Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Marty (Klaudiusz Kaufmann), Alex (Artur Żmijewski), Gloria (Małgorzata Kożuchowska) i Melman (Piotr Adamczyk) są dzikimi zwierzętami żyjącymi w nowojorskim ZOO. Marty właśnie kończy 10 lat swojego życia i pragnie je zmienić. Dlatego też marzy o życiu na wolności, a nie w zamkniętym ZOO. Zainspirowany ucieczką czterech pingwinów również postanawia poczuć smak przygody poza murami dotychczasowego lokum. Kiedy opuszcza ZOO na ratunek ruszają mu Alex, Gloria i Melman. Niestety, wszyscy zostają złapani, a władze postanawiają załadować ich na transportowiec do Afryki, gdzie będą mogły cieszyć się życiem poza kratami ZOO. Niestety, statek zostaje porwany przez pingwiny, które preferują chłody Antarktydy od afrykańskich klimatów. W trakcie odbijania statku skrzynie z dzikimi przyjaciółmi wpadają do morza, po czym lądują na przerażającej wyspie. Liczą na to, że także i na niej powinni znajdować się ludzie. Z błędu wyprowadza ich samozwańczy król lemurów - Julian (Jarosław Boberek), informując ich o tym, że są na Madagaskarze. Ma on chytry plan, aby nowo przybyli, a w szczególności lew Alex, stali się ich najlepszymi przyjaciółmi i chronili ich przed straszliwymi Foosami. Nikt jednak nie spodziewa się, że dzicz źle podziała na Alexa i wyzwoli w nim pierwotne instynkty, które staną się zagrożeniem dla jego przyjaciół.
Fabuła "Madagaskaru" jest prosta jak drut, a ogólna myśl przewodnia jest znana już wszystkim z innych filmów. Prawda jest taka, że twórcy animacji nie mają za specjalnie oryginalnych pomysłów na swoją radosną twórczość i wciąż zasypują nas coraz to nowszymi produkcjami ze starymi schematami. "Madagaskar" wcale się nie różni za specjalnie od znanego "Shreka", czy też "Epoki lodowcowej". Mamy bowiem grupę przyjaciół, którzy przejdą swoistego rodzaju próbę łączącej
Tworząc film ekipa inspirowała się najlepszymi animacjami z dawnych lat, gdy to bawiło się widza samym ruchem postaci. Postacie pojawiające się w filmie pomimo inspiracji w technologii dwuwymiarowej stworzone zostały na komputerze w trójwymiarze. Aby utrzymać "Madagaskar" w stylistyce kreskówki animatorzy zastosowali metodę "zgniatania i rozciągania" (odkształcanie obiektu i nadawanie mu nowej formy, aby zobrazować ruch i siłę) tradycyjną dla kreskówek i trudną do zastosowania na komputerze. Z kolei, podstawą dla stworzenia animacji dżungli znajdującej się na Madagaskarze były obrazy francuskiego malarza Henriego Rousseau. Nic więc dziwnego, że wszystko wyglądało naprawdę realistycznie, a do tego bajecznie i kolorowo. Nie jest to co prawda twórczość disneyowska, nie mniej także można się nią pozachwycać.
Reżyserem dubbingu w wersji polskiej została Joanna Wizmur, która na swoim koncie ma całe mnóstwo podobnych filmów. Zdecydowana większość obsady dla czwórki głównych bohaterów została już w zasadzie wybrana przez polskiego dystrybutora, jednakże pozwolono jest zdecydować o wyborze polskiego głosu dla Marty`ego, a jej wybór padł na Klaudiusza Kaufmanna. Wybór okazał się być całkiem trafny, gdyż Marty dobrze bawił publikę. Cała reszta to aktorzy z wieloletnim stażem i sporą ilością produkcji na koncie, czyli Artur Żmijewski, Piotr Adamczyk i Małgorzata Kożuchowska. Nie mniej wypadają zdecydowanie za blado na tle mniej znanego Kaufmanna, czy też postaci uzupełniających, takich jako Jarosława Boberka będącego królem Julianem, czy też Grzegorza Pawlaka w roli Skippera. Ci dwaj ostatni panowie genialnie się spisali w swoich rolach. Boberek stworzył unikalną postać, którą cytować będzie się po wielu latach. Bardzo charakterystyczna postać z rewelacyjnym polskim głosem. Z kolei Pawlak tworząc postać szefa pingwinów opierał się na kreacjach Franza z "Psów" oraz Halskiego z "Ekstradycji". Efekt okazał się być rewelacyjny. Okazuje się, że polska obsada może być dobra nawet w animacjach. Niektórzy potrafią genialnie grać głosem i za swoje kreacje powinni dostawać jakieś nagrody z dubbingowej profesji.