NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Mangold. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Mangold. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 sierpnia 2017

1233. Logan, reż. James Mangold

     Kiedy siedemnaście lat temu (tak, 17 lat!) rozpoczęła się filmowa przygoda z „X-Menami” żaden fan nie spodziewał się, że obraz ten doczeka się tak wielu kontynuacji, przedkontynuacji, a także historii pobocznych. Wszyscy cieszyli się na myśl, że powstaną filmy z ich ulubionym mutantem- Wolverinem. Wszyscy potem płakali po kątach, gdy tytuły te nie sprostały ich oczekiwaniom. Postawiono wszystko na jedną kartę i idąc w ślad za świetnie przyjętym „Deadpoolem” przyznali „Loganowi” czerwony znaczek- rzucając w niego wulgaryzmami i brutalnością zyskując przy tym... niemalże arcydzieło!
Źródło: Showtimes.com
     Rok 2029. Ludzie nie pamiętają już o istnieniu mutantów. Jednostki, które przetrwały chowają się po kątach, aby spokojnie dożyć starości. Logan (Hugh Jackman) robi co może, aby uzbierać pieniądze potrzebne do godnego życia dla niego i jego mentora Charlesa Xaviera (Patrick Stewart). Chwyta się każdego zlecenia, chcąc czym prędzej zrealizować swój cel, gdyż stan profesora pogarsza się z dnia na dzień stanowiąc zagrożenie nie tylko dla niego samego, ale również dla ludzi znajdujących się wokół niego. W trakcie jednego ze zleceń poznaje małą meksykańską dziewczynkę imieniem Laura (Dafne Keen), nie spodziewając się, że na zawsze odmieni jego życie. Nie będzie to jednak sielanka, bowiem w drogę za nią rusza armia ulepszonych i świetnie wyszkolonych najemników dowodzonych przez Pierce'a (Boyd Holbrook), która nie cofnie się przed niczym, aby ją odzyskać.
     Są takie filmy, które trzeba przetrawić zanim cokolwiek się o nich powie szerzej. Są takie filmy, z którymi trzeba się przespać, żeby umysł poukładał to, co właśnie zostało mu zaserwowane. Czasem trzeba ogarnąć swoje wrażenia i zazwyczaj trzeba na to niewiele czasu. Jednakże w przypadku „Logana” sprawa jest tak samo wyjątkowa, jak wyjątkowy jest ten film. Potrzeba było niemalże pół roku i aż trzech seansów, aby zebrać się w sobie i sklecić kilka słów na temat tego dlaczego ten film staje się jednym z najbardziej ulubionych. Najnowszy film, a przy tym ostatni z udziałem Logana pod postacią Hugh Jackmana, to zupełne inne spojrzenie na całą serię o mutantach. Pewnie powodem jest to, że bardzo często zapomina się o nich, tak jak i zapomniał o nich świat stworzony w tym filmie. Tutaj nie chodzi już o żadne z xmenowskiej mocy, nie chodzi o dziwaczne starcia między mutantami Xaviera, a wyznawcami Magneto. Ta produkcja to niesamowicie surowy, bardzo przejmujący i niezwykle dramatyczny obraz starości. Starości oprószonej siwizną, trawionej chorobą, ale również marzeniami. Ta produkcja przedstawia, że to nie jest świat dla starych mutantów. A jednocześnie ukazuje, że starość nie oznacza końca naszego życia, bo nawet i w tym przygnębiającym czasie mogą spotkać nas niespodzianki, które na nowo tchną w nas życie. 
Źródło: Showtimes.com
Poza tą dozą dramatyzmu, który niejednokrotnie doprowadza do łez nie brakuje tutaj i licznych scen, które stanowią idealną równowagę dla rozważań na temat schyłku życia. Napędzane dynamizmem, a także zielonym specyfikiem od Alkali, przepełnione są pazurami z adamantium wbijającymi się w ciało, czy odcinającymi kolejne członki ludzkiego ciała. Twórcy nie szczędzili tutaj brutalności, a krew, ręce i nogi latały wszędzie. Natchnione gniewem i zwierzęcym zewem wielokrotnie nawoływały do pierwszych spotkań widza z Wolverinem, kiedy to był napędzanym furią zawadiaką i najemnikiem.
      „Logan” jest ostatnim filmem o mutantach, w którym zobaczymy Hugh Jackmana. Sam aktor chciał godnie pożegnać się z postacią, będącą jego życiem od niespełna dwóch dekad. Okazało się to być naprawdę idealnym pożegnaniem i jednocześnie zakończeniem pewnej epoki w produkcjach z serii „X-Men”. Sam Jackman stworzył tu najlepszego Wolverine'a w całej swojej karierze, jak i chyba najlepszą rolę jaką kiedykolwiek wykreował. Był zaangażowany, pełen pasji, gniewu, współczucia, miłości- stał się kwintesencją samego Logana. Zmierzył się ze swoją przeszłością, zmierzył się ze swoją młodością i pogodził z tym, że nie jest już tym samym Hugh Jackmanem, ani tym samym Wolverinem co wtedy, gdy zaczynał tę podróż. Zdecydowanie dał z siebie wszystko, co stanowiło wisienkę na udziale w tych filmach. Tak chciał, aby go zapamiętano i tak właśnie go zapamiętamy. Na wspomnienie tej roli będzie nam się kręciła łezka w oku, tak jak to błądziła w naszych oczach podczas całego seansu. Równie wspaniałą rolą poszczycić się może Patrick Stewart. Wraz z Jackmanem przez lata tworzyli wyjątkowy duet opierający się na przyjaźni, ale również na pewnego rodzaju relacji ojca z synem. To wszystko znajduje odbicie w tym, co serwują nam także i przy najnowszym filmem. Ich relacja jest poruszająca, pełna wyrzeczeń, ale i szacunku. Nie zdarzyłoby się to, gdyby nie było między nimi chemii i gdyby oboje nie byli genialnymi aktorami. Stewart tym razem objawił nam się jako człowiek kruchy, chory, którego umysł uznany został za broń masowego rażenia. Obarczony wyrzutami sumienia stał się postacią wręcz tragiczną. Okazał się być więc idealnym uzupełnieniem dla zamkniętego w sobie Logana.
Źródło: Showtimes.com
     Naprzeciw tej paradzie staruszków wychodzi młoda dziewczyna, a w zasadzie dziewczynka. Przepełniona gniewem, ale nie chęcią zemsty. Pragnąca jedynie odnaleźć swoje miejsce w świecie zupełnie jej nieznanym. Bierze z życia pełnymi garściami i szybko chłonie wiedzę. Relacja jaką Laura ma z Loganem to typowy przykład patologicznej rodziny, ale także i w tej patologii jest metoda. Zarówno jeden staruszek, jak i drugi, stają się jej mentorami. Chronią ze wszystkich sił i starają się pomóc w odnalezieniu swojej drogi. Dafne Keen stała się genialną Laurą. Stała się takim drugim Wolverinem, tylko że w znacznie mniejszym i bardziej kobiecym wydaniu. Sama furia i dzikość, której próżno będzie szukać w przyszłych jej filmach.
     Teksańskie opuszczone tereny, od których aż bije przygnębieniem stały się idealnym tłem na pożegnanie z Loganem. Nie można prosić o bardziej surową atmosferę, gdy doda się do tego muzykę Marco Beltramiego. Wraz ze zdjęciami Johna Mathiesona daje to niezapomniane, emocjonujące przeżycie, przy których jeszcze bardziej odczuwamy otaczającą bohaterów samotność. Bardzo dobrze się to ogląda, a słucha jeszcze przyjemniej.
Źródło: Showtimes.com
      Najnowsze spojrzenie na postać najbardziej charakternej postaci z drużyny X-menów pokazuje, że nawet bohaterów ostatecznie dotknie nieunikniona ręka starości. Zważywszy na problem postaci zarysowany już na początku seansu jej koniec może być tylko jeden. To jednak nie przeszkodziło w pełni odczuwać każdą minutę „Logana”. Całkowicie inne spojrzenie na marvelowskie, xmenowskie kino, w końcu dojrzałe i przyprawiające o przygnębienie, gdzie pokazuje się superbohatera jako zwykłego człowieka, a nie tylko maszynę do zabijania. Wielopłaszczyznowość fabuły, która bawi, przeraża, a także doprowadza do łez sprawia, że każdy fan tego dzikiego mutanta będzie usatysfakcjonowany tak godnym pożegnaniem. Rewelacyjnie zagrany, cudownie rozbrzmiewający w uszach i pomimo swojej surowości, i brutalności niesamowicie piękny film!

Ocena: 9/10

Oryginalny tytuł: Logan / Reżyseria: James Mangold / Scenariusz: James Mangold, Michael Green, Scott Frank / Zdjęcia: John Mathieson / Muzyka: Marco Beltrami / Obsada: Hugh Jackman, Patrick Stewart, Dafne Keen, Stephen Merchant, Boyd Holbrook, Richard E. Grant, Elizabeth Rodriguez, Eriq La Salle / Kraj: USA, Kanada, Australia / Gatunek: Dramat, Akcja, Sci-Fi
Premiera kinowa: 17 lutego 2017 (Świat) 03 marca 2017 (Polska)

sobota, 18 lutego 2012

903. Kate i Leopold, reż. James Mangold

Oryginalny tytuł: Kate & Leopold
Reżyseria: James Mangold
Scenariusz: James Mangold, Steven Rogers
Zdjęcia: Stuart Dryburgh
Muzyka: Rolfe Kent
Kraj: USA
Gatunek: Komedia romantyczna, Fantasy
Premiera światowa: 25 grudnia 2001
Premiera polska: 22 marca 2002
Obsada: Meg Ryan, Hugh Jackman, Liev Schreiber, Breckin Meyer, Natasha Lyonne, Bradley Whitford

     Są filmy, do których wraca się po kilkakroć w całym swoim życiu. Uwielbiamy filmy, które za każdym razem nas przerażają. Uwielbiamy te, które bawią nas chociaż oglądamy je po raz dziesiąty. Kochamy te, które wciąż nas zdumiewają i poruszają do głębi. Każda dziewczynka marzy o tym, że kiedyś pokocha i zostanie pokochana przez księcia. Dlatego też w 2001 roku James Mangold („Przerwana lekcja muzyki”, „Tożsamość”) napisał i wyreżyserował przepiękny film o ponadczasowej miłości kobiety biznesu i księcia o tytule „Kate i Leopold”. Filmem oczarował miliony kobiet na całym świecie, które zakochały się w jego klasie, elegancji i urokowi.
     Akcja filmu kręci się wokół żyjącego w 1876 roku księcia Nowego Jorku- Leopolda (Hugh Jackman), który to zmuszony jest poślubić jedną z dam dla uratowania majątku swojej rodziny. W dniu zaręczyn i pięknego balu zauważa jednak tajemniczego mężczyznę- Stuarta (Liev Schreiber), a podążając za nim spada z mostu i ląduje w 2001 roku. Budząc się z przerażeniem zauważa nowy nieznany mu świat, a także poznaje byłą dziewczynę Stuarta- Kate (Meg Ryan), dla której całkowicie traci głowę. Ta jednak nie wierzy mu, że pochodzi z przeszłości, nawet pomimo jego bardzo dobrych manier i dziwacznego stroju. Kate nie jest przyzwyczajona do podobnego zachowania, dlatego też odbiera go jako dziwaka. Jednakże kiedy Stuart ulega wypadkowi, Leopold zostaje pozostawiony sam sobie. Kate postanawia pomóc Leopoldowi, a gdy okazuje się, że i on może jej pomóc w awansie jest wniebowzięta. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i dzięki temu rodzi się między nimi uczucie.

piątek, 30 grudnia 2011

847. Wybuchowa para, reż. James Mangold

Oryginalny tytuł: Knight and Day
Reżyseria: James Mangold
Scenariusz: Patrick O'Neill
Zdjęcia: Phedon Papamichael
Muzyka: John Powell
Kraj: Wielka Brytania, Niemcy, Francja
Gatunek: Akcja, Komedia
Premiera światowa: 16 czerwca 2010  
Premiera polska: 23 lipca 2010
Obsada: Cameron Diaz, Tom Cruise, Peter Sarsgaard, Jordi Molla, Viola Davis, Paul Dano, Frank Hentschel, Marc Blucas, Lennie Loftin, Maggie Grace

    James Mangold jest reżyserem bardzo wszechstronnym. Nie stroni ani od komedii romantycznych, takich jak „Kate i Leopold”, ani od filmów grozy typu „Tożsamość”, ani też od ambitnych produkcji mogących przynieść mu uznanie jak „Spacer po linie”. Jego najnowszy film „Wybuchowa para” porównywany jest do kultowego „Mr and Mrs Smith” ze względu na gorący duet, a także charakterystyczne połączenie komedii z filmem akcji. Jednakże wydaje się, że Cruise oraz Diaz stanowią marne zastępstwo dla wspaniałych ról Pitta i Jolie.
     June Havens (Cameron Diaz) czeka na samolot, którym wróci do domu, aby przygotować się do ślubu swojej siostry – April (Maggie Grace). W samolocie poznaje przystojnego Roya Millera (Tom Cruise), nie wie jednak, że jest on tajnym agentem, którego celem jest wymordowanie znajdujących się w samolocie pasażerów i pilotów, którzy czyhają na jego życie. Kiedy June niespodziewanie budzi się w swoim łóżku następnego dnia udaje się na przymiarkę sukni na ślub swojej siostry. Tam czekają na nią agenci FBI, na których wcześniej Roy kazał jej uważać. Nie spodziewa się, że następne godziny zamienią się przez to w koszmar i jej życie ulegnie całkowitej metamorfozie. Dziewczyna wyrusza w podróż swojego życia z Royem i przekonuje się, że taki styl życia jak najbardziej jej służy.

środa, 8 grudnia 2010

448. Spacer po linie, reż. James Mangold

niedziela, 24 października 2010

031. Tożsamość, reż. James Mangold

Oryginalny tytuł: Identity
Reżyseria: James  Mangold
Scenariusz: Michael Cooney
Zdjęcia: Phedon Papamichael
Muzyka: Alan Silvestri
Kraj: USA
Gatunek: Thriller
Premiera światowa: 25 kwietnia 2003
Premiera polska: 21 października 2003
Obsada: John Cusack, Amanda Peet, Ray Liotta, Jake Busey, Alfred Molina, John Hawkes, William Lee Scott, Clea DuVall, John C. McGinley, Leila Kenzle, Bret Loehr

    Kierownik motelu- Larry (John Hawkes), były policjant i jednocześnie kierowca limuzyny- Ed (John Cusack), była aktorka (Rebecca De Mornay), Lou i Ginny- para nowożeńców (William Lee Scott, Clea DuVall), dziewczyna na telefon- Paris (Amanda Peet), policjant Rhodes (Ray Liotta) eskortujący zabójcę- Roberta (Jake Busey), oraz małżeństwo z synkiem (John C. McGinley, Leila Kenzle, Bret Loehr). Ci właśnie ludzie są sobie zupełnie obcy. Przez okropną burz, która zalała wszystkie ulice, wszyscy bohaterowie zatrzymują się w przydrożnym motelu. W pewien sposób są ze sobą połączeni. Wkrótce jeden po drugim zaczynają ginąć, a reszta znajduje przy zwłokach numery, z każdym kolejnym znalezionym ciałem numery się zmniejszają. Ci którzy przeżyli muszą odkryć tajemnicę dziwnego odliczania oraz to co takiego mają ze sobą wspólnego. 
    Wypadki, ucieczki, poszukiwania, morderstwa przyczyniły się one do umiarkowanej akcji filmu. Akcja jest dość zaskakująca jak to bywa zresztą w filmach psychologicznych. Nie można się nudzić, no w końcu to horror.
    Przez kilka sekund zakryłam sobie oczki kocem, bo już nie mogłam wytrzymać tego napięcia, brzuch mnie rozbolał nawet. Przerażający i jednocześnie zaskakujący film. Te wszystkie tajemnice i tajemnicze zgony nadają filmowi atmosferę grozy.
    Jest to film psychologiczny, więc głębię ma. Chcecie wiedzieć jaką? trzeba po prostu film zobaczyć. Jak już tylko zobaczyłam napis "thriller psychologiczny" od razu zwątpiłam, ponieważ tego rodzaju filmy najbardziej wpływają na ludzką psychikę, ten również. 
    Ray Liotta zaskakująca postać, podobała mi się wykreowana przez Jake Buseya postać skazańca. Czy trudno udawać trupa? chyba nie, ale krzyki, przerażenie w oczach... to jest coś naprawdę wspaniałego coś co do filmu wprowadziła Clea DuVall grająca Ginny. Obsada trafiona, wszystko do siebie pasuje.
    Film bardzo mi się podobał. Chyba nawet jestem skłonna powiedzieć, że nie było w nim nic co by mi się nie podobało, trochę tylko rozczarowało mnie zakończenie, ale to da się przeżyć.