Oryginalny tytuł: Brokeback Mountain
Reżyseria: Ang Lee
Scenariusz: Diana Ossana, Larry McMurtry
Na podstawie: opowiadania E. Annie Proulx
Zdjęcia: Rodrigo Prieto
Muzyka: Gustavo Santaolalla
Kraj: USA
Gatunek: Melodramat
Premiera światowa: 02 września 2005
Premiera polska: 24 luty 2006
Obsada: Heath Ledger, Jake Gyllenhaal, Michelle Williams, Anne Hatheway
W lecie Ennis i Jack dostają pracę przy opiece nad owcami. Spędzają w
Brokeback Mountain kilka tygodni. Nawiązuje się między nimi wyjątkowa
więź, pomimo tego, że Ennis ma za niedługo poślubić Almę. Po śmierci
wuja Jack musi wracać do rodziny co oznacza koniec ich współpracy oraz
ich znajomości. Ennis bierze ślub, wciąż pamiętając wydarzenia z
Brokeback. Jack długo nie może się z tym pogodzić, w końcu poznaje
Lureen, rodzi się ich syn. Ennis ma już dwie córeczki. Po 4 latach Jack
odwiedza Ennisa. Wspomnienia odżywają, więc Ennis postanawia wyjechać z
Jackiem na kilka dni. Coraz częstsze wypady (i nie tylko) sprawiają, że
Ennis nie dostrzega tego, że jego życie zaczyna się rozpadać.
Film jest bardzo ciekawy, nie jest to taki typowy film. Film jest
bardzo spokojny, bez większych napadów agresji czy też brutalności.
Pomimo tego spokoju film nie nudzi widza. Od razu da się dostrzec, że
ten film nie mógł zostać nie nominowany do Oscara. Niektórzy odbierają
ten film zbyt powierzchownie, ten film to nie ukazanie miłości dwóch
facetów, ale także nauka dla nas wszystkich.
Film o miłości...
właściwie to nie do końca wiadomo czy jest to czysta miłość czy też
tylko pożądanie. Ja w tej kwestii miałam różnorakie odczucia, bo jak
można wziąć ślub z kobietą i mieć z nią dzieci i jednocześnie "kochać
inaczej". Film doskonale pokazuje dylematy współczesnych ludzi takiego
typu. Obawy przed tym, że będziemy wytykani, że zostaniemy zlinczowani.
Tak jak wyżej napisałam... film ma pewien morał, musimy iść za głosem
serca, pomimo tego, że serce wysyła je w innym kierunku. Bo gdy tego nie
zrobimy, wciąż będziemy zastanawiali się "co by było gdyby...?" i przez
to nasze życie stałoby się jednym wielkim koszmarem a my pozostalibyśmy
w nim nieszczęśliwi.
Głównym atutem filmu jest to co naturalne.
Wspaniałe krajobrazy, no i owieczki :) Jest to takie wspaniałe i takie
świeże, że aż mamy ochotę być tam, tam razem z nimi. Razem z nimi
wylegiwać się na słońcu, razem z nimi leżeć na zielonej trawce, razem z
nimi oglądać te wszystkie stworzonka.
Doskonała rola Heath`a i Jake`a. Zagrać dwóch zakochanych w sobie
mężczyzn to prawdziwe wyzwanie. Nic dziwnego, że dostali za tą rolę
nominację do Oscara, zagrali bardzo przekonująco, chociaż ja i tak wciąż
miałam przed oczami Jake`a z "Pojutrze" i tego Heath`a z "Nieustraszeni
bracia Grimm". Jak dla mnie momentami było zbyt agresywnie, rozumiem
przepychanki z miłości, ale takie dosadne pobicia to lekka przesada.
Film jest piękny, poruszający, wzruszający i oczywiście nie kończy się
zbyt przyjemnie :( no ale nic liczy się sama treść. Fajne było to
przeskakiwanie w czasie... tutaj córka Ennisa ma roczek, za chwilę 4
latka, za następną chwilę 10, potem 16 a tu nagle 19 :D podobało mi się
to :) Film piękny chociaż czasami czułam lekkie zażenowanie, a
właściwie to w jednej scenie, jak zobaczycie to będziecie wiedzieli,
która to ;P
