NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak literanova. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

Książka #247. Plan: Żyć długo i szczęśliwie, aut. Alisa Bowman

Tytuł oryginalny: Project: Happily Ever After. Saving your marriage when the fairytale falters
Gatunek: obyczajowa, biografia
Wydawca: Znak literanova
Rok wydania: 2010 (Świat), 2013 (Polska)
Tłumaczenie: Beata Śmietana, Rafał Śmietana
ISBN 978-83-240-2357-8
Ilość stron: 304    Format: 144x205 mm
Kup książkę: Księgarnia ZNAKu
    Masz wrażenie, że małżeństwo wali Ci się na głowę, a męża najchętniej zamknęłabyś w ciemnej komórce bez klamek? Nie potrafisz dogadać się z człowiekiem, któremu ślubowałaś miłość i wierność do końca swoich dni? Jeżeli tak, to idealnym zbawieniem dla Twojego małżeństwa może okazać się książka Alisy Bowman, w której to przedstawia swoją własną batalię o przyszłość i szczęście swojego małżeństwa.
     „Plan: Żyć długo i szczęśliwie” nie jest poradnikiem, a historią młodej kobiety, dziennikarki, która zderzyła się z monotonią dnia codziennego po poślubieniu swojego partnera. Dziecko, które wkrótce się pojawiło jedynie pogłębiło dotychczasowe problemy ze współmałżonkiem. Kiedy po ułożeniu w głowie scenariusza jego zabójstwa, a także układania scen rozwodowych, spotkała się ze swoją przyjaciółką, ta dała jej radę, aby spróbowała naprawić swój związek. Dzięki terapiom, a także niezliczonej ilości poradników postanawia na nowo rozpalić ogień pomiędzy nią a swoim mężem, a także zbudować pełen zrozumienia, wsparcia i miłości związek.
     Kiedy bierzemy do ręki książkę w stylu „Plan: Żyć długo i szczęśliwie” od razu nasuwa nam się myśl, na kolejne czytadło, które nie dość, że będzie daremne, to jeszcze nic nowego nie wniesie do naszego życia. Fakt niedoboru na rynku książek, które nie tylko przyjemnie by się czytało, ale również można byłoby się dowiedzieć z nich czegoś konkretnego, jest nad wyraz oczywisty. Jednakże najnowsza książka Alisy Bowman, jest dokładnie tym czego oczekuje współczesna kobieta, czyli nie tylko sympatycznie napisaną historią z życia wziętą, ale również swoistym poradnikiem, z którego zaczerpnąć możemy całkiem niemałą ilość informacji o naszym własnym małżeństwie i sposobach na jego reanimację. Dziennikarka spisuje na stronicach swojej książki drogę do uzyskania związku niemalże idealnego. Rozpoczyna od bliższego zapoznania czytelnika z jej własnymi ambicjami, a także historią w relacjach z mężczyznami, które, według niej, są istotną podwaliną dla jej małżeństwa. W niespotykanie czuły, choć i momentami przerażający sposób przeprowadza nas przez przytłaczające pierwsze miesiące macierzyństwa i bez ogródek objeżdża swojego męża za jego brak czasu. Przy tej okazji wyróżnia kilka porad, jak chociażby tę, żeby najlepiej nie wprowadzać zbyt wielu zmian w jednym czasie, jak narodziny dziecka, otwarcie sklepu i przygarnięcie nowego nieznośnego zwierzaka pod dach. Wydaje się być to oczywiste, aczkolwiek kobiety w stanie błogosławionym, ze swoim drugim mózgiem pod sercem mogą mieć pewien problem z ogarnięciem tego zamętu na jeden raz. Z przykrością zaczytujemy się więc w kolejnych problemach autorki, bo niekiedy widzimy w niej same siebie. Z pewnością wiele problemów związanych z oschłością męża będzie się powielać więc na przykładzie autorki możemy nie tyle samemu rozwiązać problem dzięki jej poradom, ale niekiedy również ustrzec się przed nim. Nie trudno więc stwierdzić, że lektura ta może mieć zbawienny wpływ na każdą czytelniczkę i jej relację z mężem, bez względu na to czy przeczyta wszystkie książki wymienione przez dziennikarkę czy też nie.
     Jeżeli ktoś ma wątpliwości, że z lekka znudzi się czytając tę książkę, to jest w przeogromnym błędzie. Dawno już nie siedziałam przy tak interesującej i lekko napisanej lekturze. Autorka nie boi się przywalić prosto z mostu swojemu mężowi, choć redakcja pracująca nad oryginałem tej pracy zmusiło ją do usunięcia, niektórych bardziej dosadnych sformułowań. Trzeba jednak przyznać, że Alisa bez przeszkód potrafi skupić na tekście uwagę czytelnika, a jest to tym bardziej ważne, bo przecież książka ma pomagać wielu kobietom na całym świecie. Osobiście wydaje mi się, że zadanie zostało spełnione, i to nie tylko dlatego, że autorka sama o tym mówi, ale dlatego, że po zapoznaniu się z historią Alisy Bowman, a mając podobne problemy w małżeństwie, od razu chce się chwycić męża za łachy i postępować podobnie jak autorka. Jeżeli jednak ktoś nadal nie czuje się przekonany i wyjątkowo zmotywowany do działania, zawsze może odwiedzić bloga Alisy (http://www.projecthappilyeverafter.com), porozmawiać z nią, zwierzyć się i być może doczekać się porady specjalnie od niej. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest żadnym psychologiem, a jedynie kobietą, która wie na czym świat stoi, kobietą, której udało się uratować małżeństwo przed ruiną.
    Swobodny, pełen humoru, ale też i dystansu, styl autorki sprawia, że „Plan: Żyć długo i szczęśliwie” to książka, z którą nie mamy najmniejszego problemu. Choć trudno zaklasyfikować ją jednoznacznie do powieści, czy też poradników, to z pewnością nosi w sobie znamiona tych dwóch całkowicie odmiennych gatunków. Bawi, wzrusza, ale przede wszystkim motywuje do działania. Daje kobietom większą świadomość ich samych i udowadnia, że nie muszą czuć się dłużej nieszczęśliwe. Wystarczy odrobina dobrych chęci, a mogą zamienić żabę z powrotem w swojego księcia. Jak dla mnie książka świetna! Z przyjemnością polecam je wszystkim, zarówno tym potrzebującym pomocy, jak i tym które spotkały ukształtowały już swojego księcia.

Ocena: 6/6
Recenzja dla Wydawnictwa Znak literanova!

wtorek, 24 kwietnia 2012

Książka #143. Biała jak mleko czerwona jak krew, aut. Alessandro D'Avenia

Oryginalny tytuł: Bianca come il latte, rossa come il sangue
Gatunek: romans, obyczaj
Rok wydania: 2010 (Włochy), 2011 (Polska)
Projekt okładki: Katarzyna Borkowska Fotografia: PM Image/Iconica/Getty Image/Flash Press Media
Tłumaczenie: Alina Pawłowska
ISBN 978-83-240-1653-2
Ilość stron: 310  | Format: 124x195mm

    Miłość to niezwykły stan naszych emocji, w zasadzie każdy poddaje się im bez większych problemów i oporów. Miłość to nie tylko romantyczne uniesienia, ale też i prawdziwe cierpienie. Czy jednak ktoś z nas pamięta jeszcze pierwszą miłość, pierwsze zauroczenie drugą osobą? Czy pamiętamy z jaką siłą kochaliśmy, gdy byliśmy nastolatkami? Alessandro D'Avenia, z zawodu nauczyciel, zatrząsł włoskim rynkiem wydawniczym tworząc powieść „Biała jak mleko czerwona jak krew”. Uznano je za współczesną melodramatyczną historię romantyczną dla nastolatków, raz jeszcze pokazując potęgę miłości.

     Leo postrzega świat za pomocą barw. Biel stanowi dla niego unicestwienie nicości, a jej odwrotnością jest pełna namiętności czerwień. Czerwień odzwierciedlająca miłość, czerwień będąca symbolem Beatrice. Leo zakochuje się w niej bez pamięci, zakochuje się w jej rudych, niemalże czerwonych pięknych włosach. Beatrice staje się dla niego marzeniem, które chce zrealizować choć nie ma na to odwagi. Jednakże wkrótce dowiaduje się, że jego ukochana jest chora na białaczkę i nawet oddana przez niego krew może nie pomóc jej powrócić do zdrowia i swoich krwistoczerwonych włosów. Z początku przerażony wiadomością nastolatek nie ma zamiaru się poddać i towarzyszy jej dając szczęście każdego pojedynczego dnia.
    Fabuła powieści przyjmuje dość niecodzienną formę. Nie tylko autor prowadzi narrację pierwszoosobową, ale można odnieść wrażenie, że stanowi zapis osobistych przemyśleń na temat wydarzeń w życiu Leo. Przemawia za tym zdecydowanie słownictwo, sformułowania, które używane mogą być przy tworzeniu swoistych pamiętników. Autor nie marnuje swoich słów, a jednocześnie sprawnie posługuje się młodzieżowym slangiem, nawiązując również do postaci i dzieł uwielbianych przez współczesną młodzież. W sposób niezwykle prosty, przystający na zwyczajnego nastolatka mającego problemy z tworzeniem dłuższych tekstów bez popełniania większych błędów, zakreśla wspaniałą historię miłosną, do której przyrównywać można choćby te tworzone przez Nicholasa Sparksa, czy też innych literatów. Choć treść jest prosta to brakuje w niej banalności. Z punktu widzenia nastolatka autor prowadzi nas przez najróżniejsze etapy wsparcia i pogodzenia się z utratą najbliższej osoby. Dzięki temu udaje mu się wykreować bardzo osobliwe postacie. Postacie, którym zaczniemy współczuć i wraz z nimi odczuwać ból. Wiąże czytelnika z bohaterami powieści, bez skrupułów wyciskając z nich łzy, kiedy sytuacja nas do tego zmusza.
     „Biała jak mleko czerwona jak krew”to nie jest całkiem zwyczajna historia miłosna. Choć na pierwszy plan wysuwa się ten wątek to jednak nie jest on jedynym. Miłość Leo do Beatrice jest całkowicie niewinna i, niestety, niespełniona. Charakteryzuje się delikatnością i nieporadnym romantyzmem. Urzekająca i niezwykle przejmująca, zdeterminowana przez zewnętrzne przeszkody, choćby nawet śmiertelna choroba. Lektura ta to również droga przez prawdziwą mękę, jaką jest obserwowanie ukochanej osoby, z której uchodzi życie. Autor stara się pomóc czytelnikowi zrozumieć młodego, zbuntowanego chłopca, któremu cały świat wali się na głowę, gdy dowiaduje się o chorobie Beatrice. Z początku przerażony, w efekcie zdaje sobie sprawę z tego co powinien zrobić. Przychodzi mu to z łatwością, bowiem tym właśnie jest miłość. Dopóki Leo nie poznał Beatrice był niczym biała, niezapisana do tej pory kartka. Jednakże kiedy stanęła na jego drodze ona, uosobienie piękna i dobroci jego życie nabiera czerwonej barwy. Gdzieś pomiędzy jego rozterkami dotyczącymi Beatrice pojawia się ta druga, Silvia, która zawsze jest przy nim, jego najwierniejsza przyjaciółka, która stara się pomóc Leo. Stanowi uosobienie nadziei, nowego życia, które tutaj przybiera kolor niebieski, niczym kolor jej oczu przypominający morskie tonie. W przypadku cięższej choroby zawsze przychodzi do zachwiania wiary. Zaczynamy wątpić w istnienie Boga jego obwiniając za niedolę, która spotyka nas, a przede wszystkim osobę schorowaną, osobę nam bliską. Autor i tego nie pominął w swojej rozprawie na temat śmierci, jako, że jest to jeden z kroków radzenia sobie z rychłą śmiercią. Nawet w tym wypadku nie hamuje się w niczym. Daje upust swoim wątpliwością, które wsadza w usta młodego chłopca. Dzięki temu wszystkie dylematy, wszystkie rozmyślania nastoletniego bohatera zyskują na autentyczności.
     Powieść została ozdobiona stonowaną okładką z bardzo enigmatyczną fotografią rudowłosej dziewczyny. Bije z niej delikatność, spokój i naturalność. Bez trudu można utożsamiać ją z Beatrice, obiektem westchnień bohatera fabuły tego tytułu. Choć nie jest to z pewnością oprawa, która może bardziej zachęcać do lektury, to jednak prostota i ciepło bijące od frontu przybliży do niej ludzi wrażliwych na ukryte piękno.
     Kiedy sięgałam po tą pozycję, nie spodziewałam się tak uczuciowej i subtelnej lektury. „Biała jak mleko czerwona jak krew”nie tylko przyjemnie się czyta ze względu na swoją prostotę w wypowiedziach, ale też przekazuje sobą pewne wartości. Pokazuje piękno i niewinność pierwszej miłości, prowadzi czytelnika przez etapy godzenia się ze śmiercią i dzielnie trzyma go za rękę, czego uosobieniem są konkretne postaci na wybranych etapach fabuły. Niczym Silvia ociera łzy spływające po policzku, gdy rozczytujemy się w bólu Leonarda. Choć często buntujemy się jak Leo, to jak Beatrice napełnia nas spokojem i zrozumieniem. Przede wszystkim jednak zmusza do refleksji i pomaga powrócić pamięcią do naszych nastoletnich zauroczeń. 
Ocena: 6/6