Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Monsters vs. Aliens
Susan Murphy
szykuje się do swojego wyjątkowego dnia, którego to poślubi
znanego prezentera telewizyjnego – Dereka. Niestety, kiedy idzie
zaczerpnąć świeżego powietrza na Ziemię spada tajemniczy meteor, który
trafia w Susan powodując, że ta rośnie do ogromnych rozmiarów. Na miejsce
przybywa wojsko niszcząc ślub i porywając pannę młodą. Zostaje zabrana
do tajnej bazy armii Stanów Zjednoczonych, gdzie poznaje inne potwory
przetrzymywane wbrew ich woli –zmutowanego Dr Karalucha, galaretowatego
B.O.B.a, brakujące ogniwo zwanego Linko raz gigantycznego robala
Insektozaurusa. Potwory tracą nadzieję, że kiedykolwiek opuszczą
więzienie, w którym się znajdują, do czasu gdy na Ziemi ląduje dziwna
maszyna. Generał Monger przekonuje prezydenta Stanów Zjednoczonych, aby
użył jego potworów do walki z obcymi. Susan i inne potwory przystają na
propozycję generała w szczególności, że po wykonaniu zadania zostaną
wypuszczeni na wolność. Susan nie wie jednak, że powrót do domu wcale nie
musi okazać się radosny.
Historia zaczyna
się dość niepozornie, bo od ślubu Susan. Kto by pomyślał, że to film
o kosmitach – oczywiście pomijając wejściówkę DreamWorksa, która raczej
zdradza o czym będzie film. Ogólna fabuła filmu oparta jest na
standardowym zagraniu,czyli jeden gatunek bohaterów kontra inny. Było
już przecież starcie największych morderców kina – „Freddy kontra Jason”,
potem na ring wkroczyły kosmiczne stwory – „Obcy kontra Predator”, no i w
końcu musiało dojść do tego,że zmierzyły się ze sobą bardziej ziemskie
dziwne stwory i kosmici. Niby fajne, ale w sumie… no jakoś mało
przekonujące. Nie wiem dlaczego, ale nie pociąga mnie ta historia.
Prawdopodobnie jest to wina tego, że zabrakło tutaj wystarczającej dozy
humoru, który powinien się tutaj pojawić. W końcu jest to animacja, a
przy takowych zawsze jest zabawnie. Oczywiście bywało śmiesznie,
przykładowo kiedy generał Monger prezentował potwory prezydentowi, a
jedna z asystentek cały czas wrzeszczała. Ubawiło mnie to tak bardzo, że
aż się popłakałam ze śmiechu.Niestety jest to jedyna scena, która tak
mnie rozśmieszyła, chociaż coś mi świta, ze w drugiej połowie filmu też
coś podobnego było, ale więcej szczegółów nie pamiętam niestety. Poza
tym, za mało chwytliwych dialogów, a właściwie tonie ma żadnych
ciekawych tekstów, no ale może jakbym oglądała film z dubbingiem a nie z
napisami miałabym inne wrażenia.
W głównych
rolach zobaczyć, a właściwie usłyszeć możemy same gwiazdy.
Reese Witherspoon dała głos jedynemu potworowi płci żeńskiej w tym
filmie. Dało się zauważyć, że to właśnie była Reese, gdyż jej postać
przejęła część jej min.Momentami jednakże wydawało mi się, że lepiej
byłoby obsadzić w tej roli kogoś innego, bo Reese ma zbyt delikatny
głosik jak na taką postać, co momentami może sprawiać wrażenie, że Susan
jest nastolatką a nie dorosłą kobietą. Bardzo ciekawie brzmi Hugh Laurie,
który został dr Karaluchem. Z początku w ogóle gonie poznałam i
autentycznie nie mogłam rozszyfrować kto to może być, ale
te charakterystyczne uniesienia w barwie głosu Hugh sprawiły, że w końcu
się domyśliłam. Chyba tylko on mi się dość podobał w tej swojej
karaluszek formie.Zaciekawiło mnie to jakie niezwykłe rzeczy potrafi
robić swoim głosem.Intrygowała mnie także postać generała Mongera. Mówił
on głosem Kiefera Sutherlanda, którego wcale nie poznałam, ale jakoś nie
przepadam za tym aktorem. Jednakże tutaj jakoś mnie urzekł, nie wiem czy
to ze względu na samą animację Mongera, czy po prostu ten twardy głos
Kiefera zrobił na mnie wrażenie. Pozostałym bohaterom głosów użyczyli
między innymi – Seth Rogen, Will Arnett, Paul Rudd, Rainn Wilson oraz
Stephen Colbert.