Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Bride Wars
Emma jest skromną nauczycielką, która od dziecka przyjaźni się z apodyktyczną prawniczką, Liv. Odkąd tylko się poznały są nierozłączne, wszystko robią razem i wzajemnie się wspierają. Od kiedy były małe marzyły o przepięknym ślubie, który może się odbyć tylko i wyłącznie w Hotelu Plaza i tylko w czerwcu. Kiedy są już dorosłe i kiedy w końcu ich mężczyźni postanawiają im się oświadczyć bez wybierają się do swojej ulubionej organizatorki wesel Marion St. Claire. Fart chce, że akurat są wolne trzy terminy na najbliższy czerwiec w Hotelu Plaza w tym dwa w jednym dniu. Niestety okazuje się, że sekretarka popełnia błąd i zarówno Emmę jak i Liv wpisuje na 6 czerwca. Dziewczyny z początku chcą ubłagać kobietę, która dostała termin 27 czerwca o zamianę. Ta jednak pozostaje nieugięta, Emma i Liv muszą wspólnie podjąć decyzję, która z nich zrezygnuje, gdyż koniecznie każda z nich musi być na ślubie drugiej, a podwójne wesele nie wchodzi w grę. Niestety dziewczyny postanawiają przyjąć inną strategię i za swoimi plecami organizują śluby swoich marzeń, a przy okazji wymyślają różne sposoby na zniszczenie ślubu drugiej. Wydaje się, że ich przyjaźń i silna więź łącząca je od dwudziestu lat odeszła w zapomnienie.
Jedno jest pewne- jest to produkcja zdecydowanie skierowana do kobiet. W końcu to one najbardziej przejmują się ślubami. Jednakże ku mojemu zdziwieniu ślub jest właściwie jedynie tłem dla całej historii. Nie znajdziecie tutaj porad, ani żadnych wskazówek co do tego jak powinien wyglądać ślub lub też jak się do niego przygotować. W sumie to trochę szkoda, ale może to i lepiej. Dzięki temu nie był film przesłodzony, a jedynie pojawiały się niewielkie akcenty ślubne jak wybór sukni, czy wieczór panieński, a skończywszy na samym ślubie. Żałowałam trochę, że bohaterki nie przeglądały stosów zaproszeń, sukien, kwiatów, dekoracji czy tym podobnych, no ale w końcu ten film to nie poradnik ślubny, a coś zupełnie innego.
Dwie moje ulubione aktorki Anne Hathaway i Kate Hudson zagrały swoje najlepsze przyjaciółki. W takich rolach jeszcze ich nie widziałam. Anne wydawała mi się dość sztywna, a momentami nawet sztuczna. Kate natomiast zaskoczyła mnie tym, że zerwała z wizerunkiem słodkiej dziewczyny i stała się dorosła. Jakoś dziwna mi się wydawała, no ale taką najwyraźniej miała rolę. Wydaje mi się, że stworzyły w sumie całkiem nie najgorszy duet. No, ale w końcu Kate faktycznie przyłożyła Anne w ostatniej scenie. To jest dopiero wczuwanie się w rolę.
Oryginalny tytuł: Charlotte's Web
- efekty. Tutaj efekty są raczej przyziemne :) bardzo efektowne są te napisy w pajęczynie. Nie wiem czy normalny pająk umiałby coś takiego napisać, tzn. no raczej nie ;P jeden tekst mnie powalił "ja do 10 klasy nie umiałam przeliterować słowa 'wspaniały' " tak to było śmieszne ;P Wiem na pewno, że niektóre ze zwierząt były wytworzone komputerowo, np. szczurek czy sama Charlotta, u innych to pewnie tylko mimika twarzy została wyrysowana cyfrowo, ale większość zwierząt na pewno jest prawdziwa :)