niemalże każdego odcinka, w którym to zachwiana zostaje równowaga przyjaźni, w końcu wyszedł na światło dzienne. Stanowi sekretne zapiski zbierane po całym świecie, a warunkujące potężne więzi między mężczyznami, ale jak się okazuje- także i kobietami. Lista zasad, które obowiązują bracholi, a także kar, które grożą za ich złamanie. Innymi słowy... lepiej nie zadzierać z Stinsonem.
    Barney Stinson dał serialowi „How I Met Your Mother”coś, czego nikt by się nie spodziewał. Dał mu humor, a także klasę. Nie powinno więc dziwić, że ten znany całemu światu podrywacz, w końcu dorobił się książki. O kodeksie słyszymy, kiedy sam Barney łamie zasady, spotyka go więc zasłużona kara. Jednakże czym jest „Kodeks bracholi”? Nie jest to bowiem typowy poradnik dla bracholi, który pomoże im przetrwać w świecie zdominowanym przez laski i nie zniszczyć przy okazji łączących ich więzi. Brachole wyrażają szacunek dla siebie wzajemnie i to właśnie ten szacunek zdeterminował takiej broni. Każdy dowie się z niego jak to poradzić sobie ze składaniem wspomnień ze wczorajszego wieczoru (PIWO), czy chociażby jak witać się z drugim bracholem, aby nie było w tym podseksualnych, czy nawet babskich kontekstów. Ważniejsze w tym jest jednakże to, że jest to także całkiem nie najgorszy poradnik jak obchodzić się z kobietami. Jako że same jesteśmy bardzo skomplikowane, Barneyowi daje gotowe sposoby na połączenie faktów z naszego życia i wykorzystanie ich przeciwko nam. Oczywiście o samym podrywie mówi zupełnie inna pozycja, bowiem w serialu poznajemy także „Księgę podrywu” zawierającą rozmaite sposoby na poderwanie dziewczyny.
    Trzeba przyznać jedno, Barney Stinson jest niezwykle elokwentnym człowiekiem, który potrafi przekonać do siebie każdego. Widać to także i po lekturze, bowiem całkiem nie najgorzej sprawdza się w roli przewodnika po dzikim świecie kobiet. Ma niesamowicie lekki styl, tak lekki, że nie obawia się używania, a nawet nadużywania bracholskich wyrażeń typu „laska”. Wprowadza nowy język, język bracholi, który nadaje lekturze i życiu luźnego charakteru. Barney stosuje wiele różnych ciekawych rozwiązań, bo niektóre z artykułów kodeksu uzbraja w zagadki do rozwiązania, czy małe niezbędniki. Nie zabraknie również i ciekawostek, czy nawet broezji. Nie zapomina także o niebracholach, bowiem zanim przejdziemy do faktycznego kodeksu najpierw poznajemy jego genezę, a także sens określenia „brachol”. Koniecznie jest więc stwierdzenie, że ten pewny siebie podrywacz dba o swoich bracholi, jak matka o własne dzieci.
    Wydana w grubej i stylizowanej na prawdziwy kodeks książka Barneya Stinsona robi furorę na całym świecie. Nic dziwnego, w końcu tak dowcipnej, ale i przenikliwej lektury jeszcze nikt nie widział. Pełna mądrości, ale i swoistego luzu, napisana przez kochanego przez większość ludzi bohatera, jest pozycją, która nie tylko może zainspirować do działania, ale przede wszystkim do tworzenia więzi. Oczywistym jest, że zapiski te trzeba traktować z przymrużeniem oka, ale jeżeli choć odrobinę weźmiemy je na poważnie, to nie tylko brachole mogą skorzystać na tej tajemnej wiedzy. Jest to idealna lektura dla każdego kto nie boi się niekonwencjonalnych tworów, bowiem można się przy niej nie tylko dobrze bawić, ale i się zrelaksować.

Ocena: 5/6

Recenzja dla portalu A-G-W.