Oryginalny tytuł: Save the Last Dance
Seria: W rytmie hip-hopu #1
Reżyseria: Thomas Carter
Scenariusz: Cheryl Edwards, Duane Adler
Zdjęcia: Robert A. Hudecek, Robbie Greenberg
Muzyka: Ice Cube, Snoop Dogg, Mark Isham
Kraj: USA
Gatunek: Dramat
Premiera światowa: 09 stycznia 2001
Premiera polska: 25 maja 2001
Obsada: Julia Stiles, Sean Patrick Thomas, Kerry Washington, Fredro Starr, Bianca Lawson, Terry Kinney
Podczas jednego z przesłuchań do szkoły baletowej Julliard, matka Sarah
ginie w wypadku samochodowym. Dziewczyna zmuszona jest wyjechać do
Chicago, gdzie mieszka jej ojciec. Trudno jest jej się pozbierać po
stracie, na domiar złego nie może się wkręcić w towarzystwo. Pewnego
dnia wszystko się zmienia i poznaje Chanielle. Następnego wieczoru idzie
do klubu "Steps" gdzie tańczy z bratem Chanielle, Derekiem. Między Sarą
a nim szybko nawiązuje się specjalna więź. Stają się sobie coraz bliżsi
i Derek pomaga Sarze przygotować się do kolejnego przesłuchania w
Julliard.
Wiele jest filmów o podobnej tematyce. Właściwie to film miesza kilka
filmów. Filmów o miłości dwóch osób z dwóch odmiennych sobie ras, oraz
filmów o tańcu ;) który łączy. To połączenie wyszło tutaj niesamowicie.
Pomysł
jest świetny. Film w ogóle nie nudzi. Jest to film taki typowo
młodzieżowy. Młodzieżowa muzyka, młodzi ludzie oraz ich problemy i
pasje. Głównym przesłaniem filmu jest jednak walka o to czego pragniemy,
walka o nasze marzenia. Tutaj sprawdza się powiedzenie "Chcieć to móc",
ale niestety trzeba się starać.
Film przede wszystkim o
miłości. Zaczyna sie niewinnie i przeradza się w silną więź, w miłość,
która wzrusza, cieszy i wywołuje łzy. Mój ulubiony tekst w filmie to
tekst Malakaia "Ty jesteś jak mleko, on jak olej. Tego nie da się
zmieszać". Bardzo typowe. Nie wiem jak to jest, ale w większościach
krajów mają problem z tym, że czarni mężczyźni spotykają się z białymi
kobietami i na odwrót. Czy to nie jest bezsens? Ja osobiście kiedyś
korespondowałam z Murzynem i gdyby nie fakt, że mieszka tak daleko, bo
aż w Holandii to może coś z tego by było ;P Mnie tam się podobają
Murzyni, widać to w mojej fascynacji bohaterami ;P Ulubionym fragmentem z
tej kategorii jest oczywiście scena w metrze, gdy Sarah klei się do
Dereka na oczach oburzonej starszej kobiety :D Bawi mnie on niesamowicie
:D
Najważniejszą jednak atrakcją filmu jest taniec. Wypady do
klubu, ćwiczenia. Mnie oczywiście najbardziej podoba się efekt końcowy
tych ćwiczeń, czyli przesłuchanie w Julliard. Oczywiście prawie się
popłakałam z zachwytu. Oglądałam ten film już tyle razy, a tak mnie
porusza za każdym razem. Świetna muzyka i świetny układ.
Oczywiście najbardziej poruszającą sceną, w filmie jest początek. Gdy
spotykamy Sarah w pociągu do Chicago i zapytana przez pewną kobietę o to
czy tańczyła w balecie wracamy wspomnieniami do tragicznych wydarzeń.
Gra aktorska w tym filmie na poziomie. Najbardziej podobał mi się
Derek, czyli Sean Patrick Thomas, którego zaczęłam uwielbiać po tym
filmie. Jego czarujący uśmiech i zawziętość. Po prostu był świetny. Inną
postacią, która mi się podobała był Malakai. Naprawdę mroczny typ.
Szkoda, że życie jakie prowadził dotychczas niczego go nie nauczyło.
Film bardzo mi się podobał. Wszystko wspaniale współgra. Miłość, hip
hop, taniec :) wszystko czego potrzebuję :) Tak jak Dirty Dancing tylko,
że w innych rytmach hihi :D
