Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: The Blind Side
Michael Oher (Quinton Aaron) jest młodym, czarnoskórym i dużym chłopcem z biednej dzielnicy. Chłopak jest także bezdomny, gdyż jego wiecznie naćpana matka nie pamięta o jego istnieniu. Pewnego dnia wraz ze swoim przyjacielem i jego ojcem wybiera się na wizytę do jednej z prywatnych katolickich szkół. Pomimo nie najlepszych ocen szkoła postanawia dać szansę Michaelowi widząc w nim potencjał sportowy. Mike jednakże nie będzie mógł grać w szkolnej drużynie jeżeli nie podciągnie stopni. Cudem na jego drodze staje Leigh Anne Touhy (Sandra Bullock), która przygarnia chłopaka. Daje mu dach nad głową, karmi go, kupuje mu ubrania, aż wreszcie Michael zostaje członkiem jej rodziny. W końcu postanawia także go wyedukować, aby mógł stać legendarną gwiazdą sportu.
Osobiście przyznam, że nigdy w życiu nie słyszałam o osobie Michael`a Oher`a. Prawdopodobnie niewielu Polaków o nim słyszało no chyba, że lubują się oni w amerykańskim futballu zwanym potocznie ‘rugby’. Jednakże, gdy ktoś zgoogluje sobie tego osobnika to także niewiele się o nim dowie. Z drugiej zaś strony po co komu Google w poszukiwaniach, kiedy może sobie najzwyczajniej w świecie obejrzeć ten film, który przedstawi mu narodziny wielkiej gwiazdy rugby. Historia jest dość młoda, gdyż sam Michael urodził się w 1986r (wtedy co ja!). Nie mniej jednak zasługuje na wszelką uwagę, gdyż opowiada nie tylko o problemach młodego afroamerykanina, ale także pokazuje niezwykle heroiczną postawę ze strony Leigh Anne, która z dobroci serca postanawia pomóc chłopcu. Szokuje to tym bardziej, że na pierwszy rzut oka nie wydaje się ona być ciepłą osobą. Tym bardziej jej zachowanie godne jest podziwu. W ciągu ostatnich lat Akademia Filmowa udowodniła, że jedyne co trzeba zrobić, aby uzyskać choćby nominację do nagrody to sfilmować jakąś chwytającą za serce, autobiograficzną historię, dać jej trochę życia i sprawić, aby uzyskała głębię. Dlatego też właśnie „The Blind Side” zyskał nominację za najlepszy film do Oscara za rok 2009, jednakże biorąc pod uwagę niezwykle silną konkurencję nagrody nie otrzymał. Fabuła sprawia, że film ogląda się bardzo przyjemnie. Nie jest on zbyt ciężki, nie jest też niezrozumiały. Z historią mogłoby się utożsamiać właściwie wielu ludzi, gdyż na swój sposób każdy mógłby coś podobnego przeżyć, czy to z punktu widzenia Michaela, czy też Leigh Anne.
„The Blind Side” załatwił Sandrze Bullock pierwszego Oscara, a także i Złotego Globa za rolę Leigh Anne, i to w tym samym roku kiedy otrzymała ona Złotą Malinę za najgorszą rolę Mary Horowitz w filmie „Wszystko o Stevenie”. Przyznam, że Bullock zagrała z pełnym zaangażowaniem. Była twardą kobietą w tym filmie, a jednak nie przeszkodziło jej to zrobić czegoś co jest rzadko spotykane w dzisiejszych czasach. Myślę jednak, że dla Sandry to nie był zbyt duży wysiłek, gdyż ma dobre serce i z pewnością z łatwością wczuła się w postać Leigh Anne. No, ale czy jej rola była wystarczająca dla Oscara? Trudno jest mi to ocenić, więc pozostawię to bez komentarza. Wrażenie zrobił na mnie Quinton Aaron. Ten młody aktor może popchnąć swoją karierę naprzód dzięki roli Michaela w tym filmie. Był przekonujący i emanowała z niego dobroć, a także to coś co sprawiło, że od razu można by go pokochać. Quinton idealnie został dobrany do roli Michaela. W filmie ponadto mogliśmy między innymi zobaczyć Tima McGrawa, Kathy Bates oraz Raya McKinnona.