NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jill Culton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jill Culton. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 listopada 2010

205. Sezon na misia, reż. Roger Allers, Jill Culton, Anthony Stacchi

Oryginalny tytuł: Open Season
Seria: Sezon na misia #1
Reżyseria: Roger Allers, Jill Culton, Anthony Stacchi
Scenariusz: Steve Bencich, Ron Friedman
Muzyka: Ramin Djawdi
Kraj: USA
Gatunek: Animacja, Familijny, Przygodowy
Premiera światowa: 29 września 2006
Premiera polska: 13 października 2006
Dubbing polski Jarosław Boberek, Dariusz Toczek, Joanna Węgrzynowska, Wojciech Paszkowski, Aneta Todorczuk- Perchuć, Grzegorz Pawlak, Jan Kulczycki

    Boguś jest niedźwiedziem grizzli, uratowanym przez Beth. Teraz mieszka u niej w garażu, gdzie ma wszystko czego potrzebuje. Pewnego dnia Boguś ratuje Elliotta, jelenia z jednym rogiem, Shana, z maski samochodu groźnego kłusownika. W nocy Elliott przychodzi odwiedzić Bogusia i zabiera go na wyprawę po mieście, gdzie demolują sklep ze słodyczami. Boguś został uznany za niebezpiecznego dla społeczeństwa więc Beth wywiozła jego i Elliotta do lasu. Muszą jednak uważać, bo za chwilę będzie otwarcie sezonu kłusowniczego.
    Bardzo chciałam zobaczyć tą bajeczkę, tak bardzo, że wraz z moim chłopakiem poszłam na pokaz przedpremierowy tego filmu.
    Bajka była naprawdę prześmieszna. Już dawno się tak nie ubawiłam. Niesamowicie zabawne postacie, teksty i sytuacje. Oczywiście nie zabrakło również chwil grozy, ale wszystko po kolei.
    Zacznę od tytułu :P moja siostra zapytała mnie: "Czemu 'Sezon na misia'?" No to cóż jej miałam odpowiedzieć. Tytuł oryginalny brzmi "Open season", co dokładnie oznacza "Otwarcie sezonu", a że akurat miś pierwszy raz znalazł się na wolności akurat tuż przed otwarciem owego sezonu, no to bardzo mi przykro z tego powodu :P
Może to się wydać troszkę przerażające, bo ja osobiście też tak myślałam, ale na szczęście obyło się bez ofiar :)
Najśmieszniejszą postacią jak zwykle jest mały rozentuzjowany przyjaciel, czyli w tym wypadku jeleń Elliott. Teksty miał prześmieszne, ale szczegółów jego wypowiedzi nie pamiętam, sorka :) Jak to zwykle bywa jest też postać troszku zamknięta w sobie, czyli w tym wypadku Boguś. Oczywiście schematy, schematy i jeszcze raz schematy. To samo co we Shreku a potem w Epoce lodowcowej. I znowuż padł tekst: "Nie ma żadnego 'my'!" Hm. Trochę przesada z tymi podobieństwami, ale no cóż. Właściwie to wszystkie postacie zwierzęce występujące w filmie były na swój sposób zabawne. Mnie osobiście rozwaliły króliki, których było tam w cholerkę i troszku :) i jakoś dziwnie łaziły za Bogusiem. Poza tym był jeszcze jeż, którego Elliott musiał odrywać od tyłka Bogusia :) Jednym słowem śmiech, śmiech, śmiech.
    Chwile grozy, o których pisałam na początku to na przykład pościg tego jednego kłusownika, Shana, za Bogusiem i Elliottem. Tylko strzelanie i strzelanie. W czasie ucieczki doszło do tego, że Boguś zniszczył tamę przygotowywaną przez bobry i 'dzięki" niemu wszystkie zwierzęta znalazły się na terenie polowań. No i cały ten motyw ze spływem tam nie należał do najprzyjemniejszych. Właściwie to było to całkiem przerażające. Tyle wody zalewającej tereny... ech... i te wszystkie biedne zwierzątka. Całe to polowanie na zwierzątka...  masakra ile tam było tych kłusowników. To było po prostu przerażające, ale zwierzątka leśne z pomocą psa należącego do ludzi, którzy przyjechali do lasu w poszukiwaniu Yeti, dały sobie dzielnie radę. A tak na marginesie... jakie to było pomysłowe :D Atak ze wszystkich stron i wszystkim co tylko mieli pod ręką :) Super.
    Zakończenie filmu było dosyć pozytywne :) najbardziej rozwalił mnie początek napisów: "Żaden królik nie ucierpiał przy realizacji tego filmu".
    Baję oczywiście oglądałam z dubbingiem, bo tylko taki był dostępny w kinie hehe :D Głosu Bogusiowi użyczył Jarosław Boberek, który gra również rolę posterunkowego w "Rodzinie zastępczej". Natomiast Elliottowi głosu użyczył niejaki Dariusz Toczek, którego osobiście nie znam,  no bo to Polska, to jakoś nie specjalnie mnie kręci.
    Film jest bardzo przyjemny i można go spokojnie obejrzeć z całą rodziną. Jest to jedna z lepszych bajek w ostatnim czasie.