Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
W końcu to film o czarownicy, więc musi być dużo czarów i rzeczywiście tak jest. No może nie tak wiele, jak w "Harrym Potterze", ale przecież głównie jest to film o miłości. Magii jest dużo, ale najważniejsza i najpiękniejsza jest magia serca.
Oryginalny tytuł: Julie & Julia
Julie
Powell jest niezadowoloną z siebie i swojej pracy kobietą, której
niegdyś wróżono świetlaną przyszłość jako pisarka. Jednakże, teraz, kiedy
kończy 30 lat zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy w życiu niczego nie
dokończyła. Postanawia więc rozpocząć pewien projekt. Bierze przykład ze
swojej przyjaciółki i rozpoczyna pisanie bloga. W ciągu najbliższego roku
ma zamiar gotować według najlepszych przepisów Julii Child, na podstawie
jej książki kucharskiej, a następnie opisywać swoje wrażenia na łamach
bloga. Z początku Julie dzielnie gotuje kolejne potrawy i nie zraża się
tym, że na jej blogu nikt nie pokazuje swojego zainteresowania. Wkrótce,
jednak, wszystko się zmienia, Julie staje się popularna wśród
czytelników, którzy przysyłają jej prezenty i wspierają w tym co robi.
Nie wiedzą jednak, jak bardzo cierpi małżeństwo Julie z Erikiem.Będzie
musiała zdecydować co jest dla niej ważniejsze – Julia Child ze
swoimi przepisami, czy jej ukochany mąż.
Historia
mnie zafascynowała. Z początku nie zrozumiałam koncepcji jaką Ephron
przyjęła sobie do realizacji tej opowieści.Opowiedziana bardzo
swobodnie, bardzo wciągająca i niezwykle wzruszająca. Tak mogłabym opisać
to co zobaczyłam na ekranie. Co prawda momentami trochę się dłuży, nie
mniej jednak ogląda się bardzo przyjemnie, chociaż powodem tego mogły być
wspaniałe potrawy, które są w filmie przygotowywane. Podobało mi
się ujęcie dwóch odrębnych rzeczywistości, które dla mnie- z początku,
wyglądały jak jedna, trochę niespójna całość. Podobało mi się to, że obie
te historie zostały przedstawione od samych ich początku. Poznajemy
Julie Powell, poznajemy Julię Child, nie kiedy są już zaawansowanymi
kucharkami tylko kiedy uczą się czym jest gotowanie. Dla jednych może być
to męczący obowiązek, ale dla innych... zwyczajna przyjemność. Myślę, że
była to myśl przewodnia jaką twórcy zapragnęli przekazać swoim widzom.
Główne
role przypadły w udziale Meryl Streep oraz Amy Adams. Pierwszej Pani nie
trzeba nikomu przedstawiać. Moim skromnym zdaniem idealnie wcieliła się w
postać Julii Child. Była tak samo do pokochania. Jej akcent był
powalający. Nic dziwnego, że zdobyła tyle nagród i nominacji, w tym do
Oscara za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą. Amy
Adams też była nie najgorsza. Moim zdaniem była trochę mało wyrazista,
ale i tak to jej było więcej na ekranie.Osobiście za bardzo za nią nie
przepadam. Mogliśmy zobaczyć ją w takich produkcjach jak „Zaczarowana” a
ostatnio w „Oświadczyny po irlandzku”. Obie panie wspierane były przez
swoich mężów, tzn. tych filmowych. Mężem Meryl został Stanley Tucci,
który jak dla mnie był przykładem męża idealnego.Wspaniały człowiek
niezwykle kochający swoją żonę. Idealnie przedstawił to na ekranie. Z
kolei mężem Amy został Chris Messina. Także mąż idealny. Nic
tylko pozazdrościć. W filmie zobaczyć mogliśmy także Lindę Emond, Helen
Carey, Jane Lynch, Deborah Rush i wielu innych miłośników jedzenia.