Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Australia
Lady Sarah Ashley (Nicole Kidman) przybywa do Australii, gdzie przebywa jej ukochany mąż Maitland opiekując się ich posiadłością Faraway Downay. Towarzyszy jej przystojny poganiacz bydła. (Hugh Jackman) Gdy docierają na miejsce okazuje się, że jej mąż zginął z rąk Aborygena. Poznaje tam również małego chłopca półkrwi imieniem Nullah (Brandon Walter), który chowa się przed ludźmi szukającymi takich jak on. Sarah wkrótce dowiaduje się również, że bliski pracownik jej męża notorycznie podkradał im bydło i przeprowadzał je na posiadłość króla mięsa – Carneya (Bryan Brown). Kiedy postanawia go zwolnić sama musi zaopiekować się swoim dobytkiem. Przy jej boku zostaje wierna służba, Nullah oraz Poganiacz, który wraz ze swoimi kompanami będzie pędził bydło. Ciągły kontakt z Poganiaczem powoduje, że zaczyna on budzić coraz większe zainteresowanie Lady Ashley. Razem postanawiają spełnić marzenie jej męża, czyli sprzedać bydło wojsku i ożywić farmę. Nie zdają sobie sprawy z tego jak bliscy się sobie staną. Jednakże nic nie trwa wiecznie i ich nietypowa rodzina zostanie wystawiona na próbę w obliczu wojny.
Trudno było mi wygospodarować prawie 3 godziny z mojego czasu, aby w pełni móc go poświęcić na obejrzenie „Australii”. To nie tak, że nie chciałam go zobaczyć, bo chciałam i to bardzo, ale trudno było mi to zrobić. Film bardzo mi się spodobał i te niecałe trzy godziny bardzo szybko mi zleciały. Często się zdarza, że film o wiele krótsze są bardziej męczące. Mamy tutaj wielowarstwową historię, która nie dość, że rozgrywa się na malowniczych terenach Australii to w dodatku w głównych rolach zobaczymy dwoje Australijczyków. Niesamowita i wzruszająca historia miłosna, z wątkami rdzennych Aborygenów w tle.
Bardzo trafną decyzją było obsadzenie w głównych rolach rodowitych Australijczyków. Nicole Kidman urodziła się w USA, ale ma australijskie korzenie. Na marginesie uważam, że jest przepiękna. Aktorką także jest dobrą chociaż z jej rolami bywa różnie. Lady Ashley jest jedną z lepszych, chociaż wciąż nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zachowuje dystans i nie daje z siebie wszystkiego. Może tak tylko mi się wydawało, bo tego rola wymagała, ale takie odniosłam wrażenie. Z drugiej strony jest Hugh Jackman, który urodził się w Sydney. Jak ja go uwielbiam. Mogłabym pisać o nim godzinami i godzinami gapić się na jego ciało. Uważam także, że jest dobrym aktorem. Zawsze sprawia pozytywne wrażenie. Poza tym podobał mi się jego akcent w filmie. Jakoś tak śmiesznie brzmiał, ale to właśnie mnie urzekło. Młody Brandon Walters jak się okazuje także pochodzi z Australii. Film ten jest jego pierwszym filmem w karierze, ale wierzę, że da sobie radę w przyszłości – mam nadzieję, że świat o nim nie zapomni, bo nie dość, że jest uroczy to w dodatku ma w sobie to coś. Ciekawą rolę zagrał także David Wenham, także Australijczyk. Pierwszy raz chyba widziałam go w roli czarnego charakteru. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że takie role także do niego pasują. Najciekawsze jest to, że w filmie występuje nasz rodak – Jacek Koman, który wcielił się w rolę barmana imieniem Ivan. Ciekawe. W szczególności, że jego postać była dość zabawna. Podobał mi się. W pozostałych rolach zobaczyć możemy także Bryana Browna jako bezwzględnego (choć nie do końca) Króla Mięsna Carneya, Jack`a Thompsona jako zapijaczonego towarzysza. Oni także są Australiczykami, chyba zresztą jak cała obsada – ciekawe zjawisko.