Oryginalny tytuł: It`s a Boy Girl Thing
Reżyseria: Nick Hurran
Scenariusz: Geoff Deane
Zdjęcia: Steve Danyluk
Muzyka: Christian Henson
Kraj: USA
Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera światowa: 26 grudnia 2006
Premiera polska: 14 lutego 2007
Obsada: Samaire Armstrong, Kevin Zegers, Emily Hampshire, Brooke D`Orsay, Mpho Koaho, Sharon Osbourne
Nell i Woody są sąsiadami, nic więc dziwnego, że znają się od dziecka. O
dziwo jednak bardzo się nie lubią. Nell jest typową dobrą uczennicą, a
Woody członkiem drużyny futbolowej. Podczas jednej z wizyt w muzeum
dochodzi między nimi do ostrej konfrontacji. Gdy następnego dnia budzą
się okazuje się, że znajdują się w ciele drugiego. Nie domyślają się, że
stoi za tym posąg dowcipnego Bożek, który za życia rzucał czary. Teraz
zawzięci wrogowie będą musieli udowodnić, że zasługują na to, aby wrócić
do swoich ciał.
Plusy:
-
pomysł. Oczywiście wiele już było podobnych filmów. Pewnie
zastanawiacie się dlaczego wciąż robią coś podobnego. To proste-
świetnie się sprzedaje. Ludzi zawsze interesowały takie historie, bo
któż nigdy nie myślał, co by było gdybym był nią, bądź nim.
-
humor. Wiadome jest, że taka zawiła sytuacja może stworzyć różne
prześmieszne sytuacje. Dziewczyna reagująca na to, że już nie jest
dziewczyną, itp. Mnie najbardziej śmieszyło zachowanie Woodego, gdy już
Nell znalazła się w jego ciele, cały czas płakał. Hyh ;D śmieszny był
tez jego przyjaciel Harry, oczywiście pomijam jego zachowanie, które
było żenujące :/ jednak wszystko zostało przebite przez Rektora Yale ;D
który zaczął rapować pod koniec filmu ;P a właściwie przy napisach ;D
myślałam, że się przewrócę, bo akurat wychodziliśmy ;P
-
dramatyzm. Takie filmy nie mogą obyć się bez dramatyzmu. W tym filmie
poznajemy naszych bohaterów w pewnym przełomowym momencie ich życia.
Nell ma odbyć rozmowę o przyjęcie do Yale, a Woody ma zagrać na meczu
podczas, którego udowodni, że jest godzien otrzymania stypendium.
Oczywiście na czym polega dramatyzm? A no na tym, że Woody pracuje na
rzecz Nell i odwrotnie.
- zakończenie. Typowe, przewidywalne, ale bardzo romantyczne :) muszę się przyznać, że się popłakałam.
Minusy:
-
gra aktorska. Chyba pierwszy raz przyznaję za to minusa. Myślałam, że
szlag mnie trafi z tymi ludźmi. Czy oni w ogóle potrafią grać? Zegers to
jeszcze jakoś obleciał, ale Armstrong była taka sztuczna, że patrzeć na
nią nie mogłam. Co z tego, że wiele powstało podobnych filmów, skoro
tylko ten został tak popsuty przez aktorów.
Ulubiona scena:
- wybuchy płaczu Woodego.
- jak Chanel wykiwała Harry`ego.
Moja opinia:
Oglądałam kiedyś naprawdę śmieszny film "Gorąca laska". To jest
naprawdę coś niezwykłego, gdy można się pośmiać z przezabawnej gry
aktorskiej głównych bohaterów. Uważałam, że ten film "Męsko- damska
rzecz" również będzie prześmieszny. Pomyliłam się, ale naprawdę nie
sądziłam, że można tak beznadziejnie zagrać w tak świetnym filmie. Nie
polecam, ale jak ktoś chce to nie sobie obejrzy. Może akurat wam się
spodoba. Ja jestem zdecydowanie na NIE.
