Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: I Love You, Man
Peter Klaven to sprzedawca nieruchomości, który jest po uszy zakochany w swojej dziewczynie Zooey. Pomimo tego, że są ze sobą dopiero od ośmiu miesięcy Peter postanawia jej się oświadczyć. Kiedy Zooey zastanawia się nad organizacją wesela do Petera dociera, że nie ma on żadnego bliskiego przyjaciela, który mógłby być jego drużbą.Dlatego też postanawia poszukać sobie przyjaciela. Niestety jak się okazuje trudno jest o taką przyjaźń. Wszystkie spotkania z facetami kończą się tym, że jego towarzysze myślą, że Peter jest gejem. Kiedy w końcu zaprzestaje poszukiwań, w domu, który wystawia na sprzedaż poznaje Sydneya, który imponuje mu swoją szczerością, bezpośredniością i zdolnością dedukcji. Peter postanawia postawić na tę znajomość. Jednakże Zooey, która zawsze dzielnie wspierała Petera w jego staraniach zaczyna schodzić na dalszy plan, przez to narzeczeni zaczynają zastawiać się dlaczego w ogóle chcą poślubić swojego partnera.
Żałuję, że żadna komedia nie potrafi sprostać moim wymaganiom.No, ale czy ten film w sumie miał za zadanie bawić kobiety? Prawdę mówiąc ja nie do końca rozumiem ten męski humor. Zupełnie mnie nie bawiły dowcipy, sytuacje związane ze związkiem Petera i Sydneya. W ogóle nie wspomnę o jego znajomości z kumplem z roboty– Tevinem, który cieszył się, że faceci leją na jego twarz w kiblu, czy też o tej niezręcznej sytuacji z Dougiem, chociaż to było nawet trochę zabawne. Wygłupy Sydneya były dość żenujące na kogoś w tym wieku, a Peter jeszcze brał z niego przykład. No,ale może mężczyźni po to mają przyjaciół, żeby czasem zachowywać się jak pięcioletnie bezmózgie dzieciaczki.
W głównej roli zobaczmy Paula Rudda, którego bardzo lubię jako aktora. Pierwszy raz widziałam go chyba w serialu „Przyjaciele”.Dlatego na bardzo długo pozostała mi sympatia do niego, gdyż bardzo go polubiłam w roli Mike`a. No, ale niestety przyszedł ten tragiczny dzień kiedy Rudd musiał stracić w moich oczach. Postać Petera zupełnie mi się nie podobała. Nie wiem czy Paul tak mało z siebie dał, czy po prostu sama postać została tak napisana, ale w ogóle nie poczułam tego czegoś. Tego co sprawia, że widzisz jak aktor się stara. Niestety nie było tego tutaj. Jego ukochaną zagrała Rashida Jones (w ogóle to bardzo interesujące imię).Osobiście widzę ją po raz pierwszy na ekranie. Bardzo ładna i urzekająca dziewczyna. Zagrała także całkiem znośnie. Natomiast Jason Segel… Nie znoszę go. Podoba mi się jedynie w serialu „Jak poznałem waszą matkę” w filmach natomiast wypada tragicznie.Oczywiście jest to spowodowane tym, że wybiera same takie komedie,które mnie nie przypadają do gustu, czyli w stylu „Stary, kocham Cię”. Chciałabym go zobaczyć w czymś innym- może się uda przy „Podróżach Guliwera”, którego polska premiera przewidziana jest na styczeń 2011 roku. Poza tymi gwiazdami w filmie możemy zobaczyć także Jaime Presley, Jona Fevreau, czy też Thomasa Lennona.