NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pełen uroku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pełen uroku. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

1077. Czas na miłość, reż. Richard Curtis

Oryginalny tytuł: About Time
Reżyseria: Richard Curtis
Scenariusz: Richard Curtis
Zdjęcia:
Muzyka: Nick Laird-Clowes
Kraj: Wielka Brytania
Gatunek: Komedia romantyczna, Sci-Fi
Premiera: 27 czerwca 2013 (Świat) 20 września 2013 (Polska)
Obsada: Domhnall Gleeson, Rachel McAdams, Lydia Wilson, Bill Nighy, Lindsay Duncan, Richard Cordery, Joshua McGuire, Tom Hollander, Margot Robbie, Will Merrick, Vanessa Kirby


    Znowu to zrobił! Po tym jak rozśmieszył widownię „Dziennikiem Bridget Jones”, zawojował dzięki „To właśnie miłość”, postanowił połączyć swoje dwie ulubione koncepcje i stworzył coś nieoczekiwanie genialnego! „Czas na miłość” to trzeci film w reżyserskiej karierze Richarda Curtisa, jednakże bystre spojrzenie, poczucie humoru i trafny dobór obsady przysporzył mu wielu sukcesów o wiele wcześniej. Nie dziwi więc, że najnowsza jego produkcja po prostu nie miała prawa się nie udać!

wtorek, 28 lutego 2012

910. Pamiętnik, reż. Nick Cassavetes

Oryginalny tytuł: The Notebook
Reżyseria: Nick Cassavetes
Scenariusz: Jan Sardi, Jeremy Leven
Na podstawie: powieści Nicholasa Sparksa
Kraj: USA
Gatunek: Melodramat
Obsada: Rachel McAdams, Ryan Gosling, Gena Rowlands, James Garner, Joan Allen, David Thornton, James Marsden, Sam Shepard, Kevin Connolly


Data wydania DVD: 20 stycznia 2012 (wznowienie w serii Zakochane Kino)
Dystrybucja: Galapagos
Wersja wydania: 1-płytowa
Dodatki: zwiastuny filmowe, komentarze, sceny dodatkowe Komentarz pisarza Nicholasa Sparksa; Jak w rodzinie: Nick Cassavetes; Nicholas Sparks: Prosta, doskonale opowiedziana historia; Południowe plenery: gdzie kręcono Pamiętnik; Casting.

    Powieści Nicholasa Sparksa są jednymi z najchętniej ekranizowanych przez współczesnych reżyserów. Wszystko zaczęło się od „Listu w butelce”, który zdobył rzeszę fanów nie tylko literackich, ale i filmowych. Moja przygoda z twórczością Sparksa zaczęła się w liceum, kiedy najpierw obejrzałam film „Szkoła uczuć” a następnie przeczytałam książkę, którą odnalazłam w małej księgarence w Krakowie podczas wycieczki szkolnej. Od tamtej pory zakochałam się w historiach miłosnych tworzonych przez Sparksa. Kiedy na studiach koleżanka pożyczyła mi „Pamiętnik” książkę przeczytałam na jednym wdechu. Gdy pojawił się film reżyserii Nicka Cassavetesa, stwierdziłam, że muszę go obejrzeć. Minęło osiem lat od tamtej chwili, a ja powracam do tej historii dzięki firmie Galapagos.
    W domu starców pewien wiekowy mężczyzna (James Garner) każdego dnia czytuje swojej przyjaciółce (Gena Rowlands) kilka stron tajemniczej książki. Dzięki niej powracają wspomnieniami do lat 40tych i przepięknego uczucia, które pewnego lata połączyło bogatą dziewczynę z miasta- Allie (Rachel McAdams), i zwykłego biednego chłopca ze wsi- Noah (Ryan Gosling). Gdy lato się skończyło tych dwoje zostało rozdzielonych, wydaje się, że na zawsze. Po siedmiu latach od tego wakacyjnego romansu, Allie jest narzeczoną mężczyzny dobrego domu- (James Marsden), który świata poza nią nie widzi. Podczas przymierzania sukni ślubnej kobieta dostrzega w gazecie zdjęcie jej pierwszego ukochanego, który specjalnie dla niej wyremontował stary dom. Allie powraca w okolice, aby zamknąć ten etap swojego życia. Niespodziewanie wraz z przyjazdem powracają także namiętności tłumione przez lata.

sobota, 18 lutego 2012

904. I że Cię nie opuszczę, reż. Michael Sucsy

Oryginalny tytuł: The Vow
Reżyseria: Michael Sucsy
Scenariusz: Michael Sucsy, Abby Kohn, Marc Silverstein, Jason Katims
Zdjęcia: Rogier Stoffers
Muzyka: Michael Brook, Rachel Portman
Kraj: USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Australia, Brazylia
Gatunek: Melodramat
Premiera światowa: 09 lutego 2012
Premiera polska: 10 lutego 2012
Obsada: Rachel McAdams, Channing Tatum, Sam Neill, Jessica Lange, Scott Speedman, Jessica McNamee, Wendy Crewson, Tatiana Maslany, Lucas Bryant, Joe Cobden, Jeananne Goossen
    „I że Cię nie opuszczę” wydawał się być dobrym wyborem na walentynkowy romantyczny wieczór we dwoje. Jednakże nie oszukujmy się- faceci nienawidzą historii tego typu. Michael Sucsy podjął się realizacji tego filmu, który na ekranach kin pojawił się tuż przed Dniem Zakochanych. Wydawałoby się, że historia, którą napisało samo życie jest idealnym materiałem na ekranizację i gwarantować może sukces. Jednakże jest to kolejna wizja amerykańskiej miłości, która rzuca na kolana wszystkie kobiety i wzbudza niechęć u płci przeciwnej.
   Paige i Leo (Rachel McAdams, Channing Tatum) to młode małżeństwo szalenie w sobie zakochane. Pewnego zimowego wieczoru dochodzi jednak do nieszczęśliwego wypadku, w którego wyniku Paige doznaje urazu mózgu i traci wspomnienia z okresu związku z Leo. Nie pamiętając swojego męża coraz bardziej lgnie do swojej rodziny, z którą przed pięcioma laty zerwała kontakty. Leo stara się zrobić wszystko, aby jego ukochana odzyskała pamięć i przypomniała sobie jak bardzo się kochali. Zdaje sobie jednak sprawę, że im bardziej się stara tym bardziej ona oddala się od niego. W końcu podejmuje decyzję, musi na nowo ją w sobie rozkochać.

środa, 8 grudnia 2010

380. P.S. Kocham Cię, reż. Richard LaGravenese

czwartek, 25 listopada 2010

164. Mały Manhattan, reż. Mark Levin

Oryginalny tytuł: Little Manhattan
Reżyseria: Mark Levin
Scenariusz: Jennifer Flackett
Zdjęcia: Tim Orr
Muzyka: Chad Fisher
Kraj: USA
Gatunek: Komedia romantyczna, Familijny
Premiera światowa: 30 września 2005
Premiera polska na DVD: 06 lutego 2007
Obsada: Josh Hutcherson, Charlie Ray, Bradley Whitfor, Cynthia Nixon, Talia Balsam, John Dossett

    Gabe Burton ma 10-letnim chłopcem, którego rodzice są w separacji. Bardzo lubi grać w football więc dla poprawienia swojej sprawności zapisuje się na kurs karate. Tam poznaje, a właściwie spotyka dziewczynę z klasy, Rosemary. Gabe i jego koledzy zawsze stronili od dziewczyn, ale gdy na zajęciach karate zostaje on połączony w parę z Rosemary wszystko ulega zmianie.
    Film jest urzekający, pomimo tego, że raczej przeznaczony jest dla młodszej widowni. Był czas filmu "Moja dziewczyna" teraz przyszedł czas na "Mały Manhattan", którego tytuł idealnie odzwierciedla tematykę filmu.
10-letni Gabe zakochuje się w 11-letniej Rosemary. Myślicie: "Takie maluchy to jeszcze nie wiedzą co to jest miłość". Może i nie wiedzą, ale czy to nie jest piękny widok?
    Mnie osobiście ten film bardzo urzekł. Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że przypomniało mi się moje dzieciństwo i to jak byłam "zakochana" w koledze z osiedla... hm tematyka bardzo mi bliska :)
    Film był idealny pod wieloma względami. Po pierwsze był taki świeży za sprawą tych dzieci. Jak się na nich patrzy to wydaje się, że większość dorosłych ludzi zachowuje się podobnie jak się zakocha :) czyż to nie jest przepiękne. Za każdym razem się wzruszałam jak tylko Gabe próbował się w jakiś sposób zbliżyć do Rosemary lub jak po jego głowie targało się milion myśli na temat tego czy ją pocałować czy nie, czy ona chce, żeby on ją pocałował a może nie, i takie tam inne :) Pod tym względem film był naprawdę rewelacyjny. Po drugie nie była to tylko opowieść o miłości młodego chłopca, ale również opowieść o miłości jego rodziców, którzy akurat byli w separacji. Pomyśleć, że takie wydarzenie jak nieszczęśliwa miłość dziecka może wszystko zmienić :) poruszające.
    W filmie było wiele rozbrajających jak dla mnie fragmentów. Choćby nawet to jaką ciamajdą był Gabe, gdy walnął głową w szklane drzwi. Z trudem jest mi się do tego przyznać, ale śmiałam się również, gdy Gabe wykrzyczał Rosemary do słuchawki, że jej nienawidzi i odkładając ją zaczął płakać jakby co najmniej zwierzątko stracił. No śmiałam się... przepraszam, nie wiem dlaczego, ale domyślam się, że po prostu przypominają mi się moje miłostki :D dobra ale za dużo coś tutaj o sobie piszę :D
    Podobała mi się ta więź łącząca Gabe`a i Rosemary. Niby coś jest, ale dokładnie nie da się tego sprecyzować. Tak naprawdę to wiadomo było tylko co Gabe myśli, a nigdy co myśli Rosemary. Dlatego też Rosemary była dla nas dość niezwykłą zagadką. Już samo to, że jest dziewczyną wiele wyjaśnia, bo chłopak nigdy nie zrozumie dziewczyny no i na odwrót.
    Przykre było to jak ta historia się skończyła, jak widać nie wszystkie filmy romantyczne kończą się szczęśliwie. Najważniejsze w tym filmie jest to, że każdy z nas może znaleźć w sobie taką małą Rosemary lub Gabe`a i przypomnieć sobie jak to jest być zakochanym po raz pierwszy w życiu.
    Co do obsady nie mam żadnych zastrzeżeń. Bardzo mi się podobało jak Josh i Charlie poradzili sobie w swoich rolach. Byli naprawdę rewelacyjni i oboje bardzo mnie urzekli :)
    Film bardzo mi się podobał i oczywiście polecam go każdemu :)

środa, 24 listopada 2010

127. Joe Black, reż. Martin Brest

Reżyseria: Martin Brest
Scenariusz: Ron Osborn, Jeff Reno, Kevin Wade, Bo Goldman
Zdjęcia: Emmanuel Lubezki
Muzyka: Thomas Newman
Kraj: USA
Gatunek: Melodramat
Premiera światowa: 02 listopada 1998
Premiera polska: 01 stycznia 1999
Obsada: Brad Pitt, Anthony Hopkins, Claire Forlani, Marcia Gay Harden, Jeffrey Tambor, Jake Weber

    Zbliżają się 65 urodziny Williama Parrisha, które przygotowuje jego starsza córka Allison. Pewnego wieczoru w domu Parrisha zjawia się tajemniczy młody mężczyzna, który mówi mu, że jest śmiercią i przyszedł, żeby to zabrać, ale jeżeli chce zyskać trochę czasu musi go oprowadzić po jego domu i życiu. Parrish swojego nowego znajomego przedstawia jako Joe Blacka. Joe towarzyszy mu cały dzień. Idzie nawet z nim do jego firmy i uczestniczy w zebraniu zarządu. Powoli Joe zaczyna się uczyć co tak naprawdę znaczy żyć, zakochuje się w młodszej córce Parrisha, Susan.
    Pomysł na film ciekawy. Potrafi wciągnąć widza, zaczynamy się zastanawiać jak to się skończy. Czy Joe zostanie z Susan? A może odda ciało tego chłopaka? Ja oczywiście byłam nastawiona do zakończenia filmu dość optymistycznie. Film, który trwa trzy godziny dla niektórych może być strasznie nudny, ale jakoś dziwnie mnie nie nużył. Było tam kilka śmiesznych scen oraz scen, które szokowały. No i oczywiście wszystko doprawione miłością Susan i Joe.
    Na samym początku poznajemy mężczyznę, którego Susan spotyka w kawiarni. Jest to Joe Black, ale po pierwsze jeszcze śmierć nie zabrała mu ciała a po drugie przecież wcale się tak nie nazywał. Już wtedy widzimy, że pomiędzy tymi dwojga coś iskrzy. Trochę śmieszne było to jak "zginął", z trudem powstrzymywałam się od śmiechu. Zabawne było to jak śmierć nic nie wiedziała o życiu. Nie wiedziała nawet co to jest masło orzechowe i jak pyszne potrafi być. Powaliła mnie scena, w której Joe poszedł do kuchni, a kucharz dał mu łyżeczkę z masłem orzechowym a on tak śmiesznie ją oblizywał hehe :D
    Czas na miłość. Kto by pomyślał, że śmierć może się zakochać w kobiecie. Oczywiście o ile odróżnia ona wogóle miłość :P Pierwszy pocałunek, no i pierwszy raz. To było naprawdę bardzo bardzo urocze i jednocześnie wzruszające, każda kobieta o tym marzy. Szkoda, że ta miłość była bez przyszłości. Niesamowite było to ich pożegnanie, rozpłakałam się po prostu.
    Trochę szokującą dla mnie sceną była scena,w której Drew odbiera Williamowi jego własną firmę, ponieważ on nie chciał zgodzić się na fuzję. Na dodatek uważali, że Joe ma coś wspólnego z negatywnymi decyzjami. Na szczęście ten motyw wyjaśnia się na samym końcu i w spokoju możemy pożegnać się z filmem :)
    Szkoda tylko, że Parrish musiał umrzeć w swoje urodziny, ale najważniejsze, że był na to przygotowany.
Urokowi całemu filmowi dodawała muzyka. Idealnie pasowała do każdej chwili gdzie występowała. Sprawiała, że płakaliśmy, sprawiała, że serce zaczynało bić szybciej.
    Zakończenia filmu niestety zdradzić nie mogę, chociaż po części już zdradziłam, ale w sumie powiedziałam to co było oczywiste. Głównego jednak i najważniejszego dla mnie nie zdradzę. Kto oglądał ten wie.
    Trochę zaskoczyła mnie tutaj rola Brada Pitta. Był taki nieśmiały i niewinny, że aż uroczy. Po raz pierwszy mi się podobał w jakimś filmie, a to już musiał być naprawdę genialny. Anthony Hopkins jak zwykle gra takich twardych facetów :) Najbardziej podoba mi się jak wyraża swoje negatywne uczucia. Jak krzyknął na Brada, że powinien zapytać go o pozwolenie to myślałam, że głośniki mi przy kompie rozsadzi :P No i oczywiście Claire. Bije z niej niesamowity urok, taka delikatność. Grała pięknie, bardzo przekonywująco :) Podobało mi się, gdy przy pożegnaniu z Joe, domyśliła się kim on naprawdę jest, nie musiała nawet pytać po prostu to czuła :) ech to mnie chyba najbardziej urzekło w tym filmie. Miłość, w której druga osoba wie dokładnie co myślisz, wie dokładnie co czujesz. Nie musisz nic mówić, ona to po prostu wie, ona to czuje i widzi to w Twoich oczach i w Twoim sercu.
    Film jest przepiękny. Dawno nie widziałam takiego pięknego filmu. Jestem pod dużym wrażeniem chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się większego wylewu łez z mojej strony.