Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Ghosts of Girlfriends Past
Connor Mead jest znanym podrywaczem, który nigdy nie chce się się
żenić. Oto staje przed bardzo trudnym zadaniem - jest świadkiem na
ślubie swojego najlepszego przyjaciela Paula. Jednakże na miejscu
spotyka się z ukochaną z przeszłości - Jenny. Nie wszyscy są zadowoleni z
obecności Connora, w szczególności panna młoda, która nie toleruje jego
frywolnego zachowania. Kiedy po jednej z kłótni Connor udaje się do
toalety spotyka tam ducha swojego nieżyjącego wujka, który przed laty
nauczył go takiego, a nie innego stylu życia. Teraz starzec chce zmienić
Connora, aby nie umarł samotnie tak jak on. Dlatego też przywołuje on
jego kobiety z przeszłości oraz teraźniejszości, a także pokazuje mu
przyszłość, która czeka go gdy nie zmieni swojego postępowania. Podczas
tych wędrówek po wspomnieniach Connor odkrywa, że przez całą życie
kochał tylko jedną kobietę.
Historia
jest bardzo niezwykła, gdyż super przystojny facet, który może i
właściwie ma każdą dziewczynę (kobietę) jaka tylko mu się zamarzy
wyjeżdża sobie na wesele swojego braciszka i tam zdarza się coś
niezwykłego. Przy pomocy trzech dzielnych kobiecych duchów pozna swoją
przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, jeżeli chodzi o związki z
kobietami i nie tylko, a wszystko to zaprowadzi go do miejsca, w którym
dowie się, że w jego życiu tak naprawdę ważna była tylko jedna kobieta, i
nie jest to bynajmniej jego asystentka. Pomysł ciekawy, nie za
specjalnie oklepany wśród komedii romantycznych, więc jak dla mnie może
być. Tutaj jednak kończy się oryginalność tego scenariusza, gdyż
właściwie każdy kolejny krok głównego bohatera – Connora, jest jak
najbardziej możliwy do przewidzenia. Jednakże widz nie po to ogląda
takie filmy ażeby to czynić, a po to, żeby trochę się odprężyć i spędzić
miły, romantyczny wieczór ze swoją drugą połówką.
Niegdyś Matthew McConaughey robił na mnie ogromne wrażenie. Zawsze
dostawałam aż gęsiej skórki, gdy patrzyłam na jego opalone ciało i
kręcone blond włoski. Niestety, moje uczucie ostatnio do niego wygasa, a
kiedy ujrzałam go w tym filmie stwierdziłam, że zaczyna mnie już trochę
obrzydzać, a przez to mogłam bardziej się skupić na jego roli.
Oczywiście jak to z Matthew bywa nie była ona za specjalnie wymagająca,
ale widzę, że ma on potencjał. Musi tylko trafić na odpowiednią rolę.
Jego towarzyszkę i wielką miłość zagrała Jennifer Garner, która niestety
także dorosła i nie jest już tak urocza jak zazwyczaj z tymi swoimi
uroczo ściągniętymi usteczkami i słodkimi dołeczkami w policzkach, gdy
się uśmiecha. Jaki z tego wniosek – dość ponurą miała rolę w filmie
skoro tak rzadko pokazywały się dołeczki. Aktorsko wypada raczej blado,
ale ogólnie to miło było na nią popatrzeć w tym filmie.