Oryginalny tytuł: The Hills Have Eyes
Seria: Wzgórza mają oczy #1
Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Alexandre Aja, Gregory Levasseur
Na podstawie: scenariusza Wesa Cravena
Zdjęcia: Maxime Alexandre
Muzyka: Tomandandy
Kraj: USA
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 10 marca 2006
Premiera polska: 14 lipca 2006
Obsada: Ted Levine, Kathleen Quinlan, Aaron Stanford, Vinessa Shawn, Emilie de Ravin, Dan Byrd
Z okazji 25 rocznicy ślubu Big Bob i Ethel zabierają całą swoją rodzinę
na wycieczkę po pustyni. Podczas tankowania na jednej ze stacji
właściciel radzi im pojechać skrótem. W pewnym momencie łapią gumę w
samym środku niczego. Nie działa radio, a telefony tracą zasięg. Big Bob
oraz Doug idą poszukać jakiejś pomocy. Nie zdają sobie sprawy z tego,
że te tereny pustynne były wykorzystywane na testy nuklearne i że
wykształtowali się zmutowani, rządni krwi ludzie.
Po opiniach sądziłam, że film będzie naprawdę rzeźniczy, a tutaj...
hmm... prawie w ogóle mnie nie poruszył. Gdybym nie oglądała tego filmu
późnym wieczorem, bo była gdzieś godzina przed północą, to myślę, że
film nie przeraziłby mnie w ogóle. Były pewne sceny, które mnie
poruszały, ale na pewno nie przerażały.
Film był ciekawy, ale dla
mnie miał jakiś dziwny klimat. Bałam się, że usnę. Co prawda nie
nudził, ale niektóre akcje tak się ciągnęły, że myślałam, że zgłupieję,
tak jak na przykład te zapierające dech w piersi wędrówki Douga i Boba
po pustyni. Nie można było tego wyciąć? W scenie, w której Doug
odnajduje te pozostawione samochody to normalnie jakbym oglądała "Droga
bez powrotu", tylko scenografia się różniła zdeczka :D Jeżeli chodzi o
te wszystkie "straszne sceny" to same sceny jako tako nie były
przerażające, ale normalnie te cała niepewność i w ogóle ta atmosfera,
która panowała wokół tych scen to normalnie... koniec :D
Co było brutalne? Rozwalenie mózgu Lynn, palenie Boba, przegryzanie tętnic przez psa no i różnorakie takie ataki...
Co mnie rozwaliło najbardziej? To po prostu było nie do pomyślenia.
Przy ataku mutantów na przyczepę, gdy paliło się ciało Boba. Mutanty
wlazły do tej przyczepy, trzymali Brendę- młodszą córkę i córeczkę
niemowlaczka Lynn i Douga. Matka wybiegła z tej przyczepy tak jakby tam
kurde nikogo nie było! Jak to w ogóle możliwe? To w której części
przyczepy znajdowała się Brenda z tym niemowlakiem, że aż nie zostały
zauważone. No brak mi słów...
W ogóle nie ma to jak być zgwałconą
przez jakiegoś mutanta, nic dziwnego, że chciała, żeby ją potem
zastrzelili. Sama też bym tego chciała...
Podobało mi się
poświęcenie Lynn, gdy dała się obmacać temu mutantowi, żeby tylko
ochronić swoje dziecko, niestety nie skończyło się to dla niej zbyt
dobrze, ale dziecko chociaż przeżyło.
Płakałam normalnie jak
bóbr, gdy Doug rozczulał się nad ciałem Lynn a gdy się zorientował, że
porwali mu dziecku to już w ogóle...
Gdy Doug poszedł po to
dziecko to byłam pewna, że to misja samobójcza i w pewnym momencie
myślałam, że moje przewidywania są słuszne. Tak wolno łaził po tych
domach i w ogóle, ale widać było jak bardzo brutalny może być
zdesperowany ojciec szukający swojej malutkiej córeczki, podobała mi się
ta iskierka mordercy w nim :) nic nie było w stanie go zatrzymać :)
Urzekła mnie ta mała zmutowana dziewczynka, która była dobra.
Poświęciła swoje życie, żeby uratować Douga i jego dziecko, naprawdę
mnie to poruszyło.
Zakończenie film właściwie niczego nie
rozwiązuje... więc nie można powiedzieć, że skończyło się dobrze, bo
trudno, żeby skoro samochód dalej mieli zepsuty. Wiedziałam, że tak
będzie... ale kto by mnie tam słuchał.
Co do obsady... wiedziałam, że
skądś znam tą blondyneczkę Brendę i faktycznie, grała ona w serialu
"Roswell" rolę Tess, jednej z kosmitek. Podobało mi się jak wystąpiła w
tym filmie, bardzo przekonująco. Zapisując sobie obsadę zauważyłam, że
Douga gra Pyro, czyli postać z X- mena. To było dla mnie niewiarygodne
odkrycie, ponieważ tak został ucharakteryzowany, że w ogóle go nie
poznałam, pomyśleć co nieco dłuższe włosy, broda i okulary robią z
człowiekiem, zupełnie inna osoba. O jego zawziętości już pisałam. Zagrał
naprawdę rewelacyjnie, urzekł mnie swoim zaangażowaniem i tym, że się
nie poddał nawet kiedy myślałam, że to już koniec, że już jest po nim.
Reszta obsady bez zastrzeżeń, ale nie ma za bardzo o czym się
rozpisywać.
Film podobał mi się, ale był dość dziwny, więcej się
napłakałam i rozczulałam niż się bałam, ale nie powiem przerażające
sceny też były :)
