NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawy międzynarodowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawy międzynarodowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 września 2017

1238. Kong: Wyspa Czaszki, reż. Jordan Vogt-Roberts

     Swoje pierwsze kroki na wielkim ekranie stawiał w 1933 roku. Od tamtej pory siał zamęt i zniszczenie w Nowym Jorku, bowiem to tam upatrzył sobie wysoką Empire State Buidling, gdzie zabierał na małe randez-vous urocze blondyneczki. Jednakże wraz z XXI wiekiem wielki goryl z tajemniczej wyspy dokonuje wielkich zmian w ludzkim światopoglądzie, bo nie dość, że stracił głowę dla szatynki, to w dodatku nie dał się zaciągnąć na zamurowany ląd. Jordan Vogt-Roberts, obiecujący reżyser młodego pokolenia, zabiera nas w niesamowitą podróż po najcudowniejszych zakątkach świata, abyśmy mogli na własne oczy zobaczyć sekrety, które „skrywa” nasza planeta w najnowszym filmie „Kong: Wyspa Czaszki”.
http://www.wbep.pl/
Źródło: Warner Bros.
     Czasy Zimnej Wojny, kiedy to Stany Zjednoczone walczyły o władzę z Rosją. Chcąc ubiec swoich rywali Rząd amerykański postanawia wysłać ekipę badaczy na nowo odkrytą wyspę, aby móc szczycić się tym, co tam odnajdą. Wyprawie przewodzi agent Bill Randa (John Goodman), który wraz z najlepszym tropicielem- kapitanem Jamesem Conradem (Tom Hiddleston), fotoreporterką wojenną (Brie Larson), a także ekipą żołnierzy dowodzoną przez podpułkownika Packarda (Samuel L. Jackson) dostają się na wyspę, która dotychczas pozostawała niewidoczna dla ludzkiego oka. Jednakże już na starcie badania geologiczne zamieniają się w walkę o przetrwanie, gdy podróżnikom przyjdzie stawić czoło mitycznym stworzeniom zamieszkującym wyspę, a także... ich królem!
     Po filmie „Kong: Wyspa Czaszki” spodziewać można się było wszystkiego. Jednakże biorąc pod uwagę to, co dostawaliśmy do tej pory, niewielu raczej oczekiwało takiego fantastycznego filmu, przy którym można się znakomicie bawić. Owszem, twórcy nie unikają klasycznego problemu z przewidywalnością scenariusza, jednakże rozrywka jaką dostarczają zdecydowanie rekompensuje wszelkie mankamenty. Powracamy do początków wielkiego potworasa. W końcu wiemy skąd się wziął i dlaczego był tak bardzo wzburzony przez większość swojego filmowego życia. Nadal nie pojmujemy sentymentu do kobiet, bo jakoś ciężko jest to podciągnąć pod matczyną problematykę- ze względu na rozbieżność rozmiarów, ale kto tam zrozumie goryla. Świetnie za to pokazuje się schematyczność działania określonych typów bohaterów- zawsze jakiś teoretycznie niczego nieświadomy odkrywca, zawsze jakiś wybawiciel dzięki któremu spora część ekipy przetrwa starcie z drapieżnikiem, tudzież zabójczymi Czaszkołazami (nazwa głupia, ale fajnie brzmi!), no i zawsze też trzeba w takich rozgrywkach upchać narwańca, który ma ochotę zrównać z ziemią całą wyspę, bo głupia duże coś zabiło mu żołnierzy. Oczywiście, ten ostatni typek ma ciekawą psychologiczną postawę, którą osobiście lubię nazwać mianem zboczenia zawodowego, czy też swoistego pracoholizmu. Na szczęście, dzięki materiałom znajdującym się nawet na wydaniu DVD poznamy wyciętą scenę, która jeszcze dokładniej wyjaśnia takie pokrętne zachowanie Packarda wobec Chapmana.
http://www.wbep.pl/
Źródło: Warner Bros.
Bardzo fajnym pomysłem okazało się rozdzielenie ekipy podróżników, z czego każdy mierzył się z innymi „problemami”, ale ostatecznie wszyscy stanęli przed jednym- wynośmy-się-stąd-w-cholerę problemem. Standardowo w filmie przygodowym bohaterowie sami muszą się prosić o dodatkowe atrakcje przywołujące widza o mikro zawały serca, więc rozrywka jest tutaj zapewniona począwszy od humoru, przez gigantyczne napięcie, aż na wzruszeniach kończywszy. Dlatego tak wspaniałym jest tutaj załączenie dodatkowego wątku, który czai się pobocznie, pomimo tego że jest jednocześnie otwarciem, co i zakończeniem całego obrazu. 
     Wiele wcieleń króla Konga widzieliśmy dotychczas. Jedne były bardziej straszne, inne mniej śmieszne, a ten spod skrzydeł Jordana Vogt-Robertsa jest po prostu najbardziej realistyczną istoto człekopodobną jaka stąpała po ekranie kinowym. Jest to najlepiej wykreowany Kong, z jakim przyszło mi się zapoznać. Nie dość, że wygląda dostojnie, to w dodatku zachowania ma jednocześnie ludzkie oraz zwierzęce. Z pewnością ekipa, która pracowała nad ostatecznym wyglądem Konga przez półtora roku nie zmarnowała tego czasu. Zdecydowanie można powiedzieć, że jest to najbardziej realistyczna małpa w kinie, oczywiście poza tymi żywymi małpami. Oddano każdy jej ruch i rzeczywiście wygląda jak żywa. Dodatkowo je zachowania, jej delikatność wobec Weaver, drapieżność wobec innych bestii, czy zacięta rywalizacja względem Packarda- czynią ją najbardziej ludzką z ludzkich małp.
http://www.wbep.pl/
Źródło: Warner Bros.
     Pamiętać trzeba jednak, że „Wyspa Czaszki” to nie tylko Kong. Król bowiem chroni równowagę tej wspaniałej pływającej skały przed okrutnymi istotami. Potwory najrozmaitsze od wodnych bawołów, przez gigantyczne pająki o odnóżach mylących się z bambusami dopóki nie przebiją nam gardła, aż po dziwaczne jaszczurki o jęzorach tak długich, że nie ma przed nimi ucieczki. Aż przykre, że zamieszkują tak specjalne. A są to miejsca niezwykle cudowne, bowiem zdjęcia robiono zarówno w australijskich lasach, jak i wietnamskich dżunglach. Ukazują całe piękno tych miejsc, jednocześnie podsycając klimat całej opowieści. Bardzo dużym atutem tego obrazu są same zdjęcia i zabawa kamerą. Można wręcz powiedzieć, że wykorzystano możliwości scen do samego końca. Dlatego tak bardzo genialne są wszystkie ujęcia Konga na tle zachodzącego słońca, ale największe wrażenie robi pierwszy atak i ujęcia z wewnątrz śmigłowca. Genialna zabawa, genialnie zrealizowane zdjęcia i świetna perspektywa nadająca realności. Dzięki takim zabiegom widz o wiele szybciej angażuje się w całą historię i staje się uczestnikiem wyprawy. Takie rzeczy tylko w kinie, o ile kogoś nie kręcą faktyczne wyprawy!
     Po swoich przygodach w filmie „Thor” nie wydaje się, aby ktokolwiek lepiej nadawał się do roli tropiciela jak sam Tom Hiddlestone w towarzystwie swojego brytyjskiego akcentu. Na ekranie towarzyszy mu ostatni z możliwych wyborów, który okazuje się być bardzo trafionym, czyli sama zdobywczyni Oscara Brie Larson. Duet bardzo zgrany, świetnie się dogadujący i rewelacyjnie wyglądający razem na ekranie. Pobić ich może jedynie duet Brie-Kong. Znowu cudownie jest zobaczyć Johna Goodmana w jakimś całkiem ciekawym filmie i to w nawet zaskakującej roli. Jednakże ciepło niezmiennie od niego bije więc chyba pozostaje moim filmowym faworytem na wiele wiele lat. Samuel L. Jackson oczywiście bez większych zaskoczeń. Standardowo narwany, standardowo hałaśliwy i standardowo rozwalę-ci-zaraz-łeb. Rola wręcz stworzona dla niego, ale jak sobie człowiek pomyśli, że tym wojskowym mógłby zostać sam J.K. Simmons i przypomni sobie jego rolę w „Whiplash” to stwierdzi, że mogłoby to być minimalnie lepszym wyborem.
http://www.wbep.pl/
Źródło: Warner Bros.
     Zaskakujące w „Kong: Wyspa Czaszki” jest to, że przyjemnie się patrzyło na ten film. Pomimo tak wielu pokracznych pokrak, które zobaczyliśmy na ekranie, pomimo wielu absurdów, które z łatwością można byłoby wyśmiać trzeba stwierdzić, że jest to rasowe kino przygodowe z nutką romansu i grozy w tle. Przede wszystkim jest to bardzo dobrze zrealizowany obraz, który na długo zagości w pamięci. Nie stanowi może zbyt wielkiego pola do rozważań, ale nie jest to główny cel blockbusterów. Nie oznacza to jednak, że nie zwraca uwagi na problematyki osamotnienia potworów, czy też żołnierzy naznaczonych piętnem wojny. Zdecydowanie faworyt do obejrzenia nawet z całą rodziną o każdej porze dnia i nocy. W szczególności, że majestatyczny i z pozoru groźny Kong wzbudza jak najbardziej przyjacielskie uczucia.

Ocena: 6/10
Recenzja filmu DVD "Kong: Wyspa Czaszki" - dystrybucja Galapagos Films
Film dostępny na DVD, Blu-Ray, a także w wersji Blu-Ray 3D oraz 4K HD. 

galapagos.com.plOryginalny tytuł: Kong. Skull Island / Reżyseria: Jordan Vogt-Roberts / Scenariusz: Max Borenstein, Dan Gilroy, Derek Connolly / Zdjęcia: Larry Fong / Muzyka: Henry Jackman / Obsada: Tom Hiddleston, Samuel L. Jackson, Brie Larson, John C. Reilly, John Goodman, Corey Hawkins, Tian Jing, John Ortiz / Kraj: USA, Kanada, Chiny, Wietnam, Australia / Gatunek: Przygodowy, Fantasy
Premiera kinowa: 28 lutego 2017 (Świat) 10 marca 2017 (Polska)
Premiera DVD: 30 sierpnia 2017

środa, 12 lipca 2017

Książka #452: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Chile, aut. Katy Colins

 
    Porzucona panna młoda, jedna wycieczka, która odmieniła jej życie, trzy fascynujące książki i ogromna ilość sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. Oto skrócony życiorys młodej kobiety, która po ciężkim rozstaniu zostawiła wszystko co nie mieściło się do jej plecaka i wyjechała do Tajlandii. Była to jej pierwsza samotna podróż. Od tego czasu podróżowała po całym świecie, również do Indii, czy Chile. To właśnie te ostatnie stały się inspiracją do jej trzeciej powieści z cyklu „Biura Podróży Samotnych Serc”, gdzie wystawiła swoją bohaterkę na niezwykłe przeżycia.

     Georgia i Ben prowadzą świetnie prosperujące biuro podróży. Dodatkowo w ich związku podjęli kolejny krok naprzód i zamieszkali ze sobą. Akurat przytrafiła się niezwykła okazja do kolejnej niesamowitej podróży, a przy okazji darmowej reklamy dla ich biura podróży. Jedna ze stacji telewizyjnych realizuje program typu reality show, w ramach którego cztery pary idealnie godzące prowadzenie wspólnego biznesu i życie osobiste wyjechałyby na wspólną wyprawę do Chile. Poza sprawdzeniem swoich więzi mają szansę na wygranie konkretnych pieniędzy, która mogłaby przysłużyć się rozwojowi biznesu. Georgia i Ben bez mrugnięcia okiem przystają na propozycję, w szczególności, że Georgia ma nadzieję na wyjątkowe wydarzenie, które odmieni ich życie.
     Powieści z serii „Biuro Podróży Samotnych Serc” to swoisty ewenement na rynku wydawniczym. Historia wsparta na prawdziwych wydarzeniach z życia autorki, trochę tutaj obyczajówki, trochę romansu i w dodatku całkiem sporo literatury przyrodniczej. „Kierunek: Chile” jest chyba najbardziej fascynującą z tych trzech książek. Już na samym początku będzie w stanie zaintrygować każdego sympatyka programów typu reality show, ale nie tych z kategorii „Big Brother”, a bardziej podróżniczych szkół przetrwania typu „Survivors”. Fabuła, gdzie wyprawa dyktowana jest udziałem w programie, gdzie uczestnicy biorą udział w różnych konkurencjach- od razu uprzedzę, że niezbyt jest ich dużo, ani w żaden sposób nie równają się z tymi, które czekają na uczestników „Amazing Race”, stanowi to nie lada gratkę, która urozmaica całą serię. Zaskakujące jest to, jak autorce udało się poprowadzić te książki. W każdej z trzech propozycji mamy nie tylko różne kraje do zwiedzania, ale przede wszystkim zupełnie inne bodźce, aby w tych wycieczkach uczestniczyć. Trochę zaskakujące jest to, że nie wynika to z samej potrzeby podróżowania, a dodatkowych korzyści jakie może to przysporzyć.
     Inną sprawą rozróżniającą ten tom jest sposób spojrzenia na kraj, w którym aktualnie znajduje się Georgia. Autorka nie skupia się tutaj za bardzo na lokalizacji. Czasem wspomina region w jakim aktualnie się znajdują, ale niestety nie koncentruje się na cudownościach tego kraju. Niestety, nie poznamy go bliżej, ani jego charakterystycznych elementów, tak jak to było w przypadku Indii. Nie staje się przez to ani odrobinę atrakcyjniejszy do zwiedzania. To prawdopodobnie wynika z samej formuły programu, gdzie nawet uczestnicy nie byli w stanie nacieszyć się pięknem Chile. Skupieni na wykonywaniu zadań i docierania z punktu A do punktu B podróżowali z nosami w mapach, czy spacerowali bo bardziej nieznanych terenach. Bardziej absorbowały ich relacje międzyludzkie i własne problemy niż to co dookoła.
Georgia z osobistymi oczekiwaniami względem wyjazdu stanowiła sporą rozrywkę. W szczególności, że już zdążyliśmy ją poznać, więc oczekujemy wtopy za wtopą. Tych zaliczyła całkiem sporo, czym z pewnością rozbawi niejednego czytelnika. Historie niczym z horroru odnośnie podróży samolotem i korzystania z tamtejszej toalety, klozetowa przygoda na lotnisku, a także akcja z kontrowersyjnym bagażem- to te przy których nie trudno popłakać się ze śmiechu.
     Nie można dać się jednak zwieść. Pod tymi historiami rodem z komedii doświadczyć możemy sytuacji łamiących serce. Nie dość, że w życiu naszej bohaterki szykują się ogromne zmiany, to w dodatku nic nie wydaje się być takie, jak oczekiwała. Konfrontacje wyciskają zupełnie inny rodzaj łez, a czytelniczka ma nadzieję, że nie tak przecież skończy się ta opowieść! Autorka nigdy jednak nie mówi ostatniego słowa. Finał, który sobie obmyśliła niekoniecznie musi być ostateczny, bo tak jak w życiu, także w tej powieści nieoczekiwane pojawia się zawsze, gdy zupełnie się tego nie spodziewamy.
     Nie chciałabym, żeby „Kierunek: Chile” był finałem tej zachwycającej podróży Georgii. Ta książka z pewnością wzbudza najwięcej emocji, bowiem stanowi idealnie wyważoną literaturę podróżniczą i romans w połączeniu z bardzo przyziemnym poczuciem humoru. Sytuacje, których nie chciałby przeżyć nikt z nas i podróże, jakich każdy chciałby doświadczyć. Wszystko to z cudownymi postaciami, które każdy chciałby poznać i zaprzyjaźnić się z nimi. Dużo tutaj atrakcji, dużo niespodzianek, ale przede wszystkim wciągających opowieści, które zaintrygują każdego i sprawią, że nie będzie chciał się oderwać od lektury.

Ocena: 5/6
Recenzja dla wydawnictwa HarperCollins Polska!
harpercollins.pl

Tytuł oryginalny: Destination: Chile / Tłumaczenie: Elżbieta Regulska-Chlebowska / Wydawca: HarperCollins / Gatunek: obyczajowe / ISBN 978-83-276-2840-4 / Ilość stron: 304 / Format: 195x205mm
Rok wydania: 2017 (Polska) 2016 (Świat)

niedziela, 5 marca 2017

Książka #434: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie, aut. Katy Colins


     Pierwsza część książki prosto z Biura Podróży Samotnych Serc zachwyciła czytelników połączeniem gorącego romansu z niesamowitą przygodą w egzotycznym kraju. Katy Colins przelewa na swoje powieści własne doświadczenia zebrane podczas licznych podróży. „Kierunek: Indie” to druga z serii historia pełna pasji, przedstawiająca jeden z najmagiczniejszych i najbarwniejszych krajów na świecie.
     Po ekscytującej podróży po Tajlandii Georgia Green rzuciła się w wir pracy. Biuro podróży, które założyła wraz z poznanym w podróży Benem odnosi ogromny sukces. Niestety, kobieta bierze na siebie zbyt dużo obowiązków i przytłoczona nimi zaczyna zaniedbywać przyjaciół, rodzinę, ale przede wszystkim siebie samą. Gdy w sieci pojawia się straszliwie niepochlebna recenzja ich wycieczki do Indii z żalu upija się wraz z przyjaciółką Shelly. Wspólnie podejmują decyzję o wzięciu udziału w zbliżającej się wycieczce do tego pięknego kraju, aby zbadać na czym tkwi problem, ale też by odnaleźć siebie i spokój ducha.
     Najnowszy tom z serii Biura Podróży Samotnych Serc gwarantuje zupełnie nowe doznania. Historia przybiera całkiem inny kierunek. Nie chodzi już jedynie o zaleczenie złamanego serca. Na pierwszy plan wysuwa się dobro interesu Georgii. Problematyka prowadzenia biura podróży, a wraz z nim szereg pobocznych kłopotów, które spotkać mogą każdego pracoholika. Począwszy od izolacji od najbliższych- brak kontaktu z przyjaciółmi, zaniedbywanie świąt rodziców, czy nawet oziębłość, a w zasadzie służbowa etykieta wobec ukochanych, aż po zaniedbywanie samego siebie- nie dawanie sobie nawet chwili wytchnienia. Poznajemy zupełnie inną Georgię i z przerażeniem łapiemy się za głowę myśląc nad tym cóż też ta dziewczyna wyprawia! Całkowite zatracenie w pracy, co z jednej strony jest zrozumiałe, gdy dopiero rozpoczyna się własny biznes. Cała lawina problemów, która na nią spada, decyzji, które musi podjąć, potrafi być przygniatająca. I wtedy pojawia się ta sposobność wyjazdu do Indii. Czy może być coś bardziej ekscytującego? Pewnie może, ale to właśnie Indie oferują niesamowite atrakcje, których nie doświadczymy nigdzie indziej.
     Hinduska część jest równie ekscytująca jak ta z angielska. Oferuje z pewnością więcej barw, więcej emocji. Katy Colins oczami Georgii pokazuje nam zupełnie inny świat. Pokazuje, że Indie są jednym z piękniejszych krajów, ale niestety są też zdecydowanie jednym z najbiedniejszych. Tak, jak i w przypadku „Kierunek: Tajlandia” tę opowieść podróżniczą dzielimy na dwa etapy. Z początku zderzamy się z zatłoczonym, ubogim obrazem kraju, który dotychczas znaliśmy z roztańczonych filmów Bollywoodu. Dzieci zmuszane do żebrania o pieniądze, wątpliwej higieny toalety publiczne, okropnie zatłoczone ulice oraz pociągowe wagony. Jest jednak i druga strona medalu- tak jak i w każdym innym miejscu. Czasem słońce, czasem deszcz- jak mówi tytuł jednego z filmów Karana Johara. Zwiedzamy cudowne miejsca, które znane są na całym świecie ze słyszenia, czy chociażby ze zdjęć- szkoda jednak, że jest ich tak mało. Wraz z bohaterami doświadczamy rzeczy, których doświadczyć możemy jedynie w Indiach, takich chociażby jak zbyt ostre curry, czy zniszczenie ciuchów kolorowym proszkiem. Momentami kryje się tutaj sporo niedopowiedzeń, historia jest momentami dość naciągana na potrzeby podtrzymania fabuły, a właściwie to odpowiedniego jej ukierunkowania. Bowiem część hinduska to nie tylko zwiedzanie, ostre jedzenie, czy oglądanie na żywo filmu bollywoodzkiego, ale też i rozwiązywanie problemów. Niestety, są one tak bardzo trywialne, że sama Georgia Green nie mogła uwierzyć w ich błahość i to jak bardzo mogą zaszkodzić innym.
     „Kierunek: Indie” to niezwykle wciągająca powieść. Historia, która toczy się na tak wielu płaszczyznach, że dostarcza wielu różnorodnych emocji. Potrafi zmartwić zachowaniem głównej bohaterki, nie zbraknie jej odrobiny humoru, gdy dochodzi do przekomicznych wpadek, ale też i napawa przerażeniem, gdy dochodzi do kolejnego zwrotu akcji, który wytrąca wszystko z równowagi. Przede wszystkim jednak pokazuje różne oblicza Indii, nie mydląc oczu ani bohaterom, ani czytelnikom. Pasja z jaką autorka wprowadza nas w ten niezwykły świat, hinduski świat pełen smaku, zapachów i barw, a także w problematyczny świat prowadzenia własnego biznesu jest tak zaraźliwa, że trudno oderwać się od niej na dłuższą chwilę.

Ocena: 5/6
Recenzja dla wydawnictwa HarperCollins!

harpercollins.pl

Tytuł oryginalny: Destination: India / Tłumaczenie: Maria Zawadzka / Wydawca: HarperCollins / Gatunek: obyczajowe / ISBN 978-83-276-2392-8 / Ilość stron: 320 / Format: 145x215mm

Rok wydania: 2016 (Świat) 2017 (Polska)

środa, 7 września 2016

Książka #414: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Tajlandia, aut. Katy Colins

     Swoją pierwszą powieść napisała, gdy miała 11 lat. Co prawda była o psie, a recenzentem jej własny dziadek, ale najwyraźniej nie stłumiło to jej chęci do dalszego tworzenia. Jednakże to jej własne życie dostarczyło odpowiedniej podstawy do najnowszych powieści. Kiedy jej małżeństwo nie doszło do skutku, a ona postanowiła rzucić się w wir podróży- za pierwszy cel obrała Tajlandię. Brytyjskie gazety nadały jej przydomek „Bridget Jones z plecakiem”, a nazwa tak jej się spodobała, że szybko zrodził się pomysł na tworzenie bloga. Wkrótce potem Katy Colins napisała „Biuro Podróży Samotnych Serc: Kierunek Tajlandia”- smakowitą powieść inspirowaną jej własnymi doświadczeniami.
     Georgia Green nie ma najlepszego tygodnia. Na tydzień przed ślubem rozstaje się z narzeczonym. Chwilę później dowiaduje się od ojca, że związał się ze swoją sekretarką, z którą będzie mieć dziecko. Dodatkowo zostaje zwolniona z pracy, z której zasadniczo sama chciała odejść, ale nie miała na tyle odwagi. Postanawia więc odpocząć i wyruszyć na wyprawę do Tajlandii. I choć początkowo podróż znacząco odbiega od jej wyobrażeń o wakacjach marzeń, to ostatecznie- pomiędzy dżunglami i cudownymi regionalnymi smakami, udaje jej się odnaleźć siebie samą.
     Przeprawa przez tę książkę jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co przeżywała Georgia w trakcie swojej podróży po Tajlandii. Z początku historia jest mocno naiwna, wręcz straszliwie głupia, a kolejne poczynania kobiety mocno irytują. Nie mniej, z łatwością można sobie uzmysłowić, że w zasadzie każda z kobiet pokrzywdzona przez los jest tak emocjonalnie nadwyrężona, więc z łatwością popełnia kolejne głupoty. Nie mówiąc już o tym, że jak coś się wali, to najlepiej cały świat w ciągu pięciu minut, bo skoro straciliśmy narzeczonego, to czemu wraz z nim nie stracić również domu i pracy? Nieszczęścia chodzą parami, a tym razem nawet i trójkami. Okazuje się to być jednak idealnym motorem do tego, aby całkowicie odmienić swoje życie, bo nic nie pomaga tak zaleczyć ran, jak zmiana otoczenia. Nie dziwi więc, że kobieta tak szybko podejmuje decyzję o wyjeździe. Wydaje się, że jak Georgia wyjedzie do Tajlandii, tak pięknej krainy, akcja szybko nabierze tempa, pełna będzie różnych wyskoków pełnych odwagi i tym podobnych rzeczy. I choć podobne wydarzenia mają miejsce, to jednak jakimś dziwnym sposobem nie ma w tym większych emocji. Nie odczuwa się tej ekscytacji, nie czuje się do końca ducha tego wspaniałego kraju. Musiał jednak nastać ten kulminacyjny punkt w fabule, aby zmianie uległo nie tylko postępowanie kobiety, nie tylko miejsce, ale przede wszystkim odczucia czytelnika. Najwyraźniej Georgia musiała sięgnąć dna, aby wszyscy zrozumieli prawdziwy sens tych wakacji życia.
     Wówczas wszystko odmienia się diametralnie. Kolejna zmiana otoczenia daje nam wspaniałe widoki, cudowne smaki, niesamowitych ludzi, innymi słowy całe spektrum wrażeń, odczuwanych wszystkimi posiadanymi zmysłami. Wszystko staje się o kolorowe, bardziej pozytywne! Może to również z powodu tej zmiany w psychice Georgii, która postanawia wziąć wszystko w swoje ręce i naprawdę cieszyć się tym, co daje jej sposobność bycia w tak niezwykłym miejscu. Wtedy dopiero uznać można, że faktycznie czerpie z życia pełnymi garściami, nawet jej lista życzeń szybko zaczęła się sama realizować. Widzimy więc Tajlandię nie tylko od strony wspaniałej roślinności, ale również i duchowych uniesień, których może dostarczyć.
     Trzeba przyznać, że bardziej naiwnej od Georgii postaci już dawno nie było w literaturze kobiecej. Nawet Anastasia Steel miała więcej rozumu. Nie dość, że porzucona zostaje przez faceta, z którym łączył ją niezwykle monotonny, bez emocjonalny związek, to jak tylko ląduje w Tajlandii i spotyka pierwszego lepszego przystojniaka od razu łyka każde jego słowo i wyznanie. Serio?! Wypadałoby być wtedy bardziej ostrożnym, więc skoro można zrozumieć początkowe uczuciowe wpadki, tak ciężko zrozumieć jej późniejsze irracjonalne zachowanie. To takie oszustwo internetowe bazujące na domniemanym uczuciu, tylko, że w pięknym kraju. Smutne... Dobrze, że szybko idzie po rozum do głowy, ale ewidentnie nie wyzbyła się chęci bycia z pierwszym lepszym facetem, który robił do niej maślane oczy i okazywał zainteresowanie. Początkowo całkowicie uzależniona od mężczyzny, można powiedzieć, że stłamszona zarówno przez niego, jak i jego rodzinę w końcu nabiera wiatru w skrzydła i prze do przodu niczym błyskawica. Pali za sobą mosty, które prowadzą do spopielonych już dawno krain, staje się o wiele bardziej odważna, ale przede wszystkim nie brak jej entuzjazmu i pomysłów. Jeżeli każda zmiana tak wygląda i tak właśnie wpływa Tajlandia na osamotnione kobiety, to rzucam wszystko i jadę!
     Zachęcona historią, która mogłaby przydarzyć się każdej z nas, a w dodatku ulokowana w zjawiskowej scenerii wiedziałam, że jest to książka dla mnie. Jednakże szczerze się przyznam, że bardzo szybko „Biuro Podróży Samotnych Serc” stało się dla mnie prawdziwą męką. Nudnawy początek, który zarysował strasznie naiwną postać potrafiłby zniechęcić nawet największego sympatyka egzotycznych krajów. Szczęśliwie, szybko nastąpiła zmiana klimatu- dosłownie i w przenośni, a cała masa sympatycznych postaci i cudowności, których dostarczyła nam wszystkim tajska wycieczka zaczęły się wylewać z kartek, sprawiając, że z zaciekawieniem sczytywaliśmy kolejne słowa. Najwspanialsze jest to, że nie tylko pozazdrościliśmy Katy Colins, zapragnęliśmy spakować się w plecak i wyjechać do nieznanego kraju, ale i zechcieliśmy szybko złapać w ręce kolejny tom. Na szczęście... „Kierunek Indie” już wkrótce!
Ocena: 4/6
Recenzja dla wydawnictwa HarperCollins Polska!

harpercollins.pl

Tytuł oryginalny: Destination: Thailand / Tłumaczenie: Elżbieta Regulska-Chlebowska / Wydawca: HarperCollins / Gatunek: obyczajowa / ISBN 978-83-276-2398-0 / Ilość stron: 304 / Format: 147x212mm
Rok wydania: 2016 (Świat), 2016 (Polska)