
Reżyseria: Jon Turteltaub
Scenariusz: Lawrence Konner, Matt Lopez, Mark Rosenthal, Carlo Bernard, Doug Miro
Zdjęcia: Bojan Bazelli
Muzyka: Trevor Rabin
Na podstawie: poematu Johanna Wolfganga Goethe "Der Zauberlehrling"
Kraj: USA
Gatunek: Fantasy / Przygodowy / Akcja
Premiera światowa: 08 lipca 2010
Premiera polska: 30 lipca 2010
Obsada: Nicolas Cage, Monica Bellucci, Alfred Molina, Jay Baruchel, Jake Cherry, Teresa Palmer, Peyton List, Toby Kebbell, Alice Krige, James A. Stephens
W okresie wakacyjnym twórcy dają trochę odpocząć widzom i serwują im lekkie filmy, które są dobre na seans dla całej rodziny. Jeżeli jeszcze film sygnowany jest wytwórnią Disneya, to już w zasadzie niewiele może odciągnąć widza od ekranu. Jednym z takich przykładów jest "Uczeń czarnoksiężnika" twórcy "Skarbu Narodów" - Jona Turteltauba. Dzięki wsparciu wytwórni, a także producentów takich jak Jerry Bruckheimer przeniósł na ekran poemat Goethego z końca XVIII wieku. Nawiązując do klasyki i łącząc ją ze współczesną technologią stworzył magiczny i efektowny film, który nie pozwala się nudzić.

Turteltaub po raz kolejny udowadnia, że potrafi robić niesamowite kino przygodowe, które jest niezwykle lekkie, ale i wciągające, czyli innymi słowy w sam raz na wakacyjny wieczór. Historia przedstawiona w filmie oparta została o poemat, który później doczekał się symfonicznej swojej wersji o tym samym tytule, który wykonany został przez francuskiego kompozytora - Paula Dukasa. Ona z kolei wykorzystana została przez twórców Disneya w filmie animowanym "Fantasia", który stanowi genialne połączenie muzyki, animacji i magii. Historia "Ucznia czarnoksiężnika" jest bogata, dlatego nic dziwnego, że w końcu doczekała się filmowej adaptacji. Jest to opowiastka niezwykle błaha, która jest zwykłą bajką dla dzieci, bo oto mamy wybrańca, który ma pokazać swoją wielkość i ocalić świat przed złem. Schemat jak każdy inny, ale jego wykonanie jest wręcz zachwycające. Nie mowa tu tylko o całej oprawie muzycznej i wizualnej, ale także i wszelkich elementów, które wpływają na to, że film po prostu wciąga bez końca.

Niewątpliwą zaletą filmu są oczywiście wykorzystane efekty specjalne. Dzięki temu, że film przedstawia wątki magiczne spece od nowoczesnych technologii mieli szerokie pole do popisu. Większość elementów wykonana była zniewalająco, w zasadzie to wszystkie były bez zarzutu, jednakże coś z nimi było nie tak. Mogłoby być to spowodowane całkowitym kontrastem pomiędzy szarą rzeczywistością Nowego Jorku, a magikami wyjętymi ze starej epoki. Ma się wrażenie, że niektóre elementy zupełnie nie stanowiły spójności z resztą filmu. Mogło być to spowodowane także ruchami, które wykonywali bohaterowie, aby użyć czarów, gdyż wyglądały one bardzo nienaturalnie. I takim przykładem tutaj jest choćby używanie tych wszelkich kul - ognia, elektryczności, itp. Nie mniej wyglądało to bardzo efektownie. Najbardziej zjawiskowy był krąg Merlina w powiększonej skali - pomysł na samo wykonanie był bardzo dobry, a efekt... zapiera dech. Z pewnością wielu dostrzeże także piękno w wydarzeniach mających miejsce w Chinatown - nie tylko z powodu smoka, ale też i konfetti, a także w laboratorium Dave`a z udziałem mopów, gąbek i innych narzędzi sprzątających. Żaden z tych elementów nie byłby aż tak emocjonujący, gdyby nie odpowiednio dobrane kompozycje autorstwa Trevora Rabina. W swojej karierze miał wiele wzlotów ("Armageddon") i upadków ("Góra Czarownic"), ale w tym filmie muzyka była mocną jego stroną.

Podsumowując, "Uczeń czarnoksiężnika" to lekka i przyjemna w odbiorze bajka nie tylko dla dzieci, ale i młodzieży oraz dorosłych. Świat Disneya słynie z tego, że tworzy filmy, które oglądać może każda rodzina i trudno byłoby stwierdzić, że owa produkcja się do nich nie zalicza. Ma w zasadzie wszystko to co uwielbiane jest przez przeciętnego widza, czyli dużo akcji, humoru, sporo efektów specjalnych, czyli innymi słowy film stanowi bardzo dobrą rozrywkę. Znajdzie się tutaj także coś dla dziewcząt, a mianowicie wątek miłosny i to nawet nie jeden. Natomiast nawiązania do klasyki wywołują spore wrażenie, które utrzymuje się przez dłuższy czas po zakończeniu projekcji. Dla fanów gatunku, czyli humorystycznych filmów przygodowych z "odrobiną" magii jest to pozycja obowiązkowa, nie koniecznie dla widza bardziej wymagającego.
Lubię klimaty adventure fantasty, więc z chęcią obejrzę :)
OdpowiedzUsuń