Oryginalny tytuł: Wrong Turn
Seria: Droga bez powrotu #1
Reżyseria: Rob Schmidt
Scenariusz: Alan B. McElroy
Zdjęcia: John S. Bartley
Muzyka: Elia Cmiral
Kraj: USA, Niemcy
Gatunek: Horror
Premiera światowa: 18 maja 2003
Premiera polska: 23 stycznia 2004
Obsada: Eliza Dushku, Desmond Harrington, Emmanuelle Chriqui, Jeremy Sisto, Lindy Booth, Kevin Zegers
Chris Flynn jedzie na ważne spotkanie. Gdy na autostradzie robi się
ogromny korek próbuje znaleźć drogę na skróty. Trafia na pewną stację
benzynową, gdzie jak się okazuje obsługa jest bezużyteczna i trudno o
jakąkolwiek informację. Chris przygląda się planowi lasu i znajduje
drogę. Jadąc nią przypadkowo zderza się z samochodem, który stoi na tej
drodze. Okazuje się, że należy on do grupki nastolatków, którym ktoś
podłożył na drodze drut kolczasty. Jessie postanawia odnaleźć jakąś
pomoc. Wraz z nią idzie Chris, Carly i jej narzeczony Scott, a Francine
ze swoim chłopakiem Evanem zostają pilnować samochodu. Jessie nie zdaje
sobie sprawy jak niebezpieczne jest podróżowanie po tym lesie bez
względu na to czy jest środek dnia czy panują totalne ciemności.
Już od samego początku wiadomo o co będzie chodzić. Drastyczny początek
stara się nas oswoić z wydarzeniami, które będą miały później miejsce.
Uwielbiam takie czołówki jak miały miejsce w tym filmie. Zdjęcia z gazet
mówiące o "ludziach z lasu", którzy są zmutowani, wyglądają okropnie i
mają nadludzką siłę. Już sama wejściówka może nas wystraszyć.
Film mnie nie nudził. Pomysł był bardzo ciekawy i można po tym filmie
dopisać do swoich list kolejne miejsce, w którym może czaić się od
jakichś maniakalnych zmutowanych morderców, mówię tutaj o lesie. Nie ma
to jak zniechęcić widza do jakichkolwiek wycieczek.
Muszę się
przyznać, że bardzo bałam się obejrzeć ten film. Moja psychika już jest
za słaba na horrory, ten gatunek filmowy mnie przerasta, nawet w środku
dnia :D
Nie jest to taki typowy horror, ale to co się tam dzieje jest po prostu straszne. Te wszystkie krwawe sceny i w ogóle.
Film
ma fajny klimat, to pewnie sprawka lasu, ale cóż zrobić. Film trzyma w
napięciu od początku do końca, bo tak naprawdę to nie wiadomo co się za
chwilę wydarzy. Jedyne co mnie zastanawiało to jakim cudem tych trzech
zmutowanych facetów potrafiło się tak szybko przemieszczać bez swojego
samochodu. Nie potrafię tego zrozumieć. Zawsze doganiali swoje ofiary,
ale jakim cudem?
Najbardziej stresujące dla mnie motywy? Gdy
Jessie, Chris, Carly i Scott weszli do tego domku, tak na marginesie to
ja bym tam nigdy nie weszła, nie rozumiem czemu w tych horrorach pchają
się do najgorszych miejsc, do miejsc, które już z zewnątrz wyglądają na
podejrzane i straszne. No ale odbiegłam od tematu ;P no więc jak oni
weszli do tego domku i nagle przyjechali tamte mutanty, oni nie mieli
się gdzie schować. Jessie wraz z Chrisem schowali się pod łóżko a Carly i
Scott za jakieś drzwi. I oni wchodzą i rzucają tą ich przyjaciółkę
Francine na ziemię, całą pokrwawioną z drutem kolczastym wbitym w twarz.
Masakra w ogóle. Taki stres. Jakie to trzeba mieć mocne nerwy, żeby
wtedy nie zrobić gwałtownego ruchu lub też nie rozpłakać się lub
cichutko zapiszczeć. Straszne. Oczywiście jak dla mnie to wszystko było w
tym filmie stresujące. Normalnie nie wyrabiałam musiałam aż sobie
zrobić przerwę po połowie :D hehe :D
Film kończy się dość
interesująco, oczywiście pewną jego część można było przewidzieć, a
mianowicie część o ocalałych :D Gdy myślałam, że to koniec, bo leciały
już napisy, oczywiście było zaskoczenie :D Coś czego się nie
spodziewałam, chociaż po takich mutantach to można się wszystkiego
spodziewać ;P jak ktoś oglądał to wie o czym mówię.
Podsumowując,
film podobał mi się, wystarczający był jak na moje biedne poszarpane
nerwy ;P mogło być coś straszniejszego ale to mi w 100% wystarcza. Wiem
jedno... nie wejdę do lasu bez broni w ręce :D
