NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Horse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Horse. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

1111. 300: Początek imperium, reż. Noam Murro

Oryginalny tytuł: 300: Rise of an Empire
Reżyseria: Noam Murro
Scenariusz: Kurt Johnstad, Zack Snyder
Na podstawie: komiksu Franka Millera „Xerxes”
Zdjęcia: Simon Duggan
Muzyka: Junkie XL
Kraj: USA
Gatunek: Akcja, Dramat
Premiera: 05 marca 2014 (Świat) 07 marca 2014 (Polska)
Obsada: Sullivan Stapleton, Eva Green, Lena Headey, Hans Matheson, Rodrigo Santoro, Callan Mulvey, Jack O'Connell, David Wenham
     Setki gołych klatek piersiowych. Hektolitry krwi rozlewanych po całym ekranie. Nie, to nie film z serii sado-maso, a kolejna odsłona, w zasadzie alternatywna historia dziejąca się w okresie bitwy pod Termopilami, gdzie ku Persom podążała armia 300 Spartan przewodzonymi przez Leonidasa. Zack Snyder oddaje stery w ręce początkującego w klimacie starożytnego "slow-motion" reżysera- Noama Murro, który z kolei dobrze sprawdza się w roli następcy. „300: Początek imperium” jest równie porywające, ale pod pewnymi względami odrobinę lepsze od pierwszej historii. A oglądanie tej spektakularnej bitwy na gigantycznym ekranie IMAXa, to wrażenie nie do opisania.

środa, 8 grudnia 2010

466. Hellboy, reż. Guillermo del Torro

Oryginalny tytuł: Hellboy   
Seria: Hellboy #1  
Reżyseria: Guillermo del Torro  
Scenariusz: Guillermo del Torro, Peter Briggs
Zdjęcia: Guillermo Navarro 
Muzyka: Marco Beltrami, Buck Sanders 
Kraj: USA 
Gatunek: Akcja / Fantasy 
Na podstawie: komiksu Mike`a Mingola
Premiera światowa: 30 marca 2004 
Premiera polska: 17 września 2004 
Obsada: Ron Pearlman, John Hurt, Doug Jones, Selma Blair, Rupert Evans,  Karel Roden

    Film Guillermo del Torro znanego z takich filmów jak „Kręgosłup diabła” postanowił przenieść na ekran kinowy jeden z najpopularniejszych komiksów Mike`a Mignola o demonie, który walczy dla dobra ludzkości. Pomimo swojej demoniczności przypada do gustu i choć nie jest to film dla każdego to dla mnie jest w sam raz.
    W czasie drugiej wojny światowej Naziści próbują skorzystać z czarnej magii, aby wygrać. W tym celu Grigorij Rasputin (Karel Roden) otwiera portal jednak dzięki Profesorowi Bruttenholm  (John Hurt) portal zostaje zamknięty, a Naziści w większej części zniszczeni.Kiedy jednak Profesor wraz z wojskiem przeszukują teren okazało się, że na ziemię sprowadzony został mały demon, którego Profesor za pomocą batoników przekonał do siebie, przygarnął i zaczął traktować jak syna. Po latach Grigorij Rasputin wraz ze swoją ukochaną Ilsą i podwładnym Kroenen wracają i postanawiają jeszcze raz otworzyć portal. Hellboy (Ron Perlman), który teraz pracuje w Biurze Zjawisk Paranormalnych i Ochrony musi im przeszkodzić. Pomaga mu w tym jego nowa niania- John Myers (Rupert Evans), Abe Sapien (Doug Jones) oraz ognista ukochana- Liz Sherman (Selma Blair).
    Film ten miałam okazję obejrzeć już dawno temu, ale ucieszyłam się kiedy zobaczyłam, że pojawi się on w telewizji. Osobiście uwielbiam ten film i dawno już się tak dobrze nie bawiłam na żadnym filmie. Ma on w sobie dużo magii, barwnych postaci oraz całkiem niezłą dawkę humoru. Właściwie to ma on wszystko czego można zapragnąć od takiego rodzaju filmu, w związku z czym fani gatunku z pewnością nie będą zawiedzeni.
    Na główny plan wysuwają się oczywiście efekty specjalne. Już od samego początku zostajemy zaskoczeni całym tym otwieraniem portalu no i tą śmieszną istotą jaką jest Hellboy. Później spotykamy różne ciekawe stwory do których z pewnością można zaliczyć Sammaela. Jego przedziwna budowa i to co on tam wyprawia w tym filmie są nie do podrobienia. Bardzo oryginalny pomysł, ale jak się przekonaliśmy Guillermo najwyraźniej gustuje w tego typu postaciach :D Przynajmniej wnosił dużo radości :D innym ciekawym stworem jest ten cały wielki demon, na przyjście którego czekał Rasputin. Przyznam, że ogromna bestia i nie chcę nawet wiedzieć co by się działo jakby zstąpiło to na ziemię. Pod tym względem film jest bez zarzutu, ponieważ każda postać jest starannie dopracowana, chociaż czasami widać, że nie są to tylko efekty komputerowe jak na przykład Hellboy wypada przez okno muzeum. No, ale za pomysł na postacie i ich wykonanie należą się gratulacje. Oczywiście efekty to nie tylko barwne osobistości, no ale ogólne efekty wizualne. Przyznam, że bardzo podobała mi się moc Liz. Chociaż wydawało mi się, że w drugiej części były to już tylko żółte płomienie, dlatego zdziwiłam się zobaczywszy niebieskie :D no, ale bardzo podobała mi się scena jak wysadziła w powietrze szpital, albo kiedy pomagała Hellboyowi, gdy ten walczył z Sammaelami :D no, albo w tym flashbacku kiedy zabiła te dzieciaki.Ciekawe. Najbardziej jednak ze wszystkich scen zachwyciła mnie ta, w której Rasputin pokazuje Profesorowi przyszłość Hellboya. No niesamowity klimat według mnie :D te rogi i buchające spomiędzy nich płomienie, no i oczywiście otoczenie. Miało to coś w sobie. Moim zdaniem w swojej mroczności wyglądało to przepięknie :D
    Film obfituje w różnego rodzaju pościgi i sceny walk. W końcu Hellboy musiał dopaść tego całego Sammaela. Oczywiście był z tym pewien problem, bo jak go zabijał to ten odradzał się podwójnie :D No, a zabijał go bodajże chyba na trzy różne sposoby:D w muzeum kiedy go zastrzelił, a Abe poinformował go, że Sammael jest też władcą wskrzeszania :D później kiedy Hellboy przysmażył go w metrze, no i kiedy Sammael oberwał metrem :D śmiesznie to wyglądało tak przy okazji. To jest właśnie najlepsze w tych wszystkich scenach, że pomimo swojej takiej jakby mroczności zostały one rozjaśniane zabawnymi tekstami lub innymi takimi :D Mnie najbardziej przypadła do gustu właśnie ta scena, w której Hellboy zabija Sammaela w metrze, trzymając przy tym kotki w drugiej ręce :D no nie wiem czemu, ale strasznie mnie urzekła ta scena. Bardzo podobają mi się również sceny, w których występuje Kroenen. Jak on wywija tymi nożami to aż normalnie dziw bierze. Podczas oglądania filmu w telewizji wykrzyknęłam „masz talent!” :D ciekawe czy przeszedł by do następnej rundy, ale założę się, że nie byłoby chętnych do jego pokazu :) takich scen mogłabym wymieniać w nieskończoność, bo po prostu każda jest ciekawa na swój sposób i zabawna.
    Film obfituje w humor, który tak jak wspomniałam możemy właściwie zobaczyć na każdym kroku. W końcu jak Hellboy chodzi i jak coś mu nie wychodzi to wciąż tylko powtarza „crap!” (cholera). Dosyć to jest zabawne :D a to właściwie przez to jak on to wymawia. Najbardziej bawi scena, kiedy Hellboy wraz z nowo poznanym dzieciakiem śledzi Liz i Johna, który zabrał ją na kawę :D zabawnie jest kiedy John obrywa kamieniem w głowę od Hellboya :D zdziwiłam się tylko, że nie miał żadnego zadrapania :| Hellboy jak to Hellboy zawsze nas zaskakuje ciekawymi tekstami :D kiedy Sammael próbuje się do niego przyssać po raz drugi za pomocą swojego jęzora ten mówi: „Na pierwszej randce bez języczka”. No jakby nie było to Hellboy to zabawny gość :) nie mówiąc już o tym jaki był słodki kiedy był mały:D mogłabym wiele pisać o tym aspekcie filmu, ale wydaje mi się, że najlepiej będzie jeżeli sami to zobaczycie i usłyszycie.
    Ron Perlman miał okazję wcielić się w postać samego Hellboya i pomimo tego, że nie przepadam za tym aktorem, ani nie jest on za specjalnie urodziwy to jego postać naprawdę przypadła mi do gustu. Ze wszystkich super bohaterów Hellboy`a lubię najbardziej. Jest twardy, dowcipny, no i siedzi mu na karku to straszliwe przeznaczenie zniszczenia świata. Tak czy inaczej Ron wspaniale zagrał tą postać i nie wyobrażam sobie nikogo innego do tej roli, po prostu on najbardziej mi pasuje. W rolę drugiego dziwnego ludzika, czyli Abe Sapiena wcielił się Doug Jones, który w filmach Guillermo del Torro zawsze gra takie dziwne postacie. Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu, bo uwielbiam go za rolę Abe`a. Co prawda głos podkładał do niego inny aktor, ale i tak dzięki Dougowi mieliśmy szansę poznać Abe`a. Jest to moja druga ulubiona postać po Hellboyu :) Cała obsada moim zdaniem jest genialnie dobrana. Wszyscy sprawdzili się w swoich rolach i przekonali mnie do siebie.
    Powiem po raz kolejny, że kocham ten film. Jest to jeden z fajniejszych i ciekawszych filmów na podstawie komiksu. Takie właśnie filmy uwielbiam, takie gdzie jest dużo akcji, dużo emocji a to wszystko przyprawiane humorem. Poza tym postacie i efekty robią swoje. Widz z zaciekawieniem patrzy w telewizor i ma ochotę na więcej. 

niedziela, 17 października 2010

020. Sin City- Miasto grzechu, reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino

Oryginalny tytuł: Sin City
Reżyseria: Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino
Scenariusz: Robert Rodriguez, Frank Miller
Zdjęcia: Robert Rodriguez
Muzyka: Robert Rodriguez, Graeme Revell, John Debney
Kraj: USA
Gatunek: Thriller / Kryminał
Na podstawie: komiksów Franka Millera
Premiera światowa: 28 marca 2005
Premiera polska: 10 czerwca 2005
Obsada: Mickey Rourke, Jamie King, Elijah Wood, Bruce Willis, Jessica Alba, Nick Stahl, Clive Owen, Benicio Del Toro, Brittany Murphy, Rosario Dawson, Alexis Bledel, Josh Hartnett 

    Film przedstawia 3 różne historie, które łączą się ze sobą w jakimś momencie. Funkcjonariusz policji, Hartigan (Bruce Willis), uratował 11 letnią dziewczynkę, Nancy  przed śmiercią z ręki Roarka Juniora (Nick Stahl). W czasie akcji zabija Roarka, ale sam również zostaje ranny przez swojego partnera. Hartigan trafia do szpitala, potem do więzienia, a potem w ramiona 19 letniej już Nancy (Jessica Alba). Robi wszystko, aby jej pomóc. Marv (Mickey Rourke) po upojnej nocy spędzonej z prostytutką Goldie (Jamie King) budzi się znajdując ją martwą. Przysięga, że ją pomści. Spotyka jej siostrę, znajduje morderce i zabija go. Dwight (Clive Owen) spotyka się z kelnerką, Shallie (Brittany Murphy). Jej były chłopak Jack Rafferty (Benicio Del Torro) znęca się nad nią. Dwight robi wszystko by przemówić mu do rozsądku, oczywiście siłą.
    Film jest dość pokręcony. Sama do połowy filmu nie wiedziałam o co chodzi. Dziwne jest to,że akcja jest w toku, po czym następuje powrót w czasie, aby nawiązać do kolejnej historii, przez to cały czas coś się dzieje. Chore! ale dobre. 
    Głównym dosyć fascynującym efektem jest to, że cały film jest czarno biały z wyróżniając się czerwienią oraz żółcią, która ma jakieś znaczenie. Nawet krew jest biała. Bardzo mi się to podoba, ten film jest taki... oryginalny, inny niż wszystkie. Do tego muzyka... muzyka normalnie rodem ze starych kryminałów. 
    Film jest bardzo przerażający, obrzydliwy i w ogóle. Ten mroczny klimat filmu zdecydowanie skłania się ku thrillerowi. Wszystkie filmy typu: gliniarze, morderstwa itp. to zdecydowanie kryminalne zabarwienia. 
    Znane postacie filmu, Bruce Willis na ich czele. Niesamowite jak doskonale potrafili wcielić się w swoje role. Naprawdę zaskakujące, oby więcej takich filmów z takimi gwiazdami kina.
    Nie wiedziałam, że ten film będzie miał taką wysoką ocenę u mnie, ale widocznie zasłużył. Warto obejrzeć, bo jest to film inny niż wszystkie.