Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: The Sorcerer`s Apprentice
Tysiąc lat temu potężny czarnoksiężnik imieniem Merlin miał swoich trzech wspaniałych uczniów - Baltazara, Veronicę oraz Horvatha. Jednakże Horvath zdradził przyjaciół i przyłączył się do Morgany, która pragnęła ożywić nieżyjących już czarnoksiężników pochowanych na całym świecie. Merlin przed śmiercią przekazał Baltazarowi pierścień a wraz z nim zadanie odnalezienia Pierwszego Merlinczyka. Przez wiele lat Baltazar poszukiwał najstraszliwszych czarodziei i więził ich w drewnianej lalce, w tym także Horvatha i Morganę w ciele Veronici, a przy okazji szukał młodego spadkobiercy Merlina. W końcu trafia do Nowego Jorku, gdzie przypadkowo spotyka Dave`a, który okazuje się być tym którego szukał od lat. Jednakże w wyniku niekontrolowanych wydarzeń Horvath zostaje uwolniony aby chwilę później znów zostać zamkniętym wraz z Baltazarem w urnie. Po 10 latach, kiedy ich więzienie dobiega końca, Dave ma już 20lat, ale nigdy nie zapomniał o wydarzeniach z przeszłości. Teraz Baltazar znów do niego powraca i rozpoczyna szkolenie, aby Dave mógł stawić czoła Horvathowi a także udaremnić jego plan uwolnienia Morgany i zniszczenia ludzkości.
Ze względu na to, że jest to obraz przedstawiający nauki magiczne pewne jest, że nie zabraknie w nim sporej dawki akcji. I tak więc mamy liczne pościgi, gdzie do moich ulubionych należy oczywiście scena z lustrzanym światem, a także ogromną ilość walk wręcz i przy użyciu broni oraz czarów. Ponadto niektóre elementy pojawiające się w filmie bardzo dobrze dopełniają wrażenia na seansie, tak jak sceny na stacji kolejowej, czy też motyw z cewką Tesli, która udowodniła, że istnieje więź między magią a nauką - fizyką. Produkcji nie zabrakło także poczucia humoru, które charakterystyczne jest dla współczesnych filmów przygodowych. Nie są to jakieś dobitne żarty, czy też niezapomniane gagi, ale niektóre ze scen są przekomiczne.
Turteltaub zaangażował do produkcji same wielkie gwiazdy. Na pierwszy plan wysuwa się sam Nicolas Cage, którzy znają go z filmów wielu gatunków. Nie ma roli jakiej by nie zagrał, ale niesamowite jest to jak bardzo udaje mu się wykreować daną postać. Z pewnością było mu bardzo ciężko wczuć się w Baltazara, aczkolwiek efekt końcowy jest zadowalający. Jego ucznia zagrał Jay Baruchel, którego do tej pory oglądać mogliśmy jedynie w głupiutkich komediach dla nastolatek. Tym razem postanowił podbić serca najmłodszych i chyba też mu się udało dzięki ogromnemu urokowi. Najbardziej jednak świecił Alfred Molina po raz kolejny wcielając się w czarny charakter, który tym razem stał się magikiem. Ponadto ten jego czarny humor - idealnie pasował do postaci. Epizod w filmie zagrała także Monica Bellucci, która była tak przekonująca jak ołówek udający pióro. Jej rola ograniczyła się jedynie do bezmyślnego rzucania się po fontannie, a to jakoś nie było zbyt fascynujące. Innymi słowy samo obstawienie gwiazd w ważnych rolach w filmie nie gwarantuje sukcesu, a jedynie to jak reżyser wykorzysta ich potencjał. Wydaje się jednak, że Turteltaub w większości poradził sobie bardzo dobrze.